Gość: kaktus
IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.14.*
07.11.03, 01:17
Warszawka
warszawka - jest określeniem pejoratywnym, używanym przez
naszych rodaków spoza stolicy (dlatego nie wiem czy jest tutaj
jakikolwiek powód do tego, by je promować), w stosunku do
zachowujących się żenująco, młodych (czasem już tylko duchem)
Warszawiaków.
Podobno łatwo ich (warszawiaków) poznać po sposobie mówienia i
braku jakichkolwiek granic w zachowaniu. Zeszłego lata o piątej
nad ranem w Krynicy Morskiej dwóch takich nastolatków zataczając
się weszło na pole namiotowe, na którym nocowałem, rycząc na
całe gardło "godzina piąta, minut trzydzieści..." a po
odśpiewaniu tej, w gruncie rzeczy, bardzo smutnej historii,
zaczęli skandować "tak się bawi, tak się bawi warszawka. tak się
bawi, tak się bawi stolica". Muszę przyznać, że zrobiło mi się
wstyd. Ja też jestem z Warszawy i jak miałbym teraz wytłumaczyć
wszyskim, którzy się tamtego ranka pobudzili, że ja się bawię
inaczej.
Mnie osobiście określenie warszawka kojarzy się z nadmorskimi
Dębkami, do których przestałem przyjeżdżać, ze względu na ludzi
tego pokroju właśnie. Jeżeli jestem gdzieś na wakacjach i
usłyszę od miejscowych, że "przyjechała warszawka", to omijam to
miejsce najdalej jak tylko można, żeby nie musieć wstydzić się
chodząc po ulicy.
Moja fobia jest na tyle głęboka, że jak się miejscowi pytają
skąd przybywam, nigdy nie mówię, że mieszkam w Warszawie, tylko
na Saskiej Kępie. 99% pytających myśli, że to jakas wieś na
Mazowszu czy Śląsku i muszę przyznać, że kilkakrotnie udało mi
się w ten sposób uratować zęby i zachować w całości facjatę,
gdyż w Polsce Warszawiaków nie lubi chyba już nikt poza nimi
samymi. Tak się bawi warszawka, że wszędzie się noże w kieszeni
otwierają. A ja się do ich ekscesów zupełnie nie poczuwam.
Pozdrawiam z Warszawy