alutka0
02.01.07, 13:52
Mam taki problem... Proszę o porady i wasze doświadczenia.
Mam już swoje lata - jestem po studiach ale przed trzydziestką, więc raczej
ten problem jest nietypowy jak na mój wiek. No ale co zrobić. Jestem w stałym
związku. Jestem nieśmiała. Napisałam w tytule, że chciałabym nauczyć się
flirtować, ale właściwie to trochę dłuższy problem do omówienia.
Chciałabym nauczyć się rozmawiać zabawnie i na luzie. Np. na imprezach. I z
mężczyznami i z kobietami. Z mężczyznami to oczywiście najfajniej. Ale to nie
musi być flirt. Jak już pisałam, jestem nieśmiała i znalazłam sobie też
nieśmiałego faceta. Od jakiegoś czasu postanowiłam się jednak zmienić. Np.
dawniej jak widziałam, że kobieta wesoło i na luzie rozmawia z mężczyzną, to
uważałam to od razu za flirt a nawet coś takiego dosyć zobowiązującego. Że
niby ona się deklaruje, że go podrywa. Albo że się mu narzuca.
Ale od pewnego czasu stwierdziłam, że to nie tak. Ludzie po prostu lubią
rzucać sobie różne teksty, a czasem podteksty i to do niczego nie zobowiązuje,
a jest wesoło. I że ludzie flirtują ale nie odbierają tego jak coś
zobowiązującego. Zresztą ja mam w ogóle problem w takich lekkich rozmowach
towarzyskich, również z kobietami. Ja umiem mówić o sprawach głębokich,
poważnych, prowadzić intelektualne dyskusje, ale wcale nie umiem prowadzić
tzw. salonowych konwersacji. I zazdroszczę ludziom którzy to umieją.
I teraz mój problem polega na tym, że nie wiem, jak to robić, bo mi to ciągle
nie wychodzi. Mówią, pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Ja jak się napnę -
to zrobię super pierwsze wrażenie, ale potem nie wiem już co powiedzieć i
ludzie się ode mnie odwracają. Albo gdy próbuję naśladować kogoś, zastosować
czyjeś sposoby na towarzyską rozmowę, to wydaje mi się że się narzucam
rozmówcy. Tamta osoba mówiła niby to samo czy podobnie i nie wyglądało, że się
narzuca. A ja jak próbuję tego samego, to... albo jest mi samej głupio, że się
narzucam, albo ten rozmówca tak jakby się wycofuje.
Nie wiem, co źle robię. Myślę sobie że jestem gorsza i że nie wychodzi mi to
co innym ludziom łatwo przychodzi.
Bardzo proszę o porady. Mój facet mi nie pomoże, bo sam jest nieśmiały, chyba
jeszcze gorzej niż ja.
Najbardziej byłabym wdzięczna za jakieś przykłady, co i jak powiedzieć. Nie
żebym to wryła na pamięć, ale dobrze mieć przykłady, żeby na nich się oprzeć.
Myślę, że potrzebuję treningu, ale ja nie wiem, od czego zacząć z tym treningiem.
Tylko mi nie piszcie, że jestem przecież i tak wartościową osobą i po co mi
gadanie o pierdułach, skoro potrafię rozmawiać o rzeczach głębokich itd. Bo
sama tak kiedyś myślałam, ale teraz uważam że prawdziwy człowiek powinien
umieć i to i to.