Dodaj do ulubionych

Bat jednak pomaga?

28.05.15, 21:29
Za wczesnie jeszcze na wyciaganie wnioskow ale po pierwszym tygodniu obowiazywania nowych, zaostrzonych przepisow poprawily sie widocznie wszystkie trzy wskazniki "poziomu cywilzacyjnego": ilosc wypadkow, ilosc rannych i ilosc zabitych.

Ciekawe bedzie zestawienie nastepnych lat.

auto.dziennik.pl/aktualnosci/artykuly/491506,nowe-prawo-utrata-prawa-jazdy-za-przekroczenie-predkosci-100-tysiecy-kierowcow.html
Obserwuj wątek
    • ocala Od dawna pisałem, że 28.05.15, 22:15
      ....najpierw lać a potem pytać. Żadne autostrady, żadne węzły, żadne skrzyżowanie bezkolizyjne i przejścia ze światłami nie wymuszą bezpieczeństwa tak, jak niezłe lanie i na końcu dopiero marchewka ... ale jednym, nie wybitym zębem jedzona.
      • nazimno Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 07:38
        oranyboskie,
        - ORMO WIECZNIE ZYWE.

        ...jak Lenin...

        I ten komentarzyk u wybitych zebach jest niezla wizytowka
        mentalna. Po 26 latach wystapila
        tesknota do starych dobrych czasow...

        Sa osobnicy niereformowalni.
        To realia tej "demokracji".
        Niestety.


        • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 11:24
          nazimno napisał:

          > oranyboskie,
          > - ORMO WIECZNIE ZYWE.
          >
          > ...jak Lenin...
          >
          > I ten komentarzyk u wybitych zebach jest niezla wizytowka
          > mentalna. Po 26 latach wystapila
          > tesknota do starych dobrych czasow...

          Skoro dawne czasy były dobre to czemu dziwisz się tęsknocie?


          > Sa osobnicy niereformowalni.

          I właśnie ich trzeba za mordę trzymać i odbierać im PJ za jazdę 100km/h w mieście.


          > To realia tej "demokracji".
          > Niestety.

          Na szczęście!!!!
          • nazimno ...nawet ironii i sarkazmu nie kumasz... 29.05.15, 11:35
            (mam Ci pisac wszystko explicite , zebys cos skumal ?)

            • ocala Re: ...nawet ironii i sarkazmu nie kumasz... 29.05.15, 11:40
              nazimno napisał:

              > (mam Ci pisac wszystko explicite , zebys cos skumal ?)
              >

              Tak, tak mi właśnie napisz. Nie będziesz się wówczas mógł zakrywać nibyironią czy niebyprzenośnią.
      • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 10:22
        > Żadne autostrady, żadne węzły, żadne skrzyżowan
        > ie bezkolizyjne

        Koniecznie musisz wskazac mi kraj, w ktorym tak wlasnie zrobiono.

        Tego, ze bez kar i bata na takich drogach bezpieczenstwo wzroslo na tyle, ze srednio nastapila znaczna poprawa nie zauwazasz?
        • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 11:21
          edek40 napisał:

          > > Żadne autostrady, żadne węzły, żadne skrzyżowan
          > > ie bezkolizyjne
          >
          > Koniecznie musisz wskazac mi kraj, w ktorym tak wlasnie zrobiono.


          Indie np.


          > Tego, ze bez kar i bata na takich drogach bezpieczenstwo wzroslo na tyle, ze sr
          > ednio nastapila znaczna poprawa nie zauwazasz?

          Poprawa bezpieczeństwa jaka nastąpiła jest wynikiem zwiększonej ilości kontroli, wyższym mandatom, lepszym pojazdom, postępie medycyny i ratownictwa. Piękne autostrady, piękne węzły są bowiem niestety puste gdyż płatne.
          • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 11:33
            > Indie np.

            Wskaz progres poprawy bezpieczenstwa w funkcji zaostrzania kar. Bo zdaje sie o tym mowimy.

            > Poprawa bezpieczeństwa jaka nastąpiła jest wynikiem zwiększonej ilości kontroli
            > , wyższym mandatom, lepszym pojazdom, postępie medycyny i ratownictwa. Piękne a
            > utostrady, piękne węzły są bowiem niestety puste gdyż płatne.

            Czyli Indie....
            • nazimno buhaha - Indie ...sobie wybral swiatowiec 29.05.15, 11:38
              Gwalty na turystkach, gwalty na nastolatkach, ...
              ... i jeszcze inne "zabawy ludu"...indyjskiego

              I to ma byc "przyklad" - buhaha.

              • ocala Re: buhaha - Indie ...sobie wybral swiatowiec 29.05.15, 11:44
                nazimno napisał:

                > Gwalty na turystkach, gwalty na nastolatkach, ...
                > ... i jeszcze inne "zabawy ludu"...indyjskiego
                >
                > I to ma byc "przyklad" - buhaha.
                >

                A co ma gwałt do skrzyżowań bezkolizyjnych i autostrad których notabene tam nie ma? Edzio pytał o przykład kraju gdzie nie ma autostrad i skrzyżowań a jest bezpiecznie.
                • nazimno Robisz z siepie pajaca na wlasny rachunek: 29.05.15, 11:49
                  Skad czerpiesz te "madrosci", co ?
                  (co za pajac - sam chciales: "przykład kraju gdzie nie ma autostrad")

                  en.wikipedia.org/wiki/National_Highway_8_%28India%29%28old_numbering%29
                  topyaps.com/7-national-highways-pass-delhi
                  Z litosci juz tego nie skomentuje.
                  Na Twoim miejscu zmienilbym nick i zniknal z tego forum.
                  • ocala Re: Robisz z siepie pajaca na wlasny rachunek: 29.05.15, 12:00
                    nazimno napisał:

                    > Skad czerpiesz te "madrosci", co ?

                    Z podróży w miejsca które opisuję



                    > (co za pajac - sam chciales: "przykład kraju gdzie nie ma autostrad")
                    >
                    > en.wikipedia.org/wiki/National_Highway_8_%28India%29%28old_numbering%29
                    > topyaps.com/7-national-highways-pass-delhi
                    > Z litosci juz tego nie skomentuje.
                    > Na Twoim miejscu zmienilbym nick i zniknal z tego forum.

                    A widziałeś te autostrady na żywo? Czy tylko w Wiki? Jesteś bezmyślnym człowiekiem. Te fragmenty autostrad sa w kraju który ma drugie miejsce pod względem zaludnienia. Sam Bombaj zamieszkuje połowa ludności Polski i pojazdów jest tam chyba najwięcej na świecie wliczając tuktuki i inne dziwadła na kołach. Stosunkowo te autostrady ( a właściwie karykatury autostrad) są tam tak częste jak jak twoeje szare komórki na km2 połaci mózgu.
                    • nazimno Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 12:11
                      Upartym pajacem wyglaszajacym opinie o indyjskich autostradach.
                      Na dodatek jestes na tyle ograniczony, iz nie masz nawet szans na weryfikacje bredni, ktore rozpowszechniasz, udajac swiatowca, ktorym nie jestes.

                      Co do moich szarych komorek:
                      sa wystarczajace calkowicie do tego, aby udowodnic, ze jestes patentowanym idiota.

                      Edek40 usiluje Ci to delikatnie zasugerowac, a ja musze to napisac explicite.

                      Szwejk otrzymal nawet na cos takiego orzeczenie komisji lekarskiej, wiec
                      w Twoim przypadku otrzymanie takiego dokumentu pojdzie jak z platka.
                      Powodzenia.
                      • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 12:21
                        nazimno napisał:

                        > Upartym pajacem wyglaszajacym opinie o indyjskich autostradach.
                        > Na dodatek jestes na tyle ograniczony, iz nie masz nawet szans na weryfikacje b
                        > redni, ktore rozpowszechniasz, udajac swiatowca, ktorym nie jestes.


                        To nie są żadne brednie. Tam (w Indiach) tak jest. Stosunkowo bezpieczniejszy jest ten kraj od Polski. Nie widziałem tam nigdy wypadku drogowego. Widziałem lekko rozbity pojazd ale nie widziałem wypadku drogowego. O czym ty dzieciaku piszesz? Tam praktycznie nie ma zasad ruchu drogowego jak w normalnym europejskim kraju. Tam możesz spodziewać się wszystkiego. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić na ile sposobów można złamać przepis który właściwie nic nie znaczy czyli "ruch lewostronny"
                        • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 12:36
                          > To nie są żadne brednie. Tam (w Indiach) tak jest. Stosunkowo bezpieczniejszy j
                          > est ten kraj od Polski. Nie widziałem tam nigdy wypadku drogowego. Widziałem le
                          > kko rozbity pojazd ale nie widziałem wypadku drogowego.

                          Mozesz nie pisac takich rzeczy, gdy akurat pije kawe? Prawie sie udusilem, a teraz musze czyscic monitor.
                          • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 12:37
                            edek40 napisał:

                            > > To nie są żadne brednie. Tam (w Indiach) tak jest. Stosunkowo bezpiecznie
                            > jszy j
                            > > est ten kraj od Polski. Nie widziałem tam nigdy wypadku drogowego. Widzia
                            > łem le
                            > > kko rozbity pojazd ale nie widziałem wypadku drogowego.
                            >
                            > Mozesz nie pisac takich rzeczy, gdy akurat pije kawe? Prawie sie udusilem, a te
                            > raz musze czyscic monitor.

                            A możesz wyjaśnić mi o co ci chodzi? Tak konkretnie?
                            • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 12:44
                              > A możesz wyjaśnić mi o co ci chodzi? Tak konkretnie?

                              Ile czasu byles w tych Indiach?
                              • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 12:50
                                edek40 napisał:

                                > > A możesz wyjaśnić mi o co ci chodzi? Tak konkretnie?
                                >
                                > Ile czasu byles w tych Indiach?

                                Pięć razy. 2 razy po półtora miesiąca, 2 razy po miesiącu i teraz w lutym 2 tygodnie. ALe nie to jest istotne ile czasu byłem tylko ile dróg przemierzyłem bo siedząc w domu niczego się nie zobaczy.
                                • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 13:17
                                  > Pięć razy. 2 razy po półtora miesiąca, 2 razy po miesiącu i teraz w lutym 2 tyg
                                  > odnie. ALe nie to jest istotne ile czasu byłem tylko ile dróg przemierzyłem bo
                                  > siedząc w domu niczego się nie zobaczy.

                                  Rozumiem.

                                  Wedlug tego, co znalazlem w Indiach na 100 000 pojazdow dochodzi do 207 wypadkow smiertelnych (2013), a w Polsce 17,6 (2012).

                                  Znalazlem rowniez takie zdania: "The frequency of traffic collisions in India is amongst the highest in the world".

                                  "According to the National Crime Records Bureau, about 134,000 people died in road accidents last year, which witnessed a 28 percent increase as compared to 2008."

                                  Ale nic nie zrozumialem.
                                  • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 13:42
                                    edek40 napisał:

                                    > > Pięć razy. 2 razy po półtora miesiąca, 2 razy po miesiącu i teraz w lutym
                                    > 2 tyg
                                    > > odnie. ALe nie to jest istotne ile czasu byłem tylko ile dróg przemierzył
                                    > em bo
                                    > > siedząc w domu niczego się nie zobaczy.
                                    >
                                    > Rozumiem.
                                    >
                                    > Wedlug tego, co znalazlem w Indiach na 100 000 pojazdow dochodzi do 207 wypadko
                                    > w smiertelnych (2013), a w Polsce 17,6 (2012).


                                    Ja widziałem dane o 130 tys. ale to i tak nie jest ważne bo w przeliczeniu na 1.4 miliarda mieszkańców i xxx liczbę turystów nie potrafiących się tam poruszać nawet po chodnikach to naprawdę mało. I to świadczy o kastowosci tego kraju a nie o wypadkowości. Człowiek z najniższych warstw społecznych ( a takich jest najwięcej) nie doczeka się pogotowia. Chyba tylko po to by mu skrócić męki.




                                    >
                                    > Znalazlem rowniez takie zdania: "The frequency of traffic collisions in India i
                                    > s amongst the highest in the world".
                                    >
                                    > "According to the National Crime Records Bureau, about 134,000 people died in r
                                    > oad accidents last year, which witnessed a 28 percent increase as compared to 2
                                    > 008."
                                    >
                                    > Ale nic nie zrozumialem.

                                    To widać.
                                    A to wszystko w kraju bez opieki, bez standardów ratowania zdrowia i życia, bez właściwych dróg i całkowitej dowolności przemieszczania się. Na autostradzie "nazimnego" można spotkać zarówno jadące pojazdy pod prąd jak i stragan z warzywami.
                                    • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 13:52
                                      > Ja widziałem dane o 130 tys. ale to i tak nie jest ważne bo w przeliczeniu na 1
                                      > .4 miliarda mieszkańców i xxx liczbę turystów nie potrafiących się tam poruszać
                                      > nawet po chodnikach to naprawdę mało.

                                      Smiertelnosc na drogach Polski i Indii, w przeliczeniu na mieszkanca jest zblizona, choc w Polsce ciut nizsza.

                                      Tylko, ze w Polsce na 1000 mieszkancow jest 580 aut. W Indiach.... 18 (2011)
                                      • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 14:14
                                        edek40 napisał:

                                        > > Ja widziałem dane o 130 tys. ale to i tak nie jest ważne bo w przeliczeni
                                        > u na 1
                                        > > .4 miliarda mieszkańców i xxx liczbę turystów nie potrafiących się tam po
                                        > ruszać
                                        > > nawet po chodnikach to naprawdę mało.
                                        >
                                        > Smiertelnosc na drogach Polski i Indii, w przeliczeniu na mieszkanca jest zbliz
                                        > ona, choc w Polsce ciut nizsza.

                                        Tylko jak już wcześniej pisałem 1mldowi Indusów nie należy się pogotowie czy helikopter. Według "wierzeń" Indusów każdy ma taki los na jaki zasłużył. Rozumiesz?


                                        > Tylko, ze w Polsce na 1000 mieszkancow jest 580 aut. W Indiach.... 18 (2011)

                                        Aut tak, ale po drogach w Indiach poruszają się nie tylko auta, poruszają się w sposób dowolny co do kierunku i są w dowolnym stanie technicznym. Tam są zupełnie inne..... zwyczaje, bo trudno nazwać to przepisami. Dlatego ten kraj jest tak interesujący.
                                        • nazimno ...no i amtrakow tam nie ma... 29.05.15, 14:20
                                          buhaha, bywalcu swiatowcze ...
                                          • ocala Re: ...no i amtrakow tam nie ma... 29.05.15, 14:22
                                            nazimno napisał:

                                            > buhaha, bywalcu swiatowcze ...

                                            Za to są baaaaardzo przyzwoite Maharadża Ekspresy
                                            • nazimno Takie oto: 29.05.15, 14:35

                                              www.walkthroughindia.com/walkthroughs/trains/top-5-super-fast-and-high-speed-trains-of-india/
                                              • ocala Re: Takie oto: 29.05.15, 19:02
                                                Nie rozumiem po co ten link. Po co go wkleiłeś i co chciałeś tym osiągnąć? Konkretnie.
                                        • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 14:22
                                          > Tylko jak już wcześniej pisałem 1mldowi Indusów nie należy się pogotowie czy he
                                          > likopter. Według "wierzeń" Indusów każdy ma taki los na jaki zasłużył. Rozumiesz?

                                          To jest bezpiecznie, czy nie?

                                          > Aut tak, ale po drogach w Indiach poruszają się nie tylko auta, poruszają się w
                                          > sposób dowolny co do kierunku i są w dowolnym stanie technicznym. Tam są zupeł
                                          > nie inne..... zwyczaje, bo trudno nazwać to przepisami.

                                          I dlatego jest tam tak wiele wypadkow, w ktorych ginie tak wiele osob.
                                          • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 14:35
                                            edek40 napisał:

                                            > > Tylko jak już wcześniej pisałem 1mldowi Indusów nie należy się pogotowie
                                            > czy he
                                            > > likopter. Według "wierzeń" Indusów każdy ma taki los na jaki zasłużył. Ro
                                            > zumiesz?
                                            >
                                            > To jest bezpiecznie, czy nie?
                                            >


                                            Jest bezpieczniej niż w Polsce.

                                            > > Aut tak, ale po drogach w Indiach poruszają się nie tylko auta, poruszają
                                            > się w
                                            > > sposób dowolny co do kierunku i są w dowolnym stanie technicznym. Tam są
                                            > zupeł
                                            > > nie inne..... zwyczaje, bo trudno nazwać to przepisami.
                                            >
                                            > I dlatego jest tam tak wiele wypadkow, w ktorych ginie tak wiele osob.

                                            To nie jest wiele osób a giną nie ze względu na okrucieństwo wypadków tylko na brak pomocy. Tyle, że pomoc powypadkowa to już temat na inną rozmowę. Znowu chcesz zbaczać z tematu jak zboczyłeś pisząc o ślepym policjancie zamiast o systemie radarowym iskra.
                                            • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 14:49
                                              > Jest bezpieczniej niż w Polsce.

                                              Daj jakies dane. Te, ktore znalazlem przecza temu.
                                              • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 15:40
                                                edek40 napisał:

                                                > > Jest bezpieczniej niż w Polsce.
                                                >
                                                > Daj jakies dane. Te, ktore znalazlem przecza temu.

                                                Niczemu one nie przeczą. W przeliczeniu na ilość pojazdów i liczbę ludności w Indiach jest bezpieczniej na drogach.
                                                • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 15:43
                                                  > Niczemu one nie przeczą. W przeliczeniu na ilość pojazdów i liczbę ludności w I
                                                  > ndiach jest bezpieczniej na drogach.

                                                  Tak.

                                                  Arktyka jednak rzadzi...
                                                  • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 18:44
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Niczemu one nie przeczą. W przeliczeniu na ilość pojazdów i liczbę ludnoś
                                                    > ci w I
                                                    > > ndiach jest bezpieczniej na drogach.
                                                    >
                                                    > Tak.
                                                    >
                                                    > Arktyka jednak rzadzi...

                                                    Nie rozumiem o co ci chodzi? Zaprzeczysz, że na liczbę mieszkańców i liczbe pojazdów jest u nas gorzej? Jeśli tak to podaj dane, które mowią o całkowitej liczbie wszystkich pojazdów.
                                                  • edek40 Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 30.05.15, 11:16
                                                    > Nie rozumiem o co ci chodzi? Zaprzeczysz, że na liczbę mieszkańców i liczbe poj
                                                    > azdów jest u nas gorzej?

                                                    Jest o wiele lepiej.
                                                  • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 30.05.15, 12:35
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Nie rozumiem o co ci chodzi? Zaprzeczysz, że na liczbę mieszkańców i licz
                                                    > be poj
                                                    > > azdów jest u nas gorzej?
                                                    >
                                                    > Jest o wiele lepiej.

                                                    Nie. Nie jest lepiej jeśli przeliczysz to na liczbę obywateli oraz jeśli uda cui się to przeliczyć na ilość wszystkich pojazdów.
                              • ocala Re: Pajacem jestes - bezgranicznym pajacem. 29.05.15, 13:03
                                Ok. nie odpowiadasz? Idę więc kosić trawnik.
                                • nazimno To dobrze, do tego sie nadajesz. 29.05.15, 13:30
                                  • ocala Ty nawet do tego nie. 29.05.15, 13:43
                                    Amtraki jeżdżą 150 mil na godziną w w Indiach gwałcą turystów. Tyle wiesz o tych dwóch krajach.
                                    • nazimno A jezdza jezdza 165 mph, pajacu: 29.05.15, 13:50



                                      www.youtube.com/watch?v=SmhKmSrkYaY
                                      www.wnyc.org/story/284807-amtrak-to-test-new-top-speed-of-165-m-p-h/
                                      W Indiach toleruja przyjazd niejakiego ocali i do tej pory go nie zgwalcili, ale, miejmy nadzieje, zrobia to przy nastepnej okazji.

                                      PS
                                      Czy powaznie nie dostrzegasz swojej "pajacowosci" ??????
                                      • ocala Re: A jezdza jezdza 165 mph, pajacu: 29.05.15, 14:20
                                        nazimno napisał:

                                        >
                                        >
                                        >
                                        > www.youtube.com/watch?v=SmhKmSrkYaY
                                        > www.wnyc.org/story/284807-amtrak-to-test-new-top-speed-of-165-m-p-h/

                                        Pokazałeś jedną trasę to tak jak u nas Pierdolino. Reszta to lata 60-te z widokowymi wagonami. Zrobi zdjęcia bo 28 czerwca będę jechał z Ann Arbor do Chicago i zobaczysz w jakim stanie są tam pociągi. Nie sądzę by się coś zmieniło od 2008 roku kiedy ostatni raz jeździłem Amtrakiem.


                                        > W Indiach toleruja przyjazd niejakiego ocali i do tej pory go nie zgwalc
                                        > ili, ale, miejmy nadzieje, zrobia to przy nastepnej okazji.
                                        >
                                        > PS
                                        > Czy powaznie nie dostrzegasz swojej "pajacowosci" ??????

                                        Porażająca kultura człowiek wyśmianego, dzieciaku.
                                        • nazimno Posluchaj namolny powolniaku. 29.05.15, 14:30
                                          Co stwierdzenie - to robisz z siebie PAJACA.

                                          Bylo tak w przypadku nie istnienia indyjskich autostrad, bylo tak w przypadku
                                          amerykanskich kolei i dalej co chwile wypuszczasz z siebie ocalowe rewelacje,
                                          ktore nadaja sie do recyklingu.

                                          Nawet, gdy jestes sprowadzony na glebe, nadstawiasz swoja lepetynke ponownie i dalej bredzisz bez ladu i skladu jakbys lubil dostawac packa na muchy.

                                          Nie wiem, co Ci sie w lepetynce porzestawialo, ale wiem jedno, ze jest to nieuleczalne.

                                          PS
                                          A co mnie moze obchodzic data i trasa Twojej wycieczki Amtrakami ...?!
                                          Co mnie obchodza Twoje tandeta zalatujace przechwalki "sfiatoffca".
                                          Idz lepiej przed wyjazdem do specjalisty.



                                          • ocala Re: Posluchaj namolny powolniaku. 29.05.15, 14:37
                                            nazimno napisał:

                                            > Co stwierdzenie - to robisz z siebie PAJACA.
                                            >
                                            > Bylo tak w przypadku nie istnienia indyjskich autostrad, bylo tak w przypadku
                                            > amerykanskich kolei i dalej co chwile wypuszczasz z siebie ocalowe rewelacje,
                                            > ktore nadaja sie do recyklingu.

                                            Bzdura dziecko, bzdura. W Indiach nie ma autostrad tak jak w PL nie ma szybkiej kolei, której także nie ma w Ameryce.

                                            To co ci podpowiedziała ciocia Wiki to jakieś przypadkowe dane.
                                            • nazimno A wez walnij lbem w jaks twarda sciane. 29.05.15, 14:48
                                              Jesli nie pomoze, to i wiele nie zaszkodzi.
                                              • ocala Re: A wez walnij lbem w jaks twarda sciane. 29.05.15, 15:38
                                                nazimno napisał:

                                                > Jesli nie pomoze, to i wiele nie zaszkodzi.

                                                Już bez obrażania nie dasz rady ? Wystarczy jakiś argument nie do obalenia podać.
                                                • nazimno Twoja swiatla osoba i argument 29.05.15, 15:43
                                                  "nie do obalenia" - wykluczaja sie wzajemnie i definitywnie.
                                                  Pa - dyskutancie.
                                                  • ocala Re: Twoja swiatla osoba i argument 29.05.15, 18:47
                                                    nazimno napisał:

                                                    > "nie do obalenia" - wykluczaja sie wzajemnie i definitywnie.
                                                    > Pa - dyskutancie.

                                                    Nic się nie wyklucza. W Ameryce nie ma szybkiej kolei a w Indiach autostrad. Ich liczba przypadająca na 1.5 mld ludzi i kilkaset milionów pojazdów, to śmiech na sali.
                                                  • nazimno Re: Twoja swiatla osoba i argument 29.05.15, 22:22
                                                    Ja sadze, ze ani w USA ani w Indiach nie da sie znalezc tak dorodnie wyhodowanego pajaca jak ty - powod do dumy juz masz.

                                                    Co do autostrad i amtrakow - no coz - kazdy
                                                    mial okazje przekonac sie, iz twoje opinie
                                                    nadaja sie wylacznie "o kant d..."

                                                    (...i wszystkie inne tez...)

                                                    A teraz idziemy sobie z psem na spacer i nie mam
                                                    zamiaru zajmowac sie twoimi urojeniami,
                                                    teoriami i innymi bredniami.



                                                  • ocala Re: Twoja swiatla osoba i argument 29.05.15, 23:36
                                                    To nie są urojenia. nie ma w Ameryce kolei wysokich prędkości i nie ma autostrad w Indiach. Te odszczepy które można znaleźć w internecie to eksperymenty ale dowiedzieć się o tym można tylko wyjeżdżając w tamte tereny.
                                                    W Ameryce nie ma szlaków po których mogłaby się poruszać kolej wielkich prędkości (a w Indiach nie ma pojazdów którym potrzebne by były autostrady) . Podałeś jedyną szybką trasę w USA i wyciągnąłeś wniosek o tym, że w USA istnieje kolej wysokich prędkości. Otóż ta jedyna kolej szybka w USA to raptem jakieś 700km podczas gdy łączna długość wszystkich torów w USA wynosi 226 612 km.. Teraz policz sobie jaki to ułamek stanowi ta twoja szybka kolej w USA. Dzieciaku, o czym ty bajdurzysz???
                                                  • ocala Jedyna szybka kolej w USA to 700km. 29.05.15, 23:40
                                                    Jedyną istniejącą obecnie trasą KDP w Stanach Zjednoczonych jest Northeast Corridor (Boston – Nowy Jork – Waszyngton), ok 700km z 226 tys km w całych Stanach.
                                                  • ocala Re: Twoja swiatla osoba i argument 29.05.15, 23:41
                                                    Dalej chcesz bym cie je....???? Jeśli chcesz to z przyjemnością to będę robił.
            • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 11:43
              edek40 napisał:

              > > Indie np.
              >
              > Wskaz progres poprawy bezpieczenstwa w funkcji zaostrzania kar. Bo zdaje sie o
              > tym mowimy.

              Nie. Teraz zmieniłeś zdanie bo pytałeś o autostrady, skrzyżowania bezkolizyjne które niby poprawiają bezpieczeństwo. Wskazałem kraj gdzie jest względnie bezpiecznie na drogach mimo iż ruch jest mega gigantyczny i nie ma autostrad oraz skrzyżowań bezkolizyjnych a kary są dramatycznie wysokie.


              > > Poprawa bezpieczeństwa jaka nastąpiła jest wynikiem zwiększonej ilości ko
              > ntroli
              > > , wyższym mandatom, lepszym pojazdom, postępie medycyny i ratownictwa. Pi
              > ękne a
              > > utostrady, piękne węzły są bowiem niestety puste gdyż płatne.
              >
              > Czyli Indie....

              Nie. Tak jest w PL.
              • nazimno "Wskazalem kraj" -buhaha 29.05.15, 11:55
                Wlasnie zrobiles z siebie P A J A C A.
                • ocala Re: "Wskazalem kraj" -buhaha 29.05.15, 12:02
                  nazimno napisał:

                  > Wlasnie zrobiles z siebie P A J A C A.

                  Podając przykład kraju w którym nie ma autostrad i skrzyżowań bezkolizyjnych a jest bezpieczniej niz w PL???
                  • nazimno Czy twoje IQ jest <= 45 ? 29.05.15, 15:07
                    • ocala Re: Czy twoje IQ jest wyższe? 29.05.15, 21:26
                      Jeśli tak to dlaczego uważasz, że moje nie jest? Wytłumacz mi dziecko, o co ci chodzi. Wytłumacz mi dlaczego ciągle i notorycznie oraz za każdym razem piszesz coś czego nie jesteś w stanie poprzeć jakimiś danymi?
              • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 12:37
                > Nie. Teraz zmieniłeś zdanie bo pytałeś o autostrady, skrzyżowania bezkolizyjne
                > które niby poprawiają bezpieczeństwo. Wskazałem kraj gdzie jest względnie bezpi
                > ecznie na drogach mimo iż ruch jest mega gigantyczny i nie ma autostrad oraz sk
                > rzyżowań bezkolizyjnych a kary są dramatycznie wysokie.

                Rozmawiamy o wplywie zaostrzania kar na poprawe bezpieczenstwa. Ty wyskoczyles z rewelacjami na temat braku wplywu infrastruktury na poprawe. A potem napisales, ze, logicznie analizujac caly tok rozmowy, ze w Indiach zaostrzyli, a nie zbudowali autostrad, a zaczeli rodzic sie nowi ludzie.
                • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 12:42
                  edek40 napisał:

                  > Rozmawiamy o wplywie zaostrzania kar na poprawe bezpieczenstwa.

                  Nie, Rozmawiamy o tym:

                  ocala " Żadne autostrady, żadne węzły, żadne skrzyżowan
                  ie bezkolizyjne"

                  Edek "Koniecznie musisz wskazac mi kraj, w ktorym tak wlasnie zrobiono."

                  Tak właśnie jest w Indiach - bez autostrad i bez skrzyżowań bezkolizyjnych za to z karami które przerastają możliwości szarego kierowcę.
                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 12:45
                    > Tak właśnie jest w Indiach - bez autostrad i bez skrzyżowań bezkolizyjnych za t
                    > o z karami które przerastają możliwości szarego kierowcę.

                    Czyli juz jestesmy blizutko.

                    Wskaz moment, w ktorym zaostrono kary i powiaz spadek smiertelnosci.
                    • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 12:52
                      edek40 napisał:

                      > Czyli juz jestesmy blizutko.
                      >
                      > Wskaz moment, w ktorym zaostrono kary i powiaz spadek smiertelnosci.

                      Od dawna są tam wysokie kary i mimo bumu na samochody nie wzrasta liczba wypadków.
                      • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 13:34
                        > Od dawna są tam wysokie kary i mimo bumu na samochody nie wzrasta liczba wypadk
                        > ów.

                        Tiaaaa....

                        forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,157779820,Re_Pajacem_jestes_bezgranicznym_pajacem_.html
                        Indie: na 100 000 pojazdow dochodzi do 207 wypadkow smiertelnych (2013)

                        PolsKa: 17,6 (2012)
                        • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 13:45
                          edek40 napisał:

                          > > Od dawna są tam wysokie kary i mimo bumu na samochody nie wzrasta liczba
                          > wypadk
                          > > ów.
                          >
                          > Tiaaaa....
                          >
                          > forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,157779820,Re_Pajacem_jestes_bezgranicznym_pajacem_.html
                          > Indie: na 100 000 pojazdow dochodzi do 207 wypadkow smiertelnych (2013)
                          >
                          > PolsKa: 17,6 (2012)

                          W Polsce na karetkę lub śmigłowiec czeka się xx minut a w Indiach 80% społeczeństwa one się NIE NALEŻĄ
                          • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 11:17
                            > W Polsce na karetkę lub śmigłowiec czeka się xx minut a w Indiach 80% społeczeń
                            > stwa one się NIE NALEŻĄ

                            Czyli w Polsce jest o wiele bezpieczniej. Nie tylko dlatego, ze jest mniej wypadkow, ale rowniez dlatego, ze pomoc jest lepsza.
                            • ocala Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 13:02
                              edek40 napisał:

                              > > W Polsce na karetkę lub śmigłowiec czeka się xx minut a w Indiach 80% spo
                              > łeczeń
                              > > stwa one się NIE NALEŻĄ
                              >
                              > Czyli w Polsce jest o wiele bezpieczniej. Nie tylko dlatego, ze jest mniej wypa
                              > dkow, ale rowniez dlatego, ze pomoc jest lepsza.

                              Sumarycznie tak, ale nie na drogach. Na drogach jest u nas więcej wypadków niż w Indiach przeliczając to na pojazdy i na liczbę ludności.
        • hannl Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 12:09
          edek40 napisał:

          > Koniecznie musisz wskazac mi kraj, w ktorym tak wlasnie zrobiono.

          I co z tego "wskazania" wyjdzie, skoro ty i tak nie skapujesz?
          "Wskazywano" ci juz dziesiatki razy przyklady regionow krajow skandynawskich, albo alpejskich, gdzie albo nie mozna albo sie nie oplaca budowania "autostrad, wezlow, skrzyzowan bezkolizyjnych" i gdzie bezpieczenstwo reguluje sie drakonskimi ograniczeniami, ktore tam dobrze funkcjonuja bo sa PRZESTRZEGANE.
          • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 12:12
            > "Wskazywano" ci juz dziesiatki razy przyklady regionow krajow

            To wystarcza...
            • ocala Jak na ciebie to i tak 29.05.15, 12:27
              edek40 napisał:

              > > "Wskazywano" ci juz dziesiatki razy przyklady regionow krajow
              >
              > To wystarcza...

              ... słowotok - odpowiedź.
            • hannl Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 13:24
              edek40 napisał:

              > To wystarcza...

              zeby kraje, gdzie na przyzwoitych, dobrych drogach obowiazuja permanentne drakonskie ograniczenia staly sie dla edka.... niewidzialne.
              • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 13:30
                > zeby kraje, gdzie na przyzwoitych, dobrych drogach obowiazuja permanentne drako
                > nskie ograniczenia staly sie dla edka.... niewidzialne.

                A my o tym?

                Nie o niewyobrazalnym wplywie zaostrzania kar na poprawe?
                • hannl Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 13:46
                  edek40 napisał:

                  > A my o tym?

                  Ano "o tym" pisales domagajac sie wskazania kraju, w ktorym nie "Żadne autostrady, żadne węzły, żadne skrzyżowanie bezkolizyjne" podnosza bezpieczenstwo a drakonskie kary w egzekwowaniu ograniczen.
                  Tak wlasnie funkcjonuje to np. w krajach skandynawskich albo Szwajcarii na przytlaczajacej wiekszosci drog, ktore nie sa "autostradami, wezlami i skrzyzowaniami bezkolizyjnymi".
                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 13:54
                    > Tak wlasnie funkcjonuje to np. w krajach skandynawskich albo Szwajcarii na przy
                    > tlaczajacej wiekszosci drog, ktore nie sa "autostradami, wezlami i skrzyzowania
                    > mi bezkolizyjnymi".

                    Drugi ocala. Wydaje sie mu.
                    • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 15:35
                      edek40 napisał:

                      > > Tak wlasnie funkcjonuje to np. w krajach skandynawskich albo Szwajcarii n
                      > a przy
                      > > tlaczajacej wiekszosci drog, ktore nie sa "autostradami, wezlami i skrzyz
                      > owania
                      > > mi bezkolizyjnymi".
                      >
                      > Drugi ocala. Wydaje sie mu.

                      Mi się nic nie wydaje bo ja wiem z autopsji o czym pisze. Wydawać to się może tobie ponieważ nie jeździsz po Europie. Skąd możesz wiedzieć jak jest na drogach takiej Szwajcarii np?
                      • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 15:46
                        > Mi się nic nie wydaje bo ja wiem z autopsji o czym pisze. Wydawać to się może t
                        > obie ponieważ nie jeździsz po Europie. Skąd możesz wiedzieć jak jest na drogach
                        > takiej Szwajcarii np?

                        Gorzyscie?
                        • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 18:50
                          edek40 napisał:

                          > > Mi się nic nie wydaje bo ja wiem z autopsji o czym pisze. Wydawać to się
                          > może t
                          > > obie ponieważ nie jeździsz po Europie. Skąd możesz wiedzieć jak jest na d
                          > rogach
                          > > takiej Szwajcarii np?
                          >
                          > Gorzyscie?

                          I tyle co wiesz? No to niewiele.
                          • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 11:17
                            > I tyle co wiesz? No to niewiele

                            Do rozmowy z kims, kto nie potrafi ocenic danych wystarczy.
                            • ocala Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 13:09
                              edek40 napisał:

                              > > I tyle co wiesz? No to niewiele
                              >
                              > Do rozmowy z kims, kto nie potrafi ocenic danych wystarczy.

                              A ty podałeś jakieś dane? Takie jak liczba zarejestrowanych aut w Indiach??? Z których to nieprawidłowych danych wyciągnąłeś błędny wniosek, że na jeden pojazd zarejestrowany w Indiach przypada xxx Indusów??? Czy już zrozumiałeś swój błąd popełniony pod wpływam arogancji???
                              • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 31.05.15, 19:41
                                > A ty podałeś jakieś dane? Takie jak liczba zarejestrowanych aut w Indiach???
                                >
                                Z których to nieprawidłowych danych wyciągnąłeś błędny wniosek, że na jed
                                > en pojazd zarejestrowany w Indiach przypada xxx Indusów??? Czy już zrozu
                                > miałeś swój błąd popełniony pod wpływam arogancji???

                                I owszem. Podalem, potem zweryfikowal qqbek.

                                Ty zas tam byles, ale danych nie przytoczyles. Jezeli masz dane o masowym wystepowaniu aut niezarejestrowanych to wal smialo. Inaczej stoje na stanowisku, ze maja tam 18 aut na 1000 mieszkancow, wobec 580 w Polsce.
                                • ocala Re: Od dawna pisałem, że 31.05.15, 19:55
                                  edek40 napisał:

                                  > I owszem. Podalem, potem zweryfikowal qqbek.

                                  Bo qqbek był i to zweryfikował?


                                  > Ty zas tam byles, ale danych nie przytoczyles.

                                  Bo ich nie ma tak jak nie ma danych ile litrów samogonu wypija Polak.

                                  >Jezeli masz dane o masowym wyste
                                  > powaniu aut niezarejestrowanych to wal smialo.

                                  Nie ma takich danych i to jest twoja jedyna obrona.


                                  >Inaczej stoje na stanowisku, ze
                                  > maja tam 18 aut na 1000 mieszkancow, wobec 580 w Polsce.

                                  Nie masz innej możliwości.
                                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 01.06.15, 10:50
                                    > Nie masz innej możliwości.

                                    Wiemy na bank, bo tak mowia statystyki, ze zabija predkosc.

                                    Czy jako bywalec mozesz mi powiedziec z jaka predkoscia poruszaja sie wszystkie te niezarejestrowane bolidy, ze powoduja taka masakre?

                                    Bo ustalilismy, ze to nie jest wina zarejestrowanych bo jest ich zdecydowanie za malo, aby zrobic taka masakre.
                                    • ocala Re: Od dawna pisałem, że 01.06.15, 14:47
                                      To nie jest masakra zważywszy liczbę ludności i pojazdów. Fakt, jeżdżą zbyt szybko jeśli wziąć pod uwagę jakość techniczną tamtejszych "limuzyn"
                                      • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 01.06.15, 15:04
                                        > To nie jest masakra zważywszy liczbę ludności i pojazdów. Fakt, jeżdżą zbyt szy
                                        > bko jeśli wziąć pod uwagę jakość techniczną tamtejszych "limuzyn"

                                        Tyle, co nasi, co jakoby sieje smierc?
                                        • ocala Re: Od dawna pisałem, że 01.06.15, 21:45
                                          edek40 napisał:

                                          > > To nie jest masakra zważywszy liczbę ludności i pojazdów. Fakt, jeżdżą zb
                                          > yt szy
                                          > > bko jeśli wziąć pod uwagę jakość techniczną tamtejszych "limuzyn"
                                          >
                                          > Tyle, co nasi, co jakoby sieje smierc?

                                          Nie, nie tyle co nasi i dlatego śmierci tam mniej niż u nas.
                                          • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 10:57
                                            > Nie, nie tyle co nasi i dlatego śmierci tam mniej niż u nas.

                                            Podaj dane. Wedlug tych, ktore znalazlem w przeliczeniu na mieszkancow mamy ciut mniej, a w przeliczeniu na ilosc WYPADKOW (nie samochodow) my mamy wynik lepszy blisko 30 razy.

                                            Szukaj alternatywnych danych.
                                            • ocala Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 11:03
                                              edek40 napisał:

                                              > > Nie, nie tyle co nasi i dlatego śmierci tam mniej niż u nas.
                                              >
                                              > Podaj dane. Wedlug tych, ktore znalazlem w przeliczeniu na mieszkancow mamy ciu
                                              > t mniej, a w przeliczeniu na ilosc WYPADKOW (nie samochodow) my mamy wynik leps
                                              > zy blisko 30 razy.

                                              Wycofujesz się z "przeliczenia na wszystkie pojazdy" ???? Wycofujesz się z "przeliczania na mieszkańców" ????


                                              > Szukaj alternatywnych danych.

                                              Gdybys raz był w Indiach to zrozumiałbyś, że to kraj zupełnie inny od każdego europejskiego czy amerykańskiego. To co dla nas normalne ( w miarę rzetelne dane nt ludzi, pojazdów, urodzin, zgonów) dla nich jest abstrakcją. Podac dane to tak jak próbowałeś podać dane ile statystyczny Polak wypija rocznie samspad.... yyyy... przepraszam samogonu.
                                              • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 11:12
                                                > Wycofujesz się z "przeliczenia na wszystkie pojazdy" ???? Wycofujesz się z "prz
                                                > eliczania na mieszkańców" ????

                                                Twoich rewelacji nie da sie zweryfikowac.

                                                Dane o smiertelnosci na 100 000 mieszkancow powiadaja, ze w Polsce jest to 10,9 osoby, a w Indiach 19,5.

                                                > Gdybys raz był w Indiach to zrozumiałbyś, że to kraj zupełnie inny od każdego e
                                                > uropejskiego czy amerykańskiego.

                                                Tak. Uznawany jest za jeden z najniebezpieczniejszych na drogach.
                                                • ocala Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 14:45
                                                  edek40 napisał:

                                                  > > Wycofujesz się z "przeliczenia na wszystkie pojazdy" ???? Wycofujesz się
                                                  > z "prz
                                                  > > eliczania na mieszkańców" ????
                                                  >
                                                  > Twoich rewelacji nie da sie zweryfikowac.

                                                  No na pewno nie z Warszawy sprzed komputera w redakcji.


                                                  > Dane o smiertelnosci na 100 000 mieszkancow powiadaja, ze w Polsce jest to 10,9
                                                  > osoby, a w Indiach 19,5.

                                                  I świadczą o niskim poziomie tamtejszego NFZ a nie o wypadkach


                                                  > > Gdybys raz był w Indiach to zrozumiałbyś, że to kraj zupełnie inny od każ
                                                  > dego e
                                                  > > uropejskiego czy amerykańskiego.
                                                  >
                                                  > Tak. Uznawany jest za jeden z najniebezpieczniejszych na drogach.

                                                  Gdy opierać się będziemy na oficjalnych danych które wzięte są z znikąd.
                                                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 14:52
                                                    > I świadczą o niskim poziomie tamtejszego NFZ a nie o wypadkach

                                                    Ale to nie swiadczy o tym, ze jest niebezpiecznie.
                                                  • ocala Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 15:01
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > I świadczą o niskim poziomie tamtejszego NFZ a nie o wypadkach
                                                    >
                                                    > Ale to nie swiadczy o tym, ze jest niebezpiecznie.

                                                    Nie świadczy o tym, że jest niebezpieczniej na drodze. Wypadków jest mniej w przeliczeniu i są bardziej spektakularne bo ginie cała rodzina i sąsiedzi w jednym samochodzie. Ale dalej to dość bezpieczny kraj jak bezpieczne jest latanie samolotami. Wypadki lotnicze są straszne bo giną zazwyczaj wszyscy ale wciąż to najbezpieczniejszy środek transportu choć w przeliczeniu na wypadki zbiera największe żniwo.
                                                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 15:03
                                                    > Nie świadczy o tym, że jest niebezpieczniej na drodze. Wypadków jest mniej w pr
                                                    > zeliczeniu i są bardziej spektakularne bo ginie cała rodzina i sąsiedzi w jedny
                                                    > m samochodzie. Ale dalej to dość bezpieczny kraj jak bezpieczne jest latanie sa
                                                    > molotami. Wypadki lotnicze są straszne bo giną zazwyczaj wszyscy ale wciąż to n
                                                    > ajbezpieczniejszy środek transportu choć w przeliczeniu na wypadki zbiera najwi
                                                    > ększe żniwo.

                                                    No dobrze.

                                                    Ja dotarlem do jakichs danych.
                                                  • ocala Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 15:22
                                                    edek40 napisał:


                                                    > No dobrze.
                                                    >
                                                    > Ja dotarlem do jakichs danych.

                                                    Nieprawdziwych. No może nie tyle celowo sfałszowanych co po prostu baaaardzo niepełnych i wyciągnąłeś zbyt daleko idący wniosek, że skoro na 100 wypadków samochodowych ginie 5 osób, a na 100 wypadków lotniczych 50 tys. ludzi to znaczy, że podróż samochodem jest milion razy bezpieczniejsza od lotniczej.
                                                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 15:26
                                                    > Nieprawdziwych.

                                                    Aby to stwierdzic MUSISZ miec dostep do prawdziwych.

                                                    Spokojnie poczekam.
                                                  • ocala Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 15:39
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Nieprawdziwych.
                                                    >
                                                    > Aby to stwierdzic MUSISZ miec dostep do prawdziwych.

                                                    Nie trzeba mieć prawdziwych. Wystarczy wiedzieć, że nie wszyscy obywatele maja jakiekolwiek prawa jak np dziati.
                                                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 15:51
                                                    > Nie trzeba mieć prawdziwych...

                                                    ...aby dyskutowac z dostepnymi w necie.
                                                  • ocala Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 18:08
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Nie trzeba mieć prawdziwych...
                                                    >
                                                    > ...aby dyskutowac z dostepnymi w necie.

                                                    Ale one, te w necie są nieaktualne i właściwie nic nie znaczą . Polowy najniżeszje kast nie ma w spisie ludności. Kto by się przejmował tymi którzy wg Indusów brudzą ziemię po której chodzą.
                                                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 18:29
                                                    > Ale one, te w necie są nieaktualne i właściwie nic nie znaczą . Polowy najniżes
                                                    > zje kast nie ma w spisie ludności. Kto by się przejmował tymi którzy wg Indusów
                                                    > brudzą ziemię po której chodzą.

                                                    Czyli nie wystepuja rowniez w statystykach ofiar.
                                                  • ocala Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 21:29
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > Ale one, te w necie są nieaktualne i właściwie nic nie znaczą . Polowy na
                                                    > jniżes
                                                    > > zje kast nie ma w spisie ludności. Kto by się przejmował tymi którzy wg I
                                                    > ndusów
                                                    > > brudzą ziemię po której chodzą.
                                                    >
                                                    > Czyli nie wystepuja rowniez w statystykach ofiar.

                                                    A dlaczego nie?
                                                  • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 03.06.15, 10:20
                                                    > A dlaczego nie?

                                                    Skoro oficjalnie nie istnieja.
                                                  • ocala Re: Od dawna pisałem, że 03.06.15, 21:48
                                                    edek40 napisał:

                                                    > > A dlaczego nie?
                                                    >
                                                    > Skoro oficjalnie nie istnieja.

                                                    Nie są zarejestrowani w urzędach bo to hańba dla Indusa gdy klamki w drzwiach dotnie dźiti.
                    • hannl Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 16:57
                      edek40 napisał:

                      > Drugi ocala. Wydaje sie mu.

                      "Wydaje mi sie", ze przytlaczajaca wiekszosc drog w tych krajach nie jest "autostradami, wezlami i skrzyzowaniami bezkolizyjnymi" tylko zwyklymi jak najbardziej kolizyjnymi drogami?

                      Przeciez i te liczby byly juz podawane kupe razy.
                      • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 11:18
                        > "Wydaje mi sie", ze przytlaczajaca wiekszosc drog w tych krajach nie jest "auto
                        > stradami, wezlami i skrzyzowaniami bezkolizyjnymi" tylko zwyklymi jak najbardzi
                        > ej kolizyjnymi drogami?

                        Zgadza sie. I co z tego wynika?
                        • hannl Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 09:56
                          edek40 napisał:

                          > > "Wydaje mi sie", ze przytlaczajaca wiekszosc drog w tych krajach nie jest
                          > "auto
                          > > stradami, wezlami i skrzyzowaniami bezkolizyjnymi" tylko zwyklymi jak naj
                          > bardzi
                          > > ej kolizyjnymi drogami?
                          >
                          > Zgadza sie. I co z tego wynika?

                          Edek nie wie, "co z tego wynika", ze przytlaczajaca wiekszosc ruchu w tych krajach odbywa sie zwyklymi, kolizyjnymi drogami...

                          Hmmm.. Moze na poczatek "wynika" z tego, ze kolizje moga sie na tych drogach zdarzac dokladnie tak samo, jak w Polsce? Czy moze podejrzewasz pola grawitacyjne, ktore zapobiegaja, ze dwa samochody nie moga zderzyc sie na skrzyzowaniu albo ze samochod nie moze wjechac w drzewo albo spasc w przepasc?
                          • edek40 Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 14:49
                            > Edek nie wie, "co z tego wynika", ze przytlaczajaca wiekszosc ruchu w tych kraj
                            > ach odbywa sie zwyklymi, kolizyjnymi drogami...

                            No dobrze. Co z tego wynika?
                            • hannl Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 15:17
                              edek40 napisał:

                              > > Edek nie wie, "co z tego wynika", ze przytlaczajaca wiekszosc ruchu w tyc
                              > h kraj
                              > > ach odbywa sie zwyklymi, kolizyjnymi drogami...
                              >
                              > No dobrze. Co z tego wynika?

                              Przeczytaj powyzszy post dalej.
                              Ponizej tej wypowiedzi jest jeszcze cos.
                  • miecio1313 Re: Od dawna pisałem, że 31.05.15, 10:38
                    Tak wlasnie funkcjonuje to np. ...... albo Szwajcarii

                    Szwajcaria to nie najlepszy przykład, pracowałem tam i jeździłem dziesięć lat. pisać że drakońskie kary tam to panaceum na ichnie bezpieczeństwo to bardzo bardzo powierzchowny pogląd. spierałbym sie też na temat że są drakońskie, powiedziałbym że system jest rozbudowany i przemyślany. np. obieranie prawka- nie tracisz go od razu na drodze obligatoryjne ale w postępowaniu administracyjnym, do tego masz przedział czasu w którym musisz go zdać więc można wybrać tak by strata była jak najmniejsza. prawko można stracić nie tylko za szybkość ale za inne przewinienia np jeżeli wielokrotnie cie już karano za drobiazgi. kary to tylko jeden z wielu czynników wpływających na ich bezpieczną jazdę, prócz tzw kija są też marchewki, ukształtowanie kraju i cała polityka państwa w zakresie bezpieczeństwa którą widać
                    • ocala Re: Od dawna pisałem, że 31.05.15, 15:48
                      To w jaki sposób traci się w Szwajcarii PJ właściwie nie jest ważne bo to są szczegóły. Ważne, ze się je traci i wcale nie dopiero gdy złapią kierowce jak driftuje po mieście.
        • samspade Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 11:44
          Obwodnice, rozdzielenie kierunkow jazdy(fizyczne) jest istotne. Bardzo wazne ale nje fetyszyzujmy tego. Bez pilnowania husarii niewiele sie zmieni. Nie wszedzie jest sens budowy A czy S. Ale husarz moze zaatakowac wszedzie. Jezeli chodzi o bezpieczenstwo pieszych bardziej przydaly by sie swiatla na przejsciach, wyniesione przejscia, fizyczne zwezenia. I oczywiscie czestsze kontrole.
          A najbezpieczniejszy kraj w europie nie ma autostrad, bezkolizyjnych skrzyzowan, itp.
          W naszym przypadku najgorsza rzecza sa husarze. Jezdzcy bez glowy.
          • hannl Re: Od dawna pisałem, że 02.06.15, 09:58
            samspade napisał:

            > A najbezpieczniejszy kraj w europie nie ma autostrad, bezkolizyjnych skrzyzowan
            > W naszym przypadku najgorsza rzecza sa husarze. Jezdzcy bez glowy.

            Im predzej jezdza, tym predzej dogonia Zachod. Tak wlasnie tlumaczyl mi tu jeden funkcjonalny.
      • misiu-1 Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 20:44
        O dawna piszę, że głównym motywem działań lewaków w dziedzinie ruchu drogowego jest nienawiść do posiadaczy samochodów.
        • ocala Re: Od dawna pisałem, że 29.05.15, 21:23
          misiu-1 napisał:

          > O dawna piszę, że głównym motywem działań lewaków w dziedzinie ruchu drogowego
          > jest nienawiść do posiadaczy samochodów.

          A to jakaś zbiorowa nienawiść? Lewacy nie posiadają aut?
        • samspade Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 17:26
          I od dawna twoje prawackie mondrosci sa spuszczane tam gdzie ich miejsce.
          • misiu-1 Re: Od dawna pisałem, że 30.05.15, 21:24
            Ale mnie jest wszystko jedno, co robią z moimi wypowiedziami lewacy. Musiałbym być takim samym idiotą lub szubrawcem, jak oni, żeby się tym przejmować.
            • samspade Re: Od dawna pisałem, że 31.05.15, 07:07
              W sumie to dobrze ze nie przejmujesz sie ze ludzie maja gdzies twoje prawackie wynurzenia. Bo moglbys sie zestresowac. Zestresowany prawacki glab to slabe polaczenie.
              • misiu-1 Re: Od dawna pisałem, że 31.05.15, 11:43
                Nie ludzie, tylko lewacy. To takie ogniwo pośrednie między małpą a człowiekiem.
                • samspade Re: Od dawna pisałem, że 01.06.15, 17:20
                  Coś podobnego jak prawacy tacy jak ty?
                  To raczej nie ogniwo pośrednie ale upośledzenie mózgu.

        • tbernard Re: Od dawna pisałem, że 01.06.15, 15:31
          misiu-1 napisał:

          > O dawna piszę, że głównym motywem działań lewaków w dziedzinie ruchu drogowego
          > jest nienawiść do posiadaczy samochodów.

          A Ty sprawiasz wrażenie jakby Twoim motywem działania w dziedzinie ruchu drogowego była nienawiść do lewaków.
    • ocala Re: Bat jednak pomaga? 28.05.15, 22:27
      Dziś, rano, przy stacji Metra Imielin widziałem akcję "cicho-ciemnych". Załatwili gościa na cacy. I o to chodzi - nie znasz chamie dania i godziny.
      W Gdańsku też tam gdzie jeszcze 2 tygodnie temu zapierd....li wszyscy ponad 100km/h, dziś przesadnie jadą ślimakiem. Otto chodzi, otto chodzi.
      • edek40 Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 10:25
        > Dziś, rano, przy stacji Metra Imielin widziałem akcję "cicho-ciemnych". Załatwi
        > li gościa na cacy. I o to chodzi - nie znasz chamie dania i godziny.
        > W Gdańsku też tam gdzie jeszcze 2 tygodnie temu zapierd....li wszyscy ponad 100
        > km/h, dziś przesadnie jadą ślimakiem. Otto chodzi, otto chodzi.

        Gdy minister Nowak zapowiadal bezpardonowa walke z mordercami drogowymi, tez wszyscy zaczeli jezdzic jak baranki. A potem zobaczyli, ze to, jak zwykle, akcja. Pojawilo sie troszke wiecej policji, troszke wystawili mandatow i na tym koniec. Teraz tez maja okcje. Spokojnie - wszystko wroci do normy, a sankcja z realnej stanie sie iluzoryczna.

        U mnie, niezaleznie od akcji, policji nie ma nigdy. A samochody sa. Ba, nawet wypadki sa, bo waaaadza nie zauwazyla, ze ludzie nieco inaczej jezdza niz im sie wydaje i lokalne skrzyzowanko stalo sie nagle skrzyzowaniem bardzo ruchliwym. Policje jest tu wylacznie wtedy, gdy dojdzie do wypadku...
        • ocala Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 11:27
          edek40 napisał:

          > Gdy minister Nowak zapowiadal bezpardonowa walke z mordercami drogowymi, tez ws
          > zyscy zaczeli jezdzic jak baranki. A potem zobaczyli, ze to, jak zwykle, akcja.
          > Pojawilo sie troszke wiecej policji, troszke wystawili mandatow i na tym konie
          > c. Teraz tez maja okcje. Spokojnie - wszystko wroci do normy, a sankcja z realn
          > ej stanie sie iluzoryczna.

          Teraz mandat tez będzie wystawiony ale PJ będzie odebrane. Jak ktoś dobrze zarabia to mandat 500 jest śmiesznie niski dla niego i dlatego Nowakowa reforma nic nie dała. Odebrane PJ to już coś czego raczej nie przeskoczysz.
          • edek40 Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 11:34
            > Teraz mandat tez będzie wystawiony ale PJ będzie odebrane. Jak ktoś dobrze zara
            > bia to mandat 500 jest śmiesznie niski dla niego i dlatego Nowakowa reforma nic
            > nie dała. Odebrane PJ to już coś czego raczej nie przeskoczysz.

            Czy Ty w ogole odnosisz sie do tego, co pisze rozmowca, czy, jak znana partia polityczna, nie odpowiadasz na pytania, a tylko wyglaszasz manifesty?
            • ocala Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 11:47
              edek40 napisał:


              > Czy Ty w ogole odnosisz sie do tego, co pisze rozmowca, czy, jak znana partia p
              > olityczna, nie odpowiadasz na pytania, a tylko wyglaszasz manifesty?

              No przecież odpowiedziałem tylko ty nie wiesz co teraz napisać. Napisałem, że odbieranie PJ jest bardzo dobra formą przymusu do spokojniejszej jazdy. To widać na drogach nawet bez mierzenia radarem. Ja sam częściej się powstrzymuję. Co miałoby tu nie wypalić? Potrzebne sa jeszcze mandaty tak ze 2000 Euro w górę i gwarantuje ci, że nie przekroczysz prędkości.
              • edek40 Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 12:47
                > No przecież odpowiedziałem tylko ty nie wiesz co teraz napisać. Napisałem, że o
                > dbieranie PJ jest bardzo dobra formą przymusu do spokojniejszej jazdy. To widać
                > na drogach nawet bez mierzenia radarem. Ja sam częściej się powstrzymuję. Co m
                > iałoby tu nie wypalić? Potrzebne sa jeszcze mandaty tak ze 2000 Euro w górę i g
                > warantuje ci, że nie przekroczysz prędkości.

                Czyli manifest.

                OK.

                Ja pisalem o zupelnie czym innym, czego z uporem maniaka nie dostrzegasz.
                • ocala Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 12:53
                  edek40 napisał:

                  > Czyli manifest.

                  Stan faktyczny.


                  > OK.
                  >
                  > Ja pisalem o zupelnie czym innym, czego z uporem maniaka nie dostrzegasz.

                  O czym? przypomnij mi.
                  • edek40 Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 13:35
                    > Stan faktyczny.

                    Jak w Indiach?
                    • ocala Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 13:44
                      edek40 napisał:

                      > > Stan faktyczny.
                      >
                      > Jak w Indiach?

                      Tak.
    • klemens1 Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 12:14
      hannl napisał:

      > Za wczesnie jeszcze na wyciaganie wnioskow ale po pierwszym tygodniu

      Widzisz, funkcjonalny - czasami napiszesz coś mądrego.
      Jak widać, udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach wzrósł - ofiar jest prawie tyle samo (błąd statystyczny). Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych, zmalała za to liczba mniej groźnych wypadków i stłuczek.
      I nie ma co się dziwić, bo milicja łapie tylko na prostych w "teoretycznie zabudowanym", najlepiej jak są jeszcze co najmniej 2 pasy w jedną stronę. Obejrzałem kilka filmików z łapanek i ten schemat zawsze się powtarza.
      Efekt jest oczywisty - w tych miejscach kierowcy zwolnią - bez sensu bo bez sensu, ale zwolnią; za to w miejscach faktycznie niebezpiecznych ofiar nie ubędzie.
      Co niniejszym się dzieje.

      P.S. Gratulacje - udało ci się przekonać konsylium, żebyś jednak raz na jakiś czas został wypuszczony.
      • hannl Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 13:25
        klemens1 napisał:

        > Jak widać, udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach wzrósł

        Dziekowac bogu, ze ilosc wypadkow i rannych nie spadla az o polowe bo przy tej samej ilosci zabitych oznaczaloby byloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost "procentowego udziału ofiar śmiertelnych". :)

        > I nie ma co się dziwić, bo milicja łapie tylko na prostych w "teoretycznie zabudowanym",

        Bo "funkcjonalni" potrafia szybko tylko na prostych a rzeczywiscie "zabudowany" to dla nich taki obszar, gdzie per se nia ma i nie moze byc ani jednego zabudowania.
        Uwzieli sie na ciebie.
        • klemens1 Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 16:19
          hannl napisał:

          > > Jak widać, udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach wzrósł
          >
          > Dziekowac bogu, ze ilosc wypadkow i rannych nie spadla az o polowe bo przy tej
          > samej ilosci zabitych oznaczaloby byloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost "
          > procentowego udziału ofiar śmiertelnych". :)

          To co oznacza, już napisałem. A co oznaczałoby, można wywnioskować z tego, co napisałem.
          Ale ty przecież nie rozumiesz co czytasz - wolisz wysnuwać swoje wnioski debila. Przynajmniej umiesz się sam z siebie śmiać.

          > Bo "funkcjonalni" potrafia szybko tylko na prostych a rzeczywiscie "zabudowany"
          > to dla nich taki obszar, gdzie per se nia ma i nie moze byc ani jednego zabudo
          > wania.

          To by się zgadzało, bo dla ciebie to dokładnie taki obszar.
          • hannl Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 16:58
            klemens1 napisał:

            > Ale ty przecież nie rozumiesz co czytasz

            Gdybys tylko jeszcze potrafil udowonic to twoje pobozne zyczenie.

            > To by się zgadzało, bo dla ciebie to dokładnie taki obszar.

            Zgadza sie tylko twoj kolejny "odlot".
            To nie okreslalem obszar zajmowany przez jezdnie i rzeke jako "obszar zabudowany".
            To byl ktos inny.
            • klemens1 Re: Bat jednak pomaga? 01.06.15, 13:01
              hannl napisał:

              > > Ale ty przecież nie rozumiesz co czytasz
              >
              > Gdybys tylko jeszcze potrafil udowonic to twoje pobozne zyczenie.

              Przecież udowodniłem:
              co oznaczałoby, można wywnioskować z tego, co napisałem.
              Ale ty przecież nie rozumiesz co czytasz - wolisz wysnuwać swoje wnioski debila.


              > To nie okreslalem obszar zajmowany przez jezdnie i rzeke jako "obszar zabudowan
              > y".
              > To byl ktos inny.

              Dla ciebie "obszar zabudowany" to obszar, na którym stoi budynek. Dzięki temu wszystkie drogi w mieście są w obszarze niezabudowanym.
              • hannl Ach ty biedaku :) 02.06.15, 09:52
                klemens1 napisał:

                > hannl napisał:
                >
                > > > Ale ty przecież nie rozumiesz co czytasz
                > >
                > > Gdybys tylko jeszcze potrafil udowonic to twoje pobozne zyczenie.
                >
                > Przecież udowodniłem:
                > co oznaczałoby, można wywnioskować z tego, co napisałem.
                > Ale ty przecież nie rozumiesz co czytasz - wolisz wysnuwać swoje wnioski debila
                > .


                Jasna sprawa.
                "mozna wywnioskowac" cos z tego "co napisal"
                Ale ja tego "nie rozumiem".

                Dowodem na to, ze tego nie rozumiem jest, ze:

                "mozna wywnioskowac" z tego "co napisal"
                Ale ja tego "nie rozumiem".


                > Dla ciebie "obszar zabudowany" to obszar, na którym stoi budynek.

                Tuz powyzej twierdzisz, ze za taki obszar uwazam obszar na ktorym "nia ma ani jednego" budynku.

                Taka sprzecznosc "funkcjonuje" tylko w przypadku malych dzieci, kretynow i funkcjonalnych analfabetow.
                Jesli jeszcze kiedys bedziesz wiedzial, jak sie nazywasz, mozesz dac znac.
                • klemens1 Re: Ach ty biedaku :) 02.06.15, 14:40
                  hannl napisał:

                  > Jasna sprawa.
                  > "mozna wywnioskowac" cos z tego "co napisal"
                  > Ale ja tego "nie rozumiem".
                  >
                  > Dowodem na to, ze tego nie rozumiem jest, ze:
                  >
                  > "mozna wywnioskowac" z tego "co napisal"
                  > Ale ja tego "nie rozumiem".

                  Zapomniałem, że mam do czynienia z upośledzonym, któremu się co i rusz kontekst gubi. Tłumaczenie specjalnie dla ułomnych:

                  Fakt:
                  Jak widać, udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach wzrósł - ofiar jest prawie tyle samo (błąd statystyczny).

                  Mój wniosek:
                  Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych, zmalała za to liczba mniej groźnych wypadków i stłuczek.

                  Wniosek debila, który nie umie czytać, jaki jest wniosek:
                  Dziekowac bogu, ze ilosc wypadkow i rannych nie spadla az o polowe bo przy tej samej ilosci zabitych oznaczaloby byloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost "procentowego udziału ofiar śmiertelnych".

                  Gdybyś umiał czytać, to nie wysnuwałbyś swoich wniosków debila. CND.

                  > > Dla ciebie "obszar zabudowany" to obszar, na którym stoi budynek.
                  >
                  > Tuz powyzej twierdzisz, ze za taki obszar uwazam obszar na ktorym "nia ma ani j
                  > ednego" budynku.
                  > Taka sprzecznosc "funkcjonuje" tylko w przypadku malych dzieci, kretynow i funk
                  > cjonalnych analfabetow.

                  Zgadza się - ale to twoja sprzeczność, bo ty twierdzisz jedno i drugie. Jak tylko o tym piszę, żeby wskazać jaki z ciebie głupek.

                  Raz twierdzisz, że na ulicy musi stać dom, bo inaczej nie jest to obszar zabudowany, a innym razem drogę w lesie uważasz za obszar zabudowany.
                  Znowu się słusznie zdiagnozowałeś - jednak przygotowali cię przed wypuszczeniem.
                  • hannl Tlumaczenie dla uposledzonego 02.06.15, 15:15
                    klemens1 napisał:

                    1)
                    > Fakt:
                    > Jak widać, udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach wzrósł

                    Ze spadku wszystkich trzech negatywnych aspektow kretyn wyliczyl "wzrost"
                    - "udzialu procentowego" jednego wskaznika wobec innego wskaznika.

                    2)
                    > Mój wniosek:
                    > Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych, zmalała za to liczba mniej gro
                    > źnych wypadków i stłuczek.

                    >
                    > Wniosek debila, który nie umie czytać, jaki jest wniosek:
                    > Dziekowac bogu, ze ilosc wypadkow i rannych nie spadla az o polowe bo przy t
                    > ej samej ilosci zabitych oznaczaloby byloby totalne fiasko: astronomiczny wzros
                    > t "procentowego udziału ofiar śmiertelnych".

                    >
                    > Gdybyś umiał czytać, to nie wysnuwałbyś swoich wniosków debila.

                    Gdybys nie byl debilem, to widzialbys, ze odnislem sie nie do twojego wniosku 2 tylko do twojego wyliczenia 1.


                    > > > Dla ciebie "obszar zabudowany" to obszar, na którym stoi budynek.
                    > >
                    > > Tuz powyzej twierdzisz, ze za taki obszar uwazam obszar na ktorym "nia ma
                    > ani j
                    > > ednego" budynku.
                    > > Taka sprzecznosc "funkcjonuje" tylko w przypadku malych dzieci, kretynow i funkcjonalnych analfabetow.
                    >
                    > Zgadza się - ale to twoja sprzeczność, bo ty twierdzisz jedno i drugie.

                    W takim razie prosze o wskazanie miejsca, gdzie "twierdze", ze obszar zabudowany to obszar, na ktorym "nie ma
                    ani jednego" budynku.
                    • klemens1 Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 02.06.15, 16:26
                      hannl napisał:

                      > Gdybys nie byl debilem, to widzialbys, ze odnislem sie nie do twojego wniosku 2
                      > tylko do twojego wyliczenia 1.

                      Ależ dokładnie o tym piszę, funkcjonalny.
                      Wiem, że nie odniosłeś się do wniosku 2 i właśnie o to mam pretensje.
                      Zamiast tego przedstawiłeś SWÓJ wniosek debila na podstawie wyliczenia 1 i przypisujesz ów SWÓJ wniosek debila mnie, mimo że ja mój wniosek już podałem.
                      Pojęło?

                      > W takim razie prosze o wskazanie miejsca, gdzie "twierdze", ze obszar zabudowany to obszar, na ktorym "nie ma
                      > ani jednego" budynku.

                      Dyskusji nt. Pułkowej już nie pamiętasz?
                      • hannl Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 02.06.15, 16:59
                        klemens1 napisał:

                        > Ależ dokładnie o tym piszę, funkcjonalny.
                        > Wiem, że nie odniosłeś się do wniosku 2 i właśnie o to mam pretensje.

                        Tak to juz jest w swiecie doroslych: Oni decyduja, do czego sie odnosza a nie ty.

                        > > W takim razie prosze o wskazanie miejsca, gdzie "twierdze", ze obszar zab
                        > udowany to obszar, na ktorym "nie ma
                        > > ani jednego" budynku.
                        >
                        > Dyskusji nt. Pułkowej już nie pamiętasz?

                        Pamietam i wiem, ze nigdzie nie twierdzilem, ze obszar zabudowany to obszar, na ktorym "nie ma ani jednego budynku".
                        • klemens1 Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 03.06.15, 14:12
                          hannl napisał:

                          > > Ależ dokładnie o tym piszę, funkcjonalny.
                          > > Wiem, że nie odniosłeś się do wniosku 2 i właśnie o to mam pretensje.
                          > > Zamiast tego przedstawiłeś SWÓJ wniosek debila na podstawie wyliczenia 1 i przypisujesz ów SWÓJ
                          > > wniosek debila mnie, mimo że ja mój wniosek już podałem.
                          >
                          > Tak to juz jest w swiecie doroslych: Oni decyduja, do czego sie odnosza a nie ty.

                          W twoim świecie, funkcjonalny, wysnuwasz swój wniosek debila i przypisujesz ten wniosek mnie. Mimo że ja mój wniosek już podałem.

                          > > Dyskusji nt. Pułkowej już nie pamiętasz?
                          >
                          > Pamietam i wiem, ze nigdzie nie twierdzilem, ze obszar zabudowany to obszar, na
                          > ktorym "nie ma ani jednego budynku".

                          Nie napisałeś tego, ale to twierdziłeś. Bo przy Pułkowej nie ma ani jednego budynku, pieszy zdarza się tam raz na ileś godzin, a mimo to dla ciebie to zabudowany.
                          • hannl Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 03.06.15, 15:49
                            klemens1 napisał:

                            > W twoim świecie, funkcjonalny, wysnuwasz swój wniosek debila i przypisujesz ten wniosek mnie.

                            1. Twoje wnioski sa juz wnioskami debila.
                            2. Nigdzie nie przypisuje mojego wniosku tobie.
                            3. Zaznacz w przyszlosci ten twoj wniosek debila, do ktorego chcialbys aby sie odniesiono.
                            Oszczedzisz sobie wtedy "pretensji", ze cie nie "zrozumiano".

                            > > Pamietam i wiem, ze nigdzie nie twierdzilem, ze obszar zabudowany to obszar, na
                            > > ktorym "nie ma ani jednego budynku".
                            >
                            > Nie napisałeś tego, ale to twierdziłeś. Bo przy Pułkowej nie ma ani jednego budynku,

                            Obszar okreslony jako zabudowany jest wyznaczony tam odpowiednimi tablicami i jego granice pokrywaja sie niemal z granicami administracyjnymi Warszawy. Twierdzisz, ze na tym obszarze nie ma "ani jednego budynku"? O ile sie nie myle, Warszawa zostala odbudowana po wojnie?
                            • klemens1 Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 03.06.15, 17:18
                              hannl napisał:

                              > > W twoim świecie, funkcjonalny, wysnuwasz swój wniosek debila i przypisujesz ten wniosek mnie.
                              >
                              > 1. Twoje wnioski sa juz wnioskami debila.

                              Czyli wniosek, jakoby
                              Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych, zmalała za to liczba mniej groźnych wypadków i stłuczek.
                              jest wnioskiem debila.

                              > 2. Nigdzie nie przypisuje mojego wniosku tobie.

                              Już się pogubiłeś, funkcjonalny. A to co niby jest?
                              Dziekowac bogu, ze ilosc wypadkow i rannych nie spadla az o polowe bo przy tej samej ilosci zabitych oznaczaloby byloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost "procentowego udziału ofiar śmiertelnych".

                              > 3. Zaznacz w przyszlosci ten twoj wniosek debila, do ktorego chcialbys aby sie
                              > odniesiono.

                              Tu ci zaznaczałem, niedorozwoju, z wypunktowaniem co jest czym:
                              forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,157818036,Re_Ach_ty_biedaku_.html
                              Punkty:
                              - Fakt
                              - Mój wniosek
                              - Wniosek debila, który nie umie czytać, jaki jest wniosek

                              > Oszczedzisz sobie wtedy "pretensji", ze cie nie "zrozumiano".

                              Tobie nawet jak się wypunktuje co jest czym, to i tak nie pojmiesz.

                              > > Nie napisałeś tego, ale to twierdziłeś. Bo przy Pułkowej nie ma ani jednego budynku,
                              >
                              > Obszar okreslony jako zabudowany jest wyznaczony tam odpowiednimi tablicami i j
                              > ego granice pokrywaja sie niemal z granicami administracyjnymi Warszawy.

                              Ale nie pokrywają się z przepisami dot. wyznaczania obszarów zabudowanych.


                              > Twierdzisz, ze na tym obszarze nie ma "ani jednego budynku"? O ile sie nie myle, Wars
                              > zawa zostala odbudowana po wojnie?

                              No i funkcjonalny znowu się rozsynchronizował: ja piszę o konkretnym odcinku Pułkowej, a debil "zrozumiał", że o całej Warszawie.
                              • hannl Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 04.06.15, 09:03
                                klemens1 napisał:

                                > Czyli wniosek, jakoby
                                > Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych, zmalała za to liczba mniej gro
                                > źnych wypadków i stłuczek.

                                > jest wnioskiem debila.

                                Tylko debil moze nie widziec, ze tak jest.
                                Kto poza debilem moze powaznie(!) oczekiwac, lub w ogole rozpatrywac mozliwosc, ze podniesienie mandatow spowoduje "wyeliminowanie" (a wiec calkowity zanik) najciezszych wypadkow i to juz po pierwszych tygodniach?

                                > Już się pogubiłeś, funkcjonalny. A to co niby jest?
                                > Dziekowac bogu, ze ilosc wypadkow i rannych nie spadla az o polowe bo przy
                                > tej samej ilosci zabitych oznaczaloby byloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost
                                > "procentowego udziału ofiar śmiertelnych".


                                To MOJA wlasna, SARKASTYCZNA konkluzja z twojego debilnego wyliczenia "wzrostu" ("udzialu procentowego" jednego wskaznika wobec innego wskaznika) ze spadku (wszystkich!) trzech negatywnych wielkosci.

                                > > Obszar okreslony jako zabudowany jest wyznaczony tam odpowiednimi tablicami
                                > > i jego granice pokrywaja sie niemal z granicami administracyjnymi Warszawy.
                                >
                                > Ale nie pokrywają się z przepisami dot. wyznaczania obszarów zabudowanych.

                                Byc moze. Tutaj jednak nie chodzilo o TWOJA opinie nt zasadnosci OZ tylko o zarzut, ze na obszarze, ktory JA (!!!) uwazam za zabudowany nie ma ani jednego budynku.

                                To chyba logiczne, ze zeby to rozstrzygnac, musze najpierw JA (!!!) okreslic granice tego obszaru? Czy nie wolno mi?

                                > ja piszę o konkretnym odcinku Pułkowej, a debil "zrozumiał", że o całej Warszawie.

                                Nie, to tylko debil ciagle nie moze skapowac, ze Pulkowa lezy w tym samym obszarze co reszta Warszawy i ktory jest wyznaczony tablicami D-42/D-43
                                • klemens1 Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 05.06.15, 10:43
                                  hannl napisał:

                                  > Kto poza debilem moze powaznie(!) oczekiwac, lub w ogole rozpatrywac mozliwosc,
                                  > ze podniesienie mandatow spowoduje "wyeliminowanie" (a wiec calkowity zanik
                                  > )
                                  najciezszych wypadkow i to juz po pierwszych tygodniach?

                                  Spadku ofiar śmiertelnych akurat praktycznie każdy oczekiwał. Właśnie nie zmniejszenia liczby stłuczek, tylko najcięższych wypadków - bo najcięższe wypadki są przy największych wykroczeniach.
                                  Wg ciebie, funkcjonalny, zabieranie PJ za +50 wprowadzili żeby obcierek nie było?

                                  > To MOJA wlasna, SARKASTYCZNA konkluzja z twojego debilnego wyliczenia "wzros
                                  > tu"
                                  ("udzialu procentowego" jednego wskaznika wobec innego wskaznika) z
                                  > e spadku
                                  (wszystkich!) trzech negatywnych wielkosci.

                                  Więc dla kogo
                                  gdyby ilosc wypadkow i rannych spadla az o polowe bo przy tej
                                  samej ilosci zabitych oznaczaloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost "
                                  procentowego udziału ofiar śmiertelnych"
                                  ?

                                  > Nie, to tylko debil ciagle nie moze skapowac, ze Pulkowa lezy w tym samym obsza
                                  > rze co reszta Warszawy i ktory jest wyznaczony tablicami D-42/D-43

                                  Właśnie próbuję ci to cały czas uświadomić - bo w tym "leżeniu w tym samym obszarze co reszta W-wy i wyznaczeniu tablicami D-42/43" jest cały problem.
                                  Widzę postęp - już nawet zaczynasz kojarzyć, kto tu jest debilem. Cofam więc swoje insynuacje nt. twojej nieuleczalności.
                                  • hannl Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 09.06.15, 10:53
                                    klemens1 napisał:

                                    > Spadku ofiar śmiertelnych akurat praktycznie każdy oczekiwał.

                                    "Kazdy" wie, ze wskazniki jenego tygodnia moga diametralnie odbiegac od dlugofalowych rezultatow ale tylko jeden debil "oczekiwal" "wyeliminowania" ofiar smiertelnych natychmiast po podniesieniu mandatow.

                                    > Więc dla kogo
                                    > gdyby ilosc wypadkow i rannych spadla az o polowe bo przy tej
                                    > samej ilosci zabitych oznaczaloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost "
                                    > procentowego udziału ofiar śmiertelnych"?

                                    Dla kazdego na tyle ograniczonego, zeby potraktowac powaznie twoja wyliczanke, w ktorej z trzech pozytywnych wskaznikow udalo ci sie wyliczyc jeden negatywny.

                                    > Właśnie próbuję ci to cały czas uświadomić - bo w tym "leżeniu w tym samym obsz
                                    > arze co reszta W-wy i wyznaczeniu tablicami D-42/43" jest cały problem.

                                    "Wlasnie" caly twoj problem debila "lezy" w nierozumieniu elementarnych FAKTOW ze:
                                    1. Tablice D-42/D-43 wyznaczaja obszar okreslany jako "zabudowany"
                                    2. Tak zdefiniowany obszar rowniez "DLA MNIE" jest "zabudowany, co wielokrotnie tu juz pisalem.
                                    3. W tak zdefiniowanym obszarze znajduja sie ponad wszelka watpliwosc zabudowania.

                                    Co ty przy swojej bezgranicznej tepocie negujesz :)

                                    4. To czy ktos uwaza czesci tak oznaczonego obszaru za oznaczony niezgodnie z przepisami to zupelnie inny temat.

                                    To, ze tego nie kapujesz to twoj kolejny problem debila.
                                    • klemens1 Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 09.06.15, 16:38
                                      hannl napisał:

                                      > > Spadku ofiar śmiertelnych akurat praktycznie każdy oczekiwał.
                                      >
                                      > "Kazdy" wie, ze wskazniki jenego tygodnia moga diametralnie odbiegac od dlugofa
                                      > lowych rezultatow

                                      To po co założyłeś wątek z wychwalaniem wskaźników jednego tygodnia? Że niby "bat zadziałał"?

                                      > ale tylko jeden debil "oczekiwal" "wyeliminowania" ofiar smiertelnych natychmiast po podniesieniu mandatow.

                                      Tego akurat wszyscy oczekiwali, jakkolwiek nikt się nie łudził, że będzie 0 ofiar. Takie wizje to tylko Szwedzi mają.

                                      > > Więc dla kogo
                                      > > gdyby ilosc wypadkow i rannych spadla az o polowe bo przy tej
                                      > > samej ilosci zabitych oznaczaloby totalne fiasko: astronomiczny wzrost "
                                      > > procentowego udziału ofiar śmiertelnych"?
                                      >
                                      > Dla kazdego na tyle ograniczonego, zeby potraktowac powaznie twoja wylic
                                      > zanke, w ktorej z trzech pozytywnych wskaznikow udalo ci sie wyliczyc jeden neg
                                      > atywny.

                                      Czyli dla każdego, kto zauważył, że w kwestii ofiar śmiertelnych praktycznie nic się nie zmieniło, pomimo że widać iż przepisy jakoś działać zaczęły?

                                      > "Wlasnie" caly twoj problem debila "lezy" w nierozumieniu elementarnych FAKTOW
                                      > ze:
                                      > 1. Tablice D-42/D-43 wyznaczaja obszar okreslany jako "zabudowany"
                                      > 2. Tak zdefiniowany obszar rowniez "DLA MNIE" jest "zabudowany, co wielokrotnie
                                      > tu juz pisalem.

                                      Czyli sugerujesz, funkcjonalny, że wg mnie te obszary nie są dla ciebie zabudowane?

                                      > 3. W tak zdefiniowanym obszarze znajduja sie ponad wszelka watpliwosc zabudowan
                                      > ia.

                                      Faktycznie:
                                      Szukaj zabudowań, funkcjonalny
                                      • hannl Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 11.06.15, 12:23
                                        klemens1 napisał:

                                        > To po co założyłeś wątek z wychwalaniem wskaźników jednego tygodnia? Że niby
                                        > "bat zadziałał"?

                                        Nie skierowalem go do debili nie rozumiejacych pytania "bat jednak pomaga?" i klarownej wypowiedzi "za wczesnie jeszcze na wyciaganie wnioskow". Nie usiluj tego zrozumiec bo tylko sie przegrzejesz.

                                        > > ale tylko jeden debil "oczekiwal" "wyeliminowania" ofiar smiertelnych
                                        > > natychmiast po podniesieniu mandatow.

                                        > Tego akurat wszyscy oczekiwali, jakkolwiek nikt się nie łudził, że będzie 0 ofiar.

                                        Zatem "wszyscy oczekiwali" " wyeliminowania ofiar smiertelnych" jakkolwiek "nikt sie nie ludzil, ze bedzie zero ofiar". I znow ci sie udalo funkcjonalny!

                                        Wyjasnisz jeszcze, jak w swiecie kretyna wyglada "wyeliminowanie" czegos, gdy wiadomo, ze liczba tego czegos nie wyniesie zero?

                                        > Czyli dla każdego, kto zauważył, że w kwestii ofiar śmiertelnych praktycznie nic
                                        > się nie zmieniło

                                        Nie debilu. Napisalem wyraznie dla kogo - dla kazdego ograniczonego na tyle, ze moglby potraktowac powaznie twoj "wskaznik funkcjonalnego", a wiec stosunek "udziałow procentowych ofiar smiertelnych w wypadkach".

                                        > Czyli sugerujesz, funkcjonalny, że wg mnie te obszary nie są dla ciebie zabudowane?

                                        Nie debilu, stwierdzam to, co wyraznie napisalem: "przy swojej bezgranicznej tepocie negujesz" wystepowanie zabudowan w obszarze wyznaczonym tablicami D-42/D-43.
                                        • klemens1 Re: Tlumaczenie dla uposledzonego 12.06.15, 14:00
                                          hannl napisał:

                                          > > > Dla analfabety funkcjonalnego uwazajacego ze
                                          > > > - celem podniesienia mandatow bylo natychmiastowe "wyeliminowanie" wypadkow smiertelnych
                                          > >
                                          > > Tak uznałeś, funkcjonalny?
                                          >
                                          > Pozwole sobie zacytowac:
                                          > hannl: "ale tylko jeden debil "oczekiwal" "wyeliminowania" ofiar smie
                                          > rtelnych
                                          natychmiast po podniesieniu mandatow"
                                          > funkcjonalny: "Tego akurat wszyscy oczekiwali".

                                          Owszem, wyeliminowania części ofiar śmiertelnych - i to wyraźnego wyeliminowania - wszyscy oczekiwali.
                                          A ty oczekiwałeś całkowitego wyeliminowania ofiar śmiertelnych, jak na funkcjonalnego przystało?

                                          > > Gdzieś stwierdziłem, że zabudowa z drugiego linka nie jest bezpośrednio z
                                          > wiązana z drogą?
                                          >
                                          > Ten drugi link przedstawia druga strone drogi.

                                          Drugą stronę w stosunku do strony z którego linka?

                                          > > Czyli do znaku D-42 w W-wie nie zauważyłeś zniesienia OZ?
                                          >
                                          > "Czyli" powyzej wyraznie napisalem – analfabeto - co na tej drodze zauwaz
                                          > ylem i czego nie zauwazylem.

                                          Chcę się upewnić, czy cię dobrze zrozumiałem, żebyś się nie wykręcał jak w przypadku pamiętnego rowerzysty, którego wg ciebie nie da się wyprzedzić zgodnie z przepisami w odległości 6m od niego.
                                          Wracając do tematu:
                                          Skoro nie zauważyłeś zniesienia OZ, to gdzie jest ten początek OZ, którego nie zniesiono na tak długim odcinku?


                                          > > To po co założyłeś wątek z wychwalaniem wskaźników jednego tygodnia? Że niby
                                          > > "bat zadziałał"?
                                          >
                                          > Nie skierowalem go do debili nie rozumiejacych pytania "bat jednak pomag
                                          > a?" i klarownej wypowiedzi "za wczesnie jeszcze na wyciaganie wnioskow". Nie us
                                          > iluj tego zrozumiec bo tylko sie przegrzejesz.

                                          Nie pytam, do kogo go kierowałeś, tylko po co zakładałeś, skoro oczywiste jest, że po 1 tygodniu wniosków się nie wyciąga.
                                          Dasz radę zrozumieć pytanie, funkcjonalny?

                                          > Wyjasnisz jeszcze, jak w swiecie kretyna wyglada "wyeliminowanie" czegos, gdy w
                                          > iadomo, ze liczba tego czegos nie wyniesie zero?

                                          W świecie kretyna otrzymuje się sprzeczność, bo kretyn myśli że to musi być 0 i domaga się wyjaśnień, jak to w jego świecie jest możliwe.

                                          > Nie debilu. Napisalem wyraznie dla kogo - dla kazdego ograniczonego na tyle, ze
                                          > moglby potraktowac powaznie twoj "wskaznik funkcjonalnego", a wiec stosunek "u
                                          > działow procentowych ofiar smiertelnych w wypadkach".

                                          A nie jest to przypadkiem główny składnik, który jest brany pod uwagę we wszelkich rankingach bezpieczeństwa drogowego?

                                          > > Czyli sugerujesz, funkcjonalny, że wg mnie te obszary nie są dla ciebie zabudowane?
                                          >
                                          > Nie debilu, stwierdzam to, co wyraznie napisalem: "przy swojej bezgranicznej te
                                          > pocie negujesz" wystepowanie zabudowan w obszarze wyznaczonym tablicami D-42/D-
                                          > 43.

                                          Funkcjonalny, wyraźnie napisałeś:

                                          "Wlasnie" caly twoj problem debila "lezy" w nierozumieniu elementarnych FAKTOW ze:
                                          1. Tablice D-42/D-43 wyznaczaja obszar okreslany jako "zabudowany"
                                          2. Tak zdefiniowany obszar rowniez "DLA MNIE" jest "zabudowany, co wielokrotnie
                                          tu juz pisalem.


                                          Czyli stwierdziłeś, że nie rozumiem, że obszar oznaczony D-42/D-43 jest również dla ciebie zabudowany.


                                          Znalazłeś zabudowania, funkcjonalny?
                                          Czy też jesteśmy świadkami kolejnego nieodpowiadania na pytania przez spanikowanego kundla?
                                          • hannl (X = 0) czyli (X ≠ 0) 15.06.15, 15:53
                                            klemens1 napisał:

                                            > Owszem, wyeliminowania części ofiar śmiertelnych

                                            Bat jednak pomaga, nawet na kretyna? :))
                                            "Owszem" ptasi mozdzku wyeliminowanie czesci czegos (X) "X ≠ 0" to cos zupelnie innego niz wyeliminowanie tego czegos (X) "X = 0".

                                            > Nie pytam, do kogo go kierowałeś, tylko po co zakładałeś,

                                            Gdybys byl tym, do kogo go kierowalem to wiedzialbys.
                                            Jako ze nim nie jestes, nie jestes w stanie tego zrozumiec.

                                            > A nie jest to przypadkiem główny składnik, który jest brany pod uwagę we wszelkich
                                            > rankingach bezpieczeństwa drogowego?

                                            "Glowny skladnik", ktory moze miec identyczna wartosc obojetnie czy wzrosnie ilosc zabitych czy zmaleje ilosc wypadkow. Dobre bo smieszne i jakie "wymowne".

                                            W jakich "wszelkich rankingach bezpieczenstwa drogowego" zestawienie udzialow procentowych ofiar smiertelnych do liczby wypadkow na tym samym rodzaju drog i odnosnie tej samej grupy jest "glownym skladnikiem"?

                                            > Czyli stwierdziłeś, że nie rozumiem, że obszar oznaczony D-42/D-43 jest również
                                            > dla ciebie zabudowany.

                                            "Czyli stwierdzilem" dokladnie to, co juz stwierdzilem na podstawie trzech (nie dwoch) przedstawionych faktow.
                                            Z twoimi domyslami debila co mozna "stwierdzic" na podstawie faktow 1 i 2 pozostajesz znow sam na sam z debilem jakim jestes.
                                            • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 16.06.15, 17:49
                                              hannl napisał:

                                              > > Owszem, wyeliminowania części ofiar śmiertelnych
                                              >
                                              > Bat jednak pomaga, nawet na kretyna? :))

                                              W twoim przypadku bat działa - pienisz się i miotasz tak, jak sobie tego życzę.

                                              > "Owszem" ptasi mozdzku wyeliminowanie czesci czegos (X) "X ≠ 0"
                                              >
                                              to cos zupelnie innego niz wyeliminowanie tego czegos (X) "X = 0".

                                              Jak sam z sobą zaczynasz gadać, to w końcu zdołasz pojąć to, co ci od wielu dni próbuję wbić do tego tępego łba. Próbuj częściej tego sposobu.

                                              > Gdybys byl tym, do kogo go kierowalem to wiedzialbys.
                                              > Jako ze nim nie jestes, nie jestes w stanie tego zrozumiec.

                                              Więc napisz, dlaczego założyłeś wątek z pytaniem o działanie nowych przepisów w ciągu 1 tygodnia, skoro oczywiste jest, że żadnych wniosków po tak krótkim czasie nie można wyciągać.
                                              Zobaczymy wtedy, jak tego nie rozumiem - będziesz miał przynajmniej coś na poparcie swojej tezy zamiast wykrętów niedorozwoja.
                                              Ale doskonale wiemy, że na tych wykrętach twoja twórczość się zatrzyma.

                                              > W jakich "wszelkich rankingach bezpieczenstwa drogowego" zestawienie udzialow p
                                              > rocentowych ofiar smiertelnych do liczby wypadkow na tym samym rodzaju drog
                                              > i odnosnie tej samej grupy
                                              jest "glownym skladnikiem"?

                                              Pierwszy z brzegu raport:
                                              www.krbrd.gov.pl/files/file_add/download/173_stan-bezpieczenstwa-ruchu-drogowego-oraz-dzialania-realizowane-w-tym-zakresie-w-2014-r-.pdf
                                              Przeczytaj podstawowe definicje na samym początku.

                                              > "Czyli stwierdzilem" dokladnie to, co juz stwierdzilem na podstawie trzech (nie
                                              > dwoch) przedstawionych faktow.

                                              Trzeci składnik niczego tu nie zmienia w kwestii którą opisałem - jedynie dodaje dodatkowe informacje o "znajdowaniu się zabudowań". Co też jest idiotyczne, bo wg ciebie droga o długości 100 km, przy której jest jednak chałupa, też będzie zabudowana.

                                              Tak czy owak, stwierdziłeś że nie rozumiem, że wg ciebie obszar oznaczony D-42/D-43 jest obszarem zabudowanym. Jakbym od lat nie dyskutował właśnie o tym - ot, próbka twego debilizmu w całej krasie.

                                              > > pojąłeś już swój błąd idioty w założeniach dotyczących tego, co komu
                                              > > wystarczyło do wygrania wyborów?
                                              >
                                              > Skad idiota moglby wiedziec, ze w kontekscie JEGO wlasnych pogrozek o realizacj
                                              > i JEGO "innowacji" po wygraniu wyborow na prezydenta Warszawy pytanie o to czy
                                              > "wystarczylo, zeby wygrac wybory" bylo skierowane do niego?

                                              A gdzie ten kontekst, funkcjonalny? Chyba tylko w twojej tykwie.

                                              > > to gdzie jest ten początek OZ, którego nie zniesiono na tak długim odcinku?
                                              >
                                              > Pisalem o "poczatku odcinka na ktorym nie ma zniesienia OZ" a nie o "
                                              > poczatku OZ
                                              , którego nie zniesiono" - amebo.

                                              No widzisz, funkcjonalny, jak dobrze działa gdy sam siebie opierdzielasz?
                                              Wreszcie pojąłeś, że to TY pisałeś o początku odcinka, na którym nie ma zniesienia OZ,
                                              a JA pytałem (nie ty), gdzie zaczyna się ten OZ, którego zniesienia nie ma.

                                              Napisałeś o DK-7 w Łomiankach, gdy zapytałem cię, czy jest to OZ:
                                              Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ.

                                              Jak już się upewnisz, że zrozumiałeś co kto napisał i kto o co pytał (tu jednak obstawiam, że podołasz), przystąp do odpowiadania na pytanie.
                                              • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 17.06.15, 11:50
                                                klemens1 napisał:

                                                > Zobaczymy wtedy, jak tego nie rozumiem

                                                My widzimy to juz teraz.

                                                > Pierwszy z brzegu raport:

                                                I z czego niby ma wynikac, ze to o czym pisales to "glowny skladnik" tego raportu?

                                                > Trzeci składnik niczego tu nie zmienia w kwestii którą opisałem.

                                                Ale ten skladnik decyduje o kwestii, ktora ja opisuje – twoim przekonaniu, z ktorego musialoby wynikac, ze w obszarze oznakowanym jako zabudowany "nie ma i per se nie moze byc zadnych zabudowan".

                                                > Tak czy owak, stwierdziłeś że nie rozumiem, że wg ciebie obszar oznaczony D-42/D-43
                                                > jest obszarem zabudowanym.

                                                "Tak czy owak" w przypadku osobnika (ciebie funkcjonalny!) uwazajacego, ze na obszarze oznaczonym znakami D-42/D-43 "nie ma i per se nie moze byc zadnych zabudowan" wszystko niestety na to wskazuje.

                                                > A gdzie ten kontekst,

                                                Dyskusja o Pulkowej, gdzie odgrazales sie, ze zlecilbys podwaldnym wdrozenie twoich "innowacji", gdybys zostal prezydentem Warszawy musiala byc dla ciebie potezna trauma, skoro juz to zapomniales.

                                                > Wreszcie pojąłeś, że to TY pisałeś o początku odcinka, na którym nie ma zniesie
                                                > nia OZ,
                                                > a JA pytałem (nie ty), gdzie zaczyna się ten OZ, którego zniesienia nie ma.

                                                Fajnie, ze potrafisz powtorzyc to, co napisalem ale jak widac, ciagle nie lapiesz, ze JA nigdzie nie pisalem o "poczatku OZ" "ktorego zniesienia nie ma".
                                                Tak wiec musisz to pytanie skierowac do kogos, kto o tym pisal albo sam jakos znalezc na nie odpowiedz. Powodzenia.
                                                • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 18.06.15, 11:28
                                                  hannl napisał:

                                                  > > Zobaczymy wtedy, jak tego nie rozumiem - będziesz miał przynajmniej coś na poparcie
                                                  > > swojej tezy zamiast wykrętów niedorozwoja. Ale doskonale wiemy, że na tych wykrętach
                                                  > > twoja twórczość się zatrzyma.

                                                  >
                                                  > My widzimy to juz teraz.

                                                  Widzisz, funkcjonalny, jednak czasami napiszesz coś mądrego.

                                                  > I z czego niby ma wynikac, ze to o czym pisales to "glowny skladnik" tego raportu?

                                                  Przeczytaj sobie "wskaźniki zagrożenia" na stronie 10.

                                                  > "Tak czy owak" w przypadku osobnika (ciebie funkcjonalny!) uwazajacego, ze na o
                                                  > bszarze oznaczonym znakami D-42/D-43 "nie ma i per se nie moze byc zadnych zabu
                                                  > dowan" wszystko niestety na to wskazuje.

                                                  To twoje słowa, funkcjonalny:
                                                  "Wlasnie" caly twoj problem debila "lezy" w nierozumieniu elementarnych FAKTOW ze:
                                                  1. Tablice D-42/D-43 wyznaczaja obszar okreslany jako "zabudowany"
                                                  2. Tak zdefiniowany obszar rowniez "DLA MNIE" jest "zabudowany, co wielokrotnie
                                                  tu juz pisalem.


                                                  Niezależnie od p.3, napisałeś że nie rozumiem, że dla ciebie obszar oznaczony D-42/43 jest zabudowany.

                                                  > > A gdzie ten kontekst,
                                                  >
                                                  > Dyskusja o Pulkowej

                                                  Teraz nie dyskutowaliśmy o Pułkowej.
                                                  Więc gdzie ten kontekst w twoim pytaniu sprzed kilku/kilkunastu dni o wygrane wybory?

                                                  > nie lapiesz, ze JA nigdzie nie pisalem o "poczatku OZ" "ktorego zniesienia nie ma".

                                                  Napisałeś o DK-7 w Łomiankach, gdy zapytałem cię, czy jest to OZ:
                                                  Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ.

                                                  Chciałeś w ten sposób uzasadnić tezę, że jest tam OZ, czy że tego OZ tam nie ma?
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 19.06.15, 11:12
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > hannl napisał:
                                                    >
                                                    > > > Zobaczymy wtedy, jak tego nie rozumiem - będziesz miał przynajmniej
                                                    > coś na poparcie
                                                    > > > swojej tezy zamiast wykrętów niedorozwoja. Ale doskonale wiemy,
                                                    > że na tych wykrętach
                                                    > > > twoja twórczość się zatrzyma.

                                                    > >
                                                    > > My widzimy to juz teraz.
                                                    >
                                                    > Widzisz, funkcjonalny, jednak czasami napiszesz coś mądrego.

                                                    Ano "widac" - twoja rozpacz, skoro nie cofasz sie juz nawet przed podmienianiem cytatow za pomoca copy & paste.

                                                    > Przeczytaj sobie "wskaźniki zagrożenia" na stronie 10.

                                                    Przeczytalem sobie i ciagle nie widze, zeby to, o czym pisales bylo "glownym skladnikiem" tego raportu.

                                                    > Niezależnie od p.3, napisałeś że nie rozumiem, że dla ciebie obszar oznaczony D
                                                    > -42/43 jest zabudowany.

                                                    To, ze napiszesz funkcjonalny "niezaleznie od p.3" nie powoduje, ze "p.3" przestaje istniec.
                                                    Ktos (ty) uwazajacy ze na danym obszarze "nie ma i per se nie moze byc zadnych zabudowan" nie moze powaznie twierdzic, ze "rozumie" kogos, dla kogo ten obszar jest "zabudowany". Chyba, ze jest kretynem a ty jak wiadomo nim wlasnie jestes.

                                                    > Teraz nie dyskutowaliśmy o Pułkowej.
                                                    > Więc gdzie ten kontekst

                                                    To samo, co powyzej. To, ze "teraz nie dyskutowalismy o Pulkowej" nie powoduje ze ten kontekst przestaje istniec. I to jest wlasnie ten kontekst, ktorego nie zalapales bo byl dla ciebie zbyt wielka trauma.

                                                    > Chciałeś w ten sposób uzasadnić tezę, że jest tam OZ, czy że tego OZ tam nie ma?

                                                    Ani ani. Chcialem zobaczyc:
                                                    - jak oznaczony jest ten odcinek
                                                    - jak jest dlugi
                                                    - i czy jakis kretyn co 100-200 metrow postawil na nim znaki D-42 i D-43
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 19.06.15, 16:52
                                                    hannl napisał:

                                                    > Ano "widac" - twoja rozpacz, skoro nie cofasz sie juz nawet przed podmienian
                                                    > iem cytatow
                                                    za pomoca copy & paste.

                                                    To nie ja podmieniłem cytat, tylko ty go okroiłeś - więc go po prostu przywróciłem do postaci, jaką powinien mieć.
                                                    A okroiłeś go dlatego, bo nie masz zielonego pojęcia co odpowiedzieć, gdy zostaniesz przyparty do muru i rozpaczliwie próbujesz coś odpyskować.
                                                    Próbowałeś się nieudolnie wykręcić od odpowiedzi na następujące pytanie:

                                                    Więc napisz, dlaczego założyłeś wątek z pytaniem o działanie nowych przepisów w ciągu 1 tygodnia, skoro oczywiste jest, że żadnych wniosków po tak krótkim czasie nie można wyciągać.

                                                    > > Przeczytaj sobie "wskaźniki zagrożenia" na stronie 10.
                                                    >
                                                    > Przeczytalem sobie i ciagle nie widze, zeby to, o czym pisales bylo "glownym sk
                                                    > ladnikiem" tego raportu.

                                                    Jakby nie patrzeć, funkcjonalny, "wskaźniki zagrożenia" to jest coś w miarę podstawowego w takim raporcie.
                                                    Porób z siebie jeszcze idiotę, przecież się nie poddasz.

                                                    > > Niezależnie od p.3, napisałeś że nie rozumiem, że dla ciebie obszar oznaczony D
                                                    > > -42/43 jest zabudowany.
                                                    >
                                                    > To, ze napiszesz funkcjonalny "niezaleznie od p.3" nie powoduje, ze "p.3" przes
                                                    > taje istniec.

                                                    Przecież napisałem, że jest to niezależne. Po co to powtarzasz? Ano tak - przecież nie rozumiesz co czytasz.
                                                    Wymieniłeś w liście, czego niby nie rozumiem i w jednym z punktów jest to, że wg ciebie obszar zabudowany jest oznaczony D-42/43.

                                                    > > Teraz nie dyskutowaliśmy o Pułkowej.
                                                    > > Więc gdzie ten kontekst
                                                    >
                                                    > To samo, co powyzej. To, ze "teraz nie dyskutowalismy o Pulkowej" nie powoduje
                                                    > ze ten kontekst przestaje istniec.

                                                    U ciebie wszystko jest na odwrót, funkcjonalny: jak jest na jakiś temat mowa, to nie trzymasz kontekstu, a ja nie ma o czymś mowy, to dla ciebie jest kontekst.

                                                    > > Chciałeś w ten sposób uzasadnić tezę, że jest tam OZ, czy że tego OZ tam nie ma?
                                                    >
                                                    > Ani ani.

                                                    Więc po co użyłeś słowa "przecież"? To oznacza, że występujesz za lub przeciw jakiejś tezie, że coś chesz uzasadnić. A ty tylko ciekawy byłeś, jaką długość ma ten odcinek ...

                                                    > Ale ty wcale nie pisales o "czesciowym wyeliminowaniu ofiar" tylko o
                                                    > "wyeliminowaniu ofiar"
                                                    .
                                                    >
                                                    > I samo okreslenie "wyeliminowanie ofiar" oznacza wlasnie [b]"calkowite"[
                                                    > /b] "wyeliminowanie" a nie "czesciowe lub calkowite".

                                                    Niestety dla ciebie, funkcjonalny, nie jest to określenie jednoznaczne. Stąd spotykany bardzo często zwrot "całkowite wyeliminowanie" zamiast "wyeliminowanie" (w googlu 610 tys. ws. 1 040 tys. wyników).
                                                    Zresztą - synonimem dla "wyeliminowanie" jest "redukcja".

                                                    Że ty zrozumiałeś to jako "całkowite wyeliminowanie", to tylko dowodzi twojego analfabetyzmu.
                                                    A to, że tyle czasu drążysz temat, robiąc z siebie idiotę, świadczy o tym, jak dokładnie stosujesz się do moich zaleceń. Nie dość że je w sygnaturce trzymasz, to pewnie sobie jeszcze nad łóżkiem powiesiłeś.
                                                    Stosuj się do tych zaleceń, bo inaczej twoje ego cię zniszczy. U ciebie jak w radzieckiej armii - nie ma manewru "odwrót".
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 23.06.15, 11:42
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > To nie ja podmieniłem cytat,

                                                    Owszem podmieniles niedorozwoju. W cytowanym przez ciebie poscie wcale jej nie bylo i technicznie mogla tam zaistniec tylko przez skopiowanie (lub odpisanie) tekstu z innego postu i wstawienie go tam. Jakis ty tepy.

                                                    > tylko ty go okroiłeś

                                                    Zostawilem to, do czego sie ustosunkowalem. Zrobilem to samo, co kazdy z toba wlacznie robi tu nagminnie.

                                                    > "wskaźniki zagrożenia" to jest coś w miarę podstawowego w takim raporcie.

                                                    To co ty splodziles ciagle nie jest "glownym skladnikiem" tego raportu.

                                                    > Przecież napisałem, że jest to niezależne.

                                                    A ja ci wyjasnilem gdzie mam to, co ty uwazasz za "niezalezne" skoro ja w omawianej przeze mnie kwestii uwazam to za zasadnicze.

                                                    > Wymieniłeś w liście, czego niby nie rozumiem i w jednym z punktów jest to, że w
                                                    > g ciebie obszar zabudowany jest oznaczony D-42/43.

                                                    Bo w przypadku debila uwazajacego ze na tym obszarze "per se nie ma i nie moze byc zadnych zabudowan" tak wlasnie jest.

                                                    > Więc po co użyłeś słowa "przecież"?

                                                    Bo "przeciez" ten odcinek w okolicach Warszawy oznaczony jako niezabudowany nie mial nic wspolnego z dyskutowanym odcinkiem w Kielcach oznaczonym jako zabudowany.

                                                    > Stąd spotykany bardzo często zwrot "całkowite wyeliminowanie" zamiast
                                                    > "wyeliminowanie"(w googlu 610 tys. ws. 1 040 tys. wyników).

                                                    "Stad" kretyni mowiacy "zamiast" "wrocic" "wrocic z powrotem" i zamiast "fakt" "fakt autentyczny"
                                                    bo jest to "w googlu" "spotykane bardzo czesto".

                                                    > Zresztą - synonimem dla "wyeliminowanie" jest "redukcja".

                                                    "Redukcja" moze od biedy byc "wyeiminowanie" czesci czegos ale tylko kretyn - jakim niewatpliwie jestes - moze utozsamiac "wyeliminowanie" czegos z "redukcja" tego czegos.
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 23.06.15, 13:52
                                                    hannl napisał:

                                                    > > To nie ja podmieniłem cytat, tylko ty go okroiłeś.
                                                    >
                                                    > Owszem podmieniles niedorozwoju.

                                                    I znowu okroiłeś cytat, funkcjonalny.
                                                    Naucz się odpowiadać na kompletne cytaty, a nie - wzorem kundla - wyszukiwać fragmenty oderwane od kontekstu.
                                                    Oto śmiertelne pytanie, od którego panicznie spierdzielasz:
                                                    Więc napisz, dlaczego założyłeś wątek z pytaniem o działanie nowych przepisów w ciągu 1 tygodnia, skoro oczywiste jest, że żadnych wniosków po tak krótkim czasie nie można wyciągać.

                                                    > > "wskaźniki zagrożenia" to jest coś w miarę podstawowego w takim raporcie.
                                                    >
                                                    > To co ty splodziles ciagle nie jest "glownym skladnikiem" tego raportu.

                                                    Jest jednym ze składników zagrożenia. Czyli jednym z głównych wskaźników raportu.
                                                    Czyżbyś "zrozumiał", jak na funkcjonalnego przystało, że jest to najważniejszy czynnik a reszta jest mniej ważna? To już drugie twoje "zrozumienie" obok "wyeliminowania".
                                                    BTW. Użyłem tu cudzysłowu w dwóch różnych znaczeniach, ciekawe czy się pogubisz.

                                                    > > Wymieniłeś w liście, czego niby nie rozumiem i w jednym z punktów jest to, że wg
                                                    > > ciebie obszar zabudowany jest oznaczony D-42/43.
                                                    >
                                                    > Bo w przypadku debila uwazajacego ze na tym obszarze "per se nie ma i nie moze
                                                    > byc zadnych zabudowan" tak wlasnie jest.

                                                    Czyli się przyznałeś, że wg ciebie nie rozumiem, że dla ciebie OZ jest pomiędzy D-42 i D-43.

                                                    > Bo "przeciez" ten odcinek w okolicach Warszawy oznaczony jako niezabudowany nie
                                                    > mial nic wspolnego z dyskutowanym odcinkiem w Kielcach oznaczonym jako zabudow
                                                    > any.

                                                    Bo "przeciez" tam nie ma zniesienia OZ - o tym napisałeś.
                                                    Co chciałeś tym brakiem zniesienia OZ udowodnić?

                                                    > "Stad" kretyni mowiacy "zamiast" "wrocic" "wrocic z powrotem" i zamiast "fakt"
                                                    > "fakt autentyczny"
                                                    > bo jest to "w googlu" "spotykane bardzo czesto".

                                                    Jest też "fakt niepotwierdzony".
                                                    I porównaj sobie ile jest "wrócić z powrotem" w stosunku do samego "wrócić". Trochę inne proporcje niż z wyeliminowaniem [całkowitym].

                                                    > > Zresztą - synonimem dla "wyeliminowanie" jest "redukcja".
                                                    >
                                                    > "Redukcja" moze od biedy byc "wyeiminowanie" czesci czegos ale tylko kre
                                                    > tyn - jakim niewatpliwie jestes - moze utozsamiac "wyeliminowanie" czegos z "re
                                                    > dukcja" tego czegos.

                                                    synonim.net/synonim/redukcja
                                                    A już myślałeś, kundelku, że tym razem trafiła ci się kość?

                                                    Z kontekstem Pułkowej masz zamiar coś walczyć czy podwijasz ogon?
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 23.06.15, 15:05
                                                    > I znowu okroiłeś cytat,

                                                    Sam to robisz, nawet tutaj.
                                                    Ale nikt poza toba nie podmienia tutaj cytatow podstawiajac calkiem inne pytania do cytowanych odpowiedzi.

                                                    > Oto śmiertelne pytanie, od którego panicznie spierdzielasz:
                                                    > Więc napisz, dlaczego założyłeś wątek z pytaniem o działanie nowych przepisó
                                                    > w w ciągu 1 tygodnia, skoro oczywiste jest, że żadnych wniosków po tak krótkim
                                                    > czasie nie można wyciągać.


                                                    Oto "smiertelna" odpowiedz, ktora dostales wiele dni temu i ktorej jak przewidzialem nie kapujesz i nigdy nie skapujesz bo jestes ameba.

                                                    > Jest jednym ze składników zagrożenia.

                                                    1. Nie tym, ktory ty splodziles.
                                                    2. "Jeden ze skladnikow" ciagle nie jest "glownym skladnikiem" tak samo jak "wyeliminowanie" czegos nie jest "zredukowaniem" czegos.

                                                    > Czyli się przyznałeś, że wg ciebie nie rozumiem, że dla ciebie OZ jest pomiędzy D-42 i D-43.

                                                    Ile razy mam jeszcze powtorzyc, ze ktos, kto to "rozumie" nie moze rownoczesnie twierdzic ze na tym obszarze "zabudowanym" "per se nie ma i nie moze byc zadnych zabudowan" bo obszar wyznaczony znakami jako "zabudowany", na ktorym "per se nie ma i nie moze byc zadnych zabudowan" moze istniec tylko w czerepie kretyna – jakim niewatpliwie jestes?

                                                    > Co chciałeś tym brakiem zniesienia OZ udowodnić?

                                                    To, co wylozylem ci juz tuz powyzej:
                                                    ze "ten odcinek w okolicach Warszawy oznaczony jako niezabudowany nie mial nic wspolnego z dyskutowanym odcinkiem w Kielcach oznaczonym jako zabudowany".

                                                    > I porównaj sobie ile jest "wrócić z powrotem" w stosunku do samego "wrócić".
                                                    > Trochę inne proporcje niż z wyeliminowaniem [całkowitym].

                                                    Ano troche "inne proporcje" kretynow "wracajacych z powrotem" niz kretynow uwazajacych "calkowite wyeliminowanie" nie za blad logiczny tylko przeciwienstwo "wyeliminowania"
                                                    i "wyeliminowanie" za rownowaznik "zredukowania".

                                                    > A już myślałeś, kundelku, że tym razem trafiła ci się kość?

                                                    Skoro "wyeliminowanie" to dla ciebie rownoznacznik "redukcji" czegos, to "tym razem" tylko ty sam po raz kolejny udowodniles, ze jestes idiota.

                                                    > Z kontekstem Pułkowej masz zamiar coś walczyć czy podwijasz ogon?

                                                    Czyli Pulkowa, na ktorej chciales realizowac swoje "innowacje", gdybys zostal prezydentem sa teraz jednak tym "kontekstem"?
                                                    I po co ci bylo to twoje podwijanie ogona funckjonalny, jakoby dyskusja o Pulkowej nie byla kontekstem?
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 25.06.15, 14:21
                                                    > Ale nikt poza toba nie podmienia tutaj cytatow podstawiajac calkiem inne pytani
                                                    > a do cytowanych odpowiedzi.

                                                    Nie podmieniam cytatów, tylko uzupełniam je o to, co okroiłeś żeby odpowiadać na coś bez kontekstu.
                                                    Czyli naprawiam w cytacie to, co ty psujesz.

                                                    > > Oto śmiertelne pytanie, od którego panicznie spierdzielasz:
                                                    > > Więc napisz, dlaczego założyłeś wątek z pytaniem o działanie nowych przepisów
                                                    > > w ciągu 1 tygodnia, skoro oczywiste jest, że żadnych wniosków po tak krótkim
                                                    > > czasie nie można wyciągać.

                                                    >
                                                    > Oto "smiertelna" odpowiedz, ktora dostales wiele dni temu i ktorej jak przewidzialem nie kapujesz i nigdy nie skapujesz bo jestes ameb
                                                    > a.


                                                    Napisałeś że za wcześniej na wyciąganie wniosków, a ja zapytałem, po co w takim razie zakładasz wątek z pytaniem czy przepisy zadziałały, skoro - wg ciebie samego - za wcześnie na wyciąganie wniosków.
                                                    Na to pytanie nie odpowiedziałeś, funkcjonalny.

                                                    > > Jest jednym ze składników zagrożenia. Czyli jednym z głównych wskaźników raportu.
                                                    >
                                                    > 1. Nie tym, ktory ty splodziles.
                                                    > 2. "Jeden ze skladnikow" ciagle nie jest "glownym skladnikiem" tak samo jak "wy
                                                    > eliminowanie" czegos nie jest "zredukowaniem" czegos.

                                                    1. Dokładnie tym - jest to liczba wypadków śmiertelnych w stosunku do całkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach.
                                                    2. Jakbyś nie wycinał cytatu, funkcjonalny, to byś zrozumiał że piszę o jednym z głównych wskaźników.
                                                    "Wyeliminowanie czegoś" może być "zredukowaniem" czegoś - zgodnie ze słownikiem synonimów. I działa to w dwie strony.

                                                    > > > > Wymieniłeś w liście, czego niby nie rozumiem i w jednym z punktów jest to, że wg
                                                    > > > > ciebie obszar zabudowany jest oznaczony D-42/43.
                                                    > > >
                                                    > > > Bo w przypadku debila uwazajacego ze na tym obszarze "per se nie ma i nie moze
                                                    > > > byc zadnych zabudowan" tak wlasnie jest.
                                                    > >
                                                    > > Czyli się przyznałeś, że wg ciebie nie rozumiem, że dla ciebie OZ jest pomiędzy D-42 i D-43.
                                                    >
                                                    > Ile razy mam jeszcze powtorzyc

                                                    Napisałeś, że tak właśnie jest - na pytanie czy wg ciebie nie rozumiem, czy wg ciebie OZ jest oznaczony D-42/43.

                                                    > > Co chciałeś tym brakiem zniesienia OZ udowodnić?
                                                    >
                                                    > To, co wylozylem ci juz tuz powyzej:
                                                    > ze "ten odcinek w okolicach Warszawy oznaczony jako niezabudowany nie mial nic
                                                    > wspolnego z dyskutowanym odcinkiem w Kielcach oznaczonym jako zabudowany".

                                                    Ależ miał - odcinek w Kielcach też nie miał zniesienia OZ. Wskazałeś na tę samą cechę, żeby udowodnić, że te odcinki nie mają ze sobą nic wspólnego.

                                                    > > synonim.net/synonim/redukcja
                                                    > > A już myślałeś, kundelku, że tym razem trafiła ci się kość?
                                                    >
                                                    > Skoro "wyeliminowanie" to dla ciebie rownoznacznik "redukcji" czegos, to "tym r
                                                    > azem" tylko ty sam po raz kolejny udowodniles, ze jestes idiota.

                                                    Wyeliminowanie może być dla mnie równoznacznikiem redukcji, a nie musi.
                                                    To ty, funkcjonalny, gdy przeczytasz "wyeliminować", rozumiesz to jako całkowitą eliminację.
                                                    A słownik synonimów, to którego link ci podałem, a który swoim kundelskim zwyczajem wyciąłeś, jednoznacznie stwierdza że jedno wyrażeniem można zastąpić drugim.

                                                    > > Z kontekstem Pułkowej masz zamiar coś walczyć czy podwijasz ogon?
                                                    >
                                                    > Czyli Pulkowa, na ktorej chciales realizowac swoje "innowacje", gdybys zostal p
                                                    > rezydentem sa teraz jednak tym "kontekstem"?

                                                    Nie jest - to wg ciebie jest. Już zapominałeś kontekstu kontekstu, sklerotyku?

                                                    > I po co ci bylo to twoje podwijanie ogona funckjonalny, jakoby dyskusja o Pulko
                                                    > wej nie byla kontekstem?

                                                    Napisał ten, co odpowiedział dopiero, gdy się go przycisnęło. A i to przy swoim założeniu debila, że Pułkowa wg mnie jest kontekstem.
                                                    To typowe dla kundli - zakładają, że ten, co ich kopie, myśli tak a nie inaczej i z tym założeniem dyskutują.
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 26.06.15, 11:23
                                                    Wyciales moja wypowiedz o tym, ze wycinacz wypowiedzi, choc miotasz sie, ze ja je wycinam.
                                                    Widzisz przynajmniej jaki z ciebie palant? Nie, bo jestes przeciez palantem.

                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Nie podmieniam cytatów, tylko uzupełniam

                                                    Usuniecie czegos co jest (tekst w cytowanym poscie) i wstawienie w to miejsce czegos, czego tam nie bylo (tekst z innego postu) JEST podmienieniem.

                                                    > Napisałeś że za wcześniej na wyciąganie wniosków, a ja zapytałem, po co w takim razie
                                                    > zakładasz wątek z pytaniem czy przepisy zadziałały, skoro - wg ciebie samego – za
                                                    > wcześnie na wyciąganie wniosków.

                                                    I dostales adekwatna odpowiedz funkcjonalny, ktorej nie rozumiesz bo jestes debilem.

                                                    > 1. Dokładnie tym - jest to liczba wypadków śmiertelnych w stosunku do całkowitej
                                                    > liczby poszkodowanych w wypadkach.

                                                    Nie "dokladnie tym" bo ty nie pisales funkcjonalny o "liczbie wypadkow smiertelnych w stosunku do calkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach" tylko o zestawieniu udzialow procentowych ofiar smiertelnych do liczby wypadkow na tym samym rodzaju drog i odnosnie tej samej grupy.

                                                    > to byś zrozumiał że piszę o jednym z głównych wskaźników.

                                                    Tu niczego nie trzeba "rozumic" bo widac funkcjonalny, ze pisales o "glownym skladniku" a nie o "jednym z głównych wskaźników".
                                                    Cytat: "A nie jest to przypadkiem główny składnik, który jest brany pod uwagę we wszelkich rankingach bezpieczeństwa drogowego?"

                                                    > "Wyeliminowanie czegoś" może być "zredukowaniem" czegoś - zgodnie ze słownikiem
                                                    > synonimów. I działa to w dwie strony.

                                                    "W dwie strony" dziala przede wszystkim to, ze jestes definitywnie idiota uwazajacym "usuniecie czegos" (definicja slownikowa "wyeliminowania") za to samo, co "zmniejszenie ilości czegoś" (definicja slownikowa "redukcji").

                                                    Do tego na tyle uposledzonym, ze ta teze kretyna opierasz na "slowniku" "umożliwiającym przeglądanie, wyszukiwanie oraz dodawanie, usuwanie i modyfikowanie związków wyrazowych", ktory jest "prowadzony przez Administratora w formie czysto hobbystycznej."

                                                    ("Jeżeli znasz synonimy do słowa redukcja, możesz je dodać za pomocą formularza poniżej."):))))

                                                    > Wskazałeś na tę samą cechę, żeby udowodnić, że te odcinki nie mają
                                                    > ze sobą nic wspólnego.

                                                    Nie, wskazalem funkcjonalny na to, ze omawiany odcinek jest oznaczony jako zabudowany i w omawianym kontekscie nie ma dlatego nic wspolnego z odcinkiem oznaczonym jako niezabudowany i lezacy calkiem gdzie indziej.

                                                    > Wyeliminowanie może być dla mnie równoznacznikiem redukcji,

                                                    "Dla ciebie" jak najabardziej funkcjonalny, bo jestes przeciez kretynem.

                                                    > gdy przeczytasz "wyeliminować", rozumiesz to jako całkowitą eliminację.

                                                    Gdy przeczytam "wyeliminowac", np. elementy okreslonego zbioru, to rozumiem to funkcjonalny jako "usuniecie" tych elementow (X = 0) a nie jako "zmniejszenie" tylko ich "ilosci" czyli "redukcje" (X ≠ 0).

                                                    Ale jako ze wedlug ciebie "redukcja" (X ≠ 0) to to samo co "wyeliminowanie", to np. w roku 2014 musialo udac sie "wyeliminowac" nie tylko ofiary smiertelne wypadkow drogowych ale nawet same wypadki drogowe. Gratulacje :)))
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 26.06.15, 17:50
                                                    hannl napisał:

                                                    > Wyciales moja wypowiedz o tym, ze wycinacz wypowiedzi, choc miotasz sie, ze ja
                                                    > je wycinam.

                                                    Chodzi ci o ten fragment:
                                                    Ale nikt poza toba nie podmienia tutaj cytatow
                                                    ?

                                                    > > Nie podmieniam cytatów, tylko uzupełniam je o to, co okroiłeś żeby odpowiadać na coś bez kontekstu.
                                                    >
                                                    > Usuniecie czegos co jest (tekst w cytowanym poscie) i wstawienie w to miejsce c
                                                    > zegos, czego tam nie bylo (tekst z innego postu) JEST podmienieniem.

                                                    Dlatego właśnie, funkcjonalny, ja cytaty UZUPEŁNIAM, a nie podmieniam. Uzupełniam je o to, co ty wyciąłeś żeby zmienić kontekst.

                                                    > > Napisałeś że za wcześniej na wyciąganie wniosków, a ja zapytałem, po co w takim razie
                                                    > > zakładasz wątek z pytaniem czy przepisy zadziałały, skoro - wg ciebie samego – za
                                                    > > wcześnie na wyciąganie wniosków.
                                                    >
                                                    > I dostales adekwatna odpowiedz funkcjonalny, ktorej nie rozumiesz bo jestes deb
                                                    > ilem.

                                                    Dostałem adekwatny do twojego poziomu niedorozwoja wykręt, który zresztą przewidziałem już kilka postów wcześniej. I wiem doskonale - co też już pisałem - że będziesz się jedynie wykręcał przyciśnięty do muru, tocząc pianę z pyska. Czego próbkę mamy wyżej w całej okazałości.
                                                    Są takie momenty, funkcjonalny, że musisz robić dokładnie to, co napiszę. I to jest w tobie najśmieszniejsze.

                                                    > > 1. Dokładnie tym - jest to liczba wypadków śmiertelnych w stosunku do całkowitej
                                                    > > liczby poszkodowanych w wypadkach.
                                                    >
                                                    > Nie "dokladnie tym" bo ty nie pisales funkcjonalny o "liczbie wypadkow smiertel
                                                    > nych w stosunku do calkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach" tylko o zestaw
                                                    > ieniu udzialow procentowych ofiar smiertelnych do liczby wypadkow na tym samym
                                                    > rodzaju drog i odnosnie tej samej grupy.

                                                    To ty pisałeś o "rodzaju dróg", funkcjonalny (co zresztą sam przyznajesz przypisując funkcjonalnemu to pisanie).
                                                    Ja pisałem wyłącznie o liczbie ofiar śmiertelnych w stosunku do całkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach.

                                                    > Tu niczego nie trzeba "rozumic" bo widac funkcjonalny, ze pisales o "glownym sk
                                                    > ladniku" a nie o "jednym z głównych wskaźników".

                                                    Jeden z głównych składników jest nadal głównym składnikiem.

                                                    > "W dwie strony" dziala przede wszystkim to, ze jestes definitywnie idiota uwaza
                                                    > jacym "usuniecie czegos" (definicja slownikowa "wyeliminowania") za to s
                                                    > amo, co "zmniejszenie ilości czegoś" (definicja slownikowa "reduk
                                                    > cji").

                                                    Wyeliminowanie ofiar to jak najbardziej ich "usunięcie" - funkcjonalny. I jak najbardziej pisałem o wyeliminowaniu ofiar. Ale nigdzie nie napisałem, że wszystkich. Dlatego w tym kontekście można zrozumieć "wyeliminowanie" jako "redukcję" - bo "redukcja" dotyczy całości.
                                                    Tylko ty jeden jedyny tego nie pojąłeś.

                                                    > > Wskazałeś na tę samą cechę, żeby udowodnić, że te odcinki nie mają
                                                    > > ze sobą nic wspólnego.
                                                    >
                                                    > Nie, wskazalem funkcjonalny na to, ze omawiany odcinek jest oznaczony jako zabu
                                                    > dowany i w omawianym kontekscie nie ma dlatego nic wspolnego z odcinkiem oznac
                                                    > zonym jako niezabudowany i lezacy calkiem gdzie indziej.

                                                    Nic nie pisałeś o tym że jest "gdzie indziej" (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie) ani o jego oznakowaniu jako niezabudowany. Napisałeś tylko o braku zniesienia OZ i o tym że się ciągnie kilometrami. Wg ciebie, funkcjonalny, brak zniesienia OZ świadczy o tym, że odcinek jest niezabudowany?
                                                    Cytat dla przypomnienia:
                                                    Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ.

                                                    > Gdy przeczytam "wyeliminowac", np. elementy okreslonego zbioru, to rozumiem to
                                                    > funkcjonalny jako "usuniecie" tych elementow (X = 0) a nie jako "zmniejszenie"
                                                    > tylko ich "ilosci" czyli "redukcje" (X ≠ 0).

                                                    Usunięcie elementów może być tylko zmniejszeniem ich ilości.
                                                    Czyżby wg ciebie, funkcjonalny, zmiejszenie ilości elementów nie polegało na ich usunięciu?

                                                    > Ale jako ze wedlug ciebie "redukcja" (X ≠ 0) to to samo co "wyeliminowani
                                                    > e", to np. w roku 2014 musialo udac sie "wyeliminowac" nie tylko ofiary smierte
                                                    > lne wypadkow drogowych ale nawet same wypadki drogowe. Gratulacje :)))

                                                    Niektóre na pewno. A że jakiś debil rozumie to jako całkowite wyeliminowanie, to przynajmniej jest się z kogo pośmiać.

                                                    Coś pisałeś wcześniej o podwijaniu ogona - czyżbyś przewidział, że znowu go podwiniesz?

                                                    Wiadomo przynajmniej, że zrozumiałeś tyle, że wg mnie dla ciebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 01.07.15, 15:48
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Uzupełniam je o to, co ty wyciąłeś żeby zmienić kontekst.

                                                    Zamiana czegos moze byc "uzupelnieniem" tylko w czerepie debila, jakim jestes.

                                                    > że będziesz się jedynie wykręcał przyciśnięty do muru, tocząc pianę z pyska. Czego próbkę
                                                    > mamy wyżej w całej okazałości.

                                                    "Probke" "piany"? :)
                                                    Ten, kto odpuszcza sobie uczenie swini alfabetu tylko sie "wykreca przycisniety do muru, tocząc pianę z pyska".

                                                    > To ty pisałeś o "rodzaju dróg",

                                                    Nie o "rodzaju drog" funkcjonalny tylko o "tym samym rodzaju drog".
                                                    I nie ja tylko ty. Dane, ktore zestawiles funcjonalny dotyczyly tego samego rodzaju drog a nie roznych ich rodzajow.

                                                    > Ja pisałem wyłącznie o liczbie ofiar śmiertelnych w stosunku do
                                                    > całkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach.

                                                    Jestes tak tepy, ze nawet nie wiesz, co sam piszesz i to mimo, ze ci sie to po kilka razy tlumaczy. Jeszcze raz:
                                                    Nie pisales "wyłącznie o liczbie ofiar śmiertelnych w stosunku do całkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach" tylko:
                                                    - zestawiles udzialy procentowe (DWA kretynie) ofiar smiertelnych do liczby wypadkow (a nie "do calkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach")
                                                    - na tym samym rodzaju drog (wszystkich drog w Polsce)
                                                    - i odnosnie tej samej grupy (kierowcow w Polsce a nie np. w porownaniu z inymi krajami) .

                                                    > Jeden z głównych składników jest nadal głównym składnikiem.

                                                    I dlatego kazde wieksze miasto ma nie jeden tylko kilka "dworcow glownych" :)
                                                    To, o czym piszesz ciagle nie jest ani "glownym skladnikiem" ani nawet jednym z glownych skladnikow tego raportu.

                                                    > Wyeliminowanie ofiar to jak najbardziej ich "usunięcie"

                                                    "Usunac": "sprawić, że coś przestaje istnieć"
                                                    Jesli zatem COŚ (np. "ofiary") zostaja "wyeliminowane" to "przestaja istniec" czyli ich ilosc wynosi ZERO.
                                                    A zero to zero tluku - a nie tylko "mniej" albo "niektore".

                                                    > bo "redukcja" dotyczy całości.

                                                    Dokladnie tak samo, jak i "wyeliminowanie".
                                                    "Wyeliminowanie" to ciagle "usuniecie CZEGOS" a nie czesci czegos.

                                                    > Dlatego w tym kontekście można zrozumieć "wyeliminowanie" jako "redukcję"

                                                    Tylko wtedy, gdy jest sie kretynem nie lapiacym roznicy miedzy
                                                    - "zmniejszeniem ilosci CZEGOS" (redukcja)
                                                    - i "sprawieniem" ze to "COS" "przestaje istniec" (wyeliminowanie)

                                                    > Nic nie pisałeś o tym że jest "gdzie indziej" (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie)
                                                    > ani o jego oznakowaniu jako niezabudowany.

                                                    Sorry, czasem jeszcze zapominam ze mam do czynienia z kretynem. Dlatego uscislam:
                                                    - Warszawa lezy gdzie indziej niz Kielce.
                                                    - odcinek nie oznaczony jako zabudowany pod Warszawa nie ma nic do dyskusji o odcinku w Kielcach oznaczonym jako zabudowany.

                                                    > Usunięcie elementów może być tylko zmniejszeniem ich ilości.

                                                    Do ZERA tepaku. "Usuniecie czegos" (np. CZEGOS) to "sprawienie" że to " COŚ" (zbior elementow) "przestaje istniec". A wiec ich ilosc nie zmniejsza sie do dowolnej liczby tylko wynosi ZERO.

                                                    > Niektóre na pewno.

                                                    W takim razie "Wypadki w 2014" i "niektore wypadki w 2014" to jedno i to samo?
                                                    "Ilosc wypadkow w 2014" = "ilosc niektorych wypadkow w 2014" – dobre funkcjonalny :)

                                                    > A że jakiś debil rozumie to jako całkowite wyeliminowanie,
                                                    > to przynajmniej jest się z kogo pośmiać.

                                                    Posmiac to sie mozna juz teraz z debila uwazajacego
                                                    - "cos" (przedmiot, fakt) jako "czesc" tego "czegos" a nie jego calosc,
                                                    - cos, co "przestaje istniec" za tylko zrdukowane i istniejace nadal
                                                    - i ze redukcja o 8% nie jest "wyeliminowaniem", choc sam walczy wlasnie o to, ze "redukcja" czegos to wlasnie "wyeliminowanie" tego czegos.

                                                    > wg mnie dla ciebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.

                                                    I ma mnie to dziwic, skoro wielokrotnie napsalem, ze tak oznaczony obszar JEST "dla mnie" zabudowany?
                                                    Przeciez jestes idiota.
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 13.07.15, 17:04
                                                    hannl napisał:

                                                    > > Uzupełniam je o to, co ty wyciąłeś żeby zmienić kontekst.
                                                    >
                                                    > Zamiana czegos moze byc "uzupelnieniem" tylko w czerepie debila, jakim jestes.

                                                    A co niby zostało zamienione, funkcjonalny?
                                                    Zacytuj, co usunąłem i co wstawiłem w to miejsce.

                                                    > Ten, kto odpuszcza sobie uczenie swini alfabetu tylko sie "wykreca przycisniety
                                                    > do muru, tocząc pianę z pyska".

                                                    Dziwne że to "uczenie świni alfabetu" nie przeszkadza ci tam, gdzie jeszcze nie zauważyłeś że zrobiłeś z siebie idiotę. Bo jak już zauważysz, to twoje ego pod karą śmierci każe ci serwować wykręty niedorozwoja, na które nawet taki idiota jak ty by się nie nabrał.
                                                    I to jest właśnie w tobie najśmieszniejsze, funkcjonalny. Ty wiesz, że robisz z siebie idiotę, wiesz, że wszyscy o tym wiedzą, a mimo to - niczym północnokoreańska propaganda - międlisz w kółko że jest inaczej. Musisz to robić i robisz to dokładnie tak, jak przewiduję.

                                                    > Nie pisales "wyłącznie o liczbie ofiar śmiertelnych w stosunku do całkowitej li
                                                    > czby poszkodowanych w wypadkach" tylko:
                                                    > - zestawiles udzialy procentowe (DWA kretynie) ofiar smiertelnych do lic
                                                    > zby wypadkow (a nie "do calkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach")
                                                    > - na tym samym rodzaju drog (wszystkich drog w Polsce)
                                                    > - i odnosnie tej samej grupy (kierowcow w Polsce a nie np. w porownaniu z inymi
                                                    > krajami) .

                                                    I co to zmienia, funkcjonalny, w kwestii tego, że tzw. "ciężkość wypadków" jest głównym wskaźnikiem bezpieczeństwa na drogach?

                                                    > > Jeden z głównych składników jest nadal głównym składnikiem.
                                                    >
                                                    > I dlatego kazde wieksze miasto ma nie jeden tylko kilka "dworcow glownych" :)

                                                    Na podstawie faktu, że nikt nie nazywa kilku dworców w tym samym mieście "głównymi", debil wywnioskował, że nie może być kilku głównych składników.

                                                    Wytłumacz tym laikom, żeby zmienili tytuł:
                                                    www.markets.com/pl/education/fundamental-analysis/main-economic-indicators.html
                                                    Tu na stronie 25 masz coś o "głównych wskaźnikach":
                                                    www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CB4QFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.krbrd.gov.pl%2Ffiles%2Ffile_add%2Fdownload%2F56_stan-brd-w-polsce.pdf&ei=rbejVdOENYqNsAHG7rCIDg&usg=AFQjCNEpmfequFyKYe1u5XapUfJZrIDydg&sig2=6y3mVraVDAQpmOddWQnnfA&bvm=bv.97653015,d.bGg&cad=rja
                                                    Tu jest o "głównych przyczynach" - do wyboru, do koloru:
                                                    www.google.com/search?q=g%C5%82%C3%B3wne+przyczyny+zgon%C3%B3w+w+polsce
                                                    I jeszcze inny przykład:
                                                    www.google.com/search?q=g%C5%82%C3%B3wne+szlaki+komunikacyjne&ie=utf-8&oe=utf-8
                                                    Ale ty, funkcjonalny, pozostań przy swoich swoich mądrościach wywnioskowanych z "dworców głównych".

                                                    I właśnie teraz doznałeś tego znajomego uczucia, gdy już wiesz że zrobiłeś z siebie idiotę i że czas przejść to etapu wykrętów niedorozwoja.
                                                    Schemat jest u ciebie zawsze ten sam.

                                                    > "Wyeliminowanie" to ciagle "usuniecie CZEGOS" a nie czesci czegos.

                                                    A wyeliminowanie części czegoś?

                                                    Jak ktoś ci napisze, funkcjonalny, że widział na własne oczy ofiary wypadków drogowych - nie precyzując czy chodzi o wszystkie ofiary czy o niektóre, to pojmiesz że chodzi o wszystkie ofiary?
                                                    To pytanie retoryczne, mające uwypuklić twoje zidiocenie - jakbyś się jeszcze nie domyślał.

                                                    > > Dlatego w tym kontekście można zrozumieć "wyeliminowanie" jako "redukcję"
                                                    >
                                                    > Tylko wtedy, gdy jest sie kretynem nie lapiacym roznicy miedzy
                                                    > - "zmniejszeniem ilosci CZEGOS" (redukcja)
                                                    > - i "sprawieniem" ze to "COS" "przestaje istniec" (wyeliminowanie)

                                                    Gdybyś nie był debilem, to zrozumiałbyś, że nie kwestionuję znaczenia pojęcia "wyeliminować". Piszę o innym obiekcie "wyeliminowania" niż ty. Tymczasem kręcisz się w kółko jak na debila przystało w ogóle nie rozumiejąc o co chodzi i tłumacząc oczywistości, podczas gdy o czym innym jest mowa.

                                                    > > Nic nie pisałeś o tym że jest "gdzie indziej" (jakby to miało jakiekolwiek znaczenie)
                                                    > > ani o jego oznakowaniu jako niezabudowany. Napisałeś tylko o braku zniesienia OZ i o tym
                                                    > > że się ciągnie kilometrami. Wg ciebie, funkcjonalny, brak zniesienia OZ świadczy o tym,
                                                    > > że odcinek jest niezabudowany?

                                                    >
                                                    > Sorry, czasem jeszcze zapominam ze mam do czynienia z kretynem. Dlatego uscislam:

                                                    Ty naprawdę nie zrozumiałeś, funkcjonalny, że pisząc "nic nie pisałeś o ...." zarzuciłem ci że pisałeś co innego - od czego próbujesz uciec w stylu niedorozwoja - a nie że interesują mnie twoje uściślenia?
                                                    Chyba że to sobie uściślasz.

                                                    Oto kolejne pytanie śmiertelne, na którego widok trzesięsz dupskiem:
                                                    Wg ciebie, funkcjonalny, brak zniesienia OZ świadczy o tym, że odcinek jest niezabudowany?

                                                    > W takim razie "Wypadki w 2014" i "niektore wypadki w 2014" to jedno i to samo?

                                                    A "potrawy kuchni meksykańskiej" i "wszystkie potrawy kuchni meksykańskiej" to to samo?
                                                    Jak ujrzysz pierwszy napis przy restauracji, to spodziewasz się drugiego znaczenia?

                                                    > > to przynajmniej jest się z kogo pośmiać.
                                                    >
                                                    > Posmiac to sie mozna juz teraz z debila uwazajacego
                                                    > - "cos" (przedmiot, fakt) jako "czesc" tego "czegos" a nie jego calosc,
                                                    > - cos, co "przestaje istniec" za tylko zrdukowane i istniejace nadal
                                                    > - i ze redukcja o 8% nie jest "wyeliminowaniem", choc sam walczy wlasnie o to,
                                                    > ze "redukcja" czegos to wlasnie "wyeliminowanie" tego czegos.

                                                    I to mi się w tobie podoba, funkcjonalny - tańczysz tak, jak ci zagram.
                                                    Wystarczy kopnąć w klatkę, a ty już się rzucasz wściekle na pręty.

                                                    > > Wiadomo przynajmniej, że zrozumiałeś tyle, że wg mnie dla ciebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.
                                                    >
                                                    > I ma mnie to dziwic, skoro wielokrotnie napsalem, ze tak oznaczony obszar JEST
                                                    > "dla mnie" zabudowany?
                                                    > Przeciez jestes idiota.

                                                    Naprawdę uważasz, że jak zmanipulujesz mój cytat, żeby twoje debilne zdanie przypisać mnie, to coś na tym zyskasz?
                                                    Albo doskonale wiesz, że nie zyskasz, ale twoje emocje pojeba są tak silne, że musisz tak czynić nawet jak robisz z siebie idiotę,
                                                    albo faktycznie jesteś tak głupi, że myślisz, że ktoś się na twoje manipulacje niedorozwoja nabierze.
                                                    Pomimo, że twoje reakcje są w 100% przewidywalne, nadal nie wiem który scenariusz jest prawdziwy. Osobiście skłaniam się ku pierwszemu rozwiązaniu, co możesz uznać za pewien komplement z mojej strony.

                                                    > > Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych
                                                    >
                                                    > Czyzby redukcja czegos (tutaj o 8%) nie oznaczala "wyeliminowania"?

                                                    Dla funkcjonalnego, jeżeli jednego dnia zginęły 2 osoby, a następnego 1, to mamy redukcję o 50%.
                                                    Niemałą redukcję - przyznasz, funkcjonalny? A gdyby jeszcze w międzyczasie zaostrzyli przepisy, to wniosek debila może być tylko jeden ...
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 14.07.15, 13:39
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > A co niby zostało zamienione,

                                                    Zdanie na ktore odpowiedzialem w moim poscie.

                                                    Jako, ze w oryginale byl automatyczny cytat, do zdania z innego postu, ktore tam wstawiles dorobiles nawet znaczki ">", zeby wygladalo jak automatyczny cytat.

                                                    Zalosny przyklad nedzy umyslowej.

                                                    > Ty wiesz, że robisz z siebie idiotę, wiesz, że wszyscy o tym wiedzą, a mimo to
                                                    > - niczym północnokoreańska propaganda - międlisz w kółko że jest inaczej.

                                                    Nie przypominam sobie, zebym robil z siebie idiote "miedlac w kolko", ze atomy to wynalazki, ze rzeka to obszar zabudowany i ze "wyeliminowanie" czego to "redukcja" tego czegos.
                                                    Znam za to swira-analfabete, tepego jak swinia, dla ktorego robienie z siebie idioty w ten sposob to motto zyciowe.

                                                    > I co to zmienia, funkcjonalny, w kwestii tego, że tzw. "ciężkość wypadków" jest
                                                    > głównym wskaźnikiem bezpieczeństwa na drogach?

                                                    Owszem zmienia bo:
                                                    1. pisales funkcjonalny o czyms innym
                                                    2. To cos ciagle nie jest "glownym" wskaznikiem bezpieczenstwa.
                                                    3. Nawet "ciezkosc wypadkow" nie jest "glownym wskaznikiem bezpieczenstwa na drodze"

                                                    > Na podstawie faktu, że nikt nie nazywa kilku dworców w tym samym mieście "główn
                                                    > ymi", debil wywnioskował, że nie może być kilku głównych składników.

                                                    Tylko skonczony debil moze jeden element nalezacy do grupy "glownych" elementow jakiegos zbioru okreslic jako "glowny" element tego zbioru.

                                                    > Wytłumacz tym laikom, żeby zmienili tytuł:

                                                    Nie widze, zeby ktorys z grupy "glownych wskaznikow" byl tam okreslony jako "glowny wskaznik". Co zatem mialbym im "wytlumaczyc" funkcjonalny?

                                                    > I właśnie teraz doznałeś tego znajomego uczucia, gdy już wiesz że zrobiłeś z siebie
                                                    > idiotę i że czas przejść to etapu wykrętów niedorozwoja.

                                                    Posiadasz jeszcze szczatkowa zdolnosc samorefleksji.

                                                    > A wyeliminowanie części czegoś?

                                                    To rowniez usuniecie tej czesci w calosci ("sprawienie, ze przestaje istniec") a nie tylko czesci tej czesci.

                                                    > Piszę o innym obiekcie "wyeliminowania" niż ty.

                                                    "Ofiary wypadkow" to rzeczywiscie "inny obiekt" niz "ofiary wypadkow".
                                                    "COS" (np. "ofiary) w definicjach "wyeliminowania", "redukcji", "usuniecia" jest zawsze tym samym obiektem, niezaleznie od halunow jakiegos niedorozwoja widzacego "inne obiekty".

                                                    > Oto kolejne pytanie śmiertelne, na którego widok trzesięsz dupskiem:
                                                    > Wg ciebie, funkcjonalny, brak zniesienia OZ świadczy o tym, że odcinek jest
                                                    > niezabudowany?


                                                    Oto kolejna odpowiedz smiertelna, na ktorej widok trzesiesz dupskiem:
                                                    "brak zniesienia OZ swiadczy wg. mnie o tym, ze w okreslonym miejscu znaku D-43 nie ma"
                                                    Stad moze wynikac, ze odcinek od tego miejsca do znaku D-42 jest najprawdodpdobniej czescia odcinka oznaczonego jako niezabudowany.

                                                    > A "potrawy kuchni meksykańskiej" i "wszystkie potrawy kuchni meksykańskiej"
                                                    > to to samo?

                                                    1. Ilosc "wypadkow w 2014" to konkretna, statystycznie ujeta wielkosc i tym samym cos zupelnie innego niz zupelnie dowolna (jesli w ogole) tylko bardzo przyblizona ilosc "potraw meksykanskich".
                                                    2. Poza tym mowa byla o roznicy/zbieznosci "wypadkow" i "niektorych wypadkow" a nie "wypadkow" i "wszystkich wypadkow"

                                                    Sprobuj jakos inaczej wykaraskac sie z "wyeliminowania wypadkow w 2014", ktore mialaby byc "wyeliminowaniem niektorych wypadkow w 2014" bo od "potraw meksykanskich" mozesz dostac najwyzej wzdec.

                                                    > Dla funkcjonalnego, jeżeli jednego dnia zginęły 2 osoby, a następnego 1, to mamy
                                                    > redukcję o 50%.

                                                    Gratulacje funkcjonalny, bezblednie to policzyles :)
                                                    Zmiana z 2 do 1 oznacza dokladnie "redukcje o 50%"
                                                    Zasluzyles na banana.

                                                    Jak jeszcze skapujesz, ze owa "redukcja o 50%" bynajmniej nie oznacza "wyeliminowania" "2 osob", ktore "zginely" to zasluzysz na drugiego banana i pochwale do dzienniczka.
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 16.07.15, 16:56
                                                    hannl napisał:

                                                    > > A co niby zostało zamienione, funkcjonalny?
                                                    > > Zacytuj, co usunąłem i co wstawiłem w to miejsce.
                                                    >
                                                    > Zdanie na ktore odpowiedzialem w moim poscie.

                                                    Więc zacytuj, wymigujący się od odpowiedzi niedorozwoju, co usunąłem i co wstawiłem w to miejsce.

                                                    > > Ty wiesz, że robisz z siebie idiotę, wiesz, że wszyscy o tym wiedzą, a mimo to
                                                    > > - niczym północnokoreańska propaganda - międlisz w kółko że jest inaczej.
                                                    >
                                                    > Nie przypominam sobie, zebym robil z siebie idiote "miedlac w kolko", ze atomy
                                                    > to wynalazki, ze rzeka to obszar zabudowany i ze "wyeliminowanie" czego to "red
                                                    > ukcja" tego czegos.

                                                    Właśnie nie kto inny tylko ty międli w kółko o "atomach wynalazkach".
                                                    A teraz, funkcjonalny, wyjaśnij dlaczego w kwestiach, gdzie jeszcze nie zauważyłeś że zrobiłeś z siebie idiotę odpowiadasz, a w innych wymigujesz się od odpowiedzi.

                                                    > Znam za to swira-analfabete, tepego jak swinia, dla ktorego robienie z siebie i
                                                    > dioty w ten sposob to motto zyciowe.

                                                    Nic dziwnego że znasz sam siebie.
                                                    Jesteś tak przewidywalny i prosty, że inni też cię łatwo rozpoznają - to twoje motto bez trudu zdemaskowałem.
                                                    Upamiętniasz ten fakt do dziś w swojej sygnaturce.

                                                    > > I co to zmienia, funkcjonalny, w kwestii tego, że tzw. "ciężkość wypadków
                                                    > " jest
                                                    > > głównym wskaźnikiem bezpieczeństwa na drogach?
                                                    >
                                                    > Owszem zmienia bo:
                                                    > 1. pisales funkcjonalny o czyms innym
                                                    > 2. To cos ciagle nie jest "glownym" wskaznikiem bezpieczenstwa.
                                                    > 3. Nawet "ciezkosc wypadkow" nie jest "glownym wskaznikiem bezpieczenstwa na dr
                                                    > odze"

                                                    Pisałem dokładnie o ciężkości wypadków. Jest to główny składnik bezpieczeństwa (jakkolwiek nie jedyny główny).

                                                    > Tylko skonczony debil moze jeden element nalezacy do grupy "glownych" el
                                                    > ementow jakiegos zbioru okreslic jako "glowny" element tego zbioru.

                                                    Czyli wg ciebie element należący do zbioru elementów posiadających określoną cechę, wcale tej cechy nie posiada?

                                                    > > A wyeliminowanie części czegoś?
                                                    >
                                                    > To rowniez usuniecie tej czesci w calosci ("sprawienie, ze przestaje istniec")
                                                    > a nie tylko czesci tej czesci.

                                                    I o tym właśnie pisałem, kundlowaty. Wyeliminowanie części ogólnej liczby ofiar to nadal jest wyeliminowanie ofiar.

                                                    > > Piszę o innym obiekcie "wyeliminowania" niż ty.
                                                    >
                                                    > "Ofiary wypadkow" to rzeczywiscie "inny obiekt" niz "ofiary wypadkow".

                                                    Ty piszesz o wszystkich ofiarach wypadków, a ja o ofiarach wypadków, które są częścią ogólnej liczby ofiar wypadków. Tylko nierozganięty debil jeszcze by do tej pory tego nie pojął. Dla ciebie nadal jedno i drugie to to samo.

                                                    > > Oto kolejne pytanie śmiertelne, na którego widok trzesięsz dupskiem:
                                                    > > Wg ciebie, funkcjonalny, brak zniesienia OZ świadczy o tym, że odcinek jest
                                                    > > niezabudowany?

                                                    >
                                                    > Oto kolejna odpowiedz smiertelna, na ktorej widok trzesiesz dupskiem:
                                                    > "brak zniesienia OZ swiadczy wg. mnie o tym, ze w okreslonym miejscu znaku D
                                                    > -43 nie ma"


                                                    Nie pytałem, funkcjonalny, o czym świadczy brak zniesienia OZ wg ciebie, tylko czy świadczy wg ciebie to o tym, że odcinek jest niezabudowany.
                                                    Cóż takiego w tej odpowiedzi nie na temat widzisz "smiertelnego", przed czym należałoby trząść dupskiem?

                                                    > Stad moze wynikac, ze odcinek od tego miejsca do znaku D-42 jest najprawdodpdob
                                                    > niej czescia odcinka oznaczonego jako niezabudowany.

                                                    Czego chciałeś więc dowieść pisząc:
                                                    Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ.
                                                    Zniesienie OZ na początku tego odcinka co by zmieniło w twojej argumentacji?

                                                    > Sprobuj jakos inaczej wykaraskac sie z "wyeliminowania wypadkow w 2014", ktore
                                                    > mialaby byc "wyeliminowaniem niektorych wypadkow w 2014" bo od "potraw meksykan
                                                    > skich" mozesz dostac najwyzej wzdec.

                                                    Będę próbował się wykaraskać, jeżeli coś o "wypadkach w 2014 roku" napiszę. Póki co to ty znowu coś wymyśliłeś i oczekujesz ode mnie tłumaczenia się z tych głupot.

                                                    > > Dla funkcjonalnego, jeżeli jednego dnia zginęły 2 osoby, a następnego 1, to mamy
                                                    > > redukcję o 50%.
                                                    >
                                                    > Gratulacje funkcjonalny, bezblednie to policzyles :)

                                                    I wykazałem, jaki z ciebie idiota, cieszący się że udało się zredukować liczbę ofiar o 50%.
                                                    Mam dla ciebie jeszcze lepszy przykład:
                                                    Jednego dnia zginęła jedna osoba, a drugiego - żadna.
                                                    Redukcja ofiar o 100% !!! Pewnie dlatego, że był czwartek.

                                                    Rozumiesz o co chodzi, funkcjonalny, tylko udajesz że nie rozumiesz bo wiesz jakiego idiotę z siebie zrobiłeś czy faktycznie nie rozumiesz?
                                                    Tego nigdy nie potrafię u ciebie rozpoznać.

                                                    > Jak jeszcze skapujesz, ze owa "redukcja o 50%" bynajmniej nie oznacza "wyelimin
                                                    > owania" "2 osob", ktore "zginely" to zasluzysz na drugiego banana i pochwale do
                                                    > dzienniczka.

                                                    A czy ja gdziekolwiek twierdzę, że oznacza ona "wyeliminowanie 2 osób"?
                                                    To ty sobie ten debilizm wymyśliłeś.

                                                    Coś na temat zmanipulowania przez ciebie cytatu odpiszesz, kundlu, czy jak zwykle kulisz ogon?
                                                    Dla przypomnienia:
                                                    > > Wiadomo przynajmniej, że zrozumiałeś tyle, że wg mnie dla ciebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.
                                                    >
                                                    > I ma mnie to dziwic, skoro wielokrotnie napsalem, ze tak oznaczony obszar JEST
                                                    > "dla mnie" zabudowany?
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 17.07.15, 10:01
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Więc zacytuj, wymigujący się od odpowiedzi niedorozwoju, co usunąłem i co wstaw
                                                    > iłem w to miejsce.

                                                    Sam sobie zacytuj niedorozwoju:
                                                    a) zdanie na ktore udzielilem odpowiedzi w MOIM poscie
                                                    b) zupelnie inne zdanie w TWOIM poscie, ktore podstawiles w to miejsce po usunieciu stamtad zdania na ktore odpowiedzialem i umieszczeniu go w innym miejscu, gdzie w ogole nie jest powiazane z moja odpowiedzia na nie.

                                                    > Właśnie nie kto inny tylko ty międli w kółko o "atomach wynalazkach".

                                                    Bo "wlasnie" niedorozwoj jakim jestes, upiera sie do upadlego, ze atomy zostaly "wynalezione" a nie odkryte i ze rzeka to obszar zabudowany.

                                                    > Pisałem dokładnie o ciężkości wypadków.

                                                    Pisales analfabeto o czyms innym, gdzie posluzyles sie "ciezkoscia wypadkow".
                                                    Dzialanie matematyczne nie jest "pisaniem o liczbach" matole.

                                                    > Czyli wg ciebie element należący do zbioru elementów posiadających określoną
                                                    > cechę, wcale tej cechy nie posiada?

                                                    Cecha o jakiej tutaj mowa definiuje sie przez unikalna, wyrozniajaca pozycje wobec innych elementow w zbiorze. Dlatego posiadac ja moze tylko:
                                                    - jeden element zbioru
                                                    - albo grupa elementow jako calosc.

                                                    Grupa G7 to grupa "najbardziej wplywowych panstw swiata".
                                                    I Wlochy nie sa mimo to "najbardziej wplywowym panstwem swiata" – bucu.

                                                    > I o tym właśnie pisałem, kundlowaty. Wyeliminowanie części ogólnej liczby ofiar.

                                                    I wlasnie WCALE NIE o tym pisales, kundlowaty. Nie pisales o wyeliminowaniu "czesci" "wypadkow najciezszych" tylko o wyeliminowaniu "wypadkow najciezszych".

                                                    > Nie pytałem, funkcjonalny, o czym świadczy brak zniesienia OZ wg ciebie, tylko
                                                    > czy świadczy wg ciebie to o tym, że odcinek jest niezabudowany.

                                                    No wiec odpowiadam ci funkcjonalny bucu, ze "wg" mnie nie wiem, czy "brak" czegokolwiek przy drodze "swiadczy" "o tym ze odcinek jest niezabudowany" czy nie.

                                                    > Czego chciałeś więc dowieść pisząc:
                                                    > Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczat
                                                    > ku nie ma(?) zniesienia OZ.


                                                    Niczego funkcjonalny.

                                                    > Będę próbował się wykaraskać, jeżeli coś o "wypadkach w 2014 roku" napiszę.

                                                    No to mozesz juz zaczac funkcjonalny sie karaskac bo wlasnie o tych wypadkach "cos" napisales: to mianowicie, ze udalo sie wyeliminowac "niektore napewno" – co mialo byc rownoznaczne z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014" :)

                                                    > I wykazałem, jaki z ciebie idiota, cieszący się że udało się zredukować liczbę
                                                    > ofiar o 50%.

                                                    Az 3 bledy funkcjonalny w jednym zdaniu:
                                                    1. Wykazales tylko jaki z ciebie idiota
                                                    2. Gratulowanie idiocie to nie "cieszenie" sie
                                                    3. Gratulacje byly nie z powodu redukcji liczby ofiar z 2 do 1 tylko z tego, ze udalo ci sie bezblednie wyliczyc, ze to 50%.

                                                    > Rozumiesz o co chodzi,

                                                    Oczywiscie, ze rozumiem "o co chodzi":
                                                    1. Twoja teze kretyna, ze redukcja czegos OZNACZA "wyeliminowanie" tego czegos
                                                    OBALILES spektakularnie SAM swoja wlasna wypowiedzia odnosnie redukcji ofiar, ktora wg. ciebie NIE JEST "wyeliminowaniem" ofiar.

                                                    2. Debilowata paplanina o redukcji 2 do 1 i 1 do 0 bijesz tylko piane w nadziei, ze jakims cudem, spadek z 39 do 36 nie bedzie redukcja.

                                                    Wiem, ze nie mozesz przestac robic z siebie idioty, ale chocbys nie wiem jak bardzo sie prezyl, taki spadek oznacza i zawsze bedzie oznaczac "redukcje". Dokladnie tak samo jak atomy, ktore zostaly odkryte a nie wynalezione.

                                                    > Coś na temat zmanipulowania przez ciebie cytatu odpiszesz, kundlu, czy jak zwyk
                                                    > le kulisz ogon?
                                                    > Dla przypomnienia:
                                                    > > > Wiadomo przynajmniej, że zrozumiałeś tyle, że wg mnie dla ci
                                                    > ebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.

                                                    I co? Czego w zwiazku z tym kundlu oczekujesz?
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 17.07.15, 17:41
                                                    hannl napisał:

                                                    Zauważyłem, funkcjonalny, że toczysz więcej piany z pyska. Można to rozpoznać po tym, że małpujesz po mnie określania którymi cię raczę, a które w twoim przypadku sa uzasadnione. Czyli zachowujesz się jak skretyniały bachor, który musi odpyskować, a brak mu inwencji twórczej.

                                                    > > Więc zacytuj, wymigujący się od odpowiedzi niedorozwoju, co usunąłem i co wstaw
                                                    > > iłem w to miejsce.
                                                    >
                                                    > Sam sobie zacytuj niedorozwoju:

                                                    Jeżeli coś komuś zarzucasz manipulację, to na tobie spoczywa obowiązek zacytowania.
                                                    Ja nie wiem o jakie zdania i jakie podmiany z mojej strony ci chodzi.
                                                    Tyle razy cytowałeś podając też linki, a teraz jakoś kulisz ogon. Czyżbyś - zgodnie ze swoją naturą kundla - próbował się wymigiwać jak debil z nieuzasadnionego zarzutu?

                                                    > > Właśnie nie kto inny tylko ty międli w kółko o "atomach wynalazkach".
                                                    >
                                                    > Bo "wlasnie" niedorozwoj jakim jestes, upiera sie do upadlego, ze atomy zostaly
                                                    > "wynalezione" a nie odkryte i ze rzeka to obszar zabudowany.

                                                    Funkcjonalny, znowu nic nie pojąłeś. Ja już dawno o tych atomach przestałem pisać - tylko ty w kółko międlisz ten temat.
                                                    Sam nawet się wkopałeś:
                                                    Nie przypominam sobie, zebym robil z siebie idiote "miedlac w kolko", ze atomy
                                                    to wynalazki

                                                    Nie przypominasz sobie, a właśnie od dłuższego czasu to robisz - międlisz w kółko mantrę, byle tylko dalej od tematu.

                                                    > > Pisałem dokładnie o ciężkości wypadków.
                                                    >
                                                    > Pisales analfabeto o czyms innym, gdzie posluzyles sie "ciezkoscia wypadkow".

                                                    Wg ciebie napisałem:
                                                    zestawiles udzialy procentowe (DWA kretynie) ofiar smiertelnych do lic
                                                    zby wypadkow

                                                    Tymczasem ciężkość wypadków jest zdefiniowana w dokumencie KRBRD następująco:
                                                    Miarą ciężkości wypadków jest liczba zabitych na 100 wypadków
                                                    Czyli - jakby nie patrzeć, funkcjonalny - jest to udział procentowy ofiar śmiertelnych w liczbie wypadków.

                                                    > Cecha o jakiej tutaj mowa definiuje sie przez unikalna, wyrozniajaca pozycje wo
                                                    > bec innych elementow w zbiorze. Dlatego posiadac ja moze tylko:
                                                    > - jeden element zbioru
                                                    > - albo grupa elementow jako calosc.
                                                    >
                                                    > Grupa G7 to grupa "najbardziej wplywowych panstw swiata".
                                                    > I Wlochy nie sa mimo to "najbardziej wplywowym panstwem swiata" – bucu.

                                                    Żeś analogię przywalił jak na głupka przystało.
                                                    Włochy nie są, funkcjonalny, najbardziej wpływowe, bo jest to grupa SIEDMIU najbardziej wpływowych państw świata w kolejności wpływów. Czyli oprócz najbardziej wpływowego państwa są tam mniej wpływowe - i to dużo mniej niż to najbardziej wpływowe.
                                                    Natomiast wymienione wskaźniki wypadkowości są tak samo ważne.
                                                    Podobnie różne szlaki komunikacyjne są główne i są tak samo ważne.

                                                    > > I o tym właśnie pisałem, kundlowaty. Wyeliminowanie części ogólnej liczby ofiar.
                                                    >
                                                    > I wlasnie WCALE NIE o tym pisales, kundlowaty. Nie pisales o wyeliminowaniu "cz
                                                    > esci" "wypadkow najciezszych" tylko o wyeliminowaniu "wypadkow najciezszych".

                                                    Wyeliminowanie części najcięższych wypadków jest jak najbardziej wyeliminowaniem najcięższych wypadków (bo niby jakich innych?).

                                                    > > Nie pytałem, funkcjonalny, o czym świadczy brak zniesienia OZ wg ciebie, tylko
                                                    > > czy świadczy wg ciebie to o tym, że odcinek jest niezabudowany.
                                                    >
                                                    > No wiec odpowiadam ci funkcjonalny bucu, ze "wg" mnie nie wiem, czy "brak" czeg
                                                    > okolwiek przy drodze "swiadczy" "o tym ze odcinek jest niezabudowany" czy nie.

                                                    Czyli jednak możliwe jest, żebyś odpowiedział na zadane pytanie.
                                                    Jak już masz dobrą passę, to kontynuuj. Nie odpowiedziałeś na pytanie:
                                                    Cóż takiego w tej odpowiedzi nie na temat widzisz "smiertelnego", przed czym należałoby trząść dupskiem?
                                                    A oto "śmiertelna odpowiedź" nie na temat w wykonaniu funkcjonalnego (wszyscy wstrzymują oddech):
                                                    brak zniesienia OZ swiadczy wg. mnie o tym, ze w okreslonym miejscu znaku D-43 nie ma

                                                    > > Czego chciałeś więc dowieść pisząc:
                                                    > > Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczat
                                                    > > ku nie ma(?) zniesienia OZ.

                                                    >
                                                    > Niczego funkcjonalny.

                                                    Napisałeś "przecież", więc był to argument za jakąś tezą.
                                                    Naprawdę nie widzisz, jakiego idiotę z siebie robisz, wykręcając się niezdarnie od odpowiedzi?

                                                    > > Będę próbował się wykaraskać, jeżeli coś o "wypadkach w 2014 roku" napiszę.
                                                    >
                                                    > No to mozesz juz zaczac funkcjonalny sie karaskac bo wlasnie o tych wypadkach "
                                                    > cos" napisales: to mianowicie, ze udalo sie wyeliminowac "niektore napewno" 
                                                    > 211; co mialo byc rownoznaczne z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014" :)

                                                    Niby z czego wynika, że "niektore napewno" miało być równoznaczne z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014"?

                                                    > > I wykazałem, jaki z ciebie idiota, cieszący się że udało się zredukować liczbę
                                                    > > ofiar o 50%.
                                                    >
                                                    > Az 3 bledy funkcjonalny w jednym zdaniu:
                                                    > 1. Wykazales tylko jaki z ciebie idiota

                                                    Bo nie cieszyłem się z redukcji aż o 8%?

                                                    > 2. Gratulowanie idiocie to nie "cieszenie" sie

                                                    Nie pisałem o gratulowaniu, funkcjonalny. Pisałem o cieszeniu się z czego innego.

                                                    > 3. Gratulacje byly nie z powodu redukcji liczby ofiar z 2 do 1 tylko z tego, ze
                                                    > udalo ci sie bezblednie wyliczyc, ze to 50%.

                                                    j.w. - nie o gratulowaniu pisałem. Nic dziwnego że taki funkcjonalny analfabeta jak ty oczywiście nie ma pojęcia o czym mowa.

                                                    Pisałem o tym, że redukcja liczby ofiar wynikająca z czynników losowych (bo 1, 2 czy 3 ofiary w ciągu tygodnia z tego wynikają) przy małej liczbie ogólnej ofiar i tworzenie z tego procentów to czynność godna idioty. A tę czynność właśnie wykonałeś pisząc o redukcji ofiar o 8%. Podałem ci więc przykłady, że zgodnie z twoją logiką debila można uzyskiwać lepsze redukcje - o 50% a nawet 100%. I to tylko dlatego, że był czwartek.

                                                    Teraz coś ci zaświtało w tym zakompleksionym łbie?

                                                    > 2. Debilowata paplanina o redukcji 2 do 1 i 1 do 0 bijesz tylko piane w nadziei
                                                    > , ze jakims cudem, spadek z 39 do 36 nie bedzie redukcja.

                                                    Najlepsze jest to, że sam napisałeś, że to za krótki okres żeby wyciągać jakieś wnioski.
                                                    A teraz jest to dla ciebie "debilowata paplanina". Tak właśnie plączesz się o własne nogi, niedorajdo.

                                                    > Wiem, ze nie mozesz przestac robic z siebie idioty, ale chocbys nie wiem jak ba
                                                    > rdzo sie prezyl, taki spadek oznacza i zawsze bedzie oznaczac "redukcje". Dokla
                                                    > dnie tak samo jak atomy, ktore zostaly odkryte a nie wynalezione.

                                                    Czyli jesteś debilem cieszącym się z redukcji ofiar o 100%, bo poprzedniego dnia ktoś zginął a następnego już nikt.

                                                    > > Coś na temat zmanipulowania przez ciebie cytatu odpiszesz, kundlu, czy jak zwyk
                                                    > > le kulisz ogon?
                                                    > > Dla przypomnienia:
                                                    > > > > Wiadomo przynajmniej, że zrozumiałeś tyle, że wg mnie
                                                    > dla ci
                                                    > > ebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.
                                                    >
                                                    > I co? Czego w zwiazku z tym kundlu oczekujesz?

                                                    Dokładnie tego co robisz - czyli toczenia piany z pyska i wykrętów niedorozwoja.
                                                    Gdybym miał do czynienia z kimś normalnym, to moje oczekiwania byłyby zupełnie inne.
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 21.07.15, 11:28
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Ja nie wiem o jakie zdania i jakie podmiany z mojej strony ci chodzi.

                                                    Skad ktos taki jak ty moglby "wiedziec" jakie zdanie niedawno skopiowal z postu, na ktory wcale nie odpowiadal, i wstawiajac go do swojego postu spreparowal mozolnie dodatkowymi strzalkami ">", zeby wygladalo jak prawdziwy cytat?
                                                    Skad ktos taki moglby "wiedziec" o jakiej wypowiedzi przed chwila pisal, zaklinajac sie, ze nie podmienil tylko cos "uzupelnil"?
                                                    Skad ktos taki jak ty moglby "wiedziec" jak sie nazywa?

                                                    > Ja już dawno o tych atomach przestałem pisać

                                                    Ale nie przestales robic z siebie konsekwetnie idioty ciagle wedlug tego samego schematu.
                                                    Po "wynalezieniu" atomow i rzece jako "obszarze zabudowanym" (i paru innych rzeczy!) mamy teraz "redukcje", ktora oznacza "wyeliminowanie" ale ktora wcale nie jest "wyeliminowaniem".
                                                    Mozna by to nazwac – "1000 obliczy kretyna".

                                                    > Wg ciebie napisałem:
                                                    > zestawiles udzialy procentowe (DWA kretynie) ofiar smiertelnych do li
                                                    > c
                                                    > zby wypadkow

                                                    > Tymczasem ciężkość wypadków jest zdefiniowana w dokumencie KRBRD następująco:
                                                    > Miarą ciężkości wypadków jest liczba zabitych na 100 wypadków
                                                    > Czyli - jakby nie patrzeć, funkcjonalny - jest to udział procentowy ofiar śmier
                                                    > telnych w liczbie wypadków.

                                                    Czyli – jakby nie patrzec, funkcjonalny – "zestawienie dwoch udzialow procentowych" (w okreslonym zbiorze) to cos innego niz "udzial procentowy".

                                                    Cytujac mnie pominales poza tym reszte kryteriow:
                                                    - zestawiles udzialy procentowe (DWA kretynie) ofiar smiertelnych do liczby wypadkow (a nie "do calkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach")
                                                    - na tym samym rodzaju drog (wszystkich drog w Polsce)
                                                    - i odnosnie tej samej grupy (kierowcow w Polsce a nie np. w porownaniu z inymi krajami) .

                                                    > Włochy nie są, funkcjonalny, najbardziej wpływowe,

                                                    Jak to mozliwe funkcjonalny, skoro naleza do grupy "najbardziej wplywowych"?
                                                    Cytuje: "Czyli wg ciebie element należący do zbioru elementów posiadających określoną cechę, wcale tej cechy nie posiada?"

                                                    > bo jest to grupa
                                                    > SIEDMIU najbardziej wpływowych państw świata

                                                    Czyzby grupa "glownych wskaznikow bezpieczenstwa" nie byla grupa KILKU (ponoc) "glownych wskaznikow bezpieczenstwa"?

                                                    > w kolejności wpływów.

                                                    O ja cie funkcjonalny! Grupa "panstw swiata" (uwaga!) "w kolejnosci wplywow"! No to poprosilbym w takim razie o podanie tej "kolejnosci wplywow" i przy okazji jednostki, ktora te "wplywy" zostaly zmierzone I kto tego pomiaru dokonal.
                                                    Zawsze chcialem to wiedziec .

                                                    > Czyli oprócz najbardziej wpływowego państwa są tam mniej wpływowe

                                                    "najbardziej wplywowe" ktore sa "mniej wplywowe".
                                                    "Czyli wg ciebie element należący do zbioru elementów posiadających określoną cechę, wcale tej cechy nie posiada?"

                                                    > Natomiast wymienione wskaźniki wypadkowości są tak samo ważne.

                                                    Kto, gdzie i na jakiej podstawie twierdzi, ze "sa tak samo wazne"?

                                                    > Wyeliminowanie części najcięższych wypadków jest jak najbardziej
                                                    > wyeliminowaniem najcięższych wypadków

                                                    Bo ilosc "najciezszych wypadkow" w roku 2014
                                                    "jest jak najbardziej" rowna
                                                    ilosci "czesci najciezszych wypadkow w roku 2014".:))))

                                                    > Cóż takiego w tej odpowiedzi nie na temat widzisz "smiertelnego",
                                                    > przed czym należałoby trząść dupskiem?

                                                    To samo biedny czubku, co w twoim "smiertelnym pytaniu" – nic, przed czym ktokolwiek normalny mialby "trząść dupskiem". Nie uwierzysz ale to, ze ty "trzesiesz dupskiem" na widok pytan, wcale nie oznacza, ze inni tez tak maja.

                                                    > Napisałeś "przecież", więc był to argument za jakąś tezą.

                                                    Czyli mowiac "przeciez nie moge znalezc pantofli" "dowodze""tezy". Dobre.
                                                    O jaka zatem "teze" chodzilo ci z kawalkiem plota w Kielcach?

                                                    > Niby z czego wynika, że "niektore napewno" miało być równoznaczne
                                                    > z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014"?

                                                    Cytuje: "Wyeliminowanie części (…) wypadków jest jak najbardziej wyeliminowaniem (…) wypadków"

                                                    > Najlepsze jest to, że sam napisałeś, że to za krótki okres żeby wyciągać jakieś wnioski.

                                                    Nie zmienia to niczego w fakcie, ze 36 to ciagle mniej niz 39 :)))
                                                    I ze piszac ze taka redukcja nie jest "wyeliminowaniem" demontujesz swoja wlasna teze kretyna, jakoby "redukcja" czegos byla "wyeliminowaniem" czegos.

                                                    > > I co? Czego w zwiazku z tym kundlu oczekujesz?

                                                    > Dokładnie tego co robisz - czyli toczenia piany z pyska i wykrętów niedorozwoja.

                                                    To, ze swoje wlasne "okreslenia", ktorymi rzucasz non-stop okreslasz jako "toczenia piany z pyska" rokuje w twoim przypadku pewne nadzieje.

                                                    Pytanie o to czego w zwiazku ze swoja wypowiedzia wlasciwie ode mnie "oczekujesz" to "wykrety niedorozwoja"? Moze w twoim przytulku ludzie wiedza jakiej reakcji oczekujesz na twoj belkot ale ja nie jestem twoim opiekunem.

                                                    P.S. Jakos wyhamowales tym razem z "okresleniami".
                                                    Moja strategia jak widze podzialala.
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 22.07.15, 15:30
                                                    > > Ja nie wiem o jakie zdania i jakie podmiany z mojej strony ci chodzi.
                                                    >
                                                    > Skad ktos taki jak ty moglby "wiedziec"

                                                    Znikąd, bo niczego nie podmieniłem.
                                                    A ty nadal nie potrafisz zacytować, wymigujący się od odpowiedzi niedorozwoju, co usunąłem i co wstawiłem w to miejsce.
                                                    Tyle razy cytowałeś w takich sytuacjach podając też linki, a teraz jakoś kulisz ogon.

                                                    > > Ja już dawno o tych atomach przestałem pisać - tylko ty w kółko międlisz ten temat.
                                                    >
                                                    > Ale nie przestales robic z siebie konsekwetnie idioty

                                                    Czyli w kwestii tego, że to ty pierdzielisz w kółko o tych atomach, nie masz zastrzeżeń.

                                                    > Po "wynalezieniu" atomow i rzece jako "obszarze zabudowanym" (i paru innych rze
                                                    > czy!) mamy teraz "redukcje", ktora oznacza "wyeliminowanie" ale ktora wcale nie
                                                    > jest "wyeliminowaniem".
                                                    > Mozna by to nazwac – "1000 obliczy kretyna".

                                                    Funkcjonalny - redukcja i wyeliminowanie to bieżący, omawiany tutaj temat? Po co więc toczysz pianę z pyska jak głupek i się powtarzasz? Zachowujesz się jak niedorozwój, który tupie nóżkami i za wszelką cenę chce dokopać - naprawdę nie widzisz, jakiego głupka z siebie robisz.

                                                    Co do starych tematów - każdy już wie, że taki idiota jak ty nie rozumie że "obszar zabudowany" nie musi mieć nic wspólnego z zabudowaniami.


                                                    > > Wg ciebie napisałem:
                                                    > > zestawiles udzialy procentowe (DWA kretynie) ofiar smiertelnych do liczby wypadkow
                                                    > > Tymczasem ciężkość wypadków jest zdefiniowana w dokumencie KRBRD następująco:
                                                    > > Miarą ciężkości wypadków jest liczba zabitych na 100 wypadków
                                                    > > Czyli - jakby nie patrzeć, funkcjonalny - jest to udział procentowy ofiar śmier
                                                    > > telnych w liczbie wypadków.
                                                    >
                                                    > Czyli – jakby nie patrzec, funkcjonalny – "zestawienie dwoch udzial
                                                    > ow procentowych" (w okreslonym zbiorze) to cos innego niz "udzial procentowy".

                                                    Piszę o tym, funkcjonalny, że miara ciężkości wypadków, czyli liczba zabitych na 100 wypadków to to samo co udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach.

                                                    > Cytujac mnie pominales poza tym reszte kryteriow:
                                                    > - zestawiles udzialy procentowe (DWA kretynie) ofiar smiertelnych do liczby wyp
                                                    > adkow (a nie "do calkowitej liczby poszkodowanych w wypadkach")

                                                    i bardzo dobrze, bo o to mi chodziło

                                                    > - na tym samym rodzaju drog (wszystkich drog w Polsce)
                                                    > - i odnosnie tej samej grupy (kierowcow w Polsce a nie np. w porownaniu z inymi
                                                    > krajami) .

                                                    j.w. - o to mi chodziło.
                                                    Zmienia to coś w fakcie, że ciężkość wypadków to liczba zabitych na 100 wypadków, czyli udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach?

                                                    > > Włochy nie są, funkcjonalny, najbardziej wpływowe, bo jest to grupa SIEDMIU najbardziej wpływowych państw świata w kolejności wpływów.
                                                    >
                                                    > Jak to mozliwe funkcjonalny, skoro naleza do grupy "najbardziej wplywowych"?

                                                    Po co pytasz jak głupek o coś, na co odpowiedź masz w tym samym zdaniu?

                                                    > O ja cie funkcjonalny! Grupa "panstw swiata" (uwaga!) "w kolejnosci wplywow"
                                                    >
                                                    ! No to poprosilbym w takim razie o podanie tej "kolejnosci wplywow" i przy
                                                    > okazji jednostki, ktora te "wplywy" zostaly zmierzone I kto tego pomiaru dokon
                                                    > al.
                                                    > Zawsze chcialem to wiedziec .

                                                    Zapytaj tych, co tę grupę utworzyli.

                                                    > "najbardziej wplywowe" ktore sa "mniej wplywowe".

                                                    Dokładnie tak. A ty jak rozumiesz zwrot "7 najbardziej wpływowych państw świata", funkcjonalny? Że każde z nich jest najbardziej wpływowe?

                                                    > "Czyli wg ciebie element należący do zbioru elementów posiadających określoną c
                                                    > echę, wcale tej cechy nie posiada?"

                                                    "7 najbardziej wpływowych państw świata" nie oznacza w tym przypadku, funkcjonalny, że każde z tych państw posiada cechę "najbardziej wpływowe państwo świata", lecz cechę "najdalej 7. w kolejności państwo świata pod względem wpływów".

                                                    > > Natomiast wymienione wskaźniki wypadkowości są tak samo ważne.
                                                    >
                                                    > Kto, gdzie i na jakiej podstawie twierdzi, ze "sa tak samo wazne"?

                                                    Ten, kto napisał że są to główne wskaźniki i nie podał żadnego innego kryterium które by oznaczało że któryś jest ważniejszy od pozostałych.

                                                    > > Wyeliminowanie części najcięższych wypadków jest jak najbardziej
                                                    > > wyeliminowaniem najcięższych wypadków (bo niby jakich innych?)
                                                    >
                                                    > Bo ilosc "najciezszych wypadkow" w roku 2014
                                                    > "jest jak najbardziej" rowna
                                                    > ilosci "czesci najciezszych wypadkow w roku 2014".:))))

                                                    Dzięki za kolejny wniosek debila, ale prawdziwe wytłumaczenie jest inne. W pominiętym przez ciebie - jak na kundla przystało - fragmencie mojej wypowiedzi jest podpowiedź.

                                                    > > Cóż takiego w tej odpowiedzi nie na temat widzisz "smiertelnego",
                                                    > > przed czym należałoby trząść dupskiem?
                                                    >
                                                    > To samo biedny czubku, co w twoim "smiertelnym pytaniu" – nic, przed czym
                                                    > ktokolwiek normalny mialby "trząść dupskiem".

                                                    To się zgadza, że w moich pytaniach nie ma absolutnie niczego, przed czym ktokolwiek normalny miałby trząść dupskiem.
                                                    Ale ty:
                                                    1. Nie jesteś normalny.
                                                    2. Trzęsiesz dupskiem.

                                                    > Nie uwierzysz ale to, ze ty "trz
                                                    > esiesz dupskiem" na widok pytan, wcale nie oznacza, ze inni tez tak maja.

                                                    Na widok których pytań trzęsę dupskiem?
                                                    Bo listę pytań, na widok których ty doznajesz drgawek mogę sporządzić dosyć szybko.

                                                    > > Napisałeś "przecież", więc był to argument za jakąś tezą.
                                                    >
                                                    > Czyli mowiac "przeciez nie moge znalezc pantofli" "dowodze""tezy". Dobre.
                                                    > O jaka zatem "teze" chodzilo ci z kawalkiem plota w Kielcach?

                                                    Właśnie o tę tezę pytam, funkcjonalny. Coś tam sobie ubzdurałeś, zaplątałeś się, zorientowałeś się że zrobiłeś z siebie idiotę i teraz próbujesz się nieudolnie wykręcać.

                                                    > > Niby z czego wynika, że "niektore napewno" miało być równoznaczne
                                                    > > z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014"?
                                                    >
                                                    > Cytuje: "Wyeliminowanie części (…) wypadków jest jak najbardziej wyelimin
                                                    > owaniem (…) wypadków"

                                                    Ale gdzie ta równoznaczność, funkcjonalny?
                                                    Pomogę ci, bidoku: to, że każdy kwadrat jest prostokątem nie oznacza, że każdy prostokąt jest kwadratem.
                                                    Już ci świta, w jaki sposób zrobiłeś z siebie idiotę czy tez na wykręty niedorozwoja trzeba będzie poczekać aż ci zaświta?

                                                    > > Najlepsze jest to, że sam napisałeś, że to za krótki okres żeby wyciągać
                                                    > jakieś wnioski.
                                                    >
                                                    > Nie zmienia to niczego w fakcie, ze 36 to ciagle mniej niz 39 :)))

                                                    Ani w fakcie, że debil się cieszy że wypadki zostały zredukowane o 100%, gdy poprzedniego dnia była jedna ofiara, a następnego - żadnej.

                                                    > I ze piszac ze taka redukcja nie jest "wyeliminowaniem" demontujesz swoja wlasn
                                                    > a teze kretyna, jakoby "redukcja" czegos byla "wyeliminowaniem" czegos.

                                                    Oczywiście że jest to wyeliminowanie - 3 ofiar.

                                                    > > > I co? Czego w zwiazku z tym kundlu oczekujesz?
                                                    >
                                                    > > Dokładnie tego co robisz - czyli toczenia piany z pyska i wykrętów niedorozwoja.
                                                    >
                                                    > To, ze swoje wlasne "okreslenia", ktorymi rzucasz non-stop okreslasz jako "tocz
                                                    > enia piany z pyska" rokuje w twoim przypadku pewne nadzieje.

                                                    Ja cię określam jako idiotę/funkcjonalnego/kundla/debila/niedorozwoja tylko wtedy, gdy na to zasłużysz i w kontekście twoich konkretnych wypowiedzi.
                                                    Ty robisz to dlatego, bo jesteś bezsilny.

                                                    > Pytanie o to czego w zwiazku ze swoja wypowiedzia wlasciwie ode mnie "oczekujes
                                                    > z" to "wykrety niedorozwoja"?

                                                    Oczekuję od ciebie wykrętów niedorozwoja, bo to jedyne na co cię stać tak zakomplesionego osobnika jak ty, gdy się go przyciśnie do muru. I moje oczekiwania względem ciebie sprawdzają się w 100% - skoro nigdy inaczej się nie zachowałeś, to czego miałbym się po tobie spodziewać? Ot, cała filozofia.

                                                    > Moja strategia jak widze podzialala.
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 24.07.15, 11:38
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Znikąd, bo niczego nie podmieniłem.

                                                    I dlatego nawet nie wiesz, jakie zdanie skopiowales do swojej odpowiedzi z innego postu dodajac znaczki ">" , zeby wygladala na cytat :)

                                                    > Czyli w kwestii tego, że to ty pierdzielisz w kółko o tych atomach, nie masz zastrzeżeń.

                                                    Czyli w kwestii tego, ze to ty robisz z siebie idiote w kolko wg. tego samego schematu, nie masz zastrzezen.

                                                    > Piszę o tym, funkcjonalny, że miara ciężkości wypadków, czyli liczba zabitych na 100
                                                    > wypadków to to samo co udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach.

                                                    A ja pisze o tym, funkcjonalny, ze ciezkosc wypadkow to cos innego niz:
                                                    - stosunek ciezkosci wypadkow
                                                    - na tym samym rodzaju drog (wszystkich drog w Polsce)
                                                    - i odnosnie tej samej grupy (kierowcow w Polsce a nie np. w porownaniu z inymi krajami)

                                                    > Zmienia to coś w fakcie, że ciężkość wypadków to liczba zabitych na 100 wypadków,
                                                    > czyli udział procentowy ofiar śmiertelnych w wypadkach?

                                                    Co mialoby "zmieniac", skoro mowa byla o czyms zupelnie innym:
                                                    - ze nie pisales o "ciezkosci wypadkow" tylko sie nia posluzyles do czegos innego
                                                    - w odniesieniu do tego samego rodzaju drog (wszystkich drog w Polsce)
                                                    - i odnosnie tej samej grupy (kierowcow w Polsce a nie np. w porownaniu z inymi krajami) .
                                                    - i ze NIE JEST to wcale "glownym wskaznikiem bezpieczenstwa"

                                                    > Po co pytasz jak głupek o coś, na co odpowiedź masz w tym samym zdaniu?

                                                    Ano wlasnie, "zdanie" glupka mowiace, ze element "nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" (najbardziej wplywowych) tej cechy nie posiada, choc tuz powyzej twierdzi, ze "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" ta ceche "posiada".

                                                    > Zapytaj tych, co tę grupę utworzyli.

                                                    O to, co splodzil jakis podwarszawski polglowek?
                                                    Ogranicze sie do nabijania sie z podwarszawskiego polglowka uwazajacego, ze w grupie G7 to grupa "panstw swiata" (nie np. Marsa) "w kolejnosci wplywow" :)

                                                    > A ty jak rozumiesz zwrot "7 najbardziej wpływowych państw świata", funkcjonalny?
                                                    > Że każde z nich jest najbardziej wpływowe?

                                                    Tja funkcjonalny, mamy:
                                                    - zbior elementow z okreslona cecha
                                                    - I teze funkcjonalnego: "Czyli wg ciebie element należący do zbioru elementów posiadających określoną cechę, wcale tej cechy nie posiada?"

                                                    > "7 najbardziej wpływowych państw świata" nie oznacza w tym przypadku, funkcjonalny,
                                                    > że każde z tych państw posiada cechę "najbardziej wpływowe państwo świata",

                                                    Czyli w zbiorze "glownych" elementow KAZDY element jest "glowny"
                                                    Bo wg. teorii funkcjonalnego: "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" ta ceche "posiada".
                                                    Ale w zbiorze "najbardziej wyplywowych" elementow NIE KAZDY element jest "najbardziej wplywowy.
                                                    Choc wg. teorii funkcjonalnego: "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" ta ceche "posiada".

                                                    Jestem w zasadzie zbyteczny, skoro sam tak skutecznie potykasz sie o wlasne nogi.

                                                    > Ten, kto napisał że są to główne wskaźniki

                                                    Czyli po raz kolejny mamy cos, co "napisal" – tylko podwarszawski polglowek.

                                                    > i nie podał żadnego innego kryterium które by oznaczało że któryś jest
                                                    > ważniejszy od pozostałych.

                                                    Jesli brak podania kryteriow waznosci bylby dowodem na to, ze elementy sa "tak samo wazne", to po raz kolejny obalilbys swoja wlasna teorie:
                                                    Tym razem o rzekomej kolejnosci "najbardziej wplywowych krajow swiata", gdzie rowniez nikt "nie podal" kryterium waznosci. Poza podwarszawskim polglowkiem oczywiscie.

                                                    > Dzięki za kolejny wniosek debila, ale prawdziwe wytłumaczenie jest inne.

                                                    "prawdziwe wytłumaczenie jest inne"
                                                    "Argument" powalajacy z nog :)

                                                    > Pomogę ci, bidoku: to, że każdy kwadrat jest prostokątem nie oznacza,
                                                    > że każdy prostokąt jest kwadratem.

                                                    Acha, i zapewne bidoku "niektore elementy" zbioru X nie sa "czescia elementow" zbioru X?
                                                    Czym w takim razie? Wszystkimi elementami zbioru X czy zadnymi elementami zbioru X?

                                                    > Właśnie o tę tezę pytam,

                                                    Cos ci sie pomylilo funkcjonalny. O "teze" dowodzonej" wypowiedzia "przeciez nie moge znalezc pantofli" pytam ja.
                                                    Przy okazji mozesz odpowiedziec na drugie pytanie: O jaka "teze" chodzilo ci z kawalkiem plota w Kielcach?

                                                    > Oczywiście że jest to wyeliminowanie - 3 ofiar.

                                                    Ale ty funkcjonalny niestety, wcale nie napisales o wyeliminowaniu "3" ofiar tylko o wyeliminowaniu ofiar.
                                                    "3" ofiary i ofiary w danym przedziale czasowym to zupelnie rozne rzeczy.
                                                    Nie uwierzysz funkcjonalny ale zjedzenie trzech cukierkow i zjedzenie torebki cukierkow to rowniez dwie rozne rzeczy, mimo, ze chodzi o cukierki.

                                                    > Ja cię określam jako idiotę/funkcjonalnego/kundla/debila/niedorozwoja
                                                    > tylko wtedy, gdy na to zasłużysz i w kontekście twoich konkretnych wypowiedzi.
                                                    > Ty robisz to dlatego, bo jesteś bezsilny.

                                                    Pyszne :)
                                                    Szczegolnie w przypadku matola kompromitujacego sie non-stop idiotyzmami jak wynalezieniem atomow, zabudowanym obszarem rzeki, "kolejnoscia wplywow" panstw, reklamowaniem wzrostu "ciezkosci wypadkow" po spadku ilosci wypadkow i ilosci zabitych itd. itd. itd.

                                                    > Oczekuję od ciebie wykrętów niedorozwoja,

                                                    Skoro nawet nie potrafisz sformulowac i uzasadnic pytania to zapewne nie pozostaje ci nic innego jak fantazjowanie o jakichs "wykretach niedorozwoja".
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 24.07.15, 14:17
                                                    hannl napisał:

                                                    > > Znikąd, bo niczego nie podmieniłem.
                                                    >
                                                    > I dlatego nawet nie wiesz, jakie zdanie skopiowales do swojej odpowiedzi z inne
                                                    > go postu dodajac znaczki ">" , zeby wygladala na cytat :)

                                                    Tego nie twierdzę - twierdzę, że niczego nie podmieniłem. Poza tym - skopiowanie jakiejś wypowiedzi to zazwyczaj JEST cytat, funkcjonalny.
                                                    Nadal nie potrafisz zacytować, wymigujący się od odpowiedzi niedorozwoju, co usunąłem i co wstawiłem w to miejsce.

                                                    > > Czyli w kwestii tego, że to ty pierdzielisz w kółko o tych atomach, nie masz zastrzeżeń.
                                                    >
                                                    > Czyli w kwestii tego, ze to ty robisz z siebie idiote w kolko wg. tego samego s
                                                    > chematu, nie masz zastrzezen.

                                                    Wg schematu pierdzielania w kółko o atomach? Bo o tym mowa, funkcjonalny, jakbyś nie zauważył.

                                                    > - ze nie pisales o "ciezkosci wypadkow" tylko sie nia posluzyles do czegos innego

                                                    Pisałem dokładnie o tym - o udziale procentowym ofiar śmiertelnych w wypadkach. A to to samo co liczba zabitych na 100 wypadków, czyli cieżkość wypadków.

                                                    > - w odniesieniu do tego samego rodzaju drog (wszystkich drog w Polsce)
                                                    > - i odnosnie tej samej grupy (kierowcow w Polsce a nie np. w porownaniu z inymi
                                                    > krajami) .

                                                    Nie interesował mnie rodzaj dróg ani porównanie z innymi krajami, tylko zmiana w ciągu tygodnia na polskich drogach.
                                                    Jeszcze tego nie odkryłeś, funkcjonalny?

                                                    > > Po co pytasz jak głupek o coś, na co odpowiedź masz w tym samym zdaniu?
                                                    >
                                                    > Ano wlasnie, "zdanie" glupka mowiace, ze element "nalezacy do zbioru elementow
                                                    > posiadajacych okreslona ceche" (najbardziej wplywowych) tej cechy nie posiada,
                                                    > choc tuz powyzej twierdzi, ze "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacy
                                                    > ch okreslona ceche" ta ceche "posiada".

                                                    1. Czyli jednak pytasz jak głupek o coś, na co odpowiedź masz w dalszej części zdania.
                                                    2. Jako etatowy kretyn myślisz, że "7 najbardziej wpływowych państw" oznacza, że każde z nich jest "najbardziej wpływowe".

                                                    > > Zapytaj tych, co tę grupę utworzyli.
                                                    >
                                                    > O to, co splodzil jakis podwarszawski polglowek?

                                                    Przecież to oni tę grupę stworzyli, a ty pytasz o kryteria.
                                                    Funkcjonalny, jesteś tak głupi, że nawet już nie wiesz o co pytasz.

                                                    > > Ten, kto napisał że są to główne wskaźniki
                                                    >
                                                    > Czyli po raz kolejny mamy cos, co "napisal" – tylko podwarszawski polglowek.

                                                    Już ci chyba dawałem tego linka, sklerotyku?
                                                    www.google.pl/search?q=g%C5%82%C3%B3wne+wska%C5%BAniki+bezpiecze%C5%84stwa+drogowego&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=_iKyVYrOFYrvywOPgZroAQ
                                                    Które z tych wyników napisał podwarszawski półgłówek?

                                                    > o rzekomej kolejnosci "najbardziej wplywowych krajow swiata", gdzie r
                                                    > owniez nikt "nie podal" kryterium waznosci. Poza podwarszawskim polglowkiem ocz
                                                    > ywiscie.

                                                    Jakie kryterium podał podwarszawski połgłówek? Zacytuj.

                                                    > Czym w takim razie? Wszystkimi elementami zbioru X czy zadnymi elementami zbioru X?

                                                    Jakieś elementy zbioru X - bez precyzowania, o które chodzi - mogą być zarówno częścią elementów tego zbioru albo wszystkimi elementami tego zbioru.
                                                    Stąd "wyeliminowanie ofiar" może oznaczać wyeliminowanie części ofiar (jest to przecież wyeliminowanie ofiar - bo niby czego innego?) albo wyeliminowanie wszystkich ofiar (to również jest wyeliminowanie ofiar).

                                                    Dlatego "Wyeliminowanie części (…) wypadków jest jak najbardziej wyeliminowaniem (…) wypadków"
                                                    z czego jedynie kretyn może wywnioskować, że "niektore napewno" jest równoznaczne z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014".

                                                    > Nie uwierzysz funkcjonalny ale zjedzenie trzech cukierkow i zjedzenie torebki c
                                                    > ukierkow to rowniez dwie rozne rzeczy, mimo, ze chodzi o cukierki.

                                                    Nie uwierzysz, niedorozwoju, ale zjedzenie trzech cukierków to nadal zjedzenie cukierków.
                                                    Co nie oznacza, że zjedzenie cukierków to zawsze zjedzenie 3 cukierków.

                                                    Już zauważyłeś, jakiego idiotę z siebie zrobiłeś, czy jeszcze ci potrzeba czasu?
                                                    W przypadku wyprzedzania rowerzysty zajęło ci to kilka miesięcy, więc nie zdziwię się, jeżeli teraz ten okres będzie podobny.

                                                    > > Właśnie o tę tezę pytam,
                                                    >
                                                    > Cos ci sie pomylilo funkcjonalny. O "teze" dowodzonej" wypowiedzia "przeciez ni
                                                    > e moge znalezc pantofli" pytam ja.

                                                    To tobie się pomyliło, niedorozwoju - o żadnych pantoflach nie pisałem.
                                                    To ty chciałeś coś udowodnić swoim "Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ".
                                                    W porę zauważyłeś, że zrobiłeś z siebie idiotę i teraz się wymigujesz jak niedorozwój (stąd określenie "niedorozwoju" w pierwszym zdaniu).

                                                    > Szczegolnie w przypadku matola kompromitujacego sie non-stop idiotyzmami jak wy
                                                    > nalezieniem atomow, zabudowanym obszarem rzeki, "kolejnoscia wplywow" panstw, r
                                                    > eklamowaniem wzrostu "ciezkosci wypadkow" po spadku ilosci wypadkow i ilosci za
                                                    > bitych itd. itd. itd.

                                                    I właśnie dokładnie potwierdziłeś to co napisałem.
                                                    Pomimo, że ci na temat rzeki i zabudowań odpisałem, ty nic w odpowiedzi nie wydukałeś, a jedyne co potrafisz to powtarzać jak niedorozwój w kółko to samo.
                                                    Jak przechodzimy do konkretów, to się wymigujesz od odpowiedzi jak rzeczony niedorozwój. Stąd właśnie takie moje określenia pod twoim adresem.

                                                    > > Oczekuję od ciebie wykrętów niedorozwoja,
                                                    >
                                                    > Skoro nawet nie potrafisz sformulowac i uzasadnic pytania to zapewne nie pozost
                                                    > aje ci nic innego jak fantazjowanie o jakichs "wykretach niedorozwoja".

                                                    Pytanie ci zadałem bardzo konkretne - już zapomniałeś, sklerotyku?
                                                    Przypomnienie:
                                                    Coś na temat zmanipulowania przez ciebie cytatu odpiszesz, kundlu, czy jak zwykle kulisz ogon?
                                                    Dla przypomnienia:
                                                    > > Wiadomo przynajmniej, że zrozumiałeś tyle, że wg mnie dla ciebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.
                                                    >
                                                    > I ma mnie to dziwic, skoro wielokrotnie napsalem, ze tak oznaczony obszar JEST
                                                    > "dla mnie" zabudowany?


                                                    Odpowiedziałeś na to pytanie wykrętami niedorozwoja, co było w 100% przewidywalne. Zawsze tak robiłeś, więc dlatego tych wykrętów nadal oczekuję. Przecież taki pojeb jak ty nie zacznie się z dnia na dzień normalnie zachowywać.

                                                    Zapomniałeś, sklerotyku, napisać na widok których pytań trzęsę dupskiem. Co potwierdza tylko to, co wyżej napisałem - jak się przechodzi do konkretów, to niedorozwój tylko wymigiwać się potrafi.
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 24.07.15, 17:21
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > I dlatego nawet nie wiesz, jakie zdanie skopiowales do swojej odpowiedzi

                                                    > Tego nie twierdzę –

                                                    No to zacytujmy: "Ja nie wiem o jakie zdania (…) z mojej strony ci chodzi."

                                                    > Wg schematu pierdzielania w kółko o atomach? Bo o tym mowa, funkcjonalny, jakby
                                                    > ś nie zauważył.

                                                    Wg schematu robienia z siebie w kolko idioty. Bo o tym mowa, funkcjonalny, jakbys nie zauwazyl.

                                                    > Pisałem dokładnie o tym - o udziale procentowym ofiar śmiertelnych w wypadkach.

                                                    Nie pisales. Jeszcze raz funkcjonalny: Porownanie dwoch wartosci w specyficznych warunkach to cos innego niz pisanie o danej wartosci.

                                                    > > Ano wlasnie, "zdanie" glupka mowiace, ze element "nalezacy do zbioru elementow
                                                    > > posiadajacych okreslona ceche" (najbardziej wplywowych) tej cechy nie posiada,
                                                    > > choc tuz powyzej twierdzi, ze "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacy
                                                    > > ch okreslona ceche" ta ceche "posiada".
                                                    >
                                                    > 1. Czyli jednak pytasz jak głupek o coś, na co odpowiedź masz w dalszej części
                                                    > zdania.

                                                    Czyli jednak jak glupek ciegle nie kapujesz jak sam sobie przeczysz w swoim "zdaniu" gdzie
                                                    element "nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" (najbardziej wplywowych) tej cechy nie posiada, choc tuz powyzej twierdzisz, ze "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" ta ceche "posiada".
                                                    :))))))))

                                                    > 2. Jako etatowy kretyn myślisz, że "7 najbardziej wpływowych państw" oznacza, że
                                                    > każde z nich jest "najbardziej wpływowe".

                                                    Nie, zastosowalem praktycznie zasade etatowego kretyna mowiaca, ze
                                                    "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" ta ceche "posiada".
                                                    :))))

                                                    > > O to, co splodzil jakis podwarszawski polglowek?

                                                    > Przecież to oni tę grupę stworzyli, a ty pytasz o kryteria.

                                                    Ale o kryteriach "kolejnosci" tych panstw nie pisza oni tylko podwarszawski polglowek.

                                                    > rel="nofollow">www.google.pl/search?q=g%C5%82%C3%B3wne+wska%C5%BAniki+bezpiecze%C5%84stwa+drogowego&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=_iKyVYrOFYrvywOPgZroAQ
                                                    > Które z tych wyników napisał podwarszawski półgłówek?

                                                    "Wynik" "pobierz plik PDF - WORD Warszawa" i wpisanie do wyszukiwarki przez podwarszawskiego polglowka "główne wskaźniki bezpieczeństwa drogowego" to dowod, ze "ciezkosc wypadkow" jest "glownym wskaznikiem" bezpieczenstwa drogowego?

                                                    > Jakie kryterium podał podwarszawski połgłówek? Zacytuj.

                                                    "Wplywy". Podwarszawski polglowek twierdzi, ze grupa "najbardziej wplywowych" krajow swiata jest wedlug tego kryterium "w kolejnosci" uporzadkowana.
                                                    Jak ta "kolejnosc" dokladnie wyglada
                                                    I jak sie ja mierzy, podwarszawski polglowek nie potrafi niestety odpowiedziec.

                                                    > Jakieś elementy zbioru X - bez precyzowania, o które chodzi - mogą być zarówno
                                                    > częścią elementów tego zbioru albo wszystkimi elementami tego zbioru.

                                                    Tutaj jednak nie chodzi o elementy okreslonego zbioru "bez precyzowania" w znaczeniowej prozni tylko w kontekscie ich usuniecia lub redukcji. I w takim kontekscie te wyrazenia nie sa rownoznaczne.
                                                    Wyeliminowanie "czesci elementow" okreslonego zbioru to cos zupelnie innego niz wyeliminowanie "elementow" zbioru bo to oznacza usuniecie (wyeliminowanie) calosci elementow.

                                                    > Stąd "wyeliminowanie ofiar" może oznaczać wyeliminowanie części ofiar (jest to
                                                    > przecież wyeliminowanie ofiar - bo niby czego innego?) albo wyeliminowanie wszy
                                                    > stkich ofiar (to również jest wyeliminowanie ofiar).

                                                    Nie moze, jesli tak, jak tutaj odnosi sie to do konkretnej znanej ilosci elementow, konkretnego zbioru w okreslonym przedziale czasowym i miejscu.

                                                    Ale nikt nie broni ci pisac o "wyelimnowaniu" ofiar wypadkow np. w drugim kwartale bez tlumaczenia sie, ze masz na mysli tylko ich "czesc" albo tylko "niektore" albo okreslona liczbe I w ogole nie wszystkie.
                                                    Kazdy przeciez wie, ze jestes kretynem.
                                                    :)))))


                                                    > Dlatego "Wyeliminowanie części (…) wypadków jest jak najbardziej wyelimin
                                                    > owaniem (…) wypadków"

                                                    2014 jest zatem rokiem, w ktorym wyeliminowano wypadki w Polsce :)))
                                                    Choc spadek ofiar w innym przedziale czasowym o dziwo nie byl ich wyeliminowaniem.
                                                    Niezbadane sa drogi kretyna.

                                                    > z czego jedynie kretyn może wywnioskować, że "niektore napewno" jest równoznacz
                                                    > ne z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014".

                                                    Pomnales kontekst funkcjonalny: "Niektore napewno" odnosilo sie do "wyeliminowania wypadkow w roku 2014"

                                                    > To tobie się pomyliło, niedorozwoju - o żadnych pantoflach nie pisałem.

                                                    Ale dokladnie pod tymi pantoflami napisales niedorozwoju "Właśnie o tę tezę pytam"

                                                    > To ty chciałeś coś udowodnić swoim "Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometram
                                                    > i, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ".
                                                    > W porę zauważyłeś, że zrobiłeś z siebie idiotę i teraz się wymigujesz jak niedo
                                                    > rozwój (stąd określenie "niedorozwoju" w pierwszym zdaniu).

                                                    W pore zauwazam, ze ty po raz kolejny robisz z siebie idiote unikajac odpowiedzi na pytanie, ktore ci w zwiazku z tym postawilem. Az tak sie boisz kolejnej wpadki?

                                                    > Pomimo, że ci na temat rzeki i zabudowań odpisałem, ty nic w odpowiedzi nie wyd
                                                    > ukałeś, a jedyne co potrafisz to powtarzać jak niedorozwój w kółko to samo.

                                                    328 postow, w ktorych bezskutecznie przekonywalem cie, ze atomy nie zostaly wynalezione tylko odkryte a rzeka nie jest obszarem zabudowanym nie zauwazyles czy liczyles na dalsze 500?

                                                    > Pytanie ci zadałem bardzo konkretne - już zapomniałeś, sklerotyku?
                                                    > Przypomnienie:
                                                    > Coś na temat zmanipulowania przez ciebie cytatu odpiszesz, kundlu, czy jak z
                                                    > wykle kulisz ogon?
                                                    > Dla przypomnienia:
                                                    > > > Wiadomo przynajmniej, że zrozumiałeś tyle, że wg mnie dla ci
                                                    > ebie odcinek pomiędzy D-42 i D-43 nie jest zabudowany.
                                                    > >
                                                    > > I ma mnie to dziwic, skoro wielokrotnie napsalem, ze tak oznaczony obszar
                                                    > JEST
                                                    > > "dla mnie" zabudowany?
                                                    >

                                                    >
                                                    > Odpowiedziałeś na to pytanie wykrętami niedorozwoja, co było w 100% przewidywalne.

                                                    Czyli chodzi ci o to, czy "zmanipulowalem" bo ustosunkowalem do drugiego zdania od "wg." a nie do pierszego od "wiadomo"?
                                                    Tlumaczylem juz kupe razy, ze komentuje to, co JA chce a nie co TY chcialbys bo:
                                                    - to nie koncert zyczen dla uposledzonych
                                                    - niestety nie do konca wiem, co sie gotuje w twoim chorym czerepie.
                                                    Temat byl walkowany 1000 razy.

                                                    > Zapomniałeś, sklerotyku, napisać na widok których pytań trzęsę dupskiem.

                                                    To cie tez meczy?
                                                    Wg. mnie to dosyc oczywiste, ze ktos, kto splodzil cos tak idiotycznego jak "trzesienie dupskiem" "na widok pytan", sam musi "trzasc dupskiem" na widok pytan. Jak w ogole mozna wpasc na tak poroniony pomysl?

                                                    Moglem ci pomoc?

                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 28.07.15, 15:58
                                                    hannl napisał:

                                                    > > > I dlatego nawet nie wiesz, jakie zdanie skopiowales do swojej odpow
                                                    > > > iedzi z innego postu dodajac znaczki ">" , zeby wygladala na cytat :)
                                                    >
                                                    > > Tego nie twierdzę – twierdzę, że niczego nie podmieniłem. Poza tym - skopiowanie jakiejś wypowiedzi to zazwyczaj JEST cytat, funkcjonalny.
                                                    >
                                                    > No to zacytujmy: "Ja nie wiem o jakie zdania (…) z mojej strony ci chodzi."

                                                    Nie twierdzę nic o dodawaniu znaczków >, funkcjonalny.
                                                    Nadal nie potrafisz zacytować, wymigujący się od odpowiedzi niedorozwoju, co usunąłem i co wstawiłem w to miejsce.

                                                    > > Wg schematu pierdzielania w kółko o atomach? Bo o tym mowa, funkcjonalny, jakby
                                                    > > ś nie zauważył.
                                                    >
                                                    > Wg schematu robienia z siebie w kolko idioty. Bo o tym mowa, funkcjonalny, jakb
                                                    > ys nie zauwazyl.

                                                    Tu masz coś o schemacie, sklerotyku:
                                                    Właśnie nie kto inny tylko ty międli w kółko o "atomach wynalazkach".
                                                    A teraz, funkcjonalny, wyjaśnij dlaczego w kwestiach, gdzie jeszcze nie zauważyłeś że zrobiłeś z siebie idiotę odpowiadasz, a w innych wymigujesz się od odpowiedzi.


                                                    > Nie pisales. Jeszcze raz funkcjonalny: Porownanie dwoch wartosci w specyficznyc
                                                    > h warunkach to cos innego niz pisanie o danej wartosci.

                                                    Na czym ta specyficzność warunków polegała?
                                                    O jakich dwóch wartościach pisałem?

                                                    > > 1. Czyli jednak pytasz jak głupek o coś, na co odpowiedź masz w dalszej części
                                                    > > zdania.
                                                    >
                                                    > Czyli jednak jak glupek ciegle nie kapujesz jak sam sobie przeczysz w swoim "zd
                                                    > aniu" gdzie

                                                    Tutaj jednak przyznajesz że jak głupek pytasz o coś, na co odpowiedź masz w dalszej części zdanie.

                                                    > Nie, zastosowalem praktycznie zasade etatowego kretyna mowiaca, ze
                                                    > "element nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" ta ceche "
                                                    > posiada".
                                                    > :))))

                                                    Ano posiada - jest w grupie SIEDMIU najbardziej wpływowych państw świata. To ta cecha funkcjonalny, a nie "najbardziej wpływowe państwo świata", co się wydawało debilowi.

                                                    > > rel="nofollow">www.google.pl/search?q=g%C5%82%C3%B3wne+wska%C5%BAniki
                                                    > +bezpiecze%C5%84stwa+drogowego&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=_iKyVYrOFYrvywOPg
                                                    > ZroAQ
                                                    > > Które z tych wyników napisał podwarszawski półgłówek?
                                                    >
                                                    > "Wynik" "pobierz plik PDF - WORD Warszawa"

                                                    Funkcjonalny, jeszcze raz przeczytaj pytanie. Albo lepiej nie - od razu poproś kogoś o wytłumaczenie ci, o co w tym pytaniu chodzi.

                                                    > Ale o kryteriach "kolejnosci" tych panstw nie pisza oni tylko podwarszawski polglowek.

                                                    Faktycznie:
                                                    Grupa G7 to grupa "najbardziej wplywowych panstw swiata".
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,158215949,Re_X_0_czyli_X_8800_0_.html?wv.x=2
                                                    > > Dlatego "Wyeliminowanie części (…) wypadków jest jak najbardziej wyelimin
                                                    > > owaniem (…) wypadków"
                                                    >
                                                    > 2014 jest zatem rokiem, w ktorym wyeliminowano wypadki w Polsce :)))

                                                    Dokładnie, funkcjonalny - jakieś wyeliminowano. Debil zrozumie, że wszystkie.

                                                    > > z czego jedynie kretyn może wywnioskować, że "niektore napewno" jest równoznacz
                                                    > > ne z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014".
                                                    >
                                                    > Pomnales kontekst funkcjonalny: "Niektore napewno" odnosilo sie do "wyeliminowa
                                                    > nia wypadkow w roku 2014"

                                                    Przecież o tym piszę, analfabeto. Odnosiło się - a to "odnoszenie się" to wg ciebie równoznaczność.

                                                    > Ale dokladnie pod tymi pantoflami napisales niedorozwoju "Właśnie o tę tezę pytam"

                                                    Dokładnie pod "płotem w Kielcach", sklerotyku, a nie pod jakimiś "pantoflami".

                                                    > > To ty chciałeś coś udowodnić swoim "Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometram
                                                    > > i, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ".
                                                    >
                                                    > W pore zauwazam, ze ty po raz kolejny robisz z siebie idiote unikajac odpowiedz
                                                    > i na pytanie, ktore ci w zwiazku z tym postawilem. Az tak sie boisz kolejnej wp
                                                    > adki?

                                                    Jak już skończysz ten wewnętrzny dialog ze swoim ego i przestaniesz robić z siebie idiotę, to odpowiedz, co chciałeś udowodnić swoim "Przeciez to odcinek ciagnacy sie kilometrami, na ktorym na dodatek na poczatku nie ma(?) zniesienia OZ".

                                                    > > Pomimo, że ci na temat rzeki i zabudowań odpisałem, ty nic w odpowiedzi nie wyd
                                                    > > ukałeś, a jedyne co potrafisz to powtarzać jak niedorozwój w kółko to samo.
                                                    >
                                                    > 328 postow, w ktorych bezskutecznie przekonywalem cie, ze atomy (...)

                                                    Sam się dopytywałeś o rzekę i zabudowania, odpowiedziałem ci, a ty teraz kulisz ogon i pierdzielisz o atomach. Naprawdę nie widzisz, jakiego idiotę z siebie robisz?

                                                    > > Odpowiedziałeś na to pytanie wykrętami niedorozwoja, co było w 100% przewidywalne.
                                                    >
                                                    > - to nie koncert zyczen dla uposledzonych
                                                    > - niestety nie do konca wiem, co sie gotuje w twoim chorym czerepie.

                                                    Znowu te w 100% przewidywanle wykręty niedorozwoja ....

                                                    > > Zapomniałeś, sklerotyku, napisać na widok których pytań trzęsę dupskiem.
                                                    >
                                                    > Wg. mnie to dosyc oczywiste, ze ktos, kto splodzil cos tak idiotycznego jak "tr
                                                    > zesienie dupskiem" "na widok pytan", sam musi "trzasc dupskiem" na widok pytan.

                                                    ... napisał niedorozwój trząsąc dupskiem i nie odpowiadając na pytanie - znowu przewidywalność wyniosła 100%.
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 01.09.15, 11:43
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Nie twierdzę nic o dodawaniu znaczków >,

                                                    bo ty te znaczki dorabiasz funkcjonalny, zeby wygladalo na automatyczny cytat, choc wcale nim nie jest.

                                                    Twierdzisz "niczego nie podmieniłem."
                                                    Tutaj widac, do jakiej wypowiedzi odnosil sie moj komentarz "My widzimy to juz teraz."
                                                    Tutaj widac, co w miejsce tej wypowiedzi, wstawiles funkcjonalny dorabiajac mozolnie znaczki ">" i nawet pogrubiajac tekst :-)

                                                    > Tu masz coś o schemacie, sklerotyku:
                                                    > Właśnie nie kto inny tylko ty międli w kółko o "atomach wynalazkach".

                                                    Jeszcze raz: Bo dokladnie wg. tego samego schematu kretyna "atomy = wynalazki" ciagle i w kolko robisz z siebie idiote :-)

                                                    > A teraz, funkcjonalny, wyjaśnij dlaczego w kwestiach, gdzie jeszcze nie zauważy
                                                    > łeś że zrobiłeś z siebie idiotę odpowiadasz, a w innych wymigujesz się od odpow
                                                    > iedzi.


                                                    Ale jedynym, ktory robi tutaj z siebie idiote jestest funkcjonalny tylko ty.
                                                    Odpowiedzi z reguly dostajesz. Problemem jest tylko to, ze, w kolko, pytasz o to, co zostalo ci juz wyjasnione X razy, jak chocby ponizej.

                                                    > Na czym ta specyficzność warunków polegała?
                                                    > O jakich dwóch wartościach pisałem?

                                                    No wlasnie biedny funkcjonalny kretynie, jedno i drugie zostalo tu juz wyjasnione kupe razy.

                                                    > Ano posiada - jest w grupie SIEDMIU najbardziej wpływowych państw świata.

                                                    Dokladnie jak "ciezkosc wypadkow" ktora wg. forumowego kretyna – ma byc ponoc w grupie "glownych" wskaznikow bezpieczenstwa.

                                                    > To ta cecha funkcjonalny, a nie "najbardziej wpływowe państwo świata", co się wydawa
                                                    > ło debilowi.

                                                    Ale to wlasnie forumowy kretyn twierdzi, ze "ciezkosc wypadkow" jest "glownym" wskaznikiem bezpieczenstwa, bo wg. niego w tej grupie jest.
                                                    Ten idiotyzm uzasadnia wlasnym "prawem forumowego kretyna" ze "wskaznik nalezacy do "grupy glownych wskaznikow" posiada ceche "glowny",

                                                    W przypadku cechy "najbardziej wplwowy" (zamiast "glowny") "prawo forumowego kretyna", "wg. samego kretyna" przestaje dzialac:
                                                    "Element nalezacy do zbioru elementow posiadajacych okreslona ceche" (najbardziej wplywowych) tej cechy nagle i o dziwo nie "posiada" :-)

                                                    Alez z ciebie kretyn :-)

                                                    > Faktycznie:
                                                    > Grupa G7 to grupa "najbardziej wplywowych panstw swiata".
                                                    >
                                                    rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,158215949,Re_X_0_czyli_X_8800_0_.html?wv.x=2

                                                    Tja funkcjonalny, ciagle jak byles tak jestes tutaj JEDYNYM kretynem twierdzacym, ze kraje w Grupie G7 "najbardziej wyplwowych panstw swiata" sa "uporzadkowane" wg. "kolejnosci" wyplywow. Ale jaja.
                                                    I to jest przekomiczne.


                                                    > > > Dlatego "Wyeliminowanie części (…) wypadków jest jak najbardziej
                                                    > > > wyeliminowaniem (…) wypadków"
                                                    > >
                                                    > > 2014 jest zatem rokiem, w ktorym wyeliminowano wypadki w Polsce :)))

                                                    >
                                                    > Dokładnie, funkcjonalny - jakieś wyeliminowano. Debil zrozumie, że wszystkie.

                                                    Dokladnie funkcjonalny! Debil twierdzacy, ze "Wyeliminowanie części (…) wypadków jest jak najbardziej wyeliminowaniem (…)wypadków" SAM MUSI – jak to powyzej opisalem sie tlumaczyc, ze mowiac o "wyeliminowaniu wypadkow w Polsce w 2014 roku" mial na mysli tylko "czesc", "niektore" albo "jakies" :-).

                                                    Powinienes dawac wystepy funkcjonalny. Moglbys na tym niezle zarobic.

                                                    > > 328 postow, w ktorych bezskutecznie przekonywalem cie, ze atomy (...)
                                                    >
                                                    > Sam się dopytywałeś o rzekę i zabudowania, odpowiedziałem ci, a ty teraz kulisz
                                                    > ogon i pierdzielisz o atomach.

                                                    Ano "odpowiedziales" funkcjonalny, ze rzeka to obszar zabudowany - co jest takim samym debilizmem, jak twoja kolejna "odpowiedz", ze atomy zostaly "wynalezione" a silnik spalinowy "odkryty" (pewnie w Egipcie albo Mezpotamii). :-)
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 02.09.15, 16:13
                                                    hannl napisał:

                                                    > > Nie twierdzę nic o dodawaniu znaczków >,
                                                    >
                                                    > bo ty te znaczki dorabiasz funkcjonalny, zeby wygladalo na automatyczny cytat,
                                                    > choc wcale nim nie jest.
                                                    >
                                                    > Twierdzisz "niczego nie podmieniłem."
                                                    > Tutaj widac, do jakiej wypowiedzi odnosil sie moj
                                                    > komentarz "My widzimy to juz teraz."
                                                    > Tutaj widac, co w miejsce tej wypowiedzi, wstawile
                                                    > s funkcjonalny dorabiajac mozolnie znaczki ">" i nawet pogrubiajac tekst :-
                                                    > )

                                                    Po prostu wstawiłem to, co ty wyciąłeś - niczego nie podmieniłem.
                                                    Nawet specjalnie pogrubiłem wstawiony fragment, żeby wskazać jaki z ciebie niedorozwinięty manipulator.
                                                    Wciąż nie wskazałeś, gdzie jest PODMIANA - czyli zastąpienie jednej treści inną.

                                                    > Odpowiedzi z reguly dostajesz.

                                                    Ale zawsze do momentu, gdzie się zacinasz i nie da się z ciebie wycisnąć konkretów. To ten moment, gdy zauważasz, że zrobiłeś z siebie idiotę.
                                                    O odstępie od rowerzysty dyskutowałeś zawzięcie, a teraz od wielu miesięcy nie da się z ciebie wycisnąć, czy w końcu da się go zgodnie z przepisami wyprzedzić w odległości 6m czy nie.

                                                    > > Na czym ta specyficzność warunków polegała?
                                                    > > O jakich dwóch wartościach pisałem?
                                                    >
                                                    > No wlasnie biedny funkcjonalny kretynie, jedno i drugie zostalo tu juz wyjasnio
                                                    > ne kupe razy.

                                                    No właśnie - to jeden z tych momentów, gdzie się zacinasz i nie odpowiesz. Powód został już wyjaśniony wiele razy.

                                                    > Dokladnie jak "ciezkosc wypadkow" ktora wg. forumowego kretyna – ma byc p
                                                    > onoc w grupie "glownych" wskaznikow bezpieczenstwa.

                                                    www.google.pl/search?q=g%C5%82%C3%B3wne+wska%C5%BAniki+bezpiecze%C5%84stwa+drogowego&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=_iKyVYrOFYrvywOPgZroAQ
                                                    Które z powyższych wyników są autorstwa forumowego kretyna, ew. podwarszawskiego półgłówka?

                                                    > Ale to wlasnie forumowy kretyn twierdzi, ze "ciezkosc wypadkow" jest "glowny
                                                    > m"
                                                    wskaznikiem bezpieczenstwa, bo wg. niego w tej grupie jest.
                                                    > Ten idiotyzm uzasadnia wlasnym "prawem forumowego kretyna" ze "wskaznik nalezac
                                                    > y do "grupy glownych wskaznikow" posiada ceche "glowny",
                                                    >
                                                    > W przypadku cechy "najbardziej wplwowy" (zamiast "glowny") "prawo forumowego kr
                                                    > etyna", "wg. samego kretyna" przestaje dzialac:

                                                    To proste, funkcjonalny. W przypadku cechy będącej stopniem najwyższym przymiotnika wiadomo, że chodzi o grupę, gdzie niekoniecznie o każdym z jej elementów da się stwierdzić, że jest "naj".
                                                    W przypadku niestopniowania już się da - podstawowych zasad może być wiele, głównych szlaków handlowych również.
                                                    Średnio rozgarnięty debil powinien to zrozumieć.

                                                    > > > Ale o kryteriach "kolejnosci" tych panstw nie pisza oni tylko podwarszawski polglowek.
                                                    > >
                                                    > > Faktycznie:
                                                    > > Grupa G7 to grupa "najbardziej wplywowych panstw swiata".
                                                    > >
                                                    > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,158215949,Re_X_0_czyli
                                                    > _X_8800_0_.html?wv.x=2
                                                    >
                                                    > Tja funkcjonalny,

                                                    Czyżbyś w związku z tym aspirował do tytułu "podwarszawskiego półgłówka"?
                                                    Bo to ty napisałeś to, co autorstwu owego półgłówka przypisujesz.

                                                    > Dokladnie funkcjonalny! Debil twierdzacy, ze "Wyeliminowanie części (…) w
                                                    > ypadków jest jak najbardziej wyeliminowaniem (…)wypadków" SAM MUSI 
                                                    > 211; jak to powyzej opisalem
                                                    sie tlumaczyc, ze mowiac o "wyeliminowaniu wyp
                                                    > adkow w Polsce w 2014 roku" mial na mysli tylko "czesc", "niektore" albo "jakie
                                                    > s" :-).

                                                    "Się" tłumaczyć nikt nie musi. Tłumaczyć niedorozwojowi - jak najbardziej.

                                                    > > Sam się dopytywałeś o rzekę i zabudowania, odpowiedziałem ci, a ty teraz kulisz
                                                    > > ogon i pierdzielisz o atomach.
                                                    >
                                                    > Ano "odpowiedziales" funkcjonalny, ze rzeka to obszar zabudowany

                                                    Napisałem że rzeka MOŻE być obszarem zabudowanym, funcjonalny. Bo pojęcie "obszar zabudowany" z zabudowaniami nie musi mieć absolutnie nic wspólnego. A tobie, frajerzyno, w kółko się myli pojęcie "obszar zabudowany" z "obszar, na którym są zabudowania".

                                                    P.S. Gratulacje z okazji przepustki. Ciekawe, kiedy znowu cię zamkną.
                                                  • hannl Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 09.09.15, 15:37
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Po prostu wstawiłem to, co ty wyciąłeś - niczego nie podmieniłem.

                                                    Jesli nieodniesienie sie do czegos jest "wycieciem" tego czegos, to sam robisz to nagminnie funkcjonalny.
                                                    Moja odpowiedz nie odnosila sie do "tego" tylko do czegos calkiem innego, co tez zacytowalem.

                                                    > Wciąż nie wskazałeś, gdzie jest PODMIANA - czyli zastąpienie jednej treści inną.

                                                    Jakie przewidywalne: Debil dostaje 10 razy odpowiedz na to samo pytanie i wiadomo, ze za 11 razem spyta dokladnie o to samo :-)

                                                    Jesli w czyms, co wyglada jak automatyczny cytat mojego postu
                                                    - w miejscu okreslonej wypowiedzi
                                                    - znajduje sie zupelnie inna wypowiedz, ktora tam technicznie nie mogla zaistniec jako cytat
                                                    - to znaczy to, ze dokonales debilku PODMIANY, zastepujac wypowiedz, ktora byla w tym miejscu podczas cytowania, zupelnie inna wypowiedzia.

                                                    I co teraz? Ano wiadomo:
                                                    1. Jak w przypadku atomow, ktore do tej pory uwaza za wynalazki, debil nie pogodzi sie z tym, ze zastapienie w (pozornym) cytacie pary wypowiedzi jednej przez inna nie jest "zastapieniem" :-)
                                                    2. Debil spyta po raz 12, co zastapil
                                                    3. Debil rozpocznie ewentualnie spor zastepczy, np. o to ile razy zadal pytanie co zastapil.

                                                    > To ten moment, gdy zauważasz, że zrobiłeś z siebie idiotę.

                                                    A wiec moment, ktorego jeszcze nigdy nie bylo.
                                                    Zauwazam za to, jak ty z siebie robisz tasmowo idiote i mam nawet na to co cala kupe przezabawnych dowodow :-).

                                                    > Które z powyższych wyników są autorstwa forumowego kretyna, ew.
                                                    > podwarszawskiego półgłówka?

                                                    1. W ktorym z powyzszych wynikow mozna przeczytac teze forumowego kretyna, ew. podwarszawskiego polglowka, ze ciezkosc wypadkow to "glowne kryterium" bezpieczenstwa drogowego, do tego w tak specyficznych warunkach jak na tych samych drogach i wsrod tej samej grupy kierowcow?
                                                    2. Chodzilo tutaj o cos innego: Element "ciezkosc wypadkow" jest ponoc w grupie "glownych kryteriow" co wg. innej tezy forumowego kretyna, ew. podwarszawskiego polglowka czyni ja z tego powodu "glownym kryterium".
                                                    Element "kraj" jakim sa np. Wlochy bedacy w grupie "najbardziej wyplywowych panstw" o dziwo nie jest z tego powodu "najbardziej wplywowym" krajem :-).

                                                    > To proste, funkcjonalny. W przypadku cechy będącej stopniem najwyższym przymiot
                                                    > nika wiadomo, że chodzi o grupę, gdzie niekoniecznie o każdym z jej elementów d
                                                    > a się stwierdzić, że jest "naj".
                                                    > W przypadku niestopniowania już się da - podstawowych zasad może być wiele, głó
                                                    > wnych szlaków handlowych również.
                                                    > Średnio rozgarnięty debil powinien to zrozumieć.

                                                    Tja funkcjonalny, tyle, ze wg. definicji slownikowej pojecie "glowny" definiowane jest wlasnie jako "najważniejszy" a wiec wlasnie "stopien najwyzszy przymiotnika".
                                                    Z tego powodu droga z Klobucka do Wszawy Gornej NIE jest "glowna droga" Polski, choc (zalozmy ze) do grupy "glownych" czyli "najwazniejszych" drog nalezy.
                                                    Dokladnie tak samo, jak Wlochy nie sa "najbardziej wplywowe" na swiecie, choc naleza do grupy "najbardziej wplywowych" krajow.

                                                    "Średnio rozgarnięty debil" to zrozumie. W twoim przypadku nawet na tyle nie starcza.


                                                    > Czyżbyś w związku z tym aspirował do tytułu "podwarszawskiego półgłówka"?
                                                    > Bo to ty napisałeś to, co autorstwu owego półgłówka przypisujesz.

                                                    Tja funkcjonalny, w (moim) stwierdeniu "Grupa G7 to grupa najbardziej wplywowych panstw swiata" nie ma NIC o jakiejkolwiek "kolejnosci wplywow" tych panstw.

                                                    Ciagle jak byles tak jestes funkcjonalny JEDYNYM kretynem twierdzacym, ze kraje w Grupie G7 "najbardziej wyplwowych panstw swiata" sa "uporzadkowane" wg. jakiejs "kolejnosci". :-))))


                                                    > "Się" tłumaczyć nikt nie musi.

                                                    Ale "się" – jak powyzej widac - tlumaczy i za kazdym razem tlumaczyc bedzie musial :-)
                                                    ("czesc", "niektore", "jakies" itd.)

                                                    > > Ano "odpowiedziales" funkcjonalny, ze rzeka to obszar zabudowany

                                                    > Napisałem że rzeka MOŻE być obszarem zabudowanym

                                                    Czyli tam, gdzie "MOŻE" "jest" czy nie "jest"? :-)


                                                    > P.S. Gratulacje z okazji przepustki. Ciekawe, kiedy znowu cię zamkną.

                                                    Kontakt z kretynem uwazajacym atomy za wynalazki i rzeke za obszar zabudowany to zatem kwestia bycia "na przepustce"?

                                                    Po twoich wczesniejszych ejakulatach o "gryzieniu klawiatury", pisaniu wielkich czerwonych liter na scianie, "trzesieniem dupskiem" itd. domyslam sie, ze i teraz czerpiesz garsciami z autopsji.

                                                    Ale nie boj funkcjonalny, niedlugo dam ci znow troche spokoju.
                                                    - Temat wyczerpany,
                                                    - Znow zaliczyles kilka przejajcarskich wpadek
                                                    - A czas, ktory tutaj spedzam moge zuzytkowac duzo pozyteczniej.
                                                  • klemens1 Re: (X = 0) czyli (X ≠ 0) 30.09.15, 16:09
                                                    hannl napisał:

                                                    > > Wciąż nie wskazałeś, gdzie jest PODMIANA - czyli zastąpienie jednej treści inną.
                                                    >
                                                    > dokonales debilku PODMIANY, zastepujac wypowiedz, ktora byla w tym miejscu podczas cytowania, zupelnie inna wypowiedzia.

                                                    Przywróciłem SWOJĄ wypowiedź, którą wyciąłeś, funkcjonalny - a która była częścią całego zdania.
                                                    Więc zmanipulowałeś cytat, ja go przywróciłem, a ty - jak na idiotę przystało - płaczesz że to ja coś podmieniłem.

                                                    Niżej znowu wycinasz zdanie z kontekstu, bo nie potrafisz merytorycznie odpowiedzieć, a jedynie pyskować jak skopany kundel.

                                                    > > zawsze do momentu {otrzymuję odpowiedź}, gdzie się zacinasz i nie da się z ciebie wycisnąć konkretów. To ten moment, gdy zauważasz, że zrobiłeś z siebie idiotę.
                                                    >
                                                    > A wiec moment, ktorego jeszcze nigdy nie bylo.

                                                    Moment, gdzie się nagle zacinasz, bo cię przycisnąłem do muru następuje ZAWSZE.
                                                    Tak jak z rowerzystą i odstępie 6m, co też wyciąłeś. Kiedyś tygodniami dyskutowałeś o tym, a teraz nie da się z ciebie wycisnąć, czy możliwe jest wyprzedzenie go zgodnie z przepisami w tej odległości, czy nie.
                                                    To taki właśnie ten moment gdy widzisz, jakiego idiotę z siebie zrobiłeś. Tym bardziej śmieszne są twoje wykręty debila "moment, ktorego jeszcze nigdy nie bylo", podczas gdy dopiero co ci podałem przykład takiego typowego momentu.

                                                    > 2. Chodzilo tutaj o cos innego: Element "ciezkosc wypadkow" jest ponoc w grupie
                                                    > "glownych kryteriow" co wg. innej tezy forumowego kretyna, ew. podwarszawskieg
                                                    > o polglowka czyni ja z tego powodu "glownym kryterium".

                                                    Pytałeś wyraźnie, funkcjonalny:
                                                    "ciezkosc wypadkow" ktora wg. forumowego kretyna – ma byc ponoc w grupie "glownych" wskaznikow bezpieczenstwa.
                                                    Dostałeś wyniki, gdzie ciężkość wypadków jest w grupie głównych wskaźników bezpieczeństwa.
                                                    Wszystkie te wyniki są autorstwa forumowego kretyna, ew. podwarszawskiego półgłówka?

                                                    > Tja funkcjonalny, tyle, ze wg. definicji slownikowej pojecie "glowny" definiowa
                                                    > ne jest wlasnie jako "najważniejszy" a wiec wlasnie "stopien najwyzszy p
                                                    > rzymiotnika".

                                                    główny «najważniejszy, podstawowy, zasadniczy»

                                                    Więc podstawowym, zasadniczym też może być. Nie musi być "naj".

                                                    > Ciagle jak byles tak jestes funkcjonalny JEDYNYM kretynem twierdzacym, ze kraje
                                                    > w Grupie G7 "najbardziej wyplwowych panstw swiata" sa "uporzadkowane" wg. j
                                                    > akiejs "kolejnosci"
                                                    . :-))))

                                                    A kto pisał cokolwiek o ich wzajemnej kolejności, funkcjonalny?
                                                    Dasz radę zacytować?

                                                    > > "Się" tłumaczyć nikt nie musi. Tłumaczyć niedorozwojowi - jak najbardziej.
                                                    >
                                                    > Ale "się" – jak powyzej widac - tlumaczy i za kazdym razem tlumaczyc bedz
                                                    > ie musial :-)

                                                    Wyjaśnienie masz w pogrubionym cytacie, który wyciąłeś - jak to masz we zwyczaju, bo inaczej byś nie odpyskował.

                                                    > > Napisałem że rzeka MOŻE być obszarem zabudowanym
                                                    >
                                                    > Czyli tam, gdzie "MOŻE" "jest" czy nie "jest"? :-)

                                                    Czasami jest a czasami nie jest.
                                                    A tobie, frajerzyno, w kółko się myli pojęcie "obszar zabudowany" z "obszar, na którym są zabudowania".

                                                    > > P.S. Gratulacje z okazji przepustki. Ciekawe, kiedy znowu cię zamkną.
                                                    >
                                                    > Kontakt z kretynem uwazajacym atomy za wynalazki i rzeke za obszar zabudowany t
                                                    > o zatem kwestia bycia "na przepustce"?

                                                    Wystarczy kopnąć w klatkę, a kundel już ujada.
                                                    Manipuluje się tobą zaiste jak niedorozwiniętym bachorem.
      • hannl "Wyeliminowano" czyli "nie wyeliminowano". 01.07.15, 15:52
        klemens1 napisał:

        > Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych

        Czyzby redukcja czegos (tutaj o 8%) nie oznaczala "wyeliminowania"?

        Cytuje:
        "Dlatego w tym kontekście można zrozumieć "wyeliminowanie" jako "redukcję""

        "Wyeliminowanie czegoś" może być "zredukowaniem" czegoś - zgodnie ze słownikiem synonimów. I działa to w dwie strony."


        Warto nadmienic, ze rzeczony "slownik synonimow" prowadzony jest "przez Administratora" " w formie czysto hobbystycznej" i umozliwia "przeglądanie, wyszukiwanie oraz dodawanie, usuwanie i modyfikowanie związków wyrazowych określanych mianem synonimami lub wyrazami bliskoznacznymi"
    • samspade Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 21:57
      Zobaczymy o ile większy będzie spadek ofiar. Weź tez pod uwagę ile procentowo wypadków śmiertelnych jest w OZ.
      Ale można powiedzieć że bat działa. Wczoraj czy przedwczoraj u mnie na wsi zabrali pj 21 latce. Po tym kiedy na przejściu omijają samochód i trafiła w 2 dzieci. Nie wiem z jaką prędkością jechała. Ale czy to najważniejsze?
      Droga w centrum bez znaczenia przelotowego 2+2 szeroką jak A
      • rekrut1 Re: Bat jednak pomaga? 29.05.15, 23:41
        Na razie działa, kierowcy się boją, policja wywiązuje się z wytycznych, jest git. Są tylko dwa aspekty które budzą wątpliwości.
        - czy samo zabieranie PJ jest wystarczające? (Głupek, pijak czy narkoman dalej będzie miał do dyspozycji niebezpieczne narzędzie przestępstwa).
        - zbyt "pospieszne" zabieranie PJ doprowadzi do sytuacji (jak prohibicja w USA) że spora część kierowców pozbawiona jazdy na "legalu" zacznie jeździć bez PJ.
        Tu pojawia się pytanie - czy stać nas budowę nowych więzień i oczywiście utrzymywanie w nich osądzonych? :) Zwłaszcza że już teraz ponad 30 tyś. więźniów czeka swoją kolejkę do aresztu z braku miejsc.
        A tak na marginesie - zabieranie samochodu notorycznemu pijakowi nie jest wskazane bo to podobno "odpowiedzialność zbiorowa" (on jak i cała jego rodzina) a zabieranie PJ zawodowemu kierowcy nie jest "odpowiedzialnością zbiorową"? :) Prawda, mógł by się przekwalifikować (co przy ponad 10% bezrobociu jest mało prawdopodobne) lub przejść na zasiłek dla bezrobotnych czyli na nasz "garnuszek".
        Pozdr.
        • rekrut1 Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 07:34
          Jak już to osobiście optował bym za rozwiązaniem Kanadyjskim, tam mandat za znaczne przekroczenie prędkości wynosi 10 000 dolarów z rygorem natychmiastowej zapłaty. To znaczy że samochód zostaje zatrzymany przez policjanta do czasu uiszczenia zapłaty. Przeciętny 10 letni samochód to wydatek 5-8 tyś $
          Resztę niech Wam podpowie wyobraźnia. :) :)
          • nazimno Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 08:01
            Terror i zamordyzm.
            Narod sie zbuntuje i powstanie.
            Przynajmniej w Québec.
            Powinni sie przylaczyc do Republiki z wieza
            La Tour Eiffel.
            • ocala Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 08:57
              nazimno napisał:

              > Terror i zamordyzm.
              > Narod sie zbuntuje i powstanie.

              Jakoś narody się nie buntują tylko przestrzegają zasad bo to droooogo kosztuje
              • nazimno Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 11:05
                Wolnosc nie ma ceny.
                • ocala Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 13:03
                  nazimno napisał:

                  > Wolnosc nie ma ceny.

                  Wolność to nie DOWOLNOŚĆ
          • ocala Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 08:55
            rekrut1 napisał:

            > Jak już to osobiście optował bym za rozwiązaniem Kanadyjskim, tam mandat za zna
            > czne przekroczenie prędkości wynosi 10 000 dolarów z rygorem natychmiastowej za
            > płaty. To znaczy że samochód zostaje zatrzymany przez policjanta do czasu uiszc
            > zenia zapłaty

            Fantastyczny pomysł. Coś podobnego mamy w Austrii. I teraz pytanie: czy takie edzio40 zaryzykuje wówczas jazdę niezgodną z przepisami bo wie, że policja nigdy "tu" nie stoi??? Nie sądzę by miał tyle kasy by się w to bawić i będzie jechał potulnie jak baranek.
            • nazimno Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 11:07
              Czyli juz nie wybijamy zebow, zostawiajac tylko jeden?

              • ocala Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 13:11
                nazimno napisał:

                > Czyli juz nie wybijamy zebow, zostawiajac tylko jeden?

                Wręcz przeciwnie. Właśnie taka metoda to wybicie wszystkich zębów poza jednym.
                • ocala Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 13:16
                  ocala napisał(a):

                  > nazimno napisał:
                  >
                  > > Czyli juz nie wybijamy zebow, zostawiajac tylko jeden?
                  >
                  > Wręcz przeciwnie. Właśnie taka metoda to wybicie wszystkich zębów poza jednym.

                  A wiesz po co się ten jeden ząb zostawia? Żeby stale bolał.
                  • nazimno Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 14:21
                    Nie dosc, ze bandyta, to jeszcze sadysta.
                    ORMO.
                    • ocala Re: Bat jednak pomaga? 30.05.15, 14:24
                      nazimno napisał:

                      > Nie dosc, ze bandyta, to jeszcze sadysta.
                      > ORMO.

                      Bandyta to ten co jedzie 100/50
    • man_sapiens Re: Bat jednak pomaga? 09.06.15, 13:12
      Policję widzę teraz częściej niż zwykle.
      Jeżeli działa to ciekawe czy z powodu zaostrzenia niektórych kar czy raczej ze zwiększonego prawdopodobieństwa ukarania.
    • hannl Podsumowanie o "wyeliminowaniu" ofiar smiertelnych 17.06.15, 11:13
      Forumowy "funkcjonalny", wierny swojej dewizie zyciowej robienia z siebie idioty za wszelka cene (np. atomami, ktore uznaje za wynalazki) demonstruje tym razem swoj kunszt juz od pierwszego postu:

      1. Jak sie okazuje, ostatnie podniesienie mandatow mialo "wyeliminowac"(!!!) wypadki smiertelne

      2. Po niemal tygodniu ciagle nie rozumie dlaczego jego "wniosek" "jest wnioskiem debila"

      3. Jakby tego bylo malo po kilku dniach podnosi sobie nawet poprzeczke przekonujac, ze: "wszyscy oczekiwali" "wyeliminowania ofiar smiertelnych natychmiast po podniesieniu mandatow"

      4. Dopiero po dwoch tygodniach zmagan "funkcjonalny" (rzeczywiscie) wypelza(!) tylem z twierdzenia "X = 0" (o "wyeliminowaniu ofiar smiertelnych") do jego przeciwienstwa "X ≠ 0" (o "wyeliminowaniu CZESCI ofiar smiertelnych").

      Na tym mozna "temat" zakonczyc.
      • klemens1 Re: Podsumowanie o "wyeliminowaniu" ofiar smierte 18.06.15, 11:27
        hannl napisał:

        > Forumowy "funkcjonalny", wierny swojej dewizie zyciowej robienia z siebie idiot
        > y za wszelka cene (np. atomami, ktore uznaje za wynalazki) demonstruje tym raze
        > m swoj kunszt juz od pierwszego postu:
        >
        > 1. Jak sie okazuje, ostatnie podniesienie mandatow mialo "wyelimi
        > nowac"(!!!) wypadki smiertelne

        >
        > 2. Po niemal tygodniu ciagle nie rozumie dlaczego jego "wniosek" "jest wnioskiem debila"
        >
        > 3. Jakby tego bylo malo po kilku dniach podnosi sobie nawet poprzeczke przekonu
        > jac, ze: "wszyscy oczekiwali" "wyeliminowa
        > nia ofiar smiertelnych natychmiast po podniesieniu mandatow"

        >
        > 4. Dopiero po dwoch tygodniach zmagan "funkcjonalny" (rzeczywiscie) wypelza(!)
        > tylem z twierdzenia "X = 0" (o "wyeliminowaniu ofiar smiertelnych") do jego prz
        > eciwienstwa "X ≠ 0" (o "wyeliminowaniu [url=https://forum.gazeta.pl/forum/
        > w,510,157774136,157910427,Re_Tlumaczenie_dla_uposledzonego.html]CZESCI[/
        > url] ofiar smiertelnych").
        >
        > Na tym mozna "temat" zakonczyc.

        Wszystko fajnie, ale jesteś dla siebie zbyt surowy.
        Gdzie odtrąbienie sukcesu, że w końcu zrozumiałeś, że "wyeliminowanie ofiar" może być częściowe lub całkowite, a nie tylko całkowite?
        Postaraj się zauważać swoje sukcesy, bo inaczej będziesz do końca życia zgryźliwym pierdołą, którego nikt nie lubi.
        • hannl Re: Podsumowanie o "wyeliminowaniu" ofiar smierte 19.06.15, 11:51
          klemens1 napisał:

          > "wyeliminowanie ofiar" może być częściowe lub całkowite, a nie tylko całkowite?

          Ale ty wcale nie pisales o "czesciowym wyeliminowaniu ofiar" tylko o "wyeliminowaniu ofiar".

          I samo okreslenie "wyeliminowanie ofiar" oznacza wlasnie "calkowite" "wyeliminowanie" a nie "czesciowe lub calkowite".
    • hannl Update 1.0 21.07.15, 11:55
      Update 1.0

      Najnowsze przemyslenia forumowego geniusza rewolucjonujacego swiat nauki min. "wynalezieniem" atomow i rzeka, ktora jest "obszarem zabudowanym":


      *"Wyeliminowanie czegoś" może być "zredukowaniem" czegoś - zgodnie ze słownikiem synonimów.
      I działa to w dwie strony."

      Warto nadmienic, ze rzeczony "slownik synonimow" prowadzony jest "przez Administratora" " w formie czysto hobbystycznej" i umozliwia "przeglądanie, wyszukiwanie oraz dodawanie, usuwanie i modyfikowanie związków wyrazowych określanych mianem synonimami lub wyrazami bliskoznacznymi"
      forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,158036471,Re_X_0_czyli_X_8800_0_.html

      *Redukcja ilosci najciezszych wypadkow o dziwo nie jest jednak ich "wyeliminowaniem".

      O spadku ilosci najciezszych wypadkow o 8%:
      > Nie wyeliminowano więc wypadków najcięższych

      forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,157881093,Re_Tlumaczenie_dla_uposledzonego.html

      * "Wyeliminowanie części najcięższych wypadków jest jak najbardziej wyeliminowaniem najcięższych wypadków"

      * W tym samym poscie(!) ten miszcz intelektu pyta:
      "Niby z czego wynika", że "wyeliminowanie" "niektorych" wypadkow w 2014, miało być równoznaczne z "wyeliminowaniem wypadkow w roku 2014"?


      * O Grupie G7:
      " jest to grupa SIEDMIU najbardziej wpływowych państw świata w kolejności wpływów. "

      Ciekawe, jak ta "kolejnosc wplywow" wyglada i kto i jak ja ustanowil.

      forum.gazeta.pl/forum/w,510,157774136,158219931,Re_X_0_czyli_X_8800_0_.html
    • stanczyk-5 Re: Bat jednak pomaga? 12.09.15, 19:19

      W Szwecji za przekroczenie dozwolonej szybkosci
      o 30km/h Policja zabiera prawojazdy przy rowie
      i oddaje sprawe do sadu by ten ustalil na jak dlugo
      skazuje kozaka na rower,oprucz tego kilkutysieczna
      kara pieniezna albo odsiadka tej grzywny.




      Jeżeli, co daj Boże, Bóg jest - to chwała Bogu.
      Ale jeżeli, co nie daj Boże, Boga nie ma - to niech nas ręka Boska broni...
      • stanczyk-5 Re: Bat jednak pomaga? 12.09.15, 19:22
        cd

        ..jezeli sad zabierze prawo jazdy.na jeden rok
        i jeden dzien to trzeba zdawac eqzaminy z
        teori i z jazdy.




        Jeżeli, co daj Boże, Bóg jest - to chwała Bogu.
        Ale jeżeli, co nie daj Boże, Boga nie ma - to niech nas ręka Boska broni...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka