artur591
26.10.03, 22:53
przed kilkoma tygodniami zdechła moja jamniczka szorstkowłosa. Chciałbym
dociec przyczyny. Sytuacja była taka. Pies miał troche ponad 8 lat. Nigdy
właściwie nie chorowała. Jakiś czas po wykarmieniu szczeniaków (miała jeden
miot mając 5 lat) pojawił się niewielki guzek w okolicy sutka. Lekarz wet.
uznał, że nie jest to groźne i zalecił nie podejmowanie żadnych działań
jeżeli nie będzie ulegał powiększeniu. W ostsnich miesiącach zauważyłem, że
lekko sie powiększył ale tylko trochę. Na jakieś dwa tygodnie przed zgonem
zauważyłe, że pies czasami kaszle tak jak by chciał "odkaszlnąć", nie było to
zbyt częste. Następnie nieco schudła, ale nie była chuda. Raczej nabrała
właściwej linii. Mając kontakt codzienny nie widziałem aby jej stan
ewidentnie się pogarszał. Ostatniego dnia, żona która wróciła po kilku dniach
nieobecności zauważyła zmianę, że suka jest słabsza i jeszcze bardziej
schudła. Umówiliśmy się nazajutrz na wizytę w klinice weterynaryjnej AR.
Jeszcze po południu pies towarzyszył nam na spacerze, biegając po łące, może
bez poprzedniej energii ale bez żadnych oznak zagrożenia. Około godziny 22
dość nagle zaczęła się dusić, nie mogła złapać oddechu. Pojechaliśmy na dyżur
i pani weterynarz zaproponowała uspienie psa - ku mojemu osłupieniu. Po
osłuchaniu stwuerdziła, że w płucach znajduje się woda (lub inny płyn) a
obraz pracy serca wskazuje na "dziury w przedsionkach". Mając nadzieje na
ratunek nazajutrz w klinice nie zgodziłem się i lekarz podał jej środki
wzmacniające i jakiś antybiotyk. Niestety, przez kilka ostatnik godzin pies
oddychał tylko w pozycji stojącej, nie mogła oddychać leżąc i siedząc, około
2 w nocy przestała oddychać a z pyszczka wydobyło sie trche krwawej piany.
Proszę o próbe stwierdzenia przyczyny padnięcia psa.