Gość: Drapka
IP: *.atj.pl
08.06.01, 18:56
W ramach powszechnej fali krytyki hiperblaszaków walkowerem zwycieżył Leclerc Ursynów! Nie ma bardziej badziewnej firmy. Oto argumenty:
1. Dzisiaj, jak i tydzień temu miala miejsce promocja jakich� jogurtów. W zwišzku z tym okoliczni mieszkańcom weekendowy wypoczynek urozmaiciła puszczane 157 razy piosenka o Jogobeli.
2. Rozbudowa. Gdy pechowi klienci tego przybytku robili zakupy w czasie rozbudowy - po dotknieciu kazdego towaru rece nadawały sie wyłšcznie do mycia.
3. Wózki. Może co trzeci je�dzi prosto. Inne raczej wolš na boki, we wszystkie strony
4. Ochrona. Raz wielka akcja łapania złodziei skonczyła sie na tym, że przyleciał ochroniarz i zaczšł prosić o okazanie zawarto�ci mojego plecaka. Najpierw prosić, potem bardzo prosić, potem wrcz skomleć. W końcu zgodziłem si nie czekac na policje i wycišgnšłem mu wszystko z plecaka - tak gorliwie, że aż sie zawstydził. Oczywi�cie nic tam nie było (kradzionego) - wtedy zaczšł usilnie przepraszac i szybko sie oddalil
5. Parking. Normalne markety (np.HIT) zamykajš na noc parkingi. Leclerc nie - wiec czesto o północy piski opon młodzieży rajdowej dobiegajš z ich parkingu. A ajk spadnie �nieg - to już w ogóle... A raz skończyło sie na rozwaleniu przez jaki� samochód daszka na wózki
6. Zapach. W pobliżu stoiska z wdlinami rozcišga si czasem takik zapach, że nachodzi mnie ochota na zostanie wegetarianinem
7. Kasy. Przy okazji rozbudowy zrobiono ze 40 kas. Niestety rzadko sie zdarza, żeby było czynne wicej niż 2/3 - nieważne jaka jest kolejka.
8. Moze raz na 10 ostatnich zakupów zdarzylo sie, że mnie albo innym kolejkowiczom udało sie wszystko kupic bez wzywania przedstawicieli różnych stoisk
9. Obsługa. Pracownice hali zwracajšce sie do siebie jezykiem �mietnikowych meneli to norma ("k...y" latajš z ust tych dziewczšt bez skrepowania)
10. Prasa. Przez kilka tygodni z rzedu dodatek Metro do Wyborczej był, owszem, z tym że dla Bielan i Żoliborza. Na stoisku z gazetami jest bałagan jak w niechlujnym chlewie. Zdarza sie, że w �rode po południu nie ma Polityki.
Można tak długo - ale chyba wystarczy. Wszystkie te dowody jednoznacznie umieszczajš firme Leclerc-Ursynów na pierwszym miejscu najdenniejszych marketów (czy raczej "markietów") - a jego szefowie niestety udowadniajš, że marketingu zamiast w szkole uczyli sie na bazarze w szczekach.