lubiesiebawic
05.09.06, 10:51
Mnostwo jest ogloszen o wyjazdach na wspaniala dwumiesieczna impreze za ktora ktos jeszcze
placi. Bylem ciekaw jak to wyglada i ciekawosc zagnala mnie do polnocnych Wloch, w ktorych
odwiedzilem kilkanascie klubow nocnych, w ktorych pracuja dziewczyny z Polski. Wrocilem kilka dni
temu i na swiezo opisuje co pamietam i widzialem.
Opis ten jest proba uciecia wszelkich domyslow i niedopowiedzen zwiazanych z wyjazdami mlodych
dziewczyn do pracy w klubach nocnych w krajach poludniowych. Poniewaz poludniowcy uwielbiaja
rozmawiac, przegaduja cale dnie, to i za rozmowe z piekna egzotyczna dla nich kobieta tez sa w
stanie zaplacic. Czy tylko za rozmowe?
Jedno moge powiedziec, potwierdzic. Ze jesli dziewczyna nie chce sie puszczac to nie musi. Tyle ze
wtedy nie zarobi. I na tle innych, ktore pozwalaja sobie na bliskie kontakty z ich cialem, wypadaja w
ilosci konsum cholernie blado. I wtedy zaczyna sie zmienianie klubow, miejsca zamieszkania. Potem
podziekowanie za wspolprace. Czesto z marnymi pieniedzmi w kieszeni. A oplacic trzeba przelot,
zywienie.
Inna sprawa ze przez dwa miesiace pijesz alkohol. Noc w noc. Duze ilosci. Organizm musi byc
wycienczony po takich akcjach. Jesli do tego dolaczyc atmosfere w najtach ktora jest iscie burdelowa.
Klient wchodzi, wybiera sobie dziewczyne jak w normalnym burdelu, placi 20 euro, ma 20 min na
rozmowe i ewentualne umowienie sie, moze przedluzac te rozmowe o ile go stac. W klubach sa
miejsca odkryte, na widoku, gdzie raczej nic sie szatanskiego nie wydarzy, ale tez sa firanki,
przepierzenia, kotary, w kilku sa pokoje oddzielne. I to klient decyduje gdzie sie siada. Lub kladzie.
Niektore cluby wynajmuja w poblizu mieszkania, by w zaciszu pieknie urzadzonej kawalerki
zasluzony klient mogl sie oddac rozkoszom za ktore slono zaplaci. Mozna uzyskac od dziewczyny jej
numer tel, zreszta chetnie dawany. Umowic sie z nia poza clubem.
A na co sie umowic? Pelna dowolnosc. Lacznie z seksem.
Ale to, powtarzam, zalezy od dziewczyny. Jesli jest na tyle silna by przez dwa miesiacie odmawiac i
odmawiac, jednoczesnie pijac dosc znaczne ilosci alkoholu, to nic sie strasznego nie wydarzy. Inna
sprawa ze taka odpornosc i granica tego co niedozwolone, przesuwa sie wraz z pobytem. Tak wiec
niewinna i stanowcza dziewczyna, ktora przyjedzie z nastawieniem bojowym i asertywnie nie pozwoli
sie nawet dotknac, prawdopodobnie po poltoramiesiecznej kuracji drinkami pojdzie z klientem na
kolacje, na dyskoteke, na plaze, do lozka. Chocby dla zabawy, dla klimatu. Bo przeciez to nic
zdroznego, bo inne robia loda na parkiecie. Tak to mniej wiecej wyglada.
A teraz klimat. Klient wchodzac do klubu placi za wejscie. Od 10 do 30 euro, w zaleznosci od klasy
clubu. Czesto wejscie jest dodatkowo obciazone obowiazkiem zakupienia startowej konsumpcji przy
barze, ktora przed zaskoczonym klientem barman stawia bez pytania. Wylosowalem gin z tonic.
Lubie, wiec jest niezle. Zaplacilem za niego dodatkowo 10 euro.
Rozgladam sie po knajpie. Charakter dyskotekowy, dobre swiatla, swietne naglosnienie. Niewielu
gosci. Kilku siedzi przy stolikach, kontemplujac z daleka. Inni stojac przy barze lapia spojrzenia,
cieszac oczy. I stado pieknych kobiet. Zewszad, z Rosji, Ukrainy, Rumunii, Slowacji, Czech, Wloch. No
i z Polski. Jako ze swietnie znam wloski, moglem swobodnie udawac miejscowego, nie zdradzajac sie
z jezykiem polskim. Dzieki czemu dodatkowo odczulem klimat jakiego moga zasmakowac nasi
wloscy towarzysze.
Siedza wiec, w specjalnie do tego wyznaczonych sofach, fotelach, oddzielonych informacja o
rezerwacji lub miejscu dla "artystow". Sacze swego drinka, rozgladam sie po panienkach. I po chwili
juz zamazuje mi sie roznica pomiedzy typowa agencja towarzyska a "dyskoteka" do ktorej
przyszedlem. Od poczatku odczuwam ze jestem milym gosciem, ktorego pieniadze bardzo
przyjemnie uksztaltuja ten wieczor. Usluzny kelner widzac niezdecydowanie podchodzi i dyskretnie
pyta czy szukam czegos specjalnego. Bo moglby doradzic. Jesli jestem zainteresowany czyms wiecej
niz tylko rozmowa, na ktora przychodzi sie do clubu, to on z pewnoscia bedzie mogl mi polecic
szczegolnie usluzne pannice. Wybieram jednak chwile rozgladania sie, i dziekuje kelnerowi za
pomoc. Kelner ow jest jednoczesnie miernikiem czasu, i gdy moj czas sie konczy, przychodzi i pyta..
nie, nie czy to juz koniec, tylko co podac. Taki sprytny chwycik psychologiczny. Jesli swietnie mi sie
przebywa z dziewczyna, zamowie kolejnego drinka. Zaplace kolejne 20 euro za 20 minutowa
konsume.
Tak wiec, zauroczony seksownie wygladajacymi pieknosciami, ubranymi raczej wieczorowo
(wymagany jest atrakcyjny wyglad, w miare mozliwosci uwypuklajacy piekno kobiecych ksztaltow -
tak wiec miniowki, suknie, leciutko przeswitujace bluzeczki. Nie mozna wyjsc w spodniach, w
spodniczce jeansowej, w stroju tzw sportowym. Musi byc uroczo) zaskoczony zostalem pokazem.
Wyskakuje kilka pannic, zaczyna tanczyc w rytm przygotowanej muzyki oraz swiatel, i goscie lokalu
zostaja poczestowani przepieknie zsynchronizowanym strepteasem. Zaraz zaraz, czy ja wciaz jestem
w dyskotece? Alez oczywiscie. Tak wlasnie wyglada program artystyczny lokalu ktorego nazwy ni
miasta nie podam. Z raczej oczywistych wzgledow. Odbyly sie wiec tance na rurkach, dziewuchy
pozbyly sie okryc wszelkich, by po kilku minutach programu artystycznego powrocic do grupy
hostess w ktore wyposazony jest lokal. Jak sie potem okazuje, wsrod artystek sa dwie Polki, jedna
Rosjanka i Czeszka. Procz wystepow artystycznych i strepteasow pracuja jako hostessy, zwyczajnie.
Jedna z nich, widzac wolnego i wciaz jeszcze nieskupionego na zadnej z pan klienta, podchodzi
pewnym krokiem i plynna wloszczyzna zaczyna niezobowiazujaca rozmowe, skad jestem, co robie,
jak sie nazywam. Po kilkudziesieciu sekundach pojawia sie wspomniany juz kelner i pyta czy cos
podac. Tym razem zgadzam sie na postawienie dziewczynie konsumy, wiec do kieszeni kelnera
wedruje 20 euro. W zamian otrzymujemy po drinku oraz 20 min czasu dla siebie. W miedzyczasie
dziewczyna dyskretnie informuje kasjera o swoim imieniu (oczywiscie imie jest pseudonimem
artystycznym, nie podaja swoich prawdziwych danych - zupelnie jak w burdelu). Siadamy wiec w
bocznej salce, do ktorej nie maja wstepu klienci bez dziewczyn. Mozna sie w takim boksie odgrodzic
od calego swiata, zaslonic kotara. I jedyna osoba ktora nam moze przeszkodzic, bedzie
dwudziestominutowy kelner.
Dziewczyna przyjechala z Bydgoszczy, zaczyna studia w Polsce, ma 20 lat. Jest piekna brunetka z
wyzywajacym makijazem. Ubrana w krociutka spodniczke i bluzeczke z glebokim dekoltem. Jest od
ponad miesiaca w Italii, i jezyka nauczyla sie na miejscu. Mowi dosc plynnie i poprawnie, po chwili
jednak wychodzi ze to poczatkowy zestaw slowek i zwrotow, ktorych uzywa sie na pierwsze 20 min,
by zatrzymac klienta, zainteresowac soba i pociagnac na druga lub nastepne, konsumy. Gdy
zaczynamy odchodzic od tematow "poczatkowych", przestaje byc to plynna i zgrabna wymowa.
Pytam wiec, bez ogrodek, jak to dziala i co tu mozna z dziewczyna. Bo mam troche pieniedzy i chce
je wydac. Czy to dzis, czy jutro? Bez znaczenia. I tak je wydam. Zostaje poczestowany informacjami o
tym ze w klubie w zasadzie nic niestosownego nie powinno sie wydarzyc, ale jesli mam takie
zyczenie to oczywiscie zostanie ono spelnione. Lub tez w kazdej chwili mozemy opuscic lokal.
Serrata, bo tak nazywa sie wykupienie dziewczyny na cala noc z lokalu, to kwota od 200 do 500
euro, w zaleznosci od lokalu. Co w tym czasie bedzie robic klient z dziewczyna? Lokalu to nie
interesuje. Moze to byc kolacja, moze inna dyskoteka. Moga tez jechac do niego do domu. Nigdy do
niej - dziewczyny maja absolutny zakaz sprowadzania klientow do miejsc w ktorych mieszkaja.