pat1818
26.12.07, 20:38
Mój Robi odszedł w Wigilię o 18 ...
miał 2,5 miesiąca
w noc przed wigilią zawiźliśmy Robiego do weterynarza, ponieważ
zaczęło się z nim dziać coś dziwnego - strasznie piszczał i coś
dziwnego działo się z jego główką - strasznie odchylał ją do tyłu.
Weterynarz nie mial pojęcia co się z nim działo , ale zostawiliśmy
go tam na noc, ponieważ miał mieć badania i miał dostać leki.
Rano było jeszcze gorzej - miał strasznie powiększone węzły chłonne,
a pod językiem zrobił mu się ogromny balon wypełniony jakimś płynem.
Cały dzień dostawał leki, ale niestety o 18 odszedł...
To było straszne
A najgorsze jest, że nie mamy pojęcia co mu było.
Robi miał świerzb uszu - dostał maść , którą miał wpyszczaną do
ucha, podejrzewamy, że może maść dostała się do mózgu lub coś w tym
rodzaju. Czy ktoś z Was spotkał się z takim przypadkiem?