smcalfa 29.12.10, 11:12 Wszędzie wszyscy reklamują tą akcję, a tu na forum zwierzęta nie? dysonans.blox.pl/2010/12/Nie-wdeptuj-w-psie-kupy-na-Sylwestra.html smc Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
pferbe Re: Nie strzelaj na sylwestra 30.12.10, 08:19 Mój pies akurat nie bał sie huku. Olewał nawet te petardy, które strzelały mu przy pysku;) Ale i tak jak najbardziej popieram, bo znam zwierzaki, ktore wręcz wpadają w depresję ze strachu. Oczywiście w Sylwestra i tak ognie będą, ale może dobrze byłoby wstrzymać sie od rac w inne dni;) Odpowiedz Link Zgłoś
mel.la Re: Nie strzelaj na sylwestra 30.12.10, 11:39 Bez przesady, dla psow sa dostepne srodki uspokajajace i nie mam namysli zadnych swinstw takich jak Pramolan tylko 100% naturalny lek Relax Sanal, ktory mozna podawac psu w czasie stresu wlasnie w Sylwestra czy w podrozy, bez zadnych objawow ubocznych. Moj pies az tak bardzo nie boi sie huku i na Sylewstra nie zostaje sam w domu. Sprzatanie kup to zupelnie inna sprawa wiec nie rozumiem po co ta slowna przepychanka:) Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Nie strzelaj na sylwestra 30.12.10, 14:47 Oto fragment tekstu tego "wrażliwego" blogowicza: "...Wszyscy powtarzają to samo, podając informację o rosnącej grupie osób na FaceBook’u, które popierają akcję Cisza na sylwestra. A ja tej akcji nie popieram Jeśli ktoś był na tyle bezmyślny, że nie przewidział co zrobić z psem na Sylwestra to jest jego problem. Niech nie wprowadza terroru psychicznego. Polacy nie zaczęli strzelać i hałasować w zeszłym roku. Jak pamiętam - zawsze to robili. Dlaczego ja mam dbać o dobre samopoczucie bezmyślnych właścicieli psów? Ale skoro dążą do zbawienia świata Nigdy nie byłem przeciwny pozytywnym działaniom. Skoro już zebrała się taka poważna grupa wokół psiego problemu, podsuwam im kwestię, która ma szansę na równie pozytywny odbiór społeczny. A może nawet jeszcze lepszy. Proponuję aby to towarzystwo poprowadziło akcję: Posprzątaj po swoim psie. Zadbaj o to, żeby ludzie nie wkraczali w Nowy Rok z obsranymi przez psie kupy butami...." Obrzydliwe!!!!!! Będę strzelał ile wlezie, bo psy sr.ają a właściciele nie sprzątają, to niech cierpią. Odstrzel sobie łeb i co tam jeszcze chcesz, debilu! Odpowiedz Link Zgłoś
orchidee_84 Re: Nie strzelaj na sylwestra 30.12.10, 20:41 Tylko ci niby bezmyślni właściciele psów nie mogą ich wrzucić na czas strzelania w jakąś czarną dziurę. W domach, mieszkaniach ten huk również słychać. A stamtąd już nie ma dokąd uciec. Owszem, problem istniał zawsze, ale facebook dopiero w tym roku stał się bardzo popularny, stąd wielka kampania. Dobrze by było spotkać się jakoś w połowie drogi. I np pokazy fajerwerków były robione przez miasto, ale w miejscach wydzielonych... szkolenie psów Wrocław Odpowiedz Link Zgłoś
mel.la Re: Nie strzelaj na sylwestra 30.12.10, 20:47 Nie przesadzaj kobieto, jak zadbasz o psa jak trzeba i bedziesz przy nim to nie bedzie cierpial. -------------- forum.gazeta.pl/forum/f,100295,Forum_nadwrazliwych.html Forum dla osob nadwrazliwych.Zapraszam Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Nie strzelaj na sylwestra 01.01.11, 17:33 "...jak zadbasz o psa jak trzeba i bedziesz przy nim to nie bedzie cierpial. " Taaa.....a to "zadbanie" ma się sprowadzić do nafaszerowania psiny medykamentami. Jako półprzytomna przeżyje, pewnie.....I pewnie sądzisz, że ochoczo da się wyprowadzić na spacer celem załatwienia potrzeb fizjologicznych, choć nad głową kanonada. Widać, że teoretyzujesz i bladego pojęcia nie masz o czym mowa. Moja suczka w domu jest spokojna, choć słychać wystrzały na zewnątrz. Ale cały wczorajszy wieczór nie sikała ani nie kupkała, jak wytrzymała do dziś rana? Może nalała na dywan, choć śladów nie widać...Co gorsza dzisiejszy wieczór wygłąda identycznie, bo hołota dalej wita Nowy Rok, a mnie chce się wyć ze złości i bezsilności. Odpowiedz Link Zgłoś
mel.la Re: Nie strzelaj na sylwestra 02.01.11, 21:38 etta2 napisała: > Taaa.....a to "zadbanie" ma się sprowadzić do nafaszerowania psiny medykamentam > i. Jako półprzytomna przeżyje, pewnie... A kto Ci kaze faszerowac psa psychotropami? Sa lagodne srodki. >..I pewnie sądzisz, że ochoczo da się w > yprowadzić na spacer celem załatwienia potrzeb fizjologicznych, choć nad głową > kanonada. A musisz akurat o polnocy wychodzic? Ja wychodze przed kanonada > Widać, że teoretyzujesz i bladego pojęcia nie masz o czym mowa. Mam 6tego psa wiec chyba mam pojecie > Moja suczka w domu jest spokojna, choć słychać wystrzały na zewnątrz. Ale cały > wczorajszy wieczór nie sikała ani nie kupkała, Biedna... moja sikala i kupkala za 4ry, moze powinnas udac sie z nia do weta bo cos z nia chyba nie tak A tak na marginesie.... mnie petardy nie sa potrzebne ale jesli ktos lubi to niech sobie uzywa, raz na rok ... wzystko lubie ale nie lubie przesady Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Nie strzelaj na sylwestra 02.01.11, 23:11 Cóż, jak się mieszka na zabitej dechami wsi, to się nie wie, jak jest w dużym mieście. Kanonada trwa przez całą noc, nie tylko o północy przez 5 min. Ja nie faszeruję psa żadnymi świństwami, nawet tymi "ekologicznymi" - takich NIE MA. "Mam 6-go psa"....a ile masz lat, bo pies żyje trochę, to twoje widać niezbyt długo żyły.... Mój pies jest zdrowy psychicznie i nie zamierzam pętać się z nim po weterynarzach, bo TY twierdzisz, że jest inaczej. Pieprzysz bzdury i tylA! "...mnie petardy nie sa potrzebne ale jesli ktos lubi to niech sobie uzywa, raz na rok ... wzystko lubie ale nie lubie przesady..." Ależ oczywiście, bo w doopie masz uczucia innych! Niech sobie walą do woli, niech psy trzęsą się ze strachu, najwyżej będziesz mieć 7,8,9-tego, jaki to problem. Rzygać się chce na takie podejście do problemu uczestnika forum "zwierzęta", tfuuuu...... Odpowiedz Link Zgłoś
mel.la Re: Nie strzelaj na sylwestra 02.01.11, 23:55 > Cóż, jak się mieszka na zabitej dechami wsi, to się nie wie, jak jest w dużym m > ieście. > Kanonada trwa przez całą noc, nie tylko o północy przez 5 min. No trudno, mieszkasz gdzie chcialas >Ja nie faszeruję > psa żadnymi świństwami, nawet tymi "ekologicznymi" - takich NIE MA. Sa, trzeba tylko chciec poszukac > "Mam 6-go psa"....a ile masz lat, bo pies żyje trochę, to twoje widać niezbyt d > ługo żyły.... Daj popracowac swoim zwojom mozgowym, rozwin je troszke, mozna miec po 2-3 psy naraz :) > Mój pies jest zdrowy psychicznie i nie zamierzam pętać się z nim po weterynarza > ch, bo TY twierdzisz, że jest inaczej. Pieprzysz bzdury i tylA! Jakby byl zdrowy psychicznie to by za przeproszeniem szczal i sral regularnie > "...mnie petardy nie sa potrzebne ale jesli ktos lubi to niech sobie uzywa, raz > na rok ... wzystko lubie ale nie lubie przesady..." > Ależ oczywiście, bo w doopie masz uczucia innych! Niech sobie walą do woli, nie > ch psy trzęsą się ze strachu, najwyżej będziesz mieć 7,8,9-tego, jaki to proble > m. Rzygać się chce na takie podejście do problemu uczestnika forum "zwierzęta", > tfuuuu...... > Rzygnij, na pewno Ci ulzy. Odpowiedz Link Zgłoś
friendii odpalanie petard to rozrywka prostaków 01.01.11, 12:25 a ich nie brakuje Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: odpalanie petard to rozrywka prostaków 01.01.11, 18:34 Masz rację, niestety. A im większe dziadostwo, tym więcej fajerwerków i balowania. Choć podobno ogromna masa żyje pod progiem ubóstwa....ubogich stać na 2-3 dniowe fajerwerki? Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: odpalanie petard to rozrywka prostaków 02.01.11, 09:58 Przenigdy nie wybieraj się do Francji w okolicach 14 lipca - bo wtedy tam są same prostaki...:D Odpowiedz Link Zgłoś
friendii Re: odpalanie petard to rozrywka prostaków 02.01.11, 11:14 Każde dzidzi lubi zrobić duże bum bum, bo wtedy czuje moc i swój wpływ na rzeczywistość - w końcu tyyyyle hałasu wyprodukowało. Prostaka nie stać na wiele więcej, to chociaż sobie petardą strzeli, władze w różnych krajach na to pozwalają z okazji różnych "świąt" bo nastroje tych, co płacą podatki muszą się jakoś kanalizować. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: odpalanie petard to rozrywka prostaków 02.01.11, 11:56 Słowem, mamy kolejną medialną nagonkę - tm razem pod trytułem "nie strzelaj, bo pieski się boją". Następna będzie pod hasłem smyczy, kagańców oraz sprzątania kupek; a potem będziemy sterylizować dokarmiać zdziczałe piwniczne koteczki - srające do piaskownic. PS W mojej rodzinie było dużo psów. Niektóre bały się huku, czasami wyły słysząc pogotowie lub straż pożarną na sygnale, ale w domu i przy opiekunie zawsze czuły się bezpiecznie i nigdy nie świrowały, nie było potrzeby faszerowania ich narkotykami. Nie wszędzie jednak tak jest, bo przecież każde dzidzi musi mieć w domu żywą zabaweczkę i traktować ją właśnie jak zabaweczkę, czyli martwy przedmiot służący jedynie przyjemności dzidzia - bo wtedy dzidzi czuje się dowartościowane, wrażliwe i w ogóle kulturne jak cholera...:D Odpowiedz Link Zgłoś
friendii Re: odpalanie petard to rozrywka prostaków 02.01.11, 15:56 ulżyło ci? Ja nie to idź sobie p....dolnij petardą, a ino kruca fiks dużą - żeby wszystkie wróble w okolicy wyzdychały. Ty tego nie zrozumiesz, może w nastepnych pokoleniach twoje geny coś zakumają. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: odpalanie petard to rozrywka prostaków 03.01.11, 08:15 Na takich nawiedzonych petarda to za mało, ale zostało mi jeszcze w piwnicy parę handgranatów po dziadku.:D Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry martwe ptaki w Beebe w stanie Arkansas 04.01.11, 11:16 do poczytania i przemyślenia wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8900572,Smierc_tysiecy_ptakow_w_Arkansas_wyjasniona__Fajerwerki.html Odpowiedz Link Zgłoś
m_jak_mysz fajerwerki 04.01.11, 20:09 Jeśli się ma psa od szczeniaka, można zadbać o jego socjalizację i oswoić z hałasami (stopniowo), taki pies nie będzie bał się fajerwerków, burzy etc. Można zbudować psu pozytywne skojarzenia z hałasami. Młodego psa, który zachowuje się niepewnie, kiedy jest burza lub fajerwerki można przekonać że to nic strasznego, odwracając jego uwagę od hałasu, pokazując mu swoim zachowaniem że nic złego się nie dzieje. Absolutnie nie pocieszać, nie głaskać, nie użalać się - jednym słowem nie pokazywać psu, że jest się czego bać. Psa, który ma już utrwalony lęk przed hałasem zresocjalizować najtrudniej, ale to też jest możliwe, czasem przy pomocy leków, które podnoszą ogólny nastrój psa i pozwalają mu zacząć myśleć - wtedy można psa uczyć spokojniejszego znoszenia hałasu. Tyle że to jest praca na co najmniej rok, a nie tydzień przed sylwestrem. Zresztą we wszystkich powyższych przypadkach zajmuje to trochę czasu, ze szczeniakiem oczywiście najszybciej. I wreszcie są psy, koty i inne zwierzęta, z którymi nikt pracować nie będzie, nikt ich nie ochroni, po prostu będą się panicznie bać i nikogo to nie będzie interesować (np. w schroniskach, bezpańskich, starych, chorych, mających opiekunów w starszym wieku). I dla nich była akcja "Nie strzelam w Sylwestra". Warto zwrócić uwagę na formę gramatyczną - akcja ma tytuł "Nie strzelam", a nie "Nie strzelaj", nie jest więc roszczeniem rozhisteryzowanych właścicieli psów, tylko dobrowolnym wyborem, obojętnie z jakich pobudek. Ograniczenie huku nikomu nie zaszkodzi, zrezygnują z fajerwerków ci, którym na tym po prostu nie zależy aż tak. Reszta niech się bawi. Nikt tu nikogo nie zmusza do ograniczenia strzelania na Sylwestra. To jest tylko apel o zauważenie problemu zwierząt - w moim odczuciu przede wszystkim tych zwierząt, którym nie ma kto pomóc poradzić sobie z tym lękiem. Bo za komfort i zdrowie zwierząt, które mają opiekunów, odpowiadają opiekunowie. Chociaż oczywiście, na pewno tym, którzy pracują nad odczuleniem psa na fajerwerki, pomoże zmniejszenie natężenia kanonady. Mieszanie tego z tego tematem kup na chodnikach uważam za nieporozumienie - jedno dotyczy PSICH emocji i cierpienia, drugie braku kultury ludzi. I tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: fajerwerki 04.01.11, 20:38 Nie masz racji. Strach przed hukiem wystrzałów jest cechą osobniczą i tego nie da się wyćwiczyć. Miałam suczkę - kundelkę, która trzęsła się ze strachu nawet na dźwięk (głuchy) naciśnięcia przez chłopaka pistoletu na kapiszony (oczywiście bez kapiszona), taki głuchy trzask. W sylwestra przeżywała katusze, była kłębkiem nerwów i w żaden sposób nie dało się tego opanować. Od szczeniaka. Suczka, którą mam obecnie, też się boi strzałów, ale nie aż tak. W domu jest spokojna, choć słyszy (bo i ja słyszę) odgłosy strzałów, jednak nie ma urazu i na drugi dzień, jeśli gó...arstwo znów sobie nie urządza kanonady, wychodzi bez problemu z domu. Wrażliwość na huk nad głową jest cechą wrodzoną, dlatego psy policyjne są wybierane spośród tych właśnie, które nie są wrażliwe, bo instynkt jest w tym przypadku sprawą zasadniczą. Najbardziej "rozwalają" takie sytuacje, gdy zwierzak żyje wolno, jak te nieszczęsne ptaki i ginie z powodu zachcianek gromady kretynów chcących sobie "poSZCZelać". Ile psów i kotów stało się przez to bezdomnymi, bo poleciało w siną dal...przed siebie na oślep? Odpowiedz Link Zgłoś
m_jak_mysz Re: fajerwerki 04.01.11, 23:11 Zgadzając się z Tobą w ocenie g....rstwa i jego działalności, nie mogę się zgodzić co do meritum. Oczywiście, jest coś takiego jak genetyka i są psy, które mogą dziedziczyć nadwrażliwość na hałas i wtedy jest trudniej. Ale NIGDY nie jest tak, żeby pies od szczeniaka miał utrwalony lęk, którego nie da się zmodyfikować pracą, bądź pracą+lekami (choć w przypadku szczeniąt nie słyszałam o terapii wymagającej leków). Jeśli oczywiście to samo rozumiemy pod pojęciem szczeniaka - ja mam na myśli szczeniaka do max 16 tyg życia. Czyli w okresie tzw. socjalizacji. Jeśli szczeniak jest genetycznie nadwrażliwy na dźwięki, co można sprawdzać odpowiednimi testami (takie testy robią w hodowlach), to wiadomo, że w okresie socjalizacji trzeba na ten element położyć szczególny nacisk. Taki pies być może nigdy nie będzie się czuł komfortowo słysząc strzały, ale nie będzie panikował. Jeśli jednak zaniedba się celowe działania (stopniowe!) mające na celu odwrażliwienie na hałąs, potem może być naprawdę ciężko. Czy miałaś swoją suczkę od początku, jeszcze w czasie tych 16 tygodni? Czy ty lub ludzie, którzy mieli ją wcześniej, pracowali nad jej lękiem przed hałasem w tamtym właśnie czasie? Czy w ogóle ten, kto był z nią w ciągu tych pierwszych 16 tyg., wiedział, że ona ma taki problem? Jeśli pies był od początku genetycznie nadwrażliwy, mogło wystarczyć, że raz coś koło niej huknęło, ona się przestraszyła a ktoś ją wtedy pogłaskał i zaczął pocieszać. Albo zaraz po usłyszeniu strzału stało się coś dla niej nieprzyjemnego. U wrażliwego na bodźce psa to wystarczy. I druga sprawa to, o czym piszesz że reagowała paniką nawet na odgłos odbezpieczania pistoletu na kapiszony - to nie jest nic dziwnego. Jeśli pies reaguje lękiem na jakieś bodziec i nic się z tym nie robi, to lęk się wzmacnia i stopniowo wywołują go coraz słabsze bodźce. W tym przypadku mogło być tak, że niepokój wywołuje już sam widok kapiszonowca. To jest ten sam mechanizm, który sprawia, że wcześniej bity pies reaguje lękiem na podniesioną rękę. Psy lękowe to naprawdę delikatna materia i wiele oczywiście zależy od konkretnego psa, jego osobowości, historii, pochodzenia, cech rodziców etc. Ale uwierz mi, że każdy (chyba że jest ewidentnie chory psychicznie, bo to też się zdarza), gdyby był dobrze socjalizowany, mógłby tych lęków nie mieć. Potem jest dużo trudniej, ale można modyfikować zachowania psa, tak żeby reagował mniejszym lękiem, żeby zamiast paniki, był lekki niepokój. To już jest bardzo dużo jeśli chodzi o komfort psychiczny zwierzaka. Tyle że w przypadku silnych lęków raczej trzeba to robić pod kontrolą behawiorysty, bo samemu można spaprać sprawę. A że jest to i kosztowne, pracochłone i czasochłonne, to mało komu się chce taki trud podejmować i nawet się temu nie dziwię. pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: fajerwerki 05.01.11, 10:13 Odpowiadam na Twoje wątpliwości dotyczące suczki-panikary. To był mały, kochany kundelek, dostałam ją w wieku 6 tyg., z domu, gdzie przyszła na świat. Nie była nigdy nikomu podrzucana czy oddawana na przechowanie. Na podstawie własnych doświadczeń śmiem twierdzić, że jednak cechy osobnicze, zakodowane w genach są decydujące o wielu zachowaniach i reakcjach naszych zwierzaków. Moja "tamta" suczka miała też potworne opory przed pozostawaniem sama w domu i trwalo to do końca jej życia. W wieku szczenięcym były płacze, spazmy i.t.d., pracowałm, więc musiala przywyknąć do kilkugodzinnej samotności (6-7 godz), ale zawsze na "do widzenia" było "dziam, dziam, dziam". "Obecna" nie zwraca na to uwagi, czasem nawet łba nie podniesie leżąc na kanapie. Zachowania instynktowne można tylko w pewnym stopniu złagodzić, ale wyeliminować ich się nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
suche Re: fajerwerki 04.01.11, 22:52 Wrażliwość na strzały jest wrodzona i silnie się dziedziczy. Jeśli pies boi się nie znacznie to można jakoś nad tym pracować odwracać uwagę, ale nigdy się tego do końca nie pozbędzie i pies zawsze będzie czuł dyskomfort. Jeden mój pies boi się bardzo, a strach ten narasta z wiekiem. Odmawia jedzenia i zabawek gdy strzelają, nie załatwia się przez koszmarną ilość godzin i nawet kiedy jest już dawno po Sylwestrze nie chce wychodzić z domu gdy robi się ciemno. Na strzały w tv czy nagrania nie reaguje wcale. Nie znam osoby która by tego oduczyła. Drugi pies nie boi się wcale, nie zwraca uwagi po prostu i nic nie muszę z tym robić, bo tak już ma, ale ona jest po wyselekcjowanych rodzicach, którzy na testach psychicznych również nie mieli reakcji na strzał... Osobiście lubię nawet fajerwerki i wszystko byłoby oki, gdy był jakiś pokaz o północy. Denerwuje mnie natomiast strzelanie dwa tygodnie przez i miesiąc po Sylwestrze, bo raz że traci to cały swój urok, a dwa że jest po prostu uciążliwe nie tylko ze względu na psa, ale też na mnie. Nie bawi mnie podskakiwanie gdy jakieś szczawie idą i huczą co dwa trzy kroki... Odpowiedz Link Zgłoś
m_jak_mysz Re: fajerwerki 04.01.11, 23:53 Może odczuwać dyskomfort, ale wcale nie musi. Poza tym dyskomfort jest lepszy niż panika. Wystarczy sobie wyobrazić, różnicę pomiędzy przeżywaniem panicznego lęku, z kołataniem serca, omdlewaniem itp. a niepokojem. To naprawdę można wypracować, tylko żmudnie. W dodatku utrudnia to fakt, że bardzo ciężko jest stopniować bodziec - dlatego między innymi trzeba to zacząć robić wiele miesięcy przed sylwestrem. A i to jeśli w trakcie pracy nad odczulaniem trafi się jakiś kretyn z kapiszonem, może wszystko popsuć i wraca się do punktu wyjścia. Łatwo nie jest. Mój pies dwa lata temu reagował totalną paniką, rok temu już mniejszą, w tym roku początkowo odczuwał dyskomfort, potem niestety jako że strzelanina się nasilała, była już bardziej niespokojna. Ale generalnie jest poprawa i to mimo że ja akurat nad tym jakoś szczególnie wytrwale nie pracowałam. I dlatego też mnie wkurzają szczawie, które strzelają bez opamiętania, gdyby temat skończył się krótkim pokazem fajerweków o północy, przypuszczam, że w ogóle nie byłoby problemu. Bo na burzę mój pies już prawie nie reaguje. Tzn. reaguje ale tak, ze ją zauważa i jest mniej chętna do współpracy, zabawy itp. Ale nie panikuje, a panikowała strasznie. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: fajerwerki 05.01.11, 09:19 Moja suka natomiast nie lubi gdy ktoś krzyczy albo mówi podniesionym głosem. Zawsze wtedy wychodzi albo zaczyna bulgotać warczeć, potrafi nawet obszczekać... Poza tym, słysząc syrenę (straż pożarna - na wsi mieszkamy obok remizy strażackiej, w mieście obok stacji pogotowia ratunkowego) albo nawet pozytywkę obwoźnego handlarza (na przykład takiego z lodami i mrożonkami) siadała i zaczynała wyć. Ostatnio chyba jej się to znudziło, bo przestała. Petardy natomiast zawsze traktowała ze stoickim spokojem. Prawda, że nie wychodziliśmy na spacerki w okresach i miejscach szczególnego natężenia kanonady (w Sylwestra o północy, jakieś masowe plenerowe imprezy), przedwczoraj jednak się zdarzyło, że jakiś dzieciak rzucił petardę prosto pod moje nogi. Będący w obecności tatusia dzieciak został opieprzony i na tym sprawa została zamknięta. Idący obok pies poszedł sobie swoją drogą i nawet się nie obejrzał...:P Odpowiedz Link Zgłoś
m_jak_mysz Re: fajerwerki 05.01.11, 10:39 I prawidłowo, nikt nie lubi jak mu wrzeszczą nad uchem:)) A takiemu co rzuca petardy pod nogi opieprz się należał. Zresztą to jest zabronione, he he, przepisem, bo petardy wolno tylko w Sylwestra, inaczej grozi mandat 500 zł... A z innej beczki ostatnio spotkałam debila z owczarkiem niemieckim bez smyczy, który najpierw zaczął skakać i szczekać na jakiegoś przerażonego dzieciaka, a potem na moją sukę. Poprosiłam żeby go odwołał, co oczywiście się nie udało. A ponieważ zaczął się na mnie drzeć, że przesadzam, to też mu się ode mnie oberwało. I moja suka, która charakter ma krewki, siedziała jak trusia, kiedy panu wykładałam co myślę o latających luzem agresywnych psach, nad którymi właściciel nie panuje. Może uznała, że dam sobie radę i nie musi się mieszać:) Odpowiedz Link Zgłoś