Dodaj do ulubionych

Po dokoceniu

28.07.08, 13:50
Nowy kot nadal jest w szoku. Nie wychodzi spod kanapy. Jak parę razy
wyszedł na mój widok syczał i chował się znowu. Mimo Feliwaya nowy
cały czas płacze. Nie spałam całą noc bo płakał. Kot płacze i nie ma
mowy żeby go pocieszyć czy pogłaskać, nawet dotknąć. Zjadł tylko
kilka chrupek (grzechotały, pewności nie mam) pić też raczej nie
pije. Z kuwety nie wiem na 100% czy korzystał, nie mogę się pojawić
kiedy on nie jest pod kanapą. Ogólnie nie wiem czy mam udawać, że
mnie nie ma czy nadal do niego "gadać" jak płacze. Oba zachowania
nic nie dają. Kot probował rano uciec na klatkę schodową. Jak mu się
uda to nie wiem jak go złapię.
Sądziłam, że główny problem, to jak się dogadają koty (trochę fuczą,
ale głównie się kryją przed sobą) nie czy kot zaakceptuje nas.
Ten nas najwyraźniej nie akcetuje. Nie chcę się poddać ( kot ma małą
szansę na następną adopcję) ale nie mogę słuchać jak on się męczy)
Pierwszy raz w życiu widzę takiego kota ( miałam różne koty i psy)
poza tymi żyjącymi dziko. Ten miał być udomowiony. Chyba nie jest.
Albo jest tak związany z tymczasową opiekunką.
Obserwuj wątek
    • misia007 Re: Po dokoceniu 28.07.08, 15:26
      Spokojnie to tylko kwestia czasu.Nic na siłę, baw sie z nim, mów do niego, oswoi
      się.
      • orchidka77 Re: Po dokoceniu 28.07.08, 15:35
        Spokojnie. Trzeba tylko czasu:)
        Nowe miejsce, nowe zapachy, nowi ludzie i kot - to tak jakby Ci ktoś założył opaske na oczy i wywiózł np. do Etiopii:) Też byłabyś w szoku i rozpaczy. Trzeba czasu i kot się odnajdzie w nowym miejscu.

        Na pocieszenie:)
        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=44532
        forum.miau.pl/viewtopic.php?t=26842
      • marti_1983 Re: Po dokoceniu 28.07.08, 16:03
        Bawić się z nim? Ten kot nawet nie chce jeść. Od rana siedzi gdzie
        siedział i nawet nosa nie wystawił. Ile kot może nie jeść i nie pić?
        Mówienie do niego nie pomaga. W zasadzie nic nie jestem w stanie
        zrobić, żeby on chociaż na chwilę przestał płakać. To tak jak
        niemowlę, które płacze non stop i nawet nie możesz się do niego
        zbliżyć?
        • natalka85n Re: Po dokoceniu 28.07.08, 16:35
          jesli u tymczasowej wlascicielki dawal sie brac na rece i bylo wszystko w normie
          to po czasie u ciebie tez tak bedzie, chyba ze byl to kot zupelnie dziki nawet u
          niej
          • marti_1983 Re: Po dokoceniu 28.07.08, 16:55
            W opisie kota napisane było domowy, ale był wcześniej wychowywany na
            działkach. Rozumiem, że gdyby miał być dziki to MUSI być to podane w
            opisie kota, bo po co zatajać takie informacje?

            Feliway'a używam, podaję smakołyki. Kurczak i tuńczyk też nie jest
            do jedzenia. Zajrzałam pod kanapę czy może coś zjadł - ofukal i
            schował się głębiej. Miauczy i płacze.
            • natalka85n Re: Po dokoceniu 28.07.08, 17:04
              a skad ty go masz bo ja nic nie wiem?czy gdzies wczesniej bylo napisane w innym
              temacie i nie czytalam
              • marti_1983 Re: Po dokoceniu 28.07.08, 17:15
                Z domku tymczasowego. Z ogłoszenia. Miała być wesoła i grzeczna.
                Lubiąca kontakt z człowiekiem. Dobra do dokocenia.
                Wiem, że od razu taka nie będzie, rozumiem, że to szok, ale ona z
                tego szoku nie wychodzi.
                Nie jest to kot co się przede mną kryje(to bym rozumiała) ale kot,
                który się mnie panicznie boi i poza siedzeniem i płakaniem nic nie
                robi. Żeby się trochę bał, czy sie przemykał to bym to zrozumiała.
                Ale on od ranka się nie rusza. W nocy trochę wyszedł(ale jak mnie
                zobaczył czy usłyszał to sykał i się cofał) Wczoraj wcale nie
                wychodził.

                • natalka85n Re: Po dokoceniu 28.07.08, 17:22
                  jesli wlascicielka mowila prawde ze kot lubi ludzi to sie nie martw, to moze
                  potrwac, moze miec taka psychike ze sie trudno przyzwyczaja, bo z dzialki do
                  domu gdzie sa inne zapachy. nie oczekuj od razu ze bedzie ok.daje mu tydzien bo
                  zwykle koty po tygodniu dochodza do siebie jak minie pare dni a kot nie bedzie
                  sie oswajal to wtedy mozesz sie martwic a na razie nie martw sie nie probuj
                  podchodzic, to ze nie je to tez od razu nic mu sie nie stanie. postaw mu miske z
                  jedzeniem i woda gdzies blisko miejsca gdzie sie chowa, na razie zachowaj
                  spokoj to tyle.a jak ja bralas to wlascicielka normalnie brala ja przy tobie na
                  rece?jak sie zachowywala w stosunku do niej?jesli bylo ok to kotek sie wkrotce
                  do ciebie przyzwyczai. to mlody kot?
                  • marti_1983 Re: Po dokoceniu 28.07.08, 17:40
                    Kot z działek - do domku tymczasowego - teraz do mnie. Na ręce go
                    nie brała. Około roczny. Wypuszczony z klatki prawie natychmiast
                    zamieszkał pod kanapą. Chrupki i wodę ma pod kanapą - wczoraj
                    słyszałam, że je ruszał (czy jadł nie wiem) dziś nie słyszałam. Wody
                    nie pił na pewno.
                    Nie oczekuję, że będzie fajnie, ale kot nie je nie pije i płacze.
                    Całą noc czuwałam. Płacze non stop, tylko czasami ciszej.
    • misia007 Re: czy wy naprawde wiekszych problemow nie macie 28.07.08, 17:47
      marti koty są bardzo wrażliwe i niczego nie da sie przyspieszyć.Uwierz,
      wszystkie moje to były podwórkowce, wymagające leczenia.Jedne oswoiły sie
      szybciej a z niektórymi trwalo to dłuzej .Nawet kot domowy jak jest w stresie,
      to zachowuje sie jak dzikus ale to minie.
      • marti_1983 Re: czy wy naprawde wiekszych problemow nie macie 28.07.08, 18:05
        Wiem, ze są wrażliwe. To nie jest pierwszy kot w moim domu. Tylko
        żaden tak długo nie jadł i nie pił i nie wychodził. I nie płakał
        całą noc i cały dzień.
        Teraz znowu płacze i wyje. Nigdy nie słyszałam takiej rozpaczy.
        Chiałabym wierzyć że on się przystosuje.
        • natalka85n da rade 29.07.08, 00:40
          powinno byc dobrze ale skoro byl u niej to jakos musiala go brac, skoro mowila
          ze do ludzi jest ok. jesli mowila prawde to nie masz sie czym przejmowac a jesli
          byl dziki to po tygodniu plakac nie bedzie i bedzie jadl i wszystko ale bedzie
          dzikusek :) najwazniejsze ze ma dom, zobaczysz bedzie dobrze, informuj nas bosmy
          ciekawi
          • marti_1983 Re: da rade 29.07.08, 10:22
            Nadal nie zjadl nie pił, nie korzysta z kuwety. Płacze bez przerwy.
            Posikal się i siedział w tym mokrym miejscu. Zapach taki jakby
            nasikał niekastrowany kocur a nie koteczka. (mało płynu, ale zapach
            straszny) Trochę posprzątałam, ale kot zachowywal się jakby walczył
            o życie, kiedy go przenosiłam. teraz to już bardziej chrypi niż
            płacze. Ale na moją obecność nadal reaguje jak na zagrożenie. Żeby
            chociaż jadł, troszkę.
            Dziś przyjedzie jego opiekunka tymczasowa, to pomyślimy. Jeszcze
            żadne zwierze tak się u mnie nie męczyło strasznie.
            Nie mogę zrozumieć co ja źle zrobiłam? I nie wiem co jeszcze
            mogłabym zrobić, żeby się tak strasznie nie męczył.
            • natalka85n Re: da rade 29.07.08, 19:14
              no to czy jesgo opiekunka nigdy nie brala go na rece, czy nigdy go nie
              dotknela?czy on siedzial tylko na podworku?czy ty masz inne koty ? i czy on mial
              tam kontakt z kotami?czy na nia tez sie tak zachowywal? zapach moczu pewnie taki
              bo wstrzymywal i bardzo stezony byl
              • wladziac Re: da rade 29.07.08, 19:44
                może oprócz stresu coś mu dolega,trochę za długo nie je i gorzej nie
                pije,ja zabrałabym kociaka na kroplówkę on już będzie
                odwodniony,trzymam kciuki za Was
                • mist3 Re: da rade 29.07.08, 20:35
                  Moja kotka też była taka bojaźliwa i nadal jest - daje się głaskać tylko mnie. A
                  na początku siedziała za łóżkiem i płakała. Mi też radzono, żeby dać jej spokój,
                  ale była też jedna osoba, która dała mi taki sposób - spróbować złapać kota
                  (udało się z wielkim trudem), owinąć w ręcznik tak żeby wystawała tylko głowka i
                  głaskać, można też na jednej ręce trzymać troszkę jedzonka i głaskać, głaskać,
                  mówić cicho i czule. Tak też zrobiłam i kotka mnie polubiła, może też dlatego
                  lubi tylko mnie, że zastosowałam taką metodę.
                  Z tym, że po tylu dniach od niejedzenia i niepicia trzeba by jednak kota wziąć
                  na kroplówkę, żeby się nie odwodnił. Lekarz może da mu jakieś lekarstwo na
                  uspokojenie dodatkowo i wtedy może będzie lepiej. Co ja piszę - na pewno będzie
                  lepiej.
                  Jest jeszcze jedna metoda oswajania zestresowanego kota - w jednej książce o
                  niej czytałam, nie wypróbowałam więc nie ręczę za sukces. Z tym, że trzeba mieć
                  dużą klatkę wystawową albo coś w tym stylu - zamykamy tam kota z jedzeniem,
                  piciem, kuwetą i jakąś budką, w której można się schować - taką klatkę stawiamy
                  w pokoju, gdzie wszyscy często przebywają, ale który o pewnej porze dnia
                  (najczęściej w nocy) jest pusty. Kot oswaja się z obecnością ludzi i zwierząt, a
                  w nocy ma spokój i może wyjść zjeść i się wysiusiać.
                  • orchidka77 Re: da rade 30.07.08, 12:09
                    Marti,
                    Może od początku:
                    od kiedy kotka jest u Ciebie?
                    Feliway, jak rozumiem taki do kontaktu? kiedy został włączony?
                    Czy kotka jest odseparowana w innym pomieszczeniu czy dzieli przestrzeń z Twoim kotem?
                    Czy do jedzenia podajesz jej to co jadła w domku tymczasowym czy coś innego?
                    Czy dostała z domku tymczasowego np. jakiś kocyk ze swoim zapachem lub posłanko?

                    Skoro nie piła to nic dziwnego, że moczu mało i skoncentrowany.
                    Te bardziej uparte koty potrafia w nowym domu nie jeść, nie pić i nie korzystać z kuwety nawet 48h...
                    • natalka85n Re: da rade 31.07.08, 13:46
                      powiedz jak tam nowy kotek czy juz lepiej, jak po wizycie tamtej wlascicielki?
                      • marti_1983 Re: da rade 31.07.08, 21:53
                        W nocy kot bardzo osłabł. Ale nadal nie jadł nie pił i płakał. Na
                        widok swojej tymczasowej pani wskoczył jej na ręce. Zaczął do niej
                        gadać, przytulał się do niej, próbował schować pod bluzkę. dawał się
                        jej głaskać, ocierał się o nią. Zjadł kilka chrupek. Wpakował się do
                        kontenera transportowego.
                        Zabrała go do domu.
                        Ja go po prostu męczyłam. Zabrałam go od ukochanej pani. Z jego
                        ukochanego domu. Strasznie mi z tym ciężko.
                        • mist3 Re: da rade 31.07.08, 22:07
                          Kolejny argument za tym, że koty naprawdę przywiązują się do ludzi.
                          Nie martw się - to był szczególny przypadek, choć pewnie na razie skutecznie
                          zniechęcił Cię do dokocenia - ale robiłaś wszystko co w Twojej mocy. Po prostu
                          to był kot, który uznaje jedną jedyną miłość na całe życie (zdarza się to wśród
                          zwierząt i ludzi).
                          Czy domek tymczasowy w świetle takiej miłości stanie się domkiem na zawsze?
                          • wladziac Re: da rade 31.07.08, 22:42
                            skąd mogłaś wiedzieć,nie martw się,następny będzie inny,koty jak
                            ludzie są różne,niektóre szybko aklimatyzują się w nowych
                            warunkach,ale swoją drogą niezły ,że tak powiem "aparat" z tego
                            kocieja,niezwykle wzruszające
                            • natalka85n Re: da rade 31.07.08, 23:25
                              no faktycznie niezwykle to co piszesz, ale nie martw sie i prosze nie zniechecaj
                              bo jak sie zdecydujesz na innego to poprostu jakis inny kociak bedzie mial
                              domek, wez moze ze schroniska, tam raczej tesknic nie beda, tylko niech ci
                              zrobia badania na kocia bialaczke (o ile sie nie myle ze to o to chodzi, bo
                              czesto koty ja maja).a czy tamten kotek zostanie u tej pani?
                              • natalka85n Re: da rade 31.07.08, 23:30
                                www.vetserwis.pl/bialaczka.html
                                o tu jest, wiec tescik przed i kotek twoj, a ile radosci ze dajesz dom komys
                                nichcianemu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka