Dodaj do ulubionych

Kastracja kocurka

05.01.04, 23:05
Muszę wykastrować mojego kocurka.Jest drugim samczykiem w moim domu.
Kastracja starszego była dla mnie traumatycznym przeżyciem i nie umiem się
zdecydować na przejscie po raz drugi tego okropieństwa ale młodszy dorósł (ma
ok. 1,5 roku) i pierze starszego, odgania od miski a teraz znaczy swój teren
w domu co powoduje ucieczki w najciemniejsze miejsca i chowanie po katach
starszego.Nie mogę sobie pozwolic na odejście z domu starszego bo bardzo go
kocham i byłaby to dla mnie tragedia a ostatnio jakoś intuicyjnie boję się ze
to stac się może ( koty wychodzą na zewnątrz, mieszkam w domu jednorodzinnym
w dość bezpiecznej dla kota okolicy) Czy słuszne są moje obawy?
Jak zminimalizować mój ból po ewentualnym zabiegu? Nie mogę znieść myśli że
zrobiłam krzywdę zwierzątku które kocham choc widziałam ze nie jest to zbyt
bolesne dla kota.Po prostu budzi się z narkozy , po 1 dniu wszystko jest OK
i życie wraca do normy ale ....
Obserwuj wątek
    • jul-kot Re: Kastracja kocurka 06.01.04, 18:34
      Witaj!
      Wygląda na to, że chcesz cierpieć znacznie bardziej, niż Twój kot i jeśli Ci to
      sprawia przyjemność, to naprawdę nie musisz się oszczędzać.
      Po prawidłowo przeprowadzonej kastracji kot zachowuje się prawie normalnie już
      w kilka godzin po zabiegu ( trzeba tylko ograniczyć mu przestrzeń dopóki nie
      zejdzie narkoza, bo może przewracać się i upadać przy próbie skoku ), a po
      kilku dniach zapomina o wszystkim. To drobny zabieg, kot jest w odpowiednim
      wieku, a jeśli jeszcze znaczy ... Mocz przestanie śmierdzieć, kot obsikiwać, a
      stosunki między kotami na pewno się ułożą. Tobie też będzie łatwiej żyć.
      Myślę że za to możesz spokojnie pocierpieć, tak długo, jak tylko chcesz.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • bm_ka Re: Kastracja kocurka 06.01.04, 19:09
        Dziękuję Ci bardzo jul-kocie :-)), pomogłeś mi w podjęciu decyzji.
    • adam.pietron Re: Kastracja kocurka 12.01.04, 18:09
      Nie rozumiem dlaczego kastracja pierwszego kota była dla ciebie tak
      traumatycznym przeżyciem - to rzeczywiście mało traumatyczny zabieg dla kota.
      A dla jula podziękowania za odpowiedź - koszmarny mam ten poczatek roku więc i
      czasu mało na osdpowiedzi na forum.
      Pozdrawiam
      • bm_ka Re: Kastracja kocurka 13.01.04, 10:30
        adam.pietron napisał:

        > Nie rozumiem dlaczego kastracja pierwszego kota była dla ciebie tak
        > traumatycznym przeżyciem - to rzeczywiście mało traumatyczny zabieg dla kota.
        > A dla jula podziękowania za odpowiedź - koszmarny mam ten poczatek roku więc
        i
        > czasu mało na osdpowiedzi na forum.
        > Pozdrawiam

        Problem który zaistniał miał miejsce w mojej psychice.Sądziłam ze go okaleczam,
        pozbawiam zażywania prawdziwego życia, wykorzystuję swoją przewagę nad nim
        decydując o jego przyszłych doznaniach, zachowaniach.Do tego obraz jeszcze nie
        wybudzonego z narkozy, chłodnego, bezbronnego ciałka dopełnił czary goryczy
        i żalu do siebie.Mimo iż już podjęłam decyzję o kastracji młodszego kota,
        ciągle zbieram siły na to aby zapakować go do samochodu i zawieźć do lekarza.
        To trudne.
        • jul-kot Re: po co kastracja ... 13.01.04, 11:16
          Witaj!
          Kotka po zabiegu musisz ciepło okryć, żeby nie był chłodny. Nie martw się, kot
          raczej nie ma świadomości tego, co przy tej okazji traci. Po prostu przestaje
          odczuwać określone potrzeby, chociaż nie przestaje być kotem i inne swoje
          przyjemności może mieć dalej.
          Kastracja czy sterylizacja to jest cena, jaka zwierzę płaci za to, żeby być z
          człowiekiem, za spokojne i bezpieczne długie życie. Płaci również za to, żeby
          było mniej nieszczęśliwych zwierząt bezdomnych, dzikich lub domowych
          wyrzucanych przez nieodpowiedzialnych "właścicieli", cierpiących
          prześladowania, głód i zimno. Żeby było mniej marniejących "na wolności" kocich
          dzieci i mniej domowych kociaków, topionych w wiadrze z wodą lub zakopywanych
          żywcem do ziemi.

          Moje dwa najstarsze koty zostały wrzucone do fosy z wodą zaraz po urodzeniu,
          zawinięte w gazetę. Znajomy chłopak przyniósł kiedyś do nas dwa kociaki,
          wyrzucone do zsypu w reklamówce razem z zakrwawionymi szmatkami po porodzie.
          Jedna z moich kotek urodziła się w piwnicy, jej rodzeństwo umarło z głodu, bo
          głodująca matka nie miała pokarmu. Mam jeszcze spory zapas przykładów, ale
          myślę, że na razie wystarczy.
          Pozdrawiam, Juliusz.
    • e-kociczka Re: Kastracja kocurka 13.01.04, 21:09
      Zgadzam się w pełni z opinią, że kastracja/sterylizacja kota ma ogromne znaczenie jako świadome ograniczenie cierpień bezpańskich, bezdomnych lub niechcianych kociąt.Uważam, że zwłaszcza w przypadku wychodzącego kota/kotki jest to bardzo rozsądna decyzja. Znam osobiście kilka kotów obu płci, które żyją pełnią kociego życia mimo kastracji. A po zabiegu wykonanym przez dobrego weterynarza, zwłaszcza u kocura, zwierzak bardzo szybko dochodzi do siebie. Jeśli trudny jest dla ciebie ten pierwszy okres wychodzenia z narkozy (która w przypadku kocura jest zwykle krótsza i płytsza niz u kotki), zapytaj lekarza, czy nie mogłabyś odebrac kota już wybudzonego, po kilku godzinach. Ja tak miałam ze swoją kotką, kiedy przyszłam do lecznicy, już nie spała, za to wściekle się darła, więc wiedziałam, że jest ok.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka