Dodaj do ulubionych

13-letni owczarek strasznie cierpi

06.10.07, 14:22
Moj owczarek niemiecki od kilku dni nie moze chodzic, nie je, a na dwor trzeba go wynosic. Nie kontroluje potrzeb fizjologicznych, ledwo staje na lapach, a jesli to zrobi to chwieje sie jak nacpany, potem probuje przejsc pare krokow i usiluje sie polozyc...nie zawsze mu sie to udaje;/ Nie mamy z nim praktycznie zadnego kontaktu, wyglada jakbysmy przeszkadzali mu w odejsciu;( Błagam pomocy!!!
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: 13-letni owczarek strasznie cierpi 06.10.07, 15:06
      Pomocy to potrzebuje twoj pies.Wezwij weta i jesli nic sie nie da zrobic, niech
      pomoze mu odejść, bez bolu i cierpienia.
      • tabasc0 Re: 13-letni owczarek strasznie cierpi 06.10.07, 15:11
        Gdyby każdy był taki zapobiegliwy w usypianiu to populacja zwierzakow domowych drastycznie by spadla;p oby udało sie mu pomoc
        • violavi Re: tabascO 06.10.07, 16:00
          • violavi Re: tabascO 06.10.07, 16:16
            Przepraszam ,niechcący wcisnęłam enter.

            W zeszłym roku w maju przechodziłam to samo ze swoim 13-letnim
            owczarkiem.Zachorowała (suczka) na stawy, nie wstawała, zawołaliśmy weta do domu
            na wizytę, bo ciężko tak wielkiego psa zanieść na rękach do samochodu.Wet
            obejrzał ją i powiedział, że to jest bardzo częsta choroba u tej rasy i on nie
            daje jej wielkich szans na wyleczenie i oczywiście sugerował, abyśmy pomyśleli o
            eutanazji...
            Dla mnie było to straszne przeżycie i nawet nie myślałam aby jej skracać życie,
            wet dał zastrzyki i zapisał Rimadyl-tabletki przeciwzapalne i przeciwbólowe.Na
            drugi dzień wstała i wyszła na dwór, ale po schodach ciężko jej było wchodzić,
            więc podnosiłam jej tył.
            Zrobiliśmy też badania krwi(pobrał krew w domu) i rtg płuc (kilka dni potem
            zawieźliśmy do weta) .Niestety wyniki były bardzo złe,a w płucach rak.Więc,
            oprócz stawów, okazało się jeszcze że jest bardzo zaawansowany nowotwór, ale
            psina była ciągle usmiechnięta, miała apetyt, gdyby nie te tylne łapy
            funkcjonowałaby normalnie.A tak były dni gorsze i lepsze, podawałam rimadyl,
            częściej jednak się zdarzało,że nie chodziła i robiła pod siebie.Cały czas byłam
            w domu więc, przy niej sprzątałam, karmiłam najlepszymi kąskami aby jak
            najlepiej spędziła swoje ostatnie dni, choć nawet nie myślałam o tym, że taki
            dzień naprawdę nadejdzie, a o uspieniu nie było mowy, bo do końca życia miałabym
            to na sumieniu.
            Psina odeszła sama 1,5 miesiąca od zachorowania na te stawy, w spokoju, na moich
            rękach, bardzo szybko, nie męczyła się, tylko zasnęła.Do dziś o niej myślę, a
            jak piszę te słowa jest mi bardzo smutno.
            Dlatego wybierz się do weta, próbuj pieskowi ulżyć w cierpieniu, podaj leki
            przeciwbólowe, być może jemu się poprawi na dłużej i będziecie mogli jeszcze
            razem spacerować.
            • tabasc0 Dzieki violavi, dzieki Tobie nie trace nadziei :* 06.10.07, 16:45
              Jest nam ciezko, gdy patrzymy jak do niedawna calkiem wesoly i zywy (jak na swoje lata) pies nagle traci checi do zycia. Na spacerach potrafil miec tyle sil ze ciagnal i to mocno gdy mu cos odbilo a teraz...teraz lezy jak wielka wyprawiona skora i spi albo rozglada sie nieprzytomnym wzrokiem;/
              szlag czlowieka trafia jak to sie dzieje tak nagle;(
              • mmk9 Re: Dzieki violavi, dzieki Tobie nie trace nadzie 06.10.07, 16:59
                i cierpiącemu psu oferujesz nadzieję, czy odżałujesz na wezwanie
                lekarza ? Misia pomyślała chociaż o tym, ze zwierzak sie meczy.
                Kilka dni. Nie ma się co na nią oburzać. Ty patrzysz i nic nie
                robisz.
                • tabasc0 Czas.. 06.10.07, 17:11
                  Nie oburzam sie, ale nie ma co pochopnie sie rzucac z decyzja o uspieniu, "bo tak lepiej". Pies zaczal wstawac i nawet powolutku chodzi, szuka towarzystwa.. Szybka decyzja o uspieniu moze z pewnoscia tylko go tego zycia pozbawic,.
                  • kroowczos Re: Czas.. 06.10.07, 17:32
                    chodzi raczej o to ze zamiast wezwac weterynarza zeby podjal jakies kroki majace na celu wyleczenie psa ty lizysz na cud i szybkie ozdrowienie dzieki postowi na forum
                  • kroowczos Re: Czas.. 06.10.07, 17:37
                    zreszta sama napisalas ze strasznie cierpi wiec cos z tym zrob, niekoieczie od razu usypiaj
                  • misia007 Re: Czas.. 06.10.07, 17:41
                    Z twojego pierwszego postu zrozumialam,ze pies jest w stanie beznadziejnym.Coz
                    nieraz tylko przez skrocenie cierpień mozemy pomoc naszemu zwierzakowi.Teraz
                    dotarlo do mnie,ze ty chyba nawet nie byles z nim u weta.Zachowanie w takiej
                    sytuacji wręcz niewiarygodne i radzę szybko tam sie udac albo wezwac weta do
                    domu.Z twojego oburzenia wnioskuje, ze ci na psie zalezy , to na co czekasz???Na
                    jaką pomoc liczysz???
                    • mechanior Re: Czas.. 06.10.07, 18:06
                      violavi dobrze napisała, też przez to przeszedłem ze swoim owczarkiem i nie
                      zdecydowałem się na uśpienie.Przez ponad pół roku pies nie chodził i wymagał
                      stałej opieki, były dni gorsze i lepsze ale widać było w jego oczach chęć
                      życia.Odszedł sam pewnej nocy bez cierpienia.
                    • tabasc0 Czas powoli mija.. 06.10.07, 18:08
                      Lekarz stwierdzil ze jesli mamy dla niego czas to dogladajmy czesto co robi i gdzie jest,zeby mu sie nic nie stalo bo nie widzi rokowan. Jesli nie chcemy sie nim zajmowac to wiadomo..ponoc to koncowka i odejdzie we snie.
                      • violavi Re: Czas powoli mija.. 06.10.07, 19:10
                        Czyli byłaś u lekarza?
                        Zalecił coś czy kazał psu cierpieć?
                        Może idź do innego...Jeśli nie chcesz usypiać, a myślę,że tak jest, to chociaż
                        podawaj mu leki p/bólowe, witaminy i rozpieszczaj...
                        Niestety owczarki mniej więcej tyle lat żyją, ale na przeliczenie wieku
                        ludzkiego to i tak jest piękny wiek!
                        Postaraj się, aby ostatnie dni,tygodnie, miesiące spędził jak najlepiej.Dogadzaj
                        mu, towarzysz jak najwięcej, aby czuł ,że jest ważny i kochany , a nie stary i
                        niepotrzebny.
                        Ja miałam dobrą sytuację, bo nie pracowałam i cały czas byłam w domu , mogłam
                        natychmiast reagować na wszelkie jej potrzeby.Wówczas mój czas był zdominowany
                        przez opiekę nad psem, pozostałe sprawy były na drugim planie, bywało naprawdę
                        ciężko, załamywałam się, ale nie uśpiłam, nie mogłabym żyć ze świadomością, że
                        pozbawiłam żywą istotę życia.
                        • tabasc0 Juz sie nie meczy 07.10.07, 13:15
                          Odszedl wczoraj po godz 22, we snie
                          • paula29 Re: Juz sie nie meczy 07.10.07, 21:36
                            przykro mi bardzo :-(
                          • avasawaszkiewicz Re: Juz sie nie meczy 07.10.07, 21:52
                            Bardzo współczuję.
                            3maj się - Ava
                          • violavi Re: Juz sie nie meczy 08.10.07, 09:10
                            Tak szybko???


                            Bardzo Ci współczuję, wiem jak to boli.
                            Choć nie ma go już przy Tobie, zawsze o nim będziesz pamiętać.
                            [*]
    • avasawaszkiewicz Re: 13-letni owczarek strasznie cierpi 06.10.07, 20:10
      Czy trafiłaś w końcu do lekarza? Czy psiak jest na jakiś lekach - jeśli tak na
      jakich? Jakie badania wykonywaliście psu i jak wychodzą szczególnie badania
      krwi, omacywanie, neurologiczne odruchy itp.
      Oczywiście, że nawet takiemu psu można jeszcze pomóc. Podejrzewam,że doskwierają
      mu problemy związane ze zwyrodnieniami stawów. Ważne jest jednak w jakiej
      ponadto kondycji jest pies - jak tutaj już słyszeliśmy czasami nie tylko stawy
      stwarzają problemy ale i inne narządy wątroba, nerki, płuca, które ograniczają
      nam często dalszą możliwość działania.
      Na pewno jeśli psu doskwierają problemy zwyrodnieniowe nie wyleczymy go z tego
      ale doraźnie mu pomożemy poprawiając komfort jego życia. Na ile da się to
      wykonać myślę, że ma to sens. Jeśli jednak nie ma takiej możliwości może lepiej
      nie męczyć psiaka i rzeczywiście pomóc mu w odejściu.
      Decyzję podejmie jednak właściciel.
      Bez kontroli lekarza weterynarii nie można jednak nic wyrokować.
      Pozdrawiam - Ava
      • tabasc0 Dobrze, ze nie musiał się dłużej meczyć 08.10.07, 16:56
        Dziękuje za słowa współczucia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka