Dodaj do ulubionych

Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem.

05.09.06, 10:51
Mnostwo jest ogloszen o wyjazdach na wspaniala dwumiesieczna impreze za ktora ktos jeszcze
placi. Bylem ciekaw jak to wyglada i ciekawosc zagnala mnie do polnocnych Wloch, w ktorych
odwiedzilem kilkanascie klubow nocnych, w ktorych pracuja dziewczyny z Polski. Wrocilem kilka dni
temu i na swiezo opisuje co pamietam i widzialem.

Opis ten jest proba uciecia wszelkich domyslow i niedopowiedzen zwiazanych z wyjazdami mlodych
dziewczyn do pracy w klubach nocnych w krajach poludniowych. Poniewaz poludniowcy uwielbiaja
rozmawiac, przegaduja cale dnie, to i za rozmowe z piekna egzotyczna dla nich kobieta tez sa w
stanie zaplacic. Czy tylko za rozmowe?

Jedno moge powiedziec, potwierdzic. Ze jesli dziewczyna nie chce sie puszczac to nie musi. Tyle ze
wtedy nie zarobi. I na tle innych, ktore pozwalaja sobie na bliskie kontakty z ich cialem, wypadaja w
ilosci konsum cholernie blado. I wtedy zaczyna sie zmienianie klubow, miejsca zamieszkania. Potem
podziekowanie za wspolprace. Czesto z marnymi pieniedzmi w kieszeni. A oplacic trzeba przelot,
zywienie.

Inna sprawa ze przez dwa miesiace pijesz alkohol. Noc w noc. Duze ilosci. Organizm musi byc
wycienczony po takich akcjach. Jesli do tego dolaczyc atmosfere w najtach ktora jest iscie burdelowa.
Klient wchodzi, wybiera sobie dziewczyne jak w normalnym burdelu, placi 20 euro, ma 20 min na
rozmowe i ewentualne umowienie sie, moze przedluzac te rozmowe o ile go stac. W klubach sa
miejsca odkryte, na widoku, gdzie raczej nic sie szatanskiego nie wydarzy, ale tez sa firanki,
przepierzenia, kotary, w kilku sa pokoje oddzielne. I to klient decyduje gdzie sie siada. Lub kladzie.
Niektore cluby wynajmuja w poblizu mieszkania, by w zaciszu pieknie urzadzonej kawalerki
zasluzony klient mogl sie oddac rozkoszom za ktore slono zaplaci. Mozna uzyskac od dziewczyny jej
numer tel, zreszta chetnie dawany. Umowic sie z nia poza clubem.
A na co sie umowic? Pelna dowolnosc. Lacznie z seksem.

Ale to, powtarzam, zalezy od dziewczyny. Jesli jest na tyle silna by przez dwa miesiacie odmawiac i
odmawiac, jednoczesnie pijac dosc znaczne ilosci alkoholu, to nic sie strasznego nie wydarzy. Inna
sprawa ze taka odpornosc i granica tego co niedozwolone, przesuwa sie wraz z pobytem. Tak wiec
niewinna i stanowcza dziewczyna, ktora przyjedzie z nastawieniem bojowym i asertywnie nie pozwoli
sie nawet dotknac, prawdopodobnie po poltoramiesiecznej kuracji drinkami pojdzie z klientem na
kolacje, na dyskoteke, na plaze, do lozka. Chocby dla zabawy, dla klimatu. Bo przeciez to nic
zdroznego, bo inne robia loda na parkiecie. Tak to mniej wiecej wyglada.

A teraz klimat. Klient wchodzac do klubu placi za wejscie. Od 10 do 30 euro, w zaleznosci od klasy
clubu. Czesto wejscie jest dodatkowo obciazone obowiazkiem zakupienia startowej konsumpcji przy
barze, ktora przed zaskoczonym klientem barman stawia bez pytania. Wylosowalem gin z tonic.
Lubie, wiec jest niezle. Zaplacilem za niego dodatkowo 10 euro.
Rozgladam sie po knajpie. Charakter dyskotekowy, dobre swiatla, swietne naglosnienie. Niewielu
gosci. Kilku siedzi przy stolikach, kontemplujac z daleka. Inni stojac przy barze lapia spojrzenia,
cieszac oczy. I stado pieknych kobiet. Zewszad, z Rosji, Ukrainy, Rumunii, Slowacji, Czech, Wloch. No
i z Polski. Jako ze swietnie znam wloski, moglem swobodnie udawac miejscowego, nie zdradzajac sie
z jezykiem polskim. Dzieki czemu dodatkowo odczulem klimat jakiego moga zasmakowac nasi
wloscy towarzysze.
Siedza wiec, w specjalnie do tego wyznaczonych sofach, fotelach, oddzielonych informacja o
rezerwacji lub miejscu dla "artystow". Sacze swego drinka, rozgladam sie po panienkach. I po chwili
juz zamazuje mi sie roznica pomiedzy typowa agencja towarzyska a "dyskoteka" do ktorej
przyszedlem. Od poczatku odczuwam ze jestem milym gosciem, ktorego pieniadze bardzo
przyjemnie uksztaltuja ten wieczor. Usluzny kelner widzac niezdecydowanie podchodzi i dyskretnie
pyta czy szukam czegos specjalnego. Bo moglby doradzic. Jesli jestem zainteresowany czyms wiecej
niz tylko rozmowa, na ktora przychodzi sie do clubu, to on z pewnoscia bedzie mogl mi polecic
szczegolnie usluzne pannice. Wybieram jednak chwile rozgladania sie, i dziekuje kelnerowi za
pomoc. Kelner ow jest jednoczesnie miernikiem czasu, i gdy moj czas sie konczy, przychodzi i pyta..
nie, nie czy to juz koniec, tylko co podac. Taki sprytny chwycik psychologiczny. Jesli swietnie mi sie
przebywa z dziewczyna, zamowie kolejnego drinka. Zaplace kolejne 20 euro za 20 minutowa
konsume.
Tak wiec, zauroczony seksownie wygladajacymi pieknosciami, ubranymi raczej wieczorowo
(wymagany jest atrakcyjny wyglad, w miare mozliwosci uwypuklajacy piekno kobiecych ksztaltow -
tak wiec miniowki, suknie, leciutko przeswitujace bluzeczki. Nie mozna wyjsc w spodniach, w
spodniczce jeansowej, w stroju tzw sportowym. Musi byc uroczo) zaskoczony zostalem pokazem.

Wyskakuje kilka pannic, zaczyna tanczyc w rytm przygotowanej muzyki oraz swiatel, i goscie lokalu
zostaja poczestowani przepieknie zsynchronizowanym strepteasem. Zaraz zaraz, czy ja wciaz jestem
w dyskotece? Alez oczywiscie. Tak wlasnie wyglada program artystyczny lokalu ktorego nazwy ni
miasta nie podam. Z raczej oczywistych wzgledow. Odbyly sie wiec tance na rurkach, dziewuchy
pozbyly sie okryc wszelkich, by po kilku minutach programu artystycznego powrocic do grupy
hostess w ktore wyposazony jest lokal. Jak sie potem okazuje, wsrod artystek sa dwie Polki, jedna
Rosjanka i Czeszka. Procz wystepow artystycznych i strepteasow pracuja jako hostessy, zwyczajnie.
Jedna z nich, widzac wolnego i wciaz jeszcze nieskupionego na zadnej z pan klienta, podchodzi
pewnym krokiem i plynna wloszczyzna zaczyna niezobowiazujaca rozmowe, skad jestem, co robie,
jak sie nazywam. Po kilkudziesieciu sekundach pojawia sie wspomniany juz kelner i pyta czy cos
podac. Tym razem zgadzam sie na postawienie dziewczynie konsumy, wiec do kieszeni kelnera
wedruje 20 euro. W zamian otrzymujemy po drinku oraz 20 min czasu dla siebie. W miedzyczasie
dziewczyna dyskretnie informuje kasjera o swoim imieniu (oczywiscie imie jest pseudonimem
artystycznym, nie podaja swoich prawdziwych danych - zupelnie jak w burdelu). Siadamy wiec w
bocznej salce, do ktorej nie maja wstepu klienci bez dziewczyn. Mozna sie w takim boksie odgrodzic
od calego swiata, zaslonic kotara. I jedyna osoba ktora nam moze przeszkodzic, bedzie
dwudziestominutowy kelner.

Dziewczyna przyjechala z Bydgoszczy, zaczyna studia w Polsce, ma 20 lat. Jest piekna brunetka z
wyzywajacym makijazem. Ubrana w krociutka spodniczke i bluzeczke z glebokim dekoltem. Jest od
ponad miesiaca w Italii, i jezyka nauczyla sie na miejscu. Mowi dosc plynnie i poprawnie, po chwili
jednak wychodzi ze to poczatkowy zestaw slowek i zwrotow, ktorych uzywa sie na pierwsze 20 min,
by zatrzymac klienta, zainteresowac soba i pociagnac na druga lub nastepne, konsumy. Gdy
zaczynamy odchodzic od tematow "poczatkowych", przestaje byc to plynna i zgrabna wymowa.

Pytam wiec, bez ogrodek, jak to dziala i co tu mozna z dziewczyna. Bo mam troche pieniedzy i chce
je wydac. Czy to dzis, czy jutro? Bez znaczenia. I tak je wydam. Zostaje poczestowany informacjami o
tym ze w klubie w zasadzie nic niestosownego nie powinno sie wydarzyc, ale jesli mam takie
zyczenie to oczywiscie zostanie ono spelnione. Lub tez w kazdej chwili mozemy opuscic lokal.
Serrata, bo tak nazywa sie wykupienie dziewczyny na cala noc z lokalu, to kwota od 200 do 500
euro, w zaleznosci od lokalu. Co w tym czasie bedzie robic klient z dziewczyna? Lokalu to nie
interesuje. Moze to byc kolacja, moze inna dyskoteka. Moga tez jechac do niego do domu. Nigdy do
niej - dziewczyny maja absolutny zakaz sprowadzania klientow do miejsc w ktorych mieszkaja.
Obserwuj wątek
    • lubiesiebawic Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. (cd) 05.09.06, 10:51
      Oczywiscie kwota placona lokalowi nie jest przepustka dostepu do pieknego ciala hostessy - jesli chca
      sie umawiac na historie za kase, klient placi kolejne pieniadze tym razem juz dziewczynie do jej
      kieszeni. W gre wchodzi oczywiscie wszystko. Seks na cieplej plazy, bez zabezpieczen i do konca?
      Mozliwe. Kosztuje 300 euro. Mozemy sie kochac cala noc. Jest na to przygotowana, psychicznie i
      fizycznie.

      Pytam wiec, czy wszystkie panie w tym lokalu podchodza do kontaktow z klientami z rowna lekkoscia.
      Otoz nie. Polki wlasnie, opowiada z niechecia Polka, znane sa we wloskich lokalach nocnych z
      niedostepnosci i przebieglosci. Kombinuja, umawiaja sie z facetami na kolacje, przez ponad godzine
      siedzac w lokalu, ustalajac przebieg tego pieknego nastepnego dnia, oczywiscie nabijajac caly czas
      konsumy, czyli te dwudziestominutowki. Po czym nastepnego dnia oczywiscie nie przychodza na
      umowiona kolacje, nie odbieraja telefonu. Naciagaczki, dodaje moja rozmowczyni ze smutkiem. Psuja
      rynek i opinie.

      Telefon jest waznym urzadzeniem. Dzieki niemu pracownice wychowuja sobie stalych klientow.
      Zachowuja z nimi kontakt po pracy, moga miec doladowane konto w komorce. Wloskiej oczywiscie.
      Slodkosc w smsach, kuszenie wizja kolejnego wieczoru w clubie. Lub poza clubem. Za ktory klient
      oczywiscie zaplaci.

      Jakosc clubow jest bardzo zroznicowana. Od bud, w ktorych swiatlo to przydymione zarowki a muzyka
      saczy sie z Winampa, bo wysokiej klasy dyskoteki, ktore z powodzeniem moglyby byc otwarte dla
      szerokiej publicznosci. Ale skupiaja sie na dwudziestominutowkach.
      Zadna z nich oczywiscie nie obraza sie jesli przyjde do lokalu nastepnego wieczoru i zamowie sobie
      inna pieknosc. Jednakze proby przytrzymania klienta, oferowania mu milego usmiechu, odslonietego
      niby przypadkiem kolana, zmyslowego tanca przed nim, siedzacym w wygodnej pufie, pokazuja ze
      warto dbac o to by klient powrocil. Bo w koncu o pieniadze chodzi najbardziej.

      Zarobki. Tu jest cholernie zroznicowana sprawa. Dziewczyny dostaja pieniadze albo co dwa tygodnie,
      albo co miesiac, w zaleznosci od zasad panujacych w lokalu. Miedzy bajki mozna wlozyc sumy
      gwarantowane, ubezpieczenie zdrowotne i inne przywileje ktorymi mamia posrednicy w ogloszeniach.
      Zarobki sa uzaleznione oczywiscie od ilosci konsum, na ktore udalo sie naciagnac klienta w "najcie", jak
      nazywaja swoje miejsce pracy. W ciagu nocy dziewczyny potrafia zrobic do 15-20 konsum. Ale to sa
      wyniki oczywiscie tych "najlepszych", otwartych na wszelkie rodzaje uslug dla klienta. Zwykle, bez
      zagladania pod spodniczke, dziewczyna robi od 0 do 6-8 konsum. Z okresu czasu brana jest srednia.
      Jesli przekracza ona ustalone w clubie poziomy, kasa jest wieksza. Prosty uklad. Zazwyczaj jest to od
      20 do 60 euro za noc. Czyli przy najbardziej sprzyjajacych wiatrach mozna wyciagnac ok 3600 euro za
      dwumiesieczny wypad. Plus ewentualne prezenty i kolacje. Ale to oczywiscie utopia. Srednio
      dziewczyny dostaja ok 900-1200 euro za miesiac conocnego picia.

      Wolny czas hostess to wlasciwie tylko chwile. Konczac prace ok 5-6 nad ranem, z lekkim czubem lub
      wrecz kompletnie pijane (widzialem wynoszone przez kelnerow dziewczeta, zechcialo mi sie chwile po
      zamknieciu clubu zatrzymac na zewnatrz i zobaczyc co sie dzieje po zamknieciu) jedyne na co maja sily
      to wrocic do domu i przewrocic sie na lozko i zasnac. W opakowaniu i w pelnym makijazu. Niektore
      wstaja w okolicach poludnia, inne wola przespac dzien i wstac tuz przed kolejna praca. Czasami
      wychodza na spotkania z klientami umowione wczesniej, w clubie. Wtedy wlasnie maja czas dla siebie.
      Na plaze, na zakupy. Szczesciem dziewczyny jest jesli trafi na "porzadnego" faceta, ktory nie bedzie sie
      od razu kleil, sugerowal chwil przyjemnosci w zaciszu domu lub hotelu. Ale tych porzadnych tez jest
      niewielu. Wiekszosc klientow clubow nocnych doskonale wie po co przychodzi. Bynajmniej nie na
      drinka.

      Czasami zdarza sie ze dziewczyny maja dzien wolny. Oczywiscie nie wszystkie naraz, bo to by
      oznaczalo zamkniecie lokalu i niemoc produkcyjna. Wiec rotacyjnie, moga jeden dzien w tygodniu
      odpoczac. Wtedy wlasnie wypuszczaja sie na dyskoteke, lapia normalne kontakty z facetami, umawiaja
      sie na randki. Lub znow spia. By nastepnego dnia wrocic do pracy. Przed praca tez trzeba sie napic, by
      na luzie, bez oporow, wejsc na parkiet. Tak mija tydzien za tygodniem.

      Wiem, wiem. Wszystko to co napisalem jest dosc chaotyczne, niepoukladane. Ale tak tez wyglada zycie
      hostessy podczas dwumiesiecznego wypadu na saksy poludniowoeuropejskie. Konkluzja moze byc taka
      - czujesz sie na silach, ze dasz rade? Ze niestraszne Ci beda amory goracokrwistych poludniowcow?
      Wiesz ze nic cie nie zlamie i twardo bedziesz wodzic za nos oszolomionych slowianska uroda tubylcow?
      To jedz. Po miesiacu twoj swiat sie zmieni. I ty tez.
      I pamietaj ze bedziesz musiala stamtad wrocic. I przywiezc wspomnienia.
      I troche kasy, oczywiscie. Bo w koncu o nia w tym wszystkim chodzi.
      • zbuntowany_aniol2 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. (cd) 05.09.06, 12:59
        ciekawe...mam to skomentowac?ok...
      • zbuntowany_aniol2 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. (cd) 05.09.06, 13:02
        - czujesz sie na silach, ze dasz rade?-odpowiadam ze tak! Ze niestraszne Ci
        beda amory goracokrwistych poludniowcow? -beda mi niestraszne!
        Wiesz ze nic cie nie zlamie i twardo bedziesz wodzic za nos oszolomionych
        slowianska uroda tubylcow? -nic mnie nie zlamie!
        Po miesiacu twoj swiat sie zmieni. I ty tez.-nie prawda nigdy sie nie zmienie!
        bede zawsze soba!
        I pamietaj ze bedziesz musiala stamtad wrocic.-wiem... I przywiezc wspomnienia.-
        piekne wspomnienia...
        I troche kasy, oczywiscie.-no powiedzmy troche... Bo w koncu o nia w tym
        wszystkim chodzi.wlasnie...

        • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 05.09.06, 13:37
          Czyzbys byla na takim wyjezdzie? Jak to wygladalo z Twojej strony?
          Lub tez z checia bys pojechala. To powiedz cos o swoim wyobrazeniu?
          • myosotis86 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 05.09.06, 13:50
            pracowalam jako barmanka w Polsce, gdy pijany klient klepnal mnie w pupe dostal
            z lokcia w brzuch i skonczyl sie dzien dziecka... nigdy nikt mnie nie dotknie
            bez mojej zgody, czy to we Wloszech za pieniadze, czy w Polsce za darmo...i tyle
    • iron_wanienka Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 06.09.06, 10:04
      urzekla mnie twoja historia...
    • elamodela Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 06.09.06, 13:17
      Dałam radę. Dałam radę zjeść tą kanapkę czytając Twój tekst. Choć momentami
      myślałam, że się porzygam. Miło, ze chciało Ci się tyle produkować, by przekazać
      komukolwiek trochę z tego, coś widział. Cóż.. Najgorsze jest to upijanie
      dziewczyn. Powiedzmy sobie szczerze, jeśli taka szmata wypije koło dwadzieścia
      dwudziestominutówek, to jak można ją inaczej nazwać, no jak? Przecież z każdym
      zrobi wszystko, blech. Chyba jednak zwymiotuję.. "JA JESTEM KSIężNICZKA, A TO
      JEST MOJE KU RESTWO" oto piękny tytuł do Twojego artykułu..
      • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 06.09.06, 13:50
        Po to wlasnie ten tekst powstal. Aby kogos na chwile zatrzymac, obudzic wyobraznie. By ktoras mloda
        kobieta zastanawiajac sie nad takim wyjazdem, przemyslala sprawe przynajmniej dwa razy. Jesli mozesz,
        rozsiej informacje o tym tekscie wsrod znajomych. Niech to kogos zatrzyma...
        • zbuntowany_aniol2 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 06.09.06, 18:52
          wedlug mnie to zalezy od indywidualnego charakteru kazdej kobiety...nie kazda
          ma taka slaba wole i SILNY POCIAG DO PIENIEDZY...SZCZERZE JA BYM WOLALA
          ZDECHNAC Z GLODU NIZ ZARABIAC W TAKI SPOSOB...//
          • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 07.09.06, 09:41
            Dodatkowa atrakcja jest taka ze dziewczeta informuja bliskich w domach ze jada opiekowac sie starszym
            czlowiekiem, jako au-pair, czy tez barmanka lub kelnerka. I nikt w Polsce nie wie gdzie ona jest i co robi.
            I w przypadku jakochkolwiek wymuszen ze strony pracodawcy, nie za bardzo mozna takiej dziewuszce
            pomoc. Nie wiem czy to nie wiekszy od zmian w psychice problem.
            Mowisz, zdechnac z glodu. Obawiam sie ze w sytuacji podbramkowej, gdy nie masz co jesc lub gdy twoje
            dziecko choruje, robisz wszystko by wyjsc z niewygodnej sytuacji. To kwestia skali jest. Niekoniecznie
            musi miec cos wspolnego z pociagiem do pieniedzy.
            • iron_wanienka hola hola 07.09.06, 09:53
              ja jade jako au pair wiec mnie nie strasz! co do takiego sposobu zarobkowania to
              zawsze znajda sie takie ktore dla kasy zrobia wszystko-niezaleznie od pochodzenia!
            • zbuntowany_aniol2 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 07.09.06, 15:56
              Mowisz, zdechnac z glodu. Obawiam sie ze w sytuacji podbramkowej, gdy nie masz
              > co jesc lub gdy twoje
              > dziecko choruje, robisz wszystko by wyjsc z niewygodnej sytuacji.-w takiej
              sytuacji jestem w stanie zrozumiec kobiety zarabiajace w ten sposob i nie
              potepiam ich bo nie mysla o sobie tylko o dziecku...mi chodzi o takie kobiety
              ktore nie umieraja z glodu ale sa pazerne na kase i tak zarabiaja..poprostu ida
              na latwizne..
              • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 07.09.06, 17:08
                ...lub tez nie do konca wiedza po co jada. I co beda robic.
                Pamietaj ze caly czas w ogloszeniach tego typu praca przedstawiana jest jako
                doskonala zabawa, bo przeciez w polskiej dyskotece tez wlasciwie robisz to
                samo - pijesz drinka i rozmawiasz z ludzmi, tanczysz, bawisz sie. Tylko rzad
                wielkosci jest inny. MUSISZ "bawic sie" i pic drinki przez caly ten czas. I nie
                masz wplywu na to z kim.
                • zbuntowany_aniol2 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 07.09.06, 22:09
                  co do picia drinkow i tanczenia oki:) ale puszczanie sie odpada..
                  • skara Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 00:42
                    Ciekawy ten tekst. I naprawdę wart rozpowszechnienia na forach o pracy. Podklej
                    link na forum praca, może ktoś się zastanowi. Pozdrawiam
                  • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 13:55
                    Dwumiesieczne picie? Zmieni Ci sie swiatopoglad...
                    • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 15:02
                      Ach, zapomnialem dorzucic ze srednia wieku klientow lokali to ok 50-60 lat.
                      Nadal chcesz sie bawic, tanczyc i pic drinki z panem dziadziusiem?
                      • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 15:24
                        Otrzymalem informacje o polskim posredniku z Wloch, ktory nie ma nic przeciwko
                        pracy w charakterze prostytutki, wrecz oferujac miejsca w klubach, w ktorych
                        zdecydowanie chodzi nie o sprzedaz drinkow tylko o kupczenie cialem.
                        A to juz zahacza o streczycielstwo.

                        Fragment rozmowy:
                        "...tak, mam takie dwa cluby. Spodoba Ci sie tam. Niektorych dziewczyn w ogole
                        nie ma na miejscu, bo caly czas maja wykupowane serraty. Tam przychodza nadziani
                        faceci, ktorzy wiedza o co chodzi. Nie musisz sie o nic martwic. Procz tego ze
                        wyciagniesz cos z faceta za to co robisz to jeszcze masz kase z serraty."

                        Dodatkowo, wiekszosc tego typu posrednikow (Polek, Polakow, mieszkajacych we
                        Wloszech) nie posiada pozwolenia na organizowanie pracy na terenie Wloch,
                        wymaganego przez miejscowe prawo.

                        W momencie potwierdzenia informacji opublikuje dane tego posrednika.
                        • skara Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 16:36
                          lubiesiebawic wkleję Twój post na forum o pracy. Myślę, że może to pomóc
                          wycofać się niejednej dziewczynie zanim będzie za późno. Zrobiłeś kawałek
                          dobrej publicystyki.
                          • skara Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 16:37
                            Właśnie zauważyłam, że już to zrobiłeś :) Bardzo dobrze!
                            • ruta26 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 17:44
                              Witam wszystkich,wlasnie wrocilaqm przedwczoraj z Włoch.Pracowalam przez 7
                              miesiecy jako hostessa.Z czescia sie zgodze ale nie ze wszystkim i dlatego
                              chcialabym sprostowac twoja wypowiedz drogi kolego.
                              Jezeli chodzi o alkochol to nie jest tak jak opisales,ile czasu byles w klubie
                              godz ,dwie.To jest za krotko zeby poznac prace dziewczyny i na czym to
                              polega.Pracowalam dluzszy czas przez ten okres wypilam moze 5 razy alkochol nie
                              chodzilam wyzywajaco ubrana,ubieralam sie jak na dyskoteke,mialam nawet spodnice
                              za kolana.OCZYWISCIE SA DZIEWCZETA KTORE MAJA STROJ WYZYWAJACY SA TO
                              STRIPTIZERKI SA DZIEWCZETA KTORE SPRZEDAJA SWOJE CIALO ale nie oznacza to ze
                              wszystkie wtaki sposob pracuja,ja jestem tego przykladem oraz moje
                              kolezanki.Bawimy sie dobrze wtej pracy poniewaz moznanauczyc sie jezyka i mozna
                              dostrzec jacy to mezczyzni sa naiwni.przychodza panowie w roznym wieku,i tam
                              gdzie pracowalam poznalam naprawde ,,normalnych'' wlochow ktorym nie chodzilo o
                              obmacywanie czy wykorzystanie.Oni woleli dziewczyny ubrane skromnie nie
                              wulgarnie.Za kazdym razem pytalam sie dlaczego przychodza do klubu,zawsze
                              dostawalam odpowiedz:zeby moc porozmawiac.Za kazdym razem pytam sie dlaczego ja
                              anie dziewczyna ubrana na pol nago,odpowiadaj mi ze jakby chcieli k....to
                              poszliby do burdelu a tutaj poprostu chca posiedziec potanczyc,poznac ciekawe osoby.
                              Sadze ze mozna pracowac CZYSTO!!!!
                              Pozdrawiam
                              • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 08.09.06, 19:06
                                W klubach bylem przez tydzien. Roznych. Po kilka godzin.
                                Nie sadzisz chyba ze tych wszystkich informacji (oraz wielu innych, ktorych nie moge podac publicznie ze
                                wzgledu na mozliwosc identyfikacji mej osoby) nazbieralbym przez godzine-dwie?
                                Nie neguje tego ze mozna sobie poradzic. Jak najbardziej. Trzeba jednak niezwyklej wrecz odpornosci
                                psychicznej. A takie pytanko, czy Twoja rodzina wie gdzie bylas i co robilas? Nie mieli nic przeciwko?
                                Dostalem sygnal od jeszcze jednego faceta, ktorego dziewczyna za kilka dni wroci do Polski z takiego
                                wypadu. Zalamanie to najlzejsze slowo ktorym mozna okreslic stan tego czlowieka.
                              • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 12.09.06, 11:24
                                Rute26 chyba sama niewieży w to co piszę. Albo sobie wmówiła że pracuję w
                                kawiarni ha ha. Gratuluję pomysłu
        • evel86 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 12.09.06, 12:17
          masz dar pisania, powiem Ci! w zyciu bym nie przeczytala tak dlugiego tekstu na
          tym forum ale Twoj mnie wciagnal i pochlonelam go na raz;)
          ciekawe to co napisales, ja mysle ze nawet najtwardsza dziewczyna po miesiacu
          przebywania w takim miejscu w koncu zmieknie i zrobi z siebie kurwe... bo jak
          taka inaczej nazwac? ja bym nie pojechala.
      • Gość: ania.... Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.7-87-r.retail.telecomitalia.it 11.09.06, 15:36
        elamodela napisała:
        > myślałam, że się porzygam
        -jeśli taka szmata wypije koło dwadzieścia
        > dwudziestominutówek,
        -"JA JESTEM KSIężNICZKA, A TO
        > JEST MOJE KU RESTWO"


        Jakie słownictwo!!!! Nie słyszałaś nigdy o netykiecie??? I wogóle jak można
        orażać osoby których sie nie zna i nie wie się po co i dlaczego tam pojechały i
        czy faktycznie piją po 20 drinkó dzennie. Byłam we Włoszech i tak pracowałam i
        nie upijałam się, zdażało sie ze któraś przesadziła, no ale bez przesady, nie
        codziennie, po za tym drinki dla dziewczyn sa słabsze od tych które dostają
        klienci. U mnie w klubie jeśli dziewczyna była już pijana kelnerzy nie podawali
        już alkocholu. Moje stroje nigdy nie były wyzywające. I zasłonki czy osobne
        pokoje????? To już raczej nie sa night cluby a zwykłe burdele bo w zwykłych
        night clubach nie ma takich rzeczy.
        • Gość: ania.... Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.7-87-r.retail.telecomitalia.it 11.09.06, 15:41
          dodam, że nie trzeba jechać do Włoch żeby się puszczać, to sie dzieje na
          normanych dyskotekach, w swiecie mody, w zwykłych firmach kiedy dziewczyny chca
          zajsc wyżej, to ndywidualna sprawa każdej osoby, gdzie ma granice.
          • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 11.09.06, 16:25
            O prosze, i pani Ania sie odezwala.
            Otoz, pani Aniu. Doskonale pani wie ze drinki i owszem, powinny byc slabsze, ale jedynie w dwoch
            klubach respektuje sie taki uklad. W wiekszosci barman robi normalne drinki, jak dla klienta. Tak samo
            jest z szampanem ktory jest zamawiany przez klienta. I tak samo jest z innymi alkoholami
            butelkowanymi, ktore sa zamawiane do stolika.

            Co do zaslonek i przepierzen. Skoro jestesmy przy pani, sypac nazwami klubow w ktorych takowe
            wystepuja? Czy tez barman Paolo z jednego clubu lub kelner Andrea z innego w ktorych oferuje pani
            prace dla dziewczat, moga wypowiedziec sie za pania? A jak samochod, juz udalo sie wyremontowac po
            spotkaniu z Albanczykami?
            Moze przejedziemy sie przez Civitanova Marche, Ancone, Monsano, Montecassiano lub Tolentino?
            Tak tak garsc informacji dla uspokojenia pani skolatanego sumienia. I dla swiadomosci ze rozpoznanie
            tego co sie dzieje wokol calego procederu zwiazanego z wyjazdami do najtow jest naprawde dokladne i
            glebokie.
            Poza tym jest pani piekna kobieta. I ma piekna narozna werande. Wciaz mieszkaja u pani dziewczeta?
            Rodzina juz wrocila do Polski? Luciano juz nie bije?

            Pozdrawiam
            • Gość: ania.... Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.7-87-r.retail.telecomitalia.it 13.09.06, 17:50
              A czy to coś złego, że przestrzegamy dziewczyny aby nie zadawały się z
              albańczykami, zeby nie pakowały się w kłopoty??? Ponieważ zazwyczaj są to
              młodzi chłopacy sprzedający narkotyki, lub kradnący samochody, lub poprostu są
              niebezpieczni(oczywiście zaznaczam, że nie uogólniam tu na wszystkich) Chyba,
              że pan, panie byłem i widziałem który nie chce podawac szczegółów z obawy przed
              rozpoznaniem, poleca pan takie znajomości. Z moim samochdem wszystko w pozadku,
              a z albanczykami nie było zadnego spotkania. Myslę, że nie na miejscu jest
              wtrącanie się w czyjeś życie prywatne, bo chyba nie o to w tym temacie
              chodzi.Piszac posta chciałam tylko powiedziec że nie wszystkie kluby sa złe,
              nie we wszystkich są zasłonki, nie wszystkie dziewczyny upijają się na umór i
              nie wszyscy klienci przychodza tylko na seks, jak i nie wszystki dziewczyny go
              uprawiają z klientami. Osoby które pracowaly wiedzą o co chodzi. Nie miałam na
              zamiarze robić sobie jakiejś autoreklamy tylko powiedziec jak jest. Jak już
              wcześniej wspomniałam dziewczyny sypiające z męszczyznami za pieniądze lub aby
              uzyskać inne cele - były, są i będą i nie trzeba po to wcale jechać do włoch
              grecji japoni czy innych krajów aby to robić!!!! Więc nie uwazam za stosowne
              nazywac wszystkich wyjeżdżających szmatami jak to ujeła inna formułowiczka,
              ponieważ można kogoś urazić.
              • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 14.09.06, 21:51
                Wlasnie, pani Aniu. Chcialem jedynie opisac i opowiedziec jak to NAPRAWDE jest.
                I owszem, mozna sobie probowac radzic jadac na herbacie, kawie i sokach. Ale
                doskonale obydwoje wiemy, ze taka dziewczyna szybko zostanie zauwazona jako
                niezbyt nadajaca sie do zarabiania, gdyz dla niej nie pojdzie na stol szampan,
                najbardziej chyba oplacalny interes (za szampana na stol ida od razu duze ilosc
                "konsum" dla dziewczyny). Taka dziewczyna po prostu nie zarobi takich pieniedzy
                jakimi kusza je ogloszenia, chocby pani wlasne.

                Jasnym natomiast jest ze dla pani kazda namowiona na wyjazd dziewczyna to
                zarobek. I to niemaly. Wliczajac do tego niedokladnosci w rozliczaniu chociazby
                dojazdu do pracy, za ktory to dojazd Mr Luciano pobiera dodatkowe pieniadze od
                dziewczat, mimo tego ze dostajecie na to pieniadze od clubow.
                Status i renoma Albanczykow sa dobrze znane w swiecie polnocno-wloskim, stad i
                unikanie kontaktow z nimi jest jak najbardziej zrozumiale. Ciekawe ze juz na
                poludniu Wloch sa postrzegani jako sympatyczni ludzie. Wiec przedstawianie ich
                jako kradnacych samochody i sprzedajacych narkotyki ma sie dokladnie tak samo
                jak porownywanie dziewczat wyjezdzajacych do najtow do szmat, jak to zostalo
                okreslone przez jedna z forumowiczek.
                Wybiorczosc? Jakze czytelna.

                Pozdrawiam.

                Jeszcze jedno. Co to za nowa instytucja tanczenia w dyskotekach, na ktora
                zaprasza pani dziewczyny do Wloch? Mozna dowiedziec sie czegos wiecej? Z tego co
                wiem nie ma pani dostepu do ofert pracy dla cubistek, poza tym wiekszosc duzych
                dyskotek i clubow zakonczyla juz dzialanosc (najlepsze dyskoteki dzialaja
                jedynie w sezonie wakacyjnym), a w nich wlasnie cubistki byly najbardziej pozadane.

                I mysle ze wie juz pani z kim ma do czynienia, gdyz mielismy okazje rozmawiac
                oczy w oczy.
          • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 12.09.06, 11:31
            Chyba Ania nie odpiszę. A szkoda, lubię bajkii i historię z hapyendem. A może
            ta bajka nie kończy się dobrze. Może nasze księżniczki nie spotykają księcia
            tylko 40 Albańczyków? Kobiety mają tę siłę że potrafią manipulować faktami.
            Ania opanowała to do perfekcji.
    • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 09.09.06, 17:16
      Świetny tekst, jestem pod wrażeniem. Może to naprawdę pomoże otworzyć oczy co
      niektórym. W Grecji jest identycznie. Ta sama mentalność facetów.
      Pozdrawiam Ewa
      • Gość: xxx A jak to jest w Japonii... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 14:24
        Do Japonii tez Polki jadą zeby byc hostessami, tam tez tak jest??
        • lubiesiebawic Re: A jak to jest w Japonii... 13.09.06, 10:33
          Z tego co sie orientuje (fora, opowiesci pan ktore byly) to bardzo podobnie.
          W Japonii jest troche bardziej zaznaczone ze "hostessa" to ladniejsza nazwa na prostytutke.
          • lubiesiebawic Opowiesc dziewczyny ktora byla na wyjezdzie. 13.09.06, 12:19
            "Po szkoleniu w Warszawie i po podpisaniu umowy
            wyjechałyśmy zorganizowanym transportem do Włoch, a dokładnie do
            Montecatini Terme, leżącej niedaleko od Florencji. Gdy dojechałyśmy do
            Montecatini, zastałyśmy coś, czego się żadna z nas nie spodziewała. Na
            miejscu odebrała nas barmanka z klubu i od razu nam powiedziała, że nie
            mamy być żadnymi hostessami tylko dziewczynami do towarzystwa. Zaraz potem przeprowadziła
            selekcję. Tym dziewczynom, które się jej nie spodobały kazała jechać na Sardynię do innego night
            clubu. Mnie i jeszcze jedną dziewczynę zawieźli do mieszkania, w którym już od jakiegoś czasu
            mieszkały trzy dziewczyny. Dostałyśmy jedno łóżko bez pościeli, bez
            poduszek. W kuchni było tylko to, co kupiły tamte dziewczyny, bo wcześniej
            nie było tam nic, nawet czajnika, żeby zagrzać wodę na herbatę, a w
            Warszawie zapewniano nas, że jest wszystko i nie musimy się o nic martwić.
            Na drugi dzień poszłyśmy do pracy do klubu. W klubie dominującym kolorem jest czerwień (wiadomo z
            czym ten kolor się kojarzy). Dziewczyny siedzą na czerwonych kanapach i czekają na klientów.
            Klientami lokalu są mężczyźni, którzy mogliby być ich ojcami albo i dziadkami. Gdy klient wchodzi do
            lokalu, staje przy barze i patrzy na wszystkie dziewczyny jak na towar. Jeśli mu się któraś spodoba i
            chce z nią porozmawiać, mówi to właścicielowi. Właściciel woła dziewczynę i prowadzi ich do osobnego
            stolika w głębi lokalu. Te stoliki oddzielone są od reszty zielonymi kotarami, tak że nie widać, co się za
            nimi dzieje. Przy stoliku nie siada się naprzeciwko, tylko obok siebie. Najczęściej pierwszym gestem,
            który wykonuje klient jest objęcie dziewczyny za ramię, niektórzy chcą od razu, żeby dziewczyna
            usiadła im na kolanach. Co klient robi po wypiciu kilku drinków można sobie wyobrazić. Za każde pół
            godziny spędzone z dziewczyną klient płaci 22 ?. Co pół godziny przychodzi barmanka, pyta co podać
            i przynosi drinki dla klienta i dziewczyny. Jeśli klient nie zamawia nic więcej, znaczy to tyle, że
            przestaje płacić za towarzystwo dziewczyny. Ona wtedy wstaje i wraca do innych, które czekają na
            klientów. Każde pół godziny spędzone z klientem liczone jest jako jedna konsumpcja. Od ilości
            konsumpcji zależy wysokość wynagrodzenia. Jeśli dziewczyna w ciągu dwóch tygodni nie wyrobi 60
            konsumpcji nie dostanie wynagrodzenia zapewnionego w Warszawie. Dziewczyna, którą wybrał jakiś
            klient, musi się starać, żeby ten klient przy niej został, dlatego jej zadaniem jest podejście do niego i
            czułe przywitanie się z nim podczas jego następnej wizyty w klubie. Powinna również podać mu swój
            numer telefonu, dzwonić do niego, wysyłać smsy i zachęcać do wizyty w klubie. Klient również może
            zabrać dziewczynę z lokalu na kolację, na przejażdżkę po mieście, czy wycieczkę nad morze. Jeśli taki
            wypad odbywa się w godzinach pracy dziewczyny, to płaci właścicielowi lokalu 250 ? za jej
            ?wypożyczenie?. Przed 4 nad ranem odwozi dziewczynę do klubu. W czasie takich wypadów dzieją się
            różne rzeczy, niekoniecznie miłe dla dziewczyn. Są klienci, którzy faktycznie nie mają złych zamiarów,
            ale zazwyczaj jest tak, że im dłużej dziewczyna spotyka się z klientem, tym więcej on od niej chce.
            Dochodzi do tego, że klient zaczyna się dobierać do niej wbrew jej woli, chce ją zaciągnąć do łóżka itd.
            itp. Czasami klienci przychodzą do lokalu tylko po to, by popatrzeć na dziewczyny i wypić drinka z
            kolegami. Wtedy barmanka daje dziewczynom znak, żeby szły tańczyć. Dla odważniejszych jest rurka i
            to się bardzo klientom podoba, jeśli któraś przy niej tańczy. Klienci gapią się na dziewczyny jak sępy.
            Obgadują je z właścicielem, czy z barmanką, uśmiechają się pod nosem, nabijają się z nich.
            Dziewczyny są traktowane jak rzeczy, którymi się handluje. Jeśli chodzi o stroje to eleganckie sukienki
            wcale nie nadają się do tej pracy, tak jak to zostało powiedziane w Warszawie. Najlepiej żeby
            spódniczka była jak najkrótsza a dekolt jak najgłębszy, wtedy się ma wzięcie u klientów, a tym samym
            więcej konsumpcji i lepsze wynagrodzenie. Zdarza się, że do lokalu wchodzą przypadkowi turyści i są
            przekonani, że trafili do burdelu.
            Nie pozostawię też bez komentarza legalności tej pracy, nie ma żadnej wizy
            artystycznej. Dziewczyny dostają od właściciela karty członków klubu.
            Muszą mieć je stale przy sobie razem z paszportem. Jeśli do lokalu
            przyszliby carabinieri, to dziewczyny mają mówić, że one tu wcale nie
            pracują, tylko są turystkami z Polski i przyszły tu wypić drinka.
            Spędziłam tam trzy dni. Jeszcze nigdy nie byłam w takim stresie, modliłam
            się, żeby żaden z tych dziadków nie zażyczył sobie mojego towarzystwa.
            Jedyne o czym marzyłam to szybki powrót do domu. Najgorsze jest to, że
            wszyscy w tym mieście wiedzą, po co przyjeżdżają dziewczyny z Polski.
            Dziewczyny boją się, nie zawierają tam żadnych znajomości, mało wychodzą z mieszkania, nie mówią
            nikomu, gdzie mieszkają. Żadna z tych dziewczyn, które tam są nie wiedziała, do jakiej pracy jedzie. Na
            miejscu przeżywają szok, ale zazwyczaj zostają tam, bo potrzebują pieniędzy albo po prostu wstyd im
            wracać tak szybko do domu. Ja zdecydowałam się na szybki powrót, bo wiem, że nie mogłabym tak
            pracować. Właściciel chciał mnie tam zatrzymać, mówił, że się przyzwyczaję, zdobędę klientów i będę
            zadowolone. Przyznał się też do tego, że nie chce, by w Polsce mówiona całą prawdę o tej pracy, bo
            wtedy żadna dziewczyna nie chciałaby tam pojechać.
            Bardzo proszę, aby Państwo ostrzegali dziewczyny i nie dawali wiary tego
            typu ogłoszeniom pracy we Włoszech. Dzięki temu będzie można zaoszczędzić dziewczynom tego, co
            ja tam przeżyłam i co cały czas przeżywają tam inne dziewczyny."
            • Gość: ula Re: Opowiesc dziewczyny ktora byla na wyjezdzie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.06, 14:33
              lubiesiebawic - podniecaja cie takie historie?
              masturbujesz sie przy nich?
              czy jakas narzeczona zrobila cie w konia i piuscila sie z bogatym cudzoziemcem?

              przestan spamowac tym tematem!!!!!!!!!!!
              • lubiesiebawic Re: Opowiesc dziewczyny ktora byla na wyjezdzie. 13.09.06, 19:16
                Przeciez nikt ci nie kaze tego czytac?
                Jest sobie watek, interesuje mnie ten temat z kilku wzgledow, bynajmniej nie osobistych, nie w taki
                sposob jaki sugerujesz. Ja nie mam ze swoim zyciem problemu, natomiast inni (inne?) moga sobie sprawic
                troche niespodzianek. I po to to wszystko, by wiedzialy w co sie pakuja.
                A co, wolisz by wszystko pozostawalo z niedomowieniami, domyslami?
                Czy moze kluje bo widac ze ktos rozgryzl ten swiatek od srodka i zaczyna o tym opowiadac?
                Pozdrowionko
          • zuzitka1 Re: A jak to jest w Japonii... 19.09.06, 12:53
            W Japonii dziewczyny o europejskim typie urody są bardzo podziwiane. Najlepsze
            butiki, salony urody, restauracje, recepcje hotelowe itp. zatrudniają wysokie,
            niebieskookie europejki co niewątpliwie ściąga klientów i co podnosi prestiż,
            rangę danego lokalu czy sklepu. Dziewczyny o nieazjatyckiej urodzie za
            sprzedawanie markowych ubrań dostają klikakrotnie lepszą kasę niż "miejscowe"
            zatrudnione w administracji, bankach, szkołach etc.
            Nie mam pojęcia jak tam to wygląda z prostytutkami ale pewnie analogicznie jak
            w innych zawodach- tak samo:)
    • Gość: Wredny Kicius Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.easynet.co.uk 13.09.06, 15:44
      Strasznie to pretensjonalne mowic zamiast "Wlochy" "Italia".
      • agatka_to_ja Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 13.09.06, 15:57

        Gość portalu: Wredny Kicius napisał(a):

        > Strasznie to pretensjonalne mowic zamiast "Wlochy" "Italia".

        to nie pretensjonalne.. "Italia" mowia zazwyczaj ludzie, ktorzy maja problem z
        odmienianiem przez przypadki słowa "Włochy"... analfabeci i nieuki :)
        • marzenakarp Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 13.09.06, 17:24
          witajcie.zastanawiam sie nad podjeciem pracy ale w innym miescie niz nazwy sa
          wymienione. czy wie ktos o pracy w parmie? jak tam wyglada sytuacja w klubach>?
          dostaje zapewnienie ze nie musze pic alkoholu,z klijentami. jestem chora i
          przyjmuje leki.moze ktos byl w PARMIE?
          • agatka_to_ja Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 13.09.06, 17:37
            najpierw pocwicz ortografie, a potem bierz sie za puszczanie sie po klubach.
        • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 13.09.06, 19:20
          Jak widac po jakosci edytorskiej tekstu, jestem nieukiem i analfabeta :)
          Proponuje siegnac do Slownika Wyrazow Obcych i sprawdzic uzasadnienie uzycia obu nazw tego panstwa.
    • aghis Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 14.09.06, 00:35
      nie wiem czy to przypadek, ze Ania pisze .....alkochol i meszczyzna .....a
      druga "sluchaczka" klijentow itp. ...... aaaaa....moze to żECZYWISCIE
      PSZYPADEK ????? ::::)))))
      i ta "serrata" też mi nie pasuje ....ja bym nazwała to po prostu "serata",
      fare una serata, averla x una serata, ale może w koncu jest też "donną
      serratą" ????
      • Gość: lilia Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.06, 15:16
        widze ze strasznie zwracacie uwage na ortografie. moze te osoby co nie sa w tym
        temacie, przeniosa sie na forum ortograficzne i beda poprawiac klasowki.
        • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 14.09.06, 23:46
          Lilia to dobrze że są osoby które bezinteresownie zwracają uwage na poprawną
          pisownię. W tym wątku jest to kapitalna sprawa bez której cały przekaz może
          zostać źle zrozumiany lub wogóle przekręcony. Ja napisałam klijenta zamiast
          klienta i 90% czytających nie wiedziało o co chodzi. Dlatego już wiem dlaczego
          tyle osób nabiera się na pracę jako hostessa. Napewno jest tu jakiś błąd.
          Pozdrowienia dla lubisiebawic i lilia
          • Gość: ykb7 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.bbtec.net 16.09.06, 16:07
            Cala sprawa zaczela sie od Japonii, ale o Wloszech tez moge cos
            dodac.Napisalam, ze Japonia jest OK i ze nie trzeba sie przejmowac o
            bezpieczenstwo.Podtrzymuje te wersje i zapewniam o jej autetycznosci.Wlochy
            natomiast to zupelnie inna sprawa.Dziewczyny, ktore wyjechaly, byly zaszokowane
            tym co zastaly i nie zaakceptowaly sytuacji jest moze 0.5%.Pozostale 99.5%
            zostaja i staraja sie jak moga.Jedne wiecej, inne mniej, ale cala sprawa kreci
            sie wokol bezrobocia w Polsce. Niestety.Moja historia?
            10 lat temu, gdy bylam w zepole tanecznym( naprawde profesjonalnym)otrzymalismy
            propozycje wyjazdu do Wloch na wystepy.Dostalismy wizy(co juz wtedy bylo rzecza
            niesamowita-nikt nie chcial nam w to uwierzyc).Jechalismy przez panstwowa
            agencje artystyczna(jesli podam nazwe, wybychnie wielki skandal w srodowisku
            artystycznym).Przydzielono nam maga( starszy pan, wereran wyjazdow do Wloch).
            Na miescu wszystko wygladalo OK do momentu wejscia do klubu.Byla tam Polka,
            ktora przedstawila nas sytuacje i wyjasnia, jak sie robi konsumpcje( bo tam tak
            sie to nazywalo).Faktycznie 20 minut na rozmowe z klientem itd.,ale cos tam
            ona nam mowila o szampanach, czego nie zrozumialam podczas jej monologu. Bylo
            to zwiazane z innymi kolorami korkow, a co za tym szlo, innymi cenami za
            butelke i innymi punktami za konsumpcje.Przyznam sie ze do konca nie mialam
            zielonego pojecia co bylo za ile.Ani razu tego nie sprawdzilam. Pobyt w klubie
            byl od godziny 7, czy 8 wieczorem do 5 rano. Stawka 122, albo 125 lirow za
            dzien.bez wzgledu na konsumpcje.I wyobrazcie sobie panstwo, za wytrzymalam 3
            miesiace majac same zera z konsumpcji.Jak to sie stalo?Czy to mozliwe? Alez
            oczywiscie.
            Mialysmy wizy-czyli zapewnione miejce pracy i placy, co bylo zatwierdzone przez
            ambasade Wloch.Nikt nie mogl nas ruszyc. Miala chlopaka w Polsce, w ktorym
            bylam bezgranicznie zakochana i na nic sie zdaly amory nislich Wlochow.
            Ale byl moment, ze zaczelam zatracac poczucie normalnosci.Bo co jest tak
            naprawde normalne i moralne?Jezeli otaczaja cie zewszad osoby, dla ktorych
            konsumpce i troszeczke zabawy, za ktora dostaniesz pieniadze, jest rzecza
            naturalna,wiec okazuje sie, ze to ty, nietykalna, jestes niemalze oblakana,
            albo tez dziewica, na ktora wszyscy zaczynaja miec chrapke.I co mnie
            uratowalo.Co nie pozwolilo pojsc sladem wspoltowarzyszy?Literatura. A dokladnie
            ksiazka Herlinga-Grudzinskiego, w ktorej opisuje lagry ruski.A dokladnie
            ostatni rozdzial, w ktorym nie potrafil wybaczy wspolwiezniowi, ktory byl
            okropnym kappo i po wojnie prosil Grudzinskiego o zrozunienie, tlumaczac sie
            panujacyni warunkami.Grudzinski odwroci sie plecani, milczac.
            A wiecie co Milosz napisal?
            "Nie jestes w koncu tak bezwolny,
            A gdybys byl, jak kamyk polny
            Lawina bieg od tego zmienia
            po jakich toczy sie kamieniach
            I jak zwykl mawiac juz ktos inny
            Mozesz, wiec wplyn na bieg lawiny (...)"
            Oto moje kredo zyciowe.
            Wracajac do Wloch.Bylam dwa razy okradziona i raz zastraszana.Potem okradli tez
            inne dziewzyny. Raz jadac do klubu malym busikiem zatrzymala nas
            policja.Przepytywano kazda z nas z osobna.Poniewaz nie znalam jezyka-po
            angielsku.malysmy wizy, wiec nie mialysmy sie czego bac, ale nie moge
            powiedziec, ze zarejestrowanie mojego nazwiska w jakiejs tam rubryce policji
            wloskiej bylo rzecza przyjemna.
            Druga kradziez miala miejsce tuz przed moim wyjazdem( z calej grupy do polski
            wrocilam tylko ja-inne dziewczyny wyszly za maz we Wloszech), co dalo mi
            poczucie niebezpieczenstwa. Jadac na dworzec obawialam sie o swoje zycie.Jako
            jedyny niepotulny swiadek wydarzen, bylam niewygodna.Nic sie nie stalo.
            Wrocilam cala, bynajmniej nie bogata, ale zmieniona. Nie zrobilam niczego
            niestosownego, nie pozwolilam sobie na dotykanie, nie mialam konsumpcji, a i
            tak sie zmienilam. Jestem strasznie twarda.jezeli czegos nie chce, nikt nie
            jest w stanie mnie przekonac.Mam ostre spojrzenie. Czy to dobrze, czy zle? Zle-
            bo nie mam wiery we wspanialosc ludzkosci i moje idealy obrocily sie w nicosc.
            Dobrze-bo wiem czego chcea przede wszystkim czego nie chce. Sprawdzilam swoje
            wlasne poczucie moralnosci.Znam siebie. Jestem pewna swoich reakcji i wiem, ze
            potrafie trzezwo myslec w obliczu niebezpieczenstwa.Nie cofam sie przed
            trudnosciami, a walcze.
            A teraz przestrzezenie dla tych, ktore jednak nie maja nic przeciwko tej pracy.
            Slyszalam o przypadkach przeszczepu watroby.Czasami w lokalu bulo tak napalone,
            ze nie mozna bylo otworzyc oczu, bo dym wygryzal spojoki.Jaki pieniadze sa tego
            warte?
            Moja rodzina wiedziala, gdzi pojechalam i od razu byla poinformowana przeze
            mnie co sie dziala.Byla w takim szoku, ze zadzwoniala do ambasady wloskiej w
            Polsce, zeby mnie ratowac.Ambasada chciala interweniowac.Ale ja to ostatecznie
            wstrzymalam.Poniewaz jest tam duzo osob,ktore wyjechaly z poczuciem beznadziei
            instnienia. Corki alkoholikow( coz to za roznica, w domu, czy gdzies indziej?),
            dziewczyny z biednych rodzin zarabiajace na studia.Aby sie wyrwac z biedy i moc
            zdobyc wyksztalcenie, ktore pomoze im zyc godnie przez reszte zycia.Jak moglam
            zaprzepascic ich wizje przyszlosci.
            Ale w wielka przyjemnoscia rozprawilabym sie z ta agencja artytyczna, ktora
            wyslala mnie i moja grupe.Znajduje sie ona w budynku opery narodowej. W jakim
            miescie? Chyba latwo sie domyslec.
            • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 17.09.06, 22:59
              Nie wiem co mam napisać, krótko mówiąc samo życie. Temat zaczyna się
              przejaśniać. ykb7 trzymaj się, pozdrawiam.
            • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 19.09.06, 12:09
              Dlaczego nie zamierzasz sie "rozprawiac" z ta agencja? Czy czas zaleczyl odczucia i emocje zwiazane z
              wyjazdem i "praca" w clubie nocnym?

              Po opublikowaniu tego tekstu ludzie ktorzy to czytaja, pisza do mnie. Jestem zalogowanym
              uzytkownikiem wiec mozna do mnie napisac emaila.

              Jedna z najbardziej dziwnych sytuacji jaka poznalem dzieki tym mailom, jest sytuacja w ktorej facet
              dowiedzial sie co robi jego zona czy dziewczyna, poszedl do tego klubu i zaplacil kelnerowi za swoja
              kobiete. Dziewczyna, najwidoczniej uznajac jego wizyte za dobra zabawe, poszla ze swoim facetem za
              kotare. Dzieki temu dowiedzial sie co mozna zrobic za taka kotara, i ze osoby ktore siedzialy wokol nie
              reagowaly na "wydarzenia" za zaslonka. Lacznie z kelnerem, ktory niewzruszony przyszedl po
              kilkunastu minutach i jak gdyby nic poprpsil o kolejne pieniadze za kolejna konsume. Nie bylo w nim
              zdziwienia ze dzieje sie cos "niestosownego" za ta kotara.
              Wniosek? Bardzo duza bliskosc dwoch osob (obsluga lokalu nie wiedziala ze te osoby to para) i ich
              rozneglizowanie, w ktorym zastal ich kelner, to normalnosc.
              To tak do przemyslenia.
              • Gość: ykb7 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.bbtec.net 19.09.06, 16:01
                Powiem szczerze, ze sie nad tym("rozprawieniem sie") zastanawialam, jak tylko
                zobaczylam pierwszy z Twoich tekstow. Czas nie zamazal zadnych
                wspomnien.Dlatego doskonale pamietam swoje odczucia i przemyslenia. Tego nie da
                sie zapomniec.Musze przyznac, ze ostatnio zasypiam rozmyslajac o podjeciu
                dzialania.Przeczytalam na stronie o pracy za granica, ze podjales sie
                sprawdzenia co dzieje sie we Wloszech po przeczytaniu wielu ogloszen tego typu.
                Domyslam sie,ze nalezysz do jakiejs organizacji, albo tez jestes dziennikarzem
                poszukujacym. Jakos nie wyobrazam sobie, abys jechal do obcego kraju i wydawal
                wlasne pieniadze, aby zaspokoic zadze wiedzy.
                A ja chcialabym zaapelowac do ludzi, ktorzy do Ciebie pisza, a nie pisza na
                forum.Dlaczego boja sie oni ujawnic przed opinia publiczna, co wiedza? To
                naprawde dodaje odwagi innym.Przeciez nikt nie musi podawac swoich
                rzeczywistych danych.Badzmy szczerzy w faktach.Mysle, ze wspolnie mozemy wiele
                zdzialac.
    • zainteresowana14 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 19.09.06, 19:16
      bardzo zainteresowal mnie ten artykul moze i po czesci prawdziwy ale krzywdzacy
      niejedna dziewczyne.pracowalam w takim lokalu i nigdy nie bylam pijana.nigdy
      nie poszlam z klientem do lozka i nikt mnie nie wyrzucil z pracy bo sie nie
      puszczalam.znam niejeden lokal i pracowalam w 3 i nic takiego mnie nie
      spotkalo.wiedzialam gdzie jade i wiedzialam po co.zarobic pieniadze.nic
      wiecej.przykro mi ze sa dziewczyny-nasze rodaczki ktore robia nam zla opinie
      rzucajac sie w wir zycia exstremalnego.no coz nic na to nie poradze.praca
      hostessy polega przede wszystkim na naciaganiu klientow na drinki bo za to nam
      placa.moze i to nie najambitniejszy rodzaj zarabiania pieniedzy ale jesli
      dziewczyna jest madra moze zarobic i wrocic do kraju z czystym sumieniem tak
      jak ja.nie mozna oceniac wszystkich jednakowo.nie jestem dumna z tego w jaki
      sposob zarabiam pieniadze ale co mam zrobic?czsami w zyciu sa sytuacje ktore
      stawiaja cie pod murem i musisz dokonac wyboru.u mnie tak bylo.musze zebrac
      duza sume pieniedzy zeby zyc i w tym momecie nie interesuje mnie to czy praca
      jest moralna czy tez nie.chce poprostu zyc.nie zarobie tyle pieniedzy w polsce
      co w itali.porownujac w polsce 600-800 zl a w itali 5000-6000 tys.to cena za to
      co o nas piszecie.nie jestem kims zlym bo namawiam kogos na spedzenie czasu ze
      mna.mezczyzni ktorzy przychodza do lokalu sa naprawde rozni i wiekszosc z nich
      nie ma nic przeciwko spedzania w ten sposob czasu(placac)prawda jest to ze
      trzeba byc silnym i odpornym na stres zeby zarabiac w ten sposob bo nie kazdy
      facet przychodzi porozmawiac.i te chwile nie sa ani mile ani warte zadnych
      pieniedzy.dziewczyny ktore chca wyjechac musza sie naprawde zastanowic czy
      dadza rade.sa momenty ze jest naprawde bardzo ciezko i ma sie ochote uciec ale
      jedno mam pytanie gdzie i po co?zasuwac po 10 godzin za marne grosze.wybralam
      taka forme zarabiania pieniedzy i nie widze nic w tym zlego.nikogo nie
      krzywdze.nie kradne,nie zabijam.naciagam na spedzanie czasu ze mna i za to
      dobrze mi placa.nikt nikogo nie moze zmusic w takim lokalu do niczego no chyba
      ze trafi sie do jednych z tych lokali gdzie dzieja sie rozne dziwne rzeczy i
      znam taki jeden lokal.dziewczyny ktore chca wyjechac niech dobrze sprawdza
      gdzie jada.a mozna to sprawdzic bez problemu.w dobrym lokalu nie moze stac sie
      dziewczynie nic zlego i o to dbaja sami wlasciciele pilnujac tego.a jesli jakas
      tam gwiazda ma ochote na zarobienie wiekszej kasy niech robi co chce.to nie
      moja,twoja ani niczyja sprawa.dobrze tez ze zostal poruszony ten problem bo
      czesto dzieje sie tak ze nikt nie wie jak wyglada praca hostessy i naiwne
      dziewczyny jada w ciemno sadzac i bedac przekonane ze zarobia 1500 euro na
      zmywaku w restauracji.smieszne ale prawdziwe.pozdrawiam wszystkich co pogadali
      sobie(popisali)niezawsze poprawnie gramatycznie.
      • Gość: ykb7 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.bbtec.net 20.09.06, 17:10
        Jezeli piszesz, ze nic Cie nadzwyczajnego nie spotkalo, ze wszystko bylo OK, to
        dlaczego mialas ciezkie chwile i chcialas uciekac?
        A myslisz, ze gdyby inne osoby nie byly przyparte do muru, to by sie wybieraly
        do obcego kraju? A rozwazmy sytuacje, ze znajdujesz sie w klubie, gdzie
        wlzsciciel nie dba o pracownice, tylko o pieniadze i kaze ci pojsc troche
        dalej, niz ty zamierzalas.Czy i wowczas bedziesz mowic, ze wiedzialas gdzie
        jedziesz i wiedzialas po co? Ze 5 czy 6 tysiecy zlotych moze byc powodem duzej
        zmiany osobowosci, ktorej ty sama nie bedziesz w stanie ujrzec.Zapewniam cie
        jednak, ze inni rozszyfruja cie z latwoscia.
        • zainteresowana14 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 20.09.06, 20:04
          przedewszystkim nie ja mialam ciezkie chwile tylko dziewczyny ktore zrobily
          wiecej niz zamierzaly.ja nie zgodzilabym sie na prace w lokalu gdzie szef nie
          dba o dobro dziewczyn i napewno nikt nie jest w stanie zmusic mnie do czegos
          czego nie chce zrobic.mam sprawdzony lokal w ktorym pracuje i zawsze wiem gdzie
          jade i po co.nie sadze tez zeby pieniadze mialy zmienic moja osobowosc,a
          jedynie stan mojego konta.a z tym rozszyfrowaniem to lekka przesada,ze mna nie
          jest tak latwo :)pozdrawiam
          • Gość: ykb7 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.bbtec.net 21.09.06, 15:51
            Przepraszm. Bylam troche ostra. Piszac "ty" mialam na mysli uogolnienie jakiejs
            osoby. Nie chodzilo mi konkretnie o Ciebie. Nie mialam tez na mysli zmiany
            osobowosci ze wzgledu na pieniadze, ale ze wzgledu na rodzaj pracy. I nie tyle
            osobowosci, co sposobu bycia.
            Mam jednak pewna rade, z ktorej mozesz skorzystac lub tez nie. Jest ona w
            kazdym razie szczera. Jezeli masz mozliwosc znalezienia szkoly jezykowej w
            miejscowosci, w ktorej pracujesz, to przeznacz jakos sume pieniedzy na zdobycie
            certyfikatu jezykowego ( oczywiscie zakladam, ze go nie masz, bo jesli masz, to
            nie ma o czym mowic).Jezeli znasz jakis inny jezyk obcy, to sprobuj zahaczyc
            sie w tej instytucji na dluzej. Mozesz zarobic takie same pieniadze pracujac
            inaczej i zdobywajac szacunek wsrod ludzi. Jezeli to Ci nie odpowiada, to
            rozejrzyj sie w jakiejs innej dziedzinie, w ktorej jestes dobra. Bo naprawde sa
            takie mozliwosci.Zwlaszcza teraz, gdy nalezymy do Unii. Powodzenia.
            • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 21.09.06, 19:59
              Faktem jest ze takie zajecie wplywa na zmiany w dziewczynie. Zawsze pozostaje
              jeszcze powrot do domu, znajdowanie sie w tym wszystkim do czego sie wraca. I
              znow sie powtorze ze trzeba potwornej wytrzymalosci psychicznej, zeby pojsc na
              normalna dyskoteke, spojrzec na faceta ktory patrzy sie z zainteresowaniem.
              Oderwac sie od "pracy" i kontynuowac normalnosc. A to trudne. Jak sie okazuje,
              czasami prosciej jest zostac w Italii, nie wracac. Przeciez to tez jest zycie,
              jakies. Widocznie najlepsze co mozna wybrac.
              Smutne.
              • byu371a1 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 22.09.06, 12:17
                Gdzie Ty byłeś i co widziałeś???? U nas w Polsce tez są restauracje ale i
                podrzędne spelunki.Otóż była parę lat temu we Włoszech i pracowałam jako
                hostessa (Ballerina).I wiesz co???Nie ku..łam sie, nie musiałam , nie byłam ta
                kategorią.Wiesz? W moim klubie do "czarnej roboty" były dziewczyny m.in. z
                Santa Domingo, zresztą robiły to bardzo chętnie bez przymusu.I nigdy w lokalu.
                Powiem tak, ja tylko wtedy, pracując tam, czułam sie kobietą,uwielbianą wręcz
                ubóstwianą.I bez żadnych podtekstów seksualnych,żadnego obmacywania itp.ŻADEN
                Polak nie okazał mi tyle szacunku i uwielbienia jakim darzyli mnie znajomi we
                Włoszech.Mało tego , powiem Ci ,ze miałam nawet narzeczonego którego poznałam w
                lokalu.I nie był to bynajmniej klient.Poznałąm jego rodziców , kuzynów.I nikt
                mi nigdy nie powiedział,ze jestem k...ą.Ale to jest tak jak myślałąm, w Polsce
                taki rodzaj lokalu nie miałby racji bytu.Własnie z tego tytułu,że Polacy nie
                potrafią, siedząc przy ładnej dziewczynie, trzymać rąk przy sobie.Dla Was
                dziewczyna=sex i to najlepiej za darmo i bez żadnych zobowiazań, tak aby tylko
                wyładować swoje chucie i pochwalić sie przed kolegami jaką to fajną laske
                przelecieliście.I kto tu jest k....ą????
                Pozdrawiam Cię i rozważ możliwość odwiedzenia porządnego lokalu a nie spelunki .
                • byu371a1 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 22.09.06, 13:05
                  Acha! mam jeszcze pytanie: znacie jakis fajny lokal, na odpowiednim poziomie
                  który moglibyscie mi polecic do pracy?Bo chyba tam wrócę i b
                • zbuntowany_aniol2 do-byu371a1 22.09.06, 13:19
                  brawo twoja wypowiedz jet rewelacyjna.tez tak mysle normalnie wyjelas mi to z
                  ust.gratuluje pozdrawiam :*
                • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 22.09.06, 17:21
                  Chyba pomyliłaś bajki, to nie jest ta o Kopciuszku. Włosi i szacunek do kobiet
                  z Polski w śmiesznych knajpach, tak se tłumacz tym co nie byli i rodzinie.
                  • Gość: ykb7 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.bbtec.net 23.09.06, 15:13
                    Uwierze, ze nikt Cie nie nazwal po imieniu. Ale mam pytanie: jakiej plci byli
                    ci kuzyni? Bo moze tam chodzilo o wymiane doswiadczen, albo tez partnerow.
    • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 23.09.06, 18:07
      Idąc rozumowaniem co niektórych dziewczyn, że bieda i kasa potrzebna to w sumie
      nic takiego złego w tej pracy nie ma. Pojade i zarobie, rodzina i znajomi myślą
      że jestem kelnerką. A 6000 na ziemi nie leży. Po co się męczyć fizycznie jak tu
      za szmery bajery mam tyle samo albo i więcej. A że apetyt rośnie w miare
      jedzenia dojdę do wniosku że te 6000 to w sumie można zarobić w tydzień itd. I
      pewnie panie spod latarń tak samo tłumaczą sobie swoją pracę. Popracuję trochę
      i odłożę, a potem zaczne normalne życie. A co, pracy nie ma, a jak jest to za
      groszę. Szkoda czasu na sentymenty i moralność. No cóż 6000 to dobra cena za
      naginanie ideałów. A że kobieta zmienną jest.
      • Gość: patricia Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.traco.pl 25.09.06, 01:03
        Witam wszystkich forumowiczow, tak sobie przegladam te wasze komentarze i
        zastanawiam sie skad wy wszyscy bierzecie takie zajebiste informacje bo
        zakladam , ze najwiecej maja do powiedzenia (popisania) Ci ktorzy tak naprawde
        nie maja pojecia o co biega, nigdy nie pracowali w tym zawodzie(czyzby brak
        odwagi? ) bo inaczej nie przeczytalabym takich bzdur (widac , ze niektorzy
        naprawde nie maja co robic) Najbardziej zaciekawily mnie artykuly
        pana "Lubiacego sie dobrze bawic " Dobrze sie pan bawil jako klient w
        burdelu ?? Ciekawe jest to ze pracowalam 2 miesiace w takim lokalu i nie jest
        to do konca tak jak to pan przedstawia. Przede wszystkim jakie firanki ??
        Owszem w lokalu w ktorym pracowalam byly 2 zasloniete pokoje ale na wieksza
        liczbe osob (nigdy dwojki !! ) w przypadku jakiej imprezy zamknietej. A co do
        upijania dziewczyn to prosze was nie rozsmieszajcie mnie....dziewczyny
        dostawaly takie slabe drinki ze po 15 konsumach wychodzilam trzezwa (dlatego
        niezbedne bylo obalanie winka przed praca ) No i jeszcze te konsumy . Wedlug
        pana "porzadne dziewczyny ktore sie nie macaja" moga robic od 0 do 5 konsum a
        potem wylatuja z lokalu ? Ciekawe, ze ja pracujac w lokalu 6 tygodni prze z
        miesiac robilam 10 - tki a nawet 11-stki a całowalam sie tylko z 2 ma facetami
        bo 1) przychodzili do mnie dosc dlugo 2) podobali mi sie byli mlodzi przystojni
        wiec czego mialam sobie zalowac , mialam taki kaprys i juz bynajmniej nie
        robilam tego z przymusu byle tylko nabijac konsumy . Akurat konsumy mialam
        totalnie w dupie bo kase mam i mialam i na pewno do wyjazdu nie zmusila mnie
        ciezka sytuacja w rodzinie,(jak to niektorzy tutaj tlumacza) pojechalam poto
        zeby sie zabawic, zeby nie siedziec w wakacje w szarej glupiej Polsce i nudzic
        sie przed kompem (zaznaczam , ze przy zbiorach tez mi sie nie chcialo
        charowac) POjechalam z olewkowym nastawieniem ....uda sie lub nie ..jak takto
        ok jak nie to trudno !! No i w miare sie udalo. Nie mowie ze zawsze bylo super
        bo byly tez i gorsze chwile np nuda w lokalu gdy przychodzilo malo klientow
        albo rzeczywiscie niemili klienci ale czy w zyciu zawsze musi byc tak
        pieknie ?? Wiadomo, ze raz jest lepjej a raz gorzej. Kiedy cos mi sie nie
        udawalo pocieszalam sie, ze jutro bedzie lepjej. I bylo faktycznie lepjej!!
        Faktycznie praca bywala czasem meczaca ale nie az tak zeby zaraz po pracy pasc
        na lozko w "opakowaniu" tak jak to okreslil pan lubiacy sie dobrze bawic. Jakos
        zawsze znajdowalam czas zeby sie umyc, zrobic sobie sniadanko i pogadac pare
        minut (lub godzin) z moim owczesnym "chlopakiem" (szczegolowych danych tutaj
        nie podam) poto by nastepnego dnia wstac kolo poludnia i pojsc sobie np na
        plaze (bynajmniej nie przysypialam calego dnia, nie bylo takiej potrzeby)
        Ogolnie moj pobyt w Italii (zaznaczam , ze umiem odmieniac slowo Wlochy rpzez
        przypadki) wspominam dobrze....i na pewno niedlugo tam wroce (nie widze sensu
        studiowania zaocznie i harowania w tygodniu za grosze jak moge polaczyc prace z
        wakacjami ) no i jeszcze Ci faceci . Sczerze mowiac zdecydowanie wole pogadac
        sobie z Włochem (i nie tylko) po wlosku (chociaz nie znam jezyka perfekcyjnie)
        niz z Polakiem po polsku . Dodam jeszcze , ze Polacy(nie wszyscy ale wiekszosc)
        zaluja 3 zlotych zeby postawic dziewczynie kawe !!! To skandal !! Powinniscie
        sie nauczyc manier od swoich poludniowych kolegow ?? Ze niby Wlosi sa niestali
        w uczuciach ?? Moze i są !! Ale czego wy szukacie dziewczyny przyjezdzajac na 2
        miesiace do pracy wakacyjnej przygody czy męża ??? I tak zupelnie przez
        przypadek zeszlam na relacje kobieta - meżczyzna , aczkolwiek nie tak bez
        celowo bo dziewczyno wyjezdzajacym do wloch przydadza sie i takie informacje.
        Tak ze dziewczyny gdybym miala wam cos poradzic to nie zalujcie sobie takiej
        przygody , i nie sugerujcie sie osobami ktore pier...lą glupoty bo nie maja co
        robic tylko takimi, ktorzy juz w ten sposob pracowali. Oczywiscie wszystko
        zalezy od klubow do ktorych traficie a to z kolei zalezy Waszego impresaria
        czyli osoby która wam zalatwia pobyt, mieszkanie i prace. Ja wspolpracowalam z
        Anią i Luckiem i bylo ok . Bynajmniej ja nie mialam zadcnych problemow.
        Pozdrawiam !! A panu panie lubiacy sie dobrze bawic zycze nowych wrazen i
        emocji w odwiedzaniu kolejnych burdeli !! Moze przy okazji odwiedzi pan jakis
        porzadniejszy lokal ? Tak przy okazji....
        • photoart patricia - dlaczego nie podpisałaś? 25.09.06, 13:59
          przeczytałem Twoją odpowiedź. Taką bardzo ładną stylistycznie i mój poziom
          ironii oraz wyostrzonego h..moru.
          Mam jednak wrażenie, że powinnaś napisać gdzieś przed tekstem lub poniżej, że
          tekst jest sponsorowany przez Anię i Lucka.
          Tf-oja dwaga i życiowa mądrość zrobiły na mnie wrażenie. Nie wiem tylko
          dlaczego ciszę się, że nie jesteś związana ze mną
          ;)
          • urbanskaewa Re: No co ty, photoart 25.09.06, 20:05
            Nie chcesz takiej panienki? Postawisz dwie kawy za 3 zety i twoja. Poprostu
            lubi przygody. Polacy zawsze byli pomysłowi. Jedni jadą na wakacje odpocząć,
            drudzy pracować a inni szukać przygody. Najwięcej kasy przywożą poszukiwacze
            przygód. A pewna część ciała to nie mydło, nie zmydli się. Co się tyczy drinków
            to maksymalnie dałam rade wypić tych rozcienczanych 7. Widocznie mam słabą
            głowę. No i ta praca nie dla mnie, wolę inne przygody. A pracować też wolę
            innymi częściami ciała. Latwiej potem spojrzeć znajomym w twarz i nie trzeba
            ściemniać że mój lokal to był inny niż wszystkie. Nie wszyscy są tacy naiwni
            żeby odrazu uwierzyć.
          • Gość: Patricia Byłam, widziałam, pracowałam !!! IP: *.traco.pl 27.09.06, 00:26
            Ze co niby to co napisalam jest sponsorowane ?? Hahaha, błagam was jestescie
            smieszni i zalosni jeden normalnie lepszy od drugiego, przeskakujecie sie
            wszyscy w swoich "inteligentnych" wypowiedziach, ze az normalnie padam z
            wrazenia. Nie musze pobierac oplaty za napisanie prawdziwej, szczerej
            wypowiedzi tymbardziej, ze jak zaznaczylam wczesnie kasy mi nie brakuje. Nie
            wszyscy sa az tak pazerni na kase !! A jesli nie wierzycie w to co pisze to juz
            wasz problem, ja mam to gdzies !! Pozdrawiam pana, panie znawco włoskich klubów
            nocnych !!!
            • Gość: Patricia Re: Byłam, widziałam, pracowałam !!! IP: *.traco.pl 27.09.06, 01:03
              A co do pani, skoro nie dawala pani rady wypic wiecej niz 7 drinkow to poco
              pani zamawiala te drinki wogole ?? Przeciez skoro pani pracowala w "najcie"
              musi byc pani swiadoma ze w takim lokalu nie trzeba zamawiac tylko i wyłącznie
              drinkow !! Są przeciez normalne napoje !! A w zasadzie to nie trzeba nic
              zamawiac bo przeciez konsumy tak naprawde sa liczone na czas !! Drink to
              podtekst , to tylko "otoczka" dla calej sytuacji . Nie chcesz pic nie musisz
              kto Ci kaze ?? Głupie dziewuchy poco wogole tam jechalyscie skoro teraz
              narzekacie i krytykujecie ?? Czego sie spodziewalyscie, ze zostaniecie
              kelnerkami ?? Albo dalyscie sie oszolomic wizja "2- miesiecznej imprezy" jak to
              okreslil pan lubiący się bawić?? Glupota !! Od kiedy to pieniadze spadaja z
              nieba !! Nie poradzilo sie wiec trzeba z czystej zawisci nazywac dziewczyny
              ktore daly sobie rade "dziwkami" , Toż to żenada....
              • urbanskaewa Re: Byłam, widziałam, pracowałam !!! 27.09.06, 20:53
                Muszę cię rozczarować, ja nie byłam tam z łapanki jak ty. Mam tam znajomych i z
                ciekawości popracowałam w tej branży. Jak wy to nazywacie wogóle pracą? ha ha.
                I faktycznie na dziwkę się nie nadaję. Przygód też nie szukam, ja nie z tych.
                Taka głupia jestem. I nie narzekam, tylko odradzam dziewczynom które się
                szanują żeby nie pchały się w to gó... Ty jesteś mądra to kasiorę trzepiesz.Co
                do pracy, to tam bardzo łatwo dać sobie radę. Oczywiście kobietom (porządne
                kobiety to mogą się obraźić za takie porównanie)z takim podejściem do życia jak
                ty. Ale takie panie to nie muszą jechać do Włoch, w Polsce też są takie kluby.
                Też dobrze płacą. A, prawda znajomi mogą zobaczyć. Kasy raczej nie masz, bo byś
                tam ponownie nie jachała. Nikt przy zdrowych zmysłach kto ma kasę by nie
                pracował w takich warunkach. Kto twierdzi inaczej sam siebie oszukuję.
                A co twój chłopak na te wypady? Zna prawde. Czy tylko te bajeczki? Ale i tak
                życze ci żebyś po studiach znalazła dobrą pracę. I żeby ktoś na kim ci będzie
                zależało nie wypominał ci kiedyś tej atrakcyjnej pracy. Faceci lubią
                towarzystwo takich wesołych panienek. Ale na partnerki wybierają sobie raczej
                te co przygód nie szukają i nie całują się co drugi dzień z kimś innym. Takie z
                nich cwaniaki. Życze innym dziewczynom które dadzą się namówić na taki wyjazd
                żeby nie dały sobie rady i jak najszybciej wracały z powrotem. Wtedy taka
                przygoda może odnieść dobry skutek.
                Nauczy że nie można być naiwnym i kasa nie rośnie na drzewie. Prawo to
                obowiązuje także we Włoszech. Za samo siedzenie i gadanie nikt dużo nie
                zapłaci.Byłam zwykłą kelnerką i wiem coś o tym. Ale te co jadą pierwszy raz i
                posłuchają ciebie mogą się nabrać. Szkoda mi ich, ciebie zresztą też.
                Pozdrawiam
                • Gość: patricia Re: Byłam, widziałam, pracowałam !!!Do Ewy IP: *.traco.pl 04.10.06, 23:51
                  Co do mojego chlopaka to tak sie składa ze mieszka we Wloszech a nie w Polsce
                  (wspominalam juz co sadze o polskich cwaniaczkach) i doskonale wie co robiłam
                  (czyli w zasadzie nic złego) <zaufanie do podstawa udanego zwiazku prawda ?? >
                  I może Cie zdziwie ale miałam mnostwo czasu na spotykanie się z nim. Jak
                  chciałam to mogłam siedzeic z nim całymi dniami. Do znudzenia ! Nie to co
                  tutaj. Z jednej szkoly do drugiej. Potem jakies kursy jezykowe, kurs tanca
                  nowoczesnego, fitnesy, baseny, ...., .....czasem moze jakas dyskoteka. Brak
                  czasu na cokolwiek (moze i nawet brak checi).......
                • Gość: Patricia Re: Byłam, widziałam, pracowałam !!! IP: *.traco.pl 04.10.06, 23:58
                  A to ciekawe, ze w Polsce sa takie kluby. Czyzbys miala przyjemnosc pracowac
                  ktoryms z nich ? Z tego co ja wiem to w Polsce nie ma "najtów" tylko burdele..i
                  zeby sie utrzymac w takim klubie musisz co noc zaliczyc minimum 3 wyjscia z
                  klientem. Ciekawe, bo we wloszech masz tylko "Fare acompaniare". Wiec
                  zajebistych porownań używasz (chyba ze nie znasz włoskiego i klienci we
                  wloszech gwalcili Cie na kazdej konsumie hahaha !!!)No to faktycznie jest
                  jakies podobienstwo :) Pozdrawiam :)))
        • Gość: Patricia Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.traco.pl 25.09.06, 16:25
          Zapomniałam dodac jeszcze kilka waznych slow na temat sensu pracy. Otoz
          piszecie , ze praca polega na namawianiu do zakupu drinkow. Ktos by sobie mogl
          pomyslec ze stoi sobie hostessa gdzies w barze na promocji , podchodzi do
          klientow i proponuje mu zakup drinkow. A to przeciez tylko podtekst . Po prostu
          siedzac z klientem na konsumpcji musisz go tak zainteresowac, oczarowac swoja
          osobą aby siedział z Toba jak najdluzej. A co za tym idzie jak najwieksza ilosc
          drinkow na Twoje konto. Oczywiscie wszyscy teraz sobie pewnie mysla co moze
          robic laska zeby oczarowac klentow...calowac sie ?? Macac ? Lizac ? Robic
          loda ?? Otoz nic bardziej mylnego !! Interesujaca, czarujaca, inteligentna
          osoba wie jak sie zachowac, wie jak prowadzic rozmowy na poziomie , jakie
          poruszac tematy. Wiadomo, ze jesli nic nie bedziesz mowic tylko siedziec w
          kacie jak slup to klient moze "cos tam chciec". Dlatego gburowatym , nadasanym
          dziewczynom proponuje zostac w domu i ogladac telewizje.
          • Gość: Leo Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.aster.pl 25.09.06, 16:48
            Paniom z mentalnością dziwki ta praca oczywiście że się podoba. Bo to można
            sobie poepatować Panów swoją seksualnością, z co lepszymi -czytaj
            bogatszymi/przystojnymi- sie przespać, całą resztę naciągnąć na drinki i szafa
            gra, no nie?! Praca w "klubie" to przecież żadne qrewstwo, a ze mnie żadna qrwa
            tylko artystka - skąd ja znam te teksty....
            • Gość: ykb7 Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.bbtec.net 26.09.06, 15:40
              Patricia! Zrob sobie zdjecie. Pojec na rok. Po roku zrob sobie kolejne zdjecie.
              Porownaj.Ale badz obiektywna. Ciekawe, co zauwazysz.
              • lubiesiebawic Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. 26.09.06, 16:16
                Przeciez to nie jest kwestia wygladu. Chociaz troche moze byc. Siedzenie przez kilkadziesiat dni w
                zadymionym pomieszczeniu, z alkoholem na codzien moze robic swoje. Jesli juz to zmiany zauwaza sie w
                psychice, w podejsciu do bliskich. Przypadek ktory obserwuje dosc wnikliwie zmienil sie na tyle ze zostal
                tam na stale. Niewazne bylo ze rodzina jest w Polsce. Niewazne ze miala do czego wracac. Buduje sobie
                nowa przyszlosc. Na ile bedzie w tej przyszlosci sladow bywania w clubach tego juz sie nie dowiemy.
                Moze to i dobre.
                • Gość: (gość portalu) Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: 217.200.200.* 26.09.06, 22:19
                  a co masz do ukladania sobie zycia we wloszech??? kraj jak inny byle by dana
                  dziewczyna ukladala sobie je z glowa a nie zyla np na utrzymaniu jakiegos
                  wlocha bo czesto taki moze sie znudzic a dziewczyna zostanie z niczym no i zeby
                  nie spedzila pol zycia w klubach .......
                • Gość: Patricia Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.traco.pl 27.09.06, 01:16
                  Na rok ?? Hmmmm....nie dziekuje. Przyznam szczerze, ze ta praca nie nadaje sie
                  na rok. Jest idealna na 2-miesieczne wakacje, zeby sobie dorobic, przezyc
                  ciekawe przygody, nauczyc sie jezyka, ogolnie zobaczyc cos nowego. Ale na
                  dluzszy czas taka praca stala by sie juz po prostu meczaca i raczej nie zdalaby
                  egzaminu. Wszystko ma swoj umiar. Ja znam swoje granice. Wiedzialam kiedy
                  podziekowac za wspolprace i wrocic do domu. Przeciez nie rzuce studiow
                  prawda ? Wiem, ze kiedys tam wroce, moze w najblizsze ferie zimowe. Ale dopoki
                  nie skoncze edukacji nie planuje wyjazdu na dluzszy pobyt.
                • Gość: Patricia Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.traco.pl 27.09.06, 01:25
                  Panie obserwatorze, a coz to za zadymione pomieszczenia w ktorych pan
                  przebywal?? Ciekawe bo w lokalu w ktorym pracowalam nie mozna bylo palic, chyba
                  ze na tarasie ale nigdy nie w pomiesczzeniu glownym !! Malo tego, wogole nie
                  byly sprzedawane fajki !! A alkoholu jak juz wczesniej powiedzialam pic nei
                  trzeba bylo !! Ale nie przecze , ze w burdelach ktore pan zwiedzil na polnocy
                  mozna bylo. W kazdym razie nie widze zadnych sensownych przyczyn dla ktorych
                  dziewczyna miala by sie zmienic wizulanie, wiec nie rozumiem proby przekonania
                  mnie do robienia sobie zdjec!!!Chyba ze jakas laska dosc czesto chodzilaby na
                  serraty z klientem. W takiej sytuacji moglabym sie zgodzic, iz dziewczyna moze
                  ulec przemianie...
              • Gość: Patrycja Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.traco.pl 01.10.06, 17:09
                Panie ykb7 nie pisze sie "pojec" tylko pojedź :) Proponuje Panu żeby wrócił się
                Pan do podstawówki i nauczył ortografii. To wstyd na forum walić takie byki !!
                • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.traco.pl 01.10.06, 19:10
                  Witam wszystkich...Jestem przyjaciolką wypowiadajacej się tutaj Patrycji. Panią
                  inzynier a w tym roku, jesli dobrze pojdzie rowniez Pania magister. Wraz z nią
                  wyjechalam w te wakacje do Włoch pracowac jako hostessa. Wypowiem sie bardzo
                  krotko, bo tu nie ma co komentowac. To byly moje najlepsze wakacje, wspaniala
                  przygoda, poznałam wspaniałych ludzi z ktorymi do dnia dzisiejszego utrzymuje
                  kontakt, nauczyłam się języka, zwiedziłam ten piękny kraj...i nadodatek zarobiłam.
                  Oczywiscie nie wszystkie dziewczyny nadają się do takiej pracy, ale kochane
                  przeciez w samym ogloszeniu jest napisane:"...szukamy odwaznych, wesołych,
                  rozrywkowych dziewczyn..." a nie szarych myszek. Wystarczy dokladnie, ze
                  zrozumieniem przeczytac, a tego uczyli w szkole...
                  • sceptyq Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. 01.10.06, 20:21
                    Jak my lubimy te odważne, wesołe i rozrywkowe studentki.Taka to nie da w pysk
                    jak sie ją klepnie w tyłek, a wręcz przeciwnie nadstawi jeszcze bardziej.To
                    dobrze że Polki robią się coraz tańsze i bardziej dostępne. Precz z fałszywą
                    moralnoscią. Niech żyje przygoda i zabawa. Szare myszki do garów, nie dajecie
                    sie obmacywać to musicie pracować ciężko. Coś za coś. Ale mam na pocieszenie
                    dla was też dobrą wiadomość. Dobre imię jest warte więcej niż 100 euro dziennie.
                    • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.traco.pl 01.10.06, 22:21
                      Ludzie co wy sie tak uczepiliscie tej pracy, a najbardziej to te osoby, ktore
                      nie mają o niej zielonego pojecia. Cos uslyszaly i się wymądrzają... Ja to
                      potrafie zrozumiec, bowiem dla mnie samej byl szok, iz ktos moze zaplacic za
                      samą rozmowe z kobietą. Ale to jest prawda, tacy są Wlosi... Dla nas Polakow
                      moze to jest dziwne, u nas nie ma takich clubow, a nawet gdyby były to ich
                      zywotnosc byłaby krotka... Jestesmy przyzwyczajeni to okrelenia night club jako
                      burdel. Jak placisz to wymagasz czegos...niestety nie zawsze tak jest i praca
                      hostessy we Włoszech jest tego dowodem. Oczywiscie wszedzie znajda sie kobiety
                      zdolne do wszystkiego za pieniądze, ale to ich wlasny wybor i wlasne sumienie...
                      • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 22:29
                        Cristina masz rację rzeczywiście nie mam o tym zielonego pojęcia i nie
                        twierdze, że jestes dziwką. Tylko, że nie chce mi sie wierzyć, że ty młoda z
                        pewnościa atrakcyjna dziewczyna jest adorowana przez na pewno atrakcyjnych
                        facetów przez 2-3 miesiące i z żadnym nie idziesz do łózka. Nie mówie, że jako
                        dziwka z klientem tylko dziewczyna z chłopakiem. Po prostu nie wierze.
                    • byu371a1 Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Pracowalam. 05.10.06, 09:44
                      Eh !!!najbardziej mnie wkurza jak o moralnosci pisze FACET!!!!!Qurde ,
                      wstrzemięźliwy sie znalazł!!! A Ty nic ...tego.. z dziewczyną...,nigdy...tak
                      jak pszczólki ...???


                      sceptyq napisał:

                      > Jak my lubimy te odważne, wesołe i rozrywkowe studentki.Taka to nie da w pysk
                      > jak sie ją klepnie w tyłek, a wręcz przeciwnie nadstawi jeszcze bardziej.To
                      > dobrze że Polki robią się coraz tańsze i bardziej dostępne. Precz z fałszywą
                      > moralnoscią. Niech żyje przygoda i zabawa. Szare myszki do garów, nie dajecie
                      > sie obmacywać to musicie pracować ciężko. Coś za coś. Ale mam na pocieszenie
                      > dla was też dobrą wiadomość. Dobre imię jest warte więcej niż 100 euro
                      dziennie
                      > .
    • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 19:48
      Cristina mam tylko jedno pytanie czy uprawiałas seks z klientami a jesli tak to
      z iloma?
      • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.traco.pl 01.10.06, 21:51
        Panie Darku ta praca nie wymaga sypiania z klijentami, to nie burdel...a mi
        placili nie za sex a za rozmowe, ktora inteligentna kobieta potrafi poprowadzic.
        Bede musiala Pana zasmucic, bowiem moja odpowiedz brzmi NIE!!!!
        • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 22:03
          Wybacz Cristino ale nie chcę mi sie wierzyć, że facet płaci kobiecie wyłącznie
          za rozmowe z nią. Czyli co mam rozumieć, że przez 2 czy 3 miesiące byłaś
          adorowana przez tylu przystojniaków i z żadnym nie poszłaś do łóżka. Nie chce
          mi sie jakoś w to wierzyć.
          • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.traco.pl 01.10.06, 22:29
            Nie chce mi się powtarzac, napisalam juz to wczesniej...
            Taka jest mentalnosc Wlochow, poprostu lubia otaczac się 'pieknem', adorowac
            kobiety, rozmawiac z nimi, tanczyc...Oczywiscie nie zaprzecze znalazly sie tez
            propozycje wspolnego spedzenia nocy, ale wystarczy tylko odmowic. Nikt nikogo
            nie zmusza
            • sceptyq Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 02.10.06, 00:22
              Powiem ci tak Cristina. Żebym nie znał Włochów to może bym ci uwieżył, ale
              wybacz, wiem jak oni traktują nasze panienki.Wiedzą że wystarczy jeden drink i
              jest jego. Co do inteligentnych rozmów to też nie przesadzaj. Jak można
              inteligentnie rozmawiać znając kilka słów? Tylko nie mów że wszystkie znacie
              dobrze włoski. Tak się składa że wracałem autokarem z takimi hostessami.
              Powiedział bym że ich znajomośc języka była na poziomie miernym lub żadnym.
              Temat hostess znam właśnie z opowieści tych co pracowały i nie miały powodów
              żeby kłamać. Wspomnę że byłem też w Grecji i też wiem jak tam jest. Moja
              hipoteza jest następująca. Takie posty które zachwalają tę pracę piszą kobiety
              które mają z tego kożyść. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę. Mam
              nadzieję że ty nie sprzedajesz dziewczyn do tych klubów. Poprostu brzydzę się
              takimi ludzmi
              • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.traco.pl 02.10.06, 08:03
                NIE SPRZEDAJE DZIEWCZYN DO KLUBOW!!! NIE JESTEM ZADNYM IMPRESARIO !!!
                POPROSTU BYLAM TAM I PRACOWALAM 6 TYGODNI I UWAZAM IZ BYLA TO NIEZLA PRZYGODA.
                CZY TO TAK TRUDNO ZROZUMIEC??
              • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.traco.pl 02.10.06, 08:15
                OK pracowalam w jednym tylko night clubie, dlatego nie moge sie wypowiedziec o
                innych (tyle co uslyszalam od kolezanek). Moze mialam szczescie, ze trafilam do
                'dobrego'clubu... ale to nie ma znaczenia dobry czy zly. Wszedzie przychodza
                tacy sami ludzie. Tam wszystko zalezy od dziewczyny, od jej zachowania
                gestow...To nie jest praca dla spokojnej, cichej nie znajacej nawet angielskiego
                dziewczyny...Bo taka to moze przezyc szok...Wyobrazcie sobie taka sytuacje.
                Zostajesz wezwana do stolika, siadasz, klijent zaczyna rozmawiac Ty nic nie
                rozumiesz, nie starasz sie nawet zrozumiec(rozmowki wloskie) wiec co robisz
                siedzisz a on zaczyna macac bowiem co ma innego robic przez te 20 min. Proste
        • roma_k Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 02.10.06, 11:17
          Inteligentna kobieta szuka uczciwej pracy i ma szacunek dla siebie i dla innych
          ludzi. Co to za kobieta, która każe sobie płacić za rozmowę ze sobą?
          • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 02.10.06, 12:55
            roma_k jest dokładnie tak jak mówisz. Ja swoją karierę zakończyłam bardzo
            szybko jako hostessa. Z opisów tamtych dziwczyn wynikało by że jestem mało
            inteligentna itp. A to chodzi o to że to jest w najlepszym razie robota
            nieuczciwa choćby w stosunku do tych napalonych Włochów. Trzeba być tą typową
            kretaczką i cały czas ściemniać, udawać zainteresowanie żeby tylko naciągnąć
            gościa. Jak się ma jakieś zasady i słowo kobieta coś dla ciebie znaczy i
            naprawde jesteś inteligentna w dobrym słowa tego znaczeniu to nie jest to praca
            dla ciebie. Jak by nie patrzał to nawet jak się dziewczyna nie puszcza to i tak
            się sprzedaje. Co by tu nie powiedział, to takie są fakty.
          • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.traco.pl 02.10.06, 13:44
            A akwizytor ktory wciska badziewia biednym staruszkom...moze to jest lepsza
            praca Twoim zdaniem??...albo komornik ktory pozostawia biednych ludzi bez domow...
            • roma_k Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 02.10.06, 15:34
              Dla mnie to bardzo dziwne, że osoby, które są naprawdę niepotrzebne zarabiają
              pieniądze na czyjejś naiwności. Tymczasem wynagrodzenie lekarzy i pielęgniarek,
              którzy ratują nam życie jest uwłaczająco niskie. Hostessom we Włoszech mówimy
              NIE!!! Porządne dziewczyny nie sprzedają swojego "intelektu" i nie muszą
              przechodzić na drugą stronę ulicy na widok znajomych z dyskoteki.
              • byu371a1 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 05.10.06, 09:50
                A my dziewczyny "byłe hostessy" mówimy NIE fałszywym , obłudnym "cnotkom-
                niewydymkom" he


                roma_k napisała:

                > Dla mnie to bardzo dziwne, że osoby, które są naprawdę niepotrzebne zarabiają
                > pieniądze na czyjejś naiwności. Tymczasem wynagrodzenie lekarzy i
                pielęgniarek,
                >
                > którzy ratują nam życie jest uwłaczająco niskie. Hostessom we Włoszech mówimy
                > NIE!!! Porządne dziewczyny nie sprzedają swojego "intelektu" i nie muszą
                > przechodzić na drugą stronę ulicy na widok znajomych z dyskoteki.
                • Gość: roma_k Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.crowley.pl 05.10.06, 20:06
                  sama przyznajesz, ze sie k..wisz, wiec po co te zaprzeczenia?;) Dobrze, ze Ty
                  dajesz sie dymac, no i jeszcze masz z tego kase:)I Twoj chlopak zadowolony:)
            • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 02.10.06, 21:53
              Komornik to inna bajka, to jest urzędnik tak jak policjant itp. Akwizytor znowu
              sprzedaje towar a nie siebie. Co do dziewczyn które pracują jako hostessa to
              mogę to zrozumieć.Chociaż uważają się za inteligentne pewnie nic innego nie
              potrafią robić. A faceta okręcić to nie jest żadna filozofia. a do tego lubią
              pracę lekką i dobrze płatną. Najbardziej mnie wnerwiają pośredniczki co
              handlują naiwnymi panienkami. One dopiero zarabiają ładną kasę nie dając się
              obmacywać.Tępić takie babsztyle i tyle.
              Pozdrawiam
              • Gość: (gość portalu) Do Urbanskaewa IP: 217.201.129.* 03.10.06, 12:20
                ewa a wiec i ty pracowalas jako hosessa, jak dostalas sie do tej pracy i jak
                skonczylas i dlaczego,ile czasu pracowalas ?opowiedz nam swoja historie...
                • Gość: Patricia Re: Byłam, pracowałam :) IP: *.traco.pl 03.10.06, 15:01
                  Jak to jak sie dostala ?? Pewnie dała sie oszołomic wizją wakacyjnej przygody
                  za którą Ci płacą (przy okazji sama sie super bawisz) 2 opcja jest taka, ze
                  myslala iz bedzie barmanka w dyskotece. Ciekawe....Wydaje mi sie, ze to głupota
                  i naiwnosc jechac w ciemno, nie wiedzac gdzie, poco, dlaczego. A moze sie
                  myle ? Ja to przynajmniej wiedziałam gdzie jade i poco....
                  • urbanskaewa Re: Byłam, pracowałam :) 03.10.06, 23:41
                    Jak się tam znalazłam wspominałam już we wcześniejszych postach. Sporo moich
                    postów jest też na praca-za-granicą. Zaczełam wypowiadać się na ten temat bo
                    dostałam sporo listów od oszukanych dziewczyn co wyjechały od suchankowej do
                    Grecji.Wczesnij jakoś nie przyszło mi do głowy żeby się było czym chwalić. Była
                    ta sama gadka, że to tylko kobiety do towarzystwa itp. Prawda okazała się
                    całkiem inna. Na mojej stronie jest link do programu ,,na celowniku". Jeśli
                    kogoś interesuję może obejżeć.Ale do rzeczy, jak tam trafiłam. Za granicę
                    wyjeżdzam już ładnych parę lat. Tak więc prędzej czy póżniej trafiłam i do
                    Włoch. Odrazu zaznaczam że nie pojechałam tam do pracy jako hostessa. Poprostu
                    jak byłam w Grecji poznałam ludzi którzy załatwili mi pracę jako pokojówka w
                    hotelu we Włoszech. Wspomne tylko że w Grecji też pracowałam w hotelu (i nie
                    tylko) W Grecji koleżanka też mi zaproponowała pracę jako hostessa za inną
                    dziewczynę która musiała jechać do domu. Po 3 dniach stwierdziłam że to nie dla
                    mnie. Chociaż kasa była o niebo lepsza niż w normalnej pracy to jednak nie jest
                    to dla mnie argument. Los dał mi możliwość sprawdzenia też jak to wygląda we
                    Włoszech (konkretnie Mediolan) Też się nasłuchałam że tu to nie Grecja i jest
                    większa kultura i tym podobne brednie. Okazało się właśnie że jest znacznie
                    gożej(ale jeszcze większa kasa) Jak już wspomniałam miałem konfortową sytuację
                    bo miałam mnóstwo znajomych, inną pracę itp. Czyli nie byłam uwięźiona jak inne
                    co wyjechały. Nie jestem też z tych co szukają przygód (wiem, dziwoląg ze mnie
                    ale mam zasady)To że jestem atrakcyjną i młodą kobietą to chyba też
                    nieusprawiedliwienie żeby się sprzedawać. Głosy w stylu że młodość i urode
                    trzeba wykozystać są dla mnie dziecinadą. Teraz 14- latki tak robią i się
                    puszczają za komórkę, czy to dobrze? Chyba nie. Tak więc to mi się wydaję że to
                    głupota. Ale patricia myśli inaczej, jej sprawa. Z tych
                    kilkudniowych ,,przygód" w klubach pozostały mi tylko fotki których nie można
                    było robić. Większość poznanych tam panów wolałabym więcej nie spotkać. Do
                    opisywanych tu kulturalnych i sarmanckich facetów dużo im jeszcze brakuję.
                    Utrzymuję kontakt z kilkoma dziewczynami które nie owijając w bawełnę mówią
                    otwarcie że im taka praca odpowiada. Nie osądzam ich bo to ich wybór. Szkoda mi
                    tylko tych co tam jadą omamione wizją kelnerki w dyskotece jak to pisze
                    patricia. Dodam tylko że są przypadki porywania polek do normalnych burdeli
                    zarówno w grecji jak i włoszech.Zeby nie wstyd to przecież byście drogie panie
                    pracowały w polsce, też nieźle płacą. Właściciele lokali mówią że to tylko
                    panie do towarzystwa a że są dorosłe to to co robią potem jest ich tylko
                    własnym wyborem. Dobra bajka.
                    • Gość: darek Re: Byłam, pracowałam :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.06, 09:06
                      Pani Ewo mam pytanie. Czy te pani znajome robią to wyłącznie dla pieniędzy czy
                      też po prostu lubią seks. W ogóle zawsze mnie zastanawiało czy takie kobiety
                      mają z takich kontaktów satysfakcje seksualną czy tez przeciwnie jest to dla
                      nich obrzydliwe. Z tego co pani napisała klienci do najciekawszych nie zależą.
                      Niech pani napisze czy one pochodza z normalnych rodzin czy może w jakis sposób
                      patologicznych. Pozdrawiam
                      Darek
                      • Gość: satt Re: Byłam, pracowałam :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.06, 23:07
                        wierze w to co jest napisane bo proponowano mi taka prace,rok temu szukalam
                        pracy - oczywiscie lepiej brzmi Wlochy hostessa (za granica i znalazlam dwie
                        oferty,truskawki Niemcy czy Wlochy hostessa (tym bardziej,ze nie przepadalam za
                        Niemcami tak jak teraz) no i na GG gadalamz kims kto importuje dziewczyny do
                        takiej pracy - duzo z tego tekstu sie zgadza - mowilimi,ze czy chce pojsc do
                        lozka rt omoja sprawa,dla nich wazna jest ilosc drinkow jakich udalo misie
                        wyciagnac i mam tylko rozmawiac,tak samojak z jezykiem,mowie,ze nie umiem
                        wloskiego a oni ZE SIE PODSTAWOWYCH ZWROTOW W KILKA DNI NAUCZYSZ.....brzmialo
                        podejrzanie,proponowalinawet bilet lotniczy za ktory pote oddam jak mnie nie
                        stac na niego---pojechalam na Niemcy czego nie zaluje. w tym roku tez bylam
                        • sceptyq Re: Byłam, pracowałam :) 10.10.06, 17:16
                          Chwała ci za to kobieto że nie wybrałaś łatwego zarobku i zabawy tylko ciężką
                          harówę. A podejrzewam że jesteś ładna i zgrabna skoro interesowałaś się tą
                          lżejszą robotką. Są jeszcze KOBIETY z młodego pokolenia.
                        • Gość: oo7ja Re: Byłam, pracowałam :) IP: *.luksus.net.pl 23.10.06, 16:29
                          a ja tez bylam pracowalam....z mojej strony wygladalo to tak:bylo nas 8
                          dziewczyn po ok 2 miesiacach 5 sie juz "wyluzowalo" a mysmy 3 zostaly.Prawda
                          jest taka ze klienci szukaja sexu owszem,ale o tym kto sie na to zgadza
                          doskonale wie szefostwo i wlasnie takie luzne laski daja klientom pragnacym
                          wrazen.Bo nie wszyscy wlosi to zboczency, nie wszyscy moi drodzy!!ja w nighcie
                          poznalam mojego obecnego meza, co zrobil??zabral mnie stamtad szybko, mowiac ze
                          to nie miejsce dla mnie!!!fakt faktem,ze jedna da a inna nie,jesli jestes ta
                          druga,to nic nie tracisz,a jest to wrecz bardzo interesujaca szkola.Z moim
                          fabriziem jestem juz prawie 2 lata,chcemy sie zareczyc i pobrac, a to co daje mi
                          on,nigdy jeszcze zaden polak mi nie dal.i tyle z mojej opowiesci,nie jest ona do
                          oceniania tylko do wiadomosci.
                          • sceptyq Re: Byłam, pracowałam :) 23.10.06, 19:19
                            Podoba mi się te zdanie :<zabral mnie stamtad szybko, mowiac ze
                            > to nie miejsce dla mnie!!!> I tu jest cała prawda jak włosi oceniają
                            pracujące tam panienki.
          • Gość: Patricia Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.traco.pl 03.10.06, 15:07
            Romak inteligentna dziewczyna nie musi koniecznie oznaczac dziewczynę siedząca
            całymi dniami za biurkiem i podpisującą umowy, lub nudną pani psycholog w
            okularkach. Inteligentne dziewczyny tez czasem mają ochote zrobic cos
            szalonego, tez lubia dobrą zabawe oraz przezywac ciekawe przygody poza
            granicami tej szarej smutnej Polski...
            • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.traco.pl 03.10.06, 18:16
              Dokladnie Patrycja masz racje. W ciagu roku uczymy sie, chodzimy na dodatkowe
              kursy nauki jezykow obcych...Wakacje to czas realaksu, czas w ktorym mozemy
              pozwolic sobie na malą przygode z dala od szarej Polski i nadodatek nam za to
              placa.
            • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.traco.pl 03.10.06, 18:20
              Co do Pracy...to wiedzialam gdzie jade i co dokladnie bede robila, nikt nic nie
              ukrywal ...nigdy w ciemno bym napewno nie wyjechala!!!!
              Uwazam sie za atrakcyjna kobiete, wiec poki co trzemu nie mialabym tego
              wykorzystac...
              • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.traco.pl 03.10.06, 18:49
                CZEMU :)
                • Gość: hana Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.traco.pl 04.10.06, 08:03
                  JAKIE TERAZ TE DZIEWCZYNY SA PROZNE I GLUPIE!!!!!!!!!!!
                  • ladyelena Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam 04.10.06, 12:02
                    EWA a te twoje kolezanki to uprawiaja seks za pieniadze? i naprawde to lubia
                    czy sytuacja je do tego zmusza?
                    • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam 04.10.06, 18:40
                      Jest dokładnie tak jak opisał to lubiesiebawic. Wiekszośc dziewczyn to jeszcze
                      duże dzieci zafascynowane swoją sexsualnością. Jestem ładna i zgrabna, myślą
                      sobie. Trzeba ten któtki czas wykozystać. A jak teraz dziewczyny podchodzą do
                      przygodnego sexu? wystarczy się wybrać na pierwszą lepszą dyskotekę. Swoje robi
                      też to że taki przystojny Włoch w swoim czerwonym ferrari może zawrócić w
                      głowie. Kilka komplementów, odrobina alkocholu i ... wszystko się może zdarzyć.
                      Co do pytania to część napewno to lubi i przy okazji zarabia, inne poprostu
                      zarabiają. Tych co zmusiła sytuacja to jest może 20 %. Reszta najwyzej tak się
                      tłumaczy. A zresztą ciężko się jest odzwyczaić od dobrych kosmetyków i ciuchów.
                      A karawana jedzie dalej.............
                      • ladyelena Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam 04.10.06, 19:10
                        ewa ale ja pytalam sie czy twoje kolezanki o ktorych mowisz ze utrzymujesz z
                        nimi kontakt tez musza uprawiac sex i to robia, czy sa do tego zmuszane czy
                        moze robia to z wlasnej woli?
                        • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam 04.10.06, 21:34
                          Robią to z własnej woli. Ten lokal jest bezpieczny dla dziewczyn. Wiem do czego
                          zmierzasz, ale to ich wybór i nikt ich nie przymusza. Dziewczyny które nie
                          dorabiają mają małe branie i poprostu nie zarabiają.
                          • Gość: Patrycja Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.traco.pl 05.10.06, 00:05
                            Co do mojego chlopaka to tak sie składa ze mieszka we Wloszech a nie w Polsce
                            (wspominalam juz co sadze o polskich cwaniaczkach) i doskonale wie co robiłam
                            (czyli w zasadzie nic złego) <zaufanie do podstawa udanego zwiazku prawda ?? >
                            I może Cie zdziwie ale miałam mnostwo czasu na spotykanie się z nim. Jak
                            chciałam to mogłam siedzeic z nim całymi dniami. Do znudzenia ! Nie to co
                            tutaj. Z jednej szkoly do drugiej. Potem jakies kursy jezykowe, kurs tanca
                            nowoczesnego, fitnesy, baseny, ...., .....czasem moze jakas dyskoteka. Brak
                            czasu na cokolwiek (moze i nawet brak checi).......
                            • Gość: Patrycja Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam.Do Ewy IP: *.traco.pl 05.10.06, 00:06
                              A to ciekawe, ze w Polsce sa takie kluby. Czyzbys miala przyjemnosc pracowac
                              ktoryms z nich ? Z tego co ja wiem to w Polsce nie ma "najtów" tylko burdele..i
                              zeby sie utrzymac w takim klubie musisz co noc zaliczyc minimum 3 wyjscia z
                              klientem. Ciekawe, bo we wloszech masz tylko "Fare acompaniare". Wiec
                              zajebistych porownań używasz (chyba ze nie znasz włoskiego i klienci we
                              wloszech gwalcili Cie na kazdej konsumie hahaha !!!)No to faktycznie jest
                              jakies podobienstwo :) Pozdrawiam :)))


                              • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam.Do E 05.10.06, 18:47
                                Czy ja twierdzę że znam włoski? Wogóle mało jeszcze wiesz, ale jak znasz życie
                                tylko od strony.....
                                • Gość: Patricia Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam.Do E IP: *.traco.pl 05.10.06, 23:39
                                  NO wiec skoro nie znasz jezyka to poco pchasz sie do takiej roboty ? I dziwicie
                                  sie potem dziewczymy ze klienci chca sie macac na konsumach ? Hahaha ;)Tez nie
                                  znałam na początku ale sie szybko nauczyłam , miałam motywacje :) No i
                                  pracowalo sie znacznie lepjej, zero stresu, luzik...
                                  • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam.Do E 06.10.06, 09:41
                                    Wierzę w twoją motywację, w resztę tego co piszesz niestety nie. A już
                                    najmniej w ten luzik i zero stresu. Oszukuj sie dalej, tak jest wygodniej dla
                                    ciebie i innych
                            • Gość: Zorro Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.dynamic.chello.pl 23.04.15, 22:17
                              Głupia jesteś
                  • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech.do Hany IP: *.traco.pl 06.10.06, 16:58
                    Nie oceniaj pochopnie ludzi !!!!
                • Gość: ykb7 Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam IP: *.bbtec.net 04.10.06, 16:51
                  A widzisz Cristina? Taka bylas uszczypliwa, a sama popelnilas blad.Tak to jest,
                  gdy emocje dyktuja slowa i nie zwracasz uwagi na pisownie. Oczywiscie pozniej
                  wszystko widac, jak na dloni, ale coz z tego?
                  Jedna rada: przestan byc taka zacietrzewiona. I nie probuj nikomu wmowic, ze
                  tanczac z facetami w klubach, nie masz swiadomosci ich podniecenia.Chyba, ze
                  nie jestes jednak tak atrakcyjna, albo tez jestes BARDZO pijana.
                  • ladyelena Re: Hostessy we Wloszech. Bylam, pracowałam 05.10.06, 01:02
                    chodzi mi tylko o to zeby sie dowiedziec czy jak pojade do tej pracy to tam
                    przymuszaja do robienia tych rzeczy z facetami czy tak jak mowia dziewczyny da
                    sie pracowac rozmawiajac a nie uprawiajac sex za pieniadze bo jak ktos robi toz
                    wlasnej woli bo moze to lubi to jedna sprawa ale nie chcialabym byc obligowana
                    do robienia czegokolwiek, a skoro ty znasz sie na temacie i znasz dziewczyny
                    ktore do tej pory tak pracuja i utrzymujesz z nimi kontakt to wiesz i dlatego
                    pytam
          • byu371a1 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 05.10.06, 09:48
            A co to za kobieta która w Polsce np oferuje perfumy, które niedługojuz bedą w
            SEPHORZE kosztować krocie a dziś u niej tylko...dla mnie akwizycja jest gorsza
            od pracy jako hostessa.Akwizytor kojarzy mi się z obrzydliwym robalem od
            którego nie można sie uwolnić.Nie mów o szacunku królewno!Nie masz o tym
            pojęcia.

            roma_k napisała:

            > Inteligentna kobieta szuka uczciwej pracy i ma szacunek dla siebie i dla
            innych
            >
            > ludzi. Co to za kobieta, która każe sobie płacić za rozmowę ze sobą?
    • Gość: Justyna Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.chello.pl 06.10.06, 14:09
      Moge smialo sie wypowiedziec bo nie dawno wrocilam!!!Mam zamiar nie dlugo tam
      wrocic milo wspominam spedzony czas tam!!!A praca w tym lokalu gdzie pracowalam
      czysta przyjemnosc!!!!Pracowalam z moja najlepza kolezanka i czulam sie jak w
      polsce na zwyklej dyskotece!!!I nie rozmawialam tylko ze starymi prykami ale i
      z mlodymi przystojniakami !!Nigdy nie spotkalam sie z zadna nie przyjemna
      sytuacja!!!W wolny dzien szlam na dyskoteke!!Ponadto w pracy nie trzeba
      zamawiac tyko drinkow mozna tez wode , soki co tylko sie chce i nie trzeba sie
      upijac!!!
      • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 14:12
        Justyna czy przez ten czas kiedy tam byłaś uprawiałas seks czy żyłas w pełnym
        celibacie. Odpowiedz szczerze.
        • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.traco.pl 06.10.06, 16:53
          Tobie tylko sex w glowie...W Polsce jest pełno burdelow a nawet zwyklych
          dyskotek dziewczyna nie musi wyjezdzac daleko aby sie puszczac!!!Ostatnio nawet
          w gazecie "Claudi" przeczytalam artykuł o nieletnich(13 latkach) ktore uprawiaja
          sex za paniądze, wiec po co wyjezdzac...

        • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.traco.pl 06.10.06, 16:55
          A co do Ciebie kolego...moze zbyt czesto placisz za takie uslugi ??
          • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 17:25
            Nie rozumiesz mnie Cristina. Ja cie ani nie oceniam ani tym bardziej nie
            potepiam. Zreszta nie wiem co wy tam tak naprawde robicie. Interesuje mnie
            tylko czy skoro w tej pracy podrywa cie tylu fajnych facetów to czy poszłas z
            jakims do łózka. Po prostu nie chce mi sie wierzyc że nie a ty aby ktos cie nie
            uznał za dziwke robisz z siebie jakąś supercnotkę. Pytam więc bez żadnych
            podtekstów czy zdarzył ci sie we Włoszech skok w bok czy byłas całkowicie
            wierna swojemu chłopakowi. Aha żeby było jasne do żadnych burdeli nie chodze.
        • Gość: Justyna Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.chello.pl 06.10.06, 18:42
          Nie podobaja mi sie wlosi woe polakow!!!!pozatym nie rozkladam nog na zawolanie
          tylko z osoba ktora naprawde kocham!!!!Nie uprawialam, nie poznalam tam swojej
          2 polowy!!!
      • sceptyq Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 06.10.06, 18:53
        Drogie panie, bajeczki jakie wy macie extra warunki w pracy zostawcie dla swych
        chłoptasiów. Jak czytam te wypowiedzi to nie wiem, czy wy naprawde jesteście
        takie naiwne? Podaj jedna z drugą adres gdzie jest tak cudownie, zero luzu itp
        pierdoły. Jeśli studentki są takie naiwne to ja wymiękam. Co do polek za
        granicą to mam swoje zdanie wyrobione już dawno. Sporo czasu spedziłem poza
        polską i powiem tylko że panie kozystają ile wlezie z życia. Za 50 papierów
        zrobią wszystko. Mam wrażenie że jadą same kur... i złodzieje. Co ciekawe tak
        nas widzą inni. A tu proszę same rozmowne cnotki ha ha. Koń by się uśmiał.
        • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 06.10.06, 20:42
          Sceptyq, aleś dowalił. Trochę chyba cię poniosło. Dla jasności dodam że sporo
          takich panienek jak mówi sceptyq jest za granicą. W takich Londynie to normalka
          że poleczka daje się poderwać dla araba czy murzyna i ten ją potem sponsoruję.
          Nie wiem skąd się to bierze że tak łatwo można dla doraźnych korzyści pakować
          się w takie związki. Dla większości kobiet to nie mieści się w głowie, a jednak
          tak jest. Takie czasy że idzie się na łatwiznę, jeśli ktoś na nas leci to
          dlaczego tego nie wykozystać? Jestem ponętna i inteligentna, czy aby napewno?
    • juta50 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 06.10.06, 19:30
      w polowie stwierdzilam że nie chce mi sie tego czytać....TO NIE BLOG
      SYNEKKKKKKKKK!!!
      • Gość: Patricia Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam. IP: *.traco.pl 06.10.06, 23:46
        Panie Darku a co pana tak interesuje czy ona uprawiala ten sex czy nie ??
        przeciez to prywatna sprawa kazdego z nas i ch.. komukolwiek do tego!! To tak
        jak ja bym sie wypytywala Ciebie z kim to robisz, ile razy dziennie, w jakich
        pozach ? Ja nie wiem moze Cie podnieca taka gadka ? Onanizujesz sie przy takich
        opowiastkach ?? Hahaha. (...) Panie SCEPTYQ jestem ciekawa skąd pan ma tyle
        informacji na temat pracy hostess. Bo widze, ze ma pan duzo do powiedzenia.
        Pracował pan w tej branży?? Przy okazji wielkie pozdro dla JUSTYNY !! Co tam u
        Ciebie słychac kiedy wracasz do Italii ?? Podałabym Ci moje gg ale mam obawy,
        że grono moich "wielbicieli" zacznie mnie poprostu zadreczac:) Buziaki i do
        zobaczenia kiedys tam w Italii
        • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 00:20
          Patrycja cóż za kultura cóz za maniery czyżbys z tymi klientami tez rozmawiała
          w ten sposób. Wydaje mi się, że jest to raczej język rodem z burdelu. Jestes
          dla mnie bardzo nieprzekonywująca. Myślę, że jest dokładnie tak jak to opisali
          inni to znaczy zarabiacie pewna częścia ciała. Ja tego nie potępiam skoro to
          lubisz a do tego jeszcze ci płaca to dlaczego nie ma. Tylko po co ta ściema, że
          płaca ci za rozmowę. Czyżbys jednak źle się z tym czuła co robisz i nie chcesz
          spojrzec prawdzie w oczy, ze to co robisz to zwykła prostytucja.
          • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 07.10.06, 10:31
            Darek czy jak ty byś jeździł na doworzec do Berlina zarabiać pewną cześcią
            ciała to byś opowiadał na lewo i prawo co robisz czy raczej byś ściemniał że
            jedziesz tylko porozmawiać z miłymi Niemcami. Co do twojego wcześniejszego
            pytania to nie znam ich na tyle żeby się wypowiadać z jakich rodzin pochodzą.
            Ja je poznałam już we Włoszech. W sumie to zwykłe studentki jakich teraz pełno.
            Ale mysle że z normalnych bo jeśli studiują? Raczej z mało znanych prywatnych
            uczelni, zazwyczaj wieczorowych. A czy im to sprawia przyjemność? To chyba
            zależy i od podejścia samej zaintereowanej jak i od konkretnego klienta. Za
            krótko tam byłam żeby poznać ich odczucia. Jedno jest pewne. W życie by się nie
            przyznały do tego co robią, chociaż je namawiałam żeby się wypowiedziały na
            forum. Myśle też że ta praca po pewnym czasie wciąga i zaczyna się widzieć same
            plusy(czytaj kasę)Do tego przebywasz z takimi samymi dziewczynami jak ty, czyli
            zero stresu i pełny luz. Hulaj dusza, piekła nie ma.
            • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 10:51
              Masz rację z tym ściemnianiem ale czy one sa az tak naiwne, że myslą, że ktos w
              to uwierzy? Zapytałem o to czy to im sprawia przyjemnośc nie dlatego, że jestem
              jakims erotomanem tylko dlatego, że jeżeli one biora za to duże pieniądze,
              dobrze się bawią i jeszcze seks sprawia im przyjemnośc to nie ma co liczyc że
              taka dziewczyna będzie miała jakies poczucie winy czy wyrzuty sumienia. Myśle
              jednak, że nie jest tak różowo. Sama zreszta wiesz lepiej jacy sa ci klienci.
              Chyba nie wszyscy sa młodzi, przystojni i pachnący najlepszymi perfumami.
              Co do tych normalnych rodzin to tez mam powazne wątpliwości. Jest wiele rodzin
              na pierwszy rzut oka normalnych w których jednak brakuje miłości czy
              jakiegokolwiek zainteresowania dziećmi. Sama kasa to nie wszystko. Najlepszy
              dowód, że ty jednak nie zgodziłas się na taka pracę. Czyli jest jednak cos w
              tych dziewczynach w ich zyciu, że się na to zgodziły. Najbardziej smutne jest
              jednak to, że założą one pewnie kiedyś rodziny. Oczywiście mężom nic nie
              powiedza i będa ich cały czas oszukiwać. A co z dziećmi? Jakie wartości może
              przekazac taka matka swoim dzieciom. Pewnie tylko takie, że światem rządzi
              pieniądz. Wyrośnie nam niedługo pokolenie cynicznych, bezwzględnych, gotowych
              na wszystko materialistów. Zresztą sama widzisz co sie dzieje wokół z
              młodzieżą. Dla mnie to jest wszystko chore i mówię ci wszyscy jeszcze drogo za
              to zapłacimy.
              Pozdrawiam
              Darek
        • sceptyq Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 07.10.06, 10:51
          Patricia, wiesz przecież że studentka z polski za granicą to gwarancja dobrej
          zabawy. Nie licząc paru spokojnych cichych myszek które zaplątały się tam
          przypadkiem. Spytaj się pierwszego lepszego włocha co myśli o polkach, zresztą
          po co masz się pytać. Sama dobrze wiesz jak jest. Przez te hostessy długo
          jeszcze wizerunek polaka za granicą bedzie taki: Polak - złodziej a Polka dziwka
          I nie ma tu znaczenia czy pracujesz w dobrym lokalu czy w salonie masażu. Bo to
          są tylko szczegóły. Nasze odważne, inteligentne i atrakcyjne dziewczynki zajmą
          się resztą.
          • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 10:53
            Bardzo to smutne co piszesz sceptyk ale nie mozna wrzucac wszystkich dziewczyn
            do jednego worka. Pamiętaj, że sa tez takie dziewczyny jak Ewa.
            Dla mnie najbardziej smutne jest to, ze te dziewczyny pewnie w przyszlości
            pozakładaja rodziny i będa miały dzieci. ciekawe jakie wartości przekażą swoim
            dzieciom, co z nich wyrosnie?
            • sceptyq Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 07.10.06, 13:44
              Zgadzam sie z tobą że to smutne. Ale zauważ że wyjeżdzają te co nie mają
              wyjścia i zarabiają na chleb albo te tak zwane przebojowe. A te przebojowe
              wypowiadają się właśnie na tym forum. Wszelkie rozterki moralne zostawiają w
              kraju, tam nikt ich nie zna. Mogą szaleć i łupać kasę póki są młode i mają
              branie. Na starość ( a w tym zawodzie przychodzi szybko bo młode dziewczyny
              szybko wymuszają rotację)pewnie założą rodziny w których materialnie nic nie
              bedzie brakowało. Tylko czy to wystarczy żeby rodzina była szczęśliwa?
              Co do Ewy to znam ją jeszcze z Grecji, tylko że takie wyjątki potwierdzają
              tylko regułę. Dodam tylko że poznałem w Grecji kobiete, żonę i matkę małych
              dzieci. Miała około 36- 40 lat. Na początku był to wzór wierności małżenskiej i
              cnoty. Dał bym sobie za nią rękę obciąć że się nie puści. Ale czas robi swoje.
              Wrócił bym bez ręki. Pozdrowienia dla Gosi, może czytasz te słowa (Peloponez
              Argos 2005 rok)Ja jej nie potępiam bo kobiety też mają swoje potrzeby ale to
              wydarzenie zachwiało moją wiarą w kobiety. Chodzi mi o to że jak mężatka się po
              jakim czasie łamie to te młode dziewczyny robią to bez oporów.
              Pozdrowienia dla Justyny,Cristiny i Patryci.
              • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 14:25
                No własnie czy taka rodzina może byc szczęsliwa? Czy taka kobieta może byc
                dobra matką? Ja w to szczerze wątpię. Nawet jeśli taka dziewczyna to lubi i nie
                ma poczucia winy ani wyrzutów sumienia to dla mnie jest to osoba ze skrzywioną
                osobowiścią i bez zasad moralnych. Jeśli tak jak piszesz juz nawet mężatki sie
                puszczają to jest juz naprawde źle. Napisz dlaczego to robiła. Nie miała na
                chleb czy po prostu zwycięzyła żądza pieniądza. No i zastanawiam sie jak taka
                kobieta zona i matka może spokojnie rano spojrzec w lustro robiąc to co robi.
                Cholera jak to wszystko czytam to nie wiem czy w ogóle warto się z kims wiązać.
                Może trzeba robic tak jak one pukać sie na lewo i prawo i miec w dupie
                jakiegolwiek zasady. Tylko do czego nas to doprowadzi.
                • Gość: Patricia Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.traco.pl 07.10.06, 14:40
                  Jezuuuu ale jestescie sentymentalni......Przynudzacie z tymi rodzinami i
                  zasadami moralnymi. Znalezli sie grzeczni chłopcy ktorzy biegają co niedziele
                  do kościółka...<buahahaha>
                  • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 14:49
                    Ok Patrycja byc może jestem sentymentalnym nudziarzem ale uważasz że to co
                    robisz jest dobre, moralne, jesteś z tego dumna? Jesli tak to rozumiem, że
                    jesli kiedysz będziesz chciała załozyć rodzinę powiesz o wszystkim mężowi a
                    później dzieciom. Nie będzie ci wstyd przed własnym dzieckiem, że sprzedawałas
                    własne ciało? Ja cie nie potepiam jak to lubisz i masz z tego kase to ok ale
                    uważam, że powinnas byc szczera wobec najbliższych. Niczego tak nienawidze jak
                    kłamstwa.
                  • Gość: Justyna Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.chello.pl 07.10.06, 18:05
                    Buziaki dla Patrycji i cristiny :) nie odpisujcie tym glabom !!!Ze maja puste
                    garnki to ich biznes!!!!
                • byu371a1 Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 09.10.06, 17:15
                  Darku!!!!!!! A czy facet może być dobrym ojcem jesli chodzi do burdelu???? Taka
                  SAMA SYTUACJA....to raczej ten osobnik ma skrzywioną osobowosć i jest bez zasad
                  moralnych!!!!!!!!Gdyby nie faceci (WSZYSCY bez wyjatku) takie kluby nie mialyby
                  racji bytu, jak to mówią podaż= popyt.Hehehe.Nie prawda? Jesli jesteś taki
                  świety i bez żadnego grzechu to "rzuć pierwszy kamieniem" . Nie oceniaj innych,
                  Ty też nie chciałbys być rozliczany.Kazdy jest kowalem swojego losu i wszystko
                  co robi, robi zgodnie z własnym sumieniem!!!!!! I to on musi z tym żyć.Ty sie
                  tylko wypowiesz, pokrecisz głowa i pojdziesz dalej w swoja strone .A jeśli ktos
                  faktycznie ma coś na sumieniu to i tak to nic nie zmieni.Pozostaw to jego
                  sumieniu.Ale tak na marginesie, ja jesli się na czyms nie znam, nie bylam , nie
                  wiedziałam to po prostu nie zabieram głosu...
                  • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.06, 18:08
                    Facet który chodzi do burdelu jest dla mnie tak samo pozbawionym zasad
                    moralnych człowiekiem ale. No własnie ale. Pamiętaj, że dla dziecka
                    najważniejszym czlowiekiem w zyciu nie jest ojciec tylko matka. To matka go
                    wychowuje, uczy go podstawowych wartości, odrózniania dobra od zła, nie ojciec.
                    Jaka matka może być była prostytutka. Co może przekazać swojemu dziecku, jakie
                    pozytywne wartości? Odpowiedź brzmi żadne dlatego, że takie dziewczyny sa to
                    osoby be żadnych zasad moralnych a według mnie w ogóle bez uczuc wyższych. dla
                    nich takie pojęcia jak miłość, wierność, przyjaźń, oddanie to jest jakieś
                    science fiction. Liczy sie tylko kasa, zabawa i żeby je dobrze wyru...
                    Najbardziej jednak w tym wszystkim brzydzi mnie kłamstwo. Dlaczego takie
                    dziewczyny nie chca się później przyznać swoim chłopakom, męzom co robiły tylko
                    bezczelnie ich oszukują. Gdyby taki mężczyzna wiedział z kim ma do czynienia to
                    nawet by na kogos takiego nie spojrzał. Nie uważasz, że takie kłamstwo jest
                    obrzydliwe? Owszem nie znam pracy hostess we Włoszech ale osobiście dotknąl
                    mnie ten problem więc mam prawo tutaj sie wypowiadać.
                    • kim.kim Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 00:12
                      >>>>Masz rację z tym ściemnianiem ale czy one sa az tak naiwne, że myslą, że
                      ktos w
                      to uwierzy? Zapytałem o to czy to im sprawia przyjemnośc nie dlatego, że jestem
                      jakims erotomanem tylko dlatego, że jeżeli one biora za to duże pieniądze,
                      dobrze się bawią i jeszcze seks sprawia im przyjemnośc to nie ma co liczyc że
                      taka dziewczyna będzie miała jakies poczucie winy czy wyrzuty sumienia. Myśle
                      jednak, że nie jest tak różowo. Sama zreszta wiesz lepiej jacy sa ci klienci.
                      Chyba nie wszyscy sa młodzi, przystojni i pachnący najlepszymi perfumami.
                      Co do tych normalnych rodzin to tez mam powazne wątpliwości. Jest wiele rodzin
                      na pierwszy rzut oka normalnych w których jednak brakuje miłości czy
                      jakiegokolwiek zainteresowania dziećmi. Sama kasa to nie wszystko. Najlepszy
                      dowód, że ty jednak nie zgodziłas się na taka pracę. Czyli jest jednak cos w
                      tych dziewczynach w ich zyciu, że się na to zgodziły. Najbardziej smutne jest
                      jednak to, że założą one pewnie kiedyś rodziny. Oczywiście mężom nic nie
                      powiedza i będa ich cały czas oszukiwać. A co z dziećmi? Jakie wartości może
                      przekazac taka matka swoim dzieciom. Pewnie tylko takie, że światem rządzi
                      pieniądz. Wyrośnie nam niedługo pokolenie cynicznych, bezwzględnych, gotowych
                      na wszystko materialistów. Zresztą sama widzisz co sie dzieje wokół z
                      młodzieżą. Dla mnie to jest wszystko chore i mówię ci wszyscy jeszcze drogo za
                      to zapłacimy.
                      Pozdrawiam
                      Darek


                      Darek!
                      CHŁOPIE przestań nudzić! Czy ty nie rozumiesz tego, że one chcą i to robią. W
                      dupie mają jakieś tam morale, kaznia, że to nieprzywoita robota!
                      Jedne sprzedaje marchew na straganie, a inny oferuje swoje ciało. Natomiast TY
                      walisz takie smuty jak kaznodzieja z ambony... ;) Rany, rany.
                      Nikomu nie wyprostujesz charakteru i nikogo nie odwiedziesz od tego, czym juz
                      zdążył przesiąknąć, dlatego przestań zadawać te idiotyczne pytania w styly "czy
                      one uprawiają seks?" A co mają robić? Grać w polo na małe bramiki? ;)

                      Poza tym gdyby panowie nie kozystali z usług owych hostess to te "złe"
                      studentki NIE zarabiałyby w clubach na konsumie, tylko pracowały w Tesco na
                      kasie [szanuję wszystkie kasierki-nie umniejszam nikomu!]. Kumasz? Jest popyt-
                      jest podaż. To faceci-klienci są siłą napędową tego biznesu, no i w PL jest
                      jeszcze bezrobocie, które napędza ten interes... Ale Mniejsza z tym.

                      Jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że jesteś bardziej naiwny od tych
                      hostess pracujących we Włoszech.


                      I jeszcze jedna sprawa, która mi się nie podoba. Mianowicie:

                      >No własnie ale. Pamiętaj, że dla dziecka
                      > najważniejszym czlowiekiem w zyciu nie jest ojciec tylko matka.

                      To jest wierutna bzdura!
                      W życiu dziecka zarówno matka jak i ojciec jest ważny. Dziecko potrzebuję
                      OBOJGA rodziców, bo każde z rodziców pokazuje dziecku świat na swój sposób.
                      Ojciec jest autorytetem, pokazuje dziecku "męski pkt widzenia...", że tak to
                      szumnie nazwę, dziecko uczy się "podziału" ról-kim jest mężczyzna i kim kobieta
                      w świecie... Dziecku nie wytarczy tylko matka do tego, aby było szczęśliwe,
                      wartościowe, w miarę bezbolesnie przechodziło rózne etapy swojego życia...
                      Potrzebny jest równiez ojciec, który będzie wspierał matkę i wychowywał z nia
                      wspólnie dziecko!
                      Pomija już sprawę, że jest wiele, wiele matek samotnie wychowujących swoje
                      dzieci [bardzo je za to szanuję!], bo mężczyzna okazał się nieodpowiedzialnym
                      dupkiem i znudziłą mu się zabawa w mamę i tatę, w dom po roku małżeństwa.
                      Od razu piszę, że nie uważam dzieci wychowanych bez ojca za gorsze, mnie
                      wartościowe!!

                      Byś przestał uogólniać i pleść te stereotypowe bzdury.


                      >Najbardziej jednak w tym wszystkim brzydzi mnie kłamstwo. Dlaczego takie
                      > dziewczyny nie chca się później przyznać swoim chłopakom, męzom co robiły

                      A co Ty się boisz, że trafisz na taką hostessę i nigdy nie będziesz miał
                      świadomości kim była twoja żona w "poprzednim wcieleniu?". ;))
                      A czemu faceci nie opowiadają swoim żonom, narzeczonym, że bywają w budrelach,
                      że korzystają z usług TIRówek?
                      Powinni się przyznać! Bezwzględnie. ;))
                      A oni --> cytuję Darka: "tylko > bezczelnie ich oszukują."


                      Życie nie jest czarno-białe. Pomyśl nad tym. ;)

                      I uprzedzam NIGDY nie byłam i nie będę hostessą w jakimś tam klubie... Nie
                      bronię tych dziewczyn dlatego, że jestem "jedną z nich", po prostu musiałam się
                      odnieść do twoich wypowiedzi, bo takiego przykładnego i zarazem szkowanego
                      ministranta już dawno nie spotkałam. ;)
                      Ciao. ;))
                      • patrisja Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 00:54
                        Wow niezly tekst jestem pod wrazeniem !! Ales mu przywalila !! Ciekawe co na to
                        nasz pan nudziarz ??? Pewnie sie słowem nie odezwie...bo nie bedzie miał co
                        powiedziec !! Prawda w oczy kole panie Darku !! Pozdro !!!
                        • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 11:31
                          Patrycja jaka prawda. Jeszcze raz ci napisze nic do ciebie nie mam. Chcesz być
                          dziwką twoja sprawa. Ja tylko napisałem, że takie ja ty czasami wychodza za mąż
                          i maja tez dzieci. Opisałem więc jakie sa z nich żony i matki i jak oszukuja
                          swoich najbliższych. Parę lat temu w moim sąsiedztwie miała miejsce sytuacja,
                          że mąz dowiedział sie czym zajmowała się żona tzn, że była kurwą. Mieli juz
                          dwójkę dzieci niby szczęsliwe małżeństwo a tu taki cios. Oczywiście facet od
                          razu wziął rozwód, dzieci tez przyznano jemu a matkę pozbawiono praw
                          rodzicielskich. Patrycja możesz mnie uważac za nudziarza, za ministranta mam to
                          gdzieś tak samo jak to co robisz twoja sprawa. Mam tylko do ciebie naiwną
                          prośbę. Ró to co lubisz, baw się, zarabiaj pieniądze ale nie zakładaj nigdy
                          rodziny. Znowu zabrzmi to może patetycznie ale dziecko potrzebuje miłości a jak
                          może dac mu miłośc kobieta, która nie ma żadnych uczuć wyższych. To tyle i
                          obiecuje, że nie będe juz zanudzać. Zresztą temat i tak juz mnie znudził. Co
                          miałem do napisania napisałem.
                          • patrisja Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 13:43
                            Nie dziwki tylko HOSTESSY !!! Prosze pana....
                            • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 13:50
                              Patrycja skoro jestes wyłącznie hostessą a nie dziwką to w takim razie wszystko
                              to co napisałem ciebie nie dotyczy. Po jaka więc cholerę mnie atakujesz?
                              • patrisja Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 14:00
                                Tak ! Bo ta stronka, ten temat na forum dotyczy własnie hostess we Włoszech a
                                nie dziwek !! Wiec poco sie udzielasz ??
                                • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 14:14
                                  Dlatego, że różni ludzie zarzucaja wam że w istocie jesteście dziwkami a te
                                  hostessy to tylko ściema. Ja nie wiem jak jest naprawdę i naprawdę nie chcę cie
                                  oceniać. Chciałbym tylko wiedziec jak to jest naprawdę. Jeżeli naprawdę jestes
                                  tylko i wyłącznie hostessą i poczułas się obrażona tym co pisze to przepraszam.
                                  Natomiast wszystko to co napisałem o prostytutkach podtrzymuję.
                      • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 11:21
                        Kim.kim ja wiem, że one chcą to robić i nie jest moim zamiarem nawracanie kogoś
                        na dobra drogę. Nie wiem na jakiej podstawie wyciągnęłas takie wnioski. Wiem,
                        że to dziwki i w dupie mają jakieś tam morale, kazania, że to nieprzywoita
                        robota! Tylko odpowiedz mi moja droga na pytanie czy taka dziwka z tym swoim
                        brakiem jakichkolwiek zasad może byc dobra matką bo przeciez wiekszośc z nich
                        jednak zakłada rodziny. Możesz sobie kpić ze mne ale jak myslisz co z takiego
                        dziecka wyrośnie albo kolejna ku.. albo jakis gangster. Nie wiem tez dlaczego
                        nazywasz mnie ministrantem. Dlatego, że nie chodze na dziwki? Rozumiem, że
                        facet, który nie chodzi do burdelu jest dla ciebie kims gorszym. Cóż każdy
                        sądzi według siebie. Niech te dziewczyny sobie robia co chcą nic mi do tego ale
                        chyba dobrym pomysłem choc nierealnym byłoby wysterylizowanie ich tak żeby nie
                        mogły miec dzieci. To mnie własnie najbardziej wkurza, że taka ku.. próbuje
                        potem udawać świętoszke bezczelnie okłamując najbliższych.
                        • patrisja Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 13:57
                          Kurde Ty jestes kompletnie nie kapujący !!! Wogóle nie zrozumiałes tego co ona
                          chciała Ci przekazac, piszesz nie na temat !! Ale to wlasnie z Twoich
                          wypowiedzi wynika, ze faceci mogąwszystko a dziewczyny nic !! Faceci
                          mogąchodzic do burdeli, moga zdradzac zony a kobiety do garów tak ??? HaHa ;)
                          Dzieczyna ktora była dziwka ma niby nie zakładac rodziny....ale facet który
                          korzystał z usług dziwek niby moze ???????????????????????????????????????????
                          • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 14:10
                            Patrycja to ty chyba nic nie rozumiesz. Gdzie ja usprawiedliwiam facetów
                            chodzących do burdeli? Jest wręcz przeciwnie. Taki facet jest dla mnie taka
                            samo bez zasad jak dziwka. Poza tym nie wiem dlaczego się mnie czepiasz.
                            Przeciez napisałas, że ty jestes tylko i wyłącznie hostessa a więc problem
                            seksu za pieniądze ciebie nie dotyczy. Natomiast dziwki niech sobie robia co
                            chcą, jestem nawet za legalizacja prostytutcji. Wolałbym jednak żeby nie
                            zakładały rodzin bo z takiej dziwki matka będzie żadna.
                          • kim.kim Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 15:04
                            >>>Kurde Ty jestes kompletnie nie kapujący !!! Wogóle nie zrozumiałes tego co
                            ona chciała Ci przekazac, piszesz nie na temat !!

                            Dokładnie! Mam takie samo wrażenie. ;))
                            Ja o grzybach, a Darek mi o rybach. ;))))
                        • Gość: Do darka! Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: 62.29.152.* 11.10.06, 14:11
                          Stary, ale pieprzysz.

                          >Tylko odpowiedz mi moja droga na pytanie czy taka dziwka z tym swoim
                          > brakiem jakichkolwiek zasad

                          A dlaczego nie? ;)
                          Myślisz, że jak zarabia ciałem to jest głupsza->automatycznie gorsza jako
                          matka? Społeczny pkt widzenia znam, więc o tym mi nie pisz, że dzieci się będą
                          nabijać z jej dziecka w przedszkolu... wytykac palcami. W PL NIC innego nie
                          potrafią jak wytykac paluchami.


                          >Nie wiem tez dlaczego nazywasz mnie ministrantem.
                          Bo trujesz... ja stary pryk. Spórz na życie z różnej strony. nawet na te
                          znienawidzone dziwki, któe tak się nie szanują...


                          >Rozumiem, że facet, który nie chodzi do burdelu jest dla ciebie kims gorszym.
                          Cóż każdy sądzi według siebie.

                          NIGDZIE tak nie napisałam!
                          Przeczytaj uważnie, bo nie dość że beznadziejnie uogólniasz wszystko, to
                          jeszcze czytać ze zrozumieniem NIE umiesz! I daruj sobie te marne złośliwości,
                          bo mnie nie sprowokujesz. ;)


                          >>To mnie własnie najbardziej wkurza, że taka ku.. próbuje potem udawać
                          świętoszke bezczelnie okłamując najbliższych

                          To mnie najbardziej wku..a, że taki frajer wyrucha się na mieście, a później
                          próbuję zgrywac cudownego i przykładnego tatusia i mężusia. Powinno się ich
                          kastrować.
                          Pasuję ci takie uogólnienie?


                          ILe TY DAREK masz lat? Pytam całkiem serio?
                          • kim.kim do Darka! 11.10.06, 14:13
                            Sorry, w tamtym poście się nie podpisałam, przez nieuwagę.

                            Oczywiście pisałam to ja KIM.KIM. ;))
                          • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 14:24
                            Nie napisałem, że dziwka jest głupia tylko, że nie ma zasad i brak jej uczuc
                            wyższych. Skoro nie ma zasad i brak jej uczuc wyższych to po prostu nie będzie
                            dobra matką. Dobra matka to nie tylko taka, która zapewni dziecku odpowiedni
                            poziom materialny ale tez taka, która go będzie kochać a dziwce po prostu brak
                            uczuc wyższych. Oczywiście napiszesz, że uogólniam. Tak uogólniam. Na pewno sa
                            prostytutki, które umia kochac ale to mniejszość. Wiekszośc jest kompoletnie
                            zdemoralizowana. Piszesz, że truje jak stary pryk i mam na dziwki spojrzec z
                            innej strony. Pytam więc z jakiej strony. Wyjasnij mi to?
                            Mnie tez wku..ają tacy frajerzy co to wyru..ą się na mieście, a później
                            próbują zgrywac cudownych i przykładnych tatusiów i mężusiów. Tylk czy to ma
                            byc jakies usprawiedliwienie dla dziwek?
                            Dziwi mnie tylko, że zarzucasz mi złośliwośc to raczej ty jestes złośliwa. Ale
                            spoko nie obrażam się. Odpowiadam serio na pytanie mam 30 lat.
                            Jeszcze jedno wiem jak ten świat wygląda i nie zamierzam go zmieniać bo wiem że
                            i tak nie dam rady. Wyraziłem tylko swoja przyznam uogolniająca opinię ale
                            jednak w dużej mierze prawdziwą, że dziwka nigdy nie będzie dobra matką.
                            • kim.kim do Darka! 11.10.06, 15:03
                              >>Oczywiście napiszesz, że uogólniam. Tak uogólniam.

                              TO wbij sobie do głowy, że każde uogólnienie jest ZŁE!
                              I to co tutaj piszesz jest po prostu mało sensowne. Dlatego się doczepiłam do
                              Ciebie, bo jako jedyny powtarzasz jak matrę, jedno i to samo...


                              >>Tylk czy to ma byc jakies usprawiedliwienie dla dziwek?

                              Tiaa, jasne jeszcze sobie teorie dorobiłeś... wymiękam, współczuję CI tego
                              ciasnego światopoglądu.


                              >>Dziwi mnie tylko, że zarzucasz mi złośliwośc to raczej ty jestes złośliwa.
                              Pewnie, że jestem złośliwa, bo jak czytam taką papkę, którą mi serwujesz, to mi
                              się tylko złość ciśnie na usta, czytaj pod palce. ;))

                              >>Odpowiadam serio na pytanie mam 30 lat.
                              Czyli powinieneś być choć trochę bardziej kontaktowy... Rozumieć różne rzecz.
                              Mieć szerszy horyzont.

                              Zgodze się tylko co do tego, że są puste próżne dziewczyny, które obrały tę
                              drogę, bo tak im było najłatwiej, najpewniejsze miały źródło dochodu z tego
                              biznesu.
                              Są też takie, które po prostu robią to co lubią. Tak jak jedne lubi rzeźbić
                              drugi lubi robić lody...
                              Są też takie, które do tego życie zmusiło, bieda i ogólna niemoc, więc chwyciły
                              się do agencji.
                              Są też takie, które są studentakim i to z calkiem niezłymi wynikami, a
                              wieczorem zakładają perukę, robią mocny makijaż i idą do roboty. Robią to dla
                              zabawy, zarobku, przygody... Niektóre, bo ma ciężką sytuację materialną, a
                              studia kosztują. Oczywiście, wiem że kieszeń studencka jest ciągle pusta i w
                              tym wypadku to każda studentka [idąc tym tokiem myslenia] mogłaby handlowac
                              swoim ciałem...
                              Są też takie exklusiv, które znają parę jezyków, umią się dobrze zachować
                              włącznie z etykietą. One najczęściej są damami do towarzystwa w tzw. elitach,
                              na tzw. delegcjach. Często korzystają z ich usług ludzie z tabloidów.
                              TO jest "górna pólka" wśród prostytutek, na którą mało kogo stać.


                              Znam też przypadek i to nie jeden, że często mężczyzna/mąż siedzi w domu, a
                              kobieta idzie do pracy w agencji. Jakoś mu samkuję ten chleb, na który ona
                              zarobiła ciałem.

                              Widzisz Darku, życie to nie [je]bajka, życie nie jest czarno-białe. Bywa złe,
                              wredne i zaskakujące, często przewrotne.
                              I w życiu na nic nie ma reguły. Zapamiętaj to sobie. ;))

                              No to chyba mi się udzielił patetyczny ton od Ciebie. ;))
                              • Gość: darek Re: do Darka! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 15:36
                                Chyba się nie dogadamy kim.kim. Przeciez ja nie negują, że sa ta takie, które
                                to robia tylko dla kasy, ine dla przygody a jeszcze inne to lubią. Łączy je
                                jednak to co sama zreszta przyznałas, że maja w dupie moralnośc i zasady. W
                                sumie więc zgadzamy się ze sobą. Przeciez ja nie napisałem, że nalezy tego
                                zabronić. Przeciwnie jestem za legalizacja prostytucji. Wiem tez, że zyce nie
                                jest czarno-białe. Tylko nie rozumiem jednego. Skoro piszesz, że te dziewczyny
                                maja w dupie moralnośc i zasady to jak taka dziewczyna może byc dobra matką.
                                Jeżeli lubi sie ruchac i kocha pieniążki prosze bardzo jej sprawa. Niech to
                                robi choćby do końca zycia tylko wolałbym żeby nie miała dzieci. Czy to takie
                                trudne do zrozumienia, że czlowiek pozbawiony uczuć wyższych i nie umiejący
                                kochać nie powinien miec dzieci. Nie wiem po co ty mnie atakujesz. Niech sobie
                                dziwka będzie dziwka na zdrowie tylko, że matka będzie z niej żadna.
                              • Gość: darek Re: do Darka! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 15:40
                                Jeszcze jedno. Napisałas cytuję "Są też takie exklusiv, które znają parę
                                jezyków, umią się dobrze zachować włącznie z etykietą. One najczęściej są
                                damami do towarzystwa w tzw. elitach, na tzw. delegcjach. Często korzystają z
                                ich usług ludzie z tabloidów.TO jest "górna pólka" wśród prostytutek, na którą
                                mało kogo stać". Pytam się no i co z tego? O czym to ma niby świadczyć? Czy ja
                                gdzies napisałem, że dziwka musi byc głupia? Twierdze tylko, że taka osoba ma w
                                dupie wszelką moralnośc i zasady, że o uczuciach nie wspomnę. Niech więc sobie
                                będzie luksusowa call girl tylko niech nie krzywdzi innych. Mam na mysli
                                ewentualne dzieci. Tylko tyle. Dziwka to dziwka nie ważne czy tirówka czy
                                luksusowa.
                              • Gość: darek Re: do Darka! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 15:46
                                To jeszcze raz ja. Żeby nie przynudzać napisze ci to w prostych żołnierskich
                                słowach. Dziecko jeśli ma być szczęsliwe i ma wyrosnąc na dobrego czlowieka
                                potrzebuje miłości matki i wpojenia mu podstawowych zasad moralnych. Dziwka ma
                                w dupie moralność i nie umie kochać. Wniosek jest więc oczywisty. Dziwki nie
                                powinny miec dzieci.
                                • kim.kim Re: do Darka! 11.10.06, 21:12
                                  >> Niech sobie dziwka będzie dziwka na zdrowie tylko, że matka będzie z niej
                                  żadna.

                                  Żeby szczęście dziecka zależało od wykonywanego zawodu rodziców, to było by
                                  fenomenalnie na świecie.
                                  Przypominam, że większość tych dziewczyn, które teraz sprzedają swoje ciało,
                                  miało normalnych rodziców, pracujących w fabrykach, biurze, mniej lub bardziej
                                  preztiżowych zawodach. Więc pytam CIę Darku, jak to sie stało, że dziewczyna z
                                  porządnego domu, mająca normalną rodzinę zostaje hostessą/kurytzną/tirówą?
                                  Odpowiedz mi jak...
                                  Bo wg. twojej teorii z poprzednich postów napisałeś, że matka-dzwika wychowa
                                  albo gangstera albo taką samą kr... jak ona!

                                  Czy TY myślisz, że matka jednej albo drugiej protytutki mówiła jej "pamiętaj,
                                  jak skończysz 18 lat, to pójdziesz pracować do agnecji, będziesz robić lody.
                                  Lubisz lody prawda? ;))"
                                  Przecież to tak nie działa...


                                  >>Dziecko jeśli ma być szczęsliwe i ma wyrosnąc na dobrego czlowieka potrzebuje
                                  miłości matki i wpojenia mu podstawowych zasad moralnych. Dziwka ma w dupie
                                  moralność i nie umie kochać. Wniosek jest więc oczywisty. Dziwki nie powinny
                                  miec dzieci.

                                  A skąd TY możesz wiedzieć, że dziwki nie umieją kochać? ;)) Masz jakiejś
                                  doświadczenia w tej materii? Co ty myślisz, że to są osoby z wytłumionymi
                                  emocjami?
                                  Człowieku! Czy TY nie rozumiesz, że dziecku jest potrzebne OBOJE rodziców? Czy
                                  TY nie widzisz tragedii dzieci, które chowają się same i matka "robi" za ojca i
                                  za matkę?
                                  Ojciec jest od czego Twoim zdaniem, żeś się tak uczepił matek i tego, że to ONE
                                  są odpowiedzialne za wychowanie i wpajane wartości? Co? A ojciec, Ma zrobić
                                  dzieciaka i zapiąć rozporek i po sprawie, czy ma się poczuwac do obowiązku
                                  wychowywania, łożenia na dziecko?
                                  Nie przyszło ci do głowy, że dzieci i ich szczęście wychowanie, charakter
                                  kształtuje oboje rodziców, a NIE TYLKO matka?
                                  A ciebie kto wychowywał? Nie zdziwiłabym się gdyby to była matka... i babka.
                                  I dzieci nie powinni mieć przede wszystkim ludzie, którzy są zacofani i
                                  koszmarem jest dla nich współczesny świat... Zresztą niech mają dzieci.

                                  Ręce mi opadają, płakac mi się chce nad ludzmi z cianymi umysłami, mamy w
                                  Polsce ciemnotę, bo ludzie patrzą na wszystko przez pryzmat strachu,
                                  stereotypów i ksenofobii i w ten sposób nigdy nie dogonimy krajów rozwiniętych.
                                  TY jesteś jednym z nich!


                                  Serio darek, załamujesz mnie, tym bardziej, że jesteś młodym facetem (jeśli nie
                                  kłamałeś ze ma 30 lat), a poglady conjamniej z tamtej epoki.
                                  Już nie chcę mi się pisać i cię przekonywać, dyskutować z tobą, bo naprawdę to
                                  jest bicie grochem o ścianę. Nieważne co mi odpiszesz, ja ci polecam
                                  postudiowanie książek, dobrych gazet, artykułów. Może trochę ci się "świat
                                  otworzy" i pokapujesz, że na życie nie ma jednej sprawdzonej recepty... I że
                                  żadna praca nie hańbi. ;))
                                  Polecam unikac w tych przypadkach słowa "nigdy", bo nigdy nic nie wiadomo.;))
                                  Panowie, też coraz częściej działają w tej haniebnej branży. ;))
                                  • Gość: do darka Re: do Darka! IP: 213.230.129.* 12.10.06, 01:44
                                    darek , mowisz ze kobiety pracujace w agencjach czy jako hostessy, czy w
                                    innycjh podobnych zajeciach bezczelnie oklamuja swoich partnerow, a nie
                                    zastanowiles sie dlaczego tak jest? wlasnie przez takich ludzi z klapkami na
                                    oczach jak ty! a moze dana matka dotrzymywala facetom towarzystwa,ale z tym
                                    skonczyla, albo jedzie zarabiac za granice zeby odlozyc np swojemu dziecku na
                                    studia (mowie moze bo powodow moze byc tysiace), ale w jaki sposob ma sie
                                    przyznac do tego co robila, facetowi ktory z gory spisze ja na straty. darek
                                    jeszcze raz ci mowie NIE PATRZ STEREOTYPAMI!!!! zgadzam sie w pelni z kim kim
                                    poniewaz sa rodziny, ktore z zewnatrz wygladaja na "normalne" ale w srodku
                                    odkrywasz , ze np. corka ucieka w narkotyki, uprawia seks z pierwszym lepszym,
                                    bo wlasnie brakuje jej milosci w rodzinie i wcale nie dlatego ze matka byla
                                    prostytutka, poprostu tak bywa. LIVE IS BRUTAL!!!czasem ludzie z rodzin z
                                    patologiami potrafia dostrzec lepiej aspekty zycia i pokochac ludzi za to co
                                    maja w srodku a nie za to co robia lub za ich przeszlosc..........

                                    -------------------------------
                                    "Widzieć można tylko poprzez serce.Najważniejsze jest niedostrzegalne dla oczu"

                                    • sceptyq Re: do gościa co pisał do darka 12.10.06, 18:30
                                      Dziwka odkładająca dziecku na studia, dobry banał. Dobry temat na wyciskacz łez
                                      dla kur domowych. Pewnie by sie popłakały. Babom to się w głowach
                                      poprzewracało. Z czegoś ochydnego zaczynają robić rzecz jak najbardziej
                                      szlachetną. Osłabiacie mnie taką gadką drogie panie. Złodziej pewnie też
                                      kradnie żeby dzieci miały lepiej. Tak sobie tłumaczcie, zawsze to na duszy
                                      lżej. Zresztą żona dziwka to marzenie każdego ...... znajomego tego męża. bo
                                      napewno nie jego. I przestancie tworzyć nową rzeczywistość, no chyba że
                                      jesteście z PiS. Bo tam też mają podwójną moralność. Życzę miłej nocy paniom z
                                      okolic Ancony.
                  • Gość: sceptyq Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.elblag.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.06, 00:29
                    byu371a1 masz rację, suka nie da to pies nie weźmie. Nie ma podaży to nie ma
                    popytu, tylko że kobiety od wieków wykozystywały swoje ciało do zarabiania bo
                    tak poprostu prościej. Kobieta jest z natury leniwa jak widać i idzie na
                    łatwiznę. Czy jest w tym i nasza wina? Pewnie troche tak.
                    • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.traco.pl 10.10.06, 17:31
                      Przepraszam...ale czy wy macie problemy??... po tych wypowiedziach tak
                      wnioskuje...moge polecic dobrego psychoanalityka :)
                      Buzka dla Justyny :*
              • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.traco.pl 07.10.06, 16:02
                Co za BZDURY !!!!!!!!!!!! Wam sie chyba poprzestawialo w tych główkach...o czym
                wy tu piszecie...nie wiem czy plakac czy smiac się...
                Po pierwsze ja pojechalam do Włoch na zaledwie 2 miesiące!!!! To byly raczej
                wakacje a nie praca, napewno nie odbije sie to na moje przyszlosci, rodzinie,
                dzieci...
                Po drugie napewno bym za kase nie przespała sie, mam wystarczająco pieniedzy nie
                musze sobie dorabiać w taki sposób, ponizający jak dla mnie. Nie potrafiłabym
                tego 'zrobic' z brzydkim, nie w moim typie facetem. Co do wyglądu jestem
                wymagająca...a Włosi sa dla mnie zbyt niscy.
                Po trzecie w tym roku koncze PANSTWOWE znane studia, trzy fakultety. Znam 4
                języki obce !!!! Glupia nie jestem !!!
                • Gość: darek Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.10.06, 16:12
                  Cristina ja cie nie potepiam ani nie osądzam. Poza tym nigdzie nie napisałem że
                  jesteś głupia ty czy inne dziewczyny. Mozna byc inteligentna osoba a bardzo
                  niemoralną. Jedno z drugim nie ma nic wspolnego. Piszesz, że nie uprawiałas
                  seksu za pieniądze ale Ewa, sceptyq, lubiący sie bawić i jeszcze jedna
                  dziewczyna której imienia nie pamiętam twierdzą, że to ściema, że dziewczyna
                  która nie idzie z klientem nie zarobi. dlaczego miałbym im nie wierzyc
                  szczególnie Ewie, która przedstawia sie z imienia i nazwiska. Chcesz
                  powiedzieć, że co specjalnie tak pisza komus na złość. Nie znam sprawy więc nie
                  wypowiadam się z jakąś 100% pewnościa ale to co pisze Ewa wydaje mi sie bardzo
                  wiarygodne.
                  • roma_k Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 07.10.06, 16:27
                    Nie znam tych klubow, ale jesli jest tak jak pisze chlopak Lubiesiebawic, ze
                    np. kobiety robia streaptease, to faceci, ktorzy tam przychodza musza miec
                    swiadomosc, ze nie moga liczyc w nich na towarzystwo dziewczat, ktore przyszly
                    tam z wlasnej woli. Kobiet raczej nie interesuje damski show. A Wam sie podoba?
                  • Gość: Cristina Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: *.traco.pl 07.10.06, 16:54
                    Sa rozne dziewczyny, z tym sie zgodze. Ale ja i Patrycja jestesmy dowodem ze
                    można jechac do Wloch do pracy jako hostessa i wcanie nie uprawiac sexu za
                    pieniadze. Poprostu pracowac czysto, rozmawiać, tanczyc. My jak wychodzilismy z
                    klijentami to tylko we dwie(raz moze dwa razy była taka sytuacja), balysmy sie
                    same a w dwojke zawsze razniej i bezpiecznie. Tak wiec nawet nie było kiedy i
                    gdzie ...
                    • sceptyq Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 07.10.06, 18:19
                      Jeśli jest tak jak mówicie to dlaczego nie podacie w jakich klubach robicie. Ja
                      i Ewa mamy trochę znajomych i można szybko zweryfikować co to za lokale. Mam
                      nadzieję że to nie Mediolan? Patrycia, jestem pod wrażeniem twojej edukacji, ja
                      musiałem przerwać studia. Nie miałem jak dorobić. Czasami człowiekowi szkoda że
                      nie urodziło się kobietą. Zycie wydaję się łatwiejsze, pogadasz z jednym i
                      drugim i już kasa leci. No chyba że tak nie jest? Co do Darka to wiem o co mu
                      chodzi. On chce poprostu zrozumieć tok rozumowania takiej dziewczyny ( wcale
                      nie musicie to być wy)Bo ożenić się z dziwką która zataiła przeszłość to
                      nieciekawy scenariusz. Moim zdanie to po takiej lasce widać czy traktuję życie
                      jak zabawę czy trochę poważniej. Znajomość 4 języków i dobra szkoła tego nie
                      gwarantuję.
                      • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 07.10.06, 21:02
                        Chyba się nie doczekamy konkretnych miejsc. Zostanie że tak gdzieś jest, za
                        górami, za lasami. Kurde a może to nie ta bajka?
                        • Gość: 123.89 Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam IP: 213.230.129.* 08.10.06, 00:55
                          darek, nie patrz stereotypami bo czasem czytajac glupie klotnie ludzi ktorzy
                          wchodza na forum aby tylko prowokowac, mozesz skreslic milosc swego zycia,
                          poniewaz czytajac ich wypowiedzi kazda kobieta z gory bedzie dla ciebie dziwka,
                          a lepiej (moim skromnym zdaniem) myslec o innych dobrze i wierzyc w to co
                          mowia i potem sie przejechac, niz od samego poczatku skazywac ich na
                          przegrana. ludzie ni ebadzcie dla innych tak krytyczni!!!!swiat i tak zmieza za
                          bardzo w zlym kierunku.
                          • patrisja Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 00:44
                            Masz racje nie ma co ich sluchac pier... bez sensu jedna i to samo....a jak sie
                            wczuwaja w role ....wzruszające echh....CU kiedys tam w Italii Justa !!!
                      • patrisja Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 11.10.06, 14:23
                        Moge powiedziec tylko ze lokale znajdują sie w okolicach ANCONY !! Ciekawa
                        jestem co macie do powiedzenia na ten temat, podobno sie na tym znacie.
                        • urbanskaewa Re: Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie ta 11.10.06, 20:29
                          Ancona, niczego sobie miasteczko. Podaj może bardziej szczegółówo lokalizację.
                          Moja fotka z Ancony www.oszukany.pl/ancona.jpg Mam też z fajnych lokali
                          ale to nie publiczne zdięcia
                          • patrisja Hostessy we Wloszech. Bylam. Bawiłam sie tam 13.10.06, 00:03
                            hmmm....jak byłas w Anconie to pewnie pracowałas w "SCHIFFONIE" to najbardziej
                            znany najt w tym miescie. Ja tam nigdy nie pracowałam ale byłam tam i duzo o
                            nim słyszałam ( kolezanki tam pracowaly) Ludzie przedstawiali ten local zarowno
                            w swietle pozytywow jak i negatywow. Te negatywne strony troszke mnie
                            zniechecily dlatego nie zgodziłam się na współpracę. Moze żle zrobiłam bo w
                            sumie lokalik zrobił na mnie dosc dobre wrazenie. Z kolei niezbyt ciekawe
                            wnioski wysunełam po wizycie w "PLAY-u" w Marcelli (k. Porto Recanati) Tzn
                            jesli chodzi o lokal to bardzo ładny i elegancki ale po 1 ) Wszystko w
                            czerwonym kolorze, ze az oczy bolą ( no i wiadomo z czym ten kolor sie kojarzy)
                            No i 2 sprawa - mnostwo zaslonietych pokoi (2-jek) czego nie zauwazylam w
                            innych odwiedzonych przeze mnie klubach. Na szczescie nasz impresario (Lucjano)
                            nie daje tam Polek. Jak widac lokale roznia się miedzy sobą . Są te lepsze i te
                            gorsze... Ja pracowałam w Porto Recanati. Lokal calkiem na poziomie nie liczac
                            kilku drobnych starc z szefostwem. Co sprawia, ze raczej nie chciałam bym juz
                            tam wracac ( i nie chodzi tu o klientow ani o lokal) . natomiast bardzo bym
                            chciala pracowac w ESCADZIE...uslyszalam mnostwo pozytywnych informacji na
                            temat tego klubu, widziałam takze zdjecia. Mam tez kolezanke pracującą wlasnie
                            tam która swietnie sobie radzi, ma srednią ponad 10 konsum, ale nie puszcza się
                            bo znam ją dobrze i ufam w 100 % !!!!!!!!!
                            • urbanskaewa Ale się narobiło 13.10.06, 15:39
                              Jeśli się ktoś nie chce puszczać to sie nie puszcza. To jest dla mnie
                              oczywiste. Tak czy siak ta praca jest dla mnie jednoznacznie kojarząca.
                              Mniejsza o to. Nie bawmy się w kazanie. Najgorsze jest teraz to że dostaje
                              zapytania o konkretne lokale od chłopaków dziewczyn które pracują we Włoszech.
                              Wkradła się niteczka podejżenia że może jednak one nie mówią całej prawdy.
                              Dostałam nawet zdięcia dziewczyn, czy przypadkiem ich nie znam. I dajcie spokój
                              Darkowi. On ma rację. Może i są faceci którym przeszłość żony by nie
                              przeszkadzała, lecz ja w to osobiście wątpie. Czy kobieta chciała by wyiść za
                              dziwkarza? Raczej nie. Czy dziwka może być dobrą matką? Może, przynajmniej
                              niektóra. Z tych co ja poznałam to jednak wspólczułam bym takim dzieciom i
                              rodzinie. One same raczej jeszcze są dziecmi( kobiety po 20 parę lat)i długo
                              jeszcze nimi pozostaną. Do zabaw do rana łatwo się przyzwyczaić, znacznie
                              trudniej odzwyczaić. I jeszcze jedno. żeby się sprzedawać za kasę nie trzeba
                              zaraz się dupczyć, wystarczy dać się dotykać, obmacywać itp. I tego szefowie
                              wymagają od personelu. Tam nie ma miejsca dla cnotek. Wybór należy do was
                              drogie panie które zamierzają tam pierwszy raz wyjechać. Zgodzę się że są różne
                              lokale, od tych typowych ,,dyskusyjnych" do normalnych burdeli. Tylko nie wiem
                              skąd taka dziewczyna ma wiedzieć gdzie jedzie? Nie chodzi mi żeby wystraszyć
                              potencjalne kandydatki. Ale niech wiedzą że nikt za darmo nie daję kasy, nawet
                              we Włoszech. A od Ancony napewno sympatyczniejszym miastem jest Mediolan. A i
                              lokali na pęczki. Dlatego nie znikną ogłoszenia z pracą typu: młode atrakcyjne
                              i lubiące zabawę zatrudnię.
                              • demonisss Re: Ale się narobiło 20.02.07, 00:38
                                Mamma miaaaaa. Faceci jestescie zalosni! Myslicie ze jak bedziecie z dziewczyna
                                co nigdy nie byla zagranica pracowac to znaczy ze jest ona porzadna i ok?
                                ahahahaahahahahahahahhahaha. Mam kolezanki udajace lepiej niz aktorki
                                otrzymujace Oskary, uwazajace ze "hostessy" we Wloszech to haniebne dziwki
                                a ..... sypiajace z polowa miasta a moze nawet i calym, po czym jadace do
                                innego miasta i zaczynajace od nowa sypianie, oczywiscie z facetami tylko
                                bogatymi.Pewnego dnia sie zakochuja i udaja corki tatusiow z dobrych rodzin,
                                mowiac ze wszystkie dobra ktore maja dal im tata. Prawdy nie dowiecie sie nigdy!
                                • makalega Re: Ale się narobiło 18.10.24, 02:13
                                  demonisss 'Prawdy nie dowiecie się nigdy' nie jest to prawda, bo zawsze jest tak, że prędzej czy później prawda zawsze wychodzi, jeżeli wyszła że dziewczyny jeździły na tego typu wyjazdy w czasach, gdy w Polsce nie istniały telefony komórkowe a o internecie nikt nawet nie marzył, to teraz wyjdą tym bardziej, przepływ informacji jest o wiele szybszy niż kiedyś, jeżeli Ja po dwóch szczegółach z audiobooka Dziewczyny z Dubaju 2 byłem wstanie ustalić nazwiska wszystkich opisanych w nim dziewczyn czy celebrytek to ktoś kto ma odrobinę wiedzy technicznej tak samo je ustali bez problemu.
    • Gość: mirek Polki puszczają się z obcokrajowcami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.06, 10:24
      Dają dupy byle angolowi lub włochowi za obiadek albo obiecanke wyjazdu z nim za
      granicę
      • patrisja Re: Polki puszczają się z obcokrajowcami 14.10.06, 15:20
        Panie Mirku skoro jest pan posrednikiem to jest to kiepski sposob namawiania
        dziewczyn do wyjazdu. Acha,rozumiem....brak chętnych dziewczyn do wyjazdu z
        Panem :] Coz sie dziwic, ja tez bym nie pojechala...podejrzane te pana oferty
        (troszke pachnace burdelem) Wybralam wspolprace z Ania i Luckiem (jak
        wiekszosc) i nie żaluje. A Pana firma Panie Mirku juz splajtowala ? No coz
        przykro mi, rozumiem, ze trzeba w jakis sposob odreagowac
        • Gość: madziulka ludzie co wy piszecie!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.06, 13:58
          omg!!bylam we wloszech prawie 3miechy i sorry ale polki sie wcale nie puszczaja
          nie wiem kto wam takich glupot naopowiadal ale gratuluje naiwnosci!! chcesz to
          sie puszczasz nie chcesz to tego nie robisz od ciebie zalezy czy sznujesz swoje
          cialo czy nie... a co do pracy w lokalach to nie masz konsumpcji wylacznie ze
          starymi prykami przychodza tez mlodzi chlopcy. Nie wszystkim zalezy na sexie jak
          wiekszosc z was mysli!!w czasie pobytu poznalam wiele interesujacych osob z
          ktorytmi kontakt mam do dnia dzisiejszego wiec nie mowcie mi ze wlochom chodzilo
          tylko o sex oni maja sentument do polakow a dlaczego to chyba kazdy wie i nie
          trzeba tego tlumaczyc(JPII)... moge jedno potwierdzic ze Polki sie szanuja i nie
          ida do lozka z byle kim... a te ktore nawet poszly to ich sprawa i sumienie.
          pozdrowionka dla aski anki i justyny;]
          • mana_mana poszło w świat.................. 14.11.06, 15:28
            wiadomosci.o2.pl/?s=513&t=7769
            • tarantella2 Do autora watku 15.11.06, 14:17
              Mieszkam we Wloszech, ale nigdy nie spotkalam sie z opisywanym przez ciebie
              zjawiskiem. Moze dlatego ze omijam tego typu kluby szerokim lukiem i nie znam
              nikogo z tego "swiata". Nie znam wiec nie oceniam. Ty natomiast, co przyznam
              szczerze bardzo mnie zabolalo, rzuciles pseudo-ironiczna uwaga o Albanczykach,
              w czym zreszta poparla cie inna forumowiczka. Ciekawa jestem czy znasz jakiegos
              Albanczyka (nie mowie tu o bywalcach burdeli, ale o ludziach ktorzy studiuja,
              pracuja, normalnie funkcjonuja w spoleczenstwie). Ty po prostu powtarzasz
              utarte stereotypy. To tak jakby powiedziec ze wszystkie Polki daja dupy, a
              wszyscy Polacy pija i kradna. Moj narzeczoyny jest Albanczykiem, podobnie jak
              wiekszosc naszych znajomych i sa to naprawde wartosciowi ludzie. Oczywiscie
              zdazaja sie tez wyjatki, podobnie jak wsrod Polakow, ale bardzo bym prosila o
              nieogolnianie, bo to podwaza prawdziwosc Twoich wypowiedzi.
      • Gość: mimi Re: Polki puszczają się z obcokrajowcami IP: *.chello.pl 20.02.07, 01:30
        a Ty widac zazdroscisz bo tez tak bys chcial...
    • merci666 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 26.02.07, 22:51
      A ja bym chciala pojechac na taki wyjazd... W koncu wole byc ku.. we Wloszech niz w Polsce... nie?
      • ewa422 Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 21.03.07, 17:59
        pracowalam rok czasu jako hostessa,zakonczylam prace dla mnie bardzo
        tragicznie .Zostalam zgwalcona,zaprzyjaznilam sie z jednym klientem,traktowalam
        go jak przyjaciela,pozniej juz nawet bylo cos wiecej.Spedzilam z nim
        sylwestra,pozniej swieta.Zamieszkalam u niego,niestety zaczal mnie
        kontrolowac,kiedy dzwonili do mnie klienci z zapytaniem co slychac jak minal
        dzien on dostawal furii.A sam przeciez byl moim klientem i wiedzial na czym
        polega ta praca.Ktorgos dnia chcialam odejsc jak on sie o tym dowiedzial wpadl
        w szal i zgwalcil mnie.Bylam wszpitalu na policji zeznalam wszystko.Teraz tylko
        czekam na sprawe.Dziewczyny trzymajcie sie zdaleka od nicht,moze to i latwe
        pieniadze ale brudne.Psychika wysiada wtej ,,pracy"
    • Gość: fortunata Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. IP: *.home.otenet.gr 30.09.15, 19:30
      A wiec tekst ma cala prawde! Bylam widzialam i powiem ze przetrwalam.Trafilam do konkretnego Impressario Wlocha który stawke ustalil stala.tak zwane fisso.wiec normalnie.siedzisz 2 tyg.pelna konsum bo nowa. My bylysmy 5 Polek.potem zaczyna sie telefonówanie o kolacje.na kolacje wychodzilysmy wczesniej piszac nr rejestracyjny samochodu i dane pana owego naszemu impresario.pierwsza kolacja zawsze czysto nikt sie nie dobieral.druga zaleznie.ale zawsze bylo jedno jezeli klient zaczynał cos probowac bylysmy nauczone "jezeli chcesz nie miec klopotow z policja pdwiez mnie do lokalu"i wiadomo konczylo sie konsumowanie z Panem.ale co nas to obchodzilo.mialysmy pewne 50 euro.po 2 miesiacach zmiana klubu czyli kolejne miejsce do zwiedzania . powiem tyle.chcesz zarobic.ja mialam 50€ każdego dnia.wez grupe kolezanek bo wtedy jak wyjdzie jednq na kolacje nie zostaniesz sama.i trzymaj dystans.opozniaj propozycje kolacji. I nie pozwol na spotkania w dzien.badz niedostępna i tajemnicza.nigdy noe rozrywkowa. A bede chcieli Cie poznać. Dodam ze nie pije alkoholu wiec z kelenwrem mialam umówione ze mowie gin tonic a On mi leje wode z cytryna.noe badz pazerna na prezenty i badz soba.nie lam sie i swoich zasad.traktuj to jako przygode z przyjaciolkami.ja nigdy nie dostałam prezentu ani pieniedzy pd klienta jednak stawka stala do reki po kazdym 15 dniach. WSZystko zalezy od Twojego charakter eru. 5 miesiecy we Włoszech i wiem ze mam ambicje. I nie jestem jedna z tych które lubią taki tryb zycia.Moj chlopak wie jak to wyglada i powtarzam.Wszystko zalezy od Ciebie.i od Tego czy pieniadze sa w stanie zlamac Twoje zasady.
    • makalega Re: Hostessy we Wloszech. Bylem. Widzialem. 18.10.24, 01:53
      Ludzie przesłuchajcie audiobooka Dziewczyny z Dubaju 2 autorstwa Piotra Krysiaka. to zobaczycie jak naprawdę wygląda co druga celebrytka która dzisiaj w mediach poucza innych, jak należy żyć wykonywała najstarszy zawód świata za granicą a po powrocie do domu okłamywała wszystkich, z najbliższą rodziną włącznie że pracuje jako modelka, hostessa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka