Dodaj do ulubionych

Warszawska wojna samochodowo-rowerowa

    • Gość: :) Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: 129.35.231.* 29.07.08, 06:01
      Mam małe dziecko. Niech któryś z rowerzystów mu wytłumaczy dlaczego
      musi zdychać w korku wracając od babci. Jak chcecie demonstrować to
      wyłapcuie najpierw tych rowerzystów, którzy mając ścieżki rowerowe
      pod nosem i tak jeżdżą ulicą.
      Poza tym jak już jedziecie rowerem to nie ładujcie go do autobsu.
      Jak się chciało pojeździć to trzeba się było zastanowić czy się da
      radę.
      A masę róbcie sobie wtedy kiedy ludzie po pracy dotrą do domu i będą
      mieli gdzieś czy jest korek czy nie. Jak ojeszcze raz będę się wlokł
      autobusem bo banda prygłupów postanowiła, że nie ma nic innego do
      robotytylko blokowanie miasta, to chętnie zrobię prawojazdy tylko po
      to żeby zdefasonować komuś ramę od roweru.
    • Gość: aron Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.lublin.enterpol.pl 29.07.08, 06:41
      Trzeba wprowadzić opłaty za wjazd samochodem do centrum Warszawy w
      godz. 6-20 w dni robocze. Tak powiedzmy na początek 10 zł dziennie.
      Z opłat byłyby zwolnione kobiety w ciąży, rodziny z małymi dziećmi,
      emeryci, renciści, niepełnosprawni. W Londynie po wprowadzeniu opłat
      ruch w centrum zmalał o 10-20%, za to burmistrz przewalił wybory.

      • Gość: dlaczego tylko Re: Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.gprs.plus.pl 29.07.08, 08:30
        Sorry, ale rowery też zajmują miejsce, a więc opłaty także dla
        pryszczatych na rowerach..
    • Gość: szadi Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.neter.pl 29.07.08, 07:06
      Bardzo dobrze tez jestem za tylko zazdroszcze ze w W-wie bylo tyle ludzi:D umnie tez byla masa krytyczna i tez swietnie sie bawilismy tylko ze 20 os bylo :(
    • Gość: Marcel Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.lubzel.com.pl 29.07.08, 07:25
      Przeczytałem ten tekst i włos mi sie na głowie zjerzył !!! Na
      wstepie powiem że przez 6 lat trenowałem kolarstwo górskie (było to
      co prawda pare lat temu ale rowerem jeżdże do tej pory choc juz
      typowo rekreacyjnie).
      Jeśli miałbymk zabrać głos w tej dyskusji to powiem tylko tyle że ta
      cała Masa Krytyczna to jakieś wielkie nieporozumienie !!! Ci ludzie
      nie maja zielonego pojacia jak walczyć o swoje. No chyba ze ich
      celem jes utrudnianie życia wszystkim wokól tylko po to żeby
      zaistnieć. Zdecydowanie popieram ideę budowy większe ilości ścieżek
      rowerowych. Popieram też to że powinny byc one z asfaltu a nie z
      kostki (wygoda i bzepieczeństwo) ale NIE POPIERAM sporosbu walki o
      nie !! Za ich budowę odpowiadaja władze miasta a nie zwykli
      ludzie !! Czy to że zablokuje siedrogę kierowcy wracającemu z pracy
      (np. lekarzowi) spowoduje że przybedzie w mieście ścieżek?? Jedzcie
      sobie pod urząd miasta i tam protestujcie, bo tam są ludzie którzy
      sa adresatami waszego protestu. Jedzicie pod komęde policji i tam
      protestujcie bo tam są adresaci waszego protestu (za to żeby
      kierowcy nie parkowali za sciezkach odpowiada Policja i Straż
      Miejska a skro oni maja gdzieć wykonywanie swoich obowiązkó
      służbowych to trzeba pokazać im że Wy im na to nie pozwolicie) ale
      tam a nie w środku miasta !!
      • Gość: eeeeeeee Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.gprs.plus.pl 29.07.08, 08:13
        Eeee to zbyt trudne. Lepiej sobie pojeżdzić po ulicach i z radością
        obserwowac wsciekłość kierowców stojących w korkach. Przynajmniej
        można się podroczyć, no i jaka duma rozpiera, gdy jedzie się
        rowerkiem w tłumie sobie podobnych... Ponadto masę promuje też
        Wyborcza, a gdyby blokować urząd HGW to pewnie by krytykowali. No i
        nie byloby tyle fajnej draki...
    • Gość: AborygenMiejscowy Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.elblag.pl 29.07.08, 07:33
      A wszystko to odzwierciedlenie Polski wyrosłej na jedynie słusznej epoce w
      której nie rozsądek i merytoryczne argumenty brały górę ino widzi mi się
      zadufanego w sobie warszawskiego (z koziej wólki) cwaniaczka, który jednym
      wyróżnia się znacząco na drogach naszego kraju - chamstwem i brakiem wyobraźni.
      A do rowerów trzeba dorosnąć i dojrzeć . To znaczy innych uznać uczestnikami
      ruch. Wysłać ten automobilowy lumpenproletariat do Skandynawii. Ciekawe jak
      długo by tam pojeździli w normalnym ucywilizowanym ruchu drogowym, wspólnie
      oczywiście m rowerami i innymi uczestnikami ruchu drogowego. CIEKAWE?
      • Gość: xmen Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.07.08, 08:16
        Zdajesz sobie sprawę, że uczestnicy MASY nie dorośli nie tylko do roweru ale
        nawet do zwykłego współżycia społecznego? Zdajesz sobie sprawę, że to wszystko
        ma charakter chamskiej prymitywnej złośliwości?
        Zdajesz sobie sprawę, że 80% niebezpiecznych sytuacji w relacjach samochód-rower
        i pieszy-rower wywołują rowerzyści (dane policji)? Zresztą patrząc na takie
        akcje jak ta to raczej się temu nie dziwię uwzględniając jakie bydło jeździ na
        rowerach.
        • Gość: /:/ Re: Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.gprs.plus.pl 29.07.08, 08:29
          Dokładnie. Popieram
    • Gość: bomba Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: 85.128.12.* 29.07.08, 07:43
      Juz drugi rok jezdze regularnie na rowerze, wczesniej jezdzilem do pracy przez
      caly Goclaw, Prage Poludnie, Polnoc - ulicami Grochowska, Jagiellonska.
      Sytuacji krytycznych z winy kierowcow bylo w tym czasie doslownie kilka! Sam w
      pracy prowadze samochod i wiem jak jezdzic rowerem aby innym uzytkownikom
      drogi nie zawadzac... Na Masie bylem raz i podziekowalem... Tam panuje ogromna
      agresja wobec kierowcow - po co te wszystkie gwizdki, trabki, glosna muzyka,
      obrazliwe wyzwiska (choc te padaja z obu stron) ?

      Generalnie jest to jakis sposob demonstracji, ale moze nie trzeba blokowac od
      razu calych ulic ? Aleje Jerozolimskie, Marszalkowska, to szerokie ulice, moze
      wystarczy jeden, dwa pasy dla rowerzystow, a jednym jechalyby auta. Wowczas
      jeden z glownych argumentow rowerzystow - o publicznym charakterze ulic, o
      wspolistnieniu ich uzytkownikow trafialby do kierowcow dobitniej ?

      Wartoby cos zmienic ... Dla mnie rowerzysty i kierowcy Masa w takim ksztalcie
      sie po prostu nie podoba.
    • Gość: lump Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.07.08, 08:09
      Nie wiem co ci pseudorowerzyści chcą udowodnić ale udaje im się jedynie
      zszargać opinię zwykłych miłośników dwóch kółek. To jest szczyt chamstwa i
      złośliwości co robią. Nazwano ich komuchami i to jest właściwe porównanie bo
      tylko skrajne parszywe indywidua siłą próbują zmusić kogoś do przyjęcia ich
      ideologi.
    • Gość: adam Zarówno rowerzyści jak i kierowcy piep*zą głupoty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 08:24
      Co to za argument, że ktoś jest z miasta, a ktoś ze wsi? Czy kłótnia
      o to, kto płaci podatki? 3/4 warszawiaków jest ze wsi, albo ich
      rodzice są ze wsi! Podatki, takie czy inne, też płacą wszyscy...
      Moja rodzina w Warszawie mieszka od Powstania Listopadowego, więc
      chyba jestem rodowitym Warszawiakiem, a UWIELBIAM jeździć na
      rowerze! Ale jeździć a nie pędzić 40km/h po chodniku... Podatki
      płacę cholernie wysokie, samochodem też UWIELBIAM jeździć. Korki w
      Warszawie nie powstają przez cyklistów, masonów czy ufoludki, tylko
      przez brak obwodnicy i BEZNADZIEJNĄ infrastrukturę drogową wewnątrz
      miasta. Masy nie byłoby, gdyby (tak jak we wszystkich cywilizowanych
      miastach) wzdłuż większości ulic znajdowałyby się ścieżki lub
      wydzielone pasy rowerowe i nikt by po nich nie spacerował czy na
      nich nie parkował. Kierowcy nie przeklinaliby wtedy rowerzystów, bo
      by ich na ulicach zwyczajnie nie było. A gdyby jakiś kierowca w
      pośpiechu zaparkował na ścieżce i auto by mu odholowano,
      przeklinałby jedynie straż miejską ;) Piesi też nie przeklinaliby
      rowerzystów, bo szaleńcy (niestety od jakiegoś czasu widzę ich coraz
      więcej) nie rozjeżdżaliby ich pędząc po chodnikach - mieli by
      ścieżki... Od wielu lat jestem użytkownikiem warszawskiej
      przestrzeni publicznej jako pieszy, kierowca i rowerzysta. I za
      każdym razem, w każdej "skórze" staram się nie utrudniać życia
      pozostały użytkownikom jezdni i chodników - czego pozostałym
      mieszkańcom Warszawy szczerze życzę!
    • anemusek Warszawska wojna samochodowo-rowerowa 29.07.08, 08:29
      Nie jestem kierowcą, ba nawet nie mam prawa jazdy. Jestem pieszym
      przemierzającym miejskie zakamarki na własnych nogach lub komunikacją miejską
      więc w tym sporze powinienem być bezstronnym obserwatorem ale nie mogę. Muszę
      stwierdzić że takie akcje rowerzystów tylko podkreślają jaka swołocz jeździ na
      rowerach. Niestety nie liczą się oni nie tylko z kierowcami ale również z
      pieszymi. Nie liczą się z nikim. To najbardziej chamska i rozwydrzona grupa
      użytkowników dróg.
      Częstokroć używają chodników jeżdżąc jak szaleni i stanowiąc większe zagrożenie
      dla pieszych niż odseparowane od nich samochody. Zresztą obserwując jezdnie z
      chodnika muszę stwierdzić, że na drogach zachowują się analogicznie. W takiej
      sytuacji dlaczego się dziwią, że wszyscy reagują na nich wrogością. Niech się w
      końcu przestaną zachowywać jak banda rozwydrzonych, niedorozwiniętych umysłowo i
      skrajnie nieodpowiedzialnych kretynów.
      Tyle w temacie i wybaczcie mi, że się uniosłem ale rowerzyści zaleźli mi
      wyjątkowo za skórę ponieważ parę razy potrącili mnie na chodniku, a moja matka
      wyszła z takiego "milusiego" spotkania ze złamaną ręką i wieloma siniakami. To
      jeszcze nic ale najbardziej rozwścieczyli mnie jak o mały włos nie rozjechali
      mojej czteroletniej chrześnicy.
    • Gość: abs Kodeks drogowy obowiązuje wszystkich! IP: *.mtib.gov.pl 29.07.08, 08:35
      Poza tym coś mnie trafia jak ulicą jedzie sobie taki cwaniak a obok
      biegnie ścieżka rowerowa. drugi przykłąd to przejeźdźanie przez
      przejścia dla pieszych nie patrząc czy coś nadjeżdża. Stosujcie się
      do zasad ruchu drogowego to nikt wam nie będzie robił problemów.
      • p.o.box.77 o to to 29.07.08, 09:14
        "coś mnie trafia jak ulicą jedzie sobie taki cwaniak"

        i to jest właśnie to co mnie powala. rozszerzę to zagadnienie do
        skuterów, bo właśnie skuterem poruszam się po mieście. za każdym
        razem jak jadę do centrum, albo większymi ulicami, tacy sfrustrowani
        kierowcy próbują mnie zabić. wyprzedzają bez zmiany pasa, ani
        kierunkowskazu, siedzą na zderzaku, zajeżdżają drogę.. wyprzedzają
        nie zachowując bezpiecznej odległości… tylko po to żeby stanąć na
        najbliższym czerwonym świetle przede mną, albo zajechać mi drogę i
        skręcić w prawo…
        także nie mów, że problemu nie ma. Jest ma 100% prawo jeździć po
        ulicach warszawy moim motorowerem, ale przez to, że kierowcy mają
        gdzieś przepisy jest to wyjątkowo niebezpieczne.

        PS. Nie mieszczę się w definicji szczyla, terrorysty, ekologa,
        wieśniaka, buraka, chama, cyklisty, pedała i bóg jeszcze raczy
        wiedzieć kim mnie nazwiesz ty lub inni przeciwnicy Masy. chcę
        bezpiecznei wrócić do domu z pracy.
        • Gość: abs Re: o to to IP: *.mtib.gov.pl 29.07.08, 15:41
          Nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Zaskoczony nie jestem. Pozdrawiam
    • Gość: jacek Tablice rejestracyjne dla rowerów IP: *.gprs.plus.pl 29.07.08, 08:39
      Należy wprowadzić obowiązek tablicy rejestracyjnej dla rowerzystów
      (na wzór motocyklowej). Teraz są bezkarni, przejezdzają na
      czerwonym , potrącają pieszych na chodnikach itd. Łatwiej będzie
      dopaść policji piratów na rowerach
    • Gość: Beavis Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.chello.pl 29.07.08, 08:48
      Popieram akcje. Najlepiej by było wprowadzić opłatę za wjazd do centrum tak
      jak jest w Londynie, wtedy automatycznie korki by sie zmniejszyły. A póki co
      jak ktoś mówi o wiosce to dla mnie Warszawa jest wioska ze po niej nie można
      jeździć rowerem. Nawet prowincjonalny Luksemburg (gdzie ja mieszkam)
      wprowadził system wypożyczalni rowerowych na wzór Paryjskiego
      • Gość: jacek Re: Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.gprs.plus.pl 29.07.08, 09:04
        Slusznie, ale opłata musi dotyczyć takze rowerów, one także zajmują
        miejsce..
        • Gość: pffff Re: Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: 193.201.167.* 29.07.08, 15:57
          proporcjonalnie do zajmowanego miejsca i wagi pojazdu?
    • Gość: kiki Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: *.senat.gov.pl 29.07.08, 08:57
      Rozumiem racje rowerzystów, ale z przykrością stwierdzam, że zaczeli
      stosować metody, które potępiają u kierowców. Są niegrzeczni, czasem
      chamscy, nie szanują pieszych (nie raz byłam świadkiem kolizji
      pieszego na psach z rowerzystą, który stwerdził, że wcale nie musi
      zwalniać przed pasami, bo ulica jest dla niego, broń Boże dla
      pieszego). Masa uderza najbardziej w ludzi, którzy korzystają z
      komunikacji miejskiej. O co wam chodziło? Żeby pasażer autobusu czy
      tramwaju na dźwię słowa "masa krytyczna" dostawał piany na ustach?
      Pasażerowie komunikacji powinni być waszymi naturalnymi
      sprzymierzeńcami, tymczasem zwyczajnie zniechęciliście ich do siebie.

      Nie trafia do mnie argumetn, że mogę sobie wybrać inną trasę powrotu
      do domu. Ja nie mogę. Pracuję w takiej częsci Warszawy, że tak czy
      inaczej muszę skorzystać z autobusu, żeby dojechać do domu. Czy mam
      iść piechotą?

      Nikogo nie zmusicie siłą do zmiany autobusu czy samochodu na rower.
      Czym innym jest promocja jazdy na rowerze, a czym innym chęc
      uszczęśliwiania ludzi na siłę.

    • Gość: trzecia siła A ja szczam na rowerzystów i kierowców . n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 08:57
    • Gość: Ania Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.centraalhuizenbeheer.nl 29.07.08, 09:32
      Miszkam w Amsterdamie od 6iu lat, najpierw jezdzilam autkiem, i
      mialam ogromny problem z tolerancja rowerzystow. Ale od 2ch lat
      jezdze rowerem, z kilku powodow:
      -jest taniej
      -zdrowiej
      -szybciej
      A miasto dotuje jak najbardziej takie rozwiazania transportu, bo:
      -poziom emisji smogu jest nizszy
      -poziom halasu jest nizszy
      -drogi i jezdnie nie wymagaja czestych napraw
      -renowacje zewnetrznych scian budynkow sa rzadziej wykonywane - i
      dzieki temu miasto to nie wyglada jak "po wojnie", nie t.j.
      Szczecin, Torun, Bydgoszcz, Warszawa.
      -no i zdrowsze dla mieszkancow.
    • Gość: Grendal Jaka wojna???????????????????????????? ???????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.08, 09:40
      Ten podział na rowerzystów i kierowców to paranoja.
      Osoby jeżdżąc obydwoma pojazdami mają znacznie więcej zrozumienia dla drugiej
      strony.
      Kierowca nie posiadający styczności z rowerem w ogóle nie zdaje sobie sprawy z
      tego jakie zagrożenie stanowi dla rowerzysty, którego próbuje np. właśnie
      wyprzedzić "na trzeciego", wciskając się między niego a nadjeżdżający właśnie z
      przeciwnego kierunku autobus.
      Kierowca ciężarówki lub autobus wyprzedzający na grubość lakieru z dużą
      prędkością rower jest w stanie pozbawić go równowagi i nieszczęście gotowe.
      Jest na to prosty sposób:
      1) najpierw karta rowerowa, potem prawo jady.
      U naszych sąsiadów istnieje np. ograniczenie umożliwiające otrzymanie prawka na
      motor o pojemności powyżej 750cm dopiero po kilku latach "stażu" na znacznie
      mniejszych pojemnościach).
      2) likwidacja przepisu zmuszającego kierującego rowerem do zadowalania się
      kawałkiem jezdni jezdni o szerokości 40 cm tuż przy krawężniku,
      3) budowa ścieżek rowerowych, w tym obowiązek ich projektowania wraz z
      projektowaniem nowych ciągów komunikacyjnych,
      4) no i oczywiście rozwój i promocja transportu zbiorowego.
      Pozdrawiam wszystkich niezmotoryzowanych
    • Gość: Grendal Jaka wojna???????????????????????????? ???????????? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.08, 09:52
      Ten podział na rowerzystów i kierowców to paranoja.
      Osoby jeżdżąc obydwoma pojazdami mają znacznie więcej zrozumienia dla drugiej
      strony.
      Kierowca nie posiadający styczności z rowerem w ogóle nie zdaje sobie sprawy z
      tego jakie zagrożenie stanowi dla rowerzysty, którego próbuje np. właśnie
      wyprzedzić "na trzeciego", wciskając się między niego a nadjeżdżający właśnie
      z przeciwnego kierunku autobus.
      Kierowca ciężarówki lub autobus wyprzedzający na grubość lakieru z dużą
      prędkością rower jest w stanie pozbawić go równowagi i nieszczęście gotowe.
      Jest na to prosty sposób:
      1) najpierw karta rowerowa, potem prawo jady.
      U naszych sąsiadów istnieje np. ograniczenie umożliwiające otrzymanie prawka
      na motor o pojemności powyżej 750cm dopiero po kilku latach "stażu" na
      znacznie mniejszych pojemnościach).
      2) likwidacja przepisu zmuszającego kierującego rowerem do zadowalania się
      kawałkiem jezdni jezdni o szerokości 40 cm tuż przy krawężniku,
      3) budowa ścieżek rowerowych, w tym obowiązek ich projektowania wraz z
      projektowaniem nowych ciągów komunikacyjnych,
      4) no i oczywiście rozwój i promocja transportu zbiorowego.
      Pozdrawiam wszystkich niezmotoryzowanych.
    • Gość: Anouk Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: 195.190.17.* 29.07.08, 09:53
      Jestem z Wrocławia, u nas też jest MASA. Jeździłabym, gdyby nie to, że o tej
      porze jeszcze pracuję.
      I jestem z nimi całym sercem, mimo że do pracy jeździmy samochodem, ale we
      dwoje + czasem sąsiad.
      Dużo jeżdżę rowerem i wiem, jak ciężko jest rowerzyście w mieście, brak
      ścieżek lub agresja kierowców.
      Tyle tylko, że moim zdaniem autorzy tekstu stawiają łatwą, ale fałszywą tezę o
      wojnie kierowców z rowerzystami.
      Akurat powinno ich jednoczyć jedno: niechęć do miejskich inżynierów ruchu i
      innych urzędników odpowiadających za komunikację miejską. To oni są winni
      tego, co dzieje się na ulicach.
      Jestem za tym, żeby na paroletnie kontrakty zatrudnić organizatorów ruchu z
      Niemiec, Danii czy Holandii, a obecnie tam zatrudnionych wyrzucić na zbity
      pysk. I zacząć budować drogi, a nie remontować.

      • Gość: Anouk Re: Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: 195.190.17.* 29.07.08, 09:55
        Ja tam jeżdżę rowerem 1,50 od krawężnika, bo chcę żyć, a nie zostać zdmuchnięta.
    • Gość: samochodziarz2 Dania, Holandia - ścieżki dla rowerów, drogi dla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.08, 10:02
      samochodów.
    • joh-nny Peace 29.07.08, 10:27
      A moze obie strony wrzuciłyby troszke na luz? Niech kazdy jezdzi jak mu sie
      podoba i nie ma pretensji do innych ze nie podzielaja ich pogladow? Ja
      osobiscie jezdze do pracy rowerem bo raz ze szybciej (12 minut vs 30 minut
      samochodem/autobusem), dwa ze taniej ale nie bede psioczył na mojego sasiada
      dlatego ze on lubi sie wozic swoim samochodzikiem :).
      • rorkdcr Re: Peace 29.07.08, 10:42
        problemem jest to że to grupa niewyżytych posiadaczy rowerów generuje problem,
        nie reszta.Coś chcą i muszą to dostać,nieważne jakim i czyim kosztem.Gównarzeria
        i tyle.Gdyby to było w mojej gestii nigdy nie dostali by pozwolenia na to
        comiesięczne korkowanie miasta w imię podnoszenia samopoczucia jakichś
        niewyżytych jednostek.
    • Gość: Bomba Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.mpwik.com.pl 29.07.08, 10:39
      Juz drugi rok jezdze regularnie na rowerze, wczesniej jezdzilem do pracy przez caly Goclaw, Prage Poludnie, Polnoc - ulicami Grochowska, Jagiellonska. Sytuacji krytycznych z winy kierowcow bylo w tym czasie doslownie kilka! Sam w pracy prowadze samochod i wiem jak jezdzic rowerem aby innym uzytkownikom drogi nie zawadzac... Na Masie bylem raz i podziekowalem... Tam panuje ogromna agresja wobec kierowcow - po co te wszystkie gwizdki, trabki, glosna muzyka, obrazliwe wyzwiska (choc te padaja z obu stron) ?

      Generalnie jest to jakis sposob demonstracji, ale moze nie trzeba blokowac od razu calych ulic ? Aleje Jerozolimskie, Marszalkowska, to szerokie ulice, moze wystarczy jeden, dwa pasy dla rowerzystow, a jednym jechalyby auta. Wowczas jeden z glownych argumentow rowerzystow - o publicznym charakterze ulic, o wspolistnieniu ich uzytkownikow trafialby do kierowcow dobitniej.

      Wartoby cos zmienic ... Dla mnie rowerzysty i kierowcy Masa w takim ksztalcie sie po prostu nie podoba.
    • Gość: MTi Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 194.75.159.* 29.07.08, 10:46
      Bylo kiedys takie haslo - Agresja rodzi agresje - ile w tym prawdy,
      nie? Cala ta dyskusja dowodzi jak ludzie nie potrafia sie wzajemnie
      szanowac tak tu na forum jak i na drogach (i nie mam na mysli tylko
      relacji rowerzyta-samochod-pieszy, kolejnosc dowolna) Celem powinno
      byc zrozumienie potrzeb innych uzytkownikow drogi i to ze
      najwazniejszym celem wszystkich powinno byc to zeby dotrzec do domu
      bezpiecznie.
      Pozdrawiam serdecznie M.
      P.S Moj rower zostal skradziony po dwoch miesiacach. Jest mi przykro
      bo mialam duzo radochy z jego urzytkowania z drugiej strony nie
      tesknie bo mialam pare sytuacji z ktorych wychodzilam calo jakims
      cudem (np. wymuszenie pierszenstwa przez kierowce na rondzie) ale z
      poszarpanymi nerwami.
    • Gość: gość Warszawska wojna samochodowo - rowerowa IP: *.b-ras1.srl.dublin.eircom.net 29.07.08, 11:02
      i świetnie.w Dublinie jest mnóstwo rowerzystów i mają ten sam problem z kierowcami smochodów...jedyny problem z rowerzystami tutaj jest taki, że nie przestrzegają przepisów drogowych - światła ich zupełnie nie dotyczą, parę razy zostałam niemal potrącona kiedy przechodziłam na zielonym...
    • Gość: Winnie Warszawska wojna samochodowo-rowerowa IP: 194.106.192.* 29.07.08, 11:19
      A w sobotę nie można by?
    • Gość: rowerzysta massa krrrytyczna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.08, 11:35
      jestem rowerzystą, od kilku lat śmigam rowerem dzień w dzień (nawet zimą).
      uważam, że masa krytyczna to zło :-)
      niestety w ten sposób nie da się osiągnąć zamierzonych celów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka