Dodaj do ulubionych

Wypadek, którego nie było

18.08.10, 00:13
O mały figiel nie wylądowałem na bagażniku golfika.

Miejsce: tinyurl.com/2aa46o2 (obwodnica Trzebnicy)
Czas: spokojne sobotnie popołudnie, droga sucha, pogoda idealna.

Jadę sobie z Wrocławia (z lewego dolnego rogu zdjęcia), jest lekko z górki, na
liczniku mniej niż 100, bo się nigdzie nie spieszę, przede mną z podobną
prędkością pomyka rzeczony golfik, trzymam się jakieś 40-50m za nim. I nagle
zauważam, że golf się zatrzymał na prostej drodze. Chwila zawahania, czy się
nie mylę, no bo dotychczas jechał spokojnie i ze stałą prędkością. Zero
świateł stopu, zero kierunkowskazu, ale jednak stoi. Ostro hamuję, ABS sobie
chrupie, włączają się automatycznie awaryjne na chwilę. Z prawej strony
delikwenta jest trochę miejsca, więc zatrzymuję się na poboczu na jego
wysokości i w tym momencie delikwent spokojnie skręca w lewo. No tak, coś z
przeciwka jechało i przepuszczał. A przecież cały świat wie, że on do tej
wioski jechał.

I tak sobie myślę, jak bym się tłumaczył policji, że przy takich warunkach
pogodowych, sprawnym samochodzie, na dodatek trzeźwy jak świnia, w najlepszym
wypadku złamałbym człowiekowi kręgosłup. Przecież nie byłbym w stanie
udowodnić, że żadna z właśnie zmasakrowanych żarówek się nie świeciła. Zresztą
co to by pomogło.

Droga tam jest 1+2, bo w przeciwną stronę jest podjazd. Czy w takich
sytuacjach nie byłoby rozsądniejsze wydzielenie lewoskrętów? Albo co najmniej
zakazanie skrętu w lewo, skoro w przeciwną stronę robi się to z pasa do
wyprzedzania? Na drogach 1+1, gdzie nie ma szansy tak się rozpędzić, stawia
się szykany, wydziela lewoskręty, stawia fotoradary itp. A w takim miejscu
musiałoby dojść do wypadku, by ktoś pomyślał?
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Wypadek, którego nie było 18.08.10, 07:46
      > I tak sobie myślę, jak bym się tłumaczył policji, że przy takich warunkach
      > pogodowych, sprawnym samochodzie, na dodatek trzeźwy jak świnia, w najlepszym
      > wypadku złamałbym człowiekowi kręgosłup.

      Sprawa jest ewidentna na 100%. Policja przyjechalaby i orzekla co nastepuje: w
      wyniku nadmiernej predkosci i niezachowania nalezytej ostroznosci pojazd X
      wjechal do bagaznika prawidlowo zaparkowanego na srodku drogi golfa. To chyba
      proste, a Twoje zachowanie naganne. Z powodu bowiem przekroczenia predkosci tzw.
      wladza ma kolejny argument, ze predkosc zabija i aby wyeliminowac w przyszlosci
      podobne zajscia postawia tu nowy fotoradar.

      > Droga tam jest 1+2, bo w przeciwną stronę jest podjazd. Czy w takich
      > sytuacjach nie byłoby rozsądniejsze wydzielenie lewoskrętów?

      Jak Polska dluga i szeroka rozsadniejsze jest ograniczenie predkosci i
      postawienie fotoradaru. Nie mozesz zapominac, ze tzw. wladza musi dbac o
      interesy obywateli. Nieuzasadnione wydatki moga pociagnac za soba powazne
      konsekwencje. Po diabla wytyczac/budowac pasy do skretu czy wlaczenia do ruchu?
      To kosztuje, a nie zarabia na siebie. Ograniczenie predkosci jest rownie
      skuteczne, a jesli przypadkiem okaze sie nieskuteczne, to choc mandat da sie
      wystawic...
      • kozak-na-koniu Skręt w lewo po polsku 18.08.10, 07:58
        1/ zjechać do prawej krawędzi jezdni (mój znajomy zawsze nazywał to
        "poprawką na dyszel");
        2/ zatrzymać się (im gwałtowniej, tym lepiej);
        3/ włączyć (lub nie - w zależności od upodobania) kierunkowskaz;
        4/ powoli i dostojnie rozpocząć skręcanie.
        Podobny mechanizm obowiązuje przy skręcie w prawo, z tym że w takiej sytuacji
        zjeżdża się do osi jezdni.:)))
        • edek40 Re: Skręt w lewo po polsku 18.08.10, 08:13
          > 1/ zjechać do prawej krawędzi jezdni (mój znajomy zawsze nazywał to
          > "poprawką na dyszel");

          Jak ktos cale zycie fura jezdzil.

          > 2/ zatrzymać się (im gwałtowniej, tym lepiej);

          Jezdzic nalezy zdecydowanie, aby nie wyjsc na tchorza

          > 3/ włączyć (lub nie - w zależności od upodobania) kierunkowskaz;

          Wlaczyc, wlaczyc - wraz z ruchem kierownikiem

          > 4/ powoli i dostojnie rozpocząć skręcanie.

          KOniecznie powoli, bo to niebezpieczny manewr i nalezy dac tym z przeciwka
          mozliwie duzo czasu na ogarniecie tego, jak niebezpieczny to manewr.

          Wszystko sprowadza sie do jednego - wiejskiego charakteru bardzo wielu
          mieszkancow naszego kraju. Ot, sprawa jest prosta, o 18.00 edek zawsze skreca z
          szosy na swoja droge gruntowa. Po jaka cholere ma zanieczyszczac srodowisko
          dodatkowym poborem pradu (2x21 W stopy i 2x21 W + 5W kierunki). Przeciez wszyscy
          wiedza. Pracuje nad przejsciem na odel dyszlowy. Niestety mam tylko samochod, a
          nie fure.
          • nazimno ...glupota zabija, czyz nie? 18.08.10, 11:35
            Dlaczego czlowiek, ktorego stac na samochod, ma srednie
            wyksztalcenie, wydaje sie byc osobnikiem myslacym - robi
            takie ordynarne bledy, skrecajac w lewo?

            Probuje znalezc inna odpowiedz.
            Niestety, to glupota.


            • zalogowany.cookie Re: ...glupota zabija, czyz nie? 18.08.10, 13:42
              Mniej więcej tak to oceniłem. Sądzę jednak, że gdybym miał okazję z nim
              porozmawiać chwilę po ostrym hamowaniu, usłyszałbym w najlepszym razie "Ale o co
              chodzi?". Przypuszczam, że świateł stopu on po prostu nie miał, zresztą po co
              komu te światła na wiejskiej drodze, a migaczy nie używał z definicji, bo
              żarówki się niszczą.

              Problem jest inny. Za jego głupotę ja poniósłbym odpowiedzialność.
              Stuprocentową. Łącznie z ewentualnym płaceniem mu renty do końca życia (to, mam
              nadzieję, poszłoby z mojego OC).

              Wniosek? Nie ma szans na chwilowe zmniejszenie koncentracji za kierownicą na
              polskich drogach. Już mnie prosta i prawie po horyzont pusta droga, przepiękna
              pogoda i ogólnie pozytywny nastrój nie uśpią.
        • madzioreck Re: Skręt w lewo po polsku 19.08.10, 13:28
          kozak-na-koniu napisał:

          > 1/ zjechać do prawej krawędzi jezdni (mój znajomy zawsze nazywał to
          > "poprawką na dyszel");
          > 2/ zatrzymać się (im gwałtowniej, tym lepiej);
          > 3/ włączyć (lub nie - w zależności od upodobania) kierunkowskaz;
          > 4/ powoli i dostojnie rozpocząć skręcanie.

          Przypomniało mi się, jak mi pewna dostojna pańcia wczoraj podniosła ciśnienie...
          najpierw zjazd do prawej krawędzi i gwałtowne hamowanie, postała, włączyła
          kierunkowskaz w prawo, postała, wyłączyła kierunkowskaz, włączyła w lewo... po
          czym dała do przodu skręciła w prawo...
    • bimota Re: Wypadek, którego nie było 18.08.10, 14:47
      Albo co najmniej
      > zakazanie skrętu w lewo

      JESZCZE ROZSADNIEJ calkiem zakazac jazdy, oczywiscie wszystkim procz mnie.. :
      • wolfgang87 Re: Wypadek, którego nie było 18.08.10, 23:38
        I hanniemu też pozwolić :)

        Generalnie patent to zainstalować 2 kamerki trzymające zapis ostatnich 30 minut. Jakby to by było wbudowane w jakiś pakiet przy kupnie nowego auta to byłoby fajnie.
        • tomek854 Re: Wypadek, którego nie było 19.08.10, 10:53
          Wystarczy 15 sekund. W jednej firmie w której pracowałem wszystkie ciężarówki to
          miały.

          Nagrywa non stop i kasuje po 15 sekundach, chyba, że akcelerometr wyczuł
          gwałtowne przyśpieszenia, wtedy taki plik z 15 sekundami przed i 15 sekundami po
          zdarzeniu ląduje na twardym do późniejszego przejrzenia.
    • oixio 2 - wypadek, którego nie było 18.08.10, 21:18
      Skręcam w lewo na skrzyżowaniu.
      Sznur pojazdów z przeciwka zatrzymał się, zostawiając wolny
      przejazd, już stoją, dynamicznie ruszam i zjeżdżając widzę rączego
      rowerzystę wyprzedzającego-omijającego wszystkich z prawej strony na
      skrzyżowaniu bez wyznaczonych pasów ruchu.
      O mały włos przydzwoniłby mi w tył pojazdu.
      Nie miałem szans go zauważyć.

      Chyba by było ciężko.

      Co z tego, że znam i stosuję przepisy?

      Moim zdaniem rowerzyści chcący korzystać z dróg publicznych winni
      znać przepisy a potwierdzeniem tego winna być karta rowerowa,
      motorowerowa, prawo jazdy.
      • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:06
        A jaki wg Ciebie przepis zlamal ow rowerzysta?

        > Co z tego, że znam i stosuję przepisy?

        Nie tym razem, bo akurat na nim wymusiles pierwszenstwo.

        Pzdr.
        • edek40 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:09
          > Nie tym razem, bo akurat na nim wymusiles pierwszenstwo.

          Przeciez w obrebie skrzyzowania z ruchem niesterowanym nie wolno wyprzedzac.
          Rowniez z prawej i rowniez wtedy, gdy jedzie sie na rowerze.
          • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:25
            Przed skrzyzowaniem rowerzysta wyprzedzal - wiec robil to calkowicie legalnie.
            (Dokladnie tak, jak w sytuacji gdyby pierwszy ze stojacych samochodow zatrzymal
            sie celem ustapienia pierwszenstwa przez skretem w lewo.)

            Pzdr.
            • edek40 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:35
              > Przed skrzyzowaniem rowerzysta wyprzedzal - wiec robil to calkowicie legalnie.
              > (Dokladnie tak, jak w sytuacji gdyby pierwszy ze stojacych samochodow zatrzymal
              > sie celem ustapienia pierwszenstwa przez skretem w lewo.)

              Jezeli masz jeden pas ruchu to wyprzedzac nie wolno i juz. Nie wolno nawet
              omijac skrecajacego w lewo i blokujacego ruch na wprost, a to ze praktykuje sie
              takie ominiecia nie moze sankcjonowac lamania przepisow. Jedynym wyjatkiem,
              ktory dopuszcza ominiecie jest awaria samochodu na skrzyzowaniu.
              • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:42
                Przytocz zatem ow przepis o zakazie omijania z prawej skrecajacego w lewo.

                Pzdr.
                • emes-nju Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 13:36
                  Jezeli wymaga to zjazdu z jezdni (na chodnik), przekroczenia lini ciaglej czy
                  jazdy poboczem (w obrebie skrzyzowania MUSI sie to wiazac z przekroczeniem
                  ciaglej linii krawedziowej), a nawet, jak w przypadku rowerzysty, rynsztokiem, to...

                  Sam poszukaj przepisow pozwalajacyh na takie manewry.

                  Masz racje. Wolno mi ominac skrecajacego w lewo, ale pod warunkiem, ze nie lamie
                  innych przepisow.
                  • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 13:44
                    > Jezeli wymaga to zjazdu z jezdni (na chodnik), przekroczenia lini ciaglej czy
                    > jazdy poboczem (w obrebie skrzyzowania MUSI sie to wiazac z przekroczeniem
                    > ciaglej linii krawedziowej), a nawet, jak w przypadku rowerzysty, rynsztokiem,
                    > to...

                    Zakladam wiec, ze zgadasz sie, iz jesli zadna z w/w sytuacji nie miala miejsca
                    (a z opisu zdarzenia nic takiego moim zdaniem nie wynika), kolega Oixio dal po
                    prostu ciala.

                    Pzdr.
                    • tiges_wiz Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 13:47
                      jak rowerzysta byl zaskoniety przez np. przez furgonetke, to mimo ze oxio
                      "wymusil", to ten na dwoch kolkach wykazal sioe skrajna glupota i
                      nieodpowiedzialnoscia.

                      Po za tym:
                      przy omijaniu zachować bezpieczny odstęp od omijanego pojazdu, uczestnika ruchu
                      lub przeszkody, a w razie potrzeby zmniejszyć prędkość; omijanie pojazdu
                      sygnalizującego zamiar skręcenia w lewo może odbywać się tylko z jego prawej strony;

                      Moim zdaniem tu byla podstawa dla rowerzysty do zmniejszenia predkosci.
                      • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 13:57
                        Wszystko (prawie) zgoda, tylko dlaczego wymusil wziales w cudzyslow?

                        Pzdr.

                        PS. Nie komentuje postawy rowerzysty, lecz autora postu. Jakby sam rowerzysta
                        natomiast dal sie zaskoczyc przez samochod wyjezdzajacy z podporzadkowanej, tez
                        mozna by sie zastanawiac czy oczy mial wystarczajaco szeroko otwarte. Ale to
                        inny temat.
                        • edek40 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 14:01
                          > PS. Nie komentuje postawy rowerzysty, lecz autora postu.

                          I postepujesz dokladnie tak, jak wszyscy nasi exxxxxxperci, policja i inne swiete krowy - komentujesz PO FAKCIE, nie zastanawiajac sie nad realiami. Mozna sobie wyobrazic nawet taka sytuacje, ze taki np. furgon stojacy do skretu stoi prawym bokiem, na waskiej uliczcie, opierajac sie okrzak. Trudno spodziewac sie, ze rowerzysta ma maczete i jej uzyje. PO FAKCIE jednak mozna napisac, ze kierowca dal d..py.
                          • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 14:09
                            Rowerzysta mial miejsce, aby jechac zgodnie z przepisami, to jechal. A naszemu
                            miszczuniowi taka sytuacja nie przyszla do glowy, to wymusil.

                            Uzywanie maczety (nawet w stosunku do furgonu) nie jest natomiast zgodne z
                            przepisami.

                            Pzdr.
                        • tiges_wiz Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 14:06
                          bo dla mnie klasyczne wymuszenie jest wtedy gdy kierowca zrobil to specjalnie i
                          na sile.
                          nawet wtedy jak czegos nie zauwazyl, ale mial mozliwosc zauwazenia. np. sie
                          rozgladajac.

                          "wymuszenie" jest wtedy gdy doszlo do zajechania drogi, ale z winny innych
                          czynnikow i kierowca nie mial na nie wplywu.
                          Wyjazd rowerzysty zza duzego samochodu jest takim czynnikiem. rowerzysta
                          omijajacy samochody na skrzyzowaniu musi miec swiadomosc ze moze kogos
                          zaskoczyc. podobnie jak motocyklista robiacy slalom pomiedzy samochodami z
                          nadmierna predkoscia.
                          • edek40 Re: 2 - wypadek, którego nie było 20.08.10, 15:00
                            > "wymuszenie" jest wtedy gdy doszlo do zajechania drogi, ale z winny innych
                            > czynnikow i kierowca nie mial na nie wplywu.
                            > Wyjazd rowerzysty zza duzego samochodu jest takim czynnikiem. rowerzysta
                            > omijajacy samochody na skrzyzowaniu musi miec swiadomosc ze moze kogos
                            > zaskoczyc. podobnie jak motocyklista robiacy slalom pomiedzy samochodami z
                            > nadmierna predkoscia.

                            Nie wysilaj sie. Kolega w analizie posluguje sie dokladnie taka sama metoda jak
                            policja - skoro byl wypadek/zajscie to najlepiej znalezc winnego najbardziej
                            podpadajacego pod przepisy. Kwestia tego czy rowerzysta mogl czy nie mogl
                            zaskoczyc kierowce auta schodzi na inny plan, gdy zobaczy sie, ze rower jechal
                            prosto, a auto skrecalo. To metoda prosta i wydajna, zupelnie jak w wypadku
                            goscia, ktory wylecial z szosy - skoro wylecial, znaczy ze jechal z nadmierna
                            predkoscia...
                            • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 21.08.10, 16:41
                              Nieslychane, panowie! Uznac za winnego kogos, kto przekroczyl
                              przepisy, a nie tego, ktory nie przewidzial istnienia mistrzuniow.
                              Stosujac Wasza nieortodoksyjna logike, mozna dojsc do wniosku, ze
                              kierowca samochodu skrecajacego w lewo nie powinien zwalniac, bo
                              jadacy z przeciwka prosto powinien przewidziec ewentualnosc
                              pojawienia sie owego mistrzunia.

                              Mam zagadke dla Was zagadke na reszte weekendu - po czyjej stronie
                              lezalaby wina, gdyby prowadzacy oba pojazdy zalozyli jednoczesnie,
                              ze sa mistrzuniami?

                              Pzdr.

                              PS. A calkiem serio - winny jest "zaskoczony" kierowca, ktory jak
                              najbardziej mial wplyw. Jesli Edek40 twierdzi natomiast, ze jest
                              inaczej - jest w bledzie i nie zmienia tego akapity slowotoku.

                              • tiges_wiz Re: 2 - wypadek, którego nie było 21.08.10, 17:26
                                takie wnioski z tej dyskusji?
                                rozczarowujesz mnie.
                                • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 21.08.10, 20:48
                                  To moze w punktach:
                                  1. Zadowolony z siebie Oixio opisuje wypadek, ktorego nie bylo, a w
                                  ktorym moglby uczestniczyc z "winy" rowerzysty.
                                  2. Zwracam uwage Oixiowi, ze powodow do samozadowolenia ma mniej niz
                                  mu sie wydaje.
                                  3. Koledzy dolaczaja sie do dyskusji "rowerzysta tez sie nie
                                  postaral".
                                  4. Odpowiadam "owszem, niemniej ja o czym innym, czyli
                                  nieuzasadnionym samozadowoleniu Oxia".
                                  5. "No, ale przeciez rowerzysta rowniez sie nie postaral..."

                                  Dobrej nocy.

                                  Pzdr.
                              • edek40 Re: 2 - wypadek, którego nie było 23.08.10, 14:19
                                > Nieslychane, panowie! Uznac za winnego kogos, kto przekroczyl
                                > przepisy, a nie tego, ktory nie przewidzial istnienia mistrzuniow.

                                Temat - rzeka. Ty stosujesz wylacznie ocene post factum. To zupelnie jak w sytuacji, gdy naprawa dziury w jezdni ogranicza sie wylacznie do postawienia kolejnego ograniczenia "od czapy". Gdy ktos wyleci z jezdni na prostym odcinku drogi, zawsze mozna powiedziec, ze niedostosowal, nie zastosowal sie itp. A to, ze dziur nie naprawia sie znakami, jakos umyka w czasie analizy od tylu.

                                Wezmy inna, i nie wymyslona, sytuacje. Onegdaj zdarzylo mi sie przy zmianie pasa nieomal staranowac rowerzyste, ktory przepychal sie miedzy samochodami w korku. Oczywiscie moim obowiazkiem jest dostosowac, zastosowac i zachowac. No coz, ten dwukolowy kretyn jechal na rowerze poziomym. Ja po prostu nie widzialem go w lustrze bo byl w kacie martwym lustra od dolu, gdzie z reguly nic nie jezdzi. A nie spodziewalem sie raczkujacego pojazdu na wysokosci tylnego kola mojego auta. Kodeksowo moja wina. A na "zdrowy chlopski rozum"?
                                • bimota Re: 2 - wypadek, którego nie było 23.08.10, 16:03
                                  Faktycznie trzeba byc kretynem by nie przewidziec, ze omijany wlasnie pojazd
                                  nagle zechce zmienic pas po wiadomej stronie, dobrze ze tylko 2-kolowy... ;)
                                  • edek40 Re: 2 - wypadek, którego nie było 23.08.10, 18:06
                                    > Faktycznie trzeba byc kretynem by nie przewidziec

                                    Z tego zdania tylko jedno slowo, i to nie cale, jest prawdziwe. Chodzi
                                    oczywiscie o to, aby widziec. (Prze)widywanie wszystkiego i wszedzie moze bowiem
                                    prowadzic do ciezkiej paranoi oraz napadow wymadrzania sie post factum.
                                  • bimota Re: 2 - wypadek, którego nie było 24.08.10, 00:41
                                    "2-kolowym" mialo byc... :P
                    • edek40 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 13:48
                      > Zakladam wiec, ze zgadasz sie, iz jesli zadna z w/w sytuacji nie miala miejsca
                      > (a z opisu zdarzenia nic takiego moim zdaniem nie wynika), kolega Oixio dal po
                      > prostu ciala.

                      To oczywiscie takie pewne nie jest. Za to kolizja z samochodem to spora pewnosc
                      na powazne konsekwencje. Oczywiscie kazdy jest kowalem swego losu i przeciskanie
                      sie rowerem miedzy stojacymi autami to 100% bezpieczenstwa. No bo skoro auto
                      przekroczyloby ciagla linie, a rower nie, to moze jechac. A ze kierowca
                      rowerzysty moze nie zauwazyc.
                      • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 14:00
                        Po wykluczeniu w/w sytuaji jest pewne (ze Oixio wymusil).

                        Pzdr.
                    • emes-nju Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 14:11
                      carnivore69 napisał:

                      > Zakladam wiec, ze zgadasz sie, iz jesli zadna z w/w sytuacji nie
                      > miala miejsca (a z opisu zdarzenia nic takiego moim zdaniem nie
                      > wynika), kolega Oixio dal po prostu ciala.

                      Z opisu zdarzenie niewiele wynika. Dlatego nie oceniam.
          • emes-nju Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:27
            Nie wolno i gdyby doszlo do wypadku, to rowerzsta dostalby mandat za wyprzedzanie na skrzyzowaniu po prawej. A Oixio za "nieustapienie"...

            Bo policja nie umi przeprowadzic logiocznego procesu myslowego ze zwiazkiem przyczynowo-skutkowym, a wiec "oddziela" zdarzenia. (Moj kumpel sie juz na to zalapal).

            Jak tak dalej pojdzie to jezeli w jadacego na zielonym z drogi podporzadkowanej wjedzie ktos jadacy glowna za to na czerwonym, to wjezdzajacy na czerwonym dostanie mandat za wjazd na czerwonym, a jedacy podporzedkowana na zielonym, mandat za "nieustapienie". Bo przeciez to dwa zdarzenia :-P
            • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:30
              > Nie wolno i gdyby doszlo do wypadku, to rowerzsta dostalby mandat za
              wyprzedzanie na skrzyzowaniu po prawej. A Oixio za "nieustapienie"...

              Omijal przed skrzyzowaniem, a nie wyprzedzal na. A tego PoRD nie zabrania.

              Pzdr.
              • emes-nju Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:49
                No coz. Z odpowiedzia poczekam az Oixio wyjasni nam czy skrzyzowanie bylo jedno
                czy wielopasmowe.
                • carnivore69 Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 11:51
                  Mnie wystarczy przytoczenie rzekomo zlamanago przez rowerzyste przepisu ;-)

                  Pzdr.
        • oixio Re: 2 - rowerzysta z prawej 22.08.10, 16:27
          carnivore69 napisał:

          > A jaki wg Ciebie przepis zlamal ow rowerzysta?

          Przyglądając się bliżej tej sytuacji zauważam, że rowerzysta:
          - wyprzedzał z prawej przed przejściem dla pieszych i na przejściu
          dla pieszych pojazdy.
          - wyprzedzał z prawej strony pojazdy silnikowe jadące prosto przy
          braku wyznaczonego pasa z prawej.
          - wyprzedzał obszarem wyłączonym z ruchu w niebezpiecznej odległości
          od wolno jadących pojazdów (5 cm/s).
          - nie zachowywał zasad szczególnej ostrożności na skrzyżowaniu ...

          Zobaczyć takiego rowerzystę mógłbym dopiero po wykonaniu skrętu i
          wysunięciu przodu pojazdu na 150 cm w tor ruchu rowerzysty -
          możliwość zauważenia poprzez szyby zbliżających się pojazdów jest
          mocno losowa.
          Powstrzymanie się od ruchu w takim miejscu spowodowałoby wjechanie
          rowerzysty centalnie w mój pojazd.

          Sytuacja zakończyła się szczęśliwie ponieważ wystąpiły szczęśliwe
          zbiegi okoliczności:
          - jadący z przeciwka pozostawił 4-5 m luzu do mojego toru jazdy
          zamiast jak często się zostawia 1-2m.
          - ten luz pozwolił na lepszą wzajemną zauważalność mnie i rowerzysty
          z polem na manewr ratunkowy,
          - w momencie podjęcia decyzji (brak rowerzysty) wykonałem skręt w
          lewo dynamicznie,
          - rowerzysta pewno przyhamował i ominął mnie z tyłu ...

          Życzę szczęśliwych zbiegów okoliczności !
          • bimota Re: 2 - rowerzysta z prawej 22.08.10, 18:59
            Tasma z nagraniem sie znalazla ? Ona widziala, ty nie ? ;)

            A mi sie wydaje, ze ten "nieodpowiedzialny" rowerzysta widzial cie z daleka,
            przewidzial co wykombinujesz i do wypadku nie doszlo nie z przypadku tylko
            wiedzial od dawna co ma w tej sytuacji zrobic...
            • oixio Re: 2 - rowerzysta z prawej 22.08.10, 19:52
              Wszystko możliwe, że chciał mnie tylko wystraszyć.
          • carnivore69 Re: 2 - rowerzysta z prawej 23.08.10, 12:22
            > Sznur pojazdów z przeciwka zatrzymał się

            Wiec _omijal_, a nie wyprzedzal. To po pierwsze. A po drugie - zamiast pisac co rowerzysta robil (co jest akurat nie do konca na temat), napisz ktory przepis zlamal. Dla ulatwienia:

            www.kodeksdrogowy.com.pl/obowiazujace/spisTresci.html
            Pzdr.

      • bimota Re: 2 - wypadek, którego nie było 19.08.10, 12:22
        > Nie miałem szans go zauważyć.

        Jak sie nie patrzy to napewno...

        To jakim "cudem" sie nie pukneliscie ? Nie wymyslaj kolejnego problemu...
        • staszek585 Re: 2 - wypadek, którego nie było 20.08.10, 14:55
          Na razie to nie wiemy czy rowerzysta omijał czy też wyprzedzał ?
          To raczej przypomina niestety częsty fakt, że kierowca widząc pojazd zatrzymujący się na jednym pasie i kierowcę chcącego go przepuścić, błędnie zakłada, że wszyscy zrobili to samo.
          Oczywiście konieczność zachowania ostrożności i to "szczególnej" dotyczy zarówno rowerzysty, jak i kierowcy.
          Natomiast wracając do tematu wątku: może kierowca skręcający w lewo nie wiedział, ze ma światła Stopu ? I że należy sprawdzać czy działają ?
          W końcu "specjaliści od szkolenia" już dawno twierdzą, że umiejętność sprawdzenia działania świateł wykracza poza umiejętności kierowcy. Od tego są Stacje Obsługi !!
          PS:
          A brak kierunkowskazu to przecież drobiazg, nie ?

          • bimota Re: 2 - wypadek, którego nie było 22.08.10, 18:34
            Ja wiem, ze omijal.
    • rapid130 Re: Wypadek, którego nie było 21.08.10, 19:03
      Kiedyś byłem na drodze niemal jakoby ten Golfik.

      Wykonałem dość zdecydowane hamowanie przed... piłką, która spadła z
      dachu (?) zestawu przyczepa kempingowa + holownik jadącego przede
      mną. Piłka krotochwilnie odbijała się od asfaltu celując mi w
      maskę / przednią szybę, niepotrzebne skreślić.

      Odruch bezwarunkowy nakazał hamowanie, które było zaskakujące dla
      Renówki Kangoo lecącej za mną. Wyrobiła się, ale potem
      przeprowadziła "zemstę", czyli gdy mnie wyprzedziła, dała ostro po
      hamulcach.

      Najwyraźniej kierownik nie widział powodu mojego hamowania.

      Niezbadane są wyroki. :PPPP
      • zalogowany.cookie Re: Wypadek, którego nie było 21.08.10, 21:44
        > Odruch bezwarunkowy nakazał hamowanie, które było zaskakujące dla
        > Renówki Kangoo lecącej za mną. Wyrobiła się, ale potem
        > przeprowadziła "zemstę", czyli gdy mnie wyprzedziła, dała ostro po
        > hamulcach.
        >
        > Najwyraźniej kierownik nie widział powodu mojego hamowania.
        >
        > Niezbadane są wyroki. :PPPP

        Jak sądzę, subtelna różnica polegała na tym, że miałeś sprawne światła stop. A
        kierownik renówki wykazał się zwykłym na polskich drogach chamstwem. Ten golf,
        który ocalał przede mną nie miał żadnych świateł z tyłu (nawet pozycyjnych, ale
        to się zdarza i nie wzbudziło moich podejrzeń), a zahamował dość gwałtownie, co
        było dość zaskakujące. Gdyby np. 100-200 m przed skrzyżowaniem zaczął zwalniać,
        to już by mi dało coś do myślenia, a tu nic - jedzie sobie spokojnie stówką,
        następnie hamuje, by się zatrzymać i skręcić w lewo.

        Wszystko rzecz jasna jest przyczynkiem do wałkowanego tu kiedyś tematu "Jedź
        przewidywalnie".
        • kozak-na-koniu Re: Wypadek, którego nie było 23.08.10, 08:24
          Tak niestety bywa... Zdarzają się jednak sytuacje kompletnie nieprzewidywalne:
          kiedyś, jechałem drogą krajową nr 17, między Warszawą a Garwolinem. Przede mną
          posuwała się jakaś duża terenówka (żaden SUV, czy też inny "wynalazek"), na oko
          nie najmłodsza, ale nie budząca podejrzeń. Zacząłem ją wyprzedzać i nagle, gdy
          się z nią równałem, kątem oka po prawej stronie zauważyłem zamieszanie i snop
          iskier. Gościowi odpadło lewe przednie koło! Potoczyło się trochę,
          przekoziołkowało, parę razy podskoczyło i uderzyło w drzewo po lewej stronie
          jezdni. Na wszystkie strony poleciały gałęzie... Przyhamowałem dość ostro, na
          szczęście nic się nie stało. Nikt tuż za nami nie jechał, nie nadjeżdżał też z
          przeciwka - wolę sobie nie wyobrażać co by było, gdyby ktoś dostał takim
          kilkunastokilogramowym, rozpędzonym "pociskiem"...:(
          • nazimno To jest dowod na to, jaki ZLOM jezdzi po drogach. 23.08.10, 13:38
            Wszystko moge zrozumiec, ale odpadniecie kola na prostej drodze?
            Tego nawet w scenariuszach armageddonu nie przewidzieli.

            "This is the road to hell"
            • kozak-na-koniu Re: To jest dowod na to, jaki ZLOM jezdzi po drog 23.08.10, 14:17
              Się zdaaaarza. Może nie dokręcił śrub mocujących...:)
              • kozak-na-koniu Re: To jest dowod na to, jaki ZLOM jezdzi po drog 23.08.10, 14:20
                kozak-na-koniu napisał:

                > Się zdaaaarza. Może nie dokręcił śrub mocujących...:)

                Bywa nawet w Śfajcarii:
                moto.wp.pl/kat,89554,title,Odpadly-mu-wszystkie-kola,wid,11182893,wiadomosc.html?ticaid=1ac16&_ticrsn=3
                • nazimno ...oranyboskie...tez mozliwe... 23.08.10, 14:27
                  W kazdym kraju mamy do czynienia z "uzdolnionymi" technicznie.

                  • edek40 Re: ...oranyboskie...tez mozliwe... 23.08.10, 14:29
                    > W kazdym kraju mamy do czynienia z "uzdolnionymi" technicznie.

                    To tak zwany czynnik ludzki, a nie "uzdolnienia". Czynnik ludzki to np. odejscie
                    od stanowiska pracy na siku czy po prostu do telefonu. A potem cos umyka...
                    • nazimno Eeeee tam, niech sobie 23.08.10, 15:55
                      kupia komorke, nie beda musieli biegac do drutowego telefonu.
                      Pracownicy serwisu powinni miec pampersy tak jak kasjerki w
                      supermarketach. Postepowo musi byc.

                      Wtedy im nic nie umknie.
                      • kozak-na-koniu Re: Eeeee tam, niech sobie 24.08.10, 08:17
                        Jeśli chodzi o tamtego Śfajcara, to jeśli wierzyć notatce prasowej, był to taki
                        "pomysłowy Dobromir". Tacy autoryzowane serwisy omijają.:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka