shamsa
09.01.08, 09:25
oceńcie proszę następującą sytuację:
rowerzysta jechał po osiedlu scieżką rowerową biegnącą wzdłuż pasu zieleni i
krzaków. w pewnym miejscu pod kątem prostym trasę i krzaki przecina chodnik
dla pieszych. tak więc pieszy nie widzi zza krzaków nadjeżdzającego
rowerzysty, ale ten widzi przed sobą droge dla pieszych (jezdzi między blokami
zreszta, w strefie zamieszkania).
gosciu szedł chodnikiem ze swoim psem. pies byl stary, wiec sie turlał pare
metrów za nim. pies byl bez smyczy. rowerzysta sie zagapil i z pełnym impetem
walnął w truchtającego psa. pies lekko poturbowany, rowerzysta osunął się z
roweru niefortunnie i złamał kość stopy.
i teraz pytanie o winę.
jest oczywiste, ze pies powinien byc na smyczy. to nie ulega wątpliwosci. ale
rowerzysta ma obowiązek zachować ostrożność i zwolnic przy drodze dla pieszych
w samym srodku osiedla. tak czy nie? zza tych krzaków mogło wybiec dziecko,
biegacz, ktokolwiek. co o tym sądzicie? sprawa rozeszła sie po kościach, ale
jestem ciekawa interpretacji tej sytuacji. ktory przepis jest tu wazniejszy?
ostroznosc przy przejsciu dla pieszych czy trzymanie psa na smyczy?