Gość: Malenka
IP: *.qdnet.pl
15.05.03, 22:25
Jestem w zwiazku od roku.Zwiazku, ktory daje mi bardzo piekne miesiace, uczy
mnie kochac i obdarzac uczcuiem,ale daje mi tez niezwykla lekcje pokory i
obowiazkowe nauki ze sztuki kompromisu.Na poczatku myslalam,ze moj mezczyzna
jest idealny-to chyba normalne, potem weryfikowalam swoja opinie, ale nadal
uwazam,ze jest przecudownym czlowiekiem i wyjatkowym mezczyzna.Wszystko
byloby jak z tajemniczych i lagodnych bajek, gdyby nie sex..Sa momenty ze
jest wspaniale,ale niestey tak nie jest zawsze.To ja naciskam na partnera
zeby cos zmienil, glownie mi przeszkadza to czy tamto.Byly juz takie
momenty, ze chcielismy sie rozstac z powodu "lozka".CZY SEX JEST NA PRAWDE
AZ TAK WAZNY?!?!Powoli dochodze do wnoisku,ze jest szalenie istotny,ale nie
gra wiodacej roli bynajminej.Prawda?