mrumru81
28.01.09, 15:16
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=90250176
Zawiozłam chorego bezdomnego kota do kliniki na Bemowie na
Powstańców Śląskich 101. Kot był 4 dni w szpitalu. Miał
panleukopemię. Trzeba było go uśpić. Kosztowało mnie to 600 zł.
Napiszę skargę do Rzecznika Odpowiedziałności Zawodowej, ale też
chcę ostrzec Was przed tym miejscem. Poza tym stwierdziłam, że w
Warszawie padłe zwierzęta są wyrzucane do śmietnika. Tak jest. To
koszmarne.
Znalazłam ( w weekend) kota potrąconego przez samochód, martwego i
zwróciłam się do Straży Miejskiej, żeby ktoś z Straży dla Zwierząt
zabrał zwłoki do utylizacji. Przy mnie pan Strażnik zadzwonił do
przełożonego i słyszałam jak mu kazano wrzucić martwgo kota do
śmietnika. Zawołałam dozorczynię z łopatą i chciałam kota zakopać.
Strażnicy powiedzieli, że nie wolno. W rezultacie zwłoki kota leżały
w śmietniku dwa dni. Brrrr. Podobno jesteśmy w Unii..