Dodaj do ulubionych

Wyprzedzanie

21.04.08, 12:39
Tak się czasem zastanawiam, czy Ci wyprzedzający na styk zdają sobie
sprawę, że osoba jadąca z przeciwka może się zagapić, albo coś i nie
zdążyć przychamować. Taki manewr może się udawać setki razy, bo nikt
nie jest samobójcą i raczej będzie w takie sytuacji hamował. I taki
szybki, ale bezpieczny utrwala się w przekonaniu, że on te manewry
przeprowadza całkowicie bezpiecznie.
Może też nie wmieścić się w kolumnę, bo wyprzedzał akurat auto,
które zostawiło mały odstęp od poprzednika, bo chciało go
wyprzedzić, ale kierowca nie chciał się wpychać na chama. Albo
kolumna akurat hamowała.
Natchnął mnie do napisania tego Pan, który miał do mnie pretensje,
że mrugałem na niego, przecież się zmieścił. A, że ja zamiast jak
wcześniej 100 to jechałem 40, to moja wina...
Obserwuj wątek
    • tiges_wiz Re: Wyprzedzanie 21.04.08, 12:57
      Mnie ostatnio dwoch wystawilo niestety :/
      jechala sobie ciezarowka powoli, widze sporo miejsca wiec zaczalem wyprzedzac. A
      tu sie okazalo, ze przed nim kula sie busik z laweta. Chlopaki radosnie
      skasowali odstep i z dosc bezpiecznego wyprzedzania jednego auta, zrobilo sie
      jedno na styk dwoch dlugich samochodow :/

      jednak jest mi glupio i nie mialem do nikogo pretensji ze zamrugali.
      Zdarzylem co prawda sie schowac tuz przed ominieciem tego na przeciwko, ale on
      zjechal prewencyjnie (za co dzieki dobry czlowieku).
      • Gość: rekrut1 Re: Wyprzedzanie IP: *.aster.pl 21.04.08, 13:25
        No cóż opisana przez Ciebie sytuacja może się zdarzyć nawet
        najlepszym
        (co prawda nie powinna ale może), Niestety w trasie 200 - 300km-ej
        takie sytuacje(mam na myśli te w których wyprzedzający zmusza
        nadjeżdżającego z naprzeciwka do hamowania aby uniknąć czołowego
        zderzenia) zdarzaja się co najmniej kilkanaście razy. Często widać
        wyraźnie że wyprzedzający jest również zaskoczony tą sytuacją. Moim
        zdanie świadczy to o tym że gość nie jest w stanie prawidłowo
        ocenić ani odległości ani prędkości z jaką nadjeżdża pojazd z
        naprzeciwka. I tu kłaniają się badania psychomotoryczne. Pomijam tu
        bezmyślnie "spieszących się".
        Pozdr.
        Pazdzioch
        • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzanie 21.04.08, 13:33
          Często najlepszym kierowcom bardzo trudno jest ocenić prędkość
          nadjeżdżającego z przeciwka i jest to problem znany od pokoleń. Rada
          na to może być tylko jedna (też nie dająca 100% pewności): manewr
          wyprzedzania musi się odbyć na jak najkrótszym odcinku drogi a w
          razie najmniejszej wątpliwości - nie wyprzedzam.
          • tiges_wiz Re: Wyprzedzanie 21.04.08, 13:39
            akurat ja nie miałem wątpliwości z tym czy zdążę, bo co może być trudnego z
            wyprzedzeniem cieżarówki jadącej 60-70 km/h. Widziałem drogę pustą na odcinku
            kilkuset metrów. Luzik, 4 bieg i rura. Zgodnie z planem wszystko by się
            skończyło bez problemu. Niestety okazało się, ze ten tym busem jechał sobie
            bardziej z prawej i go zza plandeki nie widzialem. Najpierw zobaczyłem busa (e
            luzik, schowam sie za nim), a pozniej lawete. No i odstęp, który magicznie
            zniknął :/

            W sumie dawno mi się coś takiego nie zdarzyło i kolejny dowód na to, że nie ma
            100% pewności. Nigdy.
            • kozak-na-koniu Re: Wyprzedzanie 21.04.08, 14:05
              Ano, właśnie - sytuacja klasyczna, wymikająca z nieumiejętności lub
              braku woli utrzymania bezpiecznych i wygodnych odległości (w grupie
              tak jest wygodniej). Albo taka: zaczynam wyprzedzać gościa a ten,
              gdy już się z nim niemal równam, nie patrząc w lusterko wrzuca lewy
              kierunek i równocześnie zjeżdża w lewo, bo właśnie omija rowerzystę
              albo idącego poboczem pieszego, których zasłonił. Poza tym, trzy
              razy przydarzyło mi się wyprzedzać: raz rowerzystę, który nagle i
              nie oglądając się skręcił w lewo (udało się go ominąć, na
              wyhamowanie nie było szans); drugi raz ciągnik rolniczy (podobnie,
              ominąłem go tylko dlatego, że mocno przekroczyłem prędkość w
              obszarze zabudowanym); oraz motocyklistę (tu się nie udało i
              go "trafiłem")... Habudzikokształtnym tłumaczę, że obie pozostałe
              sytuacje zdarzyły się przy prędkości poniżej dozwolonej w tych
              miejscach i w bardzo dobrych warunkach. To były po prostu
              nieprzewidziane zbiegi okoliczności, czyli można powiedzieć
              działanie "siły wyższej".
          • wojtek33 Re: Wyprzedzanie 21.04.08, 14:08
            kozak-na-koniu napisał:

            > Często najlepszym kierowcom bardzo trudno jest ocenić prędkość
            > nadjeżdżającego z przeciwka i jest to problem znany od pokoleń.

            Nie chciałbym wywoływać kolejnego flame'a, ale jednym z czynników
            utrudniających tę ocenę są zapalone światła mijania tego z
            przeciwka.
        • Gość: na zimno Takie badania powinny byc obowiazkowe. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 13:34

          Powinny miec one priorytetowe znaczenie przy kierowaniu na szkolenie
          na prawo jazdy.

          To nie jest zadne ograniczenie praw czlowieka. To jest koniecznosc.
          Jezeli ktos sie nie nadaje, trudno.
          Nie kazdy musi miec PJ.

          No i badania okresowe. Kontrola poziomu cukru i wzrok co 5 lat
          najdalej.




          • emes-nju Re: Takie badania powinny byc obowiazkowe. 21.04.08, 13:43
            Gość portalu: na zimno napisał(a):

            > No i badania okresowe. Kontrola poziomu cukru i wzrok co 5 lat
            > najdalej.

            No i koniecznie WR. Ja w kazdym razie w ramach badan na PJ mialem robione WR. Serio! Widocznie "moja" pani dohtur uznala, ze z syfem nie mozna prowadzic ;-P
            • Gość: na zimno Z tym WR to chyba mnie ladujesz! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 13:51

              Jasne, ze nie wolno prowadzic!
              Dopiero bylby syf na drogach!
              A tak mozna jeszcze wytrzymac.
              • emes-nju Re: Z tym WR to chyba mnie ladujesz! 21.04.08, 13:59
                Z tym WR Cie nie laduje ;-) Naprawde tak bylo.
                • kozak-na-koniu Re: Z tym WR to chyba mnie ladujesz! 21.04.08, 14:10
                  Kiedyś to był standard przy wszystkich badaniach lekarskich (praca,
                  sport, wojsko, szkoła itd.). Kilkanaście lat temu ten standard
                  zniesiono z przyczyn obiektywnych i nie ma to nic wspólnego z
                  rodziną znanego posła i ministra.
              • wojtek33 Re: Z tym WR to chyba mnie ladujesz! 21.04.08, 14:09
                Gość portalu: na zimno napisał(a):

                >
                > Jasne, ze nie wolno prowadzic!
                > Dopiero bylby syf na drogach!

                Wtedy to nie na drogach a przy drogach ;)
                • Gość: na zimno Tu sie (rzadko) zgadzamy. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 14:11
                  Cytat:

                  Tato, a dlaczego te panie nazywaja sie TIRowki?
                  Bo one sie musza, synku mocno "naTIRac".
            • Gość: rekrut1 Re: Takie badania powinny byc obowiazkowe. IP: *.aster.pl 21.04.08, 13:54
              A można?
              Pozdr.
          • jane14 Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy. 21.04.08, 13:46
            Badania badaniami, ale mało kto z kierujących a zwłaszcza świeżych którzy nie pamiętają czasów gdy praktycznie nikt nie używał świateł w dzień zdaje sobie sprawę, że właśnie jazda na światłach znakomicie utrudnia prawidłową ocenę prędkości i odległości.
            I owszem auto widać wcześniej ale ...
            Generalnie auto oświetlone wydaje się że jest bliżej niż w rzeczywistości ale z tego powodu wydaje się że jedzie wolniej w efekcie bardzo częste są błędy w ocenie dystansu i takie sytuacje (pomijam zamierzone, wymuszenie zjazdu na pobocze)wydaja się być częstsze od czasu wprowadzenia obowiązku jazdy na światłach. Może się mylę ...?
            • emes-nju Re: Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy 21.04.08, 13:49
              No trzeba zakazac swiecenia w nocy! To o piszesz z cala pewnoscia jest w nocy znacznie bardziej dokuczliwe niz w dzien :-P
              • jane14 No jasne że jest ... 21.04.08, 13:55
                dlatego chyba nie nowiną dla takiego "pożeracza" kilometrów jak ty jest że nocą
                ocena dystansu i wyprzedzanie jest o niebo trudniejsze niż w dzień ?
                • emes-nju Re: No jasne że jest ... 21.04.08, 14:04
                  Z ocena odleglosci mam w nocy mniejszy problem niz z ocena czy w ogole mozna wyprzedzac. Brak elementow odblaskowych pokazujacych konfiguracje drogi jest co najmniej klopotliwy.

                  Co do oceny dleglosci, to jakos nie zauwazylem wiekszych problemow czy ludzie swieca czy nie.
              • Gość: rekrut1 Re: Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy IP: *.aster.pl 21.04.08, 14:03
                Oczywiście zawsze znajdą się "autorytety" podważające wszystko
                i "wszystkich". Dadzą za przykład Austriaków (krótki czas na
                światłach)a pominą Skandynawów którzy niemal od pokoleń itd.
                Przypomniał mi się dowcip: na wystawie sklepowej było napisane
                -margaryna twoim masłem
                -kergulena twoja rybą
                ktoś dopisał k..... twoja mać.
                To by pasowało do tego tematu.
                Pozdr.
                Pazdzioch.
                • jane14 Nie oceniaj wszystkich wzgledem siebie 21.04.08, 14:14
                  To ze o tym wspominam nie jest ani głosem za wyłączeniem świateł ani próbą ocen
                  zachowań naszych rodziców.
                  Jest to moja opinia która możesz, ale nie musisz brać pod uwagę.
                  Fakt że tak jest w mojej ocenie, owocuje tylko tym że przy próbie wyprzedzania
                  stosuje porostu wyższe kryteria bezpieczeństwa i tyle. Może dla innych fakt
                  stosowania świateł nie ma znaczenia w ocenie dystansu. Czy mam racje, nie wiem.
                  Ale wiem, że nie zdarza mi się spędzać nikogo na pobocze. I chciałbym by nie
                  zdarzało się innym.
                  • Gość: rekrut1 Re: Nie oceniaj wszystkich wzgledem siebie IP: *.aster.pl 21.04.08, 14:29
                    jane14--_Staram się pisać na temat a nie "dotykać" nikogo
                    osobiście_. Jak to tak zabrzmiał _przepraszam_.

                    "Ale wiem, że nie zdarza mi się spędzać nikogo na pobocze.I
                    chciałbym by nie zdarzało się innym."
                    Słuszna acz "Pobożne życzenie".
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
              • Gość: :))) Re: Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy IP: *.com 22.04.08, 02:55
                emes-nju napisał:

                > No trzeba zakazac swiecenia w nocy! To o piszesz z cala pewnoscia
                jest w nocy z
                > nacznie bardziej dokuczliwe niz w dzien :-P

                Nie naśmiewaj się proszę, bo niechcący masz rację - wyprzedzanie w
                nocy, mimo że samochód z przeciwka widać dzięki światłom naprawdę z
                daleka, jest dużo bardziej niebezpieczne, bo światła nie dostarczają
                nam informacji o odległości i szybkości tego pojazdu a pobocze jest
                ciemne. W dzień te same świata potrafią znacznie wpłynąć na tę ocenę i
                ta różnica może łatwo stać się przyczyną "niezrozumiałego zjechania na
                przeciwbieżny pas". Ale przyczyną wypadku i tak będzie prędkość, bo w
                paradę wchodzi nam wiara (jak zawsze w Polsce bardzo silna) -
                przykazanie 1: powodem wypadku zawsze jest prędkość i przykazanie 3:
                światła poprawiają bezpieczeństwo (czymkolwiek by ono było). Drugie
                jest o tym, że pan policjant ma zawsze rację... ale to OT.
            • Gość: na zimno Nic sie nie wydaje. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 13:55

              Swiecenie uwazam za nonsens ekonomiczny.
              Mnie jest wszystko jedno czy ze swiatlami czy bez.
              Jak dotad jakos jeszcze oceniam co trzeba.

              Problem jest tylko wtedy, gdy ktos robi cos absurdalnego,
              a takich idiotow jest niestety coraz wiecej.
              Rozumu nie mozna nauczyc.


              • jane14 Re: Nic sie nie wydaje. 21.04.08, 14:00
                Fakt takich idiotów jest coraz więcej ale nie da się tego wytłumaczyć tylko
                wzrostem poziomu idiotyzmu. Fakt jest faktem, błędnych ocen dystansu i
                wyprzedzeń na styk jest coraz więcej i mowa tu o sytuacjach wynikłych z błędów
                kierowców nie zaś z arogancji, choć tych ostatnich też nie brakuje.
                • Gość: na zimno Przyklad podany przez kozaka: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 14:09

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=78617003&a=78621708
                  I co mozna z takimi?
                  I to jest prawdziwy horror, niestety.

                  Swiatla to male piwo. Tylko prze.... kasa przez nas i zarobiona kasa
                  przez innych.


            • wojtek33 Re: Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy 21.04.08, 14:13
              jane14 napisał:

              > Badania badaniami, ale mało kto z kierujących a zwłaszcza świeżych
              którzy nie p
              > amiętają czasów gdy praktycznie nikt nie używał świateł w dzień
              zdaje sobie spr
              > awę, że właśnie jazda na światłach znakomicie utrudnia prawidłową
              ocenę prędkoś
              > ci i odległości.
              > I owszem auto widać wcześniej ale ...

              O to, to, wpisałem się wyżej nie przeczytawszy wątku do końca.

              > Generalnie auto oświetlone wydaje się że jest bliżej niż w
              rzeczywistości ale z
              > tego powodu wydaje się że jedzie wolniej w efekcie bardzo częste
              są błędy w oc
              > enie dystansu i takie sytuacje (pomijam zamierzone, wymuszenie
              zjazdu na pobocz
              > e)wydaja się być częstsze od czasu wprowadzenia obowiązku jazdy na
              światłach. M
              > oże się mylę ...?

              No niekoniecznie, ja najczęściej klnę, że nie wyprzedziłem choć
              mogłem, bo na jasnych światłach wydawał się bliżej.
              • Gość: rekrut1 Re: Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy IP: *.aster.pl 21.04.08, 14:18
                To może Panowie wyjaśnią dlaczego np. w Finlandii jeszcze ma kto
                jeździć? Przecież ta nacja powinna dawno przejść do historii.
                Pozdr.
                Pazdzioch
                • tbernard Re: Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy 22.04.08, 09:33
                  Zaludnienie Finlandii i tym samym prawdopodobieństwo kolizji jest nieco inne.
                  A tak na marginesie, jak to jest, że kiedy nie było nakazu świecenia to nie
                  wyginęliśmy wszyscy co do nogi?
                  • Gość: rekrut1 Re: Dotknę mimowolmnie bardzo nie popularnej tezy IP: *.aster.pl 22.04.08, 16:35
                    Dla tego że oprócz świateł działa zdrowy rozsadek i instynkt
                    samozachowawczy a światła tylko wspomagają te czynniki.
                    Ale naprawdę nie mam ochoty nikogo przekonywać ani zniechęcać do
                    świateł.(chyba że ma to być kaganek oświaty).
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
                • jane14 Chetnie wyjaśnie... 22.04.08, 10:26
                  Otóż tam jest tak ze jak jedziesz 75-80/h (poza zabudowanym na dwukierunkowej max dozw. wynosi 80) i masz za sobą 200 m auto tubylca, to po jakiś 100km (to wcale nie taki duży dystans jazdy non stop poza terenem zabudowanym) to auto nadal będzie za tobą 200m. Jeśli będzie inaczej tzn. że to był Rusek (Polaków tam stosunkowo niewielu zmotoryzowanych)
                  PS Na blisko 1/3 obszaru Finlandii wystepuje zjawisko nocy polarnej a na pozostałym obszarze nawet latem słońce, nie jest wyżej niż 35st nad horyzontem. To w połączeniu z tym że większość dróg biegnie w terenach leśnych w praktyce powoduje że i bez administracyjnego nakazu należałoby tam jeździć na światłach. Ten nakaz jest bardziej kierowany do turystów z południa europy dla których takie warunki oświetleniowe mogą być zaskoczeniem.
                  • Gość: rekrut1 Re: Chetnie wyjaśnie... IP: *.aster.pl 22.04.08, 16:39
                    Byłem w Finlandii w październiku byłem w czerwcu-lipcu. Nie do końca
                    masz rację ale.......... zostańmy przy swoim OK.?
                    Pozdr.
                    Pazdzioch
                  • tiges_wiz Re: Chetnie wyjaśnie... 22.04.08, 16:51
                    PS Na blisko 1/3 obszaru Finlandii wystepuje zjawisko nocy polarnej

                    a latem jest dzien polarny .. jak wtedy wysoko jest slonce? ;)
                    • Gość: rekrut1 Re: Chetnie wyjaśnie... IP: *.aster.pl 22.04.08, 19:32
                      www.terve.pl/klimat.html
                      Najdalej na północy w październiku byłem w Rovaniemi(tam rezyduje
                      Mikołaj). Dnia jest niewiele, zimno, wietrznie i nie ciekawie.
                      Za to w czerwcu za kołem polarnym o 24,00 można czytać gazetę na
                      tarasie bez dodatkowego oświetlenia. Podałem Ci link bo tam jest
                      napisane o wiele ciekawiej niż ja się produkuję.
                      Pozdr.
                      Pazdzioch
                      • tiges_wiz Re: Chetnie wyjaśnie... 22.04.08, 19:47
                        ja to wiem, ale wszyscy pisza o tej skadynawii, jaby tam caly rok bylo ciemno i
                        mglisto. to bylo pytanie retoryczne ;)
                        • wojtek33 Re: Chetnie wyjaśnie... 22.04.08, 20:59
                          Przecież napisał, nie wyżej niż 35 stopni
                        • jane14 Re: Chetnie wyjaśnie... 23.04.08, 06:51
                          tiges_wiz napisał:

                          > ...ale wszyscy pisza o tej skadynawii, jakby tam caly rok bylo ciemno...

                          Bo tak jest, choć ciemno-ciemnu nie równe.
                          W południe w lecie warunki oświetleniowe w słoneczny dzień przypominają nasze w
                          godzinach 18-22 (czas letni). Niby widno a sam zapewne w takich warunkach z
                          uwagi na możliwość oślepienia słońcem nisko nad horyzontem jak i z uwagi na
                          "długi cień" używałbyś świateł.
                          A w ten tzw dzień polarny to tak jak u nas godzinę po zachodzie słońca niby
                          widno i gazetę przeczytasz. Ale pojedziesz bez świateł ?
                          Gdy byłem tam po raz pierwszy w Polsce nie było nakazu jazdy na światłach nawet
                          w zimie. mimo to używanie tam świateł było dla mnie oczywiste i zasadne. Zresztą
                          tam właśnie w lecie jest jak u nas w zimie jeśli chodzi o nasłonecznienie.
                          Jak zapewne wiesz Finlandia (i Skandynawia) swój klimat zawdzięcza ciepłemu
                          prądowi atlantyckiemu, nie nasłonecznieniu. Po drugiej stronie Atlantyku na tej
                          szerokości geograficznej auta już nie jeżdżą tylko sanie.
                        • Gość: rekrut1 Re: Chetnie wyjaśnie...tiges_wiz IP: *.aster.pl 23.04.08, 10:58
                          tiges_wiz napisał: ja to wiem, ale wszyscy pisza o tej skadynawii,
                          jaby tam caly rok bylo ciemno i mglisto.

                          Kilka lat temu w lipcu byłem na Przylądku Północnym(pisałem o
                          wygodnej jeździe pociągiem)Nim wyjechałem spotkałem się przypadkiem
                          z kolegą który był tam dwa tygodnie wcześniej. Mówi, zimno, mglisto,
                          bardzo silny wiatr, naprawdę niewiele widać, po co ty tam chcesz
                          jechać?
                          Przed wyjazdem zaopatrzyłem się w bawełniane rękawiczki(przydatne
                          przy filmowaniu kamera), ciepłą kurtkę i parę innych drobiazgów na
                          mrozy. Na miejscu okazało się że pogoda wspaniała, słoneczko, bez
                          wiatru, widoczność kilkanaście kilometrów(bardzo wysoki klif) morze
                          Północne jak szkło, temperatura ~ +22st. Jednym słowem wspaniałe
                          "białe noce" polarne(nakręciłem fspaniałe ujęcia). Tak zmienna jest
                          Skandynawia. Dlatego nie dziwie się diametralnie różnym wrażeniom z
                          tego półwyspu.
                          Pozdr.
                          Pazdzioch
                          • Gość: rekrut1 Re: Chetnie wyjaśnie...tiges_wiz IP: *.aster.pl 23.04.08, 11:10
                            W linku który Ci podałem jest zdjęcie drogi. Tak to naprawdę wygląda
                            na przestrzeni kilkuset kilometrów (jechałem tamtędy). Pięknie tyle
                            że tak małych komarów(jakieś mutanty czy co)w tak zastraszających
                            ilościach w życiu nie widziałem, a kołują! No i im dalej na północ
                            tym mniej drzew(coraz niższe)oraz teren staje się coraz bardziej
                            podmokły. Piękna ściółka, stajesz i połowa buta w wodzie. Trochę się
                            rozpisałem ale pomimo wszystko piękna i ciekawa ta
                            Skandynawia.
        • watashi79 Re: Wyprzedzanie [na łuku] 21.04.08, 14:17
          Gość portalu: rekrut1 napisał(a):

          > Niestety w trasie 200 - 300km-ej
          > takie sytuacje(mam na myśli te w których wyprzedzający zmusza
          > nadjeżdżającego z naprzeciwka do hamowania aby uniknąć czołowego
          > zderzenia) zdarzaja się co najmniej kilkanaście razy. Często widać
          > wyraźnie że wyprzedzający jest również zaskoczony tą sytuacją.

          a co powiesz o wyprzedzających na zakręcie? trafiłem na takiego klienta w
          wakacje
          • Gość: rekrut1 Re: Wyprzedzanie [na łuku] IP: *.aster.pl 21.04.08, 14:21
            Staram się nie używać inwektyw(musiał bym napisać same.............)
            dlatego nic Ci nie odpowiem.
            Pozdr.
            Pazdzioch.
            • simon921 Re: Wyprzedzanie [na łuku] 21.04.08, 14:33
              Ja jakiemuś kierowcy niedawno d... uratowałem włączając lewy
              kierunek jak mnie zaczął wyprzedzać na łuku. Ja widziałem, że coś
              jedzie z przeciwka... Nawet mi potem podziękował. Ale jakbym nie
              mignął byłoby bum:(
              • Gość: na zimno Stado i jego prawa. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.04.08, 14:45

                Czasem obserwuje to, co wyprawiaja z przodu i z tylu.
                Gdy stezenie takich .....ow zaczyna byc krytyczne, luzuje sie,
                wypuszczam ich wszystkich do przodu. Staram sie nie podrozowac
                w "takim towarzystwie". Juz pare razy mnie to uratowalo
                przed wpakowaniem sie w kolizje. Polecam.



              • inguszetia_2006 Re: Wyprzedzanie [na łuku] 21.04.08, 14:49
                simon921 napisał:

                > Ja jakiemuś kierowcy niedawno d... uratowałem włączając lewy
                > kierunek jak mnie zaczął wyprzedzać na łuku. Ja widziałem, że coś
                > jedzie z przeciwka... Nawet mi potem podziękował. Ale jakbym nie
                > mignął byłoby bum:(

                Witam,
                No właśnie;( Jedzie taki ktoś, jedzie, patrzy łuk, to dawaj, teraz
                będę wyprzedzał... No geniusz! W jego głowie nie zaświta nawet
                myśl,że coś tam może być i tego nie widać? Nie rozumiem tego, albo
                inaczej; nie mieści mi się to w pale. Jak można być tak głupim?
                Pzdr.
                Inguszetia
                • tbernard Re: Wyprzedzanie [na łuku] 22.04.08, 09:53
                  To jest właśnie problem, że niektórym implikacje się mieszają lub wręcz stosują
                  równoważność: nie widać -> nie ma
                  z: nie ma -> nie widać

                  Nawet na tym forum czasem zdarzały się sformułowania: jak nic nie jedzie z
                  przeciwka to ... zamiast jak nie widać, żeby coś jechało z przeciwka, to ...

                  Potem zdziwienie, że ktoś przed i na zakręcie wyprzedza, no przecież nie widział
                  nic z przeciwka, to według jego rozumu nic nie było co mogło by prowadzić do
                  kolizji.
                  • Gość: na zimno Masz racje,to jest to,co strusie lubia najbardziej IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.08, 10:03

                    Implikacja: -> strusi mozg jest prawdziwa (TRUE)

                    W czasie ostatniej wizyty Papieza w USA reporter podtyka mikrofon
                    dobrze wygladajacej kobiecie (calkiem rozgarnieta sie ona wydawala),
                    i pyta ja, co ona sadzi o pielgrzymce:

                    - Oh, yes great, I´v heard he is a catholic...

                    Powiedziala tak z calkowita szczeroscia w najlepszej wierze
                    a jest to AUTENTYK.

                    Strusie mozgi zdobywaja sobie popularnosc.
        • rapid130 Re: Wyprzedzanie 22.04.08, 15:57
          > Moim zdanie świadczy to o tym że gość nie jest w stanie prawidłowo
          > ocenić ani odległości ani prędkości z jaką nadjeżdża pojazd z
          > naprzeciwka.

          ...albo prędkość przelotowa ofiary takiego zachowania jest za
          wysoka.
          • Gość: rekrut1 Re: Wyprzedzanie IP: *.aster.pl 22.04.08, 16:47
            rapid130 napisał:
            albo prędkość przelotowa ofiary takiego zachowania jest za wysoka.

            Masz rację, podświadomie "porównujemy" zachowanie innych do naszego
            w podobnej sytuacji. Nie mniej badania nie były by błędem.
            Pozdr.
            Pazdzioch
    • puuchatek Re: Wyprzedzanie 22.04.08, 09:15
      Jak mnie wyprzedzają, to jeszcze... Ja przeżyłem podobną sytuację z pozycji tego "jadącego z przeciwka"...

      Jechałem sobie grzecznie 60 (tak stało na znakach, teren nieznany...). Długi łuk w lewo, w lesie. Z naprzeciwka jedzie autobus. I nagle, w połowie łuku, okazuje się, że autobus jest włąśnie wyprzedzany przez ciężarówkę! Renault Magnum z naczepą. Jechał idiota chyba ponad setkę. Ja po hamulcach, on po hamulcach (ale tańczył!), na szczęście kierowca autobusu miał refleks i też dał po hamulcach, zjeżdżając jednocześnie maksymalnie w prawo (swoje). Na styk, cholera. Dojechałem do najbliższej bocznej drogi, zjechałem w las i musiałem pół godziny odpocząć, bo mi się ręce trzęsły...

      • tbernard Re: Wyprzedzanie 22.04.08, 10:06
        > naczepą. Jechał idiota chyba ponad setkę. Ja po hamulcach, on po hamulcach (ale
        > tańczył!), na szczęście kierowca autobusu miał refleks i też dał po hamulcach, ...

        W takiej sytuacji kierowca autobusu utrudnił wycofanie się z manewru
        wyprzedzania, chociaż jego intencją zapewne było ułatwienie dokończenia manewru.
        Wyprzedzany w takich sytuacjach ma ten dylemat właśnie: nie zmieniać prędkości
        (jak nakazuje przepis), czy też ułatwić dokończenie (hamowanie), czy może
        wycofanie (przyspieszenie) manewru. Niby przepis mówi, nie zmieniać prędkości,
        ale co gdy widać, że kraksa jest nieunikniona bez nagłej zmiany?
        • Gość: Puchatek Re: Wyprzedzanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.08, 10:10
          tbernard napisał:

          > W takiej sytuacji kierowca autobusu utrudnił wycofanie się z manewru
          > wyprzedzania (...)

          Chyba nie - gdyby przyspieszył (albo utrzymał prędkość) to tir raczej już by nie zdążył "schować się" za nim - jechał naprawdę szybko...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka