Gość: Bustaw
IP: *.atman.pl / *.atman.pl
21.06.05, 21:44
Wybory za 3 miesiące. Podczas gdy inni harcownicy ostrzeliwują się już z
okopów, kandydat na prezydenta, Andrzej Lepper, nie marnuje na próżno
amunicji. On czeka na żniwa. A te zapowiadają się tak gorące jak nigdy dotąd.
W tej gorączce poczuje się on jak ryba w wodzie. Unia mu pomoże.
Ale od początku. Ubiegłoroczna klęska urodzaju, unijna WPR /CAP/ i propaganda
ministra Olejniczaka sprawiły, że na miesiąc przed żniwami polski elewatory
pękają w szwach. Ceny zboża spadają do absurdalnego poziomu, czego o tej porze
roku /przednówek/ nie pamiętają "najstarsi górale". Okres unijnej interwencji
skończył się z początkiem czerwca, a zacznie się dopiero w listopadzie.
Jesienią ubr. roku Olejniczak mamił rolników pewną ceną 500 zł za tonę
pszenicy. Dziś bez łaski można ją kupić za 350 /w ubr. o tej porze - 700!/. Na
nieszczęście nadchodzi drugi kolejny rok urodzaju, a z takim zjawiskiem WPR
już zupełnie sobie nie radzi. W elewatorach ARR nie ma już miejsca na zakupy
interwencyjne /na Węgrzech i w Czechach, gdzie brakuje magazynów, sytuacja
jest jeszcze gorsza/. Firmy skupowe planują skup na poziomie 30% ubiegłego
roku. Co zrobić z tą górą nikomu niepotrzebnego zboża?
W Ministerstwie Rolnictwa panika. Olejniczek ewakuował się w porę, widząc co
się święci; SLD rzucił na pożarcie sprawdzonego towarzysza Pilarczyka /w
niedzielnym programie TV "Tydzień" bezradnie rozkładał ręce/. Fiasko WPR jest
widoczne gołym okiem - to wyeliminowanie wolnego rynku w rolnictwie jest
przyczyną zbliżającej się katastrofy.
Dlatego Lepper spokojnie czeka na ten wiatr, który napędzi jego flagowe
okręty. I doczeka się...