emes-nju
28.06.10, 12:28
Napisalem w innym watku, ale powtorze, bo zaczynam sie bac jezdzic.
W sobote prawie wjechalem w pieszego. Ja mialem zielone i powoli jechalem. Pan pieszy mial zdecydowanie czerwone, a jednak, potrzac mi w oczy, wbiegl mi przed maske w takiej odleglosci, ze tylko machnalem kierownica (na szczescie nie bylo wysepki zapewniajacej pieszym niewyobrazalne bezpieczenstwo...), a potem widzialem w lusterku jak biedny pieszy macha lapami wykonujac obrazliwe gesty, bo pobrudzil sie ocierajac sie o moje auto.
W niedziele za to prawie rozjechalem rowerzystke na mikrorondzie. Lala plynnie, za mna (widzialem ja na przejsciu, a potem znowu ja zauwazylem jak zajezdzala mi droge) zjechala z przejscia na rondo, a potem, z cala pewnoscia widzac moj prawy kierunkowskaz, wyprzedzila mnie po prawej prawie ocierajac sie o moj blotnik. Paralizujaca ruch drogowy konstrukcja mikroronda z waskimi zjazdami o malym promieniu luku bez watpienia uratowala lali zycie, bo jechalem wolniej niz rowerzystka i dalem rade zatrzymac sie, gaszac zreszta silnik, bo nie zdarzylem do konca wysprzeglic. Dzieki Ci Alfo za blyskawicznie dzialajace hamulce jak zyletki...
Hm... Jezdze coraz wolniej, a coraz czesciej zdarzja mi sie takie akcje. Zaczynam sie bac.