Dodaj do ulubionych

Janusz Wójcik szuka pracy w Zniczu

01.09.07, 01:30
Janusz Wójcik szuka pracy w Zniczu

Znicz jest rewelacją II ligi. Nic dziwnego, że na meczach piłkarzy
tej drużyny zaczynają pojawiać się znane postaci naszego futbolu.
Ale co sprowadza na trybuny pruszkowskiego stadionu Janusza Wójcika?
Może poseł Samoobrony szuka już nowego zajęcia...

Szef sejmowej komisji kultury fizycznej i sportu bywa oczywiście na
innych stadionach. Ale na meczach Legii, Lecha, Wisły Kraków czy
reprezentacji pojawia się służbowo. Czy do Pruszkowa jeździ z
sympatii do klubu? "Ja tam, panie, nie wiem, co on tu robi. Ale
często go widuję w klubie" - zdradza jeden z pracowników Znicza.
Oczywiście anonimowo, bo lubi swoją pracę i nie chciałby jej
stracić.

Polityczna burza, która przedwcześnie zakończy kadencję sejmu,
najwyraźniej zmobilizowała byłego trenera reprezentacji do
rozejrzenia się za jakimś nowym zajęciem. Jeśli wierzyć sondażom, w
nowych wyborach Samoobrona ma niewielkie szanse i "Wójt" będzie
musiał pożegnać się z wygodnym życiem posła. Próbuje co prawda
odnowić kontakty ze swymi starymi kumplami z SLD, ale chyba nic mu z
tego nie wyjdzie. A w Zniczu nie ma dyrektora sportowego,
menedżera... Tam robota czeka na fachowców.

Obserwuj wątek
    • politpolit Re: Janusz Wójcik szuka pracy w Zniczu 01.09.07, 12:53
      > Ale co sprowadza na trybuny pruszkowskiego stadionu Janusza
      Wójcika?
      > Może poseł Samoobrony szuka już nowego zajęcia...


      > Polityczna burza, która przedwcześnie zakończy kadencję sejmu,
      > najwyraźniej zmobilizowała byłego trenera reprezentacji do
      > rozejrzenia się za jakimś nowym zajęciem. Jeśli wierzyć sondażom,
      w
      > nowych wyborach Samoobrona ma niewielkie szanse i "Wójt" będzie
      > musiał pożegnać się z wygodnym życiem posła. Próbuje co prawda
      > odnowić kontakty ze swymi starymi kumplami z SLD, ale chyba nic mu
      z
      > tego nie wyjdzie. A w Zniczu nie ma dyrektora sportowego,
      > menedżera... Tam robota czeka na fachowców.
      Ciepła posada czeka na Wójcika
      • brodnocity1 Re: Janusz Wójcik szuka pracy w Zniczu 01.09.07, 19:21
        > > tego nie wyjdzie. A w Zniczu nie ma dyrektora sportowego,
        > > menedżera... Tam robota czeka na fachowców.
        > Ciepła posada czeka na Wójcika

        Wjcik kiedyś był dobrym trenerem
        • tux54 Tur Turek - Znicz Pruszków 0:0 02.09.07, 00:42
          2. liga: Tur Turek - Znicz Pruszków 0:0
          PAP 19:15

          Tur Turek - Znicz Pruszków 0:0


          Żółta kartka: Tur Turek: Rafał Różycki, Michał Stawiński. Znicz
          Pruszków: Łukasz Grzeszczyk, Bartosz Osoliński.

          Sędzia: Erwin Paterek (Lublin). Widzów 2 500.
          • kazuyoshi788 brakuje:sponsora,nowych zawodników,trenera 02.09.07, 23:16
            Jeżeli nie spełnione zostataną te warunki to nie ma mowy o I lidze.
          • tux54 Znicz Pruszków uległ u siebie Piastowi Gliwice 1:2 10.09.07, 00:28
            Znicz przegrał. Zadyszka beniaminka?
            Łukasz Cegliński2007-09-09, ostatnia aktualizacja 2007-09-09 19:55

            Znicz Pruszków uległ u siebie Piastowi Gliwice 1:2, tracąc gole pod
            koniec meczu w ciągu trzech minut. Z pierwszego miejsca w tabeli
            beniaminek spadł od razu na piąte
            Pewne jest, że 17 punktów w pierwszych dziewięciu meczach przed
            sezonem wzięliby w Pruszkowie wszyscy, więc o zawodzie nie ma mowy.
            Ale oczywiste jest także, że czar beniaminka się skończył.
            Świeżością i z zaskoczeniem Znicz wygrał cztery kolejne mecze, ale w
            pięciu następnych (trzech na własnym stadionie) zdobył tylko pięć
            punktów. O kolejne będzie coraz trudniej: beniaminka czeka teraz
            wyjazd do Płocka na mecz z Wisłą, spotkanie u siebie z równie mocnym
            GKS Jastrzębie, wreszcie derby z Polonią Warszawa. - Jestem pełen
            optymizmu, już z Wisłą zagramy lepiej - mówił jednak po wczorajszej
            porażce trener Znicza Leszek Ojrzyński.

            Piast walczy o awans do ekstraklasy, ale w pierwszej połowie
            niedzielnego meczu nie było tego widać. Kilkanaście dni temu Znicz
            wygrał u siebie z Piastem 1:0 w 1. rundzie Pucharu Polski. Grano
            rezerwami, jedynego gola strzelił wówczas z wolnego Michał Herman.
            Wczoraj to właśnie po faulu na nim rzut karny pewnie wykorzystał
            Tomasz Piotrowski. Bramkową akcję rozpoczęli także wyróżniający się
            w pierwszej połowie Paweł Zawistowski i Łukasz Grzeszczyk. Warto
            zauważyć, że od czterech meczów bramki dla Znicza strzelają tylko
            zawodnicy defensywni (Herman, Piotrowski, Igor Lewczuk).

            Po przerwie Znicz w ciągu pięciu minut stworzył trzy dobre okazje
            (jedną zmarnował Grzeszczyk), potem zaczął padać deszcz, a spotkanie
            zdominował Piast. Goście zagrali ofensywniej, trener Piotr Mandrysz
            świetnie trafił ze zmianami (Stanisław Wróbel strzelił gola, a
            Daniel Chylaszek miał asystę). A gospodarze? - Nie dobiliśmy rywali
            drugim golem, więc wycofałem jednego napastnika i wpuściliśmy
            zawodników Piasta na swoją połowę, żeby ich linia obrony poszła do
            przodu - tłumaczył Ojrzyński. - Liczyliśmy na to, że się odkryją, a
            my będziemy kontrować. Ale nic z tego nie wyszło. W drugiej połowie
            Piast przeważał, bo my na to pozwoliliśmy.

            Ojrzyński oprócz tradycyjnego przypominania o braku doświadczenia
            swojej młodej drużyny mówił też o zmęczeniu ("jesteśmy bardzo
            zmęczeni") i psychologii ("jak rywale przejmują inicjatywę, to
            tracimy pewność siebie"). W pierwszej połowie i z jednym, i z drugim
            było nieźle, bo to Znicz biegał więcej i pewniej rozgrywał piłkę.
            Ale po przerwie gospodarze padli całkowicie. W ciągu 43 trzech dni
            tego sezonu pruszkowianie rozegrali 11 meczów, tymczasem w całej
            poprzedniej rundzie wiosennej - 19.

            Ale do końca września odpoczynku nie będzie - Znicz zagra jeszcze
            pięć razy (w tym w 2. rundzie PP z Cracovią). - Kryzys? Jak w dwóch-
            trzech meczach nie zdobędziemy teraz punktu, to będzie można mówić o
            kryzysie - stwierdził Ojrzyński.

            Znicz Pruszków - Piast Gliwice 1:2 (0:1)

            Bramki: Piotrowski (28. karny) - Wróbel (76.), Kędziora (78.).

            Znicz: Paśnik - Lewczuk, Piotrowski Ż, Kowalski, Januszewski (81.
            Nwaogu) - Grzeszczyk (57. Maciej Rybaczuk), Osoliński, Zawistowski,
            Herman Ż (71. Kaczmarek) - Wiśniewski Ż, Lewandowski.

            Piast: Kasprzik - Nowak (53. Chylaszek), Banaś, Widuch, Michniewicz -
            Kaszowski, Gamla, Kędziora (90. Krzycki), Kompała, Podgórski -
            Andraszak (66. Wróbel).

            Widzów: 2 tys.

            Sędziował: Włodzimierz Bartos (Łódź).

            Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
            • brodnocity1 Re: Znicz Pruszków uległ u siebie Piastowi Gliwic 15.09.07, 11:23
              No to zaczynają się schody dla Znicza i widać po wynikach.
              Znicz będzie miał przeprawę w Płocku z Wisłą Płock w
              ten weekend i żebym się mylił ale szanse małe na wygraną z Płockiem.
        • sqz Re: Janusz Wójcik szuka pracy w Zniczu 06.09.07, 14:56
          Jka slusznie zauwazyles byl . Pare lat poza zawodem praktycznie
          dyskwalifikuje go jako dobrego trenera . Teraz to on co najwyzej
          moze byc slabym komentatorem :)
          • brodnocity1 Re: Janusz Wójcik szuka pracy w Zniczu 08.09.07, 12:48
            sqz napisał:

            > Jka slusznie zauwazyles byl . Pare lat poza zawodem praktycznie
            > dyskwalifikuje go jako dobrego trenera . Teraz to on co najwyzej
            > moze byc slabym komentatorem :)

            na Eurosport kiedyś ''współkomentował'' mecz i wychodziło mu to
            średnio.
            • tux54 Wisła Płock uległa Zniczowi 2:0 15.09.07, 23:42
              sport.onet.pl/1,16,11,34546443,93918165,4117514,0,forum.html?TEMAT=1248759
              • tux54 Re: Wisła Płock uległa Zniczowi 2:0 15.09.07, 23:49
                PAP /18:00
                W derbach Mazowsza Wisła Płock uległa Zniczowi Pruszków 0:2 (0:0).
                Dzięki tej wygranej beniaminek awansował na pierwsze miejsce w
                tabeli drugiej ligi.
                Znicz, wraz z Wisłą mają po 20 punktów.
                Wisła Płock - Znicz Pruszków 0:2 (0:0)
                Bramki: Tomasz Piotrowski (86), Bartosz Wiśniewski (88).
                Żółte kartki: Sławomir Peszko, Piotr Bania - Artur Januszewski,
                Maciej Rybaczuk, Paweł Zawistowski, Charles Nwaogu.
                Sędzia: Tomasz Cwalina (Gdańsk).
                Widzów 4 000.
                • brodnocity1 Re: Wisła Płock uległa Zniczowi 2:0 16.09.07, 12:35
                  brodnocity1 napisał:

                  > No to zaczynają się schody dla Znicza i widać po wynikach.
                  > Znicz będzie miał przeprawę w Płocku z Wisłą Płock w
                  > ten weekend i żebym się mylił ale szanse małe na wygraną z
                  Płockiem.

                  wycofuje słowa jakie napisałem i dobrze że sie myliłem :)
                  • tux54 Płocka prasa o meczu 18.09.07, 01:33
                    Jakołcewicz przeprasza i... rozkłada ręce
                    Rozmawiał Rafał Kowalski2007-09-17, ostatnia aktualizacja 2007-09-17
                    18:53

                    Za swoje zachowanie przepraszam wszystkich kibiców poza osobą, który
                    mnie sprowokowała. A co do moich piłkarzy, nie wiem, dlaczego nie
                    słuchają moich sugestii - mówi trener Wisły Czesław Jakołcewicz.

                    fot. Piotr Augustyniak / AG Rafał Kowalski: Po meczu Wisły ze
                    Zniczem Pruszków pokazał pan w stronę kibiców siedzących w sektorze
                    G wyciągnięty środkowy palec - gest powszechnie uchodzący za
                    obraźliwy.

                    Czesław Jakołcewicz: Jaki gest, kto tak twierdzi?

                    Osoby oglądające mecz nie tylko w tym sektorze.

                    - (Chwila milczenia) Przyznaję, dałem się sprowokować wulgaryzmami
                    skierowanymi do mnie z tego sektora, gdy opuszczałem ławkę
                    rezerwowych i zmierzałem do szatni. To był odruch, chwila, coś,
                    czego nigdy jeszcze nie zrobiłem. Bo mnie w ogóle trudno wyprowadzić
                    z równowagi. Ale tym razem komuś się udało.

                    Żałuje pan? Przecież niezależnie od tego, jak poczuł się pan
                    dotknięty, swoim gestem nadszarpnął pan autorytet swój i klubu.

                    - To prawda. Lecz niezależnie od wszystkiego nie zamierzam
                    przeprosić tego pana, wobec którego wykonałem ten gest. Powiem
                    więcej, gdyby w tamtym momencie wpadł w moje ręce, nie wiem, co bym
                    mu zrobił. Mogę jedynie przeprosić tych wszystkich, którzy byli w
                    pobliżu tego pana i poczuli się urażeni. Mój gest nie był skierowany
                    do nich i ubolewam, jeśli poczuli się dotknięci. A osoba, która mnie
                    obraziła, niech lepiej spojrzy na zachowanie kibiców na
                    przeciwległej trybunie. Oni rozumieją, że w sporcie nie zawsze się
                    wygrywa i potrafią się godnie zachować nawet po porażce.

                    Spodziewa się pan sankcji ze strony władz klubu?

                    - Sankcji dla mnie? W żadnym wypadku.

                    A szykuje pan jakieś sankcje wobec piłkarzy, którzy polegli ze
                    Zniczem Puszków, oddając jeden celny strzał na bramkę przeciwnika, i
                    którzy mogli przegrać wyżej niż 0:2?

                    - Na pewno nie pogłaszczę ich po głowach. Wygrywając ze Zniczem na
                    własnym boisku, mieli świetną okazję, by obronić pozycję lidera i
                    uciec punktowo grupie pościgowej. Tymczasem kilku piłkarzy zawiodło
                    mnie po raz kolejny w tym sezonie. Zaczynam podejrzewać, że nieźle
                    radzą sobie w meczach wyjazdowych, tymczasem w Płocku nie potrafią
                    unieść ciężaru presji.

                    Jakiej presji? Przecież mówimy o dorosłych ludziach, którzy na
                    dodatek mają za sobą dużą liczbę rozegranych meczów!

                    - Wiem o tym. Proszę mi wierzyć, że często im mówię: "Przecież nie
                    można w jednym meczu zagrać dobrze, jak np. w Katowicach z GKS, a
                    tydzień później zaprezentować się fatalnie w pojedynku ze Zniczem
                    Pruszków!".

                    Jednak piłkarze zachowali się tak po raz kolejny w tym sezonie. Po
                    zwycięstwach z Odrą Opole i Motorem Lublin zlekceważyli Wartę Poznań
                    i z ledwością zremisowali 1:1. Następnie zdobyli punkty kosztem
                    Podbeskidzia Bielsko-Biała i Pelikana Łowicz, po czym nonszalancko
                    potraktowali Kmitę Zabierzów, pokonując go w strasznych męczarniach.
                    Przekonująco wygrali w Katowicach, a potem dali się zdominować
                    Zniczowi - beniaminkowi drugiej ligi.

                    - Nad tym, dlaczego - wbrew moim sugestiom - z niektórymi zespołami
                    chcą wygrać z rękoma w kieszeniach, myślałem całą niedzielę. I nadal
                    nie wiem, dlaczego nie docierają do nich moje słowa. O tym, żeby nie
                    lekceważyć żadnego przeciwnika, mówiłem im jeszcze przed
                    rozpoczęciem sezonu. Cóż, jeśli nie jestem dla nich autorytetem,
                    odpowiednim trenerem, niech po prostu podejdą do mnie i powiedzą mi
                    to prosto w twarz. W każdym razie już nie wyobrażam sobie sytuacji,
                    że w najbliższą środę osiągną korzystny wynik we Wrocławiu ze
                    Śląskiem, a w sobotę lekceważąco podejdą do teoretycznie słabszej
                    Stali Stalowa Wola.

                    Dla Gazety

                    Marek Janicki, prezes Wisły

                    - Ta sprawa ma dwie strony. Oczywiście trener Jakołcewicz zachował
                    się karygodnie. Zastanawiamy się nad sankcjami wobec niego. Ale nie
                    będę o tym mówił publicznie, bo to wewnętrzna sprawa klubu. Jednak w
                    równym stopniu jestem zbulwersowany zachowaniem osób, które w
                    niewybredny sposób obrażały szkoleniowca. Nie mieści mi się to w
                    głowie. Po co tacy ludzie przychodzą na stadion? Przecież nikt z nas
                    nie wymyślił recepty na permanentne wygrywanie meczów. Wracając
                    jeszcze do trenera, mogę obiecać, że takie zachowanie z jego strony
                    już się nie powtórzy.

                    Źródło: Gazeta Wyborcza Płock
                    • tux54 Re: Płocka prasa o meczu 18.09.07, 01:38
                      Wisła - Znicz 0:2. Kolejny raz w tym sezonie nafciarze poczuli się
                      już w pierwszej lidze i znów boleśnie zderzyli się z rzeczywistością

                      Po bezdyskusyjnej wygranej na wyjeździe z GKS Katowice (3:1) płoccy
                      piłkarze zostali liderami. Jaki to przyniosło efekt? Od pierwszej
                      minuty meczu ze Zniczem Pruszków udowadniali, że żyją jeszcze
                      upojeni tamtym "sukcesem". Tyle że rywale nie zamierzali się temu
                      biernie przyglądać. Jeszcze w pierwszej połowie opanowali środek
                      boiska i zaatakowali nafciarzy, gnębiąc ich centrami w pole karne i
                      strzałami z dystansu w wykonaniu Bartosza Osolińskiego i Bartosza
                      Wiśniewskiego. W tym czasie Wisła odpowiedziała zaledwie jedną
                      groźną akcją - tuż obok słupka bramki Znicza piłkę posłał Sławomir
                      Peszko. Znamienne, że to był kontratak, co potwierdza tylko fakt, że
                      w tym czasie po prostu gospodarze się bronili.

                      Płocczanie wydawali się na tyle zszokowani takim obrotem sprawy, że
                      już do końca meczu nie zagrozili bramce Znicza! A przeciwnik nadal
                      grał swoje i już 20 minut po przerwie powinien prowadzić. Ale
                      najpierw sytuacji sam na sam z bramkarzem Wisły Mariuszem Binkowskim
                      nie wykorzystał Paweł Kaczmarek. A chwilę później - po rzucie
                      rożnym - piłkę z linii bramkowej po strzale Wiśniewskiego wybił
                      Rafał Lasocki. Ostatecznie jednak sprawiedliwości stało się zadość i
                      pruszkowianie znaleźli drogę do bramki gospodarzy. Najpierw
                      kapitalnie z rzutu wolnego przymierzył Tomasz Piotrowski, a niedługo
                      potem sprytnie piłkę nad Binkowskim przerzucił Wiśniewski.

                      Zabrakło defensywnego pomocnika Jarosława Krzyżanowskiego? Druga
                      liga jest wyrównana i skoro zgubić punkty może Polonia Warszawa czy
                      Arka Gdynia, to czemu nie może ich zgubić i Wisła? Marne
                      tłumaczenia. Nafciarze w obecnym składzie mieliby duże problemy w
                      Orange Ekstraklasie. Ale na drugą ligę jest on na tyle mocny, że na
                      boisku każdego rywala team Czesława Jakołcewicza powinien imponować
                      pewnością siebie i umiejętnościami. Tak powinno być i tym razem.
                      Gorzej, że tymi cechami imponował jedynie wielki kibic Wisły i jej
                      22-letni, dziś napastnik Znicza, Bartosz Wiśniewski.

                      WISŁA 0

                      ZNICZ 2 (0)

                      Bramki

                      Znicz: Piotrowski (86. z rzutu wolnego), Wiśniewski (88.)

                      Sędziował: Tomasz Cwalina (Gdańsk)

                      Widzów: ok. 4 tys.

                      Składy

                      Wisła: Binkowski - Żytko, Wyczałkowski, Lasocki, Klepczarek - Peszko
                      Ż, Sielewski, Kowalski Ż (73. Zawadzki), Michalek (84.
                      Mierzejewski) - Bania Ż (64. Kretkowski), Gregorek;

                      Znicz: Paśnik - Maciej Rybaczuk, Piotrowski, Kowalski, Januszewski
                      Ż - Mikołaj Rybaczuk Ż, Zawistowski Ż (90. Grzeszczyk), Osoliński,
                      Herman (46. Kaczmarek) - Wiśniewski, Nwaogu Ż (65. Lewandowski)


                      Źródło: Gazeta Wyborcza Płock
                    • brodnocity1 wyciągnięty środkowy palec 18.09.07, 16:13
                      > Po meczu Wisły ze
                      > Zniczem Pruszków pokazał pan w stronę kibiców siedzących w
                      sektorze
                      > G wyciągnięty środkowy palec - gest powszechnie uchodzący za
                      > obraźliwy.
                      >
                      > Czesław Jakołcewicz: Jaki gest, kto tak twierdzi?
                      >
                      > Osoby oglądające mecz nie tylko w tym sektorze.
                      >
                      > - (Chwila milczenia) Przyznaję, dałem się sprowokować

                      jakaś nowa specjalność trenerów albo się biją albo obrażają jak w
                      meczu portugalii z serbią , wtedy trener portugalski chciał pobić
                      trenera serbskiego
                      • tux54 wygrana Znicza 4:2 z GKS Jastrzębie 20.09.07, 00:44
                        Od 1:2 do 4:2 czyli Znicz znów wygrywa
                        Olgierd Kwiatkowski2007-09-19, ostatnia aktualizacja 2007-09-19
                        22:32

                        Do 70. minuty Znicz Pruszków przegrywał 1:2 z goniącym go w tabeli
                        GKS Jastrzębie, mimo to wygrał 4:2. Trzy bramki w tym spotkaniu
                        strzelił Robert Lewandowski.
                        Takie zwycięstwa robią wrażenie i po takich meczach coraz trudniej
                        powiedzieć, że Znicz to lider z przypadku. Wygrywać w takim stylu
                        potrafi niewiele drużyn w II lidze, choć właśnie GKS Jastrzębie
                        wytyczył szlak drużynie z Pruszkowa. Niedawno przegrywał w Łowiczu z
                        Pelikanem 1:3, a wygrał 4:3. - W przerwie podałem chłopakom ten
                        przykład i powiedziałem im, że można to zrobić - opowiadał trener
                        Znicza Leszek Ojrzyński.

                        Jak to Znicz zrobił? W pierwszej połowie pruszkowianie zupełnie
                        oddali pole rywalowi. To, że tak szybko objęli prowadzenie po bramce
                        Lewandowskiego, było raczej dziełem przypadku niż presji wywieranej
                        od pierwszego gwizdka na drużynie Jastrzębia. Zresztą goście szybko
                        wyrównali. Po zamieszaniu w polu karnym zrobił to Robert Żbikowski.
                        Zespół ze Śląska poszedł za ciosem. Zyskał przewagę na boisku dzięki
                        większej sile fizycznej oraz sprzyjającemu wiatrowi. Drugi gol padł
                        po półgodzinie gry. Znów zdobył go Żbikowski. Sprytnie ograł obrońcę
                        Znicza w polu karnym i strzelił bez zastanowienia. Piłka odbiła się
                        jeszcze rykoszetem i przelobowała Jarosława Paśnika. - A uczulałem
                        swoich zawodników na to, że Żbikowski ma krótki zwód - mówił
                        Ojrzyński.

                        Od pierwszych minut drugiej połowy pruszkowianie ruszyli do
                        odrabiania strat. Strzelali z dystansu (teraz to oni grali z
                        wiatrem), próbowali akcji skrzydłami. Byli jednak bardzo bliscy
                        straty bramki. W 70. minucie Jarosław Paśnik wybił piłkę wprost pod
                        nogi Mariusza Adaszka. Pomocnik Jastrzębia uderzył piłkę bez
                        zastanowienia i nie trafił do pustej bramki. Był to kluczowy moment
                        meczu. Minutę później po podaniu Macieja Rybaczuka wyrównał Igor
                        Lewczuk. - Nie rozumiem tego, dlaczego czterech moich zawodników
                        stało zupełnie zaskoczonych - żalił się szkoleniowiec GKS Piotr
                        Rzepka.

                        Piłkarze Znicza poszli za ciosem. Grali tak, żeby strzelić kolejne
                        gole. - To zespół pełen fantazji. Nie kalkuluje i jak widzi, że ktoś
                        robi na boisku dziwne rzeczy, to natychmiast to wykorzystuje -
                        powiedział Rzepka. Przy trzecim golu Jakub Kafka najpierw obronił
                        strzał z dystansu. Nie miał jednak asekuracji wśród własnych
                        obrońców, a Lewandowski, typowy napastnik "pola karnego", strzelił
                        trzecią bramkę meczu. Czwarty gol dla Znicza to efekt szybkiego
                        kontrakataku pruszkowian. W ten sposób Lewandowski zaliczył hat
                        trick. W sezonie zdobył już siedem bramek. W klasyfikacji
                        najskuteczniejszych goni swojego klubowego kolegę - Bartosza
                        Wiśniewskiego (8 goli).

                        - Chłopcy pokazali charakter. Gratuluję im tego zwycięstwa -
                        podkreślał Ojrzyński. Ale duża w tym jego zasługa. Przez całą drugą
                        połowę nie usiadł na moment. Cały czas mobilizował piłkarzy.
                        Wiedział, że tylko nieustanny napór na rywala może przynieść efekt.
                        I tak się też stało. Zawodnicy to zadanie wykonywali pełni
                        entuzjazmu. Widać ogromną radość gry tej młodej drużyny i wymierny
                        efekt - zasłużona pozycja lidera II ligi.



                        ZNICZ PRUSZKÓW - GKS JASTRZĘBIE 4:2 (1:2).

                        Bramki: Lewandowski (7. 81., 88.), Lewczuk (72.) - Żbikowski (11.,
                        30.).

                        Znicz: Paśnik - Maciej Rybaczuk, Piotrowski, Lewczuk, Januszewski -
                        Mikołaj Rybaczuk (59. Herman), Zawistowski (59. Grzeszczyk),
                        Osoliński, Kaczmarek (67. Nwaogu) - Lewandowski Ż, Wiśniewski.

                        GKS: Kafka - Pielorz, Jędrzejczyk Ż (74. Rusinek), Ciemięga,
                        Bednarek - Foszmańczyk, Adaszek, Grabczyński, Małkowski (59.
                        Woźniak) - Narwojsz (80. Pontus), Żbikowski.

                        Sędziował: Paweł Płoskonka (Kraków)

                        Widzów 1,2 tys.


                        Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
                        • tux54 Re: wygrana Znicza 4:2 z GKS Jastrzębie 20.09.07, 00:50
                          Robert Lewandowski bohaterem Znicza
                          autor: KRZYSZTOF SROGOSZ, mz, 2007-09-19, Ostatnia aktualizacja:
                          2007-09-19
                          19-letni napastnik nie strzelił gola od 11 sierpnia. W środę zdobył
                          jednak aż trzy i to głównie dzięki niemu w meczu dwóch rewelacyjnych
                          beniaminków Znicz pokonał GKS Jastrzębie 4:2. Pruszkowianie mają 23
                          punkty i znowu są samodzielnym liderem tabeli.

                          Pruszkowianie spisują się w tym sezonie o wiele lepiej na wyjazdach.
                          W sześciu meczach zdobyli aż 16 punktów, a przed własną
                          publicznością w czterech występach wywalczyli tylko cztery „oczka”.
                          Po pierwszej połowie gospodarze przegrywali 1:2 i wydawało się, że
                          będzie im ciężko poprawić ten dorobek. W swoich szeregach mieli
                          jednak Lewandowskiego.

                          Wicelider klasyfikacji strzelców

                          „Lewy” wrócił do wyjściowego składu. Młody napastnik imponował
                          skutecznością na początku sezonu. Zdobył cztery bramki w pierwszych
                          czterech spotkaniach. Później jednak w jego grze coś się zacięło
                          i „Lewy” nie strzelił gola w sześciu następnych meczach ligowych. W
                          środę spisywał się jednak rewelacyjnie. Wychowanek Partyzanta Leszno
                          grał jak profesor.
                          Już w 7. minucie wyprowadził Znicz na prowadzenie, dobijając strzał
                          Pawła Kaczmarka. Szybko zdobyta bramka uśpiła jednak gospodarzy. Po
                          błędach obrony dwa gole dla GKS zdobył jego najlepszy strzelec
                          Robert Żbikowski. Gościom w pierwszej połowie sprzyjał silny wiatr i
                          słońce, które oślepiało bramkarza Znicza Jarosława Paśnika. Po
                          zmianie stron jednak na własnej skórze odczuli to goście.
                          Zawodnicy walczyli jak lwy, ale do 70. minuty oba zespoły nie
                          stworzyły kolejnych groźnych sytuacji pod bramkami.
                          Grę Znicza ożywił 17-letni Nigeryjczyk Charles Nwaogu. Obrońcy z
                          Jastrzębia mieli problemy z jego upilnowaniem, co wykorzystali inni
                          gracze gospodarzy.
                          Do wyrównania doprowadził strzałem głową obrońca Igor Lewczuk.
                          Goście zaczęli się gubić w obronie i widać było, że kolejne bramki
                          dla Znicza są tylko kwestią czasu. W 83. minucie Lewandowski dobił
                          strzał Bartosza Wiśniewskiego, a kilka minut później ustalił wynik
                          spotkania ładnym strzałem po ziemi. Była to jego siódma bramka w
                          sezonie. „Lewy” został ponownie wiceliderem klasyfikacji strzelców.
                          Prowadzi w niej napastnik Znicza Wiśniewski z ośmioma bramkami.
                          – Po przerwie nie mieliśmy nic do stracenia. W pierwszej połowie
                          przeszkadzał nam wiatr. Cieszę się, że się odblokowałem. Gdy
                          zdobyliśmy wyrównującą bramkę czułem, że wygramy – mówił szczęśliwy
                          Lewandowski.
                          – W pierwszej połowie nie poznawałem mojego zespołu. Chyba znowu
                          czuli presję kibiców. W szatni przypomniałem jednak moim
                          podopiecznym, że Jastrzębie przegrywało u siebie 1:3 z Pelikanem i
                          wygrało 4:3. Udowodniliśmy, że też potrafimy tak zagrać – mówił
                          trener Znicza Leszek Ojrzyński.

                          Fantazyjna gra pruszkowian

                          – Zdawaliśmy sobie sprawę, że po przerwie Znicz się na nas rzuci. Do
                          70. minuty wszystko było jednak pod kontrolą. Po wyrównującej bramce
                          gospodarze zaczęli grać z fantazją. Moi obrońcy wyglądali na bardzo
                          przestraszonych. Gracze Znicza nie kalkulowali i praktycznie każda
                          ich akcja mogła się skończyć bramką – stwierdził opiekun GKS Piotr
                          Rzepka.
                          • tux54 Polonia - Znicz 1:0 (0:0) 23.09.07, 02:27
                            Polonia - Znicz 1:0 (0:0)
                            Bramka: Radosław Gilewicz (84-karny).
                            Żółte kartki: Maciej Tataj, Krzysztof Michalski, Mariusz Pawlak,
                            Mariusz Zasada - Igor Lewczuk, Charles Nwaogu, Zbigniew Kowalski,
                            Paweł Zawistowski.
                            Czerwona kartka: Igor Lewczuk.
                            Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk).
                            Widzów: 2000.
                            • tux54 Motor Lublin - Znicz Pruszków 1:0 (0:0) 08.10.07, 01:12
                              Porażka studentów z Pruszkowa
                              Wiesław Pawłat2007-10-07, ostatnia aktualizacja 2007-10-07 21:31

                              Znicz Pruszków poniósł w Lublinie piątą porażkę w sezonie i nie
                              wykorzystał szansy, by wrócić na pozycję lidera. - Mamy problemy z
                              treningami, bo dziesięciu moich zawodników rozpoczęło studia i mogą
                              dojechać na zajęcia nie wcześniej niż na godz. 17 - powiedział
                              trener pruszkowian Leszek Ojrzyński
                              Mecz był bardzo zacięty, oba zespoły grały agresywnie. Pierwsi gola
                              mogli strzelić gospodarze. W 5. min piłka po uderzeniu głową Dawida
                              Ptaszyńskiego trafiła w poprzeczkę. Goście na swoją szansę czekali
                              kwadrans dłużej, wówczas Bartosz Wiśniewski strzelił groźnie głową,
                              ale Przemysław Mierzwa pewnie obronił. Przed przerwą jeszcze potężną
                              bombę na lubelską bramkę posłał Paweł Zawistowski, ale Mierzwa
                              sparował piłkę na rzut rożny. W rewanżu z woleja strzelił Piotr
                              Prędota, lecz Paweł Pazdan udanie interweniował. W 59. min. golkiper
                              gości już się nie popisał - po strzale z rzutu wolnego Marcina
                              Syroki wypuścił piłkę z rąk, a Daniel Koczon wepchnął ją do siatki.

                              Po stracie gola Znicz ruszył do natarcia. Chyba najdogodniejszą
                              okazję do wyrównania zmarnował Wiśniewski, kiedy to w 79 min - mając
                              przed sobą pustą bramkę - minimalnie przestrzelił. - Nie mam na tym
                              stadionie szczęścia - podsumował Zbigniew Kowalski, stoper Znicza. -
                              Kilka razy tu przegrałem. Był to mecz walki. Myślę, że Motor nas
                              przebił agresywnością i wygrał zasłużenie.

                              Motor Lublin - Znicz Pruszków 1:0 (0:0)

                              Bramka: Koczon (59.)

                              Motor: Mierzwa - Syroka, Płotka, Ptaszyński, Misztal Ż - Maziarz
                              (87. Żmuda), Karwan, Ocholeche - Kołodziejski (90. Feliński), Koczon
                              (80. Iracki), Prędota.

                              Znicz: Pazdan - Maciej Rybaczuk, Kowalski, Piotrowski Ż,
                              Januszewski - Mikołaj Rybaczuk (69. Lewczuk), Łoszakiewicz (66.
                              Osoliński), Zawistowski, Rackiewicz (62. Nwaogu) - Lewandowski,
                              Wiśniewski Ż.

                              Widzów: 500

                              Sędziował: Wojciech Krztoń (Olsztyn)


                              Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
                              • tux54 Janusz Wójcik wraca na trenerską karuzelę 23.10.07, 02:04
                                www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=64987
                                "Wujo" będzie trenerem Znicza Pruszków
                                2007-10-22 16:41
                                Janusz Wójcik wraca na trenerską karuzelę

                                Nie wszedł do Sejmu z Samoobroną, więc wrócił z powrotem do piłki.
                                Janusz Wójcik został nowym trenerem drugoligowego Znicza Pruszków.
                                Już dzisiaj były szkoleniowiec reprezentacji Polski przeprowadził
                                pierwszy trening z beniaminkiem.

                                Ostatnio Wójcik bawił się w politykę. Jednak jego partia tym razem
                                nie dostała się do Sejmu i "Wujo" musiał szukać sobie nowej posadki.

                                I znalazł ją bardzo szybko - w Pruszkowie. Od soboty Znicz był bez
                                trenera, bo od drużyny został odsunięty Leszek Ojrzyński, który
                                wcześniej porozumiał się z Wisłą Płock.
                                • tux54 TVN24:POSEŁ SAMOOBRONY ZNÓW TRENEREM 23.10.07, 02:08
                                  www.tvn24.pl/0,1525750,wiadomosc.html
                                  Najnowsze informacjeKanały RSS
                                  Tematy: piłka nożna19:20, 22.10.2007 /Gazeta Wyborcza
                                  Wójcik z Sejmu do Znicza Pruszków
                                  POSEŁ SAMOOBRONY ZNÓW TRENEREM

                                  Janusz Wójcik objął posadę trenera Znicza Pruszków
                                  TVN24Janusz Wójcik, opuszcza Sejm i wraca na boisko. Byly
                                  selekcjoner reprezentacji, ostatnio poseł Samoobrony został trenerem
                                  drugoligowego Znicza Pruszków - podała "Gazeta Wyborcza".
                                  Chociaż wyborcy nie zaufali partii Wójcika, to działaczom Znicza to
                                  nie przeszkadza. Oni Wójcikowi ufają:

                                  - Wybory poszły tak jak poszły i zostaliśmy z taką opcją. Gdyby
                                  wybory poszły inaczej nie mielibyśmy możliwości przekonania tego
                                  pana, ale go przekonaliśmy, bo był wolny, nasza drużyna też
                                  przedstawia jakąś wartość - mówi "gazecie Wyborczej" prezes Znicza
                                  Marek Śliwiński.

                                  Na razie Wójcik poprowadzi pruszkowian w trzech pozostałych do końca
                                  sezonu meczach. Dalsza praca jest uzależniona od wyników i
                                  możliwości finansowych pruszkowian.

                                  W polityce mu nie wyszło

                                  Swoją karierę polityczną Janusz Wójcik rozpoczynał w 2001 roku w
                                  SLD. Cztery lata później startował już do Sejmu z listy i z 4236
                                  głosami został posłem. Wielkich sukcesów jednak nie osiągnął -
                                  najgłośniej zrobiło się o nim w styczniu ubiegłego roku kiedy został
                                  zatrzymany za jazdę pod wpływem alkoholu.

                                  W piłce bywało lepiej

                                  Na pewno znacznie lepiej Wójcik radził sobie w sporcie, choć też
                                  budził kontrowersje, a kibice z pewnością pamiętają jego ulubione
                                  powiedzonko: -Kasa, misiu, kasa...

                                  Największym sukcesem zawodowym Wójcika było zdobycie srebrnego
                                  medalu z reprezentacją olimpijską w 1992 roku w Barcelonie. Polacy
                                  wówczas przegrali z reprezentacją Hiszpanii.

                                  Wójcik trenerem reprezentacji narodowej został lipcu 1997. Znaczącą
                                  rolę w prowadzonej przez niego drużynie odgrywali zawodnicy, z
                                  którymi zdobył srebrny medal w Barcelonie Jerzy Brzęczek, Andrzej
                                  Juskowiak, Wojciech Kowalczyk, Tomasz Łapiński czy Tomasz Wałdoch.
                                  Zwolniony został w 1999 po nieudanych eliminacjach do Mistrzostw
                                  Europy. Później pracował jako menedżer w Pogoni Szczecin, jako
                                  trener w Śląsku Wrocław, w cypryjskim Anorthosisie Famagusta i
                                  reprezentacji Syrii. W 2004 prowadził drużynę Świtu Nowy Dwór
                                  Mazowiecki.
                                  • tux54 PAP: Janusz Wójcik trenerem Znicza Pruszków 23.10.07, 02:11
                                    Janusz Wójcik trenerem Znicza Pruszków?
                                    jen 22-10-2007, ostatnia aktualizacja 22-10-2007 19:52
                                    Leszek Ojrzyński nie jest już trenerem piłkarzy drugoligowego Znicza
                                    Pruszków. Został odsunięty od zespołu, choć ciągle obowiązuje go
                                    umowa z klubem. Głównym kandydatem na jego następcę jest były
                                    selekcjoner reprezentacji Polski, a ostatnio poseł Janusz Wójcik.

                                    - Niedawno lojalnie uprzedziłem zarząd, że w zimie chciałbym odejść
                                    z klubu i wtedy rozwiązać umowę za porozumieniem stron. Nie było
                                    mowy o zostawieniu drużyny w trakcie rozgrywek. Moja deklaracja
                                    obróciła się jednak przeciw mnie, bo zostałem odsunięty od zespołu.
                                    Kontraktu z innym klubem nie podpisałem, bo zrobić tego nie mogę,
                                    gdyż wciąż wiąże mnie umowa ze Zniczem. Czekam aż zarząd zaproponuje
                                    jakieś rozwiązanie lub wskaże mi nowe obowiązki -powiedział Leszek
                                    Ojrzyński, który jest wymieniany jako kandydat do pracy w Wiśle
                                    Płock.

                                    - Dostałem z Wisły propozycję, ale to wszystko. Żadnych konkretów.
                                    Priorytetem był Znicz. Tutaj chciałem dokończyć rundę jesienną, a
                                    później odejść - dodał.

                                    Być może w Zniczu Ojrzyńskiego zastąpi były selekcjoner
                                    reprezentacji Polski Janusz Wójcik. Przez dwa ostatnie lata był
                                    posłem Samoobrony, ale w nowej kadencji tego ugrupowania zabraknie w
                                    parlamencie.

                                    - Nie ukrywam, że ciągnie wilka do lasu - powiedział PAP Janusz
                                    Wójcik. - Parlamentarzystą się bywa, a ja zawsze powtarzałem, że
                                    byłem, jestem i będę trenerem. Nawet gdybym został posłem w nowej
                                    kadencji, chciałem wrócić na ławkę trenerską. Cały czas byłem
                                    związany z futbolem, na bieżąco śledziłem rozgrywki ligowe i z
                                    zazdrością patrzyłem na innych szkoleniowców. Nieudane wybory tylko
                                    przyspieszyły moją decyzję.

                                    Wójcik, który po raz ostatni pracował jako trener w 2004 roku, kiedy
                                    prowadził Świt Nowy Dwór Mazowiecki, nie ukrywa chęci powrotu do
                                    zawodu, ale nie podjął jeszcze decyzji, że będzie pracował w Zniczu
                                    Pruszków.

                                    - Wbrew informacjom różnych mediów ani nie prowadziłem jeszcze
                                    treningu Znicza, ani nie podpisałem żadnej umowy -dodał. - Owszem,
                                    jest konkretna propozycja z tego klubu, ale innych nie brakuje.
                                    Telefon dzwoni dość często. Dzisiaj trenera szukają nie tylko w
                                    Pruszkowie. Przecież Zagłębie zwolniło Czesława Michniewicza, a inni
                                    też się zastanawiają. Czy dzwonili z Lubina? Tego nie powiem.
                                    Zresztą teraz wchodzi w grę praca tylko do końca rundy, a później
                                    trzeba się będzie zastanowić co dalej. Myślę, że we wtorek zapadną
                                    konkretne decyzje.

                                    Niespełna 54-letni Janusz Wójcik był m.in. trenerem reprezentacji
                                    olimpijskiej, z którą wywalczył srebrny medal olimpijski w
                                    Barcelonie, a w latach 1997-99 był selekcjonerem drużyny narodowej.
                                    Pracował także m.in. w Hutniku Kraków, Jagiellonii Białystok, Legii
                                    Warszawa i Śląsku Wrocław oraz w Syrii, Zjednoczonych Emiratach
                                    Arabskich i na Cyprze.

                                    Źródło : PAP
                                    • tux54 Znicz bardzo blisko ekstraklasy 11.05.08, 23:18
                                      Pruszków nie sprzedaje marzeń
                                      Marek Kuprowski
                                      Znicz Pruszków odniósł siódme z rzędu zwycięstwo w dzisiejszym meczu
                                      drugiej ligi z Motorem Lublin. W przerwie odczytano oświadczenie
                                      dementujące pogłoski o ewentualnym odsprzedaniu prawa do gry w
                                      najwyższej klasie rozgrywkowej. "Marzeń się nie sprzedaje" - głosiły
                                      ostatnie słowa komunikatu.

                                      W gorące, niedzielne popołudnie piłkarze rewelacji wiosny, Znicza
                                      Pruszków, gościli na swoim boisku Motor Lublin. To chyba z uwagi na
                                      temperaturę początek nie był łatwy dla nikogo. Gospodarze sprawiali
                                      wrażenie oszołomionych, porządkowi zabawiali się pisaniem SMS-ów,
                                      osoba prowadząca doping robiła to dość niemrawo, a sami kibice
                                      ożywili się dopiero po około dwudziestu minutach, kiedy spiker
                                      poinformował, że na trybunach znajduje się Radosław Majewski,
                                      rodowity Pruszkowianin i były zawodnik klubu. Nazwisko bohatera
                                      Groclinu, który w sobotę zapewnił swojej drużynie grę w Pucharze
                                      UEFA, rozbrzmiało z dwóch tysięcy zgromadzonych na trybunach gardeł.
                                      Nie był to jedyny VIP, jaki uświetnił swoją osobą wczorajsze
                                      spotkanie. Na przyjęciu dla specjalnych gości pojawił się także
                                      trener Legii Warszawa, Jan Urban.

                                      Motor to jedna z nielicznych drużyn, którym udało się pokonać
                                      Pruszkowian. W rundzie jesiennej, w końcowych minutach, jedyną
                                      bramkę spotkania zdobył najlepszy strzelec Lublinian, Daniel Koczon,
                                      który nie wystąpił w ostatnim meczu swojej drużyny z powodu kłopotów
                                      ze ścięgnem Achillesa. Miał być gotowy na pojedynek ze Zniczem, ale
                                      prognozy okazały się zbyt optymistyczne. Bez niego Motor nie zdołał
                                      ani razu pokonać golkipera Znicza.

                                      Mimo wszystko to goście zaczęli imponująco. Spokojem i pewną grą
                                      imponował Obiado Ocholeche. W dwunastej minucie Kamil Król świetnie
                                      uderzył piłkę głową, ale kapitalną interwencją popisał się Bieniek.
                                      Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i wróciła do Króla, który w
                                      sytuacji sam na sam z bramką z kilku metrów przeniósł piłkę nad
                                      poprzeczką w sobie chyba tylko wiadomy sposób.

                                      Kibice zaczęli coraz agresywniej nawoływać swoich pupili do lepszej
                                      gry, co istotnie zaowocowało nagłą przemianą gospodarzy. W 25.
                                      minucie Zawistowski dobrze dograł piłkę Hermanowi, który dostawił
                                      nogę i było 1:0 dla gospodarzy. Po pół godzinie właściwie atakował
                                      już tylko Znicz. Dziewięć minut po pierwszym golu trybuny wybuchły
                                      radością po raz drugi. Trzech obrońców Motoru od pewnego czasu
                                      nieudolnie pozbywało się piłki ze swojego pola karnego. W końcu
                                      dopadł do niej słabiutki do tej pory Lewandowski i zdobył swoja 21.
                                      bramkę w tym sezonie. Napięta do tej pory atmosfera wyraźnie się
                                      rozluźniła, a fani Pruszkowian skandowali na cześć podopiecznych
                                      trenera Grembockiego.

                                      W przerwie odczytany został komunikat zarządu Znicza, odnoszący się
                                      do krążących ostatnio pogłosek, iż Widzew Łódź miałby odkupić od
                                      beniaminka drugiej ligi miejsce w Orange Ekstraklasie. Klub
                                      zapewnił, iż nigdy nie wychodził z taką propozycją, a gdyby ją
                                      otrzymał, nawet nie byłaby ona rozważana. "Gra w ekstraklasie to
                                      sportowe marzenie, a marzeń się nie sprzedaje" - tak kończyło się
                                      oświadczenie zarządu MKS Znicz Pruszków.

                                      Najpiękniejszy strzał meczu oddał w 66. minucie Kamil Król. Stojąc z
                                      prawej strony boiska, uderzoną zewnętrzną częścią stopy futbolówkę,
                                      skierował w okienko bramki Białka. Ten wybił piłkę końcówkami
                                      palców. Piękna interwencja bramkarza Znicza i tak została przyćmiona
                                      przez strzał, jakiego nie powstydziłby się Cristiano Ronaldo. Na
                                      połowie gości był tylko ich bramkarz. Piłkarze Znicza wykorzystali
                                      błąd rywali, świetne podanie dostał Grzeszczyk i po raz trzeci
                                      pokonał Mierzwę. Na kwadrans przed końcem meczu Lewandowski doznał
                                      urazu i opuścił boisko. Zastąpił go Charles Nwaogu, który w
                                      ostatnich fragmentach meczu znakomicie dryblował między piłkarzami
                                      Motoru, jednak ani jeden z jego strzałów nie minął linii bramkowej.
                                      Na dziesięć minut przed końcem czwórką atakowali piłkarze z
                                      Pruszkowa. Nwaogu zostawił piłkę Florianowi, któremu pozostało już
                                      tylko wbić ją do bramki. Trafił jednak w słupek.

                                      Chociaż Znicz odniósł kolejne imponujące rozmiarem zwycięstwo, nie
                                      jest chyba jeszcze gotowy do gry w ekstraklasie. Gra nie porywała, a
                                      zaplecze, jak wiadomo, wciąż pozostawia wiele do życzenia. Szwankuje
                                      nawet komunikacja. Dziennikarze zostali zaproszeni na pomeczową
                                      konferencję prasową do hotelu, w którym wcale nie miała się ona
                                      odbywać, a następnie odsyłani byli w różne dziwne miejsca. Do tego
                                      samą konferencją zainteresowanie wyraził tylko trener Grembocki,
                                      który ostatecznie stwierdził, że może powiedzieć parę słów
                                      gdziekolwiek. Przed klubem z Pruszkowa wciąż jeszcze długa droga,
                                      zanim będzie mógł on bez kompleksów rywalizować z pierwszoligowcami.

                                      Znicz: Bieniek - Lewczuk, Piotrowski, Kokosiński, Januszewski -
                                      Rybaczuk (81. Florian), Zawistowski, Grzeszczyk, Herman - Feliksiak
                                      (70. Paluchowski), Lewandowski (76. Nwaogu); Motor: Mierzwa -
                                      Syroka, Ptaszyński, Maciejewski, Misztal - Popławski, Ocholeche,
                                      Rafał Król, Żmuda (46. Maziarz) - Kowalczyk (63. Stachyra), Kamil
                                      Król.

                                      Żółte kartki: Charles (81.), Zawistowski (84.); Maciejewski (25.),
                                      Syroka (76.).

                                      Widzów: 2200.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka