Gość: robi
IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
17.02.03, 22:53
W czasie naszych formowych dyskusji jednym z argumentów euroentuzjastów jest
poparcie dla akcesji wyrażone przez większość głównych sił politycznych w
kraju. Argument jest poważny i wart głębszej analizy.
Mamy bowiem przed referendum do czynienia ze swoistą koalicją SLD-PSL-UP-PO-
PiS-UW, mówiącą o UE jednym głosem. Dla drugiej części tej koalicji jest to
sytuacja cokolwiek niezręczna, ponieważ w ten sposób popiera politykę partii
z pierwszej części. Dlatego Tusk mówi, że zaraz po referendum PO obudzi się
i zacznie znowu być partią opozycyjną. PiS natomiast popadł w swoistą
schizofrenię i zamierza jednocześnie popierać akcesję i krytykować Millera. O
UW w zasadzie możnaby nie wspominać, gdyby nie fakt, że partia ta jest
stosunkowo mocno eksponowana w publicznych mediach, jak na jej znaczenie w
kraju, przy czym zawsze Frasyniuk wygłasza peany pochwalne na temat warunków
akcesji i Leszka Millera. Jedni więc zawieszają broń na kołku, żeby broń
Boże, nie zranić swojego do tej pory największego wroga, inni wymachują
szabelką tylko na pokaz, a jeszcze inni całkowicie przechodzą na stronę
wroga.
Podstawowe pytanie, jakie się narzuca brzmi: co tak pcha wszystkie w/w partie
do jednoznacznego opowiedzenia się za przystąpieniem do UE na wynegocjowanych
warunkach? Przecież należy domniemywać, że liderzy tych partii nie są
głupcami i zdają sobie sprawę z faktu, że warunki są kiepskie, kasa państwowa
pusta, a społeczeństwo będzie musiało ponieść kolejne wyrzeczenia, przy czym
pozytywny efekt tych wyrzeczeń jest bardzo wątpliwy. Panuje poza tym swoista
zmowa milczenia, przejawiająca się prawie zupełnym brakiem debaty nad
zagrożeniami związanymi z akcesją (wielokrotnie o tym dyskutowaliśmy i
przytaczaliśmy nieliczne głosy rozsądku pojawiające się w prasie). Eksponuje
się jedynie potencjalne korzyści.
Odpowiedź wydaje się prosta: politycy wiedzą, że będą, niezależnie od wyniku
rachunku ekonomicznego dla kraju, beneficjantami akcesji, ponieważ:
- po pierwsze - nastąpi olbrzymia redystrybucja zarówno środków z pomocy
unijnej jak i funduszy krajowych przeznaczonych na udział własny; powstanie
ogromne pole do popisu zarówno dla sitwy urzędniczej jak i biznesu
powiązanego z dysponentami w/w funduszy; organizowane będą tysiące
przetargów, gdzie każdy, kto będzie miał odpowiednie dojścia będzie mógł
nieźle zarobić; to tłumaczy także poparcie dla akcesji przez cześć kół
biznesowych, przede wszystkich tych blisko powiązanych z aktualną władzą nie
tylko centralną ale także samorządową (pamiętajmy o sukcesie PiS-u w
ostatnich wyborach samorządowych i licznych koalicjach z PO; dobry wynik
uzyskał co prawda i LPR, ale ta partia jest przeciwna UE z powodów
światopoglądowych),
- po drugie powstanie kilkadziesiąt tysięcy lukratywnych etatów zarówno w
kraju jak i w instytucjach unijnych, które partie Wielkiej Koalicji rozdzielą
wśród swojego zaplecza politycznego.
Przed referendum zawiązał się więc sojusz głównych sił politycznych oparty
nie na interesie kraju, bo inaczej opozycja zrobiła by wszystko, aby
właściwie poinformować społeczeństwo o korzyściach i zagrożeniach związanych
z akcesją, ale na partykularnym interesie politycznym samych partii. I to
jest najsmutniejsze w tym wszystkim.
Ciekaw jestem jak Wy, drodzy Forumowicze postrzegacie Wielką Koalicję.