vivan
14.11.08, 08:43
Byłam na spacerze z moją Tinulką. Spacerowałyśmy tu i tam -
wracałysmy juz do domu przez nasze osiedle - i cóż widzę z daleka -
co jakiś czas jakaś osoba zatrzymuje się spogląda na trawe pod
drzewem, popatrzy chwilkę i odchodzi. Moja Tinula też zaczęła
podążać w tamtym kierunku a i ja z ciekawości co tam się dzieje
szłam za nią. Już podchodząc bliżej zauważyłąm czarny łepek młodego
kotka z ślicznym zielonymi jak trawa oczkami. Kotek leżał i tylko
podnosił łepek i ruszał przednimi łapkami jakby chciał wstać i uciec.
Ale małe grono ciekawskich powiedziało mi, że pewnie go samochód
przejechał i każdy tak popatrzył i odchodził... a kocinka cierpiała..