IP: *.qdnet.pl 15.05.03, 22:25
Jestem w zwiazku od roku.Zwiazku, ktory daje mi bardzo piekne miesiace, uczy
mnie kochac i obdarzac uczcuiem,ale daje mi tez niezwykla lekcje pokory i
obowiazkowe nauki ze sztuki kompromisu.Na poczatku myslalam,ze moj mezczyzna
jest idealny-to chyba normalne, potem weryfikowalam swoja opinie, ale nadal
uwazam,ze jest przecudownym czlowiekiem i wyjatkowym mezczyzna.Wszystko
byloby jak z tajemniczych i lagodnych bajek, gdyby nie sex..Sa momenty ze
jest wspaniale,ale niestey tak nie jest zawsze.To ja naciskam na partnera
zeby cos zmienil, glownie mi przeszkadza to czy tamto.Byly juz takie
momenty, ze chcielismy sie rozstac z powodu "lozka".CZY SEX JEST NA PRAWDE
AZ TAK WAZNY?!?!Powoli dochodze do wnoisku,ze jest szalenie istotny,ale nie
gra wiodacej roli bynajminej.Prawda?
Obserwuj wątek
    • Gość: Malwina Re: portret IP: *.qdnet.pl 15.05.03, 22:28
      Zgadzam sie z Toba w 100%!!ja z moim facetem, mieszkamy w dwoch roznych
      miastach.Wiec gdtby chodzilo o sex, to dawno nie bylibysmy razem.A jak sie juz
      widzimy to..:>!!
    • Gość: karola Re: portret IP: *.tarchomin.waw.pl / 192.168.1.* 16.05.03, 09:06
      Sex jest istotny, ale nie najważniejszy. Mimo to właśnie przez niedopasowanie w
      łózku rozpada sie najwięcej związków
    • Gość: Justa Re: portret IP: *.qdnet.pl 16.05.03, 15:25
      Sex jest pyszny!!!
    • Gość: Gall Anonim Re: portret IP: *.sks.muni.cz 16.05.03, 15:47
      Wiesz, tylu ilu ludzi, tyle odpowiedzi. Dla mnie np. seks
      jest raczej rzecza drugoplanowa, raczej uzupelnieniem niz
      clou zwiazku, ale znam takie pary dla ktorych kazde
      niedomaganie partnera (ktoregokolwiek) na dluzej niz pare
      dni to bylaby katastrofa. Trudno mi rozsadzic, czyja
      postawa i filozofia zyciowa jest lepsza. Kazdy ma prawo
      do wlasnej drogi do szczescia, byleby nie ranil innych.
      • Gość: Malenka Re: portret IP: *.qdnet.pl 17.05.03, 10:53
        Pewnie masz racje Gall, carpe di em i zyjmy dalej.Najwazniejsaza jest milosc.
        • Gość: asa czy warto... IP: *.dip.t-dialin.net 17.05.03, 11:31
          ja bylam w tej samej sytuacji. czyli idealna para...wszystko bylo idealnie ,
          tylko nie lozko.on porostu nie mial takiego temperamentu jak ja. i dla niego
          sex raz w tygodniu przez 5 minut to byl max!oczywiscie czasem udalo mi sie
          jakos go namowic do czulosci, ale po roku nie mialam juz sil na starania...
          i pomyslalam czemu mam sobie to robic. na prawde go kochalam , ale reszte
          zycia siedziec w lazience i plakac w recznik nie zamiezalam.a wiec wzielam sie
          w garsc i odeszlam. po 6 miesiacach spotkalam mojego obecnego partnera z
          ktorym jestem 5 lat!sex jest bardzo wazny.ciesze sie ze jednak odeszlam z tego
          zwiazku, w ktorym wlasnie przez taka"mala"rzecz czulam sie nieszczesliwa..
          z moim obecnym partenerem sex nie jest na pierwszym miejscu, ale tylko dlatego
          ze nie mam z nim problemu. skupiamy sie bardziej na nas a sex to mily bonus-
          ale bez tego bonusu-zwizek nie ma szyns na przezycie
          • Gość: Malenka Do Asa.CZy warto IP: *.qdnet.pl 17.05.03, 13:16
            Asa, Wy i tak sypialiscie raz w tygosniu..Nam sie zdarza, nie robic tego
            naprawde dlugo.On np.ponad to nie lubi niektorych form pieszczot, ktore ja
            uwielbiam.Bardzo mnie to czasami frustruje.Zastanawiam sie czy to ja?Czy to ja
            nie jestem atrakcyjna?Moze robie cos nie tak?ALe potem, dochodzi ta bardziej
            racjolana czesc mnie, ktora mi mowi,ze bylam z roznym mezczyznami i nigdy nie
            mialam takiego problemu.Wiem,ze bardzo silnie obdarzylam Go uczuciem,ale czy
            to wystarczy?Chcialam isc do sexuologa,ale On nie chce.To moze jakies
            poradniki?Tak bardzo brakuje mi normalnego rytmu w pozyciu sexualnym.
            • Gość: MALENKA Re: Do Asa.CZy warto IP: *.dip.t-dialin.net 17.05.03, 20:03
              no wlasnie . to nie ty jestes w tym zwiazku samolubna tylko on. tu liczy sie
              tylko to co on chce-a wlasciewie nie chce-jak dlugo chcesz tak zyc?wierz mi ja
              bylam tak jak i ty bardzo zakochana, ale przez jego zachowanie czulam sie
              mniej dowartosciowana..ja zrobilabym dla niego wszystko co on chcial..tyle ze
              on nie chcial nic. bledne kolo!
              uwolnij sie od niego. pewnie ze bedziesz cierpiec, bo w koncu go kochasz, ale
              przejdzie! zajmij sie soba...zycie jest za krotkie by poswiecas je komus kto
              nas olewa-bo on cie olewa!
              • Gość: Malenka Re: Do Asa.CZy warto IP: *.qdnet.pl 17.05.03, 22:07
                Nie olewa.Naprawde nie olewa.Wiem,ze ON mnie kocha, poprostu nie wychodzi nam
                w lozku.Moze uda sie przelamac zla passe.Ja w to wierze, bo bardzo tego
                pragne.Nie wrato chyba przekreslac milosci, dla sexu.
                • Gość: fdfds Re: Do Asa.CZy warto IP: *.dip.t-dialin.net 18.05.03, 22:50
                  jesli masz chce sie tak meczyc i wierzyc , ze cos sie zmieni-a nie zmieni sie
                  nic -no to nie masz problemu. gdyby mu na tobie zalezalo to by sie postaral.i
                  jesli nie przez stosunek to przez pieszczota-oral-probowal by wszystko
                  nadrobic...
                  jak chcesz z nim stracic seoja mlodosc i nerwy...hmmm ja nie mam nic przeciwko
    • Gość: kolega Re: portret IP: *.acn.pl / 10.70.4.* 18.05.03, 23:10
      Czytam wypowiedzi na tym topiku i trochę się dziwię. U mnie w związku seksu nie
      ma wcale. Mamy po 23 lata, jesteśmy razem od pół roku i uważamy, że jeszcze za
      wcześnie. Ona ma już za sobą pewne doświadczenia z poprzednimi partnerami, ja
      jestem prawiczkiem. Jest nam ze sobą bardzo dobrze, mimo że nie śpimy ze sobą
      (ani nawet nie uprawiamy pettingu) i trochę trudno mi sobie wyobrazić, że
      miałoby się to popsuć przez niedopasowanie seksualne. To znaczy, skoro jest nam
      dobrze bez seksu, to czemu miałoby się popsuć, jeśli coś nie będzie grało w
      łóżku?
    • Gość: daa Re: portret IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.03, 10:49
      kolega masz racje. zanim poszlam do lozka z moim facetem tralo to 5 miesiecy.
      i do tego czasu bylo milo...teraz ci sie wydaje, ze to nic takiego, ale wierz
      mi to odgrywa bardzo duza role w zwiazku...no chyba ze oboje
      jestescie"oziebli"to wtedy zadne problem, ale jesli macie dwa rozne
      temperamenty....to moze byc tak jak juz wczesniej bylo opisane!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka