babazgaga
16.07.04, 21:36
Mam od wczoraj drugiego kota, wziętego od koleżanki która wyjechała. Kotka ma
2 lata, wychowana w mieszkaniu, ładna i w ogóle, oczywiście teraz mamy
wszystkie trzy z moją kocią rezydentką ciężkie dni przyzwyczajania się do
siebie, ale zaniepokoila mnie jedna rzecz. No, może dwie.
1. "Nowej" jedzie z mordki, nie mocno, "zapachem" jedzeniowym... troche tak
jak jedzie psu. Mojej nie jedzie i nigdy nie jechało. Czy to cecha osobnicza,
czy coś nie tak?
2. "Nowa" ma zaschnięty katar na nosku, do tego glosno oddycha, szczegolnie
jak je - swiszcze przez nos. Nie kicha, nie kaszle. Dodam że koleżanka na
pewno zauważyłaby że jest z nią coś nie tak, zanim mi ją oddała.
Nie chcę iść z nią do weta jeśli nie byłoby to potrzebne, bo nie chcę jej
stresować na początku pobytu u mnie, tym bardziej że do tej pory do wet
przychodził do koleżanki, więc kot w ogóle nie opuszczał domowych pieleszy. Z
drugiej strony nie chcę rozprzestrzeniać sobie jakichś kocich chorób, tym
bardziej że moja "stara" kocia (nie taka stara, 3 lata ma) jest chorowita i
alergiczna i w ogole kupka nieszczęscia.
No i jeszcze jedna rzecz. Czy zachęcać kotki do kontaktu, np biorąc każdą na
jedno kolano i głaskając, albo "kusić" smakołykami żeby do siebie podlazly?
Czy rozdzielać slowem lub czynem jak się zetrą? Czy może zostawić wszystko
swojemu biegowi?
babazgaga