gwiazdka_na_niebie
30.07.08, 23:37
img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0691oq5.jpg
img216.imageshack.us/my.php?image=bokserki0315ik3.jpg
img443.imageshack.us/my.php?image=bokserki0334iz8.jpg
img216.imageshack.us/my.php?image=bokserki0383yy6.jpg
img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0622zo3.jpg
img327.imageshack.us/my.php?image=bokserki0756nf7.jpg
To szczeniaki z pseudohodowli po "rasowych rodzicach", które się nie
sprzedały i zostały wyrzucone do lasu. Dlatego nie powinno być
miejsca na pojęcie "rasowy bez rodowodu". Owszem, nadal jest w
użyciu, a używają go najczęściej właściciele psów, które z racji nie
udokumentowanego pochodzenia nie mogą tego rodowodu otrzymać.
Ja mogę na mój maleńki domek mówić "ranczo", na Fiata 126p -
limuzyna i nikomu nic do tego. W przypadku jednak psów największym
niebezpieczeństwem, a również olbrzymią szkodą dla rasy jest
rozmnażanie egzemplarzy NIEHODOWLANYCH (powielanie wad
fizjonomicznych oraz psychicznych).
Jeżeli w miocie zdarzy się szczenię z widocznymi, dyskwalifikującymi
wadami, to też otrzymuje metrykę, również można mu wyrobić rodowód.
Ale takie szczenię będzie miało wpis do dokumentów "nie hodowlany".
I od takich piesków pochodzą "rasowe bez rodowodu".
Hodowla danej rasy to wiele lat pracy i wszelkiego rodzaju złe
kojarzenia (a także moda na dana rasę) nie przyniosły jeszcze
niczego dobrego psom. Jeżeli ktoś ma lub chce mieć psa bez rodowodu,
to przecież nic złego. Schroniska są przepełnione i można znaleźć
tam przedstawiciela prawie każdej "rasy". Co to za różnica? Pies ma
mieć swój dom, swoich ludzi i serce, które go kocha.
Wyobraźcie sobie jak czuje się hodowca, który wkłada w przyszłość
rasy swoje całe serce i angażuje się w to wszystko do granic
możliwości, który szuka jak najlepszych skojarzeń - aby móc
spodziewać się jak najbardziej wartościowych eksterierowo i
psychicznie szczeniąt. Który dba o szczenięta najlepiej jak potrafi,
ciągle uczy się, pracuje nad polepszeniem "linii" - i nagle ktoś mu
usiłuje wmówić, że to wszystko jest guzik warte, bo przecież to samo
można kupić z torby na bazarze...
Wiem, że wiele nieporozumień wynika z niewiedzy ludzkiej naiwności
czy ze zbytniej ufności innym ludziom! Z 10 lat temu
kupiłam "rasowego, nierodowodowego" bokserka. Cieszyłam się
nim 1,5 tyg. Umarł w męczarniach, bo był tak zarobaczony, że nic się
nie dało zrobić... Chciałabym zaoszczędzić innym ludziom i tym
pieskom cierpienia. Wiadomo, że jeśli ktoś już ma nierodowodowego
pieska, to go teraz nie wywiezie do lasu! Ale może na przyszłość
zastanowi się nad kupnem takiego psa i z tego zrezygnuje!
Dlatego NIE KUPUJMY I NIE ROZMNAŻAJMY PSÓW BEZ RODOWODU!!!
Kochajmy zwierzęta mądrze. Pamiętajmy, że one cierpią - psychicznie
i fizycznie. Tylko poskarżyć się nie mają komu.
Sprzedający psy bez rodowodu nastawieni są tylko i wyłącznie na zysk
i to pieniądze a nie psy są dla nich najważniejsze...