Dodaj do ulubionych

hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.11.02, 14:58
Drążę wątek: który z nas zawinił?
Wymyśliłem hipotetyczny przypadek. Jadący główną drogą daje uprzejmy znak
ręką temu z podporządkowanej żeby się włączył. Ale jest psychopatycznym
typem albo wyrachowanym łobuzem i wjeżdża na niego. Jest 20 świadków
zdarzenia, którzy widzieli zapraszający gest. I jaki będzie werdykt policji
i jakie przepisy zostaną przywołane? Ha? Drogie ekspertki, please.
Obserwuj wątek
    • qrakki999 Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek 07.11.02, 16:08
      he, he, he - toz to typowy taksowkarz - he, he, he

      sorki za ten komentarz - nie mogłem sie powstrzymac i wyobrazilem sobie tego
      psychopate;-)

      pzdr.
      Q
    • Gość: dadun Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.pedhemat.am.wroc.pl 08.11.02, 10:58
      Znam jeden, prawie dokładnie taki sam, realny przypadek. Bardzo cenna dla mnie
      byłaby opinia eksperta.
      Czekam niecierpliwie.
    • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.11.02, 12:53
      Drogie ekspertki, odpowiedzcie choćby, że nie odpowiecie. Bo nie i już.
    • mindo Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek 20.11.02, 06:50
      Przepisy kodeksu drogowego niewiele by ci pomogły w swojej obronie.
      Musiałbyś się powołać na kodeks cywilny (czyn niedozwolony) albo jeszcze lepiej
      na kodeks karny (umyślne spowodowanie wypadku drogowego, próba okaleczenia lub
      zabicia, umyślne zniszczenie cudzego mienia).
      Nawet gdyby nie wyszła w sądzie koncepcja "umyślnego spowodowania" to zawsze
      można ją zmienić jako "nieumyślną" ale za to jest to ścigane przez prawo karne.
      A wyrok każdego sądu jest wiążący dla firmy ubezpieczeniowej.

      Sprawa taka ciągnęłaby się trochę ale przynajmniej miałbys szanse na jej
      wygranie i zwrot pieniędzy za remont swego auta.
      Nie jestem prawnikiem ale do takiej sprawy musiałbyś zatrudnić dobrego adwokata.
      Jest jeden problem: przed sądem wystepuje również biegły z zakresu znajomości
      ruchu drogowego i to on właśnie może albo najwięcej pomóc albo wszystko
      spieprzyć na twoją niekorzyść.
    • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21.11.02, 18:13
      A co powiedziałaby wezwana policja? Czy znowu zacytowałaby nieistniejący
      paragraf o "zasadzie ograniczonego zaufania"?
    • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.11.02, 23:01
      Oj czekam na odpowiedź i czekać nie przestanę

      (póki cię dziewczyno, hosa-dyna, za żonę nie dostanę)

      Pozdrawiam

      Braat
    • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 28.11.02, 23:12
      Zapomniałem dodać, że wszyscy świadkowie zgodnie potwierdzają fakty, było ich
      zresztą więcej niż 20 a wśród nich był ksiądz, profesor uniwersytetu, wysoki
      rangą policjant, sędzia SN, wybitny lekarz onkolog dziecięcy (też profesor) i
      jeszcze inni też niepolitycy. Jeśli jeszcze jakieś fakty naświetlające są
      potrzebne, to służę.

      Pozdrawiam

      Braat
      • Gość: Tommy Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.net.pl 02.12.02, 20:28
        Gość portalu: braat napisał(a):

        > Zapomniałem dodać, że wszyscy świadkowie zgodnie potwierdzają fakty, było ich
        > zresztą więcej niż 20 a wśród nich był ksiądz, profesor uniwersytetu, wysoki
        > rangą policjant, sędzia SN, wybitny lekarz onkolog dziecięcy (też profesor) i
        > jeszcze inni też niepolitycy. Jeśli jeszcze jakieś fakty naświetlające są
        > potrzebne, to służę.
        >
        > Pozdrawiam
        >
        > Braat

        A co oni tam wszyscy robili, hehe:)

    • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 21:07
      Drogie ekspertki (jeśli wolno tak nazwać).
      Życzę Wam:
      Wytrwałości (w milczeniu), jeśli nie wiecie co odpowiedzieć.
      Odwagi (by się odezwać), jeśli wiecie.
      Mądrości (chyba nie jesteście blondynkami?), żebyście uświadomiły sobie, czy
      wiecie czy też nie wiecie.

      Oj czekam ja czekam, oj czekam ja na ten dzień...
    • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 15.12.02, 15:24
      Krok po kroku idą Swięta, a HM Ekspertki ciągle milczą.
      Czyżby straciły posady?
      Gazeto, może Ty coś powiesz?

      Pozdrawiam.
      • Gość: misiu Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.chello.pl 15.12.02, 18:07
        Ja stawiałbym zdecydowanie na wygraną poszkodowanego. Bywają sytuacje, które
        możliwe są do rozwiązania wyłącznie przez ustąpienie pierwszeństwa (np. cztery
        samochody na skrzyżowaniu równorzędnym), a w szeregu sytuacji takie zachowanie
        upłynnia ruch i jest powszechnie przyjęte w cywilizowanym świecie. Należą do
        tego przypadki umożliwienia włączania się do ruchu pojazdom na drodze
        podporządkowanej w sytuacji zatoru na drodze uprzywilejowanej (na tzw. zamek
        błyskawiczny), umożliwienia skrętu w lewo pojazdowi, który blokuje przeciwny
        kierunek ruchu itp. Wykazanie, że gest sprawcy był jednoznaczny dla wszystkich
        świadków zdarzenia, powinno wystarczyć.


        • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 17:06
          Ale jak to wytłumaczyć policjantowi?
          Głos ekspertki mógłby ważyć, gdyby zechciały mnie nie ważyć lekce.
          Misiu dzięki za głos.
          A Sz.P. Ekspertkom polecam się nieustająco.
          Wesołych Świąt Paniom życzę.
        • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 20.12.02, 17:07
          No i czy my już jesteśmy w tym cywilizowanym świecie?
    • Gość: wujek Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 22.12.02, 18:47
      Jak udało się wam zdobyć prawo jazdy. Przepisy ściśle stanowią, kto ma
      pierwszeństwo i gdzie. Kodeks nie przewiduje żadnych uprzejmości.
      • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 23.12.02, 19:53
        No właśnie tak myślą policjanci. A w Europie myślą jakby inaczej. A jakby tak
        wyeliminować wszelkie uprzejmości to np. 4 pojazdy i ich kierowcy na
        równorzędnym skrzyżowaniu skazane zostałyby na śmierć ze starości.
        Dzięki za cenny głos.
    • jk13 Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek 27.12.02, 00:58
      Witaj!!!
      Opisana przez Ciebie sytuacja jest dość skomplikowana. Z jednej strony mamy
      kierującego, który prowadzi pojazd drogą z pierwszeństwem przejazdu, z drugiej
      zaś kierującego, który oczekuje na włączenie się do ruchu. Myślę, że możemy
      odsunąć na bok zeznania świadków.
      Przyznam, że nie znalazłem jednoznacznego rozwiązania w Kodeksie Drogowym.
      Uważam, że należałoby udowodnić istnienie RZECZYWISTEGO zamiaru ustąpienia
      pierwszeństwa. Sądzę, że istotą sporu byłoby udowodnienie, że kierujący
      pojazdem, włączającym się do ruchu był przekonany, iż drugi z kierujących
      RZECZYWIŚCIE rezygnował z pierwszeństwa przejazdu na rzecz włączającego się do
      ruchu. Nie widzę tutaj zastosowania dla zasady ograniczonego zaufania.
      Nie sądzę, aby policja była w stanie rozstrzygnąć ten spór.
      Pozdrawiam.
      • Gość: wujek Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 28.12.02, 19:03
        Żaden kodeks nie przewiduje iz kierujący zrezygnował z pierwszeństwa przejazdu.
        Próbuj dalej.
        • jk13 Do: wujka. 01.01.03, 07:29
          Zgoda, kodeks nie zawiera tego typu rozwiązań i nie omawia ich. Niemniej jednak
          istnieją pewne rodzaje zachowań, które ogólnie nazywane są kulturą jazdy.
          Należy do nich między innymi rezygnacja z posiadanego pierwszeństwa, mająca na
          celu umożliwienie innemu uczestnikowi ruchu włączenie się do niego, przy
          wyjeździe z drogi podporządkowanej. Dlatego też napisałem o koniecznym
          posiadaniu pewności, że zamiar taki był rzeczywisty.
          Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
      • Gość: braat Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.01.03, 18:37
        Ta skomplikowana sytuacja, tj. ustąpienie pierszeństwa lub skorzystanie z
        czyjejś uprzejności zdarza mi się codziennie. Nie wyobrażam sobie ruchu w
        dużym mieście bez takich zachowań. Zawsze wierzę temu, który jest uprzejmy i
        mi też zawsze wierzą jak ustępuję. Dlaczego dla policji nie jest to oczywiste,
        jeśli nie ma wątpliwości co do stanu faktycznego? Dlaczego oni ciągle o tej
        zasadzie ograniczonego zaufania (której nie ma w kodeksie)?
        Dzięki za głos JK.
        Pozdrawiam.
        • jk13 Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek 10.01.03, 00:24
          Witaj!!!
          Pytasz, czemu dla policji pewne zachowania kierowców, pomimo braku ich
          definicji prawnych, są niezrozumiałe. Myślę, że spowodowane jest to między
          innymi tym, że zachowania te nie stanowią swego rodzaju normy. Poza tym polska
          policja, co stwierdzam z przykrością, nie jest przygotowana do tego typu
          analiz, które w jakikolwiek sposób odbiegają od norm prawnych, a dotyczą
          psychologii sprawstwa. Jako swego rodzaju ciekawostkę powiem Ci, że podczas
          kontroli drogowych w Polsce nigdy, podkreślam, nigdy nie zdarzyło mi się, aby
          funkcjonariusz sprawdził, co przewożę w bagażniku pojazdu, zawartości schowka w
          samochodzie. Tymczasem w Niemczech zdarzyło mi się to kilkakrotnie. Moi znajomi
          mieli dość policji greckiej, której drobiazgowość podczas kontroli przyprawiała
          ich o mdłości.
          Przy okazji zaś, zastanawia mnie milczenie szanownych ekspertek.
          Pozdrawiam.
          • Gość: wujek Re: hipotetyczna sytuacja - pytanie do ekspertek IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 11.01.03, 19:16
            jk13 napisał:

            > Pytasz, czemu dla policji pewne zachowania kierowców, pomimo braku ich
            > definicji prawnych, są niezrozumiałe. Myślę, że spowodowane jest to między
            > innymi tym, że zachowania te nie stanowią swego rodzaju normy.
            Wydaje mi się, że normą są właśnie przepisy ruchu drogowego. Po to są, by
            stanowić normę.


            > Jako swego rodzaju ciekawostkę powiem Ci, że podczas
            > kontroli drogowych w Polsce nigdy, podkreślam, nigdy nie zdarzyło mi się, aby
            > funkcjonariusz sprawdził, co przewożę w bagażniku pojazdu, zawartości schowka
            w
            >
            > samochodzie. Tymczasem w Niemczech zdarzyło mi się to kilkakrotnie. Moi
            znajomi
            >
            > mieli dość policji greckiej, której drobiazgowość podczas kontroli
            przyprawiała
            >
            > ich o mdłości.

            W Stanach i Kanadzie policja zatrzymuje tylko za wykroczenia, w uzasadnionych
            !!!przypadkach podejrzenia ..... a kontrola zawartości bagażnika chyba tylko
            jak jest jakaś afera, napad, strzelania, poszukiwanie zbiega....
            To zależy, czy państwo traktuje swojego obywatela jako potencjalnego
            przestępcę, terrorystę i bandytę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka