Dodaj do ulubionych

Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji

18.06.09, 18:08
Panie Pawle, popieram w całej rozciągłości.
Nie tędy droga. Ekskluzywne "pływające restauwacje i puby dla forsiastych to nie są miejsca, które wykreują popyt na bywanie nad Wisłą.
Nad Wisłą potrzebne są miejsca, w których bywa się, bo tego się chce, a nie bo trzeba się pokazać.
Obserwuj wątek
    • Gość: ecce Perłna zgoda z autorem! Przywróćcie ogródki!!! IP: *.aster.pl 18.06.09, 18:13
      jw
    • Gość: wsl Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.acn.waw.pl 18.06.09, 18:18
      nie bede sie rozpisywal, mam podobne odczucia i popieram autora.
    • nessie-jp Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 18:44
      Ja też mam w głębokim poważaniu amatorów weekendowej, piwnej i niewyszukanej
      rozrywki. Co weekend stado takich amarotów ryczy i wyje pod oknami, przy
      stacjach metra, w okolicach wszelkich ogródków piwnych.

      Ogródki, drogi amatorze taniego piwa, to służą do hodowli na przykład róż i
      rzodkiewki. A nie do hodowli tanich pijaczków weekendowych.
      • dorsai68 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 21:17
        Jak wyją wzywaj policję albo SM. Po to płacisz podatki, by na takie wezwania reagowali, prawda?

        Tu nie chodzi o to, by odtworzyć te tandetne i prowizoryczne pijalnie piwa. Tu chodzi o to, by nad Wisłę miał po co przyjść kazdy, kto tego zapragnie: biegacz, rowerzysta, rodzice z dziećmi, ale także czlowiek lubący szanty pod piwo (albo piwo pod szanty).
        Wisła jest długa, brzeg wysoki, dla każdego znajdzie się miejsce.
        • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 21:32
          > Jak wyją wzywaj policję albo SM. Po to płacisz podatki, by na takie wezwania re
          > agowali, prawda?

          Ale chwileczkę, przecież autor artykułu domaga się właśnie, żeby urząd miasta mu
          za publiczne pieniądze zorganizował MOŻLIWOŚĆ takiego wycia i ryczenia (por.
          "niewyszukana rozrywka") w dodatku z niedrogim piwem, bo wiadomo, że im tańsze
          piwo, tym lepsza zabawa...


          > Wisła jest długa, brzeg wysoki, dla każdego znajdzie się miejsce.

          Ależ popieram! Można nawet postawić Lidla czy Biedronkę z tanim piwem.

          Tylko po co to piwo w ogródku?

          Postawmy sprawę uczciwie
          • dorsai68 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 21:54
            Cóż, możemy dywagować o definicji "niewyszukanej rozrywki". Prywatnie nie uważam by autorowi chodziło o wypicie hektlitrów piwa i wycia pijackich przyśpiewek.

            Po co piwo w ogródku? Bo poza ogródkiem nie można.Tak najpościej.
            Bo dlaczegóżby nie? Warszawa to dziś miejsce, gdzie można napić się piwa w knajpie, co kosztuje od 7 złotych w górę, albo w domu, co koszuje ok 2,50 złotych.
            Dlaczego nie stworzyć miejsca, w którym można napić się piwa za 5 złotych? Dlaczego z dala od bulwarów i ścieżek rowerowcyh? Bo kusić będzie?
            Nie pojmuję Twojej koncepcji.
            • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:38
              dorsai68 napisał:

              > Cóż, możemy dywagować o definicji "niewyszukanej rozrywki". Prywatnie nie uważa
              > m by autorowi chodziło o wypicie hektlitrów piwa i wycia pijackich przyśpiewek.
              >
              >
              > Po co piwo w ogródku? Bo poza ogródkiem nie można.Tak najpościej.
              > Bo dlaczegóżby nie? Warszawa to dziś miejsce, gdzie można napić się piwa w knaj
              > pie, co kosztuje od 7 złotych w górę, albo w domu, co koszuje ok 2,50 złotych.
              > Dlaczego nie stworzyć miejsca, w którym można napić się piwa za 5 złotych? Dlac
              > zego z dala od bulwarów i ścieżek rowerowcyh? Bo kusić będzie?
              > Nie pojmuję Twojej koncepcji.

              Bogaczce nie dogodzisz, przeszkadzają jej zwykli ludzie którzy chcą się napić
              niedrogiego piwa na świeżym powietrzu (i nie zapłacić za to mandatu) a także do
              tego pośpiewać na karaoke, czy posłuchać szant mogąc przy tym jeszcze dodatkowo
              zapalić papierosa. Ona uważa że nad Wisła mają prawo BYWAĆ i SIĘ POKAZYWAĆ tylko
              lanserzy, bogacze i szpanerzy. Tacy jak ona. I oczywiście WSZĘDZIE zakaz
              palenia, bo paniusi przeszkadza dymek na powietrzu. Zwykli ludzie niech w domach
              siedzą i piją piwo z Biedronki, albo jadą tam gdzie straż miejska ich nie
              znajdzie. Czyli w jakieś zadupie. Bo Warsiawka dla bogaczy jest.
              • Gość: wawiak Odwal się od bogatych! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 22:47
                Idź zarób a jak nie potrafisz to twój problem. Tylko nie przelewaj
                frustracji ze swojego życiowego nieudacznictwa na innych
                • taka_prawda500 Re: Odwal się od bogatych! 18.06.09, 22:52
                  Gość portalu: wawiak napisał(a):

                  > Idź zarób a jak nie potrafisz to twój problem. Tylko nie przelewaj
                  > frustracji ze swojego życiowego nieudacznictwa na innych

                  Następny bogacz się odezwał, który zwykłym ludiom by każdą rozrywkę odebrał.
                  Wyobraź sobie że pracuję i zarabiam i NIE mam przyjemności płacić za pół litra
                  piwa powyżej 10 złotych, żeby komuś nabijać kabzę. I takich jak ja jest mnóstwo.
                  WIĘKSZOŚĆ. I mamy prawo bawić się za ROZSĄDNE CENY.
                  • Gość: wawiak Ceny ustala wolny rynek a nie demokracja... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 23:06
                    Skoro piwo jest po 10 pln to znaczy, że jest na tyle dużo chętnych
                    by się to opłacało. Natomiast w Biedronce jest po 2,5pln. Chcesz
                    piwa za 2zł? To znajdź sobie lokal i otwórz knajpę. To się nazywa
                    wolny rynek. Miasto nie jest od ustalania cen piwa. Był już jeden
                    brodaty pan, który chciał to zmienić ale źle się to skończyło.
                    • Gość: Małgorzata Re: Ceny ustala wolny rynek a nie demokracja... IP: *.chello.pl 19.06.09, 01:00
                      >Skoro piwo jest po 10 pln to znaczy, że jest na tyle dużo chętnych
                      >by się to opłacało.
                      Niekoniecznie. To znaczy tylko tyle, że taki prowadzący knajpę woli snobów i
                      krawaciarzy niż zwykłych klientów.
                      > Natomiast w Biedronce jest po 2,5pln.
                      Nawet po 1,89 i co z tego wynika?
                      • Gość: PW Otwórz taką knajpę z tanim piwem i już... IP: *.polskieradio.pl 19.06.09, 08:45
                        ...skoro ich tak brak, to sukces finansowy i frekwencja - murowane. Dlaczego
                        oglądasz się na innych, krytykujesz ich knajpy z piwem po 10zł?
                        Może ci inni nie lubią zbierać tony rzygowin w kiblu, naprawiać codziennie
                        mebli, użerać się z pijanym bydłem... piwo po 10zł świetnie selekcjonuje
                        klientów a problem rzygowin znika sam.
                      • nessie-jp Re: Ceny ustala wolny rynek a nie demokracja... 19.06.09, 13:43
                        Gość portalu: Małgorzata napisał(a):

                        > >Skoro piwo jest po 10 pln to znaczy, że jest na tyle dużo chętnych
                        > >by się to opłacało.
                        > Niekoniecznie. To znaczy tylko tyle, że taki prowadzący knajpę woli snobów i
                        > krawaciarzy niż zwykłych klientów.

                        Droga Małgorzatko. "Snobi i krawaciarze" to są właśnie normalni klienci. Tacy,
                        którzy nie muszą wypić 4 piw na godzinę i obsikać muru lokalu, żeby poczuć, że
                        się dobrze bawią.

                        > > Natomiast w Biedronce jest po 2,5pln.
                        > Nawet po 1,89 i co z tego wynika?

                        To, że nikt nie ma prawa wymagać od Urzędu Miasta, żeby zmuszała usługodawców do
                        sprzedawania mu piwa tanio. Monopol to nie jest, chcesz tanio, idź sobie do
                        Biedronki.
            • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:55
              > Dlaczego nie stworzyć miejsca, w którym można napić się piwa za 5 złotych?

              Ale dlaczego nie za 3 zł? Przecież to straszne, wymagać od biednych studentów,
              żeby się upijali za 5 zł, skoro miasto ma psi obowiązek zapewnić im miejsca z
              tanim piwem po 3 zł...

              I tak dalej, i tak dalej.


              > Dlaczego z dala od bulwarów i ścieżek rowerowcyh?
              > Bo kusić będzie?
              > Nie pojmuję Twojej koncepcji.

              Ależ przecież autorowi artykułu ścieżki rowerowe i bulwary dlatego właśnie
              przeszkadzają, że zajmują miejsce, którą "artystyczna młodzież" mogłaby
              przeznaczyć na puszczanie pawia, sikanie pod siebie i leżenie w stanie
              nieprzytomnym. No i oczywiście parkowanie. Nie należy zapominać o parkowaniu --
              w końcu co to za knajpa, z której pijanemu każą na piechotę albo autobusem wracać?

              Mówiąc krótko, dajmy spokój promowaniu pijaństwa i syfu. Niech powstają takie
              restauracje, które utrzymają nie tylko swoich właścicieli, ale też jaki-taki
              poziom. Zeby można tam było wejść z dzieckiem (pamiętasz jeszcze o tych
              hipotetycznych dzieciach, dla których bulwary nad Wisłą też miały być
              przyjazne). Zeby można było skorzystać z czystej toalety, napić się kawy, zjeść
              ciastko
              • dorsai68 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 23:49
                Ale dlaczego upijali? Bo po 5 złotych? 3, 2? Bo co, hamulce im puszczą, gdy zobaczą tanie piwo?
                Przeszkadzają ścieżki rowerwe i bulwary?
                Promowanie pijaństwa i syfu?

                O losie...
                Albo wiesz o piszącym znacznie więcej niż my, któzy go tylko przeczytali, albo to jakieś smutne projekcje.
                • Gość: Małgorzata Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.chello.pl 19.06.09, 01:04
                  To chyba jakaś niedowartościowana chora osoba, może była arystokratka, której
                  studenci i zwykli pracujący ludzie przeszkadzają skoro każdego sprowadza do
                  wspólnego mianownika "chlejących, wyjących i rzygających". Może ta paniusia
                  powinna przeprowadzić się do Wersalu?
                  • Gość: PW Ta "paniusia" chce zjeśc i wypić w normalnym... IP: *.polskieradio.pl 19.06.09, 08:52
                    ...otoczeniu. Studenci, że swoją hałaśliwością, swobodnym (często wulgarnym)
                    językiem, spontanicznością rosnącą wraz z ilością wypitych piw nie są dobrym
                    towarzystwem. Ja wiem, że oni świetnie się tak czują, ale inni w ich
                    towarzystwie już nie.
                    Jest rzeczą oczywistą, że tanie piwo = studenci, dresiarze, inni co teraz pijają
                    po bramach i w krzakach. Knajpy dla nich też powinny być, ale czy akurat
                    marnować tak malownicze otoczenie dla ludzi, którzy chcą się nawalić?
                    I nie, żebym miał coś do studentów, sam nim kiedyś byłem :-)
                    • taka_prawda500 Re: Ta "paniusia" chce zjeśc i wypić w normalnym. 19.06.09, 18:00
                      Gość portalu: PW napisał(a):

                      > ...otoczeniu. Studenci, że swoją hałaśliwością, swobodnym (często wulgarnym)
                      > językiem, spontanicznością rosnącą wraz z ilością wypitych piw nie są dobrym
                      > towarzystwem. Ja wiem, że oni świetnie się tak czują, ale inni w ich
                      > towarzystwie już nie.

                      Drogi PW, nie wrzucaj wszystkich studentów do jednego worka. Ci o których
                      piszesz to tzw. napływ, który urwał się ze smyczy mamusi i "szaleje" w wielkim
                      mieście. Ale są też kulturalni studenci, którzy w tygodniu się uczą i chcą w
                      weekend się pobawić za rozsądną cenę.
                      Są też zwyczajni "ludzie pracujący stolicy" (używając wzniosłego określenia z
                      poprzedniej epoki;P) którzy również na to mają ochotę po całym tygodniu pracy i
                      bynajmniej nie wyją i nie rzygają gdzie popadnie.

                      > Jest rzeczą oczywistą, że tanie piwo = studenci, dresiarze, inni co teraz pijaj
                      > ą
                      > po bramach i w krzakach.

                      Nie jest to wcale rzeczą oczywistą. Dresiarze to zazwyczaj mafia która
                      pieniędzy ma w bród, więc Twoje równanie nie jest prawdziwe. Chciałbyś bawić się
                      bez nich? Nie organizuj dyskotek przy muzyce techno i hip hop - gwarantuję, że
                      nie przyjdą. W żadnej tawernie szantowej czy pubie karaoke dresiarzy NIE MA.
                      Niezależnie od ceny piwa. Bywam w takich miejscach i mogę Cię zapewnić, że ich
                      stali bywalcy potrafią się fajnie bawić i nie są uciążliwi dla otoczenia. A, i
                      wystarczy dwóch panów z ochrony, którzy nie wpuszczają osób ubranych "w stroje
                      sportowe" (określenie z regulaminu jednego z często odwiedzanych przeze mnie
                      klubów) czyli dresiki z dwoma czy trzema paseczkami i adidasiki czy inne
                      badziewie (nie odróżniam szczegółów dresiarskiej "mody") żeby był święty spokój.
                      Nie wrzucaj wszystkich studentów i pracujących do jednego wora z dresami, gdyż
                      obrażasz tych pierwszych.

                      >Knajpy dla nich też powinny być, ale czy akurat
                      > marnować tak malownicze otoczenie dla ludzi, którzy chcą się nawalić?

                      Nie marnować, patrz wyżej.

                      > I nie, żebym miał coś do studentów, sam nim kiedyś byłem :-)

                      Ja również, i nawet w czasach studiów nie urządzaliśmy burd i awantur na
                      mieście. Jeśli chcieliśmy się, jak piszesz, tylko "nawalić", robiliśmy to w
                      akademiku (studiowałam poza Warszawą). Powtarzam kolejny raz - nie oceniaj
                      wszystkich ludzi tylko i wyłącznie grubością ich portfela, bo wielu skrzywdzisz.
                      Jak również takie porównanie nie świadczy dobrze o osobie, która je wygłasza. No
                      chyba że już jesteś w wieku przed-moherowym podobnie jak pani Nessie... to
                      wyjaśniałoby te wściekłe ataki na wszystkich ludzi, którzy poza pracą nie noszą
                      garniturków i krawacików;)
                    • the_ukrainian No to paniusia ma problem 19.06.09, 18:39
                      Bo Warszawa jest dla wszystkich a nie tylko dla takich paniuś co Bóg
                      stworzył na hrabiankę tylko pieniędzy zapomniał dać. Warszawa jest
                      też dla robotników co dbają o stan chodników co by się paniusia nie
                      obaliła i nie przeorała ząbkami płytki chodnikowej, są hydraulicy co
                      dbają żeby gowna paniusi spływały tam gdzie ich miejsce, dla
                      elektryków dzięku którym paniusia zamiast przy świeczkach siedzieć
                      to wypisuje głupoty na forum. Ci robotnicy też chcą się gdzieś napić
                      niekoniecznie w czterech ścianach a nie mają gdzie bo krawaciarstwo
                      by chciało se całą Warszawę zawłaszczyć.
                      • taka_prawda500 Re: No to paniusia ma problem 19.06.09, 20:37
                        the_ukrainian napisał:

                        > Bo Warszawa jest dla wszystkich a nie tylko dla takich paniuś co Bóg
                        > stworzył na hrabiankę tylko pieniędzy zapomniał dać. Warszawa jest
                        > też dla robotników co dbają o stan chodników co by się paniusia nie
                        > obaliła i nie przeorała ząbkami płytki chodnikowej, są hydraulicy co
                        > dbają żeby gowna paniusi spływały tam gdzie ich miejsce, dla
                        > elektryków dzięku którym paniusia zamiast przy świeczkach siedzieć
                        > to wypisuje głupoty na forum. Ci robotnicy też chcą się gdzieś napić
                        > niekoniecznie w czterech ścianach a nie mają gdzie bo krawaciarstwo
                        > by chciało se całą Warszawę zawłaszczyć.

                        Bardzo dosadnie, ale święta prawda. Jakby paniusi g........ zaczęło na głowę
                        płynąć to ciekawa jestem czy krawaciarz jej naprawi kanalizację;)
                • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 13:47
                  dorsai68 napisał:

                  > Ale dlaczego upijali? Bo po 5 złotych? 3, 2? Bo co, hamulce im puszczą, gdy zob
                  > aczą tanie piwo?

                  Ty stawiasz problem na głowie. Ja nie rozumiem, dlaczego autor artykułu w tonie
                  groźby i połajanki się domaga, żeby nad Wisłą, w pięknym miejscu, które może być
                  parkiem, stawiano tanie knajpy z tanim piwem.

                  Bo co, bo jak piwo kosztuje 7,50 zamiast 5 zł to za swoje 15 zł wypije tylko 2
                  piwa zamiast 3 i... no właśnie, i co? Co mu tak szkodzi wypić o to jedno piwo
                  mniej?

                  Nie oszukujmy się
                  • dorsai68 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 16:44
                    nessie-jp napisała:

                    > Ty stawiasz problem na głowie. Ja nie rozumiem, dlaczego autor artykułu w tonie
                    > groźby i połajanki się domaga, żeby nad Wisłą, w pięknym miejscu, które może być
                    > parkiem, stawiano tanie knajpy z tanim piwem.

                    Park będzie raczej trudno urzadzić na betonowym nabrzeżu. Co więcej, na tymże nabrzeżu niemożliwa jest trwała zabudowa, z czysto pragmatycznych przyczyn - to jest obszar zalewany przez Wisłę. Nie wiem, czy pamiętasz, ale to właśnie była główna przyczyna budowy tam tych prowizorycznych, sezonowych knajp, zamiast obiektów całorocznych. Była to również przyczyna ich likwidacji - konieczność remontu nabrzeża.

                    > Bo co, bo jak piwo kosztuje 7,50 zamiast 5 zł to za swoje 15 zł wypije tylko 2
                    > piwa zamiast 3 i... no właśnie, i co? Co mu tak szkodzi wypić o to jedno piwo
                    > mniej?

                    Ja nie wiem, co mu szkodzi. Mnie piwo po 10 też nie przeszkadza, (choć to lichwiarska cena) i tak wypiję go tyle, na ile będę miał ochotę. I w tym rzecz - nie jest ważne, za ile tylko ile. Ja tam myślę, że alkohol jest dla ludzi, ale pić trzeba z głową a nie tylko z kufelka.
                    Jeśli ktoś potrzebuje się sponiewierać, to myślę, że dla niego to piwo (nawet po 3 nie po 5) będzie mało ekonomiczne - pójdzie do monopolu i kupi 0,5 l gorzały.

                    Ergo: myślę że przesadzasz. Nie sądzę by autor był amatorem picia piwa na ilość.

                    > Nie oszukujmy się
                  • the_ukrainian Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 18:44
                    > Nie oszukujmy się
              • Gość: ak Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 08:55
                Jakiś ślepy fanatyzm zalewa Ci umysł, zakładam,że zawsze trzeźwy. Dlaczego uważasz , że jak ktoś pije piwo, to obowiązkowo "sika pod siebie i puszcza pawia?" Jest całe mnóstwo ludzi, którzy lubią pogadać przy piwku i nie upijają się przy tym. Ja akurat nie pijam piwa, więc problem ogródków piwnych mnie nie dotyczy, ale nie znoszę uogólnień.
      • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 23:08
        nessie-jp napisała:

        > Ja też mam w głębokim poważaniu amatorów weekendowej, piwnej i niewyszukanej
        > rozrywki. Co weekend stado takich amarotów ryczy i wyje pod oknami, przy
        > stacjach metra, w okolicach wszelkich ogródków piwnych.

        Nawet nie wiesz z jaką rozkoszą "poryczałabym" pod twoimi oknami, choć z zasady
        nigdy tego nie robię...
      • Gość: LULA Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.aster.pl 19.06.09, 15:04
        Chyba dużo masz w głębokim poważaniu, bo przede wszystkim brak ci szerokich
        horyzontów.Szufladkujesz ludzi, co jest przejem umysłowego lenistwa (piszę
        "lenistwa" bo podejrzewam,ze inteligencji Ci akurat nie brakuje, wiec gdybyś
        chciała to mogłabyś myśleć inaczej).

        Każde siedzenie w knajpie jest rozrywką niewyszukaną, cena alkoholu nie ma
        znaczenia.Może to najwyżej być rozrywka droga lub tania. Również od ceny tego
        alkoholu nie zależy zachowanie ludzi. Nie dziwne,ze przeszkadza ci dresiarstwo
        ryczące pod oknem. Ale przejdź się kiedyś do tzw elitarnego klubu, gdzie
        najtańszy drink kosztuje 20 zł. Zobaczysz nawaloną alkoholem i innymi rzeczami
        "złotą młodzież" i garniturowców po 50. którzy obmacują małolaty i często
        wydzierają się. I nie spodziewaj się po nich eleganckiego języka, wulgaryzmy są
        na porządku dziennym w większości grup społecznych. Niestety. Posłuchaj kiedyś
        jak prywatnie rozmawiają dziennikarze tzw. opiniotwórczych mediów:)

        Ja sam lubię się napić piwa. Chadzam do lokali położonych nad Wisłą, jeszcze
        kilka ich jest. Piwo kosztuje 5 zł.spotykam się tam z przyjaciółkami, ze
        znajomymi ze studiów. spędzamy fajny piątkowy wieczór. Komu to ma niby
        przeszkadzać? Chyba,że komuś przeszkadza że nie jesteśmy ąę i nie sączymy
        najdroższego wina.Ale drogim winem też się można nawalic. alkoholik pozostaje
        alkoholikiem a cham chamem.Zasobnosć portfela nie ma na to wpływu.
        • Gość: i co mi zrobisz? Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.chello.pl 23.06.09, 05:01
          alkoholik pozostaje
          alkoholikiem a cham chamem.Zasobnosć portfela nie ma na to wpływu.


          a cham = Nessie
    • Gość: Marko Marzocchi Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.bredband.skanova.com 18.06.09, 18:55
      Mniej więcej to samo pomyślałem wczoraj czytając artykuł. Pomysł na
      zagospodarowanie tej części Warszawy uważam za świetny, ale tam aż
      się prosi zrobić również ogródki piwne. Niechżesz to będzie miejsce
      dla ludzi!
    • sliwka_w_kompocie Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 18:58
      Brawo! O to chodzi! To miasto musi stawić opór ą-ę restauracjom z
      krawaciarzami. A zresztą ja wymiękam - wyprowadzam się, mimo że tyle razy
      dawałam szansę Warszawie...
      • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 19:55
        > A zresztą ja wymiękam - wyprowadzam się,

        To fajnie, żegnamy bez żalu
        • sliwka_w_kompocie Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 20:55
          Nie jestem jakąś szczególną fanką piwska. Choć jeśli już, to rzeczywiście wolę,
          kiedy jest tanie. Chodzi mi o to, że z warszawskiego centrum konsekwentnie
          wypierane są niesnobistyczne, normalne knajpy. A w miejscu, gdzie mogłoby tętnić
          życie kulturalne, artystyczne, studenckie (to się nie wyklucza) powstaną kolejne
          drętwe suszarnie. Coraz częściej słyszę wśród studentów (też Warszawiaków), że
          chcą wyjeżdżać, bo źle im się tu mieszka. I coraz częściej mam wrażenie, że
          jeśli to miasto się nie odwróci twarzą do ludzi, to zostanie tu Radom i
          żoliborscy inteligenci 50+ (których zresztą pozdrawiam).
          • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 21:34
            > A w miejscu, gdzie mogłoby tętnić
            > życie kulturalne, artystyczne, studenckie
            > (to się nie wyklucza) powstaną kolejn
            > e drętwe suszarnie.

            Widać na tym lepiej się zarabia, niż na pijanych w sztok studentach.

            A to tętnienie życiem /artystycznym/ to może lepiej niech zostanie w akademikach
            • Gość: wawiak Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 22:43
              Od dłuższego czasu śmieszy mnie nazywanie tanich rozrywek pijanej
              studenckiej tłuszczy "życiem kulturalnym i artystycznym". To "życie"
              można pooglądać późnym wieczorem w pawilonach na tyłach Nowego
              Światu szczególnie gdy "artyści" szczają po bramach i puszczają
              pawie. Dramat...

              Miłośnikom "taniego piwka" wyjaśniam, że w centrum stolicy 40 mln
              kraju nie ma miejsca na ogródki piwne rodem z Pcimia i plastikowe
              toj-toje. Jeżeli nie ma się na piwo więcej niż 5 pln, to proponuję
              zmienić pracę albo miejsce zamieszkania. Tam gdzie jest tani
              alkohol, zawsze będą bandyckie klimaty. Prawda stara jak świat.

              A autorowi głupkowatego tekstu proponuję sprawdzić archiwum Gazeta,
              bo ta sama Wyborcza biła na alarm i domagała się zamknięcia knajp
              nad Wisłą opisują co wyrabia tam bandyterka. Zresztą przy okazji
              wyszło, że knajpy należały do urzędasów i radnych...
              • sliwka_w_kompocie Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 13:14
                To zabawne. Rozumiem, że według Ciebie opcje są dwie: 1) stroje koktajlowe,
                bogaci Niemcy i kolacje biznesowe (vide Stare Miasto) lub 2)obszczymurki
                żłopiące piwo w drewnianych budach.
                A pawilony na Nowym Świecie to rzeczywiście zagadkowe zjawisko. Moim zdaniem
                świadczy o tym, że w Warszawie naprawdę nie ma dokąd wyjść ze znajomymi
                wieczorem. Zdziwiłabym się, gdyby ktoś tam chodził z przyjemnością - do
                zadymionych, brudnych klitek.
              • the_ukrainian Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 18:56
                > Miłośnikom "taniego piwka" wyjaśniam, że w centrum stolicy 40 mln
                > kraju nie ma miejsca na ogródki piwne rodem z Pcimia i plastikowe
                > toj-toje.

                > Miłośnikom "taniego piwka" wyjaśniam, że w centrum stolicy 40 mln
                > kraju nie ma miejsca na ogródki piwne rodem z Pcimia i plastikowe
                > toj-toje.

                Stolica jest dla wszystkich a nie tylko dla tych których stać na
                piwo po 10 - 15 zeta. Warszawa to nie Beverly Hills.
          • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:45
            sliwka_w_kompocie napisała:

            > Nie jestem jakąś szczególną fanką piwska. Choć jeśli już, to rzeczywiście wolę,
            > kiedy jest tanie. Chodzi mi o to, że z warszawskiego centrum konsekwentnie
            > wypierane są niesnobistyczne, normalne knajpy.

            Słyszałaś - pani bogaczce Nessie knajpa dla normalnych Warszawiaków, studentów i
            nie tylko, po prostu średnio i niewiele zarabiających, którzy też powinni mieć
            prawo się bawić, się NIE OPŁACA.

            > I coraz częściej mam wrażenie, że
            > jeśli to miasto się nie odwróci twarzą do ludzi, to zostanie tu Radom i
            > żoliborscy inteligenci 50+ (których zresztą pozdrawiam).

            Zostanie jeszcze szpanerska Warsiawka która pcha się do Pudelków i innych
            chłamów i dla której punktem honoru jest POKAZANIE nowej szmaty na grzbiecie we
            wszystkich tabloidach naokoło. I czołowa przedstawicielka tego bagna czyli pani
            Nessie.
            • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:49
              > chłamów i dla której punktem honoru jest POKAZANIE nowej szmaty na grzbiecie we
              > wszystkich tabloidach naokoło. I czołowa przedstawicielka tego bagna czyli pani
              > Nessie.

              :)) Wow. Jeszcze nigdy nie zostałam z takim rozmachem zaliczona do bogatych elit :)

              Studentom proponuję przestać naciągać mamusię na piwko
            • sliwka_w_kompocie Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 13:25
              No tak. Kryterium opłacalności jest jedynym, które tutaj obowiązuje. Prosta
              sprawa: apteka bardziej opłaca się niż galeria (nie, nie handlowa), doradztwo
              finansowe lepsze niż małe kino, a restauracje z kuchnią fjużon i bambusami w
              doniczkach są bardziej dochodowe od fajnych knajpek.
              I masz rację. Ludzie nie mają dokąd wyjść, więc siedzą na tym Pudelku i ciułają
              przez cały miesiąc, żeby po wypłacie polansować się w Platinium. Ewentualnie
              piją piwo z Biedronki na pobliskim skwerku.
              • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 13:49
                Prosta
                > sprawa: apteka bardziej opłaca się niż galeria (nie, nie handlowa), doradztwo
                > finansowe lepsze niż małe kino,

                Ah, no tak! Oczywiście! Przecież tanie piwo to jest działalność kulturalna i
                psim obowiązkiem miasta jest dotowanie lokali, które chcą sprzedawać najtańsze
                piwa! Jak mogłam o tym nie pomyśleć!

                Może wspólnie z autorem artykułu napiszecie jadowity tekst o tym, żeby zamknąć
                Teatr Wielki, bo w środku nie sprzedają taniego piwa? A przecież POWINNI!
                • sliwka_w_kompocie Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 16:18
                  A ja sądziłam, że można jednocześnie pić piwo i słuchać dobrej muzyki. Albo
                  obejrzeć jakiś niszowy film w wydzielonej salce, popijając to piwo. Najwyraźniej
                  nie masz podzielnej uwagi.
        • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:40
          nessie-jp napisała:

          > > A zresztą ja wymiękam - wyprowadzam się,
          >
          > To fajnie, żegnamy bez żalu
    • stpaul Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 19:02
      Po pierwsze, kto to jest Paweł Osmólski?
      Po drugie, jak się kogoś cytuje - zwłaszcza w afekcie - to warto
      dobrze sprawdzić kto co powiedział. Ja sobie przeczytałem
      komentowany tekst Bartoszewicza i wynika z niego, że
      stwierdzenie "Termin czterech lat uważam za porażająco krótki, bo
      mam doświadczenia z przebudowy Krakowskiego Przedmieścia" wygłosił
      nie wiceprezydent Jakubiak, a urbanista Krzysztof Domaradzki.
      Po trzecie i ostatnie wreszcie, brzeg Wisły to nie jest moim zdaniem
      najlepsze miejsce na urządzanie przez miasto za nasze pieniądze
      infrastruktury do stadnego picia taniego piwa.
      • Gość: An Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.aster.pl 18.06.09, 19:30
        Kimkolwiek by nie był, moim zdaniem ma rację. Trzeba być KIMŚ, by coś sensownego
        napisać?
        • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 19:53
          > Trzeba być KIMŚ, by coś sensowneg
          > o
          > napisać?

          Problem w tym, że kolo nic sensownego nie napisał w tym artykule. Gdyby był
          "kimś" to można by zrozumieć, że opowiada farmazony, bo mu za to płacą. Ale że
          jest nikim i w dodatku mówi od rzeczy...
          • Gość: ktoś Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 20:55
            A kto to taki KTOŚ- Twoim zdaniem? Dyskutować się powinno na argumenty- a nie obrażając ludzi...
            • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:49
              Gość portalu: ktoś napisał(a):

              > A kto to taki KTOŚ- Twoim zdaniem? Dyskutować się powinno na argumenty- a nie o
              > brażając ludzi...

              Ta pani uważa że wszystko jej wolno, bo ma kasę i stołeczek z wyżyn którego
              patrzy na nas - zwykłych ludzi. Według niej my nie mamy prawa do rozrywki, a ona
              jest najmądrzejsza na świecie...
            • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:58
              Gość portalu: ktoś napisał(a):

              > A kto to taki KTOŚ- Twoim zdaniem?

              Napisałam dość wyraźnie, ale może powtórzę: tak zwane "Ktosie" wypowiadają się w
              gazetach, bo im za to płacą. Są to np. rzecznicy (zwani często trafnie
              niedorzecznikami), są to przedstawiciele tego i owego, są to politycy. Od takich
              "Ktosiów" nikt o zdrowych zmysłach nie wymaga ani rozsądku, ani umiaru, ani
              logiki, ani argumentów.

              Natomiast tzw. zwykły człowiek, który wyskakuje z żarliwą obroną pijaństwa i
              chamstwa jako "miłośnik niewyszukanych rozrywek" naraża się właśnie na pytanie
              • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 23:15
                nessie-jp napisała:
                > Natomiast tzw. zwykły człowiek, który wyskakuje z żarliwą obroną pijaństwa i
                > chamstwa jako "miłośnik niewyszukanych rozrywek" naraża się właśnie na pytanie

                Trochę mylisz pojęcia lansiaro. Nikt nie popiera chamstwa, szczególnie w takim
                wykonaniu jak twoje. Bo tacy jak ty nigdy nie zrozumieją, że "zwykły człowiek"
                ma ochotę się KULTURALNIE lecz NIEDROGO pobawić czyli posłuchać zespołów, szant,
                czy pośpiewać, co nazywasz wyciem (może czas na lekcje śpiewu droga paniusiu?).
                Tacy bogacze jak ty bywają dużo bardziej chamscy niż zwykli ludzie. Co właśnie
                udowodniłaś czarno na białym na tym forum.
                • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 13:52
                  > Trochę mylisz pojęcia lansiaro. Nikt nie popiera chamstwa, szczególnie w takim
                  > wykonaniu jak twoje.

                  Chyba troszeczkę się zapędziłeś, kolego. Może za dużo taniego piwa?


                  > Bo tacy jak ty nigdy nie zrozumieją, że "zwykły człowiek"

                  "Zwykli ludzie" to są spacerowicze z dziećmi, a nie rozwydrzeni studenci z
                  postawą roszczeniową, którzy wysmażają do gazet tzw. "artykuły", przedstawiając
                  się jako reprezentanci "większości wyborców" władz miasta.

                  Gwarantuję ci, że "większość wyborców" to jednak inni ludzie, niż autor artykułu
                  i pozostali amatorzy "niewyszukanej rozrywki".
      • Gość: ak Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 21:02
        "Termin czterech lat uważam za porażająco krótki, bo mam doświadczenia z przebudowy Krakowskiego Przedmieścia - powiedział urbanista dr Krzysztof Domaradzki, członek jury i autor tzw. wytycznych konkursowych."- napisał autor artykułu. Czytanie ze zrozumienie jeszcze nikomu nie zaszkodziło..Ale prościej jest się ponaśmiewać. Nawet bez afektu.
    • Gość: brt3 Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.acn.waw.pl 18.06.09, 19:22
      a ktoś pamięta dlaczego cofneli pozwolenia?
      • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:55
        Gość portalu: brt3 napisał(a):

        > a ktoś pamięta dlaczego cofneli pozwolenia?

        Nie cofnęli, tylko skończyła się dzierżawa terenu, nastał akurat Kaczor i jej
        nie przedłużył :(
    • Gość: Paweł Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.acn.waw.pl 18.06.09, 19:33
      Warszawa rzeczywiście jest droga, ale co uczynilibyśmy bez naszej ukochanej
      "stolnicy"? Co do artykułu, to uważam, że bulwary powinny być dostępne dla
      przeciętnych warszawiaków, a nie tylko dla "elyty", która czasami potrafi być
      bardziej chamska i prostacka, niż podwórkowi pijaczkowie. Brzegi Wisły muszą
      odżyć - w końcu to nasza kochana Vistula!!!
      • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 22:59
        Gość portalu: Paweł napisał(a):

        > Warszawa rzeczywiście jest droga, ale co uczynilibyśmy bez naszej ukochanej
        > "stolnicy"? Co do artykułu, to uważam, że bulwary powinny być dostępne dla
        > przeciętnych warszawiaków, a nie tylko dla "elyty", która czasami potrafi być
        > bardziej chamska i prostacka, niż podwórkowi pijaczkowie. Brzegi Wisły muszą
        > odżyć - w końcu to nasza kochana Vistula!!!

        Brawo, oto mądra wypowiedź, popieram i pozdrawiam! :D
        • Gość: LM Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.dsk.uw.edu.pl 19.06.09, 11:25
          Co dziwne, znam w Warszawie kilka knajp, w których piwo jest za 6zł (szanty) za kufelek i co dziwne te knajpy mają zawsze czyste toalety, mimo, że biega tam banda pijanych żeglarzy a oni za kołnierz nie wylewają. Kluby na Pradze też są czyste mimo swoich przystępnych cen za piwo. Nie cierpię powielania schematów tanie piwo = chamstwo i brud.
          Jeżeli właściciele i obsługa dbają o czytość w knajpie to i klientela też dba o nią, starając się nie wymiotować na podłogę tylko do muszli:>
      • robot_humano Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 12:35
        Gość portalu: Paweł napisał(a):

        w końcu to nasza kochana Vistula!!!


        taaa...sramy do niej od lat
      • robot_humano Studenci w Polsce już byli. 19.06.09, 12:49
        Sądząc po opiniach większości przedpiśców lokal typu piwo za 4, piłkarzyki i grucha to żyła złota. Ciekawe dlaczego nikt takich nie stawia? Popieram pomysł postawienia takiej miejskiej chlewni ale nie do qrwy nędzy w środku miasta!
    • Gość: ja Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.aster.pl 18.06.09, 19:36
      jedna osoba nielubiaca warszawy chce się wyprowadzić - sukces!
      a na poważnie - bulwar dziś opanowali spacerowicze i uprawiający
      sporty w ciągu dnia a wieczorem zakochane pary i ludzie chcacy sie
      napić piwka, winka.O ile popracowałbym nad projektem dla tych 3
      pierwszych grup ( czyli szeroka aleja na calej długosci, asfaltowa
      ścieżka rowerowa, mięka ściezka do biegania, punkty gdzie mozna
      kupic napoje, słodycze, może kwiaty dał fajne ławeczki i zadbał o
      zieleń), przygotował przystanie dla wodaników ale nie wiem czy
      warto akurat tam wpuszczać pijalnie piwa ( śmiecenie, hałas) a i
      drogie resteuracje to tez chyba złe miejsce ( brak parkingów, słaby
      dojazd).Czy nie moze być coś dla ludzi ale bez piwa i samochodów?
      plaża, zieleń i miejsce dla warszawiaków? tych prawdziwych
      • coolwater23 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 19:42
        Sorki,

        nie napisałem, że chcę się wyprowadzić... Uważam, j/w...
      • Gość: sawaq Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.subscribers.sferia.net 18.06.09, 20:09
        Musi być. to tak w skrócie. i nie chodzi tu o alkohol ale o miejsce. Ty biegasz
        ok. powinno tam być miejsce dla biegaczy, ja jeżdżę na rowerze powinno być
        miejsce dla rowerów, ludzie idą na randkę nad Wisłę, mają ochotę gdzieś usiąść
        nie tylko na ławeczkach, powinny być kawiarnie, puby, restaurację. Nie można w
        sercu warszawy zrobić miejsca dla sportowców i miejsca dla emerytów, sportowców,
        biednych zakochanych. ZAGOSPODAROWANY brzeg Wisły powinien być dla KAŻDEGO.
        "Plaża, zieleń miejsce dla warszawiaków", przepraszam, że tak to określę ale nic
        innego nie przychodzi mi do głowy:) można umrzeć z nudów. Jeśli ktoś ma ochotę
        na łono przyrody niech wyjedzie z miasta. Miasto to coś innego niż wieś:)
        • Gość: ja Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.aster.pl 18.06.09, 20:25
          zle mnie zrozumiales, nie chodzi o to zeby robic skansen i
          rezerwat.ale jednak pewne rzeczy sie wykluczaja. samochody na
          deptaku? knajpa bez parkingu?
          poporstu nie wszedzie musza byc pijalnie piwa
          miejsc i sciezek do biegania i rowerowania jak na lekarstwo - jest
          szansa zrobic pewna enklawe - to why not?
          • nessie-jp Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 21:28
            > poporstu nie wszedzie musza byc pijalnie piwa

            Otóż to! To jest naprawdę sedno sprawy.

            Tanie piwo można kupić w Biedronce. Niekoniecznie nad Wisłą.
            • Gość: spacemarine Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 00:12
              >
              > Tanie piwo można kupić w Biedronce. Niekoniecznie nad Wisłą.

              Ale w tym chorym kraju nie mozna sie go napic pod golym niebem.
              • robot_humano Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 12:37
                Gość portalu: spacemarine napisał(a):


                >
                > Ale w tym chorym kraju nie mozna sie napic pod golym niebem.

                Najwyraźniej większość nie potrafi i stąd taki przepis.
      • sliwka_w_kompocie Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 20:35
        > Czy nie moze być coś dla ludzi ale bez piwa i samochodów?
        > plaża, zieleń i miejsce dla warszawiaków? tych prawdziwych

        O, no właśnie dlatego czas na wyprowadzkę...
    • Gość: JanKoKo Te ogródki były straszne IP: *.multimo.gtsenergis.pl 18.06.09, 19:52
      W ogóle przez nie nie było widać Wisły, szło się bulwarem nie widząc rzeki, te ogródki piwne równie dobrze mogą stać na Polu Mokotowskim. Były straszne, porażały tymczasowością i człowiek czuł się jak w nad polskim morzem...
      Zreszta jes jeden bar piwny obok mostu gdańskiego i jakoś nie poraża on ilością klientów...
    • Gość: Szimone Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.dyn.optonline.net 18.06.09, 19:58
      Jak sie dowiedzialem ze zlikwidowano bulwar na szlaku orlich gniazd to mnie
      szalg trafil! pamietam imprezy typu wianki /noc kupaly to byly najpiekniejsze
      chwile w zyciu studentow konca 20 wieku. czulem sie tam tak samo bezpieczny
      jak na rynku starego miasta
      Czy naprawde musimy wybierac do rzadu "dzwony" co zanim zrobia cos dobrego
      mija mija przynajmniej 4 lata ich kadencji, a co juz istnieje i swietnie sie
      sprawdza rozwalaja w pyl od razu? czy wypicie piwa za 2 zlote (rok 2000) nad
      Wisla bylo czyms gorszym niz za 9 zl w knajpie na starym miescie?
      • Gość: ja Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.aster.pl 18.06.09, 20:07
        naprawdę nie ma juz knajp nad wisełką?
      • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 18.06.09, 23:07
        Gość portalu: Szimone napisał(a):

        > Jak sie dowiedzialem ze zlikwidowano bulwar na szlaku orlich gniazd to mnie
        > szalg trafil! pamietam imprezy typu wianki /noc kupaly to byly najpiekniejsze
        > chwile w zyciu studentow konca 20 wieku. czulem sie tam tak samo bezpieczny
        > jak na rynku starego miasta

        Ja też pamiętam, świetne imprezy były, Warszawa tętniła życiem :)

        > czy wypicie piwa za 2 zlote (rok 2000) nad
        > Wisla bylo czyms gorszym niz za 9 zl w knajpie na starym miescie?

        Dla normalnych ludzi nie, ale teraz rządzą nami liberalni bogacze, a my nie mamy
        prawa niedrogo i fajnie się bawić. Byłam stałą klientką nadwiślańskich barów z
        karaoke, to tam nauczyłam się śpiewać i chciałabym nadal mieć taką możliwość
        (nawiasem mówiąc nikt mnie nie pobił, ani nie okradł, w barach karaoke,
        szantowych i takich gdzie grały fajne rockowe zespoły nic złego się nie działo,
        niebezpiecznie bywało tylko od strony Mostu Gdańskiego, gdzie takich pubów nie
        było - same dresiarskie dyskoteki), ale niektórym szpanerom w rodzaju pani
        Nessie to przeszkadza...
    • Gość: wawiak Przygłup z Wyborczej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.09, 20:22
      nie wie, że knajpy zlikwidowano, bo doszło tam do kilkudziesięciu
      ciężkich pobić, w tym ze skutkiem śmiertelnym, a o kilku
      spektakularnych gwałtach i ustawkach z policją można sobie poczytać
      w Waszym archiwum. Co do pawilonów na tyłach NŚ, to spieszę donieść,
      że są one w całości nielegalne, ponieważ: nie spełniają norm p.poż.
      i sanitarnych, zostały wydzierżawione przez miasto na handel/usługi
      a nie gastronomię, właściciele dopuścili się szeregu samowoli
      przebudowując je, w tym rozbierając ściany nocne. Biznes się kręci,
      bo najemcy słono opłacają śródmiejskich urzędników oraz inspekcje,
      które powinny zamknąć ten bur[..]el.
    • Gość: czteropak Problem w tym,że jak będą tanie ogródki piwne IP: *.chello.pl 18.06.09, 20:36
      to będzie w nich syf i burdel.To jak 2+2=4.Po prostu,w Polsce,nie ma kultury picia w knajpach.Nie ma kultury picia w ogóle.Pije się,a właściwie chla się,po to,żeby się jak najszybciej nawalić.Z resztą,w tych starych ogródkach,to nawet nie pijani najbardziej wkurzali.Przekleństwem był hałas,obłędny łomot dobywający się z każdego takiego przybytku.Nie można tam było w ogóle rozmawiać,trzeba było samemu ryczeć,żeby rozmówca coś usłyszał.No i samochody.Wszędzie.Wielu bywalców musiało podjeżdżać swoimi wypasionymi Golfami II po wiejskim tuningu,wprost pod knajpę,rozpędzając przechodzących ludzi.Do tego,oczywiście łomot z głośników w samochodzie na full,no bo łomot z knajp też na full,i tak kto kogo... .
      Gdyby była gwarancja,że to wszystko będzie urządzone z głową,że nie będzie hałasu,będzie gdzie zaparkować,będą toalety,a nie szczanie po krzakach i że Straż Miejska i Policja będą poważnie podchodzić do pilnowania tam porządku,można by było zaryzykować.Niestety,dotychczasowa działalność tych instytucji,dowodzi,że będzie dokładnie odwrotnie.
      • Gość: mucha Re: Problem w tym,że jak będą tanie ogródki piwne IP: *.152.148.234.dsl.dynamic.eranet.pl 18.06.09, 21:07
        hmmm... tę przestrzeń trzeba zagospodarować-ale NIE ogrodkami w klimacie tych
        "starych". bywalem tam czesto i dalo sie posiedziec w tych nielicznych otwartych
        za dnia...po zmroku przyjezdzali podmiejskimi mieszkancy okolicznych wsi, zeby
        przyszpanowac, ze byli w warszawce i bylo ich stac na piwo. jak juz tego piwa
        sie opili to byly zadymy-sam pamietam jak teren ogrodkow patrolowal oddzial 20
        policjantow z prewencji+plus strzelec z gladko-lufową albo jak dresy przewrocily
        do wisly toitoja w ktorym byla dziewczyna... i tak bylo co tydzien-bydlo i
        tyle-nawet nie warszawiacy...wiec jezeli maja byc knajpki to albo bez alkoholu
        albo z alkoholem po 10 pln i co wazne nie obslugujace tych "juz wypitych" bo oni
        sie nawala wodką pod mostem a pozniej na dobitke wejda do ogrodka i tradycyjnie
        bedzie dym
      • the_ukrainian Re: Problem w tym,że jak będą tanie ogródki piwne 19.06.09, 19:06
        To zobacz co Anglicy robią u siebie. Tam to dopiero jest chamstwo i
        pijaństwo. Nawet dziewczyny szczają i żygają na ulicy i nie sa w
        stanie o własnych siłach dojść do domu. U nas jest w porównaniu z
        nimi pełna kultura.
    • Gość: nastka popieram jak najbardziej IP: *.chello.pl 18.06.09, 21:12
      dołączam się do głosów popierających autora artykułu. Ja też w czasach
      studenckich często umawiałam się tam na piwo ze znajomymi - i jakoś nigdy nie
      miałam poczucia zagrożenia ani do głowy mi nie przyszło, że przyjdą "dresy" i
      narozrabiają. Za to można było wypić piwo za 4-5 zł, taniej nawet niż w
      nieistniejącej już dziś także "Poziomce", zjeść coś z grilla i pogadać. Ja tam
      chodziłam głównie pogadać i nie pamiętam, żeby przeszkadzała mi w tym jakaś
      głośna muzyka. Owszem, w niektórych ogródkach było mniej przyjemnie, ale
      przecież wystarczyłoby odebranie koncesji takim aspołecznym typom.
      • Gość: mucha Re: popieram jak najbardziej IP: *.152.148.234.dsl.dynamic.eranet.pl 18.06.09, 21:21
        nastka-to ty jakas z kosmosu jestes. sam pilem w lokalach(ogrodkach) ktore
        stracily koncesje :-)zarty sie ciebie trzymaja-ty naprawde nie widzialas kto tam
        przychodzil? to za duza kasa byla-to bylo panstwo w panstwie-policja chodzila
        tylko na zewnatrz bo jakby ktos wszedl w mundurze ta "glowna" alejka pomiedzy
        ogrodkami to chyba by i caly pluton prewencji mial ciezko... oczywiscie mowie
        TYLKO o weekndach i wieczorach. za dnia spokoj, cisza pary z malymi dziecmi,
        rowerzysci
      • vistulian Re: popieram jak najbardziej ale także WC 18.06.09, 21:22
        Też popieram ale przy takich ogródkach piwnych powinny być toalety z
        prawdziwefo zdarzenia( nie toi toi). Faktycznie w Warszawie są albo
        restauracje dla bogaczy albo drewniane budy bez toalet i podstawowej
        infrastruktury. Np. piękne miejsce jest na tarasie dawnego CPKiW
        (przedłuzenie ul.Prusa) - aż się prosi aby zamiast prowizorycznych
        bud powstał tam porządny bar lub kawiarnia z toaletami.
    • Gość: wintertale Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.chello.pl 18.06.09, 22:19
      Podpisuję się pod tym artykułem. Zdecydowanie jestem za ogródkami piwnymi... A
      bezpieczeństwo? Wystarczy zainstalować monitoring tak jak to funkcjonuje na
      zachodzie i będzie spokój. Dlaczego w Londynie nikt nie pije alkoholu na
      ulicy? Bo wszędzie są kamery i każdy o tym wie, więc się zachowuje. Do tego
      sprawnie funkcjonująca policja, która momentalnie przyjeżdża gdy coś się dzieje.

    • Gość: MAKS Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: 89.108.247.* 18.06.09, 22:25
      KTO UZYCZA GLOSU TAKIEMU PISMAKOWI NA LAMACH WYBORCZEJ ?????????
      GRATULUJE WIELCE SWIATOWEMU KOLEDZE POMYSLU NA TANIA WISELKE !!!
      PIWKO ZA 5 ZLOTYCH I OBSKURNE BUDY ORAZ ZABAWA DO RANA.
      FANTASTYCZNE POMYSLY NA KAWALEK CYWILIZACJI W TEJ WIEJSKIEJ
      METROPOLII. NA PIWKO KOLEGO TO NA MAZURY A W MIESCIE MIEJSKO I
      CYWILIZOWANIE .
      URBANISTYKA I ARCHITEKTURA NIE MOZE BYC TANIA , INACZEJ STAJE SIE
      PROWIZORKA ......
      • the_ukrainian Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 19:10
        > URBANISTYKA I ARCHITEKTURA NIE MOZE BYC TANIA , INACZEJ STAJE SIE
        > PROWIZORKA ......

        No ale tam jest teren zalewowy to musi być wszystko tymczasowe żeby
        w razie czego zwinąć zanim do Gdańska popłynie. A tanie piwo też
        musi być. Nie każdy jest bogaty.
        • Gość: wawiak A jak zadekretujesz, że piwo ma być tanie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 19:56
          To dosyć ciekawa koncepcja regulowania cen wyszynku :)
    • Gość: maks Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: 89.108.247.* 19.06.09, 00:01
      KTO UZYCZA GLOSU TAKIEMU PISMAKOWI NA LAMACH WYBORCZEJ ?????????
      GRATULUJE WIELCE SWIATOWEMU KOLEDZE POMYSLU NA TANIA WISELKE !!!
      PIWKO ZA 5 ZLOTYCH I OBSKURNE BUDY ORAZ ZABAWA DO RANA.
      FANTASTYCZNE POMYSLY NA KAWALEK CYWILIZACJI W TEJ WIEJSKIEJ
      METROPOLII. NA PIWKO KOLEGO TO NA MAZURY A W MIESCIE MIEJSKO I
      CYWILIZOWANIE .
      URBANISTYKA I ARCHITEKTURA NIE MOZE BYC TANIA , INACZEJ STAJE SIE
      PROWIZORKA ......
    • Gość: portallllu gość Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 00:04
      Jestem jak najbardziej ZA TYM ŻEBY NAD WISŁĘ WRÓCIŁY OGRÓDKI PIWNE. Jak to
      wszystko zaczynało się rozkręcać wpadałem tam wielokrotnie ze znajomymi - o
      jejku jakież to było świeże, niespotykane. Mając wówczas tuż po trzydziestce
      odkryłem że można być wieczorem nad Wisełką, pić piwo, słuchać muzyki nażywo,
      rozmawiać, gapić się na wodę, rybitwy, jeszcze tylko smażalni ryb mi brakowało
      i byłoby jak na wodą "WODĄ". Z czasem z kilku knajpek zrobiło się kilkanaście
      a potem kilkadziesiąt i łubudu i coraz głośniej i piwo coraz tańsze i prawy
      pas Wisłostrady zablokowany, karki, siusiary, gonitwy, ćwiczenia gimnastyczne
      etc i najazdy prewencji - ale małe sprostowanie - to już znam z opowieści bo
      to nie moja bajka. Jakiż byłem wtedy szczęśliwy gdy się okazało że na moim
      ukochanym Śródmieściu gdzie knajp jest bez liku piweczko spadło z np. 8 do 5 i
      pół ziła, że nie ma ścisku, że można wtedy mówić normalnym głosem. Nie wiem
      ile w czasie największego rozkwitu "Wisełki" ludzi się tam zwalało i to nie
      ważne z W-wy czy spod W-wy, myślę że klika tysięcy,wiem natomiast, że był to
      najlepszy dla mnie czas łykendowych wieczorów blisko domu, w ciszy, spokoju i
      w przystępnej cenie. Dlatego jak ktoś ma teraz wątpliwości czy warto wrócić
      do pomysłu z miasteczkiem kombojskim nad Wisłą to ja PROSZĘ NIE WAHAJCIE SIĘ
      wskrzeście je natychmiast bo lato właśnie się zaczyna i miejski klozet musi
      mieć gdzieś swoje ujście. Ja i tak narodzony w tym mieście pogodziłem się z
      tym że jest to martwa zona. Pomysły które tu się przytacza i tak nie są dla
      mnie i kilku mi podobnym. Bo nie dla mnie będą te ścieżki rowerowe (jak
      wsiadam na rower to nie po to by jeździć 5km/h gęsiego po różowych alejkach po
      parkach i między knajpami) , bieżnie, kafejki i restauracyjne bareczki z
      cenami z kosmosu, tak samo jak nie dla mnie będzie te miasteczko o którym
      wspomniałem. Po środku nie ma nic bo nic być nie może, nie wiem dlaczego, ale
      w tym mieście już tak jest i koniec i kropka (to nie Berlin gdzie fajnie
      pobyć). Więc jeszcze raz - jako chyba "bardzo średni i spokojny warszawiak"
      stając przed wyborem zagospodarowania bulwarów nadwiślanych - czy ma być to
      kierunek "ekologiczno"-"sportowo"-"rodzinno"-"kulturotwórczy" i basta - czy
      może jedank DrunkWarsWegas, to błagam, to drugie, bo chociaż skorzystam.
      Pozdrawiam.
      • Gość: jot es ha Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.aster.pl 19.06.09, 00:40
        Tak to jest z dyskusjami w internecie. Ze skrajności w skrajność. Albo "chlanie
        i rzyganie" albo napuszone i pretensjonalne restauracje i inne sushi. Albo elita
        albo stonka. Zupełnie jakby środek nie istniał... Nie można siedzieć w ogródku
        "piwnym" i nie być stonką, nie można ubolewać nad sztucznością i cenami z
        kosmosu, bo to znaczy, że nas nie stać. A prawda jest taka, że nadętych,
        sztucznych, pretensjonalnych miejsc z aspiracjami jest za dużo. Część z nich nie
        wiadomo z czego żyje, bo świeci pustkami. Wizja bulwarów dla spacerowiczów,
        rowerzystów i bywalców restauracji "wizytówek Warszawy" to smutna wizja i
        skazana na porażkę. Powinny być i ogródki i kawiarnie i szanty i restauracje.
        Klucz leży w jakości i w ilości - bez przesady w żadną stronę. Same ogródki albo
        same restauracje to chory pomysł. Powinno być różnorodnie, bezpiecznie i
        estetycznie. Różnorodnie, to znaczy, że będzie można napić się piwa, ale nie
        wszędzie i nie w każdym pawilonie. To znaczy, że jeśli ktoś zechce zjeść
        pokazowy obiad przy świecach, to będzie mieć gdzie, a jeśli ktoś zechce
        pośpiewać przy szantach, to znajdzie takie miejsce. Wszelkie skrajności są
        szkodliwe.
        Napuszonych "warszawiaków od pokoleń" gardzących "stonką" jest mi zwyczajnie
        żal. Po pierwsze dlatego, że jesteście dumni z czegoś, co nie zależało w
        najmniejszym stopniu od Was. Po drugie, bo wydaje się Wam, że nie można nie być
        stąd i czuć się równie dobrze, a nawet być dumnym, a przy tym wszystkim kochać
        to miasto. Ludzie tego pokroju zawsze znajdują jakieś powody do pogardy.
        Naprawdę cieszę się, że (wbrew pozorom) w życiu codziennym nie spotykam ludzi
        tego pokroju.
        • taka_prawda500 Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 18:28
          Gość portalu: jot es ha napisał(a):

          > Tak to jest z dyskusjami w internecie. Ze skrajności w skrajność. Albo "chlanie
          > i rzyganie" albo napuszone i pretensjonalne restauracje i inne sushi. Albo elit
          > a
          > albo stonka. Zupełnie jakby środek nie istniał... Nie można siedzieć w ogródku
          > "piwnym" i nie być stonką, nie można ubolewać nad sztucznością i cenami z
          > kosmosu, bo to znaczy, że nas nie stać. A prawda jest taka, że nadętych,
          > sztucznych, pretensjonalnych miejsc z aspiracjami jest za dużo. Część z nich ni
          > e
          > wiadomo z czego żyje, bo świeci pustkami.
          Pewnie to pralnie brudnych mafijnych pieniędzy, bo inaczej bez klientów by się
          nie utrzymały.

          >Wizja bulwarów dla spacerowiczów,
          > rowerzystów i bywalców restauracji "wizytówek Warszawy" to smutna wizja i
          > skazana na porażkę. Powinny być i ogródki i kawiarnie i szanty i restauracje.
          > Klucz leży w jakości i w ilości - bez przesady w żadną stronę. Same ogródki alb
          > o
          > same restauracje to chory pomysł. Powinno być różnorodnie, bezpiecznie i
          > estetycznie. Różnorodnie, to znaczy, że będzie można napić się piwa, ale nie
          > wszędzie i nie w każdym pawilonie. To znaczy, że jeśli ktoś zechce zjeść
          > pokazowy obiad przy świecach, to będzie mieć gdzie, a jeśli ktoś zechce
          > pośpiewać przy szantach, to znajdzie takie miejsce. Wszelkie skrajności są
          > szkodliwe.
          A i owszem, szkodliwe. Powiedz to pani Nessie...

          > Napuszonych "warszawiaków od pokoleń" gardzących "stonką" jest mi zwyczajnie
          > żal. Po pierwsze dlatego, że jesteście dumni z czegoś, co nie zależało w
          > najmniejszym stopniu od Was. Po drugie, bo wydaje się Wam, że nie można nie być
          > stąd i czuć się równie dobrze, a nawet być dumnym, a przy tym wszystkim kochać
          > to miasto.
          Drogi przedmówco, ci napuszeni to zazwyczaj "napływ" z zapadłej wiochy, który u
          nas "po trupach" zrobił tzw. "karierę" i dlatego zadziera nosa i rości sobie
          prawa do uważania się za lepszych. Nie liczy się kogo po drodze wygryźli, komu
          podłożyli świnię, ani komu dla tej kariery dali (a raczej dały) d... Dla takich
          liczy się TYLKO I WYŁĄCZNIE ilość zer na koncie i taką miarą oceniają innych.
          Warszawiacy od pokoleń nie są takimi ludźmi, mają szacunek do drugiego człowieka.

          > Ludzie tego pokroju zawsze znajdują jakieś powody do pogardy.
          Patrz pani Nessie. Modelowy przykład.

          > Naprawdę cieszę się, że (wbrew pozorom) w życiu codziennym nie spotykam ludzi
          > tego pokroju.
          Ja również się cieszę. I wolałabym takich ludzi spotykać jak najrzadziej.
          Niestety trzeba tych snobów znosić na forum...
          Pozdrawiam:)
          • Gość: wawiak Prawdziwa frustracja śmierdzącego lenia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 20:02
            To, że w życiu nic nie osiągnęłaś nie oznacza by obrażać ludzi,
            którzy doszli do czegoś ciężką pracą. Trzeba było wybrać inne
            studia, ciężej pracować, więcej się uczyć, mieć pomysł na życie.
            Przerażające jest to forum, bo odbywa się koncert odrzuconych
            frustratów (przyjezdnych, co mi wisi lub warszawiaków, którzy jako
            warszawiaka przerażają mnie swoim nieudacznictwem i życiowym
            kalectwem).

            Wszyscy moi znajomi, którzy prowadzą knajpy mówią, że albo nie można
            sprzedawać taniego piwa (z kija) bo będzie się miało bandyterkę na
            głowie albo trzeba wogóle zrezygnować z piwa. Mówią to właściciele
            knajp, które są wychwalane przez Stołka. Faktycznie u nich nie ma
            bandyterki.
      • Gość: Małgorzata Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji IP: *.chello.pl 19.06.09, 00:54
        >Jestem jak najbardziej ZA TYM ŻEBY NAD WISŁĘ WRÓCIŁY OGRÓDKI PIWNE. Jak to
        >wszystko zaczynało się rozkręcać wpadałem tam wielokrotnie ze znajomymi - o
        >jejku jakież to było świeże, niespotykane. Mając wówczas tuż po trzydziestce
        >odkryłem że można być wieczorem nad Wisełką, pić piwo, słuchać muzyki nażywo,
        >rozmawiać, gapić się na wodę, rybitwy, jeszcze tylko smażalni ryb mi brakowało
        >i byłoby jak nad wodą "WODĄ".

        Tak samo miło to wspominam...:)

        >Z czasem z kilku knajpek zrobiło się kilkanaście
        >a potem kilkadziesiąt i łubudu i coraz głośniej i piwo coraz tańsze i prawy
        >pas Wisłostrady zablokowany, karki, siusiary, gonitwy, ćwiczenia gimnastyczne
        >etc i najazdy prewencji

        Im dalej na północ, tym drechów i blachar było więcej, a czemu? Temu iż w tamtym
        rejonie zlokalizowano same tzw. "dyskoteki" gdzie leciał łomot typu "umcyk
        umcyk" i jedna knajpa musiała przegonić ilością decybeli drugą. Im dalej na
        północ tym było gorsze oświetlenie i po prostu niebezpiecznej - nikt nie będący
        dresem i blacharą o zdrowych zmysłach tam się nie zapuszczał.

        > był to
        >najlepszy dla mnie czas łykendowych wieczorów blisko domu, w ciszy, spokoju i
        >w przystępnej cenie.

        Był:)

        > Dlatego jak ktoś ma teraz wątpliwości czy warto wrócić
        >do pomysłu z miasteczkiem nad Wisłą to ja PROSZĘ NIE WAHAJCIE SIĘ
        >wskrzeście je natychmiast bo lato właśnie się zaczyna

        Optymista... przecież musi być plan, projekt na który trzeba ogłosić przetarg,
        potem protesty, odrzucanie protestów, odwołania... a potem po 3-4 latach
        realizacja projektu i cała kołomyja od nowa. W takiej krzywej rzeczywistości
        żyjemy i w tej chwili ogródki piwne są tylko na Polu Mokotowskim.

        > bieżnie, kafejki i restauracyjne bareczki z
        >cenami z kosmosu, tak samo jak nie dla mnie będzie te miasteczko o którym
        >wspomniałem. Po środku nie ma nic bo nic być nie może, nie wiem dlaczego, ale
        >w tym mieście już tak jest i koniec i kropka (to nie Berlin gdzie fajnie
        >pobyć). Więc jeszcze raz - jako chyba "bardzo średni i spokojny warszawiak"
        >stając przed wyborem zagospodarowania bulwarów nadwiślanych - czy ma być to
        >kierunek "ekologiczno"-"sportowo"-"rodzinno"-"kulturotwórczy" i basta - czy
        >może jedank DrunkWarsWegas, to błagam, to drugie, bo chociaż skorzystam.
        >Pozdrawiam.

        I ja skorzystam i mnóstwo innych ludzi. Również pozdrawiam normalnie myślącego :)
    • Gość: spacemarine co za brednie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.09, 00:21
      czy ktos broni zacumowac barkę na ktorej bedzie serwowane tanie piwo?? Ma ich
      nie byc na lądzie podobno i tyle... Dlaczego we wszystkich dyskusjach na tym
      forum trzeba popadac w debilne skrajnosci:
      -albo plywajaca suszarnia z surowa ryba za 500 zl, albo wiesniacki ogrodek piwny
      z toi toiem, gruchą i zapijaczonym dresiarstwem?
      A przeciez wystarczy puscic pare patroli, okamerowac teren i pozwolic kazdemu
      otworzyc taki biznes jaki mu sie podoba, a rynek juz zweryfikuje ceny piwa itp...
    • mk72 Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 00:31
      Bywałem w ogródkach piwnych nad Wisłą i... mam mocno mieszane
      uczucia. Knajpy mające swój klimat, w których mozna było posłuchać
      fajnej muzyki, w których konsumenci byli na poziomie, były w
      mniejszości. Do nich należało np. "Gniazdo Piratów", którego mi
      szkoda. Ale prawda jest też taka, że większość ogródków miala
      ambicję puszczania muzyki głośniej niż sąsiedzi, czego efektem było
      wzajemne zagłuszanie się i jeden wielki hałas słyszalny z daleka
      (już na Podzamczu, po drugiej stronie Wisłostrady, też przecież
      bynajmniej niecichej). Towarzystwo, które bywało w tych ogródkach,
      też bywało różnawe, a poczucie bezpieczeństwa ze strony niektórych
      klientów, które tutaj głoszą, uznałbym za dość złudne i jednak
      wątpliwe w świetle dość licznych interwencji policji i straży
      miejskiej.
      Osobiście uważam, że nie należy wylewać dziecka z kąpielą. Nie
      jestem bezwzględnym przeciwnikiem ogródków piwnych nad Wisłą, ale
      poprzednio było ich za dużo na małej powierzchni i wymknęły się spod
      kontroli. Ogródki powinny pozostać, ale w mniejszej liczbie,
      prowadzone przez sprawdzone knajpy, które coś sobie reprezentują
      (jak np. wspomniane Gniazdo Piratów), z profesjonalną
      (licencjonowaną) ochroną, oferujące przede wszystkim muzykę na żywo.
    • sekwana2005 Miasto drogich restauracji 19.06.09, 07:08
      Jeśli tyle samo płacę za kawę na Krakowskim Przedmieściu jak i za
      dwa talerze z dobrze usmażonymi flądrami, frytkami, surówkami na
      barce - nie upierajmy się przy z góry przyjętej tezie o drożyźnie w
      restauracjach na wodzie.
      Szlak ogródków piwnych nad Wisłą został wykończony prostą metodą -
      braku kanalizacji. Prościej było zakazać pracy kuchni, niż te
      knajpki podłączyć do ścieku. Za "komuny" był zakaz picia bez
      zakąski - a za "demokracji" zakaz zakąski, jakiegoś dania z grilla
      itd. A faktycznie bywali tam studenci i poeci, mieszkańcy Warszawy i
      turyści. Nawet "dresiarze" pod drugie lub trzecie piwo mieli ochotę
      coś zjeść.
      Nie wystarczy nad Wisłą planować hotele i apartamentowce, Centrum
      Kopernika czy muzeum nad Trasą Łazienkowską.
      To powinno być miejsce na pomosty dla tramwajów wodnych, jachtów
      kajaków. Knajpki na wodzie i nad wodą.
      Już po przyjęciu przez Urząd Miasta dość znośnego projektu
      zagospodarowania bulwarów - pojawił się "ambitny" pomysł by tam
      lotnisko dla helikopterów zrobić. Zaczęła się dyskusja o
      rewitalizacji Portu Czerniakowskiego - bo pojawił się chętny do
      zbudowania tam luksusowego hotelu.
      We Wrocławiu opera swoje spektakle wystawia na wodzie, na wyspie.
      Taką scenę buduje Bydgoszcz - a nawet Racibórz. Zapewne trochę
      inspirowani warszawskim "Teatrem na Wodzie" w Łazienkach. Ale we
      Wrocławiu np. opery Wagnera w ten sposób oglądają tysiące ludzi, zaś
      w Łazienkach teatr jest "kieszonkowy".
      Więc troszkę inaczej jestem "wstrząśnięty i zmieszany".

    • Gość: PW Panie, otwórz pan taką knajpę dla Kowalskiego, IP: *.polskieradio.pl 19.06.09, 08:40
      zamiast czekać, że zrobi to ktoś inny. Zrób pan biznesplan, policz ceny,
      wynajmij lokal i wio. Skoro tak bardzo brak takich mordowni, to sukces finansowy
      i frekwencyjny murowany...
    • tom.krakus Re: Warszawa: Miasto banków i drogich restauracji 19.06.09, 09:18
      Popieram autora.
      To że margines dymił nad Wisłą nie znaczy że było to złe miejsce do zabawy.
      To nie normalni ludzie są za to odpowiedzialni, tylko sprawcy i municypalni.
    • tomjani Aż mi teraz "gópio"... 19.06.09, 10:25
      ...że przyszedłszy na debatę narozrabiałem jak pijany zając,
      zabierajac głos w obronie ogródków piwnych, w celu
      spacyfikowania "pana lokatora" ze Starówki, który do jednego worka
      chciał wrzucić wszystko: i przyszłe pływające bary (barki? ;-) ), i
      dawne "Gniazdo Piratów", i sąsiadującą z nim "mordownię" z gruchą i
      nadzianymi stedydami byczokarkowymi dresiarzami. Teraz widzę że
      wszystko zostało za sprawą Autora sprowadzone do problemu ogródków
      piwnych. Jakby nie istniał problem (poruszony również przeze mnie)
      zwałów gruzu budowlanego zalegającego zarówno brzegi Wisły, jak i
      przy niższych stanach wody wyłaniających się z jej koryta (zwłaszcza
      na wysokości tzw. ambony śniegowej, gdzie do wywrotek wrzucających
      do Wisły uprzątnięty z ulic śnieg podrzucano "przy okazji" gruz
      którego ktoś mający chody gdzie trzeba chciał pozbyć się na lewo). A
      obecny na sali przedstawiciel RZGW uparcie nazywał te ohydne
      czarniawe liszaje na powierzchni wody... "budowlą
      hydrotechniczną"(!) podlegającą ochronie prawnej. Widać ktoś musiał
      nieźle zarobić na wzniesieniu owej "budowli".

      A za ogródki piwne umierać nie zamierzam. Wisłę bowiem oglądam
      zwykle z pokładu żaglówki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka