Gość: majmonides
IP: *.magma-net.pl
16.08.08, 12:29
Wojna w zasadzie minęła. Co sądzicie o zachowaniu unijnej
dyplomacji w tej sprawie? bo przeciez jednolitej polityki nie
zaobserwowalismy. Najpierw przedstawiciele Polski, Litwy, Łotwy i
Estonii pojechali bez zadnego porozumienia z przewodniczącym UE
popierac jedna ze stron konfliktu. Potem Sarkozy jako szef UE
pojechal glaskac Rosję przy okazji zagłuszając wizyte ww. Wreszcie
kanclerz Merkel uderzyla twardo w stół w Soczi, zajmujac stanowisko
posrednie wobec powyzszych.
Nie obylo sie bez wyrazenia niepokoju o narastajacą rusofobię ze
strony Berlusconiego. Włosi prawdopodobnie nie chca pogrzebac i tak
juz malo prawdopodobny projekt gazociagu poludniowego przez
Bułgarię z destynacją w ich panstwie.
Pozorną Solidarnośc srodkowoeuropejska rozbili Czesi z Klausem na
czele.
Powyzsze wypadki pokazuja ze o wspolnym stanowisku i prawdopodobnie
o wspolnocie interesow w sprawach miedzynarodowych w UE nie mozemy
dzis mówic.
W jaki sposób widzicie przyszłą tzw. wspolną polityke zagraniczna
UE? Czy jest ona w ogóle mozliwa?