Dodaj do ulubionych

Rowerzysci...

26.08.08, 12:04
Wczoraj w radio slyszalem wypowiedz lubelskiego policjanta, ktory z wyraznym przerazeniem opowiadal o wynikach akcji skierowanej w rowerzystow poza terenem zabudowanym. Otoz ok. polowy z nich bylo co najmniej "po spozyciu"...

Jak jeszcze doda sie do tego to, ze polscy rowerzysci pozamiejscy uprawiaja nasz narodowy sport ekstremalny, NAJTROWERING, to az dziw, ze tak malo ich ginie na drogach...

Wobec wynikow tej akcji zaczynam sie zastanawiac jaki odsetek pieszych lazi na bani po pozamiejskich drogach. Patrzac na to jak laza, to chyba niemaly.
Obserwuj wątek
    • edek40 Re: Rowerzysci... 26.08.08, 12:33
      Jako mieszkaniec podwarszawskich stref pozamiejskich na szosie (rzadziej na poboczu i po prawidlowej stronie) mamy:

      1. piesze dzieci i mlodziez (z reguly wiedzaca, ze kontakt, nawet z bardzo powolna tona lub wiecej stali, moze oznaczac bardzo duze klopoty)

      2. rowerzysci (oswietlenie ma nie wiecej niz 30%, w tym okolo 99% to mlodziez - zakladam, ze pozostale 70% to dorosli na bani)

      3. piesi dorosli - bardzo czesto idacy ewidentnym zygzakiem, czasem skupionym krokiem goscia, ktory sam sobie udowadnia, ze pol litra to zadna dla niego ilosc; praktycznie nigdy po wlasciwej stronie, za to po asfalcie - szalenie odwaznie nie reaguje na odglos zblizajacego sie auta

      4. trzezwi piesi u mnie na wsi jezdza samochodami...
      • ewosia Re: Rowerzysci... 26.08.08, 12:43
        Dlatego za żaden piniądz nie zjadę po ciemku na pobocze jak ktoś z
        przeciwka wyprzedza i oczekuje, że ja się troszkę posunę.
        Kiedyś pod Nowym Dworem Gdańskim młódź wracająca z dyskoteki w
        sobotnią noc prała się po pyskach na poboczu z dużym marginesem na
        dk nr 7. Na szczęście nic nie jechało z przeciwka, bo nie miałam
        dużo czasu na kombinowanie jak mi kłębiących się kilku kolesiów
        wyrosło w światłach poza obszarem zabudowanym. Faktem jest, że
        wrzeszczałam ze strachu i obudziłam pasażera. Zawsze też uważam we
        wioskach ze stacjami benzynowymi nocą, bo często jakiś spragniony
        przecina drogę pędząc po wódkę.
        • edek40 Re: Rowerzysci... 26.08.08, 12:51
          Masz dobrze, ze masz jakiekolwiek pobocze. Koncowka mojej drogi do domu wiedzie
          kreta szasa zupelnie bez poboczy, za to w lesie. Choc wiem, ze ciagle moge sie
          spodziewac jakichs idiotow, to caly czas zdarza sie, ze cos mnie mocno zaskoczy.
          Ot ostatniej wiosny zaraz za zakretem szosy doslownie wbilem sie na dwoch
          baranow-wyscigowcow. Obaj byli nieoswietleni, ale za to ambitni, bo jeden
          drugiego wyprzedzal. I w sumie dobrze, bo ich stroje maskujace sa zupelnie
          niewidoczne, a ten bardziej ambitny wystawil przy wyprzedzaniu reke i zobaczylem
          biala dlon. Chyba dzieki temu nie doszlo do masakry. Wprawdzie zawsze spodziewam
          sie najtroweru za zakretem i jesli nic nie jedzie z przeciwka, to nie jade przy
          krawedzi. Ale tandemu poprzecznego sie nie spodziewalem. Naturalnie mialem
          nadmierna predkosc, niedostosowana do warunkow. Jechalem bowiem okolo 70 km/h na
          odcinku, na ktorym dozwolono 90 km/h...
          • Gość: R Re: Rowerzysci... IP: *.opera-mini.net 27.08.08, 13:13
            A powinienes bo rower to nie zawsze pojazd jednosladowy i rowerzysta takze ma prawo do wyprzedzania.
            • edek40 Re: Rowerzysci... 27.08.08, 13:46
              Zanim zaczniesz pisac mondre zeczy, przeczytaj uwaznie post i zastanow sie nad
              nim bardzo powaznie. Napisalem wyraznie, ze byli nieoswietleni. Staram sie brac
              to pod uwage. Jesli zaczne brac pod uwage, ze moga sie wyprzedzac, to nastepnym
              krokiem bedzie branie pod uwage peletonu najtrowerow za zakretem. Wtedy bede
              musial przed samochod wysylac umyslnego, aby badal grunt.

              A wystarczyloby, aby ci majacy prawo poruszac sie po drogach, a nawet
              wyprzedzac, mieli oswietlenie. To duzo tansze niz placenie za moj rozbity przod.
              Bo policja juz dostrzegla problem nieoswietlonych rowerzystow i jesli taki
              jedzie bez oswietlenia po drodze publicznej, rowniez w dzien, dostanie mandat.
              Policja bowiem slusznie wychodzi z zalozenia, ze nawet jak wyjezdzasz na szose
              za dnia, powrot moze wyjsc po ciemaku. Innymi slowy rodzina zabitego przeze mnie
              zostanie pozwana o zwrot kosztow naprawy auta. Juz raz w zyciu placilem za
              wziecie na rogi kompletnie pijanego pieszego i to wystarczy.
              • Gość: ToKu Re: Rowerzysci... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.08, 20:19
                Rowerem w dzień bez oświetlenia dostanie mandat powiadasz?

                Toć chyba nawet prawomocny mandat wówczas sąd uchyli.

                Czy może sie mylę?
                • emes-nju Re: Rowerzysci... 28.08.08, 11:49
                  Gość portalu: ToKu napisał(a):

                  > Rowerem w dzień bez oświetlenia dostanie mandat powiadasz?
                  >
                  > Toć chyba nawet prawomocny mandat wówczas sąd uchyli.

                  Jest lista obowiazkowego wyposazenie roweru jadacego po drodze publicznej i policja, jak akurat ma widzijejsie wylezc z krzakow, moze lepic mandaty za niekompletne wyposazenie.

                  Sadzac z tego co noca widze (o tych rowerzystach, ktorych nie widzialem, nie wypowiadam sie :-P ), policji rzadko chce sie "trzepac" rowerzystow... Po co? Przeciez wiadomo, ze wszystkiemu jest winna "nadmierna" - nawet rozjechaniu nieswietlonego rowerzysty, bo przeciez gdyby predkosc nie byla nadmierna, to by sie tego rowerzysty nie rozjechalo :-P Nie bez znaczenia jest tez plan mandatowania spoleczenstwa - na kierowcach wyrabia sie go szybciej.
        • emes-nju Re: Rowerzysci... 26.08.08, 13:01
          ewosia napisała:

          > Dlatego za żaden piniądz nie zjadę po ciemku na pobocze

          Ile polskich drog ma szerokie pobocza?

          Zreszta w opisanym przez Ciebie przypadku ZADNEGO znaczenia nie ma "kondycja" lejacych sie po pyskach. Jezeli prali sie na wydzielonym poboczu, to ich wolna wola :-) A nam nie wolno na to pobocze zjezdzac, czego prawie nigdy nie czynie - szczegolnie w nocy.
          • Gość: rekrut1 Re: Rowerzysci... IP: *.aster.pl 26.08.08, 16:22
            emes-nju napisał:"A nam nie wolno na to pobocze zjezdzac, czego
            prawie nigdy nie czynie - szczegolnie w nocy."

            Mam nadzieję że to czego prawie nigdy nie czynisz, czynisz jadąc
            sam? No chyba że w grę wchodzi zbiorowe samobójstwo.
            W niedziele wieczorem wracałem z Zegrza, od strony Legionowa gość
            grzał ze 120, wyprzedzał, widząc moje światła nawet nie próbował
            zwolnić. Za to ja gwałtownie zwolniłem i dwoma kołami jechałem
            po "poboczu" nie bacząc że go nie było(tego pobocza).
            Pozdr.
            Pazdzioch

            • emes-nju Re: Rowerzysci... 26.08.08, 16:41
              Ja nie pisze o ucieczkach. Ja pisze o programowym, "uprzejmym" zjezdzaniu, zeby scigantom bylo wygodniej.
    • Gość: K0pytko Ale ta policja bystra IP: 195.22.119.* 26.08.08, 16:25
      emes-nju napisał:

      > Wczoraj w radio slyszalem wypowiedz lubelskiego policjanta, ktory z wyraznym pr
      > zerazeniem opowiadal o wynikach akcji skierowanej w rowerzystow poza terenem za
      > budowanym. Otoz ok. polowy z nich bylo co najmniej "po spozyciu"...

      To dobrze, że policja dowiedziała się o tym, o czym wszyscy wiedzą od 30 lat.
      • emes-nju Re: Ale ta policja bystra 26.08.08, 16:43
        Gość portalu: K0pytko napisał(a):

        > To dobrze, że policja dowiedziała się o tym, o czym wszyscy wiedzą
        > od 30 lat.

        Nie wszyscy. Poczytaj chocby na tym forum jakie to nieocenione dla bezpieczenstwa bedzie zwolnienie ruchu do predkosci rowerzysty. Bo tylko kierowcy sa winni wszelkim zdarzeniom na drodze...
        • Gość: rekrut1 Re: A nie są? IP: *.aster.pl 26.08.08, 22:10
          Gdyby nie oni ileż żyć ludzkich, ileż istnień doczekało by późnej
          starości. Nie wspomnę o problemie autostrad.
          Co do rowerzystów (zaakały zmotoryzowanych)to nie ma co się dziwić,
          bez kilku piw tylko oszołom może bicykl prowadzić po " Polskich
          Drogach".
          Pozdr.
          Pazdzioch
          • Gość: na zimno Prawdziwe dylematy rowerzysty... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 27.08.08, 10:04

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=510&w=83823528
          • emes-nju Re: A nie są? 27.08.08, 15:46
            Szczerze powiedziawszy nie do konca zrozumialem intencje Twojej wypowiedzi...

            A temu, co zrozumialem musze zaprzeczyc. Rowerzysci jadacy PRAWIDLOWO po jezdni zwykle nie sa zadnymi zakalami - zakalami staja sie jak jada pod prad, bez patrzenia zmieniaja pasy czy nawaleni, a nawet trzezwi smigaja na najtrowerze. Dokladnie tak samo zakalami normalnych kierowcow sa kierowcy wylamujacy sie z zasad (nawet tych niepisanych).
            • Gość: rekrut1 Re: A nie są? IP: *.aster.pl 27.08.08, 16:46
              Gdyby nie oni ileż żyć ludzkich, ileż istnień doczekało by późnej
              starości. Nie wspomnę o problemie autostrad.
              To dotyczyło kierowców.
              Natomiast zwrot "zakały zmotoryzowanych" miał być śmieszny, może to
              żart nie najwyższego lotu ale się staram.

              >Rowerzysci jadacy PRAWIDLOWO po jezdni

              Nawet prawidłowo jadący rowerzysta jest zagrożeniem, zarówno dla
              siebie jak i innych. Moim zdaniem (dlatego swój przed ostatni rower
              sprzedałem)powinien być zakaz poruszania się rowerami w miastach
              powyżej 100tyś. mieszkańców. Zakaz powinien dotyczyć jezdni(nie
              ścieżek rowerowych). Ulice budowano wiele lat temu gdy ruch
              samochodów był stosunkowo niewielki, kiedyś na tych ulicach mógł
              koegzystować ruch samochodowy, rowerowy a nawet furmanek. Dzisiaj
              realia się zmieniły, nieprzystosowane ulice są niebezpieczne(przede
              wszystkim dla rowerzystów). Jedynym rozsądnym wyjściem jest szybka
              budowa ścieżek rowerowych lub wydzielenia ich z istniejącej
              infrastruktury tam gdzie to możliwe.
              Pozdr.
              Pazdzioch
              • emes-nju Re: A nie są? 27.08.08, 17:13
                Nikt nie watpi, ze kierowcy sa sprawcami bardzo duzej liczby wypadkow. Ale nie wszystkich. Sadzac z wypowiedzi policjanta, przynajmniej w Lubelskiem, wina za polowe kolizji samochod-rower, mozna niemal Z AUTOMATU przypisac rowerzystom - pijanym.

                Co do obecnosci reowrzystow na jezdniach, to nadal sie nie zgodze :-) Jak skoncza sie wakacje, wskocze chyba na siodelko. Mimo, ze jezdze po Warszawie NIGDY nie mialem na jezdni (czego nie moge powiedziec o sciezkach tabunami nawedzanych przez mamuski z wozkami i pancie z pieskami) sytuacji kolizyjnej ani nawet "niepewnej". Z wyjatkiem przeciskania sie w korku (kiedy trudno o kolizje), rowerem jezdze tak, jak samochodem. I juz :-)

                Ani razu nie zdarzylo mi sie, zeby ktos mnie obsobaczyl czy obtrabil, bo nie daje powodow.

                Jadac 25-30 km/h w wiekszosci wypadkow to ja jestem szybszy od aut wiec argument o wyprzdzaniu odpada. Chyba, ze na drogach szybszych - tylko, ze tam, skoro da sie szybciej jechac, ruch jest na tyle rzadki, ze wyprzedzenie mnie nie stanowi problemu.
              • Gość: kaqkaba Re: A nie są? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.08.08, 13:08
                > Nawet prawidłowo jadący rowerzysta jest zagrożeniem, zarówno dla
                > siebie jak i innych. Moim zdaniem (dlatego swój przed ostatni rower
                > sprzedałem)powinien być zakaz poruszania się rowerami w miastach
                > powyżej 100tyś. mieszkańców.

                Ta. Bo zupa była za słona. Jeżeli kierowca samochodu, przez SWOJĄ nieprawidłową
                jazdę w jakiś sposób związaną z poruszaniem się po tej samej drodze roweru,
                spowoduje wypadek kolizję czy zagrożenie ruchu to winny jest ON.

                > Zakaz powinien dotyczyć jezdni(nie
                > ścieżek rowerowych). Ulice budowano wiele lat temu gdy ruch
                > samochodów był stosunkowo niewielki, kiedyś na tych ulicach mógł
                > koegzystować ruch samochodowy, rowerowy a nawet furmanek.

                Od jakiegoś czasu do pracy dojeżdżam właśnie rowerem. Trasę dobrałem w ten
                sposób aby jeździć w jak najmniejszym ruchu samochodowym, a na TEJ trasie jaką
                muszę pokonać ścieżki rowerowej nie uświadczysz. W miescie rower jest środkiem
                transportu: szybkim, ekologicznym, zajmującym mało miejsca i przy zachowaniu
                zdrowego rozsądku bezpiecznym.
                • Gość: rekrut1 Re: A nie są? IP: *.aster.pl 29.08.08, 10:22
                  Oczywiście, każdy kto może się wypowiedzieć na tym forum(bo jeszcze
                  żyje)będzie mówił jak to jazda w jego przypadku jest bezpieczna i
                  nic mu nie grozi. Niestety, niektórzy już nie.
                  Jak już pisałem nie jeżdżę na rowerze ale za to szybko samochodem, i
                  to wiele lat. Też często powtarzam frazes jak to moja jazda jest
                  bezpieczna bo pomimo tylu kilometrów i....... nie spowodowałem
                  wypadku. Każdy potrzebuje jakiegoś usprawiedliwienia.

                  "W miescie rower jest środkiem transportu: szybkim, ekologicznym,
                  zajmującym mało miejsca i przy zachowaniu zdrowego rozsądku
                  bezpiecznym."

                  To prawda!
                  Pozdr.
                  Pazdzioch
              • Gość: Dotka Re: A nie są? IP: *.jmdi.pl 11.09.08, 20:28
                zupelnie sie nie zgadzam
                podrózuje codziennie ulica modlinska w wawce jezdzac ulica w jedna strone jakos
                uchodzilam z zyciem przez poltora roku. Po przeprowadzce w druga strone
                korzystalam ze sciezki rowerowej i co? przez dwa miesiace zaliczylam 3 wywrotki:
                2 razy wjechal we mnie samochod (mialam zielone na przejezdze dla rowerow kolo
                selgrosa on mial czerwone, zatrzymalam sie na jego zderzaku tylko dlatego, ze
                nie pedzilam ja wicher a ten burak jeszcze na mnie bluznil i wymachiwal
                grabiami), raz cudem zahamowalam tez na zielonym bo nie chcialam znalezc sie pod
                kolami a raz wjechal we mnie rozpedzony rowerzysta! totalnie na czolowo,
                tlumaczyl sie, ze mnie nie widzial, ja go owszem i zjechalam maksymalnie do
                prawej a on nagle bach! i do lewej czyli centralnie na mnie, since mam do tej
                pory a minelo 3 tygodnie. Jak tak dalej pojdzie to zgine na sciezce rowerowej bo
                jezdzac po ulicy bylo znacznie bezpieczniej a to zaprzecza logice.
                • robertrobert1 Re: A nie są? 11.09.08, 22:11
                  Zgadzam sie z toba. Podobne przygody mialem ja. Na Woloskiej rog
                  Konstruktorskiej jest przejazd, na ktorym kierowcy patrza tylko w
                  lewa strone gdy tymczasme droga dla rowerow jest takze z prawej. I
                  tak kolizja z winy kierowcy jest murowana bo ktory z nich zatrzymuje
                  sie na zielonej strzalce? Na takie okolicznosci zamiast dzwonka
                  uzywam poteznej trabki. Dziala nawet w przypadku betoniarki.
                  • emes-nju Re: A nie są? 11.09.08, 22:23
                    Zwykle staram sie w gestym ruchu nie pchac sie na jezdnie, zeby nie byc zawalidroga. Ale wole jezdzic po jezdni niz po sciezkach. Na sciezkach poluja na rowerzystow samochody, ktorych kierowcy nie zauwazaja wymalowanych na jezdni linii i piesi (ze szczegolnym uwzglednieniem mamus z wozkami - to jakis fenomen). To ja wole samych kierowcow... Tym bardziej, ze jak jazde tak, jak jezdze samochodem (wyraznie i ostroznie), to nie mam ZADNYCH klopotow z samochodami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka