monia515
27.05.05, 09:17
Dzień dobry.
Już pisałam o swoim kocie, który miał chwilowy paraliż (tak mi to wyglądało)
i lekarz kazał tylko obserwować. W środę ponownie miał atak- przednie łapy
wyprostowane, cały zesztywniał, oczy przymrużone, ciężko wzdychał- atak trwał
tym razem dłużej, bo około 10 min! Od razu pojechaliśmy do lecznicy-
opisaliśmy całą sytuację (po raz kolejny)- lekarz wysłuchał, nie zrobił
żadnych badań, nie zajrzał do ucha, nie zapytał o pasożyty, nic i od razu
postawił diagnozę- padaczka. Przepisał kotu luminal- 1/4 tablx2dz. i
powiedział, że te leki musi brać do końca życia. Trochę mnie to martwi, bo
być myślę sobie, że padaczka może być objawem jakiejś innej choroby (np.
świerzbu, pasożytów, ucisku w uchu itp..) i może lepiej byłoby wykluczyć te
dolegliwości zanim poda się lek psychotropowy. Mam rację czy przesadzam? Mam
od razu faszerować kota psychotropami? A jeśli tak- to jak długo powinno
podawać się te leki? Do końca życia (mój kot ma 3 lata)??? Proszę o pomoc.
PS. W moim mieście jest tylko jedna lecznica.