Dodaj do ulubionych

Służba Zdrowia nie ma kasy

11.12.01, 16:30
Byłem u lekarza w przychodni rejonowej na Żoliborzu.
Chciałem dostać skierowanie do specjalisty - pulmonologa.
Mam ku temu podstawy, ponieważ leczę się od dłuższego czasu na pewną
dolegliwość, ale nie w tym rzecz. Po wysłuchaniu mojej historii, częściowo
znanej z racji tego, że w karcie istnieją zapiski o przepisanych antybiotykach
co to były lekko chybione i nic nie pomogły lekarz stwierdził po dłuższej
chwili milczenia, że jest mu przykro ale nie może dać mi skierowania.
"nie mogę dać skierowania bo ostatnio dużo dawałam i wczoraj miałam rozmowę,
jeśli dan panu skierowanie to dostanę opieprz... nie mamy już pieniędzy,
przykro mi".
- To zostaje mi prywatne leczenie?! - rzuciłem
Kobieta westchnęła głęboko i nic nie odpowiedziała.
- Mogę przepisać panu dobry lek, który z pewnością pomoże.
Przy okienku w aptece dowiedziałem się, że jest to antybiotyk, trzeci pod rząd
przepisany przez lekarza pierwszego kontaktu. Podziękowałem i odszedłem.
Teraz leczę się prywatnie...u specjalisty. Na co idą więc moje składki ZUS?


Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: Służba Zdrowia nie ma kasy 11.12.01, 17:27
      Ja generalnie leczę się wraz z rodziną raczej prywatnie bo nie mam czasu, ale
      kiedyś postanowiłam, że spróbuje z Państwową Służbą, bo to nie był jakis nagły
      przypadek, takie ciagłe bóle głowy z którymi można zyc. Mój lekarz pierwszego
      kontaktu przyjmuje w Domu Spokojnej Starości więc tam się dostać jest
      niemożliwe bo zawsze jest tłum pensjonariuszy dokładnie to uniemożliwiajacy.
      Spróbowałam więc umówic się telefonicznie, nie było takiej szansy, zeby sie
      umówić trzeba pobrać numerek i odstać swoje 3-4 godziny. Wtedy nie mając
      specjalnie sposobu co z tym fantem zrobić chyba , że nie pójść do pracy,
      wykorzystałam moją mamę, która też jest lekarzem i akurat zna tę Doktor aby to
      cholerne skierowanie jakoś pobrała. Wiem że to nadużycie i mam do tego stosunek
      negatywny ale jeszcze bardziej negatywny stosunek mam do wystawania w kolejkach
      bez sensu. Potem taką samą kołomyję przechodziłam próbując umowić sie do
      laryngologa. De facto od idei do wizyty mineło 5 tygodni bo umawijąc sie
      telefonicznie dostałam najblizszy termin za 3 tygodnie. Pan doktor po tych
      wszystkich moich zachodach i komplikacjach poświęcil mi 2 minuty i zapisał
      Diclofenac, czyli taki antyzapalny lek przeciwbólowy (ciut lepiej niz
      panadol). Nigdy więcej już nie pójdę do lekarza państwowego ale chcę moje
      składki z powrotem. Niestety nie są one małe i gdybym mogła je wydać
      samodzielnie (np inwestując do konkurencyjnego ubezpieczyciela zdrowotnego)
      bylabym najdrowszą osoba pod słońcem a tak to jestem zmuszona do przekretów,
      nerwów i jak byłam niezdrowa tak i jestem nadal.
    • Gość: crack66 Twoje składki idą na utrzymanie motłochu!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.01, 21:19
      Wszystkich nieudaczników, bezrobotnych trutniów, notorycznie wielodzietne i
      notorycznie samotne matki i miliony nikomu niepotrzebnych osób!
      Oni te pieniądze przeżerają a potem wydalają. I tym sposobem nasze ciężko
      zarobione pieniądze obracają się w gówno.
      A my pracujemy dalej.
      Dawno już stwierdzono, że po likwidacji opieki socjalnej ilość potrzebujących
      spada drastycznie, ale nasi inżynierowie dusz muszą eksperymentować pod hasłem:
      a co będzie jeśli jeszcze więcej pieniędzy damy darmozjadom.
      I co dzień kiedy wkładam do swojej kieszeni rękę TO CZUJĘ ŻE TAM JUŻ JEST JAKAŚ
      RĘKA!
      • agatka_s Re: Twoje składki idą na utrzymanie motłochu!!! 12.12.01, 09:32
        To nie tak. Ja jestem za ideą solidaryzmu społecznego i nie mam pretensji do
        ludzi biednych, chorych i samotnych. Mam pretensję że nie mam żadnego wyboru,
        cały ZUS, służba zdrowia stawia mnie pod ścianą, albo mimo opłacania dużych
        składek zignoruje to i pójdę się leczyć prywatnie (co robię) albo będę narażona
        na godzenie sie aby mnie traktowano w sposób absurdalny i z podstawową zasadą
        obsługi klienta nie mający nic wspólnego. Każdy z nas powinien być dla lekarza,
        rejestratorki, pielęgniarki itp klientem. To oni są dla nas i to my ich
        utrzymujemy. Jak kelner w knajpie jest nieuprzejmy to juz więcej do tej knajpy
        nie przychodzę i już, a tu guzik muszę trwac i trwać, akceptować i
        legitymizować ten przeżytek. A może są miejsca gdzie służba zdrowia państwowa
        działa bez zarzutu ? dajcie znać to się przeniosę.
        • dariok Re: Twoje składki idą na utrzymanie motłochu!!! 12.12.01, 14:23
          chyba przyszedł już czas, jak ktoś ostatnio powiedział aby nazwę "składka Zus"
          zastąpić inną, np. podatek ZUS - to będzie bliższe prawdy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka