Dodaj do ulubionych

Piesi giną w stolicy

27.03.08, 23:08
a moze by tak stosowac sprawdzone rozwiazania? np. wyniesione przejscia dla
pieszych czy przewezenia przed przejsciami wymuszajace przyhamowanie samochodu
i skracajace czas przebywania pieszego na jezdni?

pozdrawiam, olek
Obserwuj wątek
    • Gość: bolo Zaczynają się owoce likwidacji zielonej strzałki IP: *.chello.pl 27.03.08, 23:30
      Teraz więcej aut musi się zmieścić w krótszym czasie, no a piesi mają zielone
      równocześnie z równoległą ulicą.
      Skręcający na ZS musi zwolnić w trosce o własne bezpieczeństwo, żeby mu nie
      przypakowali w prawy bok ci, co jadą poprzeczną.
      Skręcający na zielonym świetle nie ma tego ogranicznika - wqrwiony staniem w
      bezsensownym korku (wywołanym likwidacją ZS) rusza z pichem i ma "tylko"
      przejście dla pieszych przed sobą. No i jakiś procent buraków będzie przejeżdżał
      pieszym po palcach.

      PS. wyniesienie przejścia grozi tym, że skręcające auto wskutek tej hopki straci
      przyczepność i poleci prosto w ludzi. Trzeba bardziej równomiernie rozłożyć
      ruch, to i nerwy opadną.
      • Gość: bolo Re: Zaczynają się owoce likwidacji zielonej strza IP: *.chello.pl 27.03.08, 23:43
        > Skręcający na ZS musi zwolnić w trosce o własne bezpieczeństwo, żeby mu nie
        > przypakowali w prawy bok ci, co jadą poprzeczną.
        Oczywiście w lewy.
      • dorsai68 bolo, dla nerwowych są tramaje, 28.03.08, 10:12
        a frustracje leczy się u specjalistów, nie na drogach.
        To "wqu..nie" i ruszanie "z pichem" świadczą tylko i wyłącznie o delikwencie za kółkiem. Taką agresywną postawą skróci faktycznie czas podróży? O ile? 30 sekund? Minutę? Pięć?
        • Gość: bolo Re: bolo, dla nerwowych są tramaje, IP: *.chello.pl 28.03.08, 10:23
          > Taką agresywną postawą skróci faktycznie czas podróży?
          Może kilka sekund, ale celem takiej akcji jest rozładowanie emocji a nie
          skrócenie podróży.
          Zrozum, taka jest rzeczywistość, myślenie, co kto "powinien" robić nic nie
          zmieni, a samo ruszanie "z pichem" nie jest podstawą do mandatu.
          Agresja kierowców stojących bez sensu na prawoskręcie, gdzie nigdy wcześniej nie
          było korków, ma swoje przyczyny i zamiast robić psychoanalizę kierowców, łatwiej
          te przyczyny po prostu usunąć.
          • dorsai68 Re: bolo, dla nerwowych są tramaje, 28.03.08, 11:17
            Bolo, generalnie to ja się z Tobą zgadzam - strzałki powinny wrócić, ale agresja w tak drobnej sprawie jak wymuszony postój na prawdę budzi poważne obawy co do zdrowia psychicznego tych kierowców.
            Oni dziś ruszają agresywnie sfrustrowani brakiem strzałki, a jutro będą trąbić i złożeczyć (oby tylko) pieszym, którzy nie pozwalają skorzystać z zielonej strzałki "kręcąc się" po pasach. To po prostu ten typ człowieka, któremu zawsze coś będzie przeszkadzało.

            Wg mnie to właśnie tacy agresywni frustraci są najgorszym elementem na naszych drogach. Oni muszą "uratować" kilka sekund przejeżdzając po piętach przechodniom, wjechać na skrzyżowanie "już" mimo, że staną na jego środku skutecznie blokując w ten sposób ruch poprzeczny, zacwaniakować na pasie do proawoskrętu by w ostatniej chwili pojechać na wprost... no po prostu żenada.
            Najgorsza w tym jest obojętność drogówki, która nie tępi takich zachowań, bo inni kierowcy, widząc bezkarność cwaniaczków, zaczynają stosować ich sposób jazdy, a cierpią na tym wszyscy, bo w pewnym momencie zarządcy dróg zaczynają szukać rozwiązań w modyfikowaniu infrastuktury, np demontażu zielonych strzałek.
            • Gość: bolo Re: bolo, dla nerwowych są tramaje, IP: *.chello.pl 28.03.08, 12:02
              Ja patrzę na to nieco inaczej.
              - rozróżniam zachowania wynikające z bieżących emocji ("wqrwienia") od postawy
              cwaniackiej
              - uważam, że emocje (w tym także "wqrwienie") są elementarną cechą ludzkiej
              natury, która nas odróżnia od maszyn
              - nie ma podziału czarno-białego, na tych, którzy "panują" od tych, którzy są
              "agresywni". Każdy ma indywidualny poziom reaktywności (np. na takie idiotyzmy,
              jak brak ZS na skręcie ze Słowackiego w Popiełuszki czy z Al.Prymasa w
              Górczewską) i indywidualny próg, powyżej którego musi to jakoś odreagować.
              - wszystko jest w miarę ok, dopóki tych, których emocje ponoszą, jest mały
              procent. Dojrzałe reakcje innych uczestników ruchu mogą zniwelować skutki
              jednostkowego zaszalenia, a policja może jakoś zapanować. Gorzej, gdy takie
              reakcje stają się powszechne. I znów: jeśli społeczeństwo nie jest w stanie
              zmienić tej sytuacji (bo np. jak w USA - aglomeracja liczy dziesiątki mln
              mieszkańców i nawet najnowocześniejsza sieć tras bezkolizyjnych nie jest w
              stanie takiego ruchu obsłużyć), to... pozostaje uważać na siebie. Ale jeśli mamy
              wpływ na przyczyny tego stanu, to uważam, że bez zbędnego deliberowania należy
              to zmienić.

              A jeśli chodzi o postawy cwaniackie: mój osobisty odbiór jest taki, że też jest
              jakiś niewielki procent takich, którzy taką postawę wykazują zawsze i wszędzie
              niezależnie od warunków.
              Natomiast inni zostali tak wyuczeni. Ja, będąc młodym kierowcą, próbowałem przez
              jakiś czas przestrzegać wszelkich przepisów. Taka postawa ulegała jednak erozji
              w starciu z rzeczywistością, bo np. jadąc przepisowo niesposób zmienić pas i nie
              zajechać komuś drogi, albo niesposób bez irytacji jechać kilometrami 40km/h, bo
              ktoś po remoncie zapomniał usunąć znaki.
              U jednych taka erozja jest płytsza, u innych głębsza. Ale tu też mamy pewne
              kontinuum. W skrajnym przypadku przechodzi w postawę cwaniacko-cyniczną.
              Odpowiedzialność - owszem! Tyle, że gdy dana postawa jest naprawdę powszechna (a
              nie jest? ilu kierowców ZAWSZE przestrzega WSZYSTKICH ograniczeń prędkości?), to
              po pierwsze postawę tę przyjmuje i rozumie też sama policja, a po drugie - różne
              władze zaczynają w ramach odpowiedzi na to stosować coraz szerszy margines
              tolerancji np. "stawiamy 40km/h, to może zwolnią do 70". To tylko umacnia erozję
              wewnętrznych norm u kolejnych kierowców, a tak naprawdę brak powszechnej woli,
              by takie rzeczy zmieniać!
              • dorsai68 Re: bolo, dla nerwowych są tramaje, 28.03.08, 13:28
                Dla mnie "wqrwienie" to stopień wyższy od irytacji i o ile to drugie ma charakter czasowy, pierwsze jest już stanem permanentym. Nie zrozumieliśmy się po prostu.
      • Gość: gienek Re: Zaczynają się owoce likwidacji zielonej strza IP: *.aster.pl 28.03.08, 16:52
        To chyba nie jest tak... Jeżeli będzie mieć okazję, przyjrzyjcie
        się, co się dzieje na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Królewskiej. ZS
        zapala się równo z zielonym światłem dla pieszych. Kierowcy
        samochodów skręcających w prawo dojeżdżając do skrzyżowana widzą
        włączającą się ZS i bez zmniejszania szybkości wjeżdżają na
        skrzyżowanie, a po skręcie, wpadają wprost na pieszych, którzy
        właśnie wchodzą na pasy. Wystarczyłby opóźnić włączenie ZS o np. 15-
        20sek. i samochody nie wjażdżałyby na skrzyżowanie z rozpędu, a tak
        dochodzi tam codziennie do niezbezpicznych sytuacji.
    • Gość: Arek"Aiwa-Platz" Piesi giną w stolicy IP: *.centertel.pl 28.03.08, 07:23
      Kasa z mandatu to za mało. Samochód zabierać na płatny parking i
      wydać jak wszystko spłaci łącznie z mandatem. Kamery monitoringu
      wykorzystać. Przecież coraz większa dzicz na jezdni i tylko
      terenówki zapewniają w miarę bezpieczną jazdę przy tych szalejących
      idiotach. Ślizgają się bez kierunków po 3 pasach od jednego do
      drugiego krawężnika, blondynki w ciemnych okularach /okularki po to
      by nie widzieć co jest z tyłu/, czołgają się lewym pasem mając dwa
      wolne po prawej - to warszawska codzienność.
    • Gość: Borys Policja IP: *.aster.pl 28.03.08, 08:20
      przeciez nie kara za bardzo kierowcow. Kierowcy przejezdzaja na
      czerwonym swietle, policjant stoi obok i nic nie robi. A
      najsmieszniejsze jest jak samochod czy autobus stoi na zebrze dla
      pieszych a policjant caly czas stoi i nic nie robi czy po prostu
      omija takie auto :) Przeciez to jest zenada. Kierowcy autobusow i
      taksowek sa szczegolnie "uprzywilejowani"
    • Gość: ja Piesi giną w stolicy IP: *.chello.pl 28.03.08, 12:12
      jak na pasach dla pieszych nie ma sygnalizacji swietlnej to ja
      osobiscie prawie zawsze boje sie i nie jestem pewien czy samochod
      ktory jedzie zatrzyma sie. tutaj mandaty moga do konca nie pomoc,
      tutaj chodzi o kulture jazdy!
    • janfranciszek Kary jak w Skandynawii - zależne od dochodu 28.03.08, 12:18
      Im ktoś ma w Polsce bardziej wypasiony samochód tym większym jest
      chamem na drodze. A właściciele SUV-ów to już szczególnie. Przecież
      taki mając brykę za 300-500 tys. złotych nie będzie zwracał uwagę
      na dziadów.
    • Gość: Domcia Piesi giną w stolicy IP: 87.205.10.* 28.03.08, 12:48
      Chciałam zauważyć, że 14:10 to nie jest wielka różnica. Jak widać
      piesi powodują prawie tyle samo wypadków, co kierowcy, więc wina
      leży po obu stronach.

      Nie raz miałam sytuację, że ktoś wchodził mi prawie pod koła, w
      ogóle nie patrząc na boki, bo przecież skoro wchodzi na pasy, to
      wszyscy muszą nagle stanąć w miejscu :/

      Inne sytuacje: ludzie włażą na ulicę poza pasami, w pobliżu
      przejścia, ścinają ulicę na skos, zamiast przejść jak najszybciej
      przez pasy. To często powoduje zagrożenie, bo kierowca skręcający w
      prawo oczekuje, że piesi będą na pasach, a jeśli dodatkow ma
      ograniczoną widoczność np. przez budynek a;bo stojące samochody
      (nagminne w mniejszych uliczkach), to nie trudno o wypadek. Tylko
      wyjątkowa ostrożność a czasami fart pozwala uniknąć potrącenia
      pieszczego w takieh sytuacji.

      Jeszcze inna odmiana nierozgarniętych pieszych, to wbieganie na
      pasy, spacer przez pasy z komórką przy uchu (niezwaracanie uwagi na
      otoczenie) i wiele, wiele innych...
    • Gość: sun Mamy efekty jeżdzenia na swiatlach caly czas... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 13:10
      Nie sądzicie ze to efekt bezsensownego nakazu jazdy na swiatlach? Oczywiscie -
      AUTA są lepiej widoczne, ale piesi - DUZO gorzej (to samo dotyczy
      motocykli/skuterow ktorych teraz nie widac w morzu swiatel). Zaloze sie o pączka
      z marmoladą, że w tym roku znow bedzie wiecej wypadkow niz w 2006 roku.
      Swoją drogą, wlazenie na pasy tuz przed samochodem lub nie patrzenie w ogole w
      ktoras stronę to norma. Mi wczoraj wbiegl z pieskiem maly chlopiec - skrecalem w
      prawo, stop, rozejrzenie się, ruszam - i nagle przed maske wbiega 10 letni
      chlopiec (nie patrzac w ogole na samochod!). Na szczescie osiagnalem pewnie
      predkosc 5km/h wiec z hamowaniem nie bylo problemu, ale jak by to sie znalazlo w
      statystykach policyjnych? Jako przejechanie pieszego na zielonych swiatlach! Az
      sie boje pomyslec co by bylo gdybym ruszyl bardziej zdecydowanie.
      • strega_aradia Re: Mamy efekty jeżdzenia na swiatlach caly czas. 28.03.08, 13:41
        Niestety - prawo prawem, a realizm trzeba zachować. [Nie mówię teraz o kwestiach
        kodeksu czy kultury, a wyłącznie o przeżywalności].
        Pieszy kontra samochód - człowiek przegrywa. Choćby wina była ewidentnie
        kierowcy - to pieszy zginie. Niestety nie można zbytnio ufać przepisom i trzeba
        się wspomagać dużą dawką instynktu samozachowawczego.
        Pieszy powinien się rozejrzeć [uważnie i wszędzie, nie tylko patrzeć tam skąd
        samochody maja prawo nadjechać - również tam, skąd mają fizyczną możliwość
        wyjechać] i DOPIERO wtedy przejść.
      • Gość: Domcia Re: Mamy efekty jeżdzenia na swiatlach caly czas. IP: 87.205.10.* 28.03.08, 14:03
        "Nie sądzicie ze to efekt bezsensownego nakazu jazdy na swiatlach?
        Oczywiscie - AUTA są lepiej widoczne, ale piesi - DUZO gorzej (to
        samo dotyczy motocykli/skuterow ktorych teraz nie widac w morzu
        swiatel)."

        Sorry, ale większej bzdury jeszcze w tym wątku nie czytałam. Właśnie
        dzięki światłom i ludzie i pojazdy są bardziej widoczne, bo się
        odcinają od tła i widać, że się coś lub ktoś porusza.

        Co innego w przypadku mokrej, nierównej, słabo oświetlonej lb
        nieoświetlonej drodze, keidy jest ciemno, bo wtedy samochodody
        nadjeżdzające z przeciwka oślepiają i nic nie widać, ale po ciemku i
        tak trzeba jeździć ze światłami, więc nie ma to tutaj nic do rzeczy.
        • dorsai68 Re: Mamy efekty jeżdzenia na swiatlach caly czas. 28.03.08, 16:50
          Gość portalu: Domcia napisał(a):

          > Sorry, ale większej bzdury jeszcze w tym wątku nie czytałam. Właśnie
          > dzięki światłom i ludzie i pojazdy są bardziej widoczne, bo się
          > odcinają od tła i widać, że się coś lub ktoś porusza.

          To nie takie proste. Do niedawna obowiązek jazdy na światłach przez całą dobę dotyczył motocykli i skuterów. Było więc wiadomo, że światło=jednoślad. Dziś jeżdzą wszyscy więc nie wiadomo czy pojedyncze światło to jednoślad czy "katamaran" z wypaloną żarówką.

          Co więc z tym zrobią posłowie? Ano, wpadli na pomysł by kierujących jednośladami ubrać dodatkowo w odblaskowe kamizelki - taki projekt nowelizacji PoRD właśnie trafił do sejmu. Czy kierowcy jednośladów będą przez to bezpieczniejsi? Śmiem wątpić.
          Jaką więc kolejną mądrość zafundują nam nasi prowaowymyślacze? Boczne kółka do jednośladów, bo te czasami się przewracają?
          Pulsujące światło ostrzegawcze barwy żółtej montowane obowiązkowo na obowiązkowym kasku?
          A moze zakaz jazdy jednośladów na terenie Rzeczpospolitej? Znikną jednoślady zniknie problem.
    • apache5 Piesi giną w stolicy 28.03.08, 16:37
      Przestrzegam naczelników drogówki przed służbowymi nakazami represji określonych
      grup np. pieszych. Może to być podciągnięte pod brak równości wobec prawa,
      prowokuje do fałszowania statystyki policyjnej i prowadzi do możliwego
      postępowania prokuratorskiego o przekroczenie uprawnień przez funkcjonariusza
      publicznego. Radzę poszukać podstawy prawnej a nie tylko nadrzędności służbowej.
    • Gość: CzynnikMiarodajny Ludzie, zatrzymajcie tą masakrę! IP: *.subscribers.sferia.net 28.03.08, 19:01
      Ponad 100 osób rocznie kierowcy zabijają jak się okazuje w stolicy i co? I jest na ten temat mała notatka w stołecznej. Jakby na Okęciu spadł samolot ze 100 osobami na pokładzie to przez 7 dni byłoby to na pierwszej stronie a potem jeszcze rok by o tym pisali na dalszych, byłoby wiele łez, czarne strony tytułowe wszystkich gazet, przemówienia i analizy jak można było zapobiec tym śmierciom...

      Ludzie, przecież to co się dzieje w tym mieście na ulicach to dzungla w której grasują drapieżnicy. Ludzie z zachodu gdy do nas przyjeżdzają a nawet sami Polacy po dłuższym niebycie przez pierwsze dni są w szoku i mają wrażenie, że codziennie cudem uchodzą z życiem. Z tym trzeba zacząć koniecznie walczyć! Niech Gazeta zrobi jakąś akcję, niech powstanie jakaś presja na Policję która w mieście w ogóle nie łapie chyba żadnych piratów drogowych. Wystarczy stanąć z radarem przy pierwszej większej ulicy i można złapać setki osób i przy tym podreperować budżet policji na lata! Prawie nigdy samochody nie zatrzymują się gdy widzą ludzi chcących wejść na przejście dla pieszych. To co się dzieje na naszych ulicach to obraz anarachii i całkowitej bezradności struktur naszego państwa, które nie umie nie chce zatrzymać trwającej na uliach rzezi! Ludzie zróbcie coś z tym zanim zabiją Was albo kogoś z Waszej rodziny!
      • Gość: Trampek Re: Ludzie, zatrzymajcie tą masakrę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 22:14
        > Ludzie, przecież to co się dzieje w tym mieście na ulicach to dzungla w której
        > grasują drapieżnicy. Ludzie z zachodu gdy do nas przyjeżdzają a nawet sami Pola
        > cy po dłuższym niebycie przez pierwsze dni są w szoku i mają wrażenie, że codzi
        > ennie cudem uchodzą z życiem. Z tym trzeba zacząć koniecznie walczyć! Niech Ga
        > zeta zrobi jakąś akcję, niech powstanie jakaś presja na Policję która w mieście
        > w ogóle nie łapie chyba żadnych piratów drogowych. Wystarczy stanąć z radarem
        > przy pierwszej większej ulicy i można złapać setki osób i przy tym podreperować
        > budżet policji na lata! Prawie nigdy samochody nie zatrzymują się gdy widzą lu
        > dzi chcących wejść na przejście dla pieszych. To co się dzieje na naszych ulica
        > ch to obraz anarachii i całkowitej bezradności struktur naszego państwa, które
        > nie umie nie chce zatrzymać trwającej na uliach rzezi! Ludzie zróbcie coś z tym
        > zanim zabiją Was albo kogoś z Waszej rodziny!

        Analogiczna sytuacja jest w sprawie parkowania. Nikt nie egzekwuje żadnych przepisów, raz na rok jest akcja Straży Miejskiej, która zapowiada, że przez tydzień będzie się wywiązywać ze swojego obowiązku karania źle parkujących kierowców, potem wszystko jest po staremu.
        Prawda jest taka, że Warszawa jest obecnie miastem dla kierowców, inni użytkownicy dróg są dyskryminowani. Przepisy nie obowiązują. Służby nie wykonują swoich obowiązków, bo ich nie egzekwują. Trudno w tej sytuacji nawet stawiać sensowne zarzuty, że to dlatego, bo prawo jest złe, bowiem aby zweryfikować, czy prawo jest złe, musi ono najpierw sprawdzone w praktyce, a w Warszawie nie ma na to szans.
        Także uważam, że Gazeta powinna zrobić szeroko zakrojoną i długotrwałą akcję wymuszającą na służbach konsekwentne egzekwowanie wszelkich przepisów. Trzeba wreszcie zacząć nazywać rzeczy po imieniu: Taki strażnik miejski idący przez miasto ignoruje codziennie pewnie przynajmniej ze sto razy łamanie prawa. Co to w ogóle za państwo, w którym jest taka władza wykonawcza?
        • Gość: bolo Re: Ludzie, zatrzymajcie tą masakrę! IP: *.chello.pl 28.03.08, 22:31
          > Prawda jest taka, że Warszawa jest obecnie miastem dla kierowców
          Ciekawe, dobrze wiedzieć.

          > Także uważam, że Gazeta powinna zrobić szeroko zakrojoną i długotrwałą akcję wy
          > muszającą na służbach konsekwentne egzekwowanie wszelkich przepisów.
          Zapomnij. Skończy się paraliżem miasta i tragedią, gdy np. karetki czy straż
          pożarna nie będą mogły się przebić przez korki.
          Najpierw muszą nastąpić ruchy w kierunku urealnienia znaków: przywrócenia
          zielonych strzałek i zniesienie debilnych ograniczeń szybkości jak np. 50km/h na
          Wisłostradzie. Dopiero wtedy można (a nawet powinno się) w tych miejscach zacząć
          egzekwować te urealnione przepisy.
          • Gość: Trampek Re: Ludzie, zatrzymajcie tą masakrę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 22:47
            > Zapomnij. Skończy się paraliżem miasta i tragedią, gdy np. karetki czy straż
            > pożarna nie będą mogły się przebić przez korki.

            Skąd wiesz? Przecież nie było jeszcze w Warszawie eksperymentu p.t. "Przez jeden dzień przestrzegamy prawa". A korki i tragedie to są i teraz. Może by ich było jednak mniej? System z egzekwowaniem wszelkich przepisów, mądrych i głupich, jednak w wielu krajach przynosi lepsze rezultaty niż to, co mamy obecnie w Warszawie.

            > Najpierw muszą nastąpić ruchy w kierunku urealnienia znaków: przywrócenia
            > zielonych strzałek i zniesienie debilnych ograniczeń szybkości jak np. 50km/h n
            > a
            > Wisłostradzie. Dopiero wtedy można (a nawet powinno się) w tych miejscach zaczą
            > ć
            > egzekwować te urealnione przepisy.

            Nie mogę się z tym zgodzić, że najpierw. To powinno być działanie synchroniczne, tzn. egzekwuje się przepisy, a te, które są głupie, się zmienia.
            Obecna sytuacja jest taka, że państwo na głupie przepisy reaguje ich nieegzekwowaniem, a nie zmianą. To prowadzi do spadku poszanowania dla prawa i skutkuje nieprzestrzeganiem wszystkich przepisów. Nieegzekwowanie przepisów jest świadectwem słabości państwa.
            • Gość: bolo Re: Ludzie, zatrzymajcie tą masakrę! IP: *.chello.pl 28.03.08, 23:15
              > Skąd wiesz? Przecież nie było jeszcze w Warszawie eksperymentu p.t. "Przez jede
              > n dzień przestrzegamy prawa".
              Wystarczy pojechać 50km/h Wisłostradą i poobserwować co się dzieje.

              > System z egzekwowaniem wszelkich przepisów, mądrych i głupich,
              > jednak w wielu krajach przynosi lepsze rezultaty niż to, co mamy obecnie w Wars
              > zawie.
              System z sensownymi przepisami i budową nowoczesnej infrastruktury
              komunikacyjnej też się sprawdza i to chyba nawet lepiej. Spróbuj na Słowacji
              pojechać szybciej niż na znaku. Tam "40" oznacza, że pojechanie 45 JEST
              niebezpieczne. A u nas znak "40" oznacza mniej więcej, że warto trzymać poniżej 70.

              > Obecna sytuacja jest taka, że państwo na głupie przepisy reaguje ich nieegzekwo
              > waniem, a nie zmianą. To prowadzi do spadku poszanowania dla prawa i skutkuje n
              > ieprzestrzeganiem wszystkich przepisów.
              Z tym się zgadzam.

              > Nieegzekwowanie przepisów jest świadect
              > wem słabości państwa.
              Zaś próba egzekwowania zamiast zmiany złych przepisów byłaby świadectwem głupoty.

              Co do tej kolejności, "najpierw" oznacza tyle, że sprawdzamy i zmieniamy złe
              znaki na danej ulicy i jednocześnie przestawiamy fotoradary, by łapały na
              granicy co najwyżej +10% względem nowych znaków i wydajemy analogiczne
              dyspozycje drogówce. Ale czy to realne? Chyba nie u nas.
              • Gość: Trampek Re: Ludzie, zatrzymajcie tą masakrę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.08, 23:40
                > Co do tej kolejności, "najpierw" oznacza tyle, że sprawdzamy i zmieniamy złe
                > znaki na danej ulicy i jednocześnie przestawiamy fotoradary, by łapały na
                > granicy co najwyżej +10% względem nowych znaków i wydajemy analogiczne
                > dyspozycje drogówce.

                Jeśli to miałeś na myśli przez "najpierw", to pełna zgoda z mojej strony! Takie
                działanie rzeczywiście byłoby sensowne.

                > Ale czy to realne? Chyba nie u nas.

                Nie wiem, może jednak jest. Jak się poczyta fora, to jest bardzo wielu ludzi,
                którzy mają już dość wolnoamerykanki na warszawskich ulicach. Problem polega na
                tym, że ludzie ci nie są zorganizowani, aby tworzyć jakąś dużą grupę nacisku.
                Samemu trudno coś zdziałać i nie ma co liczyć na to, że państwo samo podejmie
                działanie. Potrzebna by była jakaś platforma zrzeszająca ludzi chcących zmian,
                przy pomocy której można by skutecznie naciskać na odpowiednie instytucje i
                zwrócić uwagę mediów na problem. Może pewnego dnia...
    • Gość: Tomo Piesi giną w stolicy IP: *.merinet.pl 28.03.08, 21:38
      Artykuł został napisany w tonie "ci niedobrzy kierowcy i biedni
      piesi". Nie zapominajmy jednak o tym co wyczyniają na ulicach piesi.
      Normą jest przełażenie na czerwonym świetle, skracanie sobie drogi
      przechodzeniem obok pasów lub "ścinanie" przejścia w celu skrócenia
      sobie drogi. Normą jest wyłażenie zza autobusów i tramwajów,
      wybieganie na jezdnię, stanie przy samej krawędzi jezdni lub wręcz
      na niej, ... Wymieniać można jeszcze długo. Oczywiście nie chcę tu
      powiedzieć, że winni wypadkom są głównie piesi, ale z moich
      obserwacji wynika że mają bardzo dużo na sumieniu. A w sumie powinni
      bardziej uważać, bo co z tego że mają pierwszeństwo skoro w
      konfrontacji z toną metalu szanse mają niewielkie...
      • Gość: Czynnik Miarodajny Obrona pieszych IP: *.subscribers.sferia.net 30.03.08, 04:28
        Nasi piesi nie są wcale aż tacy staszni, choć może nieco mniej zdyscyplinowani
        niż Ci z krajów protestanckich, ale bez przesady. Niedawno "Krytyka Polityczna"
        dodała płyte z wywiadem ze Sławojem Żiżkiem która zaczyna się od jego spaceru z
        Sierakowskim przez Warszawę. Stają na pasach przez ul.Królewską i Żiżek -
        Słoweniec a więc przedstawiciel najbogatszego i najbardziej zaawansowanego
        cywilizcyjnie kraju post-komunistycznego - chce przechodzić a Sierakowski go
        odruchowo hamuje pokazując, że jest czerwone. Na to Żiżek się śmieje mówiąc coś
        takiego: He,he widzę że Wy się zachowujecie jak Niemcy, nic nie jedzie a
        stoicie, u nas nikt by tak nie robił...

        A naszym kierowcom i niektórym dyskutantom wydaje się w ogólnie nie
        przeszkadzać, że w wyniku swojej postawy mogą kogoś zabić - jakoś nie boją się
        życia ze świadomością że je komuś odebrali, to jest smutne. Poza tym mam
        wrażenie, że nasza prasa jest jednak o wiele bardziej pro-szoferska niż
        pro-piesza nie mówiąc już o rowrzystach.

        Po drugie większości naszym kierowcom chyba w ogóle nie jest znana satysfakcja z
        bycia uprzejmym, kurtuazyjnym, z pomocy komuś, z wyświadczenia przysługi. Bo
        przecież jak sie elegencko człowiek zachowa wobec kogoś innego to sam się lepiej
        czuje i ma o sobie lepsze zdanie i efekt jest taki, że na ulicy wszytsko odbywa
        się kulturalniej. Ale ta tajemnica nie jest chyba większości szoferom w Polsce
        znana....
    • Gość: r skarbka z gor IP: *.aster.pl 28.03.08, 22:48
      Ustawiono znaki oznaczajace przejscie dla pieszych.

      Zebry scieraja sie po trzech dniach od namalowania.

      Buractwo w swoich puszkach ma w d...ie znaki i ma za nic pieszych. Na jakis czas
      nauczono to chamstwo, ze znak zakazu cos oznacza, a najczesciej mandat. Jak
      zaczeto wywozic "czlonkow rodziny", czyli samochody na policyjny parking, to
      nagle chamstwo nauczylo sie kodeksu grogowego.

      Teraz pora na mala kamere nad przejsciem dla pieszych przy skrzyzowaniu z
      Berensona. Zgodnie z amerykanskimi obserwacjami, jedna osoba podaje informacje
      trzem innym, czyli, ze 20 zmandaconych do 40 innych zatrzymuje sie i przepuszcza
      pieszego na zebrze. No, chyba, ze progi zwalniajace pomoga, tak jak w CH
      Targowek przy Wincentego. Wymiana rury wydechowej kosztuje, wiec przez pasy
      mozna w miare spokojnie przejsc, bez obaw, ze jakis burak w swoim sprowadzonym z
      niemieckiego szrotu "luksusie" przejedzie nam po butach (albo bedzie wyganial z
      pasow).

      Czasy ola kwacha sie skonczyly, kiedy to pijany i pieszy nie mieli nigdy racji.
      Obecnie kursanci na L-ce za przejechanie zebry, jesli nie jest pusta koncza
      egzamin i potulnie ustawiaja sie w kolejce na nastepny. No, ale potem musza
      odreagowac to upokorzenie i efekt jest taki, ze w takim tempie, to do Sylwestra
      w Warszawie opustoszeje sredniej wielkosci czteropietrowy blok. Szkoda ludzi, bo
      jedna (en) z druga (im) qwa musi zaoszczedzic 10 sekund i wpycha sie tam, gdzie
      nie powinna (na pasy, na ktorych jest pieszy).
    • robertrobert1 Piesi giną w stolicy 30.03.08, 21:37
      A w Berlinie rocznie ginie jedna osoba. Jak oni to robia? Moze t
      wlasnie niemieccy eksperci powinni sie zajac infrastruktora i ruchem
      drogowym w stolicy. Tylko gdzie wowczas kierowcy beda parkowac skoro
      na wszystkich chodnikach beda krolowaly stojaki dla rowerow?
    • Gość: dorek Re: Piesi giną w stolicy IP: *.acn.waw.pl 31.03.08, 02:23
      ,,Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...,, tak w
      pazdzierniku śpiewano, bezpieczne drogi, skuteczni policjanci...
      Pozmarzyłam się...a tu coraz gorzej. Ciekawe dlaczego?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka