Dodaj do ulubionych

Kurs doskonalenia jazdy

29.08.11, 13:16
Byl ktos na czyms takim ? Prosze opowiedziec czego, jak i gdzie tam ucza...
Obserwuj wątek
    • kozak-na-koniu Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 14:10
      Ja nie byłem i nie mam zamiaru być w przyszłości, bo szkoda kasy. No, chyba że będzie to wymagane do uzyskania jakichś szczególnych uprawnień zawodowych.
      • tymon99 Re: Kurs doskonalenia jazdy 01.09.11, 19:31
        jeśli nie byłeś, to skąd wiesz, że szkoda kasy?
    • qqbek Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 17:02
      bimota napisał:

      > Byl ktos na czyms takim ? Prosze opowiedziec czego, jak i gdzie tam ucza...

      Czego: zachowania auta w sytuacjach ekstremalnych (płyta poślizgowa lub wrotki) i odpowiednich reakcji.
      Jak: drogo, ale do przejścia (kilkaset zeta zdaje się, za jeden dzień).
      Gdzie: wiem, że na torze w Poznaniu (zdaje się Twoje rewiry).

      Osobiście nie byłem, miałem to szczęście, że odpowiednich reakcji uczyłem się jeszcze naście lat temu, gdy jeszcze tak tłoczno nie było na drogach, więc nie wiem czy warto, bo po prostu nawet się nad czymś takim nie zastanawiałem :)
      • realgniot Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 09:51
        No dobra wszystko fajnie, tylko czy kilka godzin nauki jest wystarczające i czy może być przyczyną sytuacji niebezpiecznych? Czy potem będzie się przekładać na wyniki w sytuacji ekstremalnej?
        Sytuacja ekstremalna kojarzy mi się z tym, iż nie ma się na nic czasu i myślenie, co mam zrobić można schować w buty, bo jest to ułamek sekundy potrzebny na odpowiednie reakcje. Muszą to być wyuczone nawyki (wiele godzin spędzonych na torze), ale i tak jak jest ekstremalnie nie zawsze czas pozwala na odpowiednią reakcję.
        Moje poprzednie auto rwd i poślizgi były rzeczą nierozłączną, bo praktycznie codziennie w takowy wpadałem, więc jakby to powiedzieć kontrolę nad autem miałem w jednym palcu.
        Tylko, że jest jeden problem, bo zwykła codzienna jazda jest monotonna i zupełnie inna niż ta na torze. Jadąc kiedyś na prostej oblodzonej drodze wpadłem w poślizg (mimo dużego doświadczenia, oraz wielu godzin spędzonych na torze) i jakoś całe doświadczenie szlak trafił, bo cholera nic nie mogłem zrobić, co prawda nic się nie stało, ale czy rzeczywiście górę wzięło doświadczenie?

        I teraz mam pytanie, czy ów szkolenie (kilka godzin) może być szkodliwe?
        Chodzi mi o to, że człowiek po takiej nauce może się czuć zbyt pewnie i zacznie stwarzać niebezpieczne sytuacje na drodze, bo kilka godzin jest śmiechu warte, to jak kurs na prawo jazdy po którym przecież nie umie się jeździć.
        • kozak-na-koniu Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 10:02
          realgniot napisała:

          > I teraz mam pytanie, czy ów szkolenie (kilka godzin) może być szkodliwe?
          > Chodzi mi o to, że człowiek po takiej nauce może się czuć zbyt pewnie i zacznie
          > stwarzać niebezpieczne sytuacje na drodze, bo kilka godzin jest śmiechu warte,
          > to jak kurs na prawo jazdy po którym przecież nie umie się jeździć.

          To jest oczywiste... Nic nie zastąpi doświadczenia w realnych warunkach, głównym celem takich kursów (pomijam dłuższe i znacznie droższe szkolenia dla zawodowych kierowców (tu uzyskanie najbardziej podstawowych uprawnień na określony czas kosztuje kilka tysięcy PLN) jest po prostu "trzepanie kasy" przez organizatorów, podobnie inne "kursy" - makijażu, podrywania, grillowania, konwersacji w kulturalnym towarzystwie itd...:)))
          • miecio1313 Re: Kurs doskonalenia jazdy 12.09.11, 18:00
            >jest po prostu "trzepanie kasy" przez organizatorów, podobnie inne "kursy"

            Może i jest ale nawet po tych paru godzinach, nawet jak nic się nie nauczysz to przynajmiej uświadomisz sobie jak naprawdę mało potrafisz i w poślizgu jesteś całkowicie bezradny.
    • sokolasty Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 19:46
      Ja był, kosztowało to chyba z 500 zet. Kurs podstawowy.
      Godzinny wykład z fizyki, o oponach, o hamowaniu bez/z ABS, ruszaniu na śniegu.
      Trzy godziny jazdy: m. in. wyścig na dochodzenie, łuk i slalom na płycie poślizgowej. Trochę elementów zbędnych, jak np. z piętnaście minut objeżdżania trasy przy niewielkiej prędkości. Dużo czekania, mało jeżdżenia.

      Wydaje mi się, że główną korzyścią było oswojenie się z poślizgiem, ze stratą panowania, tyle, że jedyną receptą na poślizg było "noga z gazu (FWD) i trzymaj kurs, nie zacieśniaj skrętu"; nic o metodach bardziej zaawansowanych, o kontrowaniu itp.

      Moim zdaniem warto, chyba że się zna kolegę/koleżankę, która umie jeździć bokiem i potrafi wytłumaczyć i skorygować błędy -> wtedy wystarczy poczekać na deszcz i pojechać na jakiś parking pod marketem.
      • tiges_wiz Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 20:37
        ja bylem kilka godzin w sumie jazda po plycie poslizgowej w roznych wariantach, jazda z instruktorem.

        jako jedyny mialem rwd wiec mialem w sumie trening indywidualny

        na poczatek slalom (jak najszybciej, tu sporo ludzi sie przekonywalo ze slabo jezdza ;) ), pozniej hamowanie, pozniej jazda po luku i plyty pozlizgowe.
      • bimota Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 22:05
        A gdzie ten wyscig ?
        • sokolasty Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 22:29
          www.torakietowa.pl/szkolenia_kierowcy_i.php
          Przeszedłem kurs "I. JEŹDZIĆ JESZCZE LEPIEJ"
          • sokolasty Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 22:30
            A cena była mi nieznana (stąd wcześniejsze ok 500 zet), bo dostałem bon w prezencie podchoinkowym od najlepszej żony pod słońcem.
    • bimota Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 23:29
      No to chyba sie wiele czlowiek nie nauczy...
      • qqbek Re: Kurs doskonalenia jazdy 29.08.11, 23:37
        bimota napisał:

        > No to chyba sie wiele czlowiek nie nauczy...

        Tak też twierdziłem w swojej pierwszej odpowiedzi.
        Co do eco-drivingu to zachowałbym "szczególną ostrożność"... niektórzy uczą, że 2 tysiące obrotów w benzyniaku to już dość... a potem taki "naumiany" rusza pierwszy spod świateł jak ostatnia krowa.

        Z drugiej zaś strony:
        1. Jeżeli nie wiesz, jak twoje auto zachowuje się na bardzo śliskim podłożu (i jak sobie z tym radzić),
        2. Jeżeli nie wiesz, do czego twoje autko jest zdolne (ukryty tygrys, przyczajony smok;) a chciałbyś się tego dowiedzieć,
        3. Jeżeli powyższe dwa punkty wolałbyś zrealizować w warunkach kontrolowanych... a nie, gdy tył postanowi wyprzedzić przód...

        ... to może i warto.
        Nie dla papierka, nie dla wykładów...a dla własnej satysfakcji :)
        • rekrut1 Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 11:49
          Wychodzi na to że 50/50 :)
          50% uważa że już "umią".
          50% zdaje sobie sprawę ze swojej niewiedzy.
          Pomijając Maluchy czy Polonezy,drobna stłuczka zimą będzie kosztowała znacznie drożej niż cena za I i II stopień razem wzięte o takim drobiazgu jak zdrowie nie wspominam. :)
          Zdobycie na takim kursie bodaj jednej umiejętności (poznanie swojego auta) rzecz bezcenna.
          Sam się o tym przekonałem.Wierzcie mi jak już nie kurs to przynajmniej 3-4 godz. treningu pod okiem doświadczonego kierowcy(może być choćby szuter).
          Pozdr.
        • bimota Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 12:29
          Ale to tylko 3 godz., w praktyce pewnie moze z godizna...

          Nie rozumiem dlaczego poprostu nie wpuszczaja aut na tor, tak jak to ma miejsce z motocyklami (tez w coraz bardziej ograniczonym zakresie)... Boja sie pewnie zatkania...
          • rekrut1 Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 16:07
            Zapomniałem dodać, czasami umiejętne wprowadzenie samochodu w dryft "daje" bezcenne 2-3m drogi której nam brakowało.
            Pozdr.
            • superjazda-blogspot Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 21:19
              rekrut1 napisał:

              > czasami umiejętne wprowadzenie samochodu w dryft "daje" bezc
              > enne 2-3m drogi której nam brakowało.

              Trochę odchodzimy od tematu, ale - kiedy na przykład?
              • rekrut1 Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 23:45
                Trochę odchodzimy od tematu, ale - kiedy na przykład?
                Nie odchodzimy,to też doskonalenie umiejętności. Kiedy? Próba odpowiedzi na to pytanie na tym forum to dopiero było by odchodzenie od tematu. :))))
                A poważnie,myślę że Wiesz i nie widzę potrzeby wszczynania dyskusji, zwłaszcza że to jak i wiele innych problemów dotyczących techniki bezpiecznej jazdy to temat rzeka.
                Pozdr.
              • qqbek No to OT 01.09.11, 15:32
                superjazda-blogspot napisał:

                > Trochę odchodzimy od tematu, ale - kiedy na przykład?

                Styczeń 2010 miałem fajną przygodę.
                Świeży śnieg na drodze. Jednojezdniowa ulica o dwóch pasach ruchu w każdym kierunku.
                Z boku wyjazd z hipermarketu.

                Jadę spokojnie (40-45km/h) z boku (z wewnętrznej biegnącej do hipermarketu) tuż przed maskę wyjechała mi Skoda (nie hamując... po prostu wyjechał na ślepo, jak jechał tak wjechał- aż mu tyłek lekko zarzuciło).
                Kierownica w lewo, po gazie, kontra, jeszcze silniej po gazie (wyprzedzam Skodę sunąc bokiem z powrotem na prawy pas), kolejna kontra, nóżka z gazu i jestem z powrotem na swoim pasie... no i dziadkowi ze Skody przynajmniej zdrowie (jak nie życie) uratowałem.
                Zatrzymałem się przy przejściu dla pieszych (czerwone światło było), wyszedłem z samochodu i chciałem dziadkowi kluczyki zabrać i Policję wezwać... pojechał na czerwonym, mało matki z dzieckiem nie rozjechał na przejściu... zgłosiłem na policje (w takiej sytuacji nie ma problemu z zapamiętaniem numeru)... ale chyba złapać go nie złapali :(
                • tomek854 Re: No to OT 01.09.11, 18:37
                  Hi hi, ja miałem kiedyś podobnie.

                  Jadę sobie prosto po śniegu a z bocznej uliczki przede mnie wyjeżdża (też skoda, hehe, felicia pick up). Ja po hamulcach, ale nie wyhamowałbym, więc odpuściłem hamulce (to stare auto bez żadnych abeesów i innych dupesów) i ominąłem go, jednak nie udało mi się opanować zarzucenia i w rezultacie cały czas celując w niego maską wyprzedziłem go i stanąłem przed nim (on w tym czasie zahamował, bo się jeszcze nie zdążył rozpędzić) jakieś 30 stopni w poprzek drogi przodem do niego a tyłem do kierunku jazdy.

                  Wiadomo, trzeba było sprawdzić, czy gaci nowych nie potrzeba, troszkę odetchnąć. A koleś odwinął szybkę i z ryjem do mnie że mu się śpieszy a ja blokuję drogę.

                  Wysiadłem z auta.

                  W życiu nie widziałęm, żeby ktoś tak szybko na wstecznym zapie...ł ;-)

                  A co do sytuacji ekstremalnych - jadę po autostradzie niemieckiej. Obśnieżona, może i oblodzona. Jadę jakieś 70 lewym pasem jak wszyscy na lewym, ale zachowuję ze trzy razy większą odległość od poprzednika niż średnia. Prawy pas jedzie ze 30-40. No i jakiś mądrala postanowił zmienić pas. NIe wziął pod uwagę, że hamowanie jest znacznie dłuższe. Zarzuciło mnie przy hamowaniu, abs zgłupiał i wyłączyły się wszystkie układy kontroli trakcji, choinka kontrolek na desce (sprinter to był). Mi się udało ominąć kolesia, przejechać na pobocze między dwoma na prawym pasie, tam mnie zarzuciło po wyprzedzeniu jednego z nich, jakieś kolejne kilkadziesiąt metrów przeleciałem szorując bokiem po szerokości trzech pasów (znaczy dwóch i pobocza) w końcu udało mi się opanować auto i nikogo nie drasnąwszy wróciłem na lewy pas jakby nigdy nic i to przed kolesia który przede mnie wjechał. Potem jednak zwolniłem bo to jednak emocje i postanowiłem zjechać na najbliższy parking i odetchnąć świeżym powietrzem. Jak sunąłem w kolumnie na prawym pasie to wszyscy wyprzedzający mieli doprawdy niesamowite miny ;-)
              • tymon99 Re: Kurs doskonalenia jazdy 12.09.11, 23:19
                superjazda-blogspot napisał:

                > Trochę odchodzimy od tematu, ale - kiedy na przykład?

                na przykład kiedy po przejechaniu prawie 200km drogą czarną i suchą wjedziemy nagle na lód. 30 metrów przed rondem. z prędkością odpowiednią do przejechania ronda czarnego i suchego.
                (uniżonemu słudze zdarzyło sie to w radomiu, ale granica zarządców dróg pewnie i w innych niespodziewanych miejscach może występować.)
        • superjazda-blogspot Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 21:18
          qqbek napisał:
          > niektórzy uczą, że 2 tysiące obrotów w benzyniaku to już dość...

          Zależy do czego.
          • tymon99 Re: Kurs doskonalenia jazdy 30.08.11, 21:19
            i w jakim.
    • tomek854 Re: Kurs doskonalenia jazdy 31.08.11, 23:32
      Ja nie byłem na kursie, ale kiedyś kilka godzin przejeździłem sobie po bezludnych podkrakowskich ścieżynach z moim wujkiem, emerytowanym rajdowcem zwracającym uwagę na moje błędy. Do tego parę nocy przegadanych teoretycznie o technice jazdy przy różnych okazjach i samodzielne wprowadzanie owych porad w życie.

      Jeśli te kursy tak wyglądają, to na pewno warto. Ja się wiele nauczyłem.
    • erasms25 Re: Kurs doskonalenia jazdy 09.09.11, 10:30
      Byłem na kilku kursach. Eko jazdy, bezpiecznej jazdy, "rozrywkowy" jazdy na torze.
      Imprezy weekendowe, fundowane.

      Polecam takie zajęcia, na początek może eko jazda? Choć pewnie każdy uśmiechnie się - Ja się będę jakiejś głupiej eko jazdy uczył?!

      Najmilej wspominam ostatnią rozrywkową imprezę integracyjną. Zimą, na miejscami oblodzonym i zaśnieżonym torze kartingowym. Auta prywatne, bandy z opon, tor szeroki jak na karting.
      Dwa dni nauki i na koniec zabawy w jazdę na czas dla chętnych. Znakomite przypomnienie na ostatnim takim kursie, że tak naprawdę, to ledwo liznąłeś jazdę.

      Niestety, prywatnie byłaby to za droga impreza.
      Szkolenie daje efekty gdy jeździsz z instruktorem większość czasu.
      Jeden instruktor na szesnastu uczących się nie ma moim zdaniem sensu. Sam na sam z sobą nie nauczysz się wiele.

      Czy nauka przydała się? Wolałbym aby nigdy nie, ale jednak parę razy uratowała co najmniej karoserię, a eko nawyki procentują codziennie.
      • bimota Re: Kurs doskonalenia jazdy 09.09.11, 12:59
        Jazde na torze tez polecam. Wlasnie sie pytam ile te rozne kursy maja z tym wspolnego...

        Co do instruktora to sie nie zgodze. NAwet bez niego godzina cwiczen na torze da pewnie wiecej niz 100 godzin na publicznej dordze. Na publicznej wielu rzeczy wogole sie czlowiek nie nauczy...

        Czy to naprawde jest nie do zrobienia, by przy kazdym osrodku WORD zrobic jakis tor, by kursant chociaz z godzinke mogl pojezdzic... ? Puki co mamy 1 tor w kraju, na ktory prywatnie praktycznie nie da sie wjechac...
        • tomek854 Re: Kurs doskonalenia jazdy 09.09.11, 21:21
          Och, nieprawda, torów jest coraz więcej.

          W samym Wrocławiu są co najmniej dwa:
          www.torakietowa.pl/aktualnosci/index.php
          www.niskielaki.com.pl/home
          • bimota Re: Kurs doskonalenia jazdy 12.09.11, 21:53
            Pseudotorow
    • bimota Re: Kurs doskonalenia jazdy 11.10.11, 12:16
      Slyszeliscie... ? Unia mnie wysluchala i podobno maja byc na kursie jazdy obowiazkowe 1-godzinne jazdy na torze. Torow nadajacych sie do tego jest w Polsce kilkanascie, potrzeba przynajmniej 3x tyle... Nie wiem jak z egzaminami... Jesli ma to polegac na szlajaniu sie po torze z predkoscia 40 km/h...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka