Gość: esen
IP: proxy / 212.244.106.*
14.11.02, 10:33
Gry losowe, takie jak na przykład ruletka, wymagają ostrożności,
bo nikt nie jest w stanie przewidzieć wyniku. Jak się obstawia
za wszystko co się ma, można się zdziwić. W kasynach zazwyczaj
widać pełne napięcia twarze, nikt nie okazuje choćby śladu
odprężenia czy pewności wygranej przed zakończeniem losowania.
Skutki postawienia określonej sumy pieniędzy nie są znane przed
zakończeniem gry.
Nikt nie jest w stanie przewidzieć skutków wstąpienia Polski do
Unii Europejskiej. Pojęcia nie mamy co się potem stanie, możemy
jedynie obstawiać warianty rozwoju sytuacji z większą lub
mniejszą dozą prawdopodobieństwa. A gracze – rząd, negocjatorzy –
już są odprężeni i pewni sukcesu. Dla nich sukcesem jest
wstąpienie do Unii. Wydaje się natomiast, że za sukces można
uznać dopiero korzystne przemiany w społeczeństwie, gospodarce,
kulturze itp. jako skutek wstąpienia do Unii. Nie zaś sam fakt
wstąpienia. Unia Europejska powinna być środkiem do osiągnięcia
celu, a nie celem. Tak jak celem nie może być sama gra w
ruletkę, ale wygrana.
Kto jest w stanie przewidzieć skutki gry w gospodarczą ruletkę,
jaką jest wstąpienie do Unii? Główni płatnicy – tacy jak Niemcy –
mają własne kłopoty. Mówi się, że Hiszpania, Grecja zarobiły na
przyłączeniu do UE. Zgadza się, ale krajów słabych było wtedy w
Unii mniej. Teraz po gotówkę zgłosi się dziesięciu nowych
słabeuszy. Nie wiadomo jak będzie funkcjonować nowa Unia w tych
zupełnie nowych warunkach. Jej siła nie będzie średnią
efektywności gospodarki Niemiec, Anglii, Francji, Hiszpanii,
Grecji. Dojdzie dziesięciu ubogich krewnych, którzy też będą
mieli wpływ na tę średnią. Ciekawe jaki to będzie wpływ.
A gdzie dużo chętnych do forsy... Pamiętacie rok 1994 na
warszawskiej giełdzie? Wszyscy zarabiali i ciągle kupowali
akcje. Graczy było coraz więcej i więcej. Wszyscy mieli akcje i
liczyli papierowe zyski. Aż w końcu zapragnęli je zamienić na
zyski realne. Tylko że wtedy nikt już nie chciał kupić od nich
akcji. Zarobiły rekiny, straciła bezimienna rzesza biedaków.
Dobra, można grać w ruletkę. Grajmy. Tylko nie mówcie mi, że już
teraz wiecie jaka liczba wypadnie. Moi drodzy, biedacy nie
przewidzieli krachu na giełdzie w roku 1994. Tak jak nie możemy
przewidzieć co będzie po wejściu do Unii. Nie mamy pojęcia jaka
będzie średnia płaca, podatki, cena chleba, poziom bezrobocia.
Nie mamy pojęcia. Dlatego proponuję trochę więcej pokory wobec
nieznanego. Wartoby nieco stonować entuzjastyczne prounijne
komentarze przed. Będzie na nie czas po. Jeśli tylko na kole
ruletki wypadnie taka liczba, jaką przewidują euroentuzjaści.