Dodaj do ulubionych

O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami

10.09.09, 17:26
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7021265,Hodowla_znanej_dzialaczki_Zwiazku_Kynologicznego_.html
Obserwuj wątek
    • etta2 Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 10.09.09, 17:53
      Fakt rejestracji hodowli nie jest - niestety - poświadczeniem, że to
      hodowla a nie "hodowla". Nie wiem w jakim celu drwisz sobie z
      hodowców, miałeś okazję poznać choć jednego? Bo ja miałam taką
      okazję i nie wierzę, że miałam wyjątkowe szczęście.
      • j_adore Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 10.09.09, 18:34
        etta2, napisz o hodowcy, którego spotkałaś i który jest godny polecenia. Może
        warto o tym pisać i chwalić ludzi jeśli jest za co:)
        Niestety na tym forum nie spotkałam się z pochwałą hodowcy. Co rusz to
        pseudohodowcy, rozmnażacze...
        • etta2 Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 10.09.09, 20:16
          Proszę bardzo.
          Pani mieszka w Rzeszowie, bliższych danych nie podam bez jej zgody.
          Ma 3 suczki yorki, hodowlą para się od 20 lat, jest zakochana w
          rasie. Kupiliśmy od niej suczkę ponad rok temu, odbieraliśmy
          osobiście z domu, gdzie Pani mieszka. Natychmiast po podjęciu
          decyzji zakupu, jeszcze przed odbiorem szczeniaka, miałam pełną
          informację o miocie, zdjęcia maluchów przesyłane mailem, ksero z
          opinii po przeglądzie w Zw. Kynol. Ponieważ ja mieszkam w Gdańsku
          (podróż ze szczeniakiem ponad 700 km) dostałam na drogę tzw.
          wyprawkę: szmatkę-ręcznik z "gniazda", trochę mleka do picia,
          zabawkę i trochę karmy na początek. Zaraz po przyjeździe do domu
          telefony: jak podróż, jak się ma piesek i.t.d. Przez pierwsze
          miesiące bardzo liczne kontakty telefoniczne i mailowe, w
          końcu...niby przypadkowa (służbowa) wizyta w moim domu. Do dziś
          utrzymujemy kontakty.
          Ta Pani pracuje zawodowo i hodowla absolutnie nie stanowi źródła
          dochodu znaczącego dla domowego budżetu. Nie ogłasza się w
          internecie, nawet nie ma strony. Poznaliśmy się przez zupełny
          przypadek. Nie ma na bieżąco szczeniaków do sprzedania, bo dopuszcza
          swoje suczki raz na jakiś czas. Jeździ po wystawach, zdobywa medale
          i to jest dla niej istota hodowli. Ma piękne sunie, bardzo zadbane,
          o świetnych charakterach. Moja suczka jest naprawdę wspaniałym
          pieskiem, jesteśmy nią zachwyceni.
          Wiem, wiem, pewnie trafiło mi się jak ślepej kurze...jednak mam
          okazję powiedzieć, że tacy hodowcy też są. Pasjonaci, kochający
          swoją pasję - pieski.
          Będę szczera i przyznam uczciwie: miałam suczkę z tzw.
          pseudohodowli, bardzo, bardzo kochaną, ale...bardzo, bardzo
          chorowitą, z zaburzeniami neurologicznymi (5 lat na sterydach). Z
          pełną świadomościa twierdzę DZIŚ, że tzw. "papiery" to naprawdę nie
          pic na wodę, a dowód i świadectwo zdrowia fizycznego i psychicznego.
          Dlatego - chcesz mieć fajnego psa - kupuj RASOWCA Z PAPIERAMI ze
          sprawdzobej hodowli.
          • j_adore Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 11.09.09, 00:24
            To jasne, że miałaś szczęście.
            Przecież mogłaś trafić na hodowlę_znanej_działaczki_...
            Też pewnie przesłałaby Ci zdjęcia szczeniaków i do tego rekomendację Zw. Kyn.
            Zaryzykowałaś, ale miałaś szczęście:)
            Powinno się więcej pisać o prawdziwych hodowcach, ale forum ma to do siebie, że
            piszą przeważnie ludzie z kłopotami, z pretensjami do nieuczciwych.
            Może ktoś jeszcze napisze o dobrym, sprawdzonym hodowcy?
            • pierozek_monika Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 11.09.09, 08:41
              służę namiarami na dobrych sprawdzonych hodowców cocker spanieli angielskich -
              ale to jest niemodna już rasa (dzięki bogu!), niewielu interesują moje uwagi o
              hodowcach tej rasy więc nie będę niepotrzebnie się rozpisywać. Daję tylko
              świadectwo, że bardzo dobre rzeczy można uczciwie powiedzieć o 80% znanych
              hodowli tej rasy.

              Zależy jeszcze jakie, kto ma oczekiwania wobec hodowcy. Większość niestety
              kupujących ma tylko jedno oczekiwanie - chce kupić psa jak najtaniej i jak
              najbliżej oczekując, że papierek to gwarancja wszystkiego (trochę dlatego też,
              bo mu niedostatecznie wytłumaczono sens rodowodu i nie poinformowano, że to
              dopiero podstawowy warunek poszukiwania hodowli). Szukają bez zagłębiania się w
              zdrowie rodziców (przez co najczęściej rozumie się posiadanie książeczki
              zdrowia, szczepienia i odrobaczenia, a ekg, rtg stawów czy badanie oczu to już
              kosmos. O, oczy są już zdrowe, jak nie łzawią!)

              Na szczęście są hodowcy, którzy robią dobrą robotę - czyli hodują w rozumieniu
              regulaminu hodowli - czyli starają się hodowlą polepszyć rasę, biorąc pod uwagę
              wszystkie aspekty - charakter, zdrowie i eksterier. I ja naprawdę znam takich,
              nie jednego, nie dwóch.
              • albert.flasz1 Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 12.09.09, 11:36
                A ja służę namiarami na osoby, dla których zwierzęta nie są
                obiektami genetycznych ani jakochkolwiek innych zabiegów, którzy o
                zwierzęta dbają tak samo, jak dbają o własne dzieci, dla
                których "papiery" nie mają żadnego znaczenia i którym od czasu do
                czasu zdarza się "zafundować" ukchanej suni potomstwo. Tak się
                bowiem składa, że o stosunku Człowieka do zwierzęcia wcale nie
                świadczy przynależność do którejkolwiek grupy interesu - w tym
                przypadku do związku kynologicznego, nie podnoszą więc larum za
                każdym razem, gdy nadarzy się okazja dokopania konkurencji - bo i o
                konkurencji nie może być mowy. Jest takie znane powiedzenie: "jak
                nie wiadomo o co chodzi - to wiadomo o co chodzi".:P
                • pierozek_monika Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 12.09.09, 12:50
                  to miło że znasz takich ludzi, wg mnie, lepiej by było gdyby nie fundowały
                  potomstwa, no ale to różnica poglądów między nami, jeden drugiego nie przekona,
                  więc nie ma co drążyć.
            • etta2 Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 11.09.09, 10:06
              Ludzi nieuczciwych mozna spotkać wszędzie i przy każdej okazji,
              wśród hodowców nie może być inaczej. Przecież nawet z
              zarejestrowanej hodowli pochodzą "lewe" mioty, które są tzw.
              nadprodukcją (dla zysku), bez żadnych papierów lub z papierami
              wyrobionymi nieuczciwie. Pewnie ta działaczka sprzedawała swoje
              szczeniaki z metrykami, bo co to za problem dla niej....
              Jednak dobrze jest przed zakupem trochę pomysleć....
              1. jeśli cena zbytnio odbiega od średniej, to sprawa podejrzana....
              2. jeśli przekazanie szczeniaka ma się odbyć poza domem
              sprzedającego, to też podejrzane; uważam, że należy bezwzględnie
              odwiedzić dom hodowcy i sprawdzić w jakich warunkach żyją pieski.
              3. jeśli w hodowli jest więcej niż jedna rasa...to też coś nie tak,
              bo może dojść do krzyżówek, chyba że psiaki są odizolowane w
              klatkach...a to też nie "nie tak"....
              4. jeśli hodowca zupełnie się nie interesuje komu sprzedaje
              szczenię, to znaczy, że ma to gdzieś i chodzi wyłącznie o skasowanie
              pieniędzy.

              Bardzo przykre jest, gdy kupujemy psiaka i zostajemy oszukani, bo to
              zawsze żywe stworzenie, za które ponosimy odpowiedzialność do końca
              jego dni.
    • semi-dolce Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 10.09.09, 19:58
      No sam fakt przynalezności do ZKwP nie oznacza, że psy są szczęśliwe. Dlatego
      warto zawsze zobaczyć w jakich warunkach wychowują się szczeniaki, w jakiej
      kondycji jest matka czy inne psy hodowcy.

      Ale...

      Artykuł dla mnie zupełnie niewiarygodny. raz, że wiem, bo miałam praktykę, jak
      pisze się takie tekściki. Jak wyolbrzymia, uwypukla, przeinacza, pomija fakty.
      celem nie jest bowiem pomóc jakiemukolwiek zwierzęciu, a przyciągnąc czytelnika,
      zrobić aferę. Za to dziennikarzom płacą.

      Nie mam podstaw by nie wierzyć weterynarzowi, który orzekł, ze psy są zdrowe.

      Nie ma także żadnych zdjęć, nic, słowo przeciwko słowu jedynie, bo zdjęcie w
      nagłówku pochodzi z innego miejsca, co małym, bladym druczkiem jest tam napisane.

      Osobiście znam paru fajnych hodowców.
      • mist3 Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 10.09.09, 20:31
        żaden normalny człowiek nie twierdzi, że KAŻDA hodowla w Polsce jest
        dobra - niestety w naszym kraju w praktycznie każdej dziedzinie
        liczy się umiejętność obchodzenia przepisów (albo ich łamanie),
        cwaniactwo, znajomości i łapówkarstwo - czemu inaczej miałoby być w
        związkach kynologicznych czy felinologicznych?
        Ja często linkuję stronę pani Magdy Urban, jak rozpoznać DOBRĄ
        hodowlę - każdy rozsądny nabywca, zanim wyda pieniądze na zwierzę
        (nieważne czy z legalnej czy nielegalnej hodowli) powinien się
        chwilę zastanowić, poszperać w sieci, zadać sobie (a potem hodowcy)
        parę pytań.
        Rynek weryfikuje takich oszustów - zazwyczaj, bo niestety nie w
        Polsce. Tu nadal działa prawo, że pieniądz gorszy wypiera pieniądz
        lepszy.
        • moonshana Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 11.09.09, 11:18
          właśnie... nie można mówić że hodowcy zarejestrowani w ZK są cacy, a ci którzy
          rozmnażają psy nierodowodowe są be. to generalizowanie, i jak każde
          generalizowanie jest złe. kupując psa w zarejestrowanej hodowli mamy większe
          prawdopodobieństwo ( nie - pewność) że kupimy zdrowe odrobaczone, zaszczepione,
          rasowe zwierzę. pochodzące z domu gdzie psy się kocha, troszczy się o nie, leczy
          się gdy są chore. ale - pewności nie mamy. odrobinę za często słyszy sie takie
          kwiatki jak to z rodowodowego szczeniaka wyrosło .. coś. jak to hodowca sprzedał
          6 miesięcznego wnętra jako psa pełnowartościowego. długo, długo nie odbierał
          telefonów od nabywcy, a w końcu stwierdził że " nie wiedział" i ostatecznie,
          może zwrócic pieniądze. nie jest tak, że hodowcy to wszyscy jak leci ludzie z
          pasją , dokładający kaskę do hodowli, szukający dobrych domów dla szczeniąt.
          owszem, prawdopodobieństwo udanego "zakupu" jest większe niż gdybyśmy kupili psa
          od hodowcy nie zrzeszonego w związku. ale to ciągle tylko prawdopodobieństwo.
          dla mnie Związek Kynologiczny nie jest instytucją której ufam bez zastrzeżeń.
          będąc kiedyś (ok. 10-15 lat temu) w oddziale związku byłam świadkiem scenki:
          weszła pani z sznaucerem. dzień dobry, dzień dobry - gadu gadu. problem. pani
          kupiła dwa lata temu szczeniaka, była w związku , polecili hodowlę ale...
          dlaczego jej pies ma taką nędzną sierść?! oto zdjęcia przodków, oto ich szata -
          a czemu jej psina tak nie ma?. wmówili kobiecie że psa zapasła i to dlatego.
          pies zapasiony nie był. nic wprost nie mówili ze względu na obecność osoby
          postronnej - czyli mnie, ale łatwo się było domyśleć czemu jej pies szatę ma
          jaką ma. po mamusi albo po tatusiu:). i nie chodziło tu o złą opiekę nad psem,
          niewłaściwe traktowanie szaty, złą dietę czy chorobę. jak w dowcipie. mamusiu
          dlaczego ja mam ciemną skórę a ty i tatuś białą?:)
          nie zamierzam na razie kupować psa, jeden wystarczy. ale jak przyjdzie ta chwila
          - bardzo dokładnie sprawdzę skąd psa biorę. i szczerze wątpię abym zdecydowała
          się na szczenię z zarejestrowanej hodowli. no, może w ostateczności, jeśli nie
          znajdę tego jedynego zwierza gdzie indziej.nie twierdzę że wszyscy
          zarejestrowani to kanalie i oszuści. mierzi mnie tylko stawianie na piedestale ,
          gadanie o "pewności", mieszanie z błotem ludzi którzy rozmnażają nierodowodowe
          psy. jeśli wiemy że wśród kynologów zdarzają się czarne owce, jeśli wiemy że
          dochodzi do kantów - przydałaby sie odrobina pokory.
      • friendii Zdjęcia a domu pani hodowczyni były 11.09.09, 12:53
        ale je usunięto, bo zostały zrobione z ukrycia i pewnie pani
        hodowczyni postraszyła redakcję prawnikiem, że nie godzi się na
        publikację fot ze swoich prywatnych pokoi. Na zdjęciach - kilku -
        widać było pokój z ustawionymi piętrowo króliczymi metalowymi
        klateczkami. W klateczkach pieski - jeden duży, parę małych itp.
        Jakoś mnie, kurczę, ci szlachetni hodowcy, co to z pasją robią
        inbredy, żeby wygląd był wzorcowy i oczywiście dbają, kochają, bo to
        ich pasja życia... jakoś mnie owi hodowcy nie mogą do siebie
        przekonać.
        Jakoś nie mogę zrozumieć, po co ktoś ma psychiczną potrzebę, by
        jeździć z psem na wystawę, gdzie powiedzą, że jego pies jest
        najładniejszy - ładniejszy od pięciu innych, a wszytskie podobne, bo
        krewniaczo spokrewnione i tak oto powstała rasa. Ludzie mają w
        głowach... nie napiszę co ;)
        • tenshii Re: Zdjęcia a domu pani hodowczyni były 11.09.09, 13:18
          friendii napisała:

          > Jakoś nie mogę zrozumieć, po co ktoś ma psychiczną potrzebę, by
          > jeździć z psem na wystawę, gdzie powiedzą, że jego pies jest
          > najładniejszy - ładniejszy od pięciu innych, a wszytskie podobne, bo
          > krewniaczo spokrewnione i tak oto powstała rasa. Ludzie mają w
          > głowach... nie napiszę co ;)

          Wystawy wystawami, mnie to również nie kręci, ale gdyby nie uprawnienia hodowlane dla psów faktycznie potwierdzonych jako rasowe - rasy przestałyby istnieć, bo jeden mądry z drugim mądrym wogóle nie zwracaliby uwagi na pochodzenie psa.
          Kryli by jedną rasowopodobną sukę rasowopodobnym psem i wychodziłyby labradory z temperamentem mopsa, albo charakterem kaukaza.
      • j_adore Już jest zdjęcie 11.09.09, 14:11
        miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,7021529,Producenci_rodowodow.html?as=2&ias=2&startsz=x
        • moonshana Re: Już jest zdjęcie 11.09.09, 14:46
          ano. przypomniał mi się pewien program oglądany kilkanaście lat temu. hodowcy
          chartów. brzmi piękni. ponad 10 ( grubo ponad, to pamiętam, ale ponieważ nie
          pamiętam dokładnie ile - podaję - 10) chartów w mieszkaniu. państwo długo
          opowiadali o swojej pasji, poświęceniu, o tym że na spacery chodzą na dwie tury
          - za jednym zamachem nie sposób zabrać wszystkich psów. a ja jak zobaczyłam jak
          psy obijają się o siebie w niewielkim mieszkaniu, jak nie mają kawałka własnego
          miejsca, tylko dla siebie - poczułam niesmak. może oni kochali te psy, ale jakoś
          bardzo głupio. bo głupio trzymać tyle chartów w mieszkaniu, głupio je rozmnażać,
          głupio chwalić sie jak to trzeba wychodzić dwa razy na spacer, i jakie to
          poświęcenie. głupio. w całej tej głupiej miłości zabrakło miejsca dla dobra psów.
          a jeśli te zdjęcia są prawdziwe - szkoda słów. kolejna miłośniczka psów. kolejna
          znawczyni. kolejna zasłużona.
    • rianka Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 11.09.09, 11:54
      "Katarzyna R. jest znaną działaczką Związku Kynologicznego. W
      ofercie ma wiele różnych ras."


      No smutno się to czyta, nie wnikając w obiektywizm i rzetelność
      artykułu. Zawsze miałam ograniczone zaufanie do hodowli, które
      zajmują się "wieloma" rasami... Ciężko mówić w takim przypadku o
      pasji.
    • tenshii Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 11.09.09, 13:19
      Sunie kochany, aż Ci z tych emocji ortografię odebrało ;)
    • suflerka.x Wsio ryba 11.09.09, 14:50
      Hodowca, jak i "rozmnarzacz" - czyniący to dla szmalu jest tym samym paskudnym
      typem :(
    • majenkir Najlepszy numer, 12.09.09, 00:44

      ze ja ja znam!
    • listekklonu Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 12.09.09, 15:00
      Znam niestety dwie takie hodowczynie kotów z Krakowa - na 30 m2 mają upchnięte
      kilkanaście kotów rasy maincoon. Przykre, bo fajnie byłoby mieć świadomość, że
      kupując rodowodowe zwierzę, nie przyczyniam się do męczenia zwierzaków.
      • kirke18 Re: O wyższości hodowców nad rozmnarzaczami 13.09.09, 18:51
        Dlatego kupując zwierzę z hodowli należy ja odwiedzić. Normalny, prawdziwy
        hodowca pokaże Ci hodowlę, rodziców (choćby matkę), warunki, w których trzyma
        zwierzęta.Będzie to zgodne ze stroną www,
        oraz opinią, którą w dobie baaaardzo łatwo sprawdzić.
        Tylko debile kupują w pseudohodowli, żal im paru złotych, a potem, jak się
        znudzi, albo mamunia powie-fuj! śmierdzi, sprzątać trzeba za często! albo jadą
        na wakacje... pies, kot, czy inne zwierzę ląduje w lesie... no może w schronisku.
        Zwierzę powinno być tak drogie, żeby jeśli nie umieją cenić życia (zwierzęcia)
        to żal byłoby im pieniążków.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka