Dodaj do ulubionych

Dzisiaj moja kotka ma sterylizacje - boje sie :(

12.06.07, 12:47
Zawiozłam ją rano, mam zadzwonić ok.15 tej czy się wybudziła, a odbiore jutro.
Boje sie strasznie o nią, zawszee jest jakieś ryzyko przeciez przy narkozie...
Powiedzcie jak wasze koty przechodziły to?? cały czas o tym myśle.
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Dzisiaj moja kotka ma sterylizacje - boje sie 12.06.07, 13:30
      nasza ninka zniosla zabieg b.dobrze.na drugi dzień normalnie jadla, bawila
      sie.Trzymam kciuki.
      • misia007 Re: Dzisiaj moja kotka ma sterylizacje - boje sie 12.06.07, 13:31
        czemu ja zostawiasz w lecznicy???
      • kami789 Re: Dzisiaj moja kotka ma sterylizacje - boje sie 19.06.07, 20:30
        Nie bój sie tylko trzymaj kciuki!!!!!!Uda sie
    • kirke18 Re: Dzisiaj moja kotka ma sterylizacje - boje sie 12.06.07, 13:53
      i moja kota zniosła sterylkę dobrze, a też nie rozumiem czemu dopiero jutro ją
      odbierasz? i pamiętaj o jakimś kaftaniku, np. zrobionym z własnego rękawa swetra
      • kkk Re: Dzisiaj moja kotka ma sterylizacje - boje sie 12.06.07, 14:09
        Dlaczego jutro? tak wet powiedział a ja się nie sprzeciwiałam, myślałam że tak
        lepiej. A na wet serwisie czytałam, że kot po takim zabiegu jest jeszcze jakiś
        czas w klinice. Nie wiem o której będzie operacja, ale tak jak pisłam ok.15 tej
        mam zadzwonic czy się wybudziła. Szczerze móiąc wole żeby doszła do siebie i
        żeby w domu była już na "chodzie" bo gdyby co ja nie umiałabym jej pomóc, a
        tam na miejscu ma fachową opieke.
        Kaftanik mam sama zrobić?? myślałam że bedzie juz jakoś "opakowana" odpowiednio.
        napiszcie coś więcej o tym kubraczku prosze!
        dzięki za wsparcie, wiedziałam że moge je tutaj znaleźć ;)
        :)
        • annb Re: Dzisiaj moja kotka ma sterylizacje - boje sie 12.06.07, 15:04
          czy to jest klinika z całodobową obsługą?
          • kkk co z kubraczkiem? 12.06.07, 15:37
            Tak, oczywiście z całodobową.
            Własnie zadzwoniłam :) - jest wybudzona :) jutro napisze co i jak z nia ale mam
            nadzieje że teraz juz tylko lepiej
            Co z tym kubraczkiem???
            • default Re: co z kubraczkiem? 12.06.07, 15:46
              Ja bym ją zabrała na Twoim miejscu i to natychmiast. Po co kocinę stresować
              pobytem w obcym miejscu bez pańci. Lekarz kazał Ci ją zostawić z jednego
              prostego powodu - skasuje Cię dodatkowo za pobyt kota w klinice, zamiast tylko
              za sam zabieg, rachunek jest prosty. Mój osobisty :) weterynarz odwoził mi
              zawsze koty po sterylce w stanie półwybudzenia, rozbudzały się już w domciu na
              moich kolanach. Kubraczków nie stosowałam, bo to tylko kota drażni i męczy,
              natomiast nie miałam jeszcze przypadku (na 5 sterylizacji) żeby kot rozdłubał
              sobie szew - są ostrożne i delikatne, nie dotykają szwu, dokąd się wszystko nie
              zagoi. Jedź i zabierz tego biednego kocinę, radzę Ci!
              • kkk Re: co z kubraczkiem? 12.06.07, 16:36
                A ja słyszałam wprost przeciwną opinię. Stan wybudzania jest najbardziej
                ryzykowny, gdyby cokolwiek sie działo lekarz może w pore zareagować, jest na
                miejscu, w szpitalu, jest sprzęt, a ja w domu nie mam mozliwości pomóc jej.
                Wcale sie tak nie paliłam do zabierania jej do domu bo właśnie tego sie
                obawiałam. A pobyt kota w klinice kosztuje tyle samo co w hotelu dla zwierzat -
                10-12 zl czyli niewiele a ja jestem spokojniejsza :) Wiem, że jak sie obudzi
                bdzie tęsknić :( ja tez, ale inaczej się nie da.
                Pozdrawiam i dzięki ;) za wszystkie wpisy
                • misia007 Re: co z kubraczkiem? 12.06.07, 16:52
                  Jak sie obudzi to bedzie przerazona.Szczerze mowiąc to pierwszy raz slyszę,zeby
                  kotke zostawiac po sterylce w lecznicy.Tego sie raczej nie praktykuje.
                  • kkk :( 12.06.07, 17:15
                    Ej, no nie straszcie mnie. Wiem, że nie będzie sie czuła komfortowo tam, ale czy
                    czasem nie będzie spała (odpoczywała) po tym wszystkim przez dłuższy czas?? taki
                    zabieg to duży wysiłek dla organizmu i sądze że właśnie dłuższy czas spędzi tam
                    na śnie. Jestem w pracy i nie mam możliwości wzięcia urlopu żeby być z nią,
                    boje się zostawić świeżo 'rozprutego' kota samego w domu. To nie dziecko, nie
                    można przecież wziąc opieki na kota.
                    Ile dochodziły do siebi eWasze kocice? czy brały leki przeciwbólowe, czy widac
                    było że je boli, jak się czuły?
                    • kkk moja kocica 12.06.07, 17:34
                      Jeśli chcecie zobaczyć moja kotke zapraszam na Fotoforum na str. Gazeta.pl
                    • misia007 Re: :( 12.06.07, 17:39
                      No coz kotka rzeczywiscie trzeba sie opiekowac,bo po wybudzeniu usilnie stara
                      się chodzic, wskakiwac na meble.Nasza Nina na drugi dzień rano bawila się
                      normalnie a kaftana nie miala, bo moj wet jest temu przeciwny.Uwaza,ze to kota
                      niepotrzebnie stresuje.Z tym rozpruciem to troche przesadzilas.Cięcie ma
                      zazwyczaj 2, 3 cm.
                      • mist3 Re: :( 12.06.07, 21:53
                        uważam, że jeśli nie możesz zostać z kotkiem zaraz po sterylce to rzeczywiście
                        lepiej żeby kotek przez te kilka krytycznych godzin był w klinice (choć to dla
                        niego duży stres).
                        Moją kotkę nosiłam na rękach całą noc do 4tej, a o 7mej musiałam być w pracy (z
                        tym że w domu była mama - do kontroli).
                        Jeśli chodzi o leki przeciwbólowe to powinien je przepisać wet, podobnie jak
                        antybiotyk (podawany przez kilka dni aby zapobiec zakażeniom).
                        Co do kaftanika - moja kicia akurat niestety musiała go mieć. Szew nie był
                        wewnętrzny, choć nici były rozpuszczalne - ale kotka jak tylko doszła w miarę do
                        siebie zaczęła interesować się raną i chciała sobie wygryźć szew :((( W związku
                        z tym kaftanik był w robocie (jakby już przyszło co do czego to nie ściągaj
                        kaftanika - lepiej niech kot cały czas w nim będzie niż żebyś go miała męczyć
                        zdejmowaniem i zakładaniem). Dni ciągnęly mi się jak wieczność, tym bardziej że
                        kicia nie chodziła prawie wcale (oprócz wycieczek do kuwety) - jedzenie i picie
                        musiała mieć podtykane pod nosek. Ale pod zdjęciu kaftanika wszystko wróciło do
                        normy
                        Podsumowując - ja zniosłam to wszystko gorzej niż ona, ale z perspektywy czasu
                        uważam, ze to dobra decyzja.
                        • venus22 Re: :( 13.06.07, 07:28
                          """Ja bym ją zabrała na Twoim miejscu i to natychmiast. Po co kocinę stresować
                          pobytem w obcym miejscu bez pańci."""

                          nic jej nie bedzie.

                          bedzie pod opieka lekarska i pielegniarska, najwyzej dostanie cos na
                          uspokojenie i spokojnie sie przespi,
                          a jak wroci do domu to szybciej dojdzie do siebie.

                          Venus
                          • default Re: :( 13.06.07, 12:44
                            No nie wiem, może ja mnie trafiają się takie spokojne koty, chociaż bardziej
                            jestem skłonna przypuszczać, że trafił mi się normalny weterynarz :), który nie
                            wpędza właściciela zwierzaka w niepotrzebną histerię, i nie nakręca spirali
                            wydatków. Ciach, ciach i po krzyku. Koty na drugi dzień jak nowe, bez kaftanów,
                            bez stresowania spędzeniem doby w klinice, szwy wewnętrzne się wchłaniają,
                            zewnętrzne, albo kota sobie sama wyciąga (we właściwym czasie), albo ja to
                            robię (nożyczkami do paznokci). Przeżyłam już tyle operacji psich i kocich (2
                            kocury - wycięte jajka, 4 kocice - sterylizacja + jedna dodatkowo wycięcie
                            guzów nowotworowych na karku, 2 suki - usunięcie całego
                            damskiego "oprzyrządowania". O pospolitych szyciach ran ciętych i gryzionych
                            nie wspomnę. I zawsze dochodziły do siebie w domu, na moich kolanach. Suki
                            ubierałam w kaftany, ale kota żadnego - nawet jak sobie chce obejrzeć ranę, to
                            nie znaczy, że zaraz wygryzie, koty są bardzo ostrożne. No ale jak was
                            dowartościowuje oddanie kota DO KLINIKI (wow), to OK. Płaćcie.
                            • ewcia115 Re: :( 13.06.07, 14:26
                              Też uważam,że to zwykłe beszczelne naciąganie na koszty.Kicie sterylizowałam
                              21.05.07.Po trzech godzinach odebrałam wybudzoną kicię i zabrałam ją do
                              domu.Szew miał ok. 3cm i kicia szwem się w ogóle nie interesowała (tylko lekko
                              myła brzuszek).Kołnierze i kaftany to mordęga dla kota i odpuść to sobie.Nic
                              nie powinno się dziać.Dziwię się,że zdecydowałaś się na pozostawienie kota w
                              lecznicy, bo to dodatkowy NIEPOTRZEBNY stres.A niektóre osoby z forum Ci to
                              odradzały.
                            • kkk :) 13.06.07, 17:28
                              Wiesz, chyba troche przesadziłaś :) NIe wiem co miałas na myśli z tym
                              dowartościowaniem się poprzez zostawienie zwierzęcia po operacji pod opieka
                              lekarską.............bez komentarza.
                              A OPIEKA LEKARSKA 24H KOSZTUJE CALE 10 Zł MAM RACHUNEK :)

                              Dzisiaj jet juz w domu, czuje się świetnie, ma kołnierz, nie ma kaftanika,
                              zabezpieczenie takie jest konieczne ;) moja kota jest bardzo energiczna i sądze
                              że manipulowałaby przy ranie. Ma wielki apetyt, załatwia się, wszystko jest ok.
                              Nawet wprowadziłam ją własnie w stan mruczenia :) czyli czuje się bezpieczna i
                              zadowolona :) i to jest dla mnie najważniejsze. Własnie śpi sobie rozciągnięta
                              na przyjemnie chłodnej podłodze.
                              pozdrawiam, dzięki ;)
                              • venus22 Re: KKK 13.06.07, 21:11
                                to swietnie :)

                                a ty nie przejmuj sie wypowiedziami niektorych. ja sama jestem wielkim swirkiem
                                na punkcie zwierzat ale uwazam ze jeden czy dwa dni wiecej pobytu w szpitalu to
                                nie takie straszne dla psa czy kota szczegolnie jak przeprowadzona byla
                                operacja.

                                bywa tak ze zwierze wraca do domu jeszcze pod dzialaniem anestezji, srodkow
                                p/bolowych, przewraca sie, ma nieprzytomny wzrok, zcesto jest przy tym
                                pobudzony i nie moze po prostu spac, wiec lazi i sie przewraca,
                                a nieobeznany z efektami po-operacyjnymi wlasciciel jest przerazony tym co
                                widzi i wyrzuca sobie ze wysterylizowal, i ze "juz nigdy!" i "nie robcie
                                tego!!" -
                                • kkk Re: KKK 13.06.07, 21:59
                                  wielkie dzięki za te słowa ;)
                                  własnie tego chciałam uniknąc, patrzeć na nieprzytomnego bezbronnego kota z
                                  myślą że i tak nie potrafiłabym mu pomóc. Szczerze mówiąc z czystym sumieniem
                                  zostawiłamkota pod opieką weterynarzy, wiem jakie warunki tam panują i mam do
                                  tej kliniki i ludzi w niej pracujących pełne zaufanie.
                                  Kocica pewnie tęskniła, ja też, a co przeżywają matki, które muszą zostawić
                                  dziecko w szpitalu? poddac je skomplikowanej operacji?? z całym szacunkiem,
                                  kocham zwierzęta, uwielbiam moja puchata kuleczke ale co musza przeżywac takie
                                  osoby??
                                  :)
                                  • kirke18 Re: KKK 14.06.07, 08:41
                                    no i widzisz, wszystko poszło dobrze. Jak kicia ma kołnierzyk to kaftanik nie
                                    jest potrzebny. Moja miała bo jak zostawała na 8 godzin sama to baliśmy się, że
                                    będzie się za bardzo interesować brzusiem, nosiła taki kafatn zrobiony z getrów
                                    (jednej nogawki z wyciętymi otworkami na łapki, a za kołnierz robił ściągacz
                                    nogawki) był dość luźny, ale nie na tyle by z niego wyszła. Treaz lepszy
                                    kołnierz, bo gorąco. Cieszę się , ze jest ok. Pozdrawiam
                                    • misia007 Re: KKK 14.06.07, 11:06
                                      KKK chyba dzieci jeszcze nie masz, matki maja prawo przebywac przy dzieciach
                                      nawet po bardzo skomplikowanych zabiegach.Lekarze to nawet zalecaja w interesie
                                      dzieci.
                                      • kkk Re: KKK 14.06.07, 11:43
                                        Nie mam dzieci Misia :)
                                        niestety kotka nie mogłam odwiedzic w szpitalu :)
                                        dajmy juz spokój temu ;) Tigra żyje, czuje się świetnie, spała ze mna cała noc
                                        na łóżku czyli sie nie obraziła, domaga się pieszczot i czułości, kochana jest
                                        zwierzynka z niej!
                                        • misia007 Re: KKK 14.06.07, 12:32
                                          Oki, najwazniejsze,ze wszystko dobrze sie skonczylo, glaski dla kici.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka