Dodaj do ulubionych

Problem z obcym kotem

23.05.06, 12:48
Mam problem, a w zasadzie boję się o zdrowie, a może i życie swoich kotów.
Brzmi to może bardzo dramatycznie, ale i wygląda poważnie. Może od początku:
Od jakiś dwóch lat /kiedy jeszcze w domu była tylko Ksika/ przychodził z
okolicy do nas czarno-biały kocur. Czasem pojawiał się rzadko, czasami bywał
codziennie i w tych wizytach nie było nic niepokojącego - ot po prostu
pojawiał się, widywało go się, ale nie działo się nic złego. W ogrodzie
pojawiają się często różne koty, bo większość jest wychodząca i
chodzą "luzem" po okolicy /moje zresztą też/. Ale od wiosny ten jeden kocur
pojawia się jakby częściej i co mnie drażniło znaczy teren, czyli jest
prawdopodobnie niewykastrowany. To jednak, oprócz tego, że śmierdzi i jest
denerwujące jeszcze nie stanowi problemu. Od jakiś dwóch tygodni zauważyłam,
że kocur zrobił się bardzo agresywny w stosunku do innych kotów. W zeszłym
tygodniu ratowałam z opresji obcego kociaka /wyskoczyłam na drogę, bo
usłyszałam okropny koci wrzask, ale wtedy nie był atakowany żaden z moich
kotów/. Do wczoraj. Sytuacja powtórzyła się, a obiektem ataku była Lolka.
Kiedy udało mi się odgonić agresora i wziąć Lolkę na ręce okazało się, że
jest cała mokra jakby wpadła do wody. To raczej mało prawdopodobne, dziś
myślę, że chyba spociła się podczas obrony. Jakież musiało być to dla niej
przeżycie - kot się nie poci!!!
Dziś boi się wychodzić z domu, krąży gdzieś bliziutko w okolicy ganku lub
tarasu i jest strasznie smutna. Tym razem, oprócz uszczerbku psychicznego
innych obrażeń nie ma, ale co byłoby gdyby przydarzyło się to w czasie kiedy
my bylibyśmy w pracy, a koty zostały na zewnątrz???
Co zrobić? Mąż zaproponował, żeby kota złapać, zawieźć do weta i wykastrować,
ale po pierwsze nawet nie wiem CZYJ to kot, po drugie raczej wątpię czy
zmieni mu się usposobienie i przestanie atakować inne koty. I dlaczego
musiałabym płacić za zabieg obcego kota. Nie sądzę, żeby to rozwiązało
problem /może by pomogło, ale za dużo tu wątpliwości co do efektów/.
Oczywiście nie chcę zwierzęcia skrzywdzić, wywiezienie bądź inne drastyczne
środki nie wchodzą w grę. Najlepiej byłoby zniechęcić go do włóczęg po
okolicy, ale JAK??? Coś jednak muszę zrobić... Zaczynam się bać:(((
Przypadek może nie-zdrowotny, ale może ktoś podpowie co robić, bo wygląda to
bardzo groźnie.
Obserwuj wątek
    • gagik.geworgian Re: Problem z obcym kotem 23.05.06, 14:23
      Witam.
      Jest to niestety sytuacja , która się zdarza w miejscach , gdzie koty mogą
      swobodnie wychodzić z domu i poruszać się po okolicy, a więc na osiedlach
      domków jednorodzinnych z ogródkami i na wsiach.
      Koty , a zwłaszcza kocury mają silnie rozwiniety instynkt terytorialny.
      Zdrowy kocur w sile wieku wybiera i oznacza sobie terytorium , ktore zwykle
      jest w poblizu jego domu . Kot na ogół nie lubi się oddalać od swego domu, więc
      przede wszsytkim krąży w oddaleniu ok.1 km od domu, ale okresie rui oraz, a
      bywa że i poza nią kot przemierza terytorium na przsestrzeni paru kilometrów.
      Kocur , do którego terytorium nalezy stale je patroluje (zwykle wieczorem i
      nocą) , oznacza moczem oraz za pmocą gruczołów zapachowych rozmieszczonych na
      ciele oraz drapiąc rózne przedmioty pazurami. Na takim terytorium, które uzanje
      za swoje będzie przepędzał inne samce ,które mogłyby z nim współzawodniczyć o
      kotki. Może także atakować inne koty lub straszyć je dla zademonstrowania
      swojej wysokiej pozycji "pana terytorium". Taki kocur uznaje także , że kotki
      zamieszkujące jego terytorium "należą do niego" i on ma prawo je kryć.
      Piszę o tym wszsytkim, gdyż można z tych informacji wynioskować, że kot mieszka
      w pobliżu Waszego domu , zapewne nie dalej niż w odległości ok.kilometra.
      Jest kotem dominantem w okolicy Waszego domu i kierują nim silnie rozwinięte
      kocie instynkty . Jedymym środkiem zaradczym, który może być pomóc w tej
      sytuacji jest kastracja, która w większości takich przypadków likwiduje takie
      samcze zachowania jak opisane wyżej. Oczywiście nie naezy wykonywać kastracji
      bez wiedzy właściciela (choć ludzie, którzy są zdesperowania i na coś takiego
      się decydują) . To , co radziłbym zrobić to złapać kocura , zrobic mu zdjęcie i
      zatrzymać go u siebie, a w okolicy (w sklepie , na przystanku, na słupach)
      rozwiesić informacje ze zdjęciem kota, że właśnie takiego kota znlaleziono i
      poszukiwany jest jego właściciel , ale nie należy pisać z jakiego powodu , gdyż
      właściciel może nie chcieć się po niego zgłosić . Warto tez pochodzić po
      sąsiednich domach ze zdjęciem kota i popytać się , czy ktoś nie wie, czyj to
      kot. Po znalezieniu właściciela trzeba z nim omówic całą sprawę i wytłumaczyć,
      że konieczna jest kastracja lub ewentualnie ograniczenie kotu możliwości
      przemieszczania się poza najbliższą okolicę jego domu (trudne do wykonania),
      tak by nie mógł krzywdzić innych kotów. Myslę, że to byloby dobre rozwiązanie z
      calej sytuacji i najlepsze zarówno dla kota (często ludzie po prostu łapią
      takiego kocura i go wywożą hen do lasu) , jak i dla Was.
      A co do Waszej kotki to bardzo mozliwe, że się ze strachu zsiuiała (miałem
      okazję sam coś takiego zobaczyć).
      Życze powodzenia w całej akcji - Gagik
      • barba50 Re: Problem z obcym kotem 23.05.06, 23:23
        Dziś już na spokojnie patrzę na całą sprawę. Wczoraj opadły mnie emocje
        związane z przykrym wydarzeniem. Jest spokój /a koty na dworze/ i choc to nic
        nie znaczy jakoś mi lżej. Dziękuję za odpowiedź. Wnioski wyciągnęłam. Będę
        starała się dowiedzieć skąd ten kocur przychodzi i spróbuję coś z tym zrobić.
        Teren co prawda jest rozległy - osiedle spore, za osiedlem wieś, ale popytam
        dzieciaków, spytam w sklepie /właściciele też kociarze:)/, porozmawiam z
        sąsiadami. O wynikach napiszę.
        Baśka z trójką ogonów
        • nnike Re: Problem z obcym kotem 24.05.06, 01:21
          Spraw sobie psa.
          Będzie żył w komitywie ze "swoimi" kotkami, a obce będzie gonił.
          Tak jest u nas i też mamy trzy "ogonki" :)

          Póki nie masz psa, poluj na obcego np. wężem z wodą. Masz ogród, więc z
          pewnością go podlewasz, a więc trzymaj w pogotowiu węża. Kot boi się wody i po
          paru niemiłych doświadczeniach, powinien przestać przychodzić do Was ;)
        • cat_s Re: Problem z obcym kotem 24.05.06, 02:13
          Witam,
          Gagik napisał powyżej tak wyczerpująco, że aż mi głupio dopisywać cokolwiek więcej...
          Ale jednak spróbuję.

          I do mojego Kota (płci pięknej) przyłaził na parapet, po sąsiedzku, kocur... w zasdzie nic się złego nie działo, bo tzw. 'lufcik' mam 'okratowany'... ;-)

          Przyłaził i - drań jeden - miauczał straszliwie. Mój też miauczał. Dwa miauczące koty to nieco za dużo ;-)

          Zatem - oparłem się na prostej metodzie warunkowania.
          Gdy przychodził i miauczał - mimo wielkiego szacunku dla kotów - psikałem w niego wodą z takiej odpustowej psikaczki typu "jajko", i mówiłem mu: "a psik!".

          Kocur przestał przyłazić.
          Ja wiem... może to metoda okrutna - ale 'przyłażącemu' krzywdy nie robi a moja kotka przestała wyć na parapecie... ;-)

          Pozdrawiam :-)
          cat_s
          • nnike Re: Problem z obcym kotem 24.05.06, 07:58
            cat_s napisał:

            > Gdy przychodził i miauczał - mimo wielkiego szacunku dla kotów - psikałem w
            nie go wodą z takiej odpustowej psikaczki typu "jajko", i mówiłem mu: "a
            psik!".
            > Kocur przestał przyłazić.
            > Ja wiem... może to metoda okrutna

            Taak, faktycznie okrutna w zetknięciu z moją wyżej wyrażoną propozycją
            bliskiego spotkania niechcianego kota z wodą z ogrodowego węża :D:D
            A psik! ;)))))))
            • gagik.geworgian Re: Problem z obcym kotem 24.05.06, 18:32
              Witam :-)
              Pomysł z wodą jest bardzo trafny, ale miałem okazję znac koty , które mimo tego
              się nie zrażały i przychodziły nadal :-/ Być może w przypadku tego kota pomysł
              okaże się skuteczny :-)
              Pozdrawiam - Gagik

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka