Dodaj do ulubionych

o zachlapnictwie

30.11.06, 19:00
Moda czy co? Co najmniej co dziesiąty samochód napotkany w trasie ma tak
zachlapany tył, że nie da się odczytać numeru. Ja rozumiem, że jesień, błoto,
ale te części karoserii, których kierowiec i jego samica dotykają wsiadając do
puszki, jakoś nie są tak zachlapane. Rodzi się podejrzenie, że ten tył jest
zachlapany celowo.

Pewnie gdzieś istnieją specjalne warsztaty zachlapnicze wyposażone w
amerykańskie zachlapnice do samochodów; że ja takiego warsztatu dotąd nie
napotkałem, to o niczym nie świadczy; fanów braci Kaczyńskich też nie
widziałem, a przecież są.

- Stefan

www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: o zachlapnictwie 30.11.06, 19:23
      Podkusiło mnie kiedyś, żeby takiemu zachlapanemu zrobić dydaktyczną
      popisówę... :)))))

      Stałem za VW Golfem w korku, zimowe słońce nisko w gały świeciło. Kuper VW
      szary od brudu, nawet światła STOP było ledwie widać.

      Wyjąłem spod fotela pasażera utensylia - czyli ścierę i płyn do mycia szyb.
      I jakby nigdy nic pięknie wyszorowałem Golfowi tylne lampy :)

      Facet najpierw zerkał zdumiony przez wsteczne lusterko (jednak coś chyba przez
      nie jeszcze widział), przez czas pucowania pierwszej lampy zastanawiał się jak
      zareagować. W końcu otworzył drzwi i pyta:
      - Panie, co pan...???
      - Nic, ja tylko światełka czyszczę. Żeby panu w bagażnik nie wjechać.
      - Ahaaaaa....

      ;))))))
      • 1realista Re: o zachlapnictwie 30.11.06, 23:05
        tu by się przydała nadmierna aktywnosc policji w tym zakresie. I bloczek mandatowy. Zamiast setki czy dwoch znajdzie się kilka złoty na ściereczkę do lamp i tablicy. Bo to tak fajnie jak nie mamy czytelnych numerów to jak coś zrobimy na drodze nikt nie zapamieta numerów. Dlatego ja bym tak naprawdę zamiast stowki lepił pięc stowek za brudne/zasnieżone światła tablice czy szyby. Skoro ja przed ruszeniem w trasę potrafię obejść auto i oczyścić te elementy do stanu używalności nie widze powodu aby ktoś inny tego nie robił. I nie znam przypadku aby tablice czy światła były nieczytelne po kilkusetkilometrowej podróży. Przecież przy każdym postoju czy tankowaniu można obejść autko i pomachać nieco szmatką.
        • kozak-na-koniu Re: o zachlapnictwie 01.12.06, 09:50
          1realista napisał:

          > tu by się przydała nadmierna aktywnosc policji w tym zakresie. I bloczek manda
          > towy.

          Realista? Raczej utopista! Przecież radar takich rzeczy nie uwzględnia...:-(
    • mejson.e Mato(ło)we lampy 01.12.06, 00:03
      Przez te ostatnie mgielno-dżdżyste dni bez porządnego spłukiwania nawierzchni,
      większość samochodów obrosła warstwą lepkiego brudu, który nie tylko zamazuje
      czytelność tablic rejestracyjnych czy tylnych lamp. On także skutecznie zalepił
      przednie lampy zmieniając przezroczyste klosze w całkiem matowe.
      W takich brudnych lampach światła żarówek rozświetlają całą powierzchnię klosza
      i nie tylko ograniczają jasność strumienia oświetlającego drogę, ale oślepiają
      kierowców z naprzeciwka świecąc prosto rozproszonym światłem a nie skupionym
      skierowanym nisko.

      Ktoś kto dopuszcza lampy do takiego stanu jest dla mnie kompletnym matołem - sam
      gorzej widzi i oślepia innych. Jakby to było bardzo ciężko przetrzeć - ja
      przecieram je dwa razy dziennie mając w perspektywie kilkadziesiąt km jazdy.

      Ale przecież w samochodzie ważna jest średnica końcówki wydechu, moc i blask
      zestawu audio, a czystość zewnętrzna to nieistotny szczegół...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
      • Gość: fragi Re: Mato(ło)we lampy IP: *.zebyd.com.pl 03.12.06, 15:31
        Zachlapnica bardziej przydaje sie na przedniej tablicy. Wszak fotogó.. robi
        zdjęcie z przodu.
    • kodem_pl ehhh, ja wiem, ze znowu narzekam... 03.12.06, 16:21
      ...ale to wina naszych drog...

      Kiedys wracalismy z nart (Austria) i byla wielka chlapa. Odwiedzilismy jeszcze
      na chwile Insbruck, pozniej Norymberge. W Niemczech robilismy wiekszosc trasy,
      bo lecielismy do Kolbaskowa... Pogoda taka sama w Austrii, Niemczech i Polsce
      (jakos skubana nie chce uznawac granic). I auto na granicy wygladalo niczego
      sobie, za to pod domem... Masakra. A z Kolbaskowa do Gdanska jest sporo mniej
      niz z Kolbaskowa za Insbruck...

      Tak wiec generalnie, mili panstwo, panstwo nasze dyma nas po raz kolejny...
      znowu bez mydla.
      • rapid130 Re: ehhh, ja wiem, ze znowu narzekam... 03.12.06, 20:16
        kodem_pl napisał:

        > ...ale to wina naszych drog...

        Też prawda. Mamy inny poziom kultury.
        Za wjazd z pola prosto na drogę ubabranym traktorem w Niemczech można
        stracić "trochę" euro. Bo ktoś słusznie zauważył, że zanieczyszczanie jezdni
        niesie ze sobą niebezpieczeństwo poślizgu.

        Ale cóż... Nieprzypadkowo gumofilce są polskim wynalazkiem ;)
      • mejson.e Re: ehhh, ja wiem, ze znowu narzekam... 03.12.06, 20:26
        kodem_pl napisał:

        > ...ale to wina naszych drog...
        >
        > Kiedys wracalismy z nart (Austria) i byla wielka chlapa. Odwiedzilismy jeszcze
        > na chwile Insbruck, pozniej Norymberge. W Niemczech robilismy wiekszosc trasy,
        > bo lecielismy do Kolbaskowa... Pogoda taka sama w Austrii, Niemczech i Polsce
        > (jakos skubana nie chce uznawac granic). I auto na granicy wygladalo niczego
        > sobie, za to pod domem... Masakra. A z Kolbaskowa do Gdanska jest sporo mniej
        > niz z Kolbaskowa za Insbruck...
        >
        > Tak wiec generalnie, mili panstwo, panstwo nasze dyma nas po raz kolejny...
        > znowu bez mydla.

        Kiedy naście lat temu jechałem motocyklem do Norwegii, sporą część polskiej
        drogi padało i byliśmy uświnieni (ja i motor) jak szambonurki.

        Kiedy jechałem w deszczu w Szwecji, motor się po prostu odświeżył i nadal był
        czyściutki.

        Cóż - wyprofilowane i spłukiwane regularnie drogi robią swoje...


        Pozdrawiam,
        Mejson
        --
        Automobil
        Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
        • Gość: Kodem_PL Re: ehhh, ja wiem, ze znowu narzekam... IP: *.hor.brad.ac.uk 03.12.06, 20:31
          Wyprofilowane, regularnie splukiwane, bez kolein, z odpowiednim odprowadzaniem
          wody... Tak czy owak ciesze sie, ze nie zostalem tu 'zniszczony', ze wszystko
          zwalam na nasze drogi... A tak nie jest. Bo sporo winy jest tez we stanie
          technicznym naszych aut... gubia mase oleju i innych plynow. Niechlubnym
          przykladem niech bedzie mojej poprzednie auto, ktore zanim sprzedalem przez 2-3
          miesiace gubilo z litr oleju tygodniowo... Teraz mam auto szczelne jak trzeba:-D
          • x-man66 Re: ehhh, ja wiem, ze znowu narzekam... 04.12.06, 17:39
            Typowe - ja już nie zanieczyszczam, robi to ktoś inny.
            A na złom to nie łaska oddać ?
            • Gość: Kodem_PL Misiaczku moj drogi... IP: *.hor.brad.ac.uk 04.12.06, 19:21
              Samochod moj kupil pewien mily czlowiek i silnik po remoncie bedzie sluzyl w
              jego lodzi. Latwiej niz oddac na zlom mozna wymienic uszczelki...
              • x-man66 Misiaczku moj drogi... 05.12.06, 11:16
                Zawsze to przyjemniej jak to robi miły człowiek niż jak niemiły.
                Jako zagorzały fan "Junkyard Mega-Wars" i "Matrix - Reaktywacja" zgadzam się z
                Tobą co do drugiej kwestii.
                • kodem_pl Re: Misiaczku moj drogi... 05.12.06, 16:01
                  Przynajmniej cos. Niemniej zostalem przez ciebie oczyszczony z zarzutow?:-D
        • crannmer Kaczory niewinne 03.12.06, 21:40
          mejson.e napisał:

          > Cóż - wyprofilowane i spłukiwane regularnie drogi robią swoje...

          Wygodnie zwalic wszystko na panstwo i drogowcow. A prawda jest taka, ze
          wiekszosc syfow brudzacych samochody (i wszystko inne) to syfy wymywane z
          atmosfery. A nie drogowycy i kaczory te syfy w atmosferze umiescili.

          Niestety wszechobecne hajcowanie weglem w piecach domowych w polaczeniu z
          dysyjna sprawnoscia filtrow wielkiego przemyslu robi swoje.

          Za odra filtry fabryk dzialaja, a weglem w piecach nie hajcuje praktycznie nikt.

          BTW wplyw wyprofilowania na zmywanie brudow brudna deszczowka jest pomijalny, a
          niemieckie drogi nie sa ani regularnie, ani nieregularnie splukiwane. One
          praktycznie nie sa wogole splukiwane.

          MfG

          C.
          • kodem_pl Re: Kaczory niewinne 03.12.06, 23:56
            I tak i nie. Pyly o ktorych mowisz powoduja osad (czy taki 'kurz') i to jest
            jedna sprawa. Ale jazda drogami, gdzie tysiace litrow wody jest w koleinach,
            gdzie studzienki nie daja rady, gdzie dawno nie jechalo nic co droge zmywa...
            to brudzi auta.
            • crannmer Re: Kaczory niewinne 04.12.06, 10:28
              kodem_pl napisał:

              > I tak i nie. Pyly o ktorych mowisz powoduja osad (czy taki 'kurz') i to jest
              > jedna sprawa. Ale jazda drogami, gdzie tysiace litrow wody jest w koleinach,
              > gdzie studzienki nie daja rady,

              Przykro mi, ale fantazjujesz. Nie widze specjalnej roznicy miedzy odwodnieniem
              drog w Polsce, a w Niemczech. Widze natomiast zdecydowana roznice w czystosci
              powietrza. I w nieczystosci spalin.

              Polskie drogi z dobrym splywem i bez kolein tez sa zasyfione. Bo sa polewane
              brudna deszczowka.

              > gdzie dawno nie jechalo nic co droge zmywa...

              W Niemczech tez nic nie zmywa. Ale woda lecaca z nieba znacznie czystsza jest.

              MfG

              C.
              • kodem_pl Re: Kaczory niewinne 04.12.06, 13:35
                Tez widze roznice w czystosci powietrza i tu sie z Toba zgadzam.

                Nie zgadzam sie co do reszty. Drogi z dobrym odplywem i bez kolein sa
                zasyfione, ale one praktycznie nie brudza aut. Jadac gdziekolwiek wiekszosc
                czasu jedziesz po drodze z koleinami, dziurami (kaluze) itp.
              • emes-nju Re: Kaczory niewinne 04.12.06, 14:05
                crannmer napisał:

                > Przykro mi, ale fantazjujesz. Nie widze specjalnej roznicy miedzy
                > odwodnieniem drog w Polsce, a w Niemczech.


                Nie jest to chyba do konca zgodne z prawda. Sorry, ale nigdzie w Europie nie widzialem tyle STOJACYCH kaluz, co u nas. I to czasem nawet na nowych drogach!


                > Widze natomiast zdecydowana roznice w czystosci powietrza. I w nieczystosci
                > spalin.


                To nie moze byc przyczyna takiego syfienia aut. Kiedys wracalem w nocy przez Austrie i Czechy. Dalo sie tam jechac, mimo ulewy, dosc sprawnie. Po wjechaniu do Polski doslownie osleplem - swiatla pokrywaly sie brunatna mazia natychmiast. I to na drodze z Cieszyna (!) - nie na lokalnej, odwiedzanej przez traktory, drozynie. To raczej nie syfek z kominow i rur wydechowych - kolor sugerowal raczej glebowe pochodzenie, a nie przypominam sobie burz piaskowych w Polsce...
                • 1realista Re: Kaczory niewinne 04.12.06, 15:29
                  Moze to problem miękkich poboczy i błota naniesionego przez tiry czy urządzenia rolnicze?
                  • kozak-na-koniu Re: Kaczory niewinne 04.12.06, 15:31
                    ...Też!:-D
                    • emes-nju Re: Kaczory niewinne 04.12.06, 15:42
                      A ja czasem musle, ze przede wszystkim...
      • Gość: Kodem_PL 'obraz calosci' IP: *.hor.brad.ac.uk 03.12.06, 20:39
        Ktos powinien wytoczyc w naszym kraju glosny proces panstwu. Jazda po naszych
        drogach kosztuje nas nie tylko stres (koniecznosc ciaglego wyprzedzania itp.)
        ale tez rzeczy wyraznie policzalne. Koncowki drazkow kierowniczych,
        silentblocki i tego typu elementy naszego zawieszenia zuzywaja sie w
        przerazajacym tempie. Nasze pojazdy brudza sie wielokrotnie szybciej niz ma to
        miejsce w rozwinietych karajach co pociaga za soba koniecznosc czestego ich
        mycia. Na naszych stacjach benzynowych sprzedaje sie wciaz paliwa skandalicznej
        jakosci (LPG nie obowizzuja nawet normy!), co pociaga za soba szybsze zuzycie
        ukladow wtryskowych, pomp paliwowych oraz wieksze zuzycie paliwa, wieksza
        emisje szkodliwych substancji. Straty w stosunku do tych, jakie ponosilibysmy w
        normalnych warunkach sa kolosalne!!

        Nie bede juz nawet wspominal o tym, ze nasze alufelgi, kolpaki, radia, wklady
        lusterek, anteny, listwy drzwiowe i inne takie kradzione jest na potege... bo
        to przeciez niska szkodlowosc spoleczna czynu...
        • emes-nju Re: 'obraz calosci' 04.12.06, 14:06
          Pamietaj jednak, ze za wszytkie "atrakcje" placimy my. NETTO + VAT (czasem jeszcze kacyza). Po co zatem remontowac drogi...?
          • Gość: Kodem_PL Re: 'obraz calosci' IP: *.hor.brad.ac.uk 04.12.06, 19:22
            Dlatego mowie, ze dobrze byloby wytoczyc panstwu proces. Bo samo z siebie jak
            widac nie chce dzialac w naszym imieniu. Woli przeciwko nam...
            • emes-nju Re: 'obraz calosci' 05.12.06, 12:23
              Tylko, ze prawo jeszcze do tego nie doroslo. Jezeli wytocze panstwu proces np. za uszkodzenie auta, to musze udowodnic, ze konkretne uszkodzenie powstalo w konkretnym miejscu, a swoje straty wyliczyc co do grosza. Jakakolwiek watpliwosc (np. urwany drazek kierowniczy zawsze mozna zinterpretowac tak, ze byl uszkodzony wczesniej, a urwal sie dopiero po wpadnieciu w ten nieszczesny dolek wielkosci ciezarowki; zawsze moze sie okazac, ze straty finasowe byly inne, bo nie ma jak oszacowac strat wyniklych z nieuzywania uszkodzonego auta) bedzie wystarczajacym powodem do uchylenia sprawy. Wez pod uwage, ze my wynajac mozemy pierwsza z brzegu papuge (a ci nie majac nad soba zadnego bata, biora ciezka, zalezna od kwoty roszczenia kase z gory i maja wszystko w d...), a pozwany ma na uslugach cala armie.

              Obawiam sie, ze dopiero cala lawina pozwow, ktore skoncza sie w Strasburgu moga cos zmienic... Najpierw prawo robiace z nas niechcianych petentow bez realnej mozliwosci obrony przed wszechwladza panstwa.
              • kodem_pl Re: 'obraz calosci' 05.12.06, 16:03
                Najlepiej byloby wziac jakiegos znajomego Niemca, ktory kupil to samo auto co
                nasze i zrobic porownanie czesci, jakie sie wymienia i przebiegi przy ktorych
                sie to robi. Generalnie slaby ze mnie prawnik i wiem, ze to marzenia... ale
                fajnie czasem pomarzyc. Sek w tym, ze ta wygrana nic nie da. Bo panstwo to niby
                my. A na pewno nasza kasa...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka