Dodaj do ulubionych

zona mojego faceta

IP: 4.2.* / 10.4.29.* 04.07.03, 20:05
Hej. Ostrzegam przed zonami facetow. Ja przezylam przez nia koszmar (wizyta u
rodzicow, w szkole...o malo, co nie wylecialam...). "Dzieki" niej cale moje
srodowisko wie, ze sypialam z zonatym facetem. a ja go, po
prostu......KOCHALAM. Wyszlo na to, ze on do niej wrocil, na ulicy nawet mi
sie nie klania. Ona zatrula mi zycie a on spowodowal, ze nienawidze facetow.
ela
Obserwuj wątek
    • Gość: Lee Re: zona mojego faceta IP: *.devs.ac-net.pl 04.07.03, 21:20
      trzeba bylo w pore ostrzec siebie przed facetami zonatymi
      dobrze zrobila, moze ciebie ta lekcja czegos nauczy
      • Gość: Bea Re: zona mojego faceta IP: *.016-71-73746f29.cust.bredbandsbolaget.se 04.07.03, 21:26
        Tez tak uwazam, mam nadzieje ze sie nauczylas i ze inni tez te rade do siebie
        przyjma. Jak jego zona byla by madra to by go po tym wszystkim zostawila ale
        widocznie sie nic nie nauczyla...
    • Gość: meg Re: zona mojego faceta IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.07.03, 00:18
      To nie ona tobie, ale ty jej życie zatrułaś. Kompletna szczeniara.
    • Gość: Isztar Re: zona mojego faceta IP: *.lodz-retkinia.sdi.tpnet.pl 05.07.03, 22:57
      "OStrzegam przed zonami facetow"
      Uwazaj, zebys sama nią kiedys nie byla...
      • Gość: ... Re: zona mojego faceta IP: *.stnet.pl 06.07.03, 09:05
        ciekawo co byscie mowily, gdybyscie same sie zakochaly w zonatym? i nie mowice
        ze to sie nigdy nie stanie, bo niewiadomo co wam zycie przyniesie, bo kazda
        kochanka zaklinala sie wczesniej ze nie zakochalaby sie. a to ze dziewczyna
        natrafila na drania, ktory potraktowal ja tylko jako zabawke, to nie jej wina.
        bo watpie by to ona go uwiodla, tylko on - swiadomie.
        • betty-bt Re: zona mojego faceta 06.07.03, 09:35
          Gość portalu: ... napisał(a):

          > ciekawo co byscie mowily, gdybyscie same sie zakochaly w zonatym? i nie
          mowice
          > ze to sie nigdy nie stanie, bo niewiadomo co wam zycie przyniesie, bo kazda
          > kochanka zaklinala sie wczesniej ze nie zakochalaby sie. a to ze dziewczyna
          > natrafila na drania, ktory potraktowal ja tylko jako zabawke, to nie jej
          wina.
          > bo watpie by to ona go uwiodla, tylko on - swiadomie.

          swiete slowa. za tym podobne dostalam juz niezle popalic na innych watkach.
          mimo to uwazam, ze nie mozna z zony robic potwora. ta akurat moze przesadzila,
          ale przeciez walczyla o swoje.
        • Gość: Bea Re: zona mojego faceta IP: 194.68.23.* 07.07.03, 18:40
          Gość portalu: ... napisał(a):

          > ciekawo co byscie mowily, gdybyscie same sie zakochaly w zonatym? i nie
          mowice
          > ze to sie nigdy nie stanie, bo niewiadomo co wam zycie przyniesie, bo kazda
          > kochanka zaklinala sie wczesniej ze nie zakochalaby sie. a to ze dziewczyna
          > natrafila na drania, ktory potraktowal ja tylko jako zabawke, to nie jej
          wina.
          > bo watpie by to ona go uwiodla, tylko on - swiadomie.

          Ja bym byla na tyle madra i na tyle siebie szanowala ze bym nie romansowala z
          zonatym, nawet jak bym byla w nim po uszy zakochana! Ale kazdy ma inny
          charakter...
          • Gość: betty-bt Re: zona mojego faceta IP: *.who.vectranet.pl / 10.6.2.* 07.07.03, 22:23
            Gość portalu: Bea napisał(a):
            > Ja bym byla na tyle madra i na tyle siebie szanowala ze bym nie romansowala
            z
            > zonatym, nawet jak bym byla w nim po uszy zakochana! Ale kazdy ma inny
            > charakter...

            jescze 4 lata temu mowilam dokladnie to samo. a nawet spedzilam raz u
            kolezanki cala noc i blagalam ja kleczac na kolanach, ze lzami w oczach, zeby
            sie nie lajdaczyla do tego stopnia! pilnowalam ja zeby z domu nie wyszla na
            spotkanie z zonatym facetem i nie moglam absolutnie pojac jak moze byc tak
            naiwna i debilna! gardzilam zdradzajacymi mezczyznami i kobietami, z ktorymi
            to robia. nikt nie jest w stanie przewidziec co go jeszcze w zyciu spotka. po
            jakims czasie sama sie wpakowalam w taki uklad, a moi znajomi i przyjaciele do
            tej pory nie moga dac temu wiary. dlatego nigdy nie mow nigdy! nie mozesz
            wiedziec czy juz jutro nie bedziesz zasypiac w ramionach zonatego faceta. znam
            wiecej takich ludzi co to sie zaklinali na smierc wlasnej matki, ze nigdy...
            moj kolega przez 10 lat byl zatwardzialym rasista. nienawidzil murzynow do
            tego stopnia, ze na wymioty mu sie ponoc zbieralo na sama mysl. wyjechal na
            studia i wrocil z zona czarna jak smola! swiata poza nia nie widzi, a za ich
            wspolne dzieci zycie bez wahania by oddal.
            moglabym tak cala noc podawac przyklady, ale powoli mi sie to nudzi. to juz
            trzeci watek na tym forum o zdradliwych i kochankach. w sumie ten temat zostal
            juz trzykrotnie wyczerpany i mysle, ze ja juz po prostu tym postem zakoncze
            swa ingerencje. nie chce mi sie juz wszystkiego po 3 razy powtarzac, bo to i
            tak nic nie zmieni. smutne jest jedynie to, ze to kobiety "pluja sobie w twarz
            nawzajem", a wieksza czesc winy w takich przypadkach spoczywa jednak na
            mezczyznach.
            zegnam i pozdrawiam z urlopu :)))
            • Gość: Bea Re: zona mojego faceta IP: 194.68.23.* 08.07.03, 13:12
              Nieprawda. Ja sama bylam zakochana w zonatym a on we mnie ale wlasnie z tego
              powodu ze mial zone to go oblalam! Ja po prostu bym sie czula brudna i
              ponizona jak bym wiedziala ze on zyje z zono uprawia z nia sex a na drugi
              dzien jest u mnie. To mnie po prostu brzydzi, wiec nie gadaj ze kazdemu to
              moze sie zdarzyc bo kazdy czlowiek jest inny. I masz racje pogardzam kobietami
              ktore sa kochankami ale tez pogardzam tymi facetami/kobietami ktore nie sa
              wierne partnerowi. Jak nie pasuje to zawsze mozna sie rozwiesc...
              • Gość: basia Re: zona mojego faceta IP: *.pop.e-wro.net.pl 22.07.03, 15:17
                Gość portalu: Bea napisał(a):

                > Nieprawda. Ja sama bylam zakochana w zonatym a on we mnie ale wlasnie z tego
                > powodu ze mial zone to go oblalam! Ja po prostu bym sie czula brudna i
                > ponizona jak bym wiedziala ze on zyje z zono uprawia z nia sex a na drugi
                > dzien jest u mnie. To mnie po prostu brzydzi, wiec nie gadaj ze kazdemu to
                > moze sie zdarzyc bo kazdy czlowiek jest inny. I masz racje pogardzam
                kobietami
                > ktore sa kochankami ale tez pogardzam tymi facetami/kobietami ktore nie sa
                > wierne partnerowi. Jak nie pasuje to zawsze mozna sie rozwiesc...


                popieram i gratuluje ci trzezwego myslenia. mozna sie zakochac, ale trzeba miec
                jakies zasady, tamta dziwka nie pomyslala, ze moze jego zona tez kocha,
                egoistyczne podejscie ja zgubilo, lepiej jakby zapomniala o nim. teraz ma
                nauczke. trzeba miec jakies zasady, ale jak sie jest juz puszczalska i nie umie
                sie pohamowac to potem sie placi.
          • Gość: Mala Re: zona mojego faceta IP: *.hlbonh.tds.net 13.07.03, 20:48
            A vzy bylas kiedys w takiej sytuacji?!!TEGO SIE NIE WYBIERA!Nikt ,nawet TEN Z
            GORY nie daje Ci wyboru.Czasami tak po prostu jest.Bo Milosc NAPRAWDE nie
            wybiera.Jezeli wiec nie vylas w takiej sytuacji to sie nie wymadrzaj tylko modl
            zeby to przegrane uczucie nigdy nie spotkalo Ciebiwe!
            • Gość: Bea Re: zona mojego faceta IP: 194.68.23.* 14.07.03, 10:40
              Jestes slepa czy co?!? Napisalam ze bylam juz w takiej sytuacji i masz zawsze
              wybor. Albo slaby charakter!
    • Gość: zona Re: zona mojego faceta IP: *.client.attbi.com 08.07.03, 21:53
      Dobrze ci zrobila. Ty chcialas zniszczyc jej zycie (zreszta pewnie ci sie to
      troche udalo) teraz jej kolej.Gdybys trafila na mnie to moja zemsta bylaby
      gorsza.
      • Gość: ... Re: zona mojego faceta IP: *.stnet.pl 12.07.03, 19:16
        Gość portalu: zona napisał(a):

        > Ty chcialas zniszczyc jej zycie teraz jej kolej.Gdybys trafila na mnie to
        > moja zemsta bylaby gorsza.

        jakie jej zycie, powiedz mi prosze??? zycie z mezczyzna ktory uwiodl mloda
        dziewczyne?? ktory mial gdzies swoja zone, ktora niby kocha, a jednak mial
        dziewczyne na boku, i to w dodatku nie zakochal sie w niej, tylko ja
        wykorzystal, bo pozniej nawet sie do niej nie przyznawal? wiesz co, to ja
        wspolczuje takiego meza i jeszcze o niego walczyc, bo powiem wam jedno, na
        pewno to nie byla jego pierwsza ani nie ostatnia dziewczyna, bedzie zdradzal
        ciagle, bez przerwy, bo was nie szanuje, bo zdradza was z dziewczynami na
        ktorych mu nawet nie zalezy. a wy glupie tego nie widzicie
        • Gość: zona Re: zona mojego faceta IP: *.client.attbi.com 12.07.03, 23:34
          Przeciez ona pewnie od poczatku wiedziala z kim sie zadaje to raz.Dwa jak suka
          nie da to pies nie wezmie, mowi ci to cos?
          Po trzecie meza tez bym olala odwiozlabym jej go pod drzwi.Skoro lubila sie z
          nim gzic to pewnie nie mialaby rowniez nic przeciwko praniu mu gaci i
          gotowaniu. Kazda dziewczyna zanim zwiaze sie z zonatym powinna pomyslec o
          tym ,ze kiedys i ona bedzie zona i postawic sie w jej sytuacji.Nie wolno
          budowac swojego szczescia na cudzym nieszczesciu bo to sie kiedys zwroci.
          • Gość: ,mala Re: zona mojego faceta IP: *.hlbonh.tds.net 14.07.03, 02:48
            A propos:<<jak suka nie da..."-to co powiesz na gwalt?Tez suka sama dala?
            Zastanow sie na tym co piszesz!
            A teraz co do tematu wlasciwego: To wcale nie jest tak ze my-kochanki nie
            myslimy o jego zonie.Wiesz jak to jest gdy kochasz go,jestes szczesliwa(?) gdy
            powolutku cie dotyka,caluje a ty myslisz ze moze gdzies jakas kobieta na niego
            czeka i moze placze.Sama stawiam sie w jej sytuacji i tez chce mi sie wyc.Ale
            ja go KOCHAM i ciesze sie ta chwila bo wiem ze moze jutro on wroci do
            niej.Moze wroci do dziecka a mi zostana tylko wspomnienia.Ja jestem katolikiem
            i kiedy sie wreszcie z tego wyspowiadalam minal rok,kiedy to wreszcie wyznalam
            ryczalam jak dziecko.I co z tego skoro mam teraz ,,normalanego" faceta skoro
            tam gdzies na dnie serca tkwi poczucie ze jazeli mialabym okazje to tym razem
            nie miala bym oporow zeby sie z nim zatracic.Dac mu wszystko.Bo tyeraz wiem
            ze ,, lepiej nosic w sercu zal za grzechy niz zalowac ze sie nie zgrzeszylo"
            To jest jego wybor: zona czy ja.JA go kocham.Wazne zeby byl szczesliwy ON.JA
            przezyje.Chociarz czasem staram sie go znienawidziec.Wtedy mysle jakie swinstwo
            robi zonie.Jakim jest skurwielem.Ale jakim kochanym skurwielem.
            Nauczyl mnie jednego: nie wierzyc facetom.Bo kazdy moze zdradzac.Ja,jako zona
            chyba nie winilabym dziewczyny.Mezowi zdrady bym nie wybaczyla.Chlopakom zdrady
            nie wybaczam.GDY POZNALAM Zonatego mialam chlopaka.Kiedy pokochalam zonatego-
            zerwalam z moim facetem bo wiedzialam ze jego juz nie kocham a nie bede go
            oklamywac zeby z kims po prostu byc(chociarz on mi wybaczyl i chcial zaczac
            wszystko od poczatku).Kocham zonatego.
            • aapje Re: zona mojego faceta 14.07.03, 08:12
              Gość portalu: ,mala napisał(a):

              > A propos:<<jak suka nie da..."-to co powiesz na gwalt?Tez suka sama dal
              > a?
              > Zastanow sie na tym co piszesz!
              > A teraz co do tematu wlasciwego: To wcale nie jest tak ze my-kochanki nie
              > myslimy o jego zonie.Wiesz jak to jest gdy kochasz go,jestes szczesliwa(?)
              gdy
              >
              > powolutku cie dotyka,caluje a ty myslisz ze moze gdzies jakas kobieta na
              niego
              > czeka i moze placze.Sama stawiam sie w jej sytuacji i tez chce mi sie wyc.Ale
              > ja go KOCHAM i ciesze sie ta chwila bo wiem ze moze jutro on wroci do
              > niej.Moze wroci do dziecka a mi zostana tylko wspomnienia.Ja jestem
              katolikiem
              >
              > i kiedy sie wreszcie z tego wyspowiadalam minal rok,kiedy to wreszcie
              wyznalam
              > ryczalam jak dziecko.I co z tego skoro mam teraz ,,normalanego" faceta skoro
              > tam gdzies na dnie serca tkwi poczucie ze jazeli mialabym okazje to tym razem
              > nie miala bym oporow zeby sie z nim zatracic.Dac mu wszystko.Bo tyeraz wiem
              > ze ,, lepiej nosic w sercu zal za grzechy niz zalowac ze sie nie zgrzeszylo"
              > To jest jego wybor: zona czy ja.JA go kocham.Wazne zeby byl szczesliwy ON.JA
              > przezyje.Chociarz czasem staram sie go znienawidziec.Wtedy mysle jakie
              swinstwo
              >
              > robi zonie.Jakim jest skurwielem.Ale jakim kochanym skurwielem.
              > Nauczyl mnie jednego: nie wierzyc facetom.Bo kazdy moze zdradzac.Ja,jako
              zona
              >
              > chyba nie winilabym dziewczyny.Mezowi zdrady bym nie wybaczyla.Chlopakom
              zdrady
              >
              > nie wybaczam.GDY POZNALAM Zonatego mialam chlopaka.Kiedy pokochalam zonatego-
              > zerwalam z moim facetem bo wiedzialam ze jego juz nie kocham a nie bede go
              > oklamywac zeby z kims po prostu byc(chociarz on mi wybaczyl i chcial zaczac
              > wszystko od poczatku).Kocham zonatego.
              Czytaj Twoja wypowiedz mialam lzy w oczach.
              Nasuwa sie jednak pytanie, kto ponosi najwieksza wine w calym tym
              trojkacie.wydaje mi sie, ze facet.Ale ludzkie jest to, ze cos sie wypala, ze
              nie mozna tkwic w jednym punkcie.Owczesne czasy rowniez nie dzialaja na korzysc
              dlugich malzenstw.Czlowiek ma prawowyboru.Przestanmy podwazac priorytety
              kochanek.Przestanmy dziwic sie takim zwiazkom.Moze, kiedy tolerancja spoleczna
              stanie sie wieksza, kochanki unikna cierpienia?moze takie pary beda mogly
              normalnie sie rozwijac?trzeba wziac pod uwage, ze takich zwiazkow jest coraz
              wiecej...
              Mam przyjaciela, ktorego zona wnosla pozew o rozwod.po prostu pokochala
              innego.Widzac jego cierpienie, pomyslalam, boze, przeciez tak moze cierpiec
              zona mojego!!!!Zaraz jednak obawy minely, bo ON mnie przytulil....
              jest wiele rodzajow zwiazkow z zonatmi.Legalne, prowadzace do rozwodu,
              przygodne, lub takie, kiedy facet nie potrafi dokonac wyboru,brakuje mu odwagi
              i cierpienie spada na kochanke.
              Kochanka nie potrafi postawic sie w roli zdradzanej zony.
              Jest kobieta, ktora kocha.
              Watkow na ten temat powstalo juz sporo.To dowodzi, iz problem ten jest bardzo
              powszechny.Powinno sie zaczac od podstaw, bardziej ostroznie wybierac zyciowych
              partnerow.I tak sie chyba dzieje, statystyki malzenstw spadaja.
              Zwiazek z zonatym wykrzywia psychike,uczy bezwzglednosci, zaufania do
              partnera.I w momencie, kiedy zonaty opuszcza kochanke,ta zostaje
              zniszczona...jej cierpienie jest nie do opisania....
            • Gość: zona Re: zona mojego faceta IP: *.client.attbi.com 14.07.03, 19:20
              Gość portalu: ,mala napisał(a):

              > A propos:<<jak suka nie da..."-to co powiesz na gwalt?Tez suka sama dal
              > a?
              > Zastanow sie na tym co piszesz!

              Te powiedzenie absolutnie nie odnosi sie do gwaltu!To calkiem odrebna
              sprawa ,nad ktora tu nie dyskutujemy. No chyba ,ze ten zonaty kochanek ja
              zgwalcil wtedy cofne to co powiedzialam.
              To ty sie powinnas zastanowic nad tym co piszesz "katoliczko".
    • Gość: trinity5 Re: zona mojego faceta IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.07.03, 10:40
      Witam.
      Postaw sie w roli zony tego faceta,czy chcialabys zeby jakas kobieta odebrala
      Tobie meza.Rozumie tä kobiete,na jej miejscu zrobilabym to samo.Na Twoim
      miejscu zainteresowalabym sie kims stanu wolnego.
      Pozdrawiam
      • Gość: demonique Re: zona mojego faceta IP: rudna1.ul* / 192.168.0.* 12.07.03, 23:39
        ej!!!!!!!!
        ale o czym my mówimy!Czy ona komukolwiek przysiegała wierność?!Czy to ona
        stała kiedyś przed ołtarzem,a potem miała wesele na 100 osób!Ona mogła robić co
        chce!I może dalej.Ja rozumiem jak ważna jest rodzina.dla mnie najważniejsza.Ale
        konflikty należy rozwiązywać w małżeństwie,a nie zatruwać życie niewinnej
        dziewczynie!To nie ona zdradzała!Jakbyś sie chciała kiedys wygadać to pisz-
        demonique@poczta.fm
        Jestem 100%po Twojej stronie!
        • Gość: ~betla Re: zona mojego faceta IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 14.07.03, 21:25
          niewinnej????
          sa pewne zasady FACET Z OBRACZKA TO FACET ZAJETY i bez wzgledu na to na czym
          sie opiera malzenstwo to jednak to jest malzenstwo!!!tak samo jak nie sypia sie
          z wlasnym ojcem matka rodzenstwem tak wara od facetow z obraczka!!!na miejscu
          zony roznioslabym taka smarkule!!!
    • Gość: Wredny matkojebca Re: zona mojego faceta IP: *.futuro.pl 13.07.03, 02:46
      No i po co ci to bylo , teraz wyszlas tylko na ...........
      • ann_lee Re: zona mojego faceta 14.07.03, 20:34
        a co wtedy, jak malzenstwo opiera sie tylko na przyzwyczajenia, do placenia
        rachunkow razem a jak on znalazl milosc swego zycia?? ma ja pozucic, bo ona
        przyzwyczaila sie do niego? bo ona boi sie zostac sama, ze jej maz jest
        potrzebny tylko po to by np. przymocowac polke?? a ona sie go trzyma kurczowo
        mimo tego ze go dawno nie kocha, albo wydaje jej sie tylko ze kocha, bo tak
        naprawde potrzebuje go jako pomocnika w sprawach roznych. wiesz to juz lepiej
        byloby jako dziecko wychowywac sie z samotnym rodziciem niz w klotni i
        niekochaniu
        ------
        pozdrawiam
        • Gość: aguella Re: zona mojego faceta IP: *.*.*.* 15.07.03, 12:16
          oj chyba jednak nie była miłością jego życia skoro tak szybko z niej
          zrezygnował.
          ale fakt wszystko skrupiło się na niej choć powinno na facecie ale jak się
          wkłada palce miedzy drzwi to trudno się dziwić
          • Gość: basia20 Re: jak jest sie dziwka to tak sie ma... IP: *.pop.e-wro.net.pl 22.07.03, 15:13
            nie dziw sie i badz przestroga dal innych dziwek. ja osobiscie bym Ci cipe
            przypalila i wszystkie kudly wyrwala, ale wczeniej pozbawila wszystkiego, a
            jego bym tez zniszczyla, na szczescie mam kochajacego meza, ktory nie zadaje
            sie z dziwkami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka