Dodaj do ulubionych

Narzedzie do walki z "poganiaczami"

25.07.14, 13:58
na autostradach (chodzi o durni jadacych "na zderzaku"):


www.heise.de/newsticker/meldung/Achtung-Kontrolle-Neue-Digitalkameras-der-Polizei-ueberfuehren-Draengler-2268007.html?hg=1&hgi=3&hgf=false
Obserwuj wątek
    • qqbek U nas nie przejdzie. 25.07.14, 14:07
      Łapałoby bowiem niedochodowych i nieprzekraczających (a więc w myśl spotów z Pasiecznym - bezpiecznych) "najeżdżających".

      Do tego system wymaga dwóch kamer (żeby wyeliminować możliwość, że ktoś na krótko znalazł się za kimś po zmianie pasa) i dwóch radarów (żeby potwierdzić prędkości).

      Znacznie bardziej dochodowy (czyt. "poprawiający bezpieczeństwo") jest zaś zwykły aparat cyfrowy sprzężony z jednym tylko radarem.... a do tego dwa razy tańszy przynajmniej.
      • nazimno Technika dostosowana jest 25.07.14, 14:20
        do "prawa dowodowego". Tak sadze.


      • jureek Re: U nas nie przejdzie. 25.07.14, 14:27
        qqbek napisał:

        > Łapałoby bowiem niedochodowych i nieprzekraczających (a więc w myśl spotów z Pa
        > siecznym - bezpiecznych) "najeżdżających".

        A skąd ten wniosek, że niezachowujący odstępu to najczęściej nieprzekraczający? Wg moich obserwacji jest odwrotnie. Najeżdżają i naciskają ci szybcy, nie wszyscy, ale jednak zdecydowana ich większość.

        • qqbek Re: U nas nie przejdzie. 25.07.14, 14:33
          jureek napisał:

          > A skąd ten wniosek, że niezachowujący odstępu to najczęściej nieprzekraczający?
          > Wg moich obserwacji jest odwrotnie. Najeżdżają i naciskają ci szybcy, nie wszy
          > scy, ale jednak zdecydowana ich większość.
          >

          Twoje obserwacje są nielogiczne.
          Jeżeli "najeżdża i naciska" to ewidentnie chce jechać szybciej... ale niekoniecznie przekracza w chwili uwieczniania wykroczenia.

          Druga sprawa: czy znasz jakikolwiek przypadek wystawienia przez polską policję mandatu za "niezachowanie należytego odstępu od pojazdu poprzedzającego" w sytuacji, w której nie doszło pomiędzy pojazdami do kolizji? Bo ja o czymś takim nie słyszałem - a już kilka lat jeżdżę.

          No to skoro cała polska policja drogowa ma na celu poprawę bezpieczeństwa na drogach, to chyba "najeżdżanie" nie jest takie groźne? ;)
          • hannl Re: U nas nie przejdzie. 26.07.14, 10:59
            qqbek napisał:

            > Twoje obserwacje są nielogiczne.

            Jak czyjes obserwacje moga byc "nielogiczne"? Jesli widze przed soba jajko i stwerdze, ze widze jajko, to jak to moze byc "nielogiczne"?
            Przeciez on wlasnie tylko opisuje to co widuje, a wiec zaleznosci, ktore i ja czesto obserwuje w takiej postaci.

            > Jeżeli "najeżdża i naciska" to ewidentnie chce jechać szybciej... ale niekoniec
            > znie przekracza w chwili uwieczniania wykroczenia.

            Ale - z obserwacj w praktyce - tacy kandydaci bardzo czesto (choc nie zawsze) po tym wykroczeniu wlasnie przekraczaja.
          • samspade Re: U nas nie przejdzie. 26.07.14, 11:31
            Nielogiczne? Raczej prawdziwe. Naciskacze to ci szybcy. Nawet jezeli w momencie naciskania nie zawsze przekraczaja.
            A co do mandatow to na jakiej podstawie policja miala by wystawic mndat jezeli nie ma wypadku/kolizji?
            • tbernard Re: U nas nie przejdzie. 31.07.14, 08:38
              > A co do mandatow to na jakiej podstawie policja miala by wystawic mndat jezeli nie ma wypadku/kolizji?

              Własnie też mnie to zastanawia. Bez uszczegółowienia przepisów odnośnie odstępu, to tylko przywalenie w tył jest dowodem niezachowania.
        • edek40 Re: U nas nie przejdzie. 25.07.14, 14:37
          > A skąd ten wniosek, że niezachowujący odstępu to najczęściej nieprzekraczający?

          Niezachowujacy odstepu, to niezachowujacy odstepu.

          Ty w swoim zaslepieniu predkoscia zaczynasz wszystko wiazac z predkoscia.

          A przeciez wystarczy, ze cos wzglednie powolnego, np. TIR, dlugo wyprzedza na autostradzie. Wtedy jedziemy gora 88 km/h.

          > Najeżdżają i naciskają ci szybcy

          Ale w tym konkretnie momencie niekoniecznie. Nalezy ich karac za domniemanie przekroczenia?
          • tbernard Re: U nas nie przejdzie. 26.07.14, 10:39
            Ale bardzo często jest tak, że jadąc z prędkością maksymalną dopuszczalną wyprzedzam kolumnę tirów i przez to rozkłada się to trochę w czasie, w którym to dolatuje do mnie z prędkością ufo i na zderzaku siada. Sam fakt, że w takich okolicznościach doleciał do mnie oznacza, że mocno przekroczył prędkość przepisową.
            • edek40 Re: U nas nie przejdzie. 26.07.14, 13:49
              > Ale bardzo często jest tak, że jadąc z prędkością maksymalną dopuszczalną wyprz
              > edzam kolumnę tirów i przez to rozkłada się to trochę w czasie, w którym to dol
              > atuje do mnie z prędkością ufo i na zderzaku siada.

              Wiele razy pisalem, ze w moich okolicach predkosci autostradowe z rzadka osiagaja 120 km/h. Naprawde szybkich jest niewielu. Owszem, zdarzaja sie, ale mam ich w powazaniu. Jak mam wyprzedzic, to wyprzedzam. A jesli taki za bardzo sie piekli, zdejmuje noge z gazu i bardzo lagodnie zaczynam zwalniac. Grzecznie chowam sie za tylem wyprzedzanego auta i wtedy, po minucie-dwoch, szybki, ale wsciekly, jak diabli, moze kontynuowac swoj rajd.
              • 0rwell Re: U nas nie przejdzie. 26.07.14, 13:58
                edek40 napisał:

                > Wiele razy pisalem, ze w moich okolicach predkosci autostradowe z rzadka osiaga
                > ja 120 km/h. Naprawde szybkich jest niewielu. Owszem, zdarzaja sie, ale mam ich
                > w powazaniu. Jak mam wyprzedzic, to wyprzedzam. A jesli taki za bardzo sie pie
                > kli, zdejmuje noge z gazu i bardzo lagodnie zaczynam zwalniac. Grzecznie chowam
                > sie za tylem wyprzedzanego auta i wtedy, po minucie-dwoch, szybki, ale wsciekl
                > y, jak diabli, moze kontynuowac swoj rajd.

                Ciekawe jak na to wpadłeś!
    • 45rtg Re: Narzedzie do walki z "poganiaczami" 25.07.14, 23:20
      nazimno napisał:

      > na autostradach (chodzi o durni jadacych "na zderzaku"):

      Niemożliwe, byłbyż to problem w tych wzorcowych Niemczech? ROTFL :-)
    • 0rwell Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyczne 26.07.14, 11:54
      Niby dlaczego mamy naśladować Niemców? Bo tam mają dużo samochodów i na autostradzie owca może legalnie na oślep zapie...ć? Po co zaprzątać sobie umysł dzieleniem danej prędkości na pół, szacowaniem ile metrów wynosi nasz odstęp (pikietaż często jest taki że się nie da lub go nie ma, różny w różnych krajach, na oko też trudno), w ogóle po co patrzeć na niedokładny licznik, skoro o wiele prościej i szybciej można odstęp kontrolować licząc międzyczas minięcia dowolnego punktu przy drodze? 2 sekundy to minimum, sekunda na reakcję i jeszcze trochę na rozpoczęcie hamowania, pozostałe ułamki to margines bezpieczeństwa który wyznaczy odległość zatrzymania między 2 hamującymi do zera samochodami o takich samych właściwościach. Jeżeli jedziesz 100/h i masz 50 metrów odstępu, to masz odstęp poniżej 2 sekund i marną szansę na zatrzymanie przed tylnym zderzakiem pojazdu za którym jedziesz, jeżeli ten zahamuje nagle i z pełną siłą więc tym bardziej metoda ta jest do kitu. 99/100 owiec w takiej sytuacji nie hamuje z pełną siłą tylko zapala stop i czeka na to co się będzie działo dalej. A dalej dzieje się to, że samochód przed nimi rośnie w oczach i jedyne co pozostaje to przywalenie centralnie lub nieudolna próba ominięcia, nie wyłączając wyjechania na przeciwny pas ruchu bez upewnienia się, czy z przeciwka nie jedzie np. drugi tir. Należy wprowadzić obowiązkowy 2 s odstęp i zalecany 3 s odstęp w dobrych warunkach i go egzekwować. Na to nie ma mocnych. Jadąc z 3 sekundowym odstępem można go skorygować zanim spadnie poniżej 2 sekund kiedy poprzedzający pojazd zmniejszy prędkość. W krajach anglosaskich jest to zalecana zasada podczas kursów nauki jazdy. Mówi się tam różnie, o 2 albo 3 sekundach, ale przynajmniej się mówi (nie ma obowiązku - dlaczego nie mielibyśmy go wprowadzić w kraju barbarzyńców w którym zmiany są konieczne a wjechanie w dupę jest 4 z kolei przyczyną wypadków?). Za odstęp poniżej 2 sekund kary powinny być surowe. Powinno to być traktowane jako nękanie, prowokowanie wypadku, bo czymże jest taka jazda i jeszcze poganianie światłami, kierunkowskazem, klaksonem? No bo co dzisiaj może zrobić policjant za to? Nic, do póki nie ma wjazdu w bagażnik. W UK podobno się ląduje w sądzie za takie odpały. U nas owca siada ci na zderzaku, agresywnie wyprzedza i hamuje przed nosem żeby ukarać za to że nie dajesz się wzajemnie tresować. Na pewno liczy na to że wyciągniesz z tego szkołę i będziesz robił tak samo.

      Taki odstęp może być łatwiej kontrolować kamerom niż odległość w metrach (warunek to zbliżona prędkość danych pojazdów).

      Niemcy nie są żadnym wzorem ani wyrocznią. Zresztą nawet jeśli ten odstęp połowy prędkości byłby wystarczający, to nie wystarczy się go trzymać, tylko trzeba mieć jeszcze zapas, bo wystarczy że przed ostrym hamowaniem poprzedzający wóz zahamuje silnikiem albo następujący zareaguje zbyt późno i wtedy mamy sytuację jak z hamowaniem na czas przy odstępie w metrach równym 1/4 prędkości. Nie wystarczą więc teoretyczne pogadanki urzędników, polityków, trzeba jeszcze rozumieć problematykę zjawiska wjeżdżania w dupę i jak mu zapobiegać skutecznie, a nie propagandowo, że będzie dobrze bo tak zadekretowano.
      Takiego odstępu trzeba się pilnować bezwzględnie, w każdych warunkach, nie wyłączając chwili tuż przed wyprzedzaniem, w której owce uwielbiają dążyć do zera (odstęp między 5 - 0 metrów). Wymagany odstep 2 sekund powinien także zmniejszyć ilość wypadków spowodowanym "wychylaniem się" i może zmuszone do tego owce zrozumiałyby cokolwiek, tzn. że jadąc na zderzaku g widziały.

      Analogiocznie, nie wystarczy trzymać się zakazu wyprzedzania na przejściu, bo jadąc lewym pasem przez przejście kilka metrów za pojazdem na prawym pasie można łatwo potrącić pieszego mimo niewyprzedzania! Pieszego który zdąży przejść przed 1 pojazdem i znajdzie się na lewym pasie (warunek: pojazd na prawym pasie zasłania przejście z prawej strony pojazdowi na lewym pasie, co nie usprawiedliwia tego drugiego, oraz owca w samochodzie na prawym pasie nie zwalnia tylko w typowy dla owiec sposób usiłuje przejechać po piętach pieszego zamiast hamować na wypadek gdyby ten np. się potknął).
      • jureek Re: Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyc 26.07.14, 14:24
        Przelicz sobie prędkość w km/h na m/s i wyjdzie Ci wtedy, że odstęp w metrach równy połowie prędkości w km/h przejeżdża się właśnie w czasie około 2 sekund. Wyważasz otwarte drzwi, bo 2 sekundy czy też połowa prędkości to jest to samo.
        • jureek Re: Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyc 26.07.14, 14:40
          jureek napisał:

          > Przelicz sobie prędkość w km/h na m/s i wyjdzie Ci wtedy, że odstęp w metrach r
          > ówny połowie prędkości w km/h przejeżdża się właśnie w czasie około 2 sekund.

          Dokładnie zajmuje to 1,8 sekundy.
        • 0rwell Re: Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyc 26.07.14, 14:42
          jureek napisał:

          > Przelicz sobie prędkość w km/h na m/s i wyjdzie Ci wtedy, że odstęp w metrach r
          > ówny połowie prędkości w km/h przejeżdża się właśnie w czasie około 2 sekund. W
          > yważasz otwarte drzwi, bo 2 sekundy czy też połowa prędkości to jest to samo.

          Nie to samo, już wcześniej wyjaśniłem, że 2 sekundy to jest więcej niż połowa prędkości.
          90/h: połowa prędkości to 45 metrów odstępu
          2 sekundy przy 90/h to 50 metrów - o 1/9 metrów więcej odstępu, ponad 0,2 sekundy więcej czasu

          130/h - 65 metrów
          2 s przy 130 72,2 metra

          a teraz mi powiedz jak wyznaczysz co najmniej 45 i 65 metrów żeby być w zgodzie z połowa prędkości i jednocześnie nie przekroczyć 2 sekund


          Metoda 2 sekund jest łatwiejsza a przez to praktyczniejsza.
          Znacznie łatwiej się pomylić i mieć ten odstęp w metrach zbyt mały lub większy (wtedy jedziesz spełniając założenia obydwu zasad i po co więc sobie utrudniac życie i obliczać odległość w metrach?).

          Jakie wyważanie drzwi? Nie ma różnicy na korzyść odstępu czasowego?
          • jureek Re: Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyc 26.07.14, 15:01
            0rwell napisał:

            > Nie to samo, już wcześniej wyjaśniłem, że 2 sekundy to jest więcej niż połowa p
            > rędkości.

            Różnica wynosi raptem 0,2 sekundy. Trzeba stopera, żeby ją wychwycić.

            > Metoda 2 sekund jest łatwiejsza a przez to praktyczniejsza.

            Zależy dla kogo. Jeśli ktoś lepiej potrafi szacować czas, to metoda 2 sekund jest praktyczniejsza, jeśli zaś ktoś lepiej szacuje odległość (pomocne są słupki przydrożne ustawiane co 50m), to praktyczniejsza jest dla niego metoda niemiecka. W efekcie i tak na jedno wychodzi.

            > Znacznie łatwiej się pomylić i mieć ten odstęp w metrach zbyt mały lub większy
            > (wtedy jedziesz spełniając założenia obydwu zasad i po co więc sobie utrudniac
            > życie i obliczać odległość w metrach?).

            Gdzie jest ta trudność? W podzieleniu przez 2? Czy w oszacowaniu odległości?

            > Jakie wyważanie drzwi? Nie ma różnicy na korzyść odstępu czasowego?

            Czasowy odstęp jest o 10% większy, oczywiście pod warunkiem, że ktoś szacując czas nie zrobi błędu wielkości tych właśnie dziesięciu procent.
            • samspade Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 16:09
              Odleglosci podobne, w obu przypadkach szacujemy wartosci. Osobiscie wole policzyc do 2. Ale jak kto woli. I tak sprawa sprowadza sie do bezpiecznego odstepu. Jaka roznica jak to osiagniemy?
              • jureek Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 16:13
                samspade napisał:

                > Odleglosci podobne, w obu przypadkach szacujemy wartosci. Osobiscie wole policz
                > yc do 2. Ale jak kto woli. I tak sprawa sprowadza sie do bezpiecznego odstepu.
                > Jaka roznica jak to osiagniemy?

                Dokładnie tak to widzę.
                • tiges_wiz Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 20:15
                  ja się komfortowo czuję właśnie w okolicach 3 sekund, a na autostradzie jeszcze zwiększam odstęp.

                  Mnie w sumie w D jedna sytuacja zastanawia. Koleś mnie wyprzedza po lewej i nagle zwalnia i ja jadąc tym samym tempem zaczynam go wyprzedzać i co? Też mam zwolnić? A jak się czepią wyprzedzania z prawej?
                  • jureek Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 21:40
                    tiges_wiz napisał:

                    > Mnie w sumie w D jedna sytuacja zastanawia. Koleś mnie wyprzedza po lewej i nag
                    > le zwalnia i ja jadąc tym samym tempem zaczynam go wyprzedzać i co? Też mam zwo
                    > lnić? A jak się czepią wyprzedzania z prawej?

                    Czepiają się mniej niż kiedyś, ale nadal nie wolno z prawej wyprzedzać poza sytuacją, gdy ruch się korkuje.
                    Dlaczego ten na lewym miałby nagle zwalniać? Raczej nie spotkałem się z taką sytuacją, no chyba że pojawiło się ograniczenie prędkości, wtedy na prawym też warto zwolnić.
                    • tiges_wiz Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 21:48
                      ja już ze 3 razy i 2 razy byli to Niemcy a raz nie.
                      Nie pytaj się mnie czemu zwalniali. Nie wiem.
                      • jureek Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 22:01
                        tiges_wiz napisał:

                        > ja już ze 3 razy i 2 razy byli to Niemcy a raz nie.
                        > Nie pytaj się mnie czemu zwalniali. Nie wiem.

                        No to w takiej dziwnej sytuacji zapaliłaby mi się czerwona lampka, że coś jest nie tak, i pewnie też bym zwolnił.
                        • tiges_wiz Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 22:42
                          jeżeli jest prosty odcinek autostrady i po horyzont nic nie widać, to załóż, że pan na lewym np. zmęczył się prędkością (ja tam jadę zwykle 150-160 jak nie ma ograniczeń). Założenie jest, że zwalnia ale bez przyczyn drogowo-znakowych. Zmęczył się, przestraszył wysokiego spalania, zamyślił się.

                          raz więc też przyhamowałem, wjechałem mu z tyłu z prawego pasa, przez środkowy na lewy, ale manewr był dość karkołomny. raz po prostu olałem i jednak wyprzedziłem po prawej.
                          • jureek Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 23:10
                            tiges_wiz napisał:

                            > raz więc też przyhamowałem, wjechałem mu z tyłu z prawego pasa, przez środkowy
                            > na lewy, ale manewr był dość karkołomny. raz po prostu olałem i jednak wyprzedz
                            > iłem po prawej.

                            Jak są trzy pasy, a gościu jedzie środkowym, to zwalniam i wyprzedzam go lewym pasem. Nie wiem, co w tym takiego karkołomnego. Z prawem bałbym się go wyprzedzać, bo jeśli ktoś jest zdolny bez przyczyny zwolnić i jechać środkowym pasem, gdy prawy jest wolny, to cholera go wie, czy nie obudzi się i nie zjedzie na prawo akurat wtedy, gdy będę go brał z prawej.
                            • tiges_wiz Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 23:20
                              Jak nikogo nie ma oprócz nas dwóch, to nie ma problemu, ale w sytuacji tej gdzie jednak zdecydowałem się jechać dalej swoim tempem, to ruch był dość gęsty. Wprowadzenie dodatkowego zamieszania raczej nie było wskazane.
                              • jureek Re: Przeciez to wszystko jedno. 26.07.14, 23:42
                                tiges_wiz napisał:

                                > Jak nikogo nie ma oprócz nas dwóch, to nie ma problemu, ale w sytuacji tej gdzi
                                > e jednak zdecydowałem się jechać dalej swoim tempem, to ruch był dość gęsty. Wp
                                > rowadzenie dodatkowego zamieszania raczej nie było wskazane.

                                Zamieszanie wprowadzasz nie Ty, lecz gość jadący środkowym pasem, mimo iż prawy jest wolny.
          • hannl Re: Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyc 26.07.14, 15:25
            0rwell napisał:

            > Nie to samo, już wcześniej wyjaśniłem, że 2 sekundy to jest więcej niż połowa prędkości.
            > 90/h: połowa prędkości to 45 metrów odstępu
            > 2 sekundy przy 90/h to 50 metrów - o 1/9 metrów więcej odstępu, ponad 0,2 sekundy więcej czasu

            Zwazywszy, ze owe 2 sekundy mam oceniac na oko (bo jak inaczej?) oceniajac nie tylko chwilowa pozycje samochodu przede mna ale i moja wlasna 2 sekundy pozniej i porownujac obie... owe 0,2 sekundy maja rzeczywiscie kluczowe znaczenie.

            > Metoda 2 sekund jest łatwiejsza a przez to praktyczniejsza.

            Pod jakim wzgledem "latwiejsza"?
            Aby ocenic odleglosc wystarczy ulamek sekundy i JEDNA wielkosc (odstep, jaki widze).
            Aby ocenic "2 sekundy" musze sila rzeczy oceniac przez owe dwie sekundy. Musze zapamietac pozycje samochodu przede mna sprzed 2 sekund, musze porownac wlasna pozycje z ta pozycja 2(?) sekundy pozniej i jakims cudem wiedziec, ze minelo 2 sekundy a nie 1,8 sekundy.


            > Znacznie łatwiej się pomylić i mieć ten odstęp w metrach zbyt mały lub większy
            > (wtedy jedziesz spełniając założenia obydwu zasad i po co więc sobie utrudniac
            > życie i obliczać odległość w metrach?).

            Odleglosci w metrach nie musisz "obliczac". To wielkosc przyblizona, ktorej oceny latwo sie nauczyc, nawet przy pomocy slupkow obok drogi.
            Jesli w obszarze zabudowaym bedziesz jechal 20-30 m za poprzednikiem, poza OZ przynajmniej 50 m a na autostradzie troche wiecej to wszystko robisz wlasciwie. I taki jest sens tej zasady.
      • man_sapiens Re: Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyc 12.08.14, 23:23
        W Austrii odstęp "2 sekundy" jest w kodeksie drogowym. Na autostradach widzi się tam czasem namalowane "21, 22" - bo z całkiem niezłą dokładnością wymówienie (szeptem, można bezgłośnie albo w ogóle w myśli) "dwadzieścia jeden, dwadzieścia dwa" - to dwie sekundy. Dla każdego kierowcy to jest oczywistość. Nie trzeba patrzeć najpierw na szybkościomierz, nie trzeba umieć ocenić w czasie ułamku sekundy różnicy pomiędzy 60 i 80 metrów.
        • 0rwell Re: Wyznaczanie odstępu w metrach jest niepraktyc 20.08.14, 17:15
          man_sapiens napisał:

          > W Austrii odstęp "2 sekundy" jest w kodeksie drogowym. Na autostradach widzi si
          > ę tam czasem namalowane "21, 22" - bo z całkiem niezłą dokładnością wymówienie
          > (szeptem, można bezgłośnie albo w ogóle w myśli) "dwadzieścia jeden, dwadzieści
          > a dwa" - to dwie sekundy. Dla każdego kierowcy to jest oczywistość. Nie trzeba
          > patrzeć najpierw na szybkościomierz, nie trzeba umieć ocenić w czasie ułamku se
          > kundy różnicy pomiędzy 60 i 80 metrów.

          Czy masz na myśli wypowiadanie 21 i 22 w tamtejszym języku (ein und zwanzig/zwei und zwanzig?)? Nie znam tego sposobu, ale znam polski sposób, wymyślony wcale nie na potrzeby mierzenia odstępu w czasie jazdy, chyba raczej w wojsku do odliczania czasu od wyciągnięcia zawleczki granatu, sposób ten polega na miarowym wypowiadaniu nieprzerwanie "raz dwa trzy cztery" co odpowiada upływowi około 1 sekundy. Czterokrotne powtórzenie to 4 sekundy itp.
    • emes-nju Re: Narzedzie do walki z "poganiaczami" 30.07.14, 11:29
      Tak sobie ten wątek poczytałem i dochodzę do wniosku, że generalnie, to w Polsce nieznane jest zjawisko snujących się lewopasowców, a wszyscy jadą za szybko i poganianie odbywa się pomiędzy mniejszymi i większymi ścigantami.

      Moje obserwacje przeczą tej wizji, ale co ja tam wiem.
      • jureek Re: Narzedzie do walki z "poganiaczami" 30.07.14, 11:41
        emes-nju napisał:

        > Moje obserwacje przeczą tej wizji, ale co ja tam wiem.

        Aha. Według Twoich obserwacji poganiaczami są Ci snujący się. A kogo oni poganiają?
        • edek40 Re: Narzedzie do walki z "poganiaczami" 30.07.14, 11:44
          > Aha. Według Twoich obserwacji poganiaczami są Ci snujący się. A kogo oni pogani
          > ają?

          Snujacych sie jeszcze wolniej?
        • samspade Zależy co kto uważa za snucie się. 30.07.14, 13:02
          I tu jest sedno sprawy. Jak do tej pory byłem poganiany wyłącznie przez tych którzy przed i po jechali szybciej niż można na danym odcinku drogi.
          • nazimno jadacy wg znakow = snujacy sie 30.07.14, 14:27
            Jesli ktos jedzie jeszcze wolniej, to jest ciota, kapelusznikiem albo (pardons) "skodziarzem",
            conajmniej.



          • tbernard Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 08:44
            > I tu jest sedno sprawy. Jak do tej pory byłem poganiany wyłącznie przez tych kt
            > órzy przed i po jechali szybciej niż można na danym odcinku drogi.

            A ja to wzmocnię swoimi obserwacjami. Gdy jadę tylko niewiele ponad limit, czyli nie przekraczając +10, to znacznie częściej jestem snujem niż sam napotykam na snuja jadącego poniżej dopuszczalnej.
          • emes-nju Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:01
            samspade napisał:

            > I tu jest sedno sprawy.

            Przeszkadzająca innym, nie mająca żadnego (z wyjątkiem egoizmu) jazda sporo poniżej ograniczenia?
            • jureek Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:10
              emes-nju napisał:

              > Przeszkadzająca innym, nie mająca żadnego (z wyjątkiem egoizmu) jazda sporo pon
              > iżej ograniczenia?

              I tacy jak wyżej opisani najczęściej naciskają i nie zachowują odstępu?
              • emes-nju Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:13
                jureek napisał:

                > I tacy jak wyżej opisani najczęściej naciskają i nie zachowują odstępu?

                A wiesz, że czasem tak? Np. kierowcy jadących przepisowo po ekspresówce TIRów (jadą o 40 km/h wolniej niż limit dla osobówek) dość często (czasem brutalnie) zganiają z lewego pasa chamów i egoistów jadących wolniej niż oni. Wbrew pozorom to dość częsty widok (wiem, że nie wszędzie, ale tam, gdzie jeżdżę i owszem).

                Poza tym ja tylko zaprzeczam tezie, że poganiaczami są praktycznie zawsze jadący za szybko.
                • jureek Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:16
                  emes-nju napisał:

                  > A wiesz, że czasem tak? Np. kierowcy jadących przepisowo po ekspresówce TIRów (
                  > jadą o 40 km/h wolniej niż limit dla osobówek)

                  Ale jest to prędkość zgodna z ich limitem, więc nie mogą podpadać pod Twoją definicję snujących się.
                  • emes-nju Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:21
                    jureek napisał:

                    > Ale jest to prędkość zgodna z ich limitem, więc nie mogą podpadać
                    > pod Twoją definicję snujących się.

                    Widzę, że nie zrozumiałeś...

                    Jeżeli TIR jadący z przepisową prędkością zaczyna zganiać lewopasowca, to...

                    Taka zagadka z rana :P
                    • jureek Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:29
                      emes-nju napisał:

                      > Widzę, że nie zrozumiałeś...

                      Czego nie zrozumiałem? Że za snujących się uznajesz tych, którzy bez istotnego powodu jadą sporo poniżej obowiązującego ich limitu?

                      > Jeżeli TIR jadący z przepisową prędkością zaczyna zganiać lewopasowca, to...

                      To ten TIR jest poganiaczem, ale nie należy do grupy snujących się (no chyba, że w jego przypadku zmienisz swoją podaną wyżej definicję snującego się)
                • samspade Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:53
                  emes-nju napisał:

                  > Poza tym ja tylko zaprzeczam tezie, że poganiaczami są praktycznie zawsze jadąc
                  > y za szybko.

                  Regula to to nie jest. Moze sie zdarzy ze jadacy 80 lewym pasem bedzie poganial jadacego wolniej tym pasem. Ale ile jest takich przypadkow? Zdecydowanie wiecej jest tych gdzie to ci szybcy poganiaja. Ja zawsze bylem poganiany przez szybkiego. Snuja nie poganial mnie NIGDY.
            • samspade Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:37
              Najwolniejszy lewopasmowiec jakiego widzialemjechal na S okolo 80-90. I nikogogo nie poganial. Przynajmniej tego nie widzialem.
              Mnie zawsze poganiali ci jadacy szybciej.
              • emes-nju Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:48
                samspade napisał:

                > Najwolniejszy lewopasmowiec jakiego widzialemjechal na S okolo 80-90.

                Mój, wielokrotnie "potwierdzany" rekord, to 60-70 km/h na S7 pomiędzy Grójcem, a Radomiem.

                > I nikogogo nie poganial.

                Bo to jego poganiali ci nieliczni (wbrew obiegowym opiniom), którzy chcieli jechać szybciej niż limit, jak również przede wszystkim ci, którym limity wystarczą i chcieliby jechać zgodnie z nim, a nie kilkadziesiąt km/h wolniej, bo jakiemuś chamowi i egoiście tak wygodniej.

                Ja tylko próbuje podważyć "jedynie słuszną" tezę, że praktycznie wszyscy poganiacze, to ściganci. To absolutna nieprawda! Polska jeździ coraz wolniej (być może wpływ na to mają ceny paliw). A uporczywe lewopasowstwo też występuje. I NIKT z nim nie walczy. Ani prawnie, ani medialnie.
                • jureek Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 11:57
                  emes-nju napisał:

                  > Ja tylko próbuje podważyć "jedynie słuszną" tezę, że praktycznie wszyscy pogani
                  > acze, to ściganci.

                  Nie wszyscy, ale większość.

                  > To absolutna nieprawda! Polska jeździ coraz wolniej (być moż
                  > e wpływ na to mają ceny paliw). A uporczywe lewopasowstwo też występuje.

                  Zgadza się. Występuje. Jednak nie jest ono wcale domeną tych wolnych, bo bardzo często widzę też szybkich, którzy po wyprzedzeniu w ogóle nie zjeżdżają na prawy pas (to chyba jakiś dyshonor jest, żeby jechać prawym pasem), a po drugie lewopasowstwo nie usprawiedliwia naciskania i niezachowywania odstępu. Jeżeli chcę takiemu lewopasowcowi zasygnalizować, że się zapomniał i dobrze byłoby, żeby zjechał na prawy (jeśli na prawym jest miejsce oczywiście), to włączam lewy migacz, ale nie podjeżdżam mu pod kufer.



                • samspade Re: Zależy co kto uważa za snucie się. 31.07.14, 12:08
                  I na tymze odcinku S spotykalem lewopasmowych snujow. Tyle ze w porownaniu do szybkich lewopasmowcow jest ich minimalna garstka, promil. I owszem opisany przez ciebie wypadek ze trafi sie na takiego kiedy wyprzedza cos wolniejszego moze byc wkurzajacy. Ja mialem to szczescie ze prawy pas byl wolny.
    • tbernard Re: Narzedzie do walki z "poganiaczami" 13.08.14, 02:09
      > Zazwyczaj wystarczy aby ktos nie jechał jak p... Jednym pasem blokując go, a za
      > miast tego schował sie za kierowców obok którzy jadą z podobna prędkością.

      A zupełnie powinno wystarczyć odebranie prawka i wysłanie do psychiatry tych, co to oceniają innych jako p... a sami nie potrafią poprawnie jeździć, tacy miszczowie samozwańcy a pizdy do kwadratu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka