Dodaj do ulubionych

Koty, a łóżka

18.03.13, 11:21
WItam,

mam taki mały dylemat. Nie pozwalam spać kotom na łóżkach. Po prostu nie. Mają drapak, poduszki, parapety, a łóżka są nasze. Oczywiście korzystają z nich, podczas naszej nieobecności.
Jak jest u Was? Szkoda mi ich czasami, tak słodko śpią, a ja ich ścigam, ale to niehigieniczne jednak.
Obserwuj wątek
    • ajaksiowa Re: Koty, a łóżka 18.03.13, 11:46
      U mnie mogą spać wszystkie ale nie wszystkie tego chcą:(.Co to znaczy niehigieniczne?czego się obawiasz?:)
    • default Re: Koty, a łóżka 18.03.13, 12:05
      No ale co Ci te koty na łóżkach przeszkadzają. Taka już kocia natura (i urok!), że robią co chcą i śpią gdzie chcą. Szczerze powiedziawszy jak się brzydzisz kota w łóżku, to może lepiej jakbyś go w ogóle nie miała ? :)
    • damakier1 Re: Koty, a łóżka 18.03.13, 14:19
      Podobno koty nigdy nie są niegrzeczne, bo wszystko im wolno. Problem zaczyna się, gdy im czegoś zabronić. Mnie kot na łóżku nie przeszkadza, ale rozumiem, że ktoś może nie lubić.
      Jednak nie radzę Ci ścigać je i przepędzać z łóżka. To dobry sposób w stosunku do psa. Kot może uznać, że czynisz zamach na jego ulubione miejsce wypoczynku i zacząć ci sikać na łóżko oznaczając je w ten sposób, byś wiedziała, że to jego miejsce. Dużo prościej i bezpieczniej jest zamykać przed kotami sypialnię.
    • deszcz.ryb Re: Koty, a łóżka 18.03.13, 14:45
      No to po co wzięłaś sobie koty? Kot włazi wszędzie, to typowo kocie zachowanie - na i pod łóżko, do szaf, na szafy, na stół i blaty [jak nikt nie widzi ;) ], na parapety. Koty to stworzenia mobilne, a do tego towarzyskie i bardzo lubią spać z ludźmi.

      Pozwól im - jeżeli koty są regularnie szczepione i odrobaczane [i zdrowe], to nic wam się nie stanie. CAŁE ŻYCIE jest niehigieniczne, bakterie [również te kocie] są WSZĘDZIE, w całym waszym mieszkaniu. Naprawdę to, że pozwolisz kotom spać ze sobą już wam nie zrobi wielkiej różnicy.

      Nie rozumiem ludzi, którzy się boją bakterii, a biorą zwierzę i próbują je przystosować do swoich dziwnych wymagań...
    • dar61 A zamienniki łóżka? 18.03.13, 22:53
      Musi odróżnić jednak {Ferlika} łóżka [z pościelą] a ich substytuty - różne tapczany, szezlongi i sofy, bo kot je odróżni. Gdzie chciałaby się {F.} z kotami miziać? Tylko na podłodze? :-)
      Kot lubi zalegać powyżej podłóg, to normalne.
      U nas dość łatwo poszło uczenie kotów i kotek, że nasze łoże z pościelą to dla nich niedostępna strefa - koty to rozumieą, w swych legowiskach też są terytorialne. Metody pominę, zależą od kota, od jego wieku i ... uporu.
      Niech nadal będzie w tym zniechęcaniu do [pościelowych] łóżek {F.} konsekwentna i z uporem, ale bez przemocy, kociarnię zsadza z tych stref.
      Ale musi coś za to dać kotom. Coś, co pokochają.

      1. U nas zadziałała metoda na kaloryfer - są specjalne przywieszki, pozwalające umieszczać kocie legowiska [w porze chłodniejszej] na płaszczyźnie bocznej grzejników. Wypatrzyłem je w handlu długo potem, jak sam podobne kleciłem. To ukochane miejsce właściwie każdego kota. Latem też rzadko zalegają w cieniu, lubią ciepło. Nasze trzy kocurki i ostatnia kotka umiały doceniać takie swe legowisko przywieszane, że na inne rzadko miały chrapkę.

      2. Następnym sposobem jest (dla kota solitera) stworzenie mu/ jej kilku legowisk, wręcz w każdym pomieszczeniu, gdzie my dłużej stacjonujemy. Czyli - wszędzie. Nasze miały i te wspomniane przez poduchy w każdym pokoju na parapecie, przy komputerze - uwielbiały gapić się na nas przy ekranie - no to tam otrzymały obok osobną kolumnę, skąd królowały. W kuchni też miały wgląd z parapetu, a w, ekhem, łazience rezydowały na klapaie sedesu w czas kąpieli.

      3. Z czasem zmądrzałem i dorobiłem kotce naszej ostatniej wielką, pod sufit sięgającą konstrukcję, na wzór tych kupnych. Po drodze pod sufit miała kotka różne atrakcje, kilka komór przejściowych, a jedna była ślepo zakończona, gdzie spała. Oczywiście mogła wchodzić tam kanałami wewnętrznymi, jak i z zewnątrz, bo całe jest wykładziną pokryte taką, w jaką pazur się łatwo koci wczepia.

      3,5. Zawsze otwarte klapki w mieszkania/ w domu drzwiach są silniejszą atrakcja niż byczenie się na łóżkach. Kiedy nocą naszą kotkę kocury gnębiły i już nie łaziła tak często w plener, to niedomknięte i zaklinowane drzwi na tarasobalkon tak kusiły do obserwacji przedpola, że łóżko przy tym mogło się schować!

      4. Metoda ostatnia, podstępem kota i kotkę ściągająca z [naszego] łoża jest dość typowa, ale zawsze działa: laserek.
      Nasza rezydentka na sam odgłos sięgania po tę atrakcję [grzechot łańcuszka przywieszki] już galopowała pod drzwi, spod których zawsze plamka świetlna się pojawiała ...

      Ech, brak nam tych chwil. Jedno czy drugie zmoczenie pościeli kiedyś, kiedy zimą koty wracały w środku nocy i nam na głowy siadały, mrucząc swe opowieści, już dawno zostało wybaczone ;-)

      Czego i {Ferliczanom} życzy
      Dar61
      • dar61 A zamienniki poduch? 18.03.13, 23:02
        ... i te wspomniane przez poduchy ...

        Może i gdzie jakie poduch wspominają, widziałem i taką z wbudowanym radiem - ale miało tam być:

        ... i te wspomniane przez {Ferlikę} poduchy ...
        I - przez kota.
      • ferlika Re: A zamienniki łóżka? 21.03.13, 10:26
        Witam,

        dar61 napisał:

        > Niech nadal będzie w tym zniechęcaniu do [pościelowych] łóżek {F.} konsekwentna
        > i z uporem, ale bez przemocy, kociarnię zsadza z tych stref.

        U nas reagują na "psik" :).
        Mają wypasiony drapak do sufitu, zalegają na sofach w pokoju i na poduszkach. Nie mamy tej konstrukcji na kaloryfer, ale uzupełnię to w pierwszej kolejności.

        > Ech, brak nam tych chwil. Jedno czy drugie zmoczenie pościeli kiedyś, kiedy zim
        > ą koty wracały w środku nocy i nam na głowy siadały, mrucząc swe opowieści, już
        > dawno zostało wybaczone ;-)

        Jeszcze im się nigdy nie zdarzyło, mają rok już. Muszę się przyznać, że właśnie nie przepadam za takim budzeniem. W czasie dnia jasne, że są miziane i gniecione, ale w nocy się zamykamy.
        • dar61 Lepiej lepić kapy? 21.03.13, 23:48
          {Ferlika}:

          ... zalegają na sofach w pokoju i na poduszkach ...

          Typowe. Nie-do-wy-ko-rze-nie-nia.
          Choć nie - nasza ostatnia kocica lubiła o taki fotel - z mocną draperią obszycia - ostrzyć szpony, a lekceważyła każdą kupną wersją drapaka [prócz kory drzew w ogrodzie].
          Tom w czas nieobecności nakładał na ten fotel nakładkę z folii [tylko na podłokietniki fotela]. Drapanie - jak ręką odjął. Obraza wręcz, że ja sie ośmielam Jejmości zabrać taką przyjemność!
          A że Jejmości w miejscach kilku wywieszono kolekcję drapaków, że Jej Mości pokazywano, że Jejmościną łapę tam nakładano, to - oczywiście - nic.
          Proszę wypróbować tę metodę i zimną w dotyku jakąś kapę kłaść tam, gdzie się będzie chciało wstrzymać zaleganie kocie. Może jedwabną?

          ... Nie mamy tej konstrukcji na kaloryfer, ale ...

          Ale - nic prostszego!
          Odmontować typową kostkę, taką z dziurą kociego wejścia z boku, znad kociej kolumny z drapakiem; w kostce tej z obu boków wywiercić dwa otwory, ale nie naprzeciwko [to da klinowanie się na ściennym grzejniku, nie obróci się kostka pod ciężarem zwierza]; w te otwory na stałe włożyć końce [niecienkich!] metalowych prętów [z nakrętkami od środka lub haczykowato tam zakończone], pręty u góry wygiąć na wzór kształtu zwieńczenia samego kaloryfera, nadziać na grzejnik - i zaprosić Króla Domu, by raczył test uczynić. U góry dać poduchę. W kostkę - nadziać specyjał jaki, by skusił. Samoobsługa potem :-)

          [zmoczenie pościeli] ... Jeszcze im się nigdy nie zdarzyło, mają rok już ...
          O_o
          A! Nie, nie, to z topniejącego śniegu, z kociej sierści :-)

          ... w nocy się zamykamy ...
          Domyślam się przyczyn. Ale kot nocą też ma swe potrzeby. Pierwsze kury pieją, to kot musi spenetrować okolicę. Jak swej parce nie chce {Ferlika} dać wtedy - w czas 1. - nie, to są chyba trzecie kury [3. pianie kogutów, przed świtem] - wychodnego, to one penetrują tylko to, co mogą: dom.
          Każdy kot i kotka ma w genach nawyk obchodu swego rewiru. Automatyczny - co kilka godzin. Genetyczny. Nawet mało kasowalny po kastracjosterylizacji.
          Jak da się im możliwość wyjścia - kocią drzwiową klapką - poza mieszkanie/ dom, to wróżę, że otwarte drzwi do sypialni u {F.} już kusić będą [nocą] śladowo. Bo będzie pozadomowo takich atrakcji więcej.
          Pamiętam, że zminimalizowałem nocne kocie przytulanki w pościeli stawiając nam u wezgłowia łoża kocie legowisko na takiej krzesłopodobnej pufie. Kot i kotka robiły swój obchód [do odgłosu klapania klapki nocą łatwo się przyzwyczaić], wracały, kładły się blisko naszej głowy [ale pozałóżkowo] - i mrukiem swym oznajmiały, że kochają, że są. Wystarczało głosem odrzec, że mruczando zaliczamy, kot[ka] coś odpowiadała[a] - i spał[a] chwilę potem. Z początku wymagała, by jego/ ją pomiziać sięgnięciem ręki, ale potem już wydoroślał[a]. Wystarczało odmruczeć. Rzadko się wstawało nie wypoczętym ;-)
          Kot[ka], mimo krzywdzących opinii, towarzyski/-a jest. Nie do zastąpienia jest.
          Jest.
          I basta!
          :-)

          Miłego wymyślania własnych antypościelowych metod!
          Dar61
    • asfo Re: Koty, a łóżka 19.03.13, 11:57
      U mnie koty śpią z nami w łóżku. Nie bardzo rozumiem czemu spanie z kotem miałoby być mniej higieniczne od noszenia kota na rękach lub trzymania go na kolanach.
    • albert.flasz1 Re: Koty, a łóżka 19.03.13, 18:25
      ferlika napisała:

      > Jak jest u Was?

      A u nas robią co chcą i jak chcą, nikt oprócz psów im nie przeszkadza.
      • begietka Re: Koty, a łóżka 20.03.13, 13:54
        U mnie też Markizka robi co chce i nawet psy jej nie przeszkadzają:) Z reszta jak bardzo chce się położyć na miejscu psa to potrafi brac go na przeczekanie:))))) Siada obok i patrzy na niego intensywnie, gdy pies odwzajemni spojrzenie to kocica niby zaczyna się myć, rozgladac i nieznacznie przysiadać do psa.... aż biedna psina uzna, że lepiej się przeniesc w spokojniejsze miejsce:)))) Nocami spi z nami suczka ratlerek, kocica nieraz dołączy, ale rzadko....W każdym razie drzwi do sypialni są otwarte, a Markiś sam decyduje, gdzie chce spać....Jak to mówią " kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma zwierzęta....ten ma inne przyjemności......:)))))) Ale my z mężem kochamy nasze zwierzuchy- dzieciuchy i rozpuszczamy je niesamowicie - ale tłumaczymy sobie, że i tak krotko żyja ( w porownianiu do nas) to niech se mają taki full wypas:))))))
        • dar61 Kota przygnieciesz, zapamięta 22.03.13, 00:13
          {BeGieTka}:

          ... spi z nami suczka ratlerek (...) „kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma zwierzęta ..."

          Lepiej tu pasuje inne, w wersji chyba tej:
          Kto idzie spać z psami, ten rano wstaje z pchłami

          Dzieckiem będąc może tego nie ma, ale u dorosłych jest jednak zagrożenie, że się zwierza nocą w pościeli naszej skrzywdzi. Tak miałem z nowo w dom wziętą kotką. Kocury jakoś nie miały do nas takiej - ku zaleganiu wspólnemu - skłonności. ;-)
          Kotkę swą z raz, ze dwa razy, niechcący, w łożu nadkładłem tak, że aż zakwiczała - potem ostrożna była. Z czasem wolała różne przyłóżkowe swe legowiska osobne, byle bliskie.
          Podobnie oduczyła się włażenia pod opony roweru, no i pod nogi na nocnym trakcie naszym za potrzebą.
          Koty pojętne są.
          Nie gniećmy kotów! Miziajmy!

          {B.G.T.}?
          Ciekawy nickname!
          Dar61
    • ferlika Re: Koty, a łóżka 21.03.13, 10:13
      Witam,

      jak je przywieźliśmy, miały po 4 miesiące, to przez pierwsze 2 tygodnie pozwalaliśmy im spać nawet na naszym łóżku. Niestety czuć było nimi to raz, a po drugie, mimo, że mamy abisyńskie i mają krótkie włosy, to jednak w pościeli te włoski gubiły. To miałam na myśli pisząc - niehigieniczne. Zaczęliśmy, więc zamykać drzwi do sypialni naszej i sypialni dzieci. Nie tylko z tego powodu zamykaliśmy. Kotki wstawały rano, o 4 i przychodziły do naszych twarzy i nas budziły, albo urządzały gonitwy po nas. Rano wstając to pracy, człowiek był nieprzytomny.
      Teraz śpią u siebie, a jak tylko usłyszą budzik, to od razu czekają przy drzwiach. Te zamykanie drzwi, jest trochę niewygodne, gdy ma się małe dzieci. Kochamy nasze koty, ale niekoniecznie chcę z nimi dzielić łóżko. Także dziękuję za zrozumienie niektórych i dzięki za rady.
      • deszcz.ryb Re: Koty, a łóżka 21.03.13, 20:04
        No przykro mi, nie umiem cię zrozumieć. Nie wiem, jak mogłać "czuć" zapach kotów na pościeli, zdrowe, wykastrowane koty nie mają szczególnego zapachu. Poza tym włosy - uświadom sobie, że kocie włosy [plus ślinę, naskórek, żwirek i cząsteczki odchodów] znajdują się już u was w mieszkaniu WSZĘDZIE - także na łóżku. Więc to już naprawdę żadna różnica, czy koty śpią z wami, czy nie.

        Poza tym budzenie rano - WSZYSTKIE normalne koty się tak zachowują. Jak nie chcieliście takiego zachowania, to trzeba było sobie może cichego patyczaka kupić? Nie ma sposobu na budzenie przez koty, trzeba się PRZYZWYCZAIĆ i spać dalej.

        Więc nie - nijak cię nie mogę zrozumieć.
        • ferlika Re: Koty, a łóżka 22.03.13, 10:11
          Witam,

          wiesz, śpię z mężem, dzieci też czasami przychodzą w nocy się przytulić, nie potrzebuje w łóżku jeszcze kotów i chyba można to zrozumieć. To mnie nie dyskredytuje jako ich opiekuna, czy nie otrzymują mniej uczuć, niż inne. Muszą też być jakieś granice.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka