Dodaj do ulubionych

Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"...

30.07.08, 23:37
img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0691oq5.jpg
img216.imageshack.us/my.php?image=bokserki0315ik3.jpg
img443.imageshack.us/my.php?image=bokserki0334iz8.jpg
img216.imageshack.us/my.php?image=bokserki0383yy6.jpg
img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0622zo3.jpg
img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0756nf7.jpg

To szczeniaki z pseudohodowli po "rasowych rodzicach", które się nie
sprzedały i zostały wyrzucone do lasu. Dlatego nie powinno być
miejsca na pojęcie "rasowy bez rodowodu". Owszem, nadal jest w
użyciu, a używają go najczęściej właściciele psów, które z racji nie
udokumentowanego pochodzenia nie mogą tego rodowodu otrzymać.
Ja mogę na mój maleńki domek mówić "ranczo", na Fiata 126p -
limuzyna i nikomu nic do tego. W przypadku jednak psów największym
niebezpieczeństwem, a również olbrzymią szkodą dla rasy jest
rozmnażanie egzemplarzy NIEHODOWLANYCH (powielanie wad
fizjonomicznych oraz psychicznych).
Jeżeli w miocie zdarzy się szczenię z widocznymi, dyskwalifikującymi
wadami, to też otrzymuje metrykę, również można mu wyrobić rodowód.
Ale takie szczenię będzie miało wpis do dokumentów "nie hodowlany".
I od takich piesków pochodzą "rasowe bez rodowodu".

Hodowla danej rasy to wiele lat pracy i wszelkiego rodzaju złe
kojarzenia (a także moda na dana rasę) nie przyniosły jeszcze
niczego dobrego psom. Jeżeli ktoś ma lub chce mieć psa bez rodowodu,
to przecież nic złego. Schroniska są przepełnione i można znaleźć
tam przedstawiciela prawie każdej "rasy". Co to za różnica? Pies ma
mieć swój dom, swoich ludzi i serce, które go kocha.
Wyobraźcie sobie jak czuje się hodowca, który wkłada w przyszłość
rasy swoje całe serce i angażuje się w to wszystko do granic
możliwości, który szuka jak najlepszych skojarzeń - aby móc
spodziewać się jak najbardziej wartościowych eksterierowo i
psychicznie szczeniąt. Który dba o szczenięta najlepiej jak potrafi,
ciągle uczy się, pracuje nad polepszeniem "linii" - i nagle ktoś mu
usiłuje wmówić, że to wszystko jest guzik warte, bo przecież to samo
można kupić z torby na bazarze...
Wiem, że wiele nieporozumień wynika z niewiedzy ludzkiej naiwności
czy ze zbytniej ufności innym ludziom! Z 10 lat temu
kupiłam "rasowego, nierodowodowego" bokserka. Cieszyłam się
nim 1,5 tyg. Umarł w męczarniach, bo był tak zarobaczony, że nic się
nie dało zrobić... Chciałabym zaoszczędzić innym ludziom i tym
pieskom cierpienia. Wiadomo, że jeśli ktoś już ma nierodowodowego
pieska, to go teraz nie wywiezie do lasu! Ale może na przyszłość
zastanowi się nad kupnem takiego psa i z tego zrezygnuje!

Dlatego NIE KUPUJMY I NIE ROZMNAŻAJMY PSÓW BEZ RODOWODU!!!
Kochajmy zwierzęta mądrze. Pamiętajmy, że one cierpią - psychicznie
i fizycznie. Tylko poskarżyć się nie mają komu.

Sprzedający psy bez rodowodu nastawieni są tylko i wyłącznie na zysk
i to pieniądze a nie psy są dla nich najważniejsze...
Obserwuj wątek
    • blue.berry Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 31.07.08, 18:04
      temat psów "rasowych bez rodowodu" to temat-rzeka.
      jednak najbardziej bolesny jego element to ludzie ktorzy rozmnazaja
      psy dla zysku, w typie rasy, byle wiecej zarobic, byle najmniej miec
      kosztow. uwierzcie mi - widok psow trzymanych w chlewach, oborach,
      betonowych kojach, na 30 cm lancuchach, czesto z mnimalna iloscia
      jedzenia, czesto bez wody. suki z sutkami wiszacymi do ziemi,
      skrzywieniami kregoslupa od wielu ciaz. szczeniaki zarobaczone,
      chore... to sa obrazy ktorych sie nie zapomina.
      na stronie Fundacji Emir sa relacje z interwencji w 3 takich
      miejscach.
      tiny.pl/216v
      W Konstantynowie Łódzkim psy wymiotowaly odchodami, ktore jadly z
      glodu. wynoszono je na rekach bo nie mialy sily chodzic.
      W Żyrardowie psy w typie tosy, chore, ze zmianami rakowymi... czesc
      trzeba bylo uspic z powodu nieuleczalnych zmian, i z powodu agresji:(
      Olmonty - sunie jużaczki wynoszone byly na rekach, skrajnie
      zaglodzone, jedna z wyranym kawalkiem szczeki, druga bez palcow u
      nogi. brud, smrod...
      a teraz nastepna pseudochodowla, ponad 30 psow - pitbulli
      rednose'ow - chlew, kraty, lancuchy. psy bez wody... jedzenie (w
      formie pocietych elementow cielaka) wiszace na lancuchu pod sufitem
      aby szczeniaki musialy skakac do neigo. w miesie robaki. smord taki
      ze najtwardsze chlopy rzygaly jak koty...szczeniaki zachudzone,
      chore, suki wycienczone.
      www.kurier.szczecin.pl/Art.aspx?a=8049
      ww6.tvp.pl/View?Cat=247&id=761254
      ...
      co raz pod opieke jakiejs fundacji czy psiego forum trafia
      wycienczona suka po wielu porodach...wyrzucona na ulice, oddana do
      schroniska, sprzedawana na allegro aby jeszcze zarobic, odebrana z
      interwencji....zachudzona, czolgajaca sie ze strachu, chora....
      czesto w klinice lub domu tymczasowym pierwszy raz czujaca cieplo
      ludzkiej reki, pierwszy raz czujaca opieke i milosc, pierwszy raz
      chodzaca na spacery.... to sa obrazy ktore zostaja pod powiekami....

      to z takich wlasnie miejsc sa szczenieta "rasowe bez rodowodu",
      sprzedawane na gieldach lub w serwisach internetowych (allegro,
      alegratka). z cudnymi opisami o rodzicach i kochajacych opiekunach.
      do zdjec wyciagane z piwnic i chlewow, kapane i ukladane na kocyku
      corki wlascicieli, ktora na zyczenie taty prztula kolejne
      szczeniaczki... po sesji wracajace do chlewu lub piwnicy.

      nie kupujmy nigdy psa nie wiedzac skad pochodzi, nie kupujmy go na
      gieldzie, z bagaznika samochodu. w internecie sprawdzajmy inne
      aukcje sprzedajacego - jesli oferuje inne psy - omijajmy go lukiem.
      dowiadujmy sie na psich forach gdzie nie powinno sie kupowac psow,
      od kogo.... kazdy szczeniak kupiony z takiej rozmnazalni przyczynia
      sie do jej trwania... a jak moda na rase mija...w najlepszym razie
      psy sa sprzedawane lub oddawane do schronisk. w najgorszym... sami
      sobie dopowiedzcie...
      • rianka Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 31.07.08, 19:34
        Popieram!!! Popieram w 100%!
        Niestety takie przypadki będą się zdażać... Ludzie myślą: "A
        dopuszczę swoją sukę i zarobię na szczeniakach. Bo skoro ja kupiłem
        psa z pseudohodowli na pewno znajdą się inni którzy takiego psa
        kupią". A jak już słyszę, że suka powinna mieć przynajmniej raz
        młode, to mi się nóż w kieszeni otwiera! Jak ktoś kogo nie stać na
        psa z rodowodem może zapewnić odpowiednie warunki i opiekę ciężarnej
        suce i szczeniętom? Opieka weterynaryjna jest strasznie droga!

        Często słyszę, że psy są do kochania a nie do wystawiania i dla
        papierów... A ja mówię, że PSY SĄ DO KOCHANIA A NIE DO ROZMNAŻANIA!
        Słyszę: Kupowanie psa z rodowodem to snobizm. A ja mówię: KUPOWANIE
        PSA BEZ RODOWODU TO DOPIERO SNOBIZM (ktoś chce się pokazywać z psem
        wyglądającym jak rasowy, ale nie stać go na takiego z hodowlii, to
        kupuje mieszańca w typie rasy)! Zostawmy to fachowcom, a w polskich
        schroniskach na pewno będzie mniej potrzebujących i porzuconych
        psiaków.
        Wiem, że wiele ludzi po prostu nie wie czym grozi napędzanie popytu
        na "rasowe bez rodowodu", albo po prostu się nad tym nie
        zastanawia...

        Dlatego chociaż to temat ciągle wałkowany warto ciągle go poruszać.
    • wadera3 ja tylko z erratą 31.07.08, 19:47
      img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0691oq5.jpg
      img216.imageshack.us/my.php?image=bokserki0315ik3.jpg
      img443.imageshack.us/my.php?image=bokserki0334iz8.jpg
      img216.imageshack.us/my.php?image=bokserki0383yy6.jpg
      img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0622zo3.jpg
      img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0756nf7.jpg
    • ontarian nudzisz kobito 31.07.08, 20:10
      temat setki razy walkowany na tym forum
      na poczatku to sie jeszcze chcialo cos pisac
      ale teraz to juz sie nudne stalo
      • albert.flasz1 Re: nudzisz kobito 01.08.08, 10:42
        Bo tym "prawdziwym hodowcom" tak naprawdę wcale nie chodzi o dobro
        zwierząt, tylko o utrącenie konkurencji. Zauważ, że temat warunków,
        w jakich są rozmnażane i przetrzymywane zwierzęta zawsze jest
        omawiany niejako przy okazji i natychmiast ginie w tle pieniąchów i
        posiadania lub nie rdowodu. Są uodpornieni na wszystkie argumenty a
        w braku własnych powtarzają w kółko te same "duszaszczypacielnyje"
        banały.
        • kirke18 Re: nudzisz kobito 01.08.08, 11:22
          to wy dwaj jesteście nudni , jak zobaczyłam temat to wiedziałam, że
          wszaych sprzeciwów nie zabraknie, dla mnie tylko idiota popiera
          pseudohodowle, tyle!
          • tenshii Re: nudzisz kobito 01.08.08, 11:34
            Daj spokój Kirke. Doszło już do tego, że Albert sam sobie odpisuje ;)
            • albert.flasz1 Re: nudzisz kobito 01.08.08, 12:11
              Mentalność starych rewolucjonierów: "kto nie z nami, ten przeciw
              nam", bo przecież można być tylko za albo przeciw a na pytania
              odpowiada się tylko "tak", albo "nie". No, chyba że ktoś zapyta "czy
              już przestałeś brać łapówki" - wtedy mamy dylemat i udajemy głuchych
              albo idiotów...
              Poza tym, ja sam sobie nie odpisuję bo i po co? Przecież odpowiedzi
              znam zanim pytania zostaną postawione, ale prawda - czasami mam
              pewne uzasadnione zastrzeżenia co do autentyczności niewzruszonych
              poglądów, posiadanych przez niektórych uczestników tego,
              przypominam - OGÓLNIE DOSTĘPNEGO, DYSKUSYJNEGO forum (do innych
              spraw macie fora prywatne), a także co do liczby nicków, pod którymi
              niektóre osoby tu pisują.:DDD
          • ontarian Re: nudzisz kobito 01.08.08, 13:31
            kirke18 napisała:

            > to wy dwaj jesteście nudni , jak zobaczyłam temat to wiedziałam,
            > że wszaych sprzeciwów nie zabraknie,
            sprzeciwow? a kto tu jakis sprzeciw napisal?
            napisalem, ze temat nudny, bo diabli wiedza
            ktory to juz raz walkowany

            > dla mnie tylko idiota popiera
            > pseudohodowle, tyle!
            a dla mnie tylko idiota placi za swistek papieru
        • ontarian Re: nudzisz kobito 01.08.08, 13:33
          albert.flasz1 napisał:

          > Bo tym "prawdziwym hodowcom" tak naprawdę wcale nie chodzi o dobro
          > zwierząt, tylko o utrącenie konkurencji.
          dokladnie.
          podejrzewam, ze niejeden "prawdziwy hodowca"
          aktywnie udziela sie na tym forum
          • rianka Re: nudzisz kobito 01.08.08, 14:08
            Podejrzewam, ze niejeden pseudohodowca aktywnie udziela sie na tym
            forum...
            • ontarian Re: nudzisz kobito 01.08.08, 14:29
              nie wiem jak inni, ale ja zajmuje sie hodowla dzdzownic
              sa rasowe, ale bez rodowodu
              czy jestem hodowca czy pseudo hodowca?
              • rianka Re: nudzisz kobito 01.08.08, 14:34
                Ignorantem
                • ontarian Re: nudzisz kobito 01.08.08, 14:43
                  wole byc ignorantem niz glupolem
                  ktory za kawalek bezuzytecznego papierka
                  setki, albo i tysiace placi
                  • rianka Re: nudzisz kobito 01.08.08, 14:56
                    Gratuluje ;]
                    • po.prostu.ona Proszę nie karmić trolla b/t 01.08.08, 17:04
                      • albert.flasz1 Re: Proszę nie karmić trolla b/t 01.08.08, 17:11
                        No tak, jak się nie ma nic sensownego do napisania, zawsze można z
                        przeciwnika zrobić trolla. Ja zupełnie nie rozumiem, po co
                        zaglądacie na to forum, gdzie od tylu już lat wciąż narażacie się na
                        same przykrości - na przykład możliwość przeczytania czegoś, co może
                        się Wam nie spodobać... Przecież założyłyście własne forum:
                        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24438
                        • ontarian Re: Proszę nie karmić trolla b/t 01.08.08, 17:25
                          albert.flasz1 napisał:

                          > No tak, jak się nie ma nic sensownego do napisania, zawsze można z
                          > przeciwnika zrobić trolla.
                          nie zauwazaja nawet tego, ze same sa tu najwiekszymi trollami
                          i to niestety za przyzwoleniem adminow
                          • albert.flasz1 Re: Proszę nie karmić trolla b/t 01.08.08, 17:31
                            ...A kto jest adminem na wyżej wymienionych forach i kto nimi bywał
                            przez kilka ostatnich lat (przynajmniej jedna z tych osób pisze tu
                            także jako ktoś inny, pod co najmniej dwoma nickami)?;)
                        • po.prostu.ona Albercie.... 01.08.08, 22:48
                          albert.flasz1 napisał:

                          > No tak, jak się nie ma nic sensownego do napisania, zawsze można z
                          > przeciwnika zrobić trolla.

                          Po pierwsze, moje zdanie na temat ujęty w tytule wątku jest
                          oczywiste, i nie widzę powodu go wypowiadać. Po drugie - nie widzę
                          tu żadnego przeciwnika. Po trzecie - troll sam się robi trollem, nie
                          mam na to żadnego wpływu. To czyjś wybór. Ale za nim idą w ślad
                          konsekwencje, tak to już jest w życiu.

                          Ja zupełnie nie rozumiem, po co
                          > zaglądacie na to forum, gdzie od tylu już lat wciąż narażacie się
                          na
                          > same przykrości - na przykład możliwość przeczytania czegoś, co
                          może
                          > się Wam nie spodobać...

                          Nie wymagaj ode mnie, bym poczuwała się do obowiązku tłumaczenia Ci
                          rzeczy, których nie rozumiesz. Poza tym, czemu zwracasz się do mnie
                          przez "wy"? I nie przesadzaj z tą przykrością. Zastanów się, jaką
                          przykrość może mi sprawić przeczytanie wypowiedzi jakiegoś anonima,
                          który jest dla mnie nikim?

                          I jeszcze coś - ja żadnego forum nie zakładałam.
                          Nie wiem kim są ci "wy", do których masz najwyraźniej jakieś
                          zadawnione urazy.
                          • albert.flasz1 Re: Albercie.... 08.08.08, 09:40
                            No to, jeszcze raz: nie podoba się - nie czytaj. To jest publiczne i
                            ogólnodostępne forum, na którym niestety czasami trafiają się
                            poglądy i wypowiedzi nie do końca zgodne z przyjętymi przez pewne
                            grupy osób jako właściwe i słuszne. Według Ciebie trollem jestem ja,
                            a według mnie jesteś nim Ty i Twoje koleżanki, które od lat klepią w
                            kółko to samo, wściekle atakują wszystkich, którzy ośmielają się
                            mieć inne zdanie albo nie mieć go w ogóle i nie ma żadnej możliwości
                            nawiązać z nimi jakiejkolwiek sensownej dyskusji. Uważają bowiem, że
                            to dyskusyjne forum jest jedynie znakomitą, bezpłatną tablicą
                            ogłoszeniową do prezentowania jedynie słusznych poglądów, których
                            inaczej nie mogłyby zaprezentować, gdyż mało kogo one obchodzą.:P
                            • po.prostu.ona Re: Albercie.... 08.08.08, 11:30
                              A skąd wiesz, że ja cię uważam za trolla? Jasnowidz? A mnie to sobie
                              uważaj za kogo chcesz, jestem wszakże anonimowym nickiem i ilu
                              czytelników i użytkowników tego forum - tyle może być opinii na mój
                              temat. Pozytywnych, negatywnych, neutralnych. "Znaj proporcjum,
                              mociumpanie". :-)
                        • minniemouse Re: Proszę nie karmić trolla b/t 13.08.08, 02:25
                          ""No tak, jak się nie ma nic sensownego do napisania, zawsze można z
                          przeciwnika zrobić trolla.""

                          tak jak ty to zwykle robisz, prawda?


                          Minnie
    • rianka Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 01.08.08, 14:01
      To może podacie jakieś argumenty za?! No spróbujcie innych przekonać
      do wspierania pseudohodowlii! Jesteście głusi na mądre argumenty a
      nie macie własnych, więc najlepiej zaatakować autora...
      • ontarian Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 01.08.08, 14:06
        a wiesz co to jest wyszukiwarka?
        po co mam w kolko to samo powtarzac?
        pisalem, ze temat byl juz przerabiany wiele razy
        poszukaj sobie watkow i argumenty obu stron poczytaj
      • albert.flasz1 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 01.08.08, 16:03
        Argumenty za czym? Bo jeśli chodzi o tak zwane "pseudohodowle" (nie
        mylić z "puppy mills", czyli prawdziwymi fabrykami, które to twory
        przeważnie stoją w sprzeczności z przepisami dotyczącymi ochrony
        zwierząt), część moich poglądów zawarłem w tym wątku:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=82439330&a=82639836
        Tak Was to ubodło - "prawdziwe hodowce"? Innych moich wypowiedzi nie
        chce mi się szukać - włącz wyszukiwarkę.
        • albert.flasz1 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 01.08.08, 16:06
          Ta jest lepsza - O:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=82439330&a=82639452
        • martuskownik Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 15.08.08, 15:22
          Popieram swoją przedmówczynię...
          Uważam że jedyne co możemy zrobić to mówić do upadłego- zawsze jedna milionowa
          może posłucha i weźmie sobie słowa do głowy i serca a zawsze to pare szczeniąt
          mniej...
          Najważniejsze to nie siedzieć cicho
          • albert.flasz1 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 15.08.08, 21:33
            Uważam że jedyne co możemy zrobić to mówić do upadłego - niech się "prawdziwe
            hodowce" powściekają, zawsze jedna milionowa może posłucha i weźmie sobie słowa
            do głowy i serca, może przestanie traktować resztę świata jak obrażona
            królowa... Nie ma i nigdy nie będzie obowiązku rozmnażania zwierząt wyłącznie z
            rodowodami, tylko przez osoby "uprawnione", należące do klanu.
            Najważniejsze to nie siedzieć cicho
    • jagoda5 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 14.08.08, 21:14
      Gdy kupiłam suczkę bez rodowodu, wszystkie wypowiedzi hodowców zrzeszonych w
      wiadomym związku brałam do siebie i zaczęłam omijać forum aby się niepotrzebnie
      nie stresować. Tak napastliwych w tonie wypowiedzi, jak te pod adresem
      właścicieli psów bez rodowodu, ze świecą szukać na innych forach.Po kilku
      postach zaczynałam wierzyć, że każdy, kto sprzedaje psa bez rodowodu to potwór
      bez serca. Teraz , choć nie planowałam tego wcześniej, jestem po odchowaniu
      dwóch miotów szczeniąt bez rodowodu, które sprzedałam bez kompleksów za dobrą
      cenę . Chętnie czytam forum o psach bo czasem można się czegoś dowiedzieć i gdy
      widzę kolejny temat o psach bez rodowodu, czytam go już bez emocji. Z jednym się
      zgadzam. Odchowanie szczeniąt, czy mają rodowód czy nie, to dość droga impreza.
      Gdybym zawiozła do skupu złomu wszystkie opróżnione przez nie puszki i
      sprzedała, pewnie uzbierałaby się niezła sumka . A wiadomo, że jedzenie to nie
      wszystko, może połowa kosztów odchowania szczeniąt.Dlatego nie wiem, jakim cudem
      opłaca się je potem sprzedać po 500-600 zł .
      • tenshii Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 14.08.08, 22:01
        Niestety nie wszyscy karmia psy w ten sposób jak Ty i im opłaca się sprzedać psa za 600 zł.

        Nie popieram rozmnrażania psów bez rodowodu bo z jakiegoś powodu tego rodowodu nie mają. To, że Ty dobrze opiekujesz się szczeniakami nie znaczy, że nie będą chore. Wielu jest ludzi, którzy oddają psy bo są chore a oni nie chcą tracić kasy na leczenie.
        Rodowodowe psy bywają chore owszem, ale wówczas równiez nie powinny mieć młodych, po co to powielać.
        Na forum o labradorach pisze dziewczyna, która ma suczkę laba od koleżanki, z takiego jak Twój miotu, doskonała opieka nie tylko od urodzenia ale już w trakcie ciąży, i co? Pies jest jeszcze szczeniakiem i już dysplazja, ostatnio operacja, cierpienie, mnóstwo kasy i wiele wyrzeczeń do końca życia...
        Po co to? Po co pytam?
        To Twój pies powinien Ci dawać radość, nie szczeniaki...
        • po.prostu.ona Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 15.08.08, 14:32
          Ja też się świetnie opiekuję moim ślicznym psem bez rodowodu. I
          miałam wiele propozycji od nieodpowiedzialnych ludzi, by uczynić go
          reproduktorem (nie za darmo, najniższa kwota wynosiła 200 zł
          za "puszczenie na suczkę"). Nic by mnie to nie kosztowało, wszak
          losem szczeniąt nie musiałabym się przejmować, ani suką, ani
          wydatkami...
          I właściwie też nie powinno mnie obchodzić, jakie wady wrodzone
          przekazałby swemu potomstwu.
          A jednak z jakiegoś powodu obchodzi. Tak jak tragedia szczeniąt w
          schroniskach, do której rozmnażacze walnie się przyczyniają, żeby
          nie wiem z jaką determinacją utrzymywali, że ten problem ich nie
          dotyczy i generalnie są ponadto.
          Ale o czym my w ogóle rozmawiamy, 80 proc. polskiego społeczeństwa
          nie widzi niczego złego w biciu dzieci. Gdy mój brat zwrócił kiedyś
          na ulicy uwagę kobiecie (wypindrzonej damulce, nie żadnej menelce),
          która biła po twarzy pięciolatka, usłyszał: Co się pan wtrąca! To
          MOJE dziecko! Przy takim poziomie świadomości, czy możemy oczekiwać,
          że co niektórzy zaczną szanować zwierzęta?
          • martuskownik Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 15.08.08, 15:23
            Popieram swoją przedmówczynię...
            Uważam że jedyne co możemy zrobić to mówić do upadłego- zawsze jedna milionowa
            może posłucha i weźmie sobie słowa do głowy i serca a zawsze to pare szczeniąt
            mniej...
            Bo najważniejsze to przecież nie siedzieć cicho
            • albert.flasz1 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 15.08.08, 21:34
              Uważam że jedyne co możemy zrobić to mówić do upadłego - niech się "prawdziwe
              hodowce" powściekają, zawsze jedna milionowa może posłucha i weźmie sobie słowa
              do głowy i serca, może przestanie traktować resztę świata jak obrażona
              królowa... Nie ma i nigdy nie będzie obowiązku rozmnażania zwierząt wyłącznie z
              rodowodami, tylko przez osoby "uprawnione", należące do klanu.
              Najważniejsze to nie siedzieć cicho
              • martuskownik Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 16.08.08, 09:44
                Drogi Albercie ja swoje zdanie mam i się go nie wstydzę- Twoje w tej kwestii
                możne i jest szyderczo- wyśmiewcze ale nie do końca świadome.
                Czy wiesz ze suka hodowlana możne mieć szczenięta tylko RAZ w roku według
                regulaminu ZKwP...a myślisz ze niektórzy co robią by piec dochód cały rok?
                Rozmnażają psinę ile się da...raz rodowodowo a raz bez...sama spotkałam się z
                takimi "hodowlami". To tylko jeden przykład pochodzenia psów "rasowych bez
                rodowodu".
                Sama posiadam pod opieka sunie w typie ON którą ludzie kupili jako rasowa ale
                bez rodowodu, po jak im mówiono zdrowych rodzicach, wszystko ładnie
                pięknie...teraz psina cierpi na poważną dysplazję, choroby skóry... Co więcej
                "hodowca" przy zakupie nie omieszkał zaznaczyć żeby pamiętali że to suczka więc
                powinna mieć chociaż raz małe- w tym wypadku na szczęście Jej Państwo wykazali
                się mądrością nie dopuszczając do tego.
                • albert.flasz1 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 18.08.08, 07:51
                  A co mnie to wszystko może obchodzić? Jestem osobą dojrzałą i z
                  etapu "politycznej świadomości" wyrosłem już dawno, także zarówno
                  wyrosłem z manii pouczania i nawracania całego świata na moje,
                  oczywiście jedynie słuszne poglądy. Poza tym, znam tak
                  zwanych "prawdziwych hodowców", którzy zachowują się zupełnie jak w
                  Twoim opisie oraz paru tak zwanych "rozmnażaczy", którzy zachowują
                  się zupełnie inaczej...:P
      • blue.berry Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 15.08.08, 20:59
        jagoda5 napisała:
        >Dlatego nie wiem, jakim cudem opłaca się je potem sprzedać po 500-
        600 zł .
        tutaj masz odpowiedz
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=82817370&a=82848411
    • enigma82 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 16.08.08, 08:23
      Nie ma psów "rasowych bez rodowodów". Są albo psy rasowe z dobrych
      hodowli z udokumentowanym pochodzeniem albo psy "w typie danej
      rasy". Ktoś kto kupuje psa tzw. rasowego bez rodowodu powinien być
      świadomy, że w ten sposób popiera bezlitosną reprodukcję psów. Suki
      z pseudohodowli są zapładniane bez jakiejkolwiek kontroli, a gdy nie
      są już "zdatne do użytku" po prostu są usypiane/zabijane/wyrzucane
      (niepotrzebne skreślić). Psy z rodowodem może nie są gwarantem
      superzdrowia, ale na pewno możemy być pewni, że hodowca dopełnił
      wszelkich starań, żeby szczeniaki były zdrowe i silne. A jak komuś
      szkoda 2000 zł (w górę)za szczeniaka z rodowodem to może powinien
      zastanowić się nad adopcją szczeniaka ze schroniska.
      • albert.flasz1 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 18.08.08, 08:01
        Ja bym dodał jeszcze, że nie ma żadnych "prawdziwych
        hodowli", "nielegalnych hodowli", "pseudohodowli" itp.. Hodowla albo
        jest, albo jej nie ma, definicję hodowli z łatwością można znaleźć w
        necie. Przywłaczczanie sobie monopolu prze margines i
        samozwańcze "elity" jest świństwem i działalnością ocierającą się o
        mafijność i korporacjonizm. Mnie, powiedzmy, szkoda wydać 2000 zł na
        psa i nigdy więcej tego nie zrobię. Jak lubisz żywić się wyłącznie
        kawiorem, szampanem i homarami - Twoja sprawa, ale nie zmuszaj do
        tego innych, którzy nie brzydzą się salcesonem, kaszanką i
        pasztetówą. Do psów ze schronisk natomiat radzę podchodzić z dużą
        ostrożnością, gdyż często jest to zabawka wyłącznie dla ludzi z
        wiedzą i doświadczeniem w temacie socjalizowania zwierząt "po
        przejściach".:P
        • etta2 Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 18.08.08, 16:38
          Albercie, sądzę, że z lekka przesadzasz pisząc co chwila, jak
          niewiele są warci ci, którzy chcą kupić psa "z papierami". Zgadzam
          się, że jest wśród takich gromada (wcale nie mała) snobów i papiery
          stanowią to, co najważniejsze. Zgadzam się, że są hodowcy
          i "hodowcy". I jedni i drudzy mogą zajmować się rozmnażaniem
          psiaków, ale...zdecydowanie wolę tych hodowców, którzy rozmnażają
          psy jednej rasy, którą rasę znają i KOCHAJĄ. Nie jestem hodowcą, ale
          myślę, że nie jest to zajęcie zbyt dochodowe, jeśli właściciel chce
          wywiązać się należycie ze wszystkich swoich powinności. Jeśli ktoś
          zajmuje się PRODUKCJĄ szczeniąt, to niezaleznie czy są to szczenięta
          rasowe, czy wielorasowe, jest zwykłą szują.
          Ja przez czysty przypadek miałam szczęście, że trafiłam na
          prawdziwego i uczciwego hodowcę, pani ma 2-3 suczki, raz w roku (lub
          rzadziej) są pokrywane. Szczeniaki i suczki są zadbane, aż miło
          popatrzeć. Pani ta zajmuje się jedną rasą od 20 lat(!), z psami śpi,
          jeździ w delegacje służbowe, do sanatorium (wynajmując prywatnie
          mieszkanie). Od początku naszej znajomości do chwili obecnej
          utrzymujemy kontakty, choć mieszkamy na dwóch krańcach kraju
          odległych o blisko 700 km. Nie uważam, że ta pani jest członkiem
          mafii, samozwańczej elity, że kieruje się snobizmem.
          Tak jak hodowca może być draniem, tak i właściciel może nim być
          nawet, jak sobie kupi psinę rodowodową. Niestety, nie wszyscy
          jesteśmy zdolni do traktowania psów tak, jak sobie one na to
          zasługują...szkoda.

          "...Do psów ze schronisk natomiat radzę podchodzić z dużą
          > ostrożnością, gdyż często jest to zabawka wyłącznie dla ludzi z
          > wiedzą i doświadczeniem w temacie socjalizowania zwierząt "po
          > przejściach""

          I z tym się zgadzam w 100%. Jak czytam co chwilę, nie kupuj psa, weź
          ze schroniska..., to mnie krew zalewa. To bardzo szlachetne, dać dom
          zwierzakowi, który nie ma domu ani pana. Jednak nikt z tych
          namawiających nie wspomni, że te psiaki wymagają szczególnej troski
          i WIEDZY z pogranicza psiej psychologii. Też uważam, że OSTROŻNIE ze
          zbyt pochopnym braniem na swój grzbiet obowiązków, którym nie jest
          się w stanie podołać, szczególnie gdy nie ma się żadnych doświadczeń.

          W kwestii "szkoda mi wydać 2000..." - jestem przeciwnego zdania.
          Jeśli za 2000 kupujesz zdrowego szczeniaka, to nie ładujesz w niego
          w przyszłości tyle, co masz szansę władować trafiając na
          wyjątkową "pierdutlę". Ja tak trafiłam i przez całe 10,5 letnie
          życie psina wymagała prawie stałej opieki weterynaryjnej. Wiem,
          wiem, TY pewnie wolisz takich pacjentów(?), ale właściciel zupełnie
          NIE. Za kasę, którą wydałam na poprzednią suczkę, mogłabym z
          powodzeniem kupić ze 3 z rodowodami. Nie żal mi tej kasy, żal mi
          tych nerwów ze strachu o jej zdrowie i zycie....
          • tenshii Re: Słów kilka o "rasowcach bez rodowodu"... 18.08.08, 16:51
            Moja znajoma ma "hodowę" domową.
            Nie chce sie jej wynosić dupska z domu ale zarabiać musi bo ma kilkoro dzieci więc szukała łatwego interesu. Znalazła.
            Kupiła dwie suki shihtzu i jedną buldoga francuskiego no i powstała mała fabryka.
            Szczeniaki produkuje co chwila i sprzedaje za 600-800 zł.
            Wczoraj pisała że suka jest już 3 dni po terminie porodu i mogą być problemy, ale nie zamierza przestac jej zaszczeniać bo to pierwszy taki przypadek wśród jej wielu ciąż.
            Dodatkowo powidziała, że pieniążki które zarabia na szczeniakach przeznacza, przeznacza na psy .... i tu UWAGA: kupiła za te pienążki AUTO ŻEBY MIAŁA CZYM WOZIĆ SUKI NAD RZEKĘ I DO LEKARZA :]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka