trevik
01.07.04, 15:29
I dochodze do wniosku czytajac opinie, ze w zasadzie 90% wszystkich, ktorzy
tak na EU szczekaja i chca z EU wystapic wlasciwie samo istnienie EU
zaakceptowali, tylko inaczej ja widza a sa zbyt slabi, aby swoja wole narzucac
innym. Tak jak partie antydemokratyczne i skrajnie prawicowe akceptuja
istnienie panstwa, co najwyzej widza inny jego ksztalt.
W zasadzie kazdy z nich dostrzega pewne korzysci plynace z EU... niektorzy sa
tylko pewnym pomyslom nadregulacji przeciwni, bojac sie o swoja suwerennosc i
rzadaja veta i wyjatkow dla siebie albo wyniesienia sie z EU (tak jak szlachta
w rzeczpospolitej, ktora byla prawicowa jak diabli i bronila wlasnej
niezaleznosci).
To tak jak w Polsce LPR jest przeciwna lewakom (zadnej zgody na zbytnie
sankcjonowanie liberalizmu obyczajowego) tak partie eurofobow sa przeciwne
lewakom unijnym i postepowcom, ktorzy to w tej chwili nadaja kopyto, czy jest
to zgodne, czy przeciwne rozsadkowi.
Jedni nie akceptua euro, bo wypiera waluty narodowe (ale nawet Le Pen nie byl
taki kozak w swoim eurosceptycyzmie, bo zapowiedzial, ze gdyby francja
wystepowala to na zasadzie sztywnego kursu nowej waluty z euro)
Inni nie akceptuja swobody obyczajowej i gwarantowania praw (choc w zasadzie
nie wesza nosem po asfalcie pedala szukajac w swoich krajach)
Jeszcze innym nie podoba sie ksztaltowanie odgornego prawa (narzucone
regulacje sie czesto konserwatystom nie podobaly, zwlaszcza, jak sie z nimi
nie zgadzali)
i kazdy ma jakies cos, ale praktycznie wszyscy maja ten sam mianownik:
zostawic otwarte granice miedzy czlonkami. Wiekszosc z nich rowniez widzi
jakies inne europejskie twory zamiast unii: oni nie daza do destrukcji unii a
bardziej do zmiany jej ksztaltu na zasadzie barbazynskiej, podobnie jak robia
to w swoich panstwach - to jest calkiem normalne.
Jak widze tych wszystkich eurosceptykow, to przynajmniej na kilka nastepnych
lat jestem o EU spokojny a nawet sie boje: ostatni element panstwa
demokratycznego, to znaczy jego przeciwnicy tez sa na swoim miejscu i juz
zasiadaja w parlamencie. Integracja poszla do przodu.