kellunia
03.06.07, 12:36
Zacznę od tego, że wypatrzyłam sobie mój ideał, nie tracąc czasu podeszłam,
zagadałam, zaproponowałam wyjście (poprostu nie mogłam nic nie zrobić)zgodził
się. Wyszliśmy na spacer, chodziliśmy 2 godziny. Żegnając się, zaproponował
jakieś wspólne wyjście a ja powiedziałam, że ok tylko by zadzwonił jeszcze
przed tym...Nigdy nie prosiłam chłopaka o telefon bo to podobno zawsze są z
tym jakies problemy ijak łatwo domyslić się z tematu, nie doczekałam się.
Myślałam, że wszystko jest w porządku, a tu nic :( wysłałam potem jeszcze mu
smsa ale nie odpisał. Czuję sie okropnie,bo nie po to go wyhaczyłam, by sobie
o nim zapomniec po 2 dniach. Koleżanka mówi by sobie go olać, ale ja nie
potrafię! Wymyśliłam, że mogłaby byc kilka powodów: *nie dzwoni, bo boi się,
że wyjdzie na napalonego *zapomniał(???) to chyba niemożliwe, ale staram sie
być dzielna *nie chciał(!!!)*słyszałam od jednej z koleżanek , że jest trochę
nieśmiały, chociaż raczej mi na takiego nie wygląda to może nie dzwoni
dlatego, ze jest niesmiały, chociaż tak naprawde to niewydaje mi się *badż
nie ma kasy na telefonie :D:D zdążyłam jednak opracować plan! mianowicie
zadzwnię do niego we wtorek wieczorem (miną wtedy 3 dni od czasu kiedy mniej
wiecej umówiliśmy się na kolejne spotkanie)i nie wspominając o tamtym umówię
się z nim po krótkiej rozmowie. Właściwie, to jest to dobry plan? Napewno nie
zapomne o nim tak szybko, oczekuje tlyko odpowiedzi z ogólnym planem
działania :))Ej a jak nie chciał poprostu zadzwonić to wyjdę na jakąś
idiotkę!!Panowie, czemu nie dzwonicie ?? i Panie co o tym myślicie? Wiem, to
moze głupi post czy coś ale komu się chce to niech odpisze!