Dodaj do ulubionych

Kot wypadł z balkonu :(

10.10.07, 09:07
Moja kotka wypadła wczoraj z balkonu III piętra. Przyniosłam ją do domu, widac
było że coś nie tak z tylnymi łapami, ona poszła do kuwety załatwić się i
ułozyła się do spania, zauważyłam krew na łapce. Od razu zabrałam ja do
weterynarza, na miejscu stwierdził obrzęk, nierówne źrenice, małe krwawienie z
pochwy (!), szmery w płucach przy oddychaniu, brak oznak złamania ale coś ze
stawem skokowym tylnej łapy (to jeszcze przed prześwietleniem). Zostawiłam ją
na obserwacji, zostały podane leki przeciwstrząsowe... Po 21 szej czuła się
lepiej, lepiej oddychała, ok,11tej mam dowiedzieć się co z nią się dzieje i
lekarz podejmie dalsze decyzje co do leczenia.
Najgorsze jeśli okaze się, że sa jakies wewnętrzne obrażenia :(
Wiem, ze jestem nieodpowiedzialna i nie zabezpieczyłam balkonu... ale teraz
nie ma już co gdybać. Kotka ma ponad rok, od zawsze wychodziła na balkon i nic
się nie działo, w lecie spędzała tam cały czas... nie sądziłam że to się wydarzy.
Jakie moga być niebezpieczeństwa?? Jak się goja ew. złamania u kota, jak to
jest z tym obrzękiem i wstrząsem??
Obserwuj wątek
    • przeciwcialo Re: Kot wypadł z balkonu :( 10.10.07, 09:18
      Mieszkałam na czwartym pietrze i tez dzazyło się że kotka spadła z
      okna. Za ptakiem. Skończyło sie rozbitym nosem bo spadła na trawę
      pod tym oknem. Teraz nawet nie wychyli się bo sie boi.
      Lekarz mówił mi wtedy ze więcej krzywdy kot zrobi sobie spadając z
      pierwszego pietra bo może nie miec czasu odpowiednio sie ustawic.
      Trzymam kciuki za twojego kota żeby wszystko dobrze się skończyło.
      • kkk Re: Kot wypadł z balkonu :( 10.10.07, 09:25
        Właśnie tak weterynarz powiedział, że czasem z wyższego pietra jak się zdarzy
        wypadek kot ma czas się przekręcić... a ona musiała jakoś nieszczęsliwie upaść.
        Mam nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.Już nigdy jej nie wypuszcze na
        balkon, chyba że zrobię jakieś porządne zabezpieczenia.
        • avasawaszkiewicz Re: Kot wypadł z balkonu :( 10.10.07, 10:07
          No i jak kociak się czuje i co do końca stwierdzono z tym stawem skokowym?
          Co do gojenia się złamań to wszystko zależy co się dokładnie dzieje. Kociak jest
          jednak młody więc może nie będzie źle. Na razie najważniejsze są pierwsze 2 doby
          aby zobaczyć czy rzeczywiście z kotem jest wszystko w porządku nie ma obrzęku
          płuc, itp.
          Pozdrawiam i daj znać - Ava

          PS to ,że teraz kot najadł się strachu wcale nie oznacza - jak wynikać by mogło
          z postu wcześniejszego, że już nie będzie skakał. To jest instynkt - "ptak i ja
          myśliwy i hooooooop" - bez zastanowienia. Także wciąż czeka Cię zabezpieczenie
          okien i balkonu. Nie licz na inteligencję kota bo on sam z siebie to by nie
          skoczył taki głupi nie jest ale jeśli coś go do tego popycha to się nie
          zastanawia tylko to robi i bach.
        • muraszka1 Re: Kot wypadł z balkonu :( 10.10.07, 10:08
          cisnie mi sie na usta tyle przykrych slow,ze chyba zamilcze :(
    • kkk Re: Kot wypadł z balkonu :( 10.10.07, 12:24
      Kotka jest w ogólnie dobrym stanie. Nic nie wskazuje na poważne urazy. Jest w
      dobrej kondycji. Po prześwietleniu okaze się co z łapą ale nie wygląda na
      złamaną. Lekarz kazał mi przyjechac, żebym była przy prześwietleniu a najlepiej
      z kimś. Tylko żeby ktos ze mną pojechał musze poczekać. na razie jest pod
      obserwacją ale dał mi do zrozumienia że jest bardzo niegrzeczną i charakterną
      pacjentką :] Cała moja kicia... Czyli rozumiem, że nie cierpi bardzo znąjąc ją ;)
      • nika1228 Re: Kot wypadł z balkonu :( 10.10.07, 13:55
        no i całe szczęście że nic jej nei dolega :) - mam nadzieję, miałam
        kiedyś kotka znajdę i zanim odstawiliśmy go do jego nowego domu też
        wypadł przez balkon z 4 piętra - na szczęście tylko najadł się
        strachu
        • kkk po prześwietleniu 10.10.07, 17:43
          Kicia jest prześwietlona. Niestety ma złamaną miednicę :( - lekarz powiedział że
          to jest o wiele mniej urazowe niż np. złamanie kości udowej i że leczy sie
          farmakologicznie,nie będzie w gipsie, ogranicza kotu ruch itd. To mówił zwykły
          wet, wieczorem będzie radiolog i to on dokładnie oceni zdjęcia i stan i powiedza
          co dalej... Ma tez uszkodzony staw skokowy ale nie jest to jakas tragedia.
          Wszystkie narządy wewn., są ok, normalnie funkcjonuje, załatwia się, nic więcej
          jej nie dolega.

          Jak bardzo poważne jest takie złamanie miednicy?? i czy rzeczywiście tak się
          leczy farmakologicznie?? i ta kość się zrośnie i kot będzie normalnie funkcjonował??
          • narta_80 Re: po prześwietleniu 10.10.07, 23:32
            bardzo sie ciesze...
            wiem, co przezywalas, moj kot wylecial z 7 pietra. Zlamal sobie
            glowke kosci udowej. Wracal do siebie przez chwile, ale ogolnie dosc
            szybko sie z tym uporal. Teraz prawie nie znac, ze cos sie dzialo.
            Trzymam za Was kciuki!
            pozdrawiam!
            • kkk Re: po prześwietleniu 11.10.07, 09:51
              Tygrysica nocowała juz w domu, radiolog uznał że moge ją zabrać. Nie ma żadnych
              usztywnień, dostała leki, wszystko powinno wrócić do normy. Lekarz jedynie
              zmartwił się że nie ma apetytu i tylko sikała... Znam swojego kota i wiem, że
              się w szpitalu stresowała. Po przyjściu do domu prawie rzuciła się na miche,
              zachowywała się normalnie, powolutku chodzi, łasi się, mruczy. Mam nadzieję, że
              dojdzie do siebie i będzie jak wcześniej skakać jak zwariowana ;)
              • avasawaszkiewicz Re: po prześwietleniu 11.10.07, 10:49
                Na ogół przy złamaniach miednicy kotów - choć to zależy również od rodzaju
                złamania i miejsca złamania, pozostawia się ją do zrośnięcia. Konieczne jest
                jednak przy tym OGRANICZENIE ruchu zwierzaka. Dobrze jest przygotować sobie
                klatkę czy pudło 2/3 biurka szkolnego i tam trzymać zwierzaka pozwalając mu
                tylko wychodzić na załatwienie potrzeb fizjologicznych i jedzenie.
                Co do farmakologii to nie jest konieczna i nie wiem o jakiej dokładnie chodzi
                lekarzowi - na pewno wspomagacze nie zaszkodzą ale nie są konieczne.
                Ważna natomiast jest sprawa wypróżniania - jeśli do dziś kocur nie zrobił kupki
                powinno się zacząć dodawać mu do jedzenie choćby parafinę lekarską, która to
                ułatwi zwierzęciu oddać kał - na pewno z racji załamanej miednicy jest to
                bolesne a im dłużej kot nie będzie się załatwiał tym boleśniejsze to będzie.
                A co tam wyszło w tym stępie? - coś jest ale nic poważnego pisałaś, jak to
                ocenił radiolog?
                Pozdrawiam - Ava
                • kkk Re: po prześwietleniu 11.10.07, 10:59
                  Wiem, że dostała leki przeciwbólowe, przeciwzapalne i przeciwobrzękowe (miała
                  wstrząs po upadku) antybiotyk. W tej chwili normalnie się załatwia, dzisiaj
                  zrobiła kupe i z tego co widze nie sprawia jej to wielkiego bólu, w domu ani
                  razu nie miaukneła z bólu, ma apetyt. Staw skokowy jest lekko uszkodzony, widać
                  że przy chodzeniu troche go oszczędza ale porusza się prawie normalnie,
                  powolutku,przeważnie śpi.
                  Najgorzej jest z tym ograniczenazience, pozostałe pomieszczenia są otwarte, nie
                  ma możliwości zagrodzenia ich. Miałam 2 dni urlopu ale normalnie chodze do pracy
                  i nie ma mnie w domu 8-9 godzin, więc nie mam możliwości upilnowania kota aby
                  nie chodził...
                  Wiem, że jakbym ja zamknęła w łazience strasznie by się denerwowała, ona jest
                  bardzo charakterna, żywa, od razu podniosłaby wrzask że jest w zamknięciu. Sądze
                  że próbowałaby skoczyć na wanne aby się wydostać i nie iem czy to nie gorsze...
                  Teraz porusza się ale jest spokojniejsza, śpi, idzie do miski albo do kuwety.
                  :( :(
                  • kkk Re: po prześwietleniu 11.10.07, 11:00
                    coś mi zjadło literki....chodziło mi o brak możliwości ograniczenia ruchu gdyż
                    drzwi mam tylko w łazience, pozostałe pomieszczenia(kuchnia i pokój) sa otwarte
                  • avasawaszkiewicz Re: po prześwietleniu 12.10.07, 13:10
                    No to możemy tylko liczyć na jej rozsądek!!! :) Ale jeśli jest już kupka i
                    pięknie kociak chodzi po domu to myślę, że załamanie nie jest takie poważne.
                    Na pewno wszystko będzie dobrze teraz Dr Czas musi troszkę podziałać.
                    A co do tych zabezpieczeń to owszem, owszem ale Wy już o tym wiecie :).
                    Pozdrawiam - Ava
    • krystyna-anna7 Re: Kot wypadł z balkonu :( 12.10.07, 09:16
      A może jednak zabezpieczać okna?!! Założenie sadki naprawdę nie jest
      wielkim problemem!np.
      www.zooplus.pl/shop/koty/transport/balkon_ogrod/siatka_ochronn
      a/31941
      Tym razem się udalo- ale ile cierpienia, i koszty. Siatka byłaby
      tańsza! Badzmy mądrzy przed szkodą!
      Pozdrawiam
      • mist3 Re: Kot wypadł z balkonu :( 12.10.07, 18:22
        też polecam siatki albo moskitiery - nie zrujnują budżetu domowego, chronią
        przed latającym robactwem, a co najważniejsze - zapewniają kotu bezpieczeństwo
        • kkk Re: Kot wypadł z balkonu :( 13.10.07, 12:08
          Dzięki... niestety nie cofne czasu i nie zapobiegne temu co sie stało :(
          Teraz jej łapa nie stanie na balkonie zanim nie zamontuje czegoś skutecznego.
          • zle_wychowanie Re: Kot wypadł z balkonu :( 02.12.07, 00:28
            może już trochę za późno, ale na wszelki wypadek napiszę.

            moja ukochana Kotka, która odeszła na początku września (18 lat) również w
            swojej przeszłości wypadła z okna.
            zaszokuję was.

            za pierwszym razem spadła z 8 piętra, frunąc za gołębiem. nic (!) Jej się nie
            stało (ok, kilka połamanych pazurków i wyłamanych ząbków). do dziś pamiętam, jak
            krzyczałam na rodziców, żeby Ją zdjęli z parapetu.

            kolejna sytuacja, prawie identyczna. z tym, że ja, jako maluch wydzierałam się
            na całe gardło, jak zobaczyłam Ją ponownie na parapecie. i rodzice ruszyli - ale
            nie zdążyli. moja ukochana znów spadła, i tym razem nie było tak szczęśliwie.
            złamała miednicę.

            miała wtedy ok. 4, 5 lat, i, jak już pisałam wcześniej, dożyła sędziwego wieku
            18 lat. więc wydaje mi się, że przed Twoją kotką jeszcze caaaałe długie i
            szczęśliwe życie, niezależnie od połamanej miednicy. :)
            mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
            • janowka89 Re: Kot wypadł z balkonu :( 02.02.08, 02:47
              NIE WIERZĘ, TO CHYBA KLUB SPRAWNYCH UMYSŁOWO INACZEJ???
              Wiecie co? spróbujcie same wyskoczyć z 3-4 czy 7 piętra, albo chociaż wybijcie
              sobie z 1 ząb, zobaczycie czy to boli czy nie...
              Brak chętnych?
              Najgorsza jest chyba głupota i ignorancja ludzka. Brak mi słów.
              Nie stać was na zabezpieczenie okien/balkonu to ich nie otwierajcie albo kupcie
              sobie żółwia, a nie kota.
        • marzenia11 Re: a co mam zrobić.. 02.02.08, 15:46
          .. jak oddałam małą kicię koleżance, która obiecała, że zabezpieczy
          okna (7 pietro) i do tej pory tego nie zrobiła??? Jestem przerażona
          nadchodzącą wiosną i nie docieraniem do niej wszelkich argumentów -
          robię różnie, mówiłam wprost, podrzucam jej artykuły i nieraz nawet
          wydrukowane z forum wątki (niby dla jej dzieci, które się tematem
          kocim interesują), kseruję fragmenty książek. I nic. twierdzi, że
          kicia nie interesuje się oknami, tylko siada na parapecie i patrzy.
          jestem bezradna. Oddałam ją, bo miałam informacje, że to dobry
          opiekun zwierząt, i że koty też miała. fakt, zawsze w jej domu jest
          dużo zwierząt i długo żyją, ale koty miała w dzieciństwie (i w małym
          miasteczku), a poza tym przeraża mnie 7 pietro i nie zabezpieczony
          balkon i okna (na balkon wychodzi kotka w smyczy). Dodam, że kicia
          ma niecały rok i jest bardzo, bardzo "temperamentna". Aż się boję,
          że jak napisałam to sprowokuję zły los, tfu tfu choc już od
          dłuższego czasu miałam się poradzić na forum co zrobić.
          • bobralus Re: a co mam zrobić.. 02.02.08, 16:50
            moze warto przypomniec wprost o zlozonej obietnicy? i zwrocic uwage, ze kot moze
            "nie interesuje sie" oknami czy balkonem, ale z pewnoscia zainteresuje sie
            przelatujacym ptakiem. ale rozumiem niezrecznosc sytuacji, ja oddalam kociaka
            znajomej mamy mojego chlopaka i teraz z przerazeniem wysluchuje relacji, czym to
            kot nie jest karmiony (pasztet, parowki, kotlety i jogurty owocowe), bo "nie
            chce jesc kcoiego". pewnie, ze nie chce, jak ma do wybory piec misek z czyms o
            wiele atrakcyjniejszym niz kocie chrupki. podsylalam royal caniny, ktore moja
            mala jadla(bo tez jest wybredna, ale sie przemogla), linki o zywieniu kotow, ale
            nic z tego nie wyniknelo. zycze wiecej szczescia a pertraktacjach co do balkonu.
            • marzenia11 Re: a co mam zrobić.. 02.02.08, 17:21
              Zamierzam tak zrobić tzn. zapytać na wiosnę (tzn. tuż przed jak się
              ociepli) jak mają zamiar zabezpieczyć okna tylko boje się, że znów
              usłyszę, że nie ma takiej potrzeby bo ona nie interesuje się oknem
              (nawet jak jej powiem o przelatujących ptakach) i co wtedy?
              • mist3 Re: a co mam zrobić.. 02.02.08, 19:54
                możesz znaleźć tu kilka wątków o tym jak to kot nigdy nie interesował się tym co
                za oknem, wychodził 1000 razy a za 1001 niestety wyskoczył.
                Tutaj na pewno znajdziesz kilka a na 100% na forum.miau.pl
                • marzenia11 Re: a co mam zrobić.. 03.02.08, 17:07
                  Ja o tym wiem, ale jak mam dotrzeć, przekonać moją koleżankę, ktorej
                  dałam kota?
                  • mist3 Re: a co mam zrobić.. 03.02.08, 18:01
                    wyślij jej linki, wydrukuj i podkreśl markerem, zabierz do weta, który opowie
                    jej o róznych przypadkach ze swojej praktyki....
                    Nudź, nudź aż dla świętego spokoju się zgodzi.
                    A może zamiast siatek przekonasz ją do moskitier. Ja siatek nie mam, ale mam
                    ładne (zrobione przez profesjonalistów) moskitiery. Plusem jest nie tylko
                    bezpieczeństwo kota, ale też i to, że żaden komar czy inny owad nie buszuje mi
                    po domu.
                    • marzenia11 Re: a co mam zrobić.. 04.02.08, 20:41
                      Czytałam wcześniej Twoje posty w ktorych piszesz o moskitierach i
                      spróbuję od tej strony, żeby skoncentrować się na niej, nie tylko na
                      kocie. To dość dominująca osobowość, boję się trochę, że będzie bez
                      efektu oczekiwanego.
            • deerzet Re: jak mam pisać, by zrozumianą... 05.02.08, 13:58
              ...być?
              niepisaćciurkieminiezapominaćointerpunkcjipolskiejstoso
              wacdużeliteryzwaneinicjałamitotradycjamajuskułznanaodst
              arożytnościwartoteżstosowaćakapityiodstępyPOWODUJĄCELEP
              SZĄCZYTELNOŚĆ
              modainternetowapisaniabezpolskichdiakrytykówniepojętadl
              amniejest
              • basset2 deerzetspadajzforumjeśliniemaszni ckonstruktywnegod 05.02.08, 14:06
                opowiedzenia!
                • deerzet niśtfersztejen 05.02.08, 14:47
                  Chciałem, acz po przeczytaniu wpisu pewnej internatki
                  (już nie po raz 1. tak piszącej) przeszło mi.

                  Siatki moskitierowe w oknach - to standard przy
                  nadaktywnych kotach. Moja potrafi wchodzić do
                  mieszkania WYCISKAJĄC je do środka
                  (1. piętro).

                  Moje koty - często wypuszczane na dwór - nie mają
                  ochoty zwiedzać świata na sposób "przezbalkonowy".

                  Wniosek: domy typu wysokościowców czy mrówkowców nie
                  sprawdzają się jako środowisko życia dla kotów.
                  Opiekunowie np. dogów zauważyli to już dawno.
                  Miłośnicy kotów więżący swoich pupili w mieszkaniach -
                  dłużej do tego wniosku dochodzą...

                  Ludzie też tam nie powinni mieszkać.
                  Dziczeją.
                  Mam takich przesiedleńców na swym 7-rodzinnym osiedlu.
                  Od razu ich poznajemy po niestosowaniu słów "Dzień
                  dobry/proszę/dziękuję/przepraszam".

                  Do widzenia się z Panią {Basset2}
                  Deerzet
                  • marzenia11 Re: niśtfersztejen 05.02.08, 18:30

                    > Wniosek: domy typu wysokościowców czy mrówkowców nie
                    > sprawdzają się jako środowisko życia dla kotów.
                    > Opiekunowie np. dogów zauważyli to już dawno.
                    > Miłośnicy kotów więżący swoich pupili w mieszkaniach -
                    > dłużej do tego wniosku dochodzą...
                    >
                    > Ludzie też tam nie powinni mieszkać.
                    > Dziczeją.


                    ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ W 1000 %. MARZĘ O WŁASNYM DOMU, W BEZPIECZNEJ DLA
                    KOTÓW OKOLICY. ZASPONSORUJESZ MI CHOĆ 50% ?
                    POZDRAWIAM
                    • deerzet nie ma problema 05.02.08, 20:14
                      szczegóły, jak tu slangowo piszą, na priv (j.n.).

                      deerzet
                      deerzet@gazeta.pl
              • marzenia11 Re: jak mam pisać, by zrozumianą... 05.02.08, 18:27
                A jak to się ma do kota, który wypadł z balkonu?
                • deerzet Re: jak to się ma... 05.02.08, 20:28
                  Pisałem tu o siatkach - moskitierach:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=70270737&a=75311500
                  a swojego wpisu:
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=70270737&a=75309369
                  nie adresowałem do piszących tu Pań internautek o
                  pseudonimach (nazywanych nicekami) o inicjałach a j k
                  m n p z...

                  W swym życiu nie spotkałem się z wypadaniem kotów z
                  okien - a ze zrzucaniem ich z garaży. Ot zabawa
                  debilnych chłopców z sąsiedztwa.

                  Czytam ze zgrozą te tu wpisy o wypadaniu.

                • wrexham marzeniu 05.02.08, 23:06
                  czytalam o twoim problemie i niemoznosci wyegzekwowania obietnicy zabezpieczenia
                  okien; nie wiem czy uda ci sie w tym przypadku, ale na przyszlosc moze uda sie
                  uniknac tego typu patowych sytuacji podpisujac umowe adopcyjna; formularz takiej
                  umowy znajdziesz na miau.pl i dogomanii; jesli nie - sluze swoim skompilowanym z
                  kilku innych; do umowy mozna dopisac kazdy warunek, ktory nam przyjdzie do glowy
                  (np. ze przyszly wlasciciel zobowiazuje sie zabezpieczyc okna)
                  mozna po prostu wystepowac jako osoba posredniczaca w adopcji, ktora jest
                  zobowiazana do wypelnienia warunkow i tym tlumaczyc swoja konsekwencje w ich
                  egzekwowaniu; ktos znajomy moze przyjsc i sprawdzic mieszkanie przed oddaniem
                  kota (mozna zamiescic w umowie warunek o sprawdzeniu przez osobe trzecia
                  warunkow mieszkaniowych pod wzgledem bezpieczenstwa); pisze troche chaotycznie,
                  ale mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi; wiem, ze we wlasnym imieniu trudno
                  jest walczyc szczegolnie ze znajomymi; czlowiek ma zwiazane rece bo szcunek nie
                  pozwala mu postawic sprawy na ostrzu noza;
                  powodzenia
                  wrex.
                  • marzenia11 Re: marzeniu 06.02.08, 15:56
                    Dziękuję. Teraz już wszystko mam (wzory umów itp.) i oglądamy z
                    siostrą domy przed przywiezieniem kota. Pewnie dlatego tak trudno
                    znaleźć nam domy dla jeszcze trzech, ludzie rezygnują, gdy mówię, że
                    chcę przyjechać albo nawet gdy zaczynam zadawać pytania np. po co
                    kot (oczywiście zadaję w innej formie), jakie ma doświadczenie z
                    kotami, czy będzie wychodził, gdzie mieszkają itp. Ludzie uważają,
                    że skoro chcą wziąć kota to jest to taka okazja, że bez pytania i
                    natychmiast trzeba im tego kota dać. Trochę się martwię, kociaki
                    mają 8 miesięcy, mieszkają w komórce i w dodatku przy bardzo
                    ruchliwej ulicy - za chwilę wiosna i trudno będzie je upilnować.
                    Wiele ogloszeń zamieściłam, też na miau - na razie bez efektu.
                    A co do koleżanki - nie przyszłoby mi do głowy podpisywać z nią
                    umowy nawet gdybym ją miała - bo to naprawdę sensowna kobieta, z
                    dużą ilością doświadczeń w życiu zprzeróżnymi zwierzakami. Ale teraz
                    wiem, że to błąd i że łatwiej jest powiedzieć, "odwiedzę Cię, żeby
                    zobaczyć jak będzie mial kotek" PRZED niż teraz wyegzekwować
                    cokolwiek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka