27.06.07, 09:48
Wczoraj wracajac od weterynarza moja śliczna Kola ( cocer spanielka ) wpadla
pod samochód, na moich oczach i oczach mojej córki, miły Pan kierowca zaczal
krzyczec ze kto mu zwróci za zderzak, stwierdzil ze moge Kolke zstawic
sprzatnie ja PUK, nie mam juz czym płakac, byla naprawde swietnym psem.
Obserwuj wątek
    • mmk9 Re: :( 27.06.07, 10:38
      Współczucie, oczywiscie. Ale od weterynarza, bez smyczy ???????????????????
      Toż pies po wizycie jest rozklekotany nerwowo. Nieostrozność zgubna w skutkach.
    • a_na Re: :( 27.06.07, 11:09
      Bardzo mi przykro...
      ..a gdzie smycz ???
    • blue.berry Re: :( 27.06.07, 12:00
      rozumiem ze pies nie byl na smyczy?
      jesli nie byl to powiem tak:
      jest mi oczywiscie bardzo przykro ale niestety jest to Pani wina.
      • elleonor Re: :( 28.06.07, 09:08
        Tez mi przykro ale coz, glupota ludzka nie zna granic.
    • albert.flasz1 Re: :( 27.06.07, 13:05
      No widzisz... - warto się wyzewnętrzniać na tym forum? Chyba jednak nie. Lepiej
      zapytaj jaka karma byłaby lepsza dla średniego, kastrowanego i rodowodowego psa
      lub kota - rekonwalescenta.
      • annb Re: :( 27.06.07, 14:59
        albert.flasz1 wydaje mi sie ze nie ma sie czym chwalic, jesli chodzi o
        puszczanie samopas psa.
        i niestety ale pan kieriowca (mily lub nie)mial rację
        sprawca kolicji -w tym przypadku wlasciciel psa ktorego puscil samopas-winien
        mu zaplacic za szkode

        a psa mi szkoda
        naprawde
        zaden pies nie powinien konczyc zycia w ten sposob
        • albert.flasz1 Re: :( 27.06.07, 15:16
          Pewnie! Przecież żyjemy w państwie prawa, więc porządek musi być...:-PPP
          • blue.berry do alberta 27.06.07, 16:06
            to ze pies zginie pod kolami samochodu zawsze jest rzecza smutna i przykra. w
            duzej ilosci przypadkow tak samo traumatyczna dla kierowcy tego samochodu (nie
            zawsze sie zdazy zachamowac nawet kiedy jedzie sie 50 km/h) jak i dla
            wlasciciela psa.
            ale tez prawda jest ze wiekszosc psow wpada pod samochod dlatego ze jest
            puszczanych samopas na spacery. malo kto ma psa ktory ma "swiadomosc"
            niebezpieczenstwa plynacego z drogi. taka "swiadomosc" maja wiejskie psy, z tym
            ze tutaj selekcja naturalna ma duzy wplyw. psy miejskie zazwyczaj kompletnie
            nie maja "szacunku" ani dla jezdni ani samochodow. a jednak cala masa
            wlascicieli pozwala im biegac luzem w poblizu ulic.
            a potem jest placz. szkoda tylko ze przed tym placzem nie ma wczesniej
            zastanowienia sie.

            oczywiscie nie twierdze ze tak wlasnie bylo i w tym przypadku. dlatego pytam
            ale jakos srednio wierze z opcje ze ktos przejechal psa ktory szedl na smyczy
            ze swoim wlascicielem po pasach lub potracil go samochodem na parkingu kiedy
            wlasnie sikal na krzaczek (choc to faktycznie sie zdarza)

            prowadzenia psa na smyczy w poblizu ulic, przyczepianie mu do obrozy adresowki,
            oduczanie go jedzenia kazdego swinstwa ktore znajdzie... to tak naprawde sa
            podstawowe rzeczy ktore maja nam i jemu oszczedzic klopotow.
            • albert.flasz1 Re: do alberta 27.06.07, 17:39
              Opowiem Ci bajeczkę (jedną z wielu i nie moją, bo ja w tej gminie jestem
              nowicjuszem i tak będzie jeszcze przez parę lat, jeśli wcześniej nie padnę pod
              względem finansowym, jak to już wiele razy bywało): pewnego dnia, jechał sobie
              drogą autobus. Polnym duktem do tej drogi zbliżała się krowa. Za tą krową gonił
              jej właściciel. Krowa jednak była szybsza. Autobus najechał na nią, rozwalił
              sobie cały przód i się zatrzymał (bo nie miał innego wyjścia). Właściciel,
              widząc sytuację, wykonał "w tył zwrot" i uciekł w niewiadomym kierunku. Po
              dłuższej chwili krowa otrzeźwiała (była w szoku, być może, później zdechła) i
              zrobiła to samo. Nikt ich nie dogonił, winnego nie było a świadkowie też byli w
              szoku. Takie jest życie i nic się na to nie poradzi!
              • ddb2 Re: do alberta 27.06.07, 19:41
                Ostatnio to forum nawiedzaja tragiczne historie, od ktorych wlos sie jezy.
                I jakos takie mam dziwne przeczucie, ze autorem jest jedna osoba pod kilkoma
                nickami.
                • pierozek_monika Re: do alberta 27.06.07, 19:57
                  dlaczego, ta historia brzmi bardzo prawdopodobnie, nawet jeśli ta akurat
                  zmyślona, to wiele jest takich historii.

                  Moja koleżanka z pracy miała wiekowego ratlerka, którego wypuszczała samego na
                  spacery, mieszkamy na osiedlu, ona akurat w dużym blokowisku. Wielokrotnie ten
                  piesek wracał d domu poturbowany przez inne psiaki, a na moje, czy nie tylko
                  moje uwagi że ryzykuje zdrowiem psa oburzała się, że a tam, nic mu nie będzie.
                  Pewnego dnia przychodzę do pracy, ta cała zapłakana. Co się stało. Ano niedobry
                  sąsiad cofał samochodem i przejechał jej pieska. Co za niespodzianka.
                  • albert.flasz1 Re: do alberta 27.06.07, 22:52
                    Ta historia nie jest zmyślona, tylko zasłyszana, ale podobno autentyczna, jak
                    jeszcze parę innych. Historie we własnym "wykonaniu" będę natomiast opisywał
                    przy innych, bardziej adekwatnych okazjach, gdyż do tego wątku żadna nie pasuje.
                    • pierozek_monika Re: do alberta 27.06.07, 23:01
                      chodziło mi o nieszczęsny wypadek spanielki Oli-założycielki wątku.
              • blue.berry Re: do alberta 27.06.07, 20:55
                ja tez moge Ci opowiedziec pare bajeczek. i to moich. np. taka jak przy mnie
                rozbawieni kolesie jadacy samochodem zauwazyli pieska przebiegajacego przez
                jezdnie. zamiast zwolnic dodali gazu i psa potracili. po przejechaniu
                parudziesieciu metrow zawrocili, zapewne w celu dokonczenia tej swietnej zabawy
                i rozjechania psa na miazge. nie dalo sie bo nad psem stalam juz ja i moj TZ.
                coz takie jest zycie i nic sie na to nie poradzi.
                choc moze jednak poradzi - gdyby pies nie biegal po miescie luzem to pewnie by
                nadal zyl a jego wlascicielka nie musialaby wylewac lez nad jego zwlokami.
                • czarodziejka87 Co to znaczy TZ????? n/txt 28.06.07, 09:29
                  • blue.berry Re: Co to znaczy TZ????? n/txt 28.06.07, 09:39
                    :)))
                    uroczy skrot wymyslony przez zdesperowane kobiety ktore nie chca za kazdym
                    razem zastanawiac sie czy napisac moj facert, moj narzeczony, moj Kazik, moj
                    stary, moj mąż:)) dlatego uknuly taka sobie nazwe - Towarzysz Życia w skrocie
                    TZ. wygodne i praktyczne
                    :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka