sanmartino 26.11.08, 10:38 No, w końcu jakieś sensowne ugody. Bardzo mi się podoba. Szkoda tylko, że Polska nie może doczekać się ustawy reprywatyzacyjnej. Jak wiemy takie sprawy jak pałac Branickich nie zawsze kończą się udanym kompromisem. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Gosć Potoccy dostaną pałac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.08, 22:11 Super. Mam nadzieję, że cała Warszawa zostanie sprywatyzowana i te urzędnicze dwory zostaną zlikwidowane jako zupełnie zbędne. Co tam Potoccy. Dziś urzędnik to prawdziwy magnat. Władzę ma ogromną i dziedziczną, bo dzieci sam zatrudni lub zatrudni u kumpla. Budżet Warszawy na 2009 przewiduje same ograniczenia wydatków. Jest jeden wyjątek - to zatrudnienie urzędników. Większość z nich ma być zatrudniona w zarządzaniu nieruchomościami/ ZGN i podobne/. Miasto chyba jednak nie ma ochoty zwracać nieruchomości skoro ogłosiło nabór a nawet pobór na urzędników w tej dziedzinie. Cóż dzieci muszą mieć gdzie pracować a raczej mają prawo być zatrudnione. Urzędy jak hydra. Chwycisz za jeden łeb a tu drugi kąsa i wciąż odrastają. Nie wyplenisz. Ostatnio pozamykali przed mieszkańcami urzędy dzielnic. Już nie sprawdzi się co oni tam na piętrach robią i czy w ogóle w pracy są. Okienko podawcze i odpowiedz za 30 dni. To szczęście, że wyjdą z pałacu. Niechby jeszcze wynieśli się z pozostałych urzędów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wacia z Warszawy Potoccy dostaną pałac IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.08, 00:33 Zgroza, że jeszcze do dzisiejszego dnia istnieją dziwne twory w postaci stalinowskich dekretów Bieruta. A wstydu żadnego tylko nie mają urzędnicy i politycy /niektórzy to też politycy/, którzy juz dawno mogli ten symbol hańby i ponizenia Warszawiaków usunąć, a z wiadomych powodów w dalszym ciągu uczynić tego nie chcą zasłaniając się różnymi wirtualnymi powodami. Żenada, że gazeta publikuje te żałosne wyrazy zachwytu urzędnika, że znowu udało się mu czegoś nie zwrócić właścicielowi i będzie mnozna używać dalej. A co ze zwykłym warszawskim Kowalskim okradzionym przez polskich bolszewików z dorobku pokoleń, którego urzędnicy odprawiają z kwitkiem, bo jego dziadek siedział w komunistycznym więzieniu lub zginął w obozie koncentracyjnym i dlatego nie złożył wniosku dekretowego na czas? Takie historie urzędników warszawskiego ratusza w ogóle nie interesują, a jest to wówczas doskonały pretekst, aby zarządzać dalej w majestacie prawa zrabowanym cudzym mieniem. A jakie to jest przyjemne .... Odpowiedz Link Zgłoś