IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.04, 11:39
Problem moze banalny ale jestem bardzo ciekawa Waszych opini.
Mam 21 lat. Od 3 lat jestem związana z najcudowniejszym facetem na świecie,
niedawno kupilismy mieszkanie, planujemy wspólna przyszlosc.....jest jednak
jedno ale...Jakies 3 miesiace temu uslyszalam KOCHAM CIE od kogos kogo znam
od 8lat i zawsze byl dla mnie idealem - w ktorym kochalam sie w ukryciu.przez
te wszystkie lata to byl moj najlepszy przyjaciel i caly czas myslalam ze on
tak samo traktuje mnie i dlatego tak dobrze sie dogadujemy, ale okazalo sie
ze jest inaczej...Wmawialam sobie ze potrafie o nim zapomniec i uloze sobie
zycie przy moim obecnym facecie...mylilam sie. wcale nie zapomnialm i jestem
gotowa zostawic wszystko co tu zbudowalam do tej pory...co o tym myslicie??
co zrobilibyscie na moim miejscu??
Obserwuj wątek
    • Gość: Ech tam... Poszukaj trzeciego... IP: *.mci.co.uk 15.06.04, 12:27
      Zglupialas? Jakiej odpowiedzi oczekujesz? Moze usprawiedliwienia dla oszukiwania
      obecnego faceta? Nikt nie bedzie na Twoim miejscu. A skoro szukasz odpowiedzi na
      niby wazne pytanie "z kim sobie ulozyc zycie" to sama muisz sobie na
      nieodpowiedziec.

      Skoro nie potrafisz to po prostu zdradzaj jednego i drugiego i miej z tego sex a
      nie "dumania egzysentcjalne" i problemy co robic....
    • Gość: lenna Re: DYLEMAT IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.04, 13:47
      dla twojej wiadomosci: nie jestem z tych co zdradzaja.
      wyznaje zasade, ze nie robie drugiej osobie czegos czego sama nie chcialabym
      doswiadczyc!!
      Tu do cholery nie chodzi o sex!!
      • Gość: niunia Re: DYLEMAT IP: *.ztpnet.pl 15.06.04, 16:55
        Ja Cię dziewczyno dokładnie rozumiem miałam podobną sytuację.
        Opowiem Ci w skrócie moją historię może coś Ci pomoże.
        Pare ładnych lat temu poznalam chłopaka (znajomy znajomych) na początku spotykaliśmy sie w gronie wspólnych znajomych później dochodziło do spotkań sam na sam aż nawiązala się przyjaźń między nami Ja mialam swoje związki i problemy a On swoje właśnie gdy pojawiały się problemy u mnie albo u niego rzucaliśmy wszystko i lecieliśmy na pocieszenie jeden drugiemu.
        Zawsze gdy to ja mialam problemy z facetem On mnie pocieszał mówił że będzie dobrze i radził co mam zrobić żeby było dobrze (bo facet faceta bardziej rozumie) i gdy odwrotna sytuacja się zdarzała to Ja go pocieszalam i dawałam rady.
        Po kilku latach wspólnej przyjaźni ja wyjechałam z tego miasta przeprowadzając sie do miejscowości oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów od tego miasta w którym mieszkaliśmy.
        Mimo tej odległości On mnie często odwiedzał a gdy mialam dola to wystarczyło że wysłałam SMSa że fatalnie sie czuje i zaraz wsiadał w samochód by tylko być obok mnie i mnie pocieszać (przyznam sie teraz szczerze ze czasem udawałam ze mam doła byle sie znaleść w jego ramionach)
        Któregoś pięknego dnia poznałam jednak innego faceta w którym się totalnie zauroczyłam bo bym nieziemsko przystojny, (z moim przyjacielem kontakty się troszke ukruciły)
        W tym nowo poznanym facecie sie zakochalam (tak mi się wydawało)byliśmy szczęśliwi, super nam sie układało.
        Mój przyjaciel też sobie znalazł kobiete więc nasze kontakty były sporadyczne.
        Ja ze swoim chłopakiem zaszlam w ciąże i wyjechalam na drógi koniec polski.
        Mój przyjaciel do mnie dzwonił bardzo raz dwa razy w miesiącu by zapytać co u mnie (bardzo fajnie sie nam rozmawialo-nasze rozmowy tyrwały po 3-4 godziny)
        Mineło 1,5 roku i spotkaliśmy się wtedy właśnie usłyszalam od niego KOCHAM CIĘ
        Ja tego nie pojmowalam do tego stopnia ze chcialam krzyczeć DLACZEGO DOPIERO TERAZ???!!!!!! DLACZEGO TERAZ? Mialam dziecko innego mężczyzny na rękach, poukładane życie a tu męzczyzna w którym kochalam się od kilku lat oświadcza że mnie kocha!Tak nagle, tak poprostu.
        Zostawilam całe swoje życie dla niego, wszystko przekreśliłam zabralam dziecko i z nim zamieszkalam, teraz wiem...BYŁAM GŁUPIA!!!!
        Okazało sie że wogóle do siebie nie pasowaliśmy a tak naprawde to KOCHAM TYLKO SWOJEGO MĘŻA-ojca mojego dziecka.
        Teraz wiem że przyjażn to jedno a miłość to drugie jest to bardzo cięka granica i dlatego tak trudno ją odróżnić.
        Dziękuje Bogó że mój mąż mi wybaczył i ponownie zaufał.
        Teraz naprawde jestem bardzo szczęśliwa.
        NIE POPEŁNIJ MOJEGO BŁĘDU.

        PS. Mój przyjaciel nadal jest moim przyjacielem i pod tym kątem nic się nie zmieniło, ale teraz wiemy gdzie leży granica której nie warto przekraczać :-)
        (Ja już mam swoją połówkę, On chyba też ją znalazł i razem z tą Kobietą wyjechał do Angli)

        Pozdrawiam.
      • Gość: Ech tam... Skoro IP: *.mci.co.uk 16.06.04, 10:07
        komus zabralo 8 lat na zorientowanie sie w sytuacji to moze minie kolejne
        osiem i zmieni zdanie?

        A o co chodzi jak nie o sex? O milosc? Kochasz ich dwoch? Chcesz ale sie boisz?

        Wydaje mi sie, ze zal Ci obecnego faceta i chcesz poszukac tutaj
        usprawiedliwienia. Skoro masz watpliwosci w tej chwili to nie warto nawet byc z
        obecnym facetem - tak latwo przychodzi zasiac w Twym sercu niepokoj...
    • Gość: tex Re: DYLEMAT IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 18:36
      nie wiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka