Dodaj do ulubionych

Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców ....

11.11.08, 21:48

jeden z drugim durniem, sądzi, że jadąc chodnikiem skróci sobie drogę, a tu jak na złość piesi nie chcą ustapić mu miejsca na chodniku, nie dość tego, mają czelność zwrócić mu jeszcze uwagę

jeden z drugim durniem, sądzi, że jak nie ma gdzie zaparkować, to wolno mu parkować nawet tuż przy znaku zakazu postoju, a potem pomstuje na służby miejskie za mandat i odholowanie wozu

jeden z drugim durniem, sądzi, że jak droga pusta to wolno "grzać" ile fabryka dała, a potem się dziwi jak zaliczy drzewo albo latarnię na zakręcie, lub go Policja fotoradarem złapie ...

to tylko kilka z mioch licznych spostrzeżeń w tej tematyce, zastanawiam sie jednak czy to zwykła bezmyślność nimi kieruje, czy też po prostu bezczelność wyrosła na gruncie przekonania o bezkarności ?
Obserwuj wątek
    • Gość: warszawiak Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.chello.pl 11.11.08, 23:17
      Szkoda tylko, że większość tych "warszawskich" kierowców ma blachy w stylu: LRY,
      LCI, TST, WGR,WPR, WGM itp. sami warszawiacy.
      U mnie pod blokiem pod zakazem przy samych schodach na 6 samochodów, jeden ma
      warszawskie blachy. Reszta to dwudziestoletni "dziadkowie" co to nie mogą 5 m
      przejść na piechotę. Ech... szkoda gadać.
      Jak widzę jakiegoś zaparkowanego na trawniku, to też najczęściej są to takie
      warszawskie blachy.
      • mahony2109 Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców 12.11.08, 15:17
        > Szkoda tylko, że większość tych "warszawskich" kierowców ma blachy
        w stylu: LRY
        > ,
        > LCI, TST, WGR,WPR, WGM itp. sami warszawiacy.

        Znakomita większość chamskich kierowców ma numery WE i WI (dużo
        służbowych z młodymi "paniskami"). Sporo jest owszem lepszych aut
        (przykład SUVów) jeżdżących po chamsku na numerach WPR czy WPI, ale
        to są ludzie, którzy się dorobili mieszkając w Wawie i potem
        wynieśli na bliziutkie przedmieścia. Więc daruj sobie taką
        propagandę. Wyobraź sobie, że w KAZDYM innym mieście Polski jeździ
        się UPRZEJMIEJ. W Rzeszowie stanie żeby Cię przepuścić 3 samochód, w
        Warszawie 30ty. I ten 30ty zastraszająco często ma numery typu
        właśnie TST :D lub zagraniczne blachy (na niemieckich ładnie
        puszczają). Usprawiedliwania się "rodowitych" (często z I pokolenia)
        tym, że źli są inni jest żałosne i przez to nic się nie zmienia.
        Wieczne usprawiedliwianie. A tak BTW, ostatnio były długie weekendy
        i początek listopada. Napływowi w większości wyjechali. Jeździło się
        lepiej z powodu mniejszej ilości samochodów, ale procentowo
        chamskich kierowców było tyle samo albo nawet troszkę więcej...

        Pzdr.
        • Gość: Warszawiak Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.11.08, 16:53
          Ale ja wiem, kto u mnie pod blokiem parkuje pod zakazem i jakie ma blachy, więc
          nie musisz mi tłumaczyć. Na 6 samochodów, 5 ma blachy niewarszawskie. Jak bardzo
          chcesz, to zrobię zdjęcie i Ci pokażę.
          • derduch.milutki.facio Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców 12.11.08, 17:01
            To samo u mnie, chamy ze wsi na blachach CAL, CT czy inne wiejskie parkują pod
            samym domem blokując chodnik trawnik czy wjazd do cudzego garażu, z nimi trzeba
            walczyć jak ze stonką! SM nie reagują na parkowanie twierdząc że droga
            wewnętrzna i nie maja prawa, ok, jest lepszy sposób: Samochody wieśniaków to w
            większości trupy pełnoletnie i cieknie z nich olej :-))) Teraz telefon do SM i
            muszą reagowac, blokada na koła, mandat, zabranie dowodu rejestracyjnego itp :-)
            Burak z wiochy załatwiony, Następny!.
          • mahony2109 Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców 12.11.08, 23:49
            Blok jest za małą próbką żeby był reprezentatywny. Miałem wątpliwą
            przyjemność robić badania na głupie zajęcia na uczelni. Np:
            pochodziłem sobie po przejściach na rondzie Babka (jeszcze przed
            światłami) i byłem w szoku, jak się pierwszego dnia zdarzało, że 3 z
            10 aut które stanęły były na niemieckich blachach (nie wiedziałem,
            że nawet tyle jeździ), 5 kolejnych na "dalekich" (GA, GBY, RK itd),
            3 kolejne "okoliczne" (WPI, WZ, WPR) i tylko DWA warszawskie, w tym
            zero na WE i WI. A jak kumpel spisywał jadące (no, na oko, ale
            zawsze) to procenty ogólnie jadących były "trochę" inne :D

            Pzdr.
            • Gość: warszawiak Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.chello.pl 13.11.08, 00:30
              To rzeczywiście, super badania, wręcz naukowe. Zobacz jakie samochody parkują na
              ścieżce rowerowej np. pod Uniwersytetem Warszawskim, skrzyżowanie
              Modzelewskiego i Orzyckiej, same wsiowe. Pewnie WE i WI nie jeżdżą po rondzie
              Babka. Jak chcesz spisywać WE to przyjedź na Mokotów.
              • mahony2109 Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców 13.11.08, 15:55
                Niezbyt naukowe, ale bardziej reprezentatywne niż jeden blok :P.
                Przez Mokotów jeżdżę codziennie do pracy i generalnie nie zauważyłem
                by kultura jazdy jakoś odbiegała od innych dzielnic. A co do WE na
                Babce. Tu trzeba spojrzeć na zawartość Mokotowa w Mokotowie.
                Dzielnica ta (w sensie mieszkańców) nie ma jakiejś dużej liczby
                samochodów - zwykle jeden na rodzinę, a nie 2 jak na przedmieściach.
                Za to jest pełno biurowców (służewiec przemyslowy) i samochodów
                firmowych, które się rozpełzają po całym mieście.

                Wiesz, ja się w Warszawie urodziłem, moi rodzice też i naprawdę nie
                chcę udowodnić, że Warszawiacy jeżdżą po chamsku. Ale niestety z
                tego co widzę, nie wynika, że robią to głównie napływowi. Zwłaszcza,
                że to by znaczyło, że specjalnie w Wawie jeżdżą źle, bo w innych
                miastach jeździ się uprzejmiej.

                Pzdr.
        • simon_r Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców 20.11.08, 15:10
          nie rozśmieszaj mnie... Mieszkam w Wwie ale prawie co tydzień jestem w Kielcach
          a przynajmniej raz w miesiącu w Gdańsku skąd pochodzę. I wierz mi.. jeśli gdzieś
          mogę liczyć na płynne właczenie się do ruchu z podporządkowanej ulicy to tylko w
          Wwie. Tam gdzie rejestracje zaczynają się na "T" chamstwo nie zna granic a z
          kolei w "G" wszyscy jeżdżą jak kompletne stado baranów na wakacjach.
    • Gość: Bluu Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.adsl.inetia.pl 12.11.08, 10:12
      Nienawidzę tych cwaniaczków jeżdżących po chodnikach, parkujących na trawie i
      tych co to przejść 10 m nie mogą. Tych parkujących na trawie zwalczam,
      spuszczając im powietrze z przynajmniej dwóch kół :-) Raczej nikt przy sobie
      pompki nie wozi.
      • jan-w Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców 12.11.08, 10:38
        Żebyś nie poczuł na swoich plecach co wozi...
        Do parkujących na trawniku wzywaj straż miejską. Zapłacą 300 zł mandatu. Samosąd
        może się spotkać z samosądem. Ten kto parkuje na trawniku, to raczej nie jest
        subtelny intelektualista.
        • Gość: władca Miasta Brak parkingów IP: *.chello.pl 12.11.08, 11:26
          A gdzie mam zaparkować samochód w centrum skoro nie ma porządnego parkingu?
          Po grzyba nam ogród w środku miasta , skoro i tak wy mieszkańcy śródmieścia
          zamiast wypoczywać u siebie w ogrodzie pchacie mi się na moje osiedle do
          naszego lasu ?
          Ja jestem za tym by ogród saski zmienić w super parking, a trawniki w centrum?
          jakie trawniki wszędzie klepana ziemia czyli Parking , ja tam nawet źdźbła trawy
          nie widziałem więc parkowałem , parkuję i będę parkować tam gdzie mi pasuje a na
          mandaty mnie stać ,
          • yavorius Re: Brak parkingów 12.11.08, 11:31
            Macie swój las? Tak z ciekawości, gdzie?
            • Gość: Ania Re: Brak parkingów IP: *.aster.pl 12.11.08, 12:21
              W takim razie nie pchaj mi się do Śródmieścia, bo ja nie mam ochoty
              oddychać spalinami z twojego samochodu. W ten sposób rozwiąże ci się
              problem parkowania w centrum. Twoje zdanie w sprawie Ogrodu Saskiego
              określa cię wystarczająco.
          • mahony2109 Re: Brak parkingów 12.11.08, 15:18
            Gość portalu: władca Miasta napisał(a):

            > A gdzie mam zaparkować samochód w centrum skoro nie ma porządnego
            parkingu?

            Jechać metrem lub tramwajem.

            Pzdr.
          • sibeliuss Re: Brak parkingów 12.11.08, 17:29
            To jest żaden argument - nie masz gdzie parkować, jedź autobusem.
            • Gość: kixx Re: Brak parkingów IP: *.acn.waw.pl 12.11.08, 18:46
              nie ma autobusow w okolicy gdzie mieszka-niech jedzie taksowka
              albo helikopterem
              wyprowadzil sie na wiche,to teraz niech placi za dojazd
              • Gość: Ania Re: Brak parkingów IP: *.aster.pl 12.11.08, 20:02
                Jak napłynąłeś, to masz praktykę. Wsiadaj do łodzi i łodzią - Wisłą
                też można się dostać do centrum.
                • Gość: kixx Re: Brak parkingów IP: *.acn.waw.pl 12.11.08, 20:33
                  widze,ze bolalo
                  to dobrze,mialo bolec
                  teraz wyladuj swoja frustracje na moim nicku,jesli to moze pomoc w
                  tej terapii jaka ci zapisal twoj pychiatra
                  • Gość: Ania Re: Brak parkingów IP: *.aster.pl 12.11.08, 20:37
                    Pisałam to do osoby "władca Miasta".
      • Gość: Krępy Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.aster.pl 12.11.08, 19:52
        "Tych parkujących na trawie zwalczam,
        > spuszczając im powietrze z przynajmniej dwóch kół :-)"

        Przez co powodujesz, że taki delikwent parkuje na tym trawniku
        znacznie dłużej...
    • Gość: 1984 Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.aster.pl 12.11.08, 11:23
      dobrze jak trafi w drzewo lub latarnię!

      gorzej jak trafi kogoś jadącego z przeciwka, pieszego ...

      > jeden z drugim durniem, sądzi, że jak droga pusta to wolno "grzać" ile fabryka
      > dała, a potem się dziwi jak zaliczy drzewo albo latarnię na zakręcie, lub go Po
      > licja fotoradarem złapie ...
      • Gość: liber Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: 207.45.249.* 12.11.08, 12:02
        Czy ten wątek został założony przez rowerzystów aby odreagowac wątek
        dotyczący cyklistki, która spowodowała wypadek i uciekła?
        • ravenheart1 Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców 12.11.08, 12:12
          nie jestem rowerzystą ani właścicielem samochodu, chociaż rowerzyści czasem
          wkurzają mnie tak samo jak kierowcy samochodów ....
          • Gość: nowa władza Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.chello.pl 12.11.08, 14:08
            JAk by ten kierofca szofer z bożej laski jechał wedle przepsiów to by nie musiał
            hamować !
            Po za tym to pokazuje jak bardzo potrzebna jest tam scieżka rowerowa .
            A ile kierowcó powoduje wypadki i w dodatku zabija ludzi następnie ucieka z
            miejsca zdażenia i jakoś nikt z tego hallo nie robi
            Ciekawe dla czego?
            • Gość: kixx Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.acn.waw.pl 12.11.08, 14:19
              znam tylko dwie mozliwosci(i to takie,ze nalezy lekko naciagnac
              prawidla rzadzace jezykiem polskim)gdy nie trzeba hamowac,kiedy ktos
              wskoczy przed samochod-jedna,to gdy samochod stoi,druga,gdy samochod
              jedzie do tylu a ktos mu wskoczy przed przednia maske
    • Gość: Mokotów Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.08, 00:50
      Tak trochę nie na temat ale z tymi obcymi blachami to coś jest... Wystarczy
      pójść w moje okolice. "Biedni" studenci, nie mający kasy na stancje ale
      naciągający podatników na akademiki parkują swoje wypasione autka gdzie
      popadnie... Chodnik jest już tak zdewastowany, że po najmniejszych nawet opadach
      deszczu niefortunne stanięcie na obluzowanej płytce kończy się fontanną i
      zalanymi spodniami/butami. A 15 metrów daje jest uliczka z wolnymi miejscami...
      Ale co tam: mają przecież rejestracje: WBR, RJS, LHR, TST, WPR, i inne
      trzyliterowe, więc są panami Warszawki i wszystko im wolno...

      Moja wspólnota postawiła słupek aby nie niszczono nam chodnika (będącego
      prywatnym terenem wspólnoty ale ze względu na "ciąg komunikacyjny" niemożliwym
      do ogrodzenia. I co? Pomysłowy napływ zniszczył słupki a SM i Policja wszystko
      olały...

      Z resztą nawet jak był słupek (wdający do myślenia: teren prywatny - nie
      parkować !!!)to wielu pomysłowych napływowych pakowało się przez trawnik. Byle
      okantować i przycwaniakować. Przecież nie ma parkingów... Może i nie ma
      dokładnie pod akademikiem ale kilkanaście metrów dalej owszem, są.

      Nie jestem ksenofobem ale z rezerwą podchodzę do takich "warszawskich" kierowców...
    • Gość: miecio Re: Nieuleczalne przypadki warszawskich kierowców IP: *.chello.pl 13.11.08, 18:04
      Uwagi słuszne tylko dlaczego skierowane to do warszawskich
      kierowców. takie zachowania można spotkać w wielu dużych polskich
      miastach. Może w Warszawie najwięcej ale weź pod uwagę że w
      Warszawie pracuje i mieszka (raczej wymajmuje) bardzo dużo ludzi z
      całej Polski. Często mają samochody służbowe na warszawskich
      blachach i trudno ocenić czy to warszawiak czy tylko tutaj
      pracujący. Nawet jak się tu przeprowadzą na stałe i zmienią numery
      (znam kilka przypadków z mojego osiedla) nie zmieni to ich
      zachowania- postępują tak jak wynieśli z domów rodzinnych. tych paru
      co znam jak byli burakami przed zmianą blach taki pozostali po
      zmianie- próba porozmawiania czy choćby zwykłe dzień dobry to
      rozmowa z głuchym a w najlepszym razie jakieś głupie odzywki. Nie
      sądze by ci ludzie w ruchu drogowym zachowywali się inaczej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka