Dodaj do ulubionych

Zbyt niskie limity produkcji izoglukozy

IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 04.12.02, 17:05
Pytanie za 100pktow. czy zajeliscie sie tym tematem po wzmiance
na forum? Kto pierwszy zainspirowal wybiorcza do napisania tego
tekstu? TO jest interesujace.
Obserwuj wątek
    • Gość: Furia Bogów Dziwne IP: *.man.bialystok.pl 04.12.02, 17:53
      80 % a co z pozostałymi 20 %?? Czy wielkość produkcji nie
      powinien regulować rynek, a nie jakieś przepisy. Ot i cała unia.
      Najśmieszniejszy jest jednak prounijne hasło "Trzeba rywalizować
      ze Stanami" w imie jej rozszeżania. W stanach cała gospodarka
      jest samosterowalna , nie potrzeba urzędasów. Nasze wejście do
      uni ma swoje dobre i złe strony. Osobiście uważam ze unie trzeba
      reformowac.
      Pozdrawiam
      • heimer Re: Dziwne 05.12.02, 16:27
        Gość portalu: Furia Bogów napisał(a):

        > Nasze wejście do uni ma swoje dobre i złe strony.

        No to jest chyba dla wszystkich oczywiste.

        > Osobiście uważam ze unie trzeba reformowac.

        JASNE. Wiedza to takze aktualni czlonkowie UE.
        Ale mozna na to wplywac jedynie bedac czlonkiem tej Uni.
        • Gość: Pepe Wpływy IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 05.12.02, 20:19
          heimer napisał:


          >
          > > Osobiście uważam ze unie trzeba reformowac.
          >
          > JASNE. Wiedza to takze aktualni czlonkowie UE.
          > Ale mozna na to wplywac jedynie bedac czlonkiem tej Uni.


          Ależ nie. Wystarczy opłacać ludzi wpływowych w UE.
    • Gość: ts Zagadka IP: 195.94.204.* 04.12.02, 18:47
      W Polsce izoglukozę produkują Amerykanie, i UE chce to ograniczyć.

      ZAGADKA:
      Skąd są inwestorzy zagraniczni na Węgrzech, którym UE tak hojnie przyznaje
      limit produkcyjny:
      1) z USA
      2) z UE
      3) z innych krajów.

      • Gość: PABLO Re: Zagadka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.02, 19:09
        Zagadka trudna ale raz kozie śmierć: z UE?
        • Gość: Gregor Re: Zagadka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.12.02, 22:58
          Bingo!!
          A dokladnie chyba z Francji i Angli
          • Gość: Marek J. Re: Zagadka IP: *.cps.pl 08.12.02, 13:18
            Gość portalu: Gregor napisał(a):

            > Bingo!!
            > A dokladnie chyba z Francji i Angli

            A najdokładniej to niemiecki kartel Nord Zucker. Wszystko0 jasne! Na pewno
            błędy negocjatorów cz ruchy pod stołem?
    • Gość: fly Re: Zbyt niskie limity produkcji izoglukozy IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.12.02, 23:02
      czym dalej w las tym więcej drzew a diabeł tkwi w szczegółach i
      nagle się okaże że jesteśmy z ręką w uninocniku a na to ma
      receptę tylko Lepper i Giertych. Chyba że Miller zacznie
      wcześniej mtśleć niż mówić, ale to jest chyba nie możliwe,
    • r202 Re: Zbyt wysokie limity produkcji izoglukozy 05.12.02, 10:03
      To rzeczywiście ciekawy problem, skąd to nagłe zainteresowanie
      Gazety losem Cargilla. W całęj Europie produkcja izoglukozy
      jest limitowana, podobnie jak produkcja cukru. Limit produkcji
      izoglukozy zwykle nie przekracza 1 % kwoty produkcji cukru
      (wyjątkiem jest tu bodaj Hiszpania) - tylko u nas sięga i
      przekracza 10%. Kiedy Cargill budował fabrykę ze zdolnością
      produkcyjną 120.000 ton izoglukozy wcale się nie przejmował
      tym, że jego produkcja będzie limitowana. I co ciekawe - dziś
      po kilku latach okazuje się, że rzekome potrzeby polskiego
      przemysłu co do kilograma odpowiadają zdolnościom produkcyjnym
      fabryki Cargilla (prorok jakiś, czy co?). I jeszcz te banialuki
      o rzekomym wsparciu polskich rolników uprawniających pszenicę
      przetwarzaną na izoglukozę. Po zdjęciu barier celnych
      absolutnie nic nie powstrzyma Cargilla przed importem pszenicy
      lub kukurydzy z Węgier, znacznie lepiej nadającej się do
      produkcji izoglukozy niż nasza.

      A awantura pomiędzy Cargillem a cukrownikami ma bardzo proste
      podłoże. Izoglukoza jest doskonałym zamiennikiem cukru niemal w
      kazdym zastosowaniu (nie nadaje się tylko do wsypania do
      cukierniczki i słodzenia herbaty). Popyt na słodziki jest dość
      sztywny, każda tona izoglukozy zastępuje odpowiednią ilość
      cukru. Wprowadzenie na rynek 1000 ton izoglukozy oznacza
      wyłączenie z niego 180 hektarów upraw buraka (i to w sytuacji,
      gdy z powodu zbyt wysokich limitów upraw cukru, w magazynach
      cukrowni jest tyle cukru, że możnaby go przez rok nie
      produkować tylko sprzedawać zapasy - przy czym to nie cena
      powoduje, że cukier zalega w magazynach, bo gdyby nawet
      kosztował 10 gr za kilogram - to i tak spożycie by nie
      wzrosło).


      • Gość: tomek Re: Zbyt wysokie limity produkcji izoglukozy IP: 195.116.91.* 05.12.02, 13:06
        a jak zamkna ten zaklad produkujacy izoglukoze to myslisz ze
        nagle wszystkie zaklady spozywcze zaczna kupowac cukier?
        bzdura!
        beda sprowadzaly izoglukoze z zagranicy bo wszelkie bariery
        celne beda musialy byc zniesione
      • Gość: , Re: Zbyt wysokie limity produkcji izoglukozy IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.12.02, 13:46
        Izoglukoza jest dla mnie tematem tak bliskim jak Spitsbergen.
        Widze, ze kolega zna sie na tym troche lepiej.
        To moje pytanie nie powinno wydac sie dziwne, co jest lepsze z podatkowego pktu
        widzenia (wplywy budzetowe)?:
        likwidacja produkcji izoglukozy czy tez pozostawienie status quo.
        czy cukier zastapi izoglukoze?
        ile kosztuje izoglukoza?
        • Gość: Olo Re: Zbyt wysokie limity produkcji izoglukozy IP: *.azkp.com.pl / 192.168.1.* 05.12.02, 15:53
          Gość portalu: , napisał(a):

          > czy cukier zastapi izoglukoze?
          > ile kosztuje izoglukoza?


          W Wyborczej półtora roku temu ukazał się na ten temat artykuł. Wówczas red.
          Naszkowska bardziej obiektywnie przedstawiała stanowiska obu stron. Dziś, jak
          widać, boli ją już tylko Cargill ;))


          Gazeta Wyborcza z 18. kwietnia 2001r.
          Nowa ustawa cukrowa oznacza kłopoty dla Cargill Polska
          Cargill - producent izoglukozy, która z powodzeniem zastępuje droższy od niej
          cukier - wpadł w tarapaty. Sejm, aby chronić cukrownie, wprowadził limity na
          produkcję izoglukozy.


          Izoglukoza to słodki syrop produkowany z pszenicy lub kukurydzy. Używa się go
          zamiast cukru do produkcji napojów, lodów, w przemyśle cukierniczym. Przemysł
          chętnie go kupuje, bo tona syropu kosztuje 1,5 tys. zł, czyli o jedną piątą
          taniej niż tona cukru z polskiej cukrowni.

          Dotychczas w Polsce produkcja izoglukozy nie była ograniczona, ale zmieni się
          to, gdy wejdzie w życie nowa ustawa o rynku cukru, niedawno przegłosowana
          przez Sejm. Aby utrzymać rentowność cukrowni i opłacalność upraw buraka
          cukrowego, ustawa ta reguluje, ile dokładnie cukru na rynek krajowy (kwota A)
          i na eksport (kwota B) mogą sprzedać poszczególne zakłady. Analogiczne limity
          A i B zapisano również dla konkurencyjnej wobec cukru izoglukozy. Z ustawy
          wynika, że na rynek co roku nie może trafić więcej niż 17 tys. ton tego
          surowca. Stanowi to nieco ponad 1 proc. całego limitu cukru.

          Kłopoty nie tylko dla Cargilla

          Takie limity to dramat dla Cargill Polska, głównego producenta izoglukozy w
          kraju (niemal 100 proc. rynku). W tym roku firma zamierza wyprodukować 40 tys.
          ton izoglukozy, a docelowo chce jej sprzedawać trzy razy więcej. Cargill
          zainwestował w podwrocławskich Bielanach 50 mln dol. i zamierzał wydać drugie
          tyle. Ale decyzja Sejmu stawia inwestycję pod znakiem zapytania.

          - Pracę straci 130 pracowników fabryki w Bielanach, 5 tys. rolników straci
          zbyt dla pszenicy, którą od nich kupujemy, a dwa duże młyny na Dolnym Śląsku
          stracą najważniejsze zlecenia - przewiduje Arek Wawryszewicz, dyrektor
          handlowy w Cargill Polska.

          Aby uzyskać izoglukozę, trzeba najpierw zemleć pszenicę na mąkę. - Z 250 tys.
          ton mąki, które produkujemy, 120 tys. ton odbiera od nas Cargill - mówi
          Władysław Selednik, dyrektor Polskich Zakładów Zbożowych w Brzegu na
          Opolszczyźnie.

          - Producenci izoglukozy obudzili się bardzo późno, a przecież tu jest konflikt
          interesu między producentami izoglukozy a plantatorami buraka cukrowego - mówi
          poseł Jan Wyrowński (UW), wiceprzewodniczący sejmowej komisji rolnictwa i
          rozwoju wsi. Twierdzi on, że w czasie prac nad ustawą producenci
          izoglukozy "byli niewidoczni". Wyjaśnia, że ustalony limit jest zgodny ze
          stanowiskiem zaprezentowanym przez rząd Unii Europejskiej.
          - W Unii produkcja izoglukozy jest ściśle limitowana: nie może przekraczać 1,8
          proc. produkcji cukru. A w krajach takich jak Polska, gdzie kwota A cukru
          pokrywa całkowicie potrzeby krajowe, tylko ok. 1 proc. produkcji cukru -
          wyjaśnia Wyrowiński. Dla Polski oznacza to 15-20 tys. ton izoglukozy rocznie.
          I o 20 tys. ton rocznej produkcji izoglukozy (15 tys. na rynek krajowy oraz 5
          tys. na eksport) wystąpił rząd w stanowisku negocjacyjnym.

          W obronie rolników

          - Obrona przed izoglukozą jest po prostu obroną interesów rolników - tłumaczy
          Stanisław Gierszewski, prezes Cukrowniczej Izby Gospodarczej. Jego zdaniem 17
          tys. ton izoglukozy rocznie to wielkość "poprawna". Przekroczenie limitu
          pogorszy sytuację rolników, bo każde tysiąc ton izoglukozy oznacza wyłączenie
          z uprawy 250 ha buraków cukrowych.

          Co prawda w miejsce buraków można zasiać pszenicę lub kukurydzę, ale jak
          twierdzi prof. Zygmunt Smoleński z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa, rolnikom
          bardziej opłaca się uprawa buraków. Mają przy tym gwarancję, że związane z
          nimi cukrownie nie sprowadzą buraków z zagranicy, bo jest to po prostu
          nieopłacalne. Natomiast fabryki izoglukozy bez problemu mogą zastąpić krajową
          pszenicę czy kukurydzę tą z importu. Wtedy rolnicy zostaną na lodzie.

          Jak twierdzi Gierszewski Unia pilnuje limitów i ogranicza rozbudowę fabryk
          izoglukozy. W USA, gdzie takich ograniczeń nie ma, izoglukoza wyparła
          całkowicie cukier z napojów, zastąpiła go w 30 proc. w lodach i w 20 proc. w
          wyrobach cukierniczych, a na północy kraju większość cukrowni została
          zamknięta.

          - Do produkcji izoglukozy potrzebna jest pszenica bardzo dobrej jakości, a tej
          w kraju i tak mamy za mało - dodaje Gierszewski. - Jeśli zaczniemy z niej
          robić izoglukozę, to będziemy musieli więcej importować na bułki i makarony.
          Nie oszukujmy się więc, że rolnikowi jest wszystko jedno, czy będzie uprawiał
          buraki czy pszenicę.

          Czy zatem izoglukoza zniknie z rynku? Zdaniem prof. Zygmunta Smoleńskiego -
          nie.
          - Produkcja izoglukozy jest Polsce potrzebna, choćby po to, by trzymać w
          ryzach cenę cukru. To naturalny konkurent. A producenci izoglukozy nie mają
          powodu do narzekań na limity, bo wystarczy zmienić nieco proporcje składników
          w syropie, by nie nazywał się już izoglukozą, ale nadal nadawał do produkcji
          cukierków - mówi prof. Smoleński.

          Krystyna Naszkowska, Maciej Tyśnicki

          Do poczytania też:
          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_011015/ekonomia/ekonomia_a_1.htmlhttp://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_011012/ekonomia/ekonomia_a_6.html
          historia cukru buraczanego www.kws.de/ca/de/bik/article/aaaaaaaaaaaaort/
          www.rcd.wroc.pl/RR/2001/rr501/rr0502.htmhttp://rp.pl/gazeta/wydanie_011015/ekonomia/ekonomia_a_2.html

          A na marginesie - jest jasne, że polskie cukrownie są nieefektywne, że jest
          ich za dużo, że za dużo jest producentów buraków cukrowych a w konsekwencji za
          dużo jest cukru, z którgo nie da się nic innego zrobić. I bez izoglukozy
          Państwo ma od lat problem, co zrobić z pracownikami tych cukrowni, których
          połowę należałoby natychmiast zamknąć oraz co zrobić z planatorami
          dostarczającymi do tych cukrowni buraki (zwłaszcza, że ich dochody znacznie
          podnoszą średnią w tym sektorze gospodarki). Ten sam problem - w różnej skali -
          mają wszystkie niemal kraje europejskie, które niegdyś dały się wpuścić w
          produkcję cukru buraczanego. Ekonomicznie najkorzystniejsze niewątpliwie
          byłoby otwarcie granic na tani cukier trzcinowy (do słodzenia herbaty) i
          jeszcze tańszą izoglukozę (do całej reszty). Ciekawe, dlaczego żaden kraj w
          Europie tego nie uczynił tylko wszyscy limitują produkcję cukru i bronią się
          przed izoglukozą :))
          • Gość: , Bardzo dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.12.02, 17:36
            Jeszcze raz bardzo dziekuje za wyczerpujaca odpowiedz.
            Pozostaje pytanko o zdrowie. Czy te wszystkie cukry nam nie szkodza?
            Ale to inna para kaloszy.
            Zdaje sie wiec, ze produkcja tej izoglukozy z racji jej ceny nie wyglada za
            dobrze z punktu widzenia dochodow podatkowych panstwa.
            Mniej podmiotow, mniejsze zatrudnienie, mniejsza cena. Same wady z punktu
            widzenia panstwa i US.
            Czy dobrze mysle?
            Efektywnosc produkcji i inwencja niezgodna z interesem podatkowym Panstwa?

            ???
          • Gość: , Jednak jeszcze jedno pytanie!!! IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.12.02, 18:09
            Nic bowiem nie rozumiem z tej przepychanki.
            To nie jest jednak takie proste.
            Zacytuje najciekawsze fragmenty.

            "- Zwiększenie w Polsce produkcji izoglukozy nie zmniejszy zapotrzebowania na
            cukier, gdyż wytwórcy napojów (np. Helena czy Coca-Cola) wykorzystują do swojej
            produkcji nie cukier, a właśnie izoglukozę. Tyle że obecnie jest to izoglukoza
            głównie z importu - twierdzą związkowcy z Samoobrony. - Natomiast zwiększenie
            produkcji izoglukozy do 120 tys. ton umożliwi zagospodarowanie około 450 tys.
            ton pszenicy oraz produkcję około 30 tys. ton glutenu, który można będzie
            skierować na eksport - dodają."

            "Izoglukoza najnowszą bronią Samoobrony"
            Dlaczego Samoobrona, dotychczasowy "obrońca" polskich plantatorów buraka
            cukrowego i Polskiego Cukru, staje się nagle ich zdecydowanym przeciwnikiem?
            Przedstawiciele Samoobrony, tak mocno popierający obecnie produkcję izoglukozy
            w wysokości 120 tys. ton rocznie, chyba muszą zdawać sobie sprawę z
            konsekwencji swojego działania:
            - produkcja izoglukozy w wysokości 120 tys. ton rocznie zmniejszy limit
            produkcji cukru w kraju o około 200 tys. ton,
            - ograniczy jednocześnie areał uprawy o ok. 30 000 ha, czyli obniży produkcję
            buraka cukrowego o ponad 1,3 mln ton,
            - automatycznie doprowadzi do zamknięcia około ośmiu cukrowni w Polsce. Te
            osiem cukrowni to byt ponad 2000 pracowników.

            Czy działacze Samoobrony nie widzą sprzeczności w podjętym obecnie działaniu na
            rzecz firmy Cargill ze swoją wcześniejszą walką na rzecz utworzenia Polskiego
            Cukru z jak największą liczbą cukrowni, czyli z jak największym limitem
            produkcyjnym? Muszą oni zdawać sobie sprawę, że uchronienie przedmiotowej
            produkcji izoglukozy ograniczy o prawie 50 proc. limit produkcyjny cukru
            wyłącznie w cukrowniach jeszcze nie sprywatyzowanych, czyli właśnie w przyszłym
            Polskim Cukrze."
            pisze Wanda Rembowska, prezes Mexpol SA.
            Ciekawe.
            rp.pl/gazeta/wydanie_011015/ekonomia/ekonomia_a_2.html
            Te linki to sie posklejaly i podaje osobno ponownie.

            www.rcd.wroc.pl/RR/2001/rr501/rr0502.htm
            To szlenie skomplikowane. Przyznaje, ze nie wiem kto ma racje.
            Nie umiem ocenic czy faktycznie ten Cargil to zagrozenie dla naszego rynku.
            Dodatkowo zas argumentacja o zlym wplywie zwiazkowcow na negocjacje unijne
            jest smieszna. Czy moglby Pan przedstawic swoja opinie na ten temat?
            Prosze sie nie spieszyc, to powazna sprawa.
            Cukrownictwo jest w Polsce drogie.
            Ale jest. Czy ta izoglukoza faktycznie moze byc tak zmodyfikowana, ze ominie
            przepisy unijne o limitach produkcji??
            Bo jak tak to o co caly szum?

            "A producenci izoglukozy nie mają powodu do narzekań na limity, bo wystarczy
            zmienić nieco proporcje składników w syropie, by nie nazywał się już
            izoglukozą, ale nadal nadawał do produkcji cukierków - mówi prof. Smoleński."

        • Gość: Pepe Podatkowy punkt widzenia? IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 05.12.02, 20:28
          A co on kogoś ma obchodzić?
          • Gość: , Re: Podatkowy punkt widzenia? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 05.12.02, 20:38
            "A co on kogoś ma obchodzić?"

            No co ty?!
            Przeciez to najwazniejsze zagadnienie z punktu widzenia oplacalnosci
            gospodarczej wejscia do unii. Ja wiem, ze trzeba byc w gronie oswieconych i ze
            sa pozaekonomiczne argumenty za wejsciem ale jednak obstaje przy swoim.
            Oplacalnosc. Dla gospodarki i osobno dla budzetu. Dla gospodarki najwiekszym
            zyskiem jest nowoczesnosc i efektywnosc. Dla budzetu ilosc miejsc pracy i obrot
            towarami o najwiekszej wartosci.
            I jakos nikt tego nie podwaza.

            • Gość: Pepe Władca oświecony? IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 06.12.02, 22:09
              Co nami rządzi i nas kocha, dba o nas i my dbamy aby jego budżet był jak
              najpojemniejszy? On nam bezrobotnych zatrudni, posługując sie swoim budżetem?
              Ja dbam o swój.
              Nie używaj lepiej tego argumentu z cudzym budżetem.
              • Gość: , Re: Władca oświecony? IP: *.lsan03.pacbell.net 06.12.02, 22:28
                czekaj, czekaj,
                nie do konca zrozumialem, dlaczego mowisz o cudzym budzecie?

                Przeciez wyraznie wyrazilem opinie w trosce o wplywy do budzetu panstwa
                polskiego. Jezeli chcesz mi odebrac prawo do wypowiedzi dlatego, ze akurat
                przebywam na stale gdzie indziej to jest to dyskryminacja. Jestem takim samym
                obywatelem jak ty. Natomiast jezeli martwisz sie o swoj budzet - to bardzo
                dobrze bo to jest naczynie polaczone. Jezeli budzet PANSTWA traci pieniadze,
                a ja wlasnie o tym pisze, to i fiskus tobie podatkow nie obnizy. I wiecej
                zaplacisz. KAPUJESZ?
                A moze dalej cos nie dociera?!

                • Gość: Pepe Mój budżet i budżet państwowy IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 07.12.02, 05:00
                  Otóż ja sprawę rozumiem tak:
                  im więcej zabierze mi poborca budżetu państwa, tym mniej
                  w moim prywatnym budżecie. Dlatego nie lubię uzywać
                  argumentu o korzyściach dla budżetu państwa, w razie
                  zrobienia czegoś.

                  Niedawno spotkałem się z ciekawą argumentacją odnoszącą
                  się do naszego tematu; prosperity z USA czasów Reagana,
                  które doprowadziło, m.in. do zwiększenia dochodów
                  administracji państwowej USA (poprzez pewne obniżki
                  podatków), zostało nazwane pomyłką.
                  Właśnie z powodu zwiększenia strat budżetów prywatnych na
                  korzyść budżetu państwa. W dalszej perspektywie obywatele
                  USA stracili, a tempo przyrostu bogactwa zmalało - taki
                  był sens owej argumentacji.
                  Czyli: obniżki podatków tak; takie, aby przyniosły realny
                  wzrost dochodów budżetów podatkodawców - i to przy
                  niepodnoszeniu realnych dochodów budżetu państwa - bo to
                  powoduje tylko wzrost biedy.

                  Tyle dla wyjaśnienia mojego stanowiska w poruszanym
                  temacie. Za narzucanie bliskiego mojemu przekonania,
                  istotnie, przepraszam. Miejsce Pańskiego zamieszkania nie
                  ma nic do rzeczy; posługujemy się argumentami, a nie
                  adresami meldunkowymi.

                  Aby nie być opacznie zrozumianym, dodam: podług mojego
                  zdania Unia Europejska musi być rozwiązana.
                  M.in. dlatego, że skłania nas do wypowiedzi na temat
                  ograniczania prywatnych interesów. A to nie jest, i nie
                  może być, naszą sprawą.

                  Z poważaniem

                  P.
                  • Gość: , Re: Mój budżet i budżet państwowy PYTANIE IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 07.12.02, 19:46
                    Wiec musze sie Panu przyznac, ze szalenie mnie Pan tym zainteresowal.
                    Jest to cos nowego. Taka koncepcja jednak nie budzi mojego zaufania bez
                    dalszego dowodu. Dlatego jezeli moglby Pan w zarysie przedstawic argumentacje
                    to bede bardzo zobowiazany.
                    Ta koncepcja bowiem naruszylaby moje przekonanie o slusznosci teorii
                    optymalnego opodatkowania.

                    To naprawde bylby pewien zysk w porownaniu do strat moralnych poniesionych na
                    czytanie tych bredni, ktore sie tu pojawiaja codziennie.

                    Panie PEPE prosze koniecznie o odpowiedz.

                    (*.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl)

                • Gość: Pepe suplement IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 07.12.02, 05:15
                  Gość portalu: , napisał(a):

                  Jezeli budzet PANSTWA traci pieniadze,
                  > a ja wlasnie o tym pisze, to i fiskus tobie podatkow
                  nie obnizy. I wiecej
                  > zaplacisz.


                  W każdym kraju, w którym rządzą socjaliści, demokraci lub
                  elektorzy tak będzie. Ale nie musi tak być.
                  Poza tym: można wykorzystywać mechanizmy demokracji dla
                  ograniczenia wpływów administracji państwowej (począwszy
                  od jej budżetu). Teraz te mechanizmy nie działają (patrz
                  na nierówny dostęp do mediów "publicznych" zwolenników RP
                  i UE), jednak, byc może, nie musi tak być w przyszłości.

                  Wreszcie, od czego należy zacząć: wzrost budżetu państwa
                  nie oznacza lepszego rozwiązywania problemów biedoty,
                  lecz jej przyrost. To zrozumieć, to już połowa sukcesu.

                  P.
      • Gość: NN Re: Zbyt wysokie limity produkcji izoglukozy IP: 217.153.95.* 05.12.02, 14:37
        To tak samo jak stwierdzic, ze poprzez zaprzestanie produkcji
        samochodow w Polsce wzrosnie ilosc sprzedawanych wozow
        drabiniastych.
        Chyba lepiej miez zaklad przetworczy niz produkowac nikomu nie
        potrzebne surowce do przetworzenia.
        • Gość: Pepe Kto decyduje, co lepiej? IP: *.waw-mec.dialup-ppp.ids.pl 05.12.02, 20:29
          Ktoś ma decydować?
    • Gość: mysz Re: Zbyt niskie limity produkcji izoglukozy IP: *.acn.waw.pl 05.12.02, 17:26
      zamiast do unii wejdźmy do usa w charakterze 52 stanu. Może
      wtedy mniej będzie biurokratycznych idiotyzmów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka