igoryl
25.05.08, 20:13
Do szału doprowadza mnie już ten wszechogarniający miejski egocentryzm.
Warszawiacy wciąż nie mogą się nauczyć wspólnego użytkowania miasta. To brak
obycia, czy po prostu zwykłe chamstwo?
Dlaczego zawsze:
- Tam gdzie są ścieżki rowerowe, rowerzyści jeżdżą chodnikami a piesi (często
z psem na smyczy, dopiero razem uniemożliwiają przejazd) tłuką się środkiem
pasu dla rowerów?
- Rzucanie śmieci gdzie popadnie jest tak nagminne? Co gorsza, rodzice prawie
zawsze 'nie widzą' kiedy bachor rozrzuca papierki na trawnik
- Na schodach ruchomych po lewej stronie stoi jakiś wąsaty pajac albo baba z
siatami? Stacja metra Centrum szczególnie podatna
- Kiedy chce się wysiąść z metra bądź autobusu tuż za drzwiami czycha
staruszka wpatrzona we własne stopy, gotowa ładować się do środka? Albo nie
czycha, od razu atakuje
- Kierowcy prześcigają się w najmniej ekonomicznym parkowaniu?
- Grzeczne zwracanie uwagi ludziom na dowolną z powyższych rzeczy kończy się
chamska odpowiedzią?
Dołączcie się do krucjaty przeciwko miejskiemu egoizmowi!