Dodaj do ulubionych

Epidemia jakaś czy co?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 19:48
Większość ludzi, z którymi niedawno rozmawiałem, twierdzi, że głosowało
w referendum 2003 przeciwko anschlussowi. Zdarzyło mi się nawet usłyszeć,
że referendum to było sfałszowane.

Może ktoś, kto ma odwagę powiedzieć: głosowałem ZA, wyjasni mi, dlaczego
zafundował mi benzynę po 4,30 za litr oraz 100% podwyżkę ceny paczki
dowolnych papierosów?

Kto głosował za eurokołchozem, niech płaci według obowiązujących w nim cen.
Ja wolałbym płacić za benzyne według cen obowiącujących w Federacji
Rosyjskiej czy Republice Białurusi.
Obserwuj wątek
    • synziemi Re: Epidemia jakaś czy co? 14.07.05, 14:02
      Gość portalu: eurowróg napisał(a):

      > Kto głosował za eurokołchozem, niech płaci według obowiązujących w nim cen.
      > Ja wolałbym płacić za benzyne według cen obowiącujących w Federacji
      > Rosyjskiej czy Republice Białurusi.

      Widac od razu gdzie ciagnie eurofobow! :))))
    • 1tomasz1 Re: Epidemia jakaś czy co? 14.07.05, 14:36
      A co ma wspólnego cena benzyny z EUwstąpieniem?
      Co do papierosów - słusznie. Będziesz zdrowszy. :)))
      • Gość: Eurofabrika [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 11:10
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • snajper55 Re: Epidemia jakaś czy co? 18.07.05, 11:50
      Gość portalu: eurowróg napisał(a):

      > Większość ludzi, z którymi niedawno rozmawiałem, twierdzi, że głosowało
      > w referendum 2003 przeciwko anschlussowi. Zdarzyło mi się nawet usłyszeć,
      > że referendum to było sfałszowane.

      Ja słyszałem za to, że to referenda we Francji i Holandii były sfałszowane. Tak
      naprawdę, to większość chciaa przyjęcia konstytucji, tylko podstępne eurofoby
      powyrzucały ich głosy.

      > Może ktoś, kto ma odwagę powiedzieć: głosowałem ZA, wyjasni mi, dlaczego
      > zafundował mi benzynę po 4,30 za litr oraz 100% podwyżkę ceny paczki
      > dowolnych papierosów?

      A co ma cena benzyny do UE ???

      > Kto głosował za eurokołchozem, niech płaci według obowiązujących w nim cen.
      > Ja wolałbym płacić za benzyne według cen obowiącujących w Federacji
      > Rosyjskiej czy Republice Białurusi.

      Ależ nic prostszego. Przenieś się na Białoruś.

      S.
      • 1tomasz1 Re: Epidemia jakaś czy co? 18.07.05, 12:34
        snajper55 napisał:


        >
        > A co ma cena benzyny do UE ???
        >
        Też o to pytałem, ale nie dostałem odpowiedzi. Mogłaby ona wyglądać tak:

        "We wschodnich Niemczech w pobliżu granicy z Polską plajtują stacje benzynowe.
        Nie wytrzymują konkurencji z polskimi sprzedawcami, ponieważ mieszkańcy obszarów
        nadgranicznych masowo tankują w Polsce."

        Szreder kazał więc (nie po raz pierwszy zresztą) zlikwidować dumping i podnieść
        ceny benzyny. Oczywiście zakulisowo. Oczywiście. ;)
        • snajper55 Re: Epidemia jakaś czy co? 18.07.05, 12:45
          1tomasz1 napisał:

          > Szreder kazał więc (nie po raz pierwszy zresztą) zlikwidować dumping i
          > podnieść ceny benzyny. Oczywiście zakulisowo. Oczywiście. ;)

          Oczywiście kazał podnieść ceny jedynie w Polsce. To tak dodam dla niedomyślnych.

          S. ;))
          • 1tomasz1 Re: Epidemia jakaś czy co? 18.07.05, 13:34
            snajper55 napisał:

            > 1tomasz1 napisał:
            >
            > > Szreder kazał więc (nie po raz pierwszy zresztą) zlikwidować dumping i
            > > podnieść ceny benzyny. Oczywiście zakulisowo. Oczywiście. ;)
            >
            > Oczywiście kazał podnieść ceny jedynie w Polsce. To tak dodam dla niedomyślnych
            > .
            >
            > S. ;))
            No pewnie, że tylko w Polsce. Co go obchodzą ceny na Malcie. Tam Niemcy nie
            jeżdżą tankować, a za Odrę i owszem. Do tego mamy najtańszą benzynę w UE (no,
            jedną z najtańszych). ;)
          • Gość: shocking truth Re: Epidemia jakaś czy co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 16:44
            O! Uaktywnił się czołowy euronaganiacz, starszy referent w ministertwie
            propagandy Trzeciej Rzesz. . . pardon, w UKIE III RP.
            Ceny benzyny mają wiele wspólnego z brukselskim eurokołchozem. W traktacie
            akcesyjnym zobowiązaliśmy się przyjąć minimalny poziom akcyzy na paliwa, który
            niewiele się różni od obecnego.

            Czekam niecierpliwie na kolejne wystąpienia tow. snajpera55. Najzabawniej jest,
            kiedy rzeczywistość rozjeżdża się całkowicie z obrazem kreowanym przez
            propagandę. Towarzyszu snajper czekają was baaaardzo ambitne zadania. Liczymy,
            że nie zawiedziecie naszego zaufania :-)
            • 1tomasz1 Re: Epidemia jakaś czy co? 19.07.05, 10:57
              Autoapartheid
              Właściciele aut to najbardziej łupieni przez fiskusa obywatele Polski

              Bush chce wykończyć moich wyborców! Nie będzie ich stać na dojazd do lokalu
              wyborczego! - wykrzykiwał w październiku 2004 r. na wiecach wyborczych John
              Kerry, demokratyczny kandydat na prezydenta. Tłum bił mu brawo, bo benzyna w USA
              była droga jak nigdy przedtem i kosztowała (w przeliczeniu) 2,5 zł za litr.
              Cena, która w Stanach Zjednoczonych o mało nie pogrzebała wyborczych szans
              George`a Busha, w Polsce byłaby najpewniej znakomitą przepustką do zwycięstwa w
              wyborach.
              Amerykanin za 100 USD (około 300 zł) może kupić 150 litrów benzyny. Polak,
              zarabiający przeciętnie cztery razy mniej, za 100 USD może kupić 81 litrów
              benzyny; żyje bowiem w państwie, w którym 12 mln właścicieli samochodów jest
              najbardziej dyskryminowaną fiskalnie grupą obywateli. Płacą oni dziś już
              dziewięć różnych podatków i parapodatków (obowiązkowych opłat). W 2004 r.
              wyniosły one 37,6 mld zł, czyli równowartość jednej czwartej wszystkich dochodów
              budżetu państwa! Każdy zmotoryzowany za luksus posiadania samochodu i
              korzystania z niego musiał więc dodatkowo zapłacić przeciętnie 3,1 tys. zł.
              Państwo wydało na budowę i remont dróg 7,7 mld zł, czyli zaledwie co piątą
              złotówkę, którą zabrało właścicielom aut. Wysokie podatki, którymi nęka się
              właścicieli samochodów, to wynalazek europejski (w USA, najbogatszym na świecie
              państwie, paliwo jest przeciętnie dwa razy tańsze).
              W Europie Zachodniej zmotoryzowany za wysokie ceny paliw otrzymuje przynajmniej
              przyzwoite drogi, w Polsce - nic. Na przykład w najbliższej nam pod względem
              poziomu rozwoju gospodarczego Hiszpanii w latach 2000-2004 powstało 2031 km
              autostrad, w Polsce - 98 km (za korzystanie z nich trzeba dodatkowo płacić).
              Za co więc w Polsce płaci właściciel samochodu? - Za utrzymywanie niewydolnego
              państwa rządzonego przez niekompetentych polityków, którzy traktują publiczne
              pieniądze jako środki do kupowania głosów wyborców - uważa Andrzej Sadowski,
              wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha. Na przykład tylko w 2004 r. wyłudzono z
              budżetu 17 mld zł na niesłusznie przyznane renty (Polska ma największą na
              świecie liczbę rencistów na 1000 mieszkańców). Mimo to rząd Marka Belki wycofał
              się z planów likwidacji tej patologii i weryfikacji uprawnień rencistów. Zamiast
              tego zwiększył planowane wpływy z akcyzy paliwowej w 2005 r. o 2,4 mld zł. W tym
              roku zmotoryzowanych czeka jeszcze jedna niemiła niespodzianka: kolejny
              parapodatek. W Sejmie właśnie kończą się prace nad wprowadzeniem tzw. opłaty
              produktowej; każdy kupujący samochód będzie płacił około 500 zł na poczet
              kosztów złomowania auta. Gołym okiem widać, że polskie marzenia o państwie
              opiekuńczym (welfare state) finansowane są głównie z kieszeni właścicieli
              samochodów. Wartość wnoszonych przez nich opłat i podatków wzrośnie w 2005 r. aż
              o 10 proc. i przekroczy 40 mld zł!

              Plan Eisenhowera
              Po II wojnie światowej amerykańskie rządy uważały, że aby gospodarka dobrze się
              rozwijała, transport towarów i ludzi musi być tani i szybki. W efekcie podatki
              nakładane na benzynę były niskie i w całości przeznaczane na budowę dróg. Co
              więcej, w 1956 r. prezydent Dwight Eisenhower podpisał tzw. ustawę o budowie
              autostrad międzystanowych. Dzięki temu powstała sieć 68 tys. km autostrad i dróg
              dojazdowych w 90 proc. sfinansowanych przez rząd federalny (korzystanie z dróg
              wybudowanych za pieniądze właścicieli aut jest oczywiście bezpłatne). To m.in.
              tani transport sprawił, że prawie wszystkich Amerykanów stać było na własny dom.
              Kupowali je głównie na przedmieściach, gdzie ceny były niższe, i dojeżdżali
              samochodem do pracy w centrach miast (już w 1970 r. więcej Amerykanów mieszkało
              we własnych domach za miastem niż w centrum). - To głównie dzięki taniemu paliwu
              ośmiu na dziesięciu Amerykanów mieszka dziś we własnym domu - zauważa prof.
              Wojciech Bieńkowski, szef Zakładu Gospodarki Amerykańskiej Szkoły Głównej
              Handlowej w Warszawie. Dzięki dobrym drogom i niskim cenom paliwa Amerykanie
              mogli także podejmować pracę w odległych miejscach, na przykład w sąsiednim
              mieście. Niskie ceny paliwa to jeden z ważniejszych czynników, dzięki którym USA
              są bogatsze niż Unia Europejska. Drożejące paliwo to w Ameryce powód niemalże do
              społecznego buntu. Gdy jesienią 2004 r. cena litra benzyny w USA przekroczyła
              2,5 zł (z uwagi na wzrost cen ropy na świecie), poparcie dla prezydenta George`a
              Busha znacząco spadło.

              Plan Pola
              Jan Kowalski, jadąc toyotą avensis 1,8 z Warszawy do Zakopanego (400 km),
              a właściwie stojąc w korkach i przeciskając się między kolumnami tirów, spali 36
              litrów benzyny (około 9 litrów na 100 km) i wyda 133 zł (3,7 zł za litr
              benzyny). Na podobnej drodze z Nowego Jorku do Waszyngtonu John Kowalski spali
              około 31 litrów (7,7 litra benzyny na 100 km - będzie mógł jechać ekonomiczniej
              ze względu na wyższą jakość dróg) i wyda około 50 zł (1,63 zł za litr), czyli
              prawie trzy razy mniej! W latach 1998-2005 akcyza na paliwo w Polsce wzrosła o
              89 proc.! W tym czasie wybudowano zaledwie 238 km autostrad. Obecnie litr
              benzyny kosztuje około 3,7 zł, z czego 2,20 zł to haracz pobierany przez państwo
              (w postaci akcyzy, VAT i opłaty paliwowej).
              Obniżenie podatku paliwowego do takiej wysokości jak w USA spowodowałoby spadek
              ceny litra benzyny do 1,63 zł. Transport towarów i ludzi to krwiobieg każdej
              gospodarki. Gdy jest drogi i wolny, cierpią właściciele aut i kuleje wzrost
              gospodarczy. Kiedy cena litra paliwa wzrasta o 15 gr, firma przewozowa z 20
              ciężarówkami (spalają 25 tys. litrów ropy tygodniowo) będzie musiała wydać
              rocznie 175 tys. zł więcej. Za tę podwyżkę płacą konsumenci przewożonych
              towarów, czyli my wszyscy. Nasze państwo łupi firmy przewozowe, w zamian
              stwarzając znacznie gorsze warunki prowadzenia biznesu niż za granicą. Na
              przykład ciężarówki jeżdżą w Polsce ze średnią prędkością 50 km/h, podczas gdy w
              innych krajach UE - 80 km/h. Dlatego na 100 km palą 40 litrów oleju napędowego
              zamiast 26 litrów. Zjawisko to jest nazywane efektem Pola (od nazwiska byłego
              ministra infrastruktury Marka Pola) - państwu nie opłaca się budować dróg, bo im
              gorszej są jakości, tym więcej zarobi na akcyzie.

              Dopadniemy was wszystkich
              Kiedy w listopadzie 2001 r. wprowadzano podatek "od oszczędności", Marek Belka,
              ówczesny wicepremier i minister finansów, nazywał chęć uchronienia swoich
              oszczędności przed chciwością państwa bezczelnością. "Bezczelność" tych, którym
              wydawało się, że dzięki zamontowaniu w samochodzie instalacji gazowej zapłacą
              państwu mniejszy haracz, jest podobnie karana. 800 tys. Polaków zainwestowało
              mniej więcej po 2,5 tys. zł w instalacje gazowe (płacąc VAT za wykonanie tej
              usługi). W odpowiedzi na to Ministerstwo Finansów w ostatnim roku podniosło
              akcyzę na autogaz o 53 proc. (z 455 zł za 1000 kg do 695 zł za 1000 kg),
              sprawiając, że jest ona najwyższa w Europie! Polski rząd zrobił to wtedy, gdy
              wszystkie inne europejskie rządy czyniły wszystko, by zachęcić kierowców do
              przechodzenia na zasilanie aut gazem. W Wielkiej Brytanii rząd zwraca kierowcom
              do 75 proc. kosztów montażu instalacji gazowej, a francuscy taksówkarze są
              zwolnieni z płacenia VAT za paliwo (do 9800 litrów paliwa rocznie), jeżeli
              jeżdżą na autogazie.

              Autorewolucji!
              Samochód - zarówno nowy, jak i używany - jest w Polsce traktowany jak towary
              luksusowe lub używki (alkohol, tytoń) i obciążony akcyzą. W 2004 r. wprowadzono
              opłatę paliwową w wysokości 10 gr za litr paliwa.
              W 2005 r. oprócz podwyżki już istniejących opłat zacznie obowiązywać wspomniana
              opłata produktowa. Jeżeli obecne tempo wzrostu opłat się utrzyma, wkrótce
              osiągniemy poziom Danii, europejskiego rekordzisty w tępieniu zmotoryzowanych.
              Opłata za rejestrację samochodu wynosi tam od 105 proc. do 180 proc. wartości
              samochodu (średnio 60 tys. zł). Skutek jest taki, że większość Duńczyków kupuje
              samochód za gotówkę, a następnie bierze kredyt pod zastaw auta na zapłacenie
            • snajper55 Re: Epidemia jakaś czy co? 19.07.05, 14:02
              Gość portalu: shocking truth napisał(a):

              > O! Uaktywnił się czołowy euronaganiacz, starszy referent w ministertwie
              > propagandy Trzeciej Rzesz. . . pardon, w UKIE III RP.

              Witam propagandzistę bialoruskiego, doktora honoris causa Akademii Propagandy
              imienia Łukaszenki.

              > Ceny benzyny mają wiele wspólnego z brukselskim eurokołchozem. W traktacie
              > akcesyjnym zobowiązaliśmy się przyjąć minimalny poziom akcyzy na paliwa, który
              > niewiele się różni od obecnego.

              Ale się różni, Tak więc to nie dzięki UE mamy taki poziom akcyzy, jaki mamy.
              Poza tym rozmawiamy o WZROŚCIE cen benzyny. A jakiż to wpływ ma UE na WZROST
              ceny benzyny, propagandzisto ?

              > Czekam niecierpliwie na kolejne wystąpienia tow. snajpera55. Najzabawniej jest
              > kiedy rzeczywistość rozjeżdża się całkowicie z obrazem kreowanym przez
              > propagandę. Towarzyszu snajper czekają was baaaardzo ambitne zadania. Liczymy,
              > że nie zawiedziecie naszego zaufania :-)

              Według mnie najzabawniejsze jest oberwowanie, jak tacy eurofobi jak Ty usiłują
              się za wszelką cenę ugyźć w kostkę u nogi. ;)))

              S.
              • 1tomasz1 Re: Epidemia jakaś czy co? 19.07.05, 14:16
                > > Ceny benzyny mają wiele wspólnego z brukselskim eurokołchozem. W traktaci
                > e
                > > akcesyjnym zobowiązaliśmy się przyjąć minimalny poziom akcyzy na paliwa,
                > który
                > > niewiele się różni od obecnego.
                >
                > Ale się różni, Tak więc to nie dzięki UE mamy taki poziom akcyzy, jaki mamy.
                > Poza tym rozmawiamy o WZROŚCIE cen benzyny. A jakiż to wpływ ma UE na WZROST
                > ceny benzyny, propagandzisto ?
                >
                Jest i taki wpływ. UE nie pojechała z Bushem do Iraku pilnować ropociągów przed
                terrorystami. To i ropa drożeje... ;)
                Poza tym UE nie wyprodukowała dyrektywy zabraniającej Chinom rozoju
                gospodarczego. ;)
            • 1tomasz1 Re: Epidemia jakaś czy co? 20.07.05, 13:25
              PIPP: Benzyna mogłaby stanieć nawet o 30 groszy
              (PAP, tm/20.07.2005)
              Polska Izba Paliw Płynnych (PIPP) apeluje do ministra finansów o obniżkę akcyzy
              na paliwa. Benzyna mogłaby stanieć nawet o 30 groszy na litrze - poinformowała w
              środę na konferencji prasowej prezes PIPP Aurelia Kuran-Puszkarska.

              PIPP wystosuje w środę również drugi apel - do ministra gospodarki i pracy - by
              uruchomił część zapasów obowiązkowych paliw, np. na 3 tygodnie. "Obawiamy się
              wzrostu inflacji i spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego" - powiedziała
              Kuran- Puszkarska. PIPP obawia się też wzrostu szarej strefy, którą szacuje się
              na 7-12 proc. rynku.

              Izba obliczyła, że w cenie jednego litra benzyny bezołowiowej (95) wynoszącej w
              połowie lipca średnio 4,14 zł, tylko 1,75 zł to koszty produkcji i dystrybucji,
              a 2,39 zł to podatki. W cenie litra oleju napędowego wynoszącej średnio ponad
              3,8 zł, koszt produkcji i dystrybucji to ponad 1,92 zł, a podatki to ponad 1,87 zł.

              Prezes BM Reflex Ryszard Kaczmarek podkreślił, że minimalny wymagany w UE poziom
              akcyzy został już w Polsce przekroczony. "Tłumaczenie, że musimy trzymać akcyzę
              na poziomie UE nie do końca jest prawdą. Jest przestrzeń do ruchów w dół" - dodał.
              • snajper55 Re: Epidemia jakaś czy co? 21.07.05, 00:30
                1tomasz1 napisał:

                > "Tłumaczenie, że musimy trzymać akcyzę na poziomie UE nie do końca jest
                > prawdą. Jest przestrzeń do ruchów w dół" - dodał.

                Uniofoby wiedzą lepiej. Wszyćko bez te łunie. ;))

                S.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka